Apulia – co zobaczyć? Locorotondo!

Apulia – jakby się chciało zobaczyć wszystkie fajne miejsca to trzeba by tam jechać na miesiąc. Wybór ciekawych miejsc w Apulii przyprawia o zawrót głowy ale na coś się trzeba zdecydować. U mnie przy okazji Alberobello padło na Locorotondo. Te dwa miasteczka często poleca się na jednodniową wycieczkę z Bari i muszę potwierdzić – to dobry pomysł. Miasta są na tyle małe, że każde z nich spokojnie da się obejść w 2-3 godziny a i transport pomiędzy nimi (autobus lub pociąg) jest dobrze zorganizowany.

Locorotondo – dojazd

Jak już wspomniałam jest on prosty natomiast jest jedno małe ALE. Ja przyjechałam do Locorotondo pociągiem, natomiast wracałam autobusem. Problem jest taki, że w Locorotondo nie ma żadnego dworca autobusowego, a przystanek znajduje się w mieście. Jest to taka tabliczka jak powyżej bez żadnego rozkładu jazdy. Mi się to udało odnaleźć cudem dzięki pomocy konduktora pociągu, który mówił trochę po angielsku. Niestety musicie liczyć się z tym, że w Apulii jest ogromny problem z dogadaniem się w języku innym niż włoski. Ale do rzeczy – żebyście nie mieli tego problemu co ja wyjaśniam łopatologicznie gdzie znajduje się w Locorotondo przystanek autobusu do Bari – via Martina Franca 25. Tuż za restauracją Pietranuda i właśnie tę nazwę najlepiej wklepać w mapę. Z tego samego przystanku odjeżdża autobus do Monopoli. Rozkład jazdy trzeba sprawdzać w internecie (ja korzystam z aplikacji rome2rio) lub automatach biletowych na dworcu kolejowym, innej opcji nie ma. Bilet można kupić w automacie trenitalia na dworcu kolejowym (ja tak zrobiłam) lub w kioskach tabachi – ale pamiętajcie, że są one zamknięte od 13 do 17/18). Kierowca nie prowadzi sprzedaży biletów.

Locorotondo – zwiedzanie

Skoro wszystko jasne to czas na zwiedzanie Locorotondo. Co zobaczyć i co zwiedzić w tym uroczym miasteczku? Idąc z dworca kolejowego do centro storico pierwsze ciekawe miejsce, które się pojawia to Piazza Aldo Moro – plac, przy którym znajdują się budynki władz miejskich.

Dalej trzeba iść Corso 20 Settembre, po kilkuset metrach skręcić w lewo i już jesteśmy na starym mieście w Locorotndo. Co warto tu zobaczyć? Jedna z największych (dosłownie i w przenośni) atrakcji to kościół Chiesa Madre San Giorgio. W upalny dzień też doskonała kryjówka przed słońcem 😉

Po wyjściu z kościoła trzeba schować mapę i błądzić w cudownych, wąskich, białych uliczkach pełnych kwiatów. Koniecznie przysiąść w jednej z restauracji lub kawiarni, żeby coś wypić albo zjeść i oddać się słodkiemu dolce far niente.

Nie można zapomnieć, że Locorotondo to wino! Winnice znajdują się tuż przy starym mieście. Centro storico położone jest na wzgórzu, które obrastają winorośle. Jadąc pociągiem lub samochodem od strony Martina Franca wygląda to bajkowo! Winnice w Locorotondo można zwiedzać ale jak to we Włoszech – nie w porze sjesty. Ja dotarłam do miasta jakoś po 13 więc na zwiedzanie winnic było już za późno. Albo za wcześnie, jak kto woli 😉 Ale jeśli spędzacie w Locorotondo więcej czasu to na pewno warto zajrzeć.

Winnice można podziwiać z niewielkiego parku miejskiego, w którym mieści się kilka punktów widokowych – koniecznie trzeba tu zajrzeć podczas zwiedzania Locorotondo!

Stąd można przejść na Piazza Vittorio Emanuele. Taki typowy włoski placyk ze sklepikami i restauracjami. Mieści się tu też informacja turystyczna Locorotondo ale podczas mojego pobytu była zamknięta.

Stąd po raz kolejny warto się zagubić w wąskich uliczkach, po drodze zwracając uwagę na pięknie zdobiony barokowy Palazzo Morelli. Wszak Apulia to stolica włoskiego baroku! Ale więcej o tym przy okazji Martina Franca.

W okolicy znajduje się też kolejny kościół – Maria SS. Adolorata. Z zewnątrz piękny, w środku nie widziałam – był zamknięty.

Locorotondo – czy warto?

Bez chwili wahania – tak. Nie tylko warto wybrać się do Locorotondo planując wycieczkę do Apulii ale warto też tu zostać na noc. Miasteczko ma niesamowitą atmosferę – jest bajkowo piękne, ludzie cudowni, ilość kwiatów i dekoracji zapiera dech w piersiach. Do tego świetne knajpy z dobrym jedzeniem i lokalne pyszne wino. Brzmi jak przepis na idealne wakacje? Owszem. Ja chętnie wrócę.

Aha – właśnie mi się przypomniało, że widziałam sporo zdjęć z Locorotondo w okresie świątecznym – kaktusy i kwiatki są zastępowane wtedy Mikołajami, lampkami i świątecznymi dekoracjami. Czego przedsmak można było zobaczyć już we wrześniu 😉 Ale z tego względu Locorotondo warto odwiedzić o każdej porze roku. Ja z pewnością kiedyś wrócę, to jedna z moich perełek w Apulii.

Alberobello – co zobaczyć w miasteczku trulli?

Alberobello – punkt obowiązkowy każdego planu zwiedzania Apulii. Miasteczko pełne fotogenicznych białych domków trulli po prostu trzeba w Apulii zobaczyć.

Alberobello – dojazd z Bari

Dojazd z Bari do Alberobello możliwy jest pociągiem lub autobusem. Tak jak zazwyczaj pociągi są szybszą i lepszą opcją transportu tak do Alberobello z Bari najlepiej pojechać autobusem.

Przystanek autobusowy w Bari znajduje się na tyłach dworca kolejowego, przy ulicy Via Giuseppe Capruzzi. Przystanek jest oznaczony. Trasę obsługuje firma Ferrovie del Sud Est e Servizi Automobilistici więc trzeba się rozglądać za autobusem z takim napisem.

Uwaga – bilet trzeba kupić wcześniej, kierowca nie prowadzi sprzedaży biletów. W okolicy dworca można je kupić w sklepie Biglietteria ATS (która prowadzi sprzedaż biletów różnych przewoźników) – płatność gotówką i kartą. Drugie miejsce, tuż przy przystanku to kawiarnia. Na witrynie jest naklejka informująca o sprzedaży biletów. Cena biletu z Bari do Alberobello to 4,3 EUR, przejazd trwa nieco ponad godzinę. Pierwszy autobus z Bari do Alberobello odjeżdża o 8 rano i zdecydowanie jest to najlepsza opcja na zwiedzanie Alberobello – im później tym większe tłumy turystów w Alberobello.

Alberobello – zwiedzanie

Co zobaczyć w Alberobello? Domki trulli rzecz jasna. Trulli to największa atrakcja Alberobello. A czym są te trulli? To walcowate domki z kopułą w formie stożka zwieńczoną pinaklem – smukłą kamienną wieżyczką. Budowano je z kamieni, bez użycia zaprawy. Kopuły są pokryte symbolicznymi malunkami, których znaczenie nie do końca jest jasne. Niektóre mają pochodzenie pogańskie, inne magiczne, jeszcze inne chrześcijańskie. Jedni twierdzą, że miały one chronić przed złymi czarami, inni – że miały zapewniać urodzajne zbiory. Te malunki to jedna z tajemnic i zagadek Apulii.

Trulli budowano w całej Apulii ale to właśnie w Alberobello jest ich największe zagęszczenie. Zwiedzanie Alberobello to tak naprawdę spacer pomiędzy białymi domkami. Stare miasto z domkami trulli w 1996 roku wpisano na listę UNESCO. Jak nietrudno się domyślić jest to bardzo popularne miejsce we Włoszech i zdecydowanie najbardziej zatłoczone w całej Apulii. Z tego względu polecam wybrać się tu rano – z każdą godziną tłum turystów gęstnieje. Ile czasu potrzeba na zwiedzanie Alberobello? Wszystkie atrakcje da się obejść w 2 – 3 godziny i ja tyle czasu spędziłam w Alberobello. Dlaczego nie miałam ochoty zostać tam dłużej napiszę na końcu.

Jaka jest w ogóle historia Alberobello? Skąd te białe domki? Wioska powstała w XVI wieku. Zamieszkiwali ją chłopi będący pod panowaniem królestwa Neapolu. W celu uniknięcia podatku od zasiedlenia nakazano im budowanie domów bez zaprawy, które w razie królewskiej kontroli można było szybko zburzyć, a potem odbudować. Pod koniec XVIII wieku Alberobello zyskało niezależność od królestwa Neapolu ale domki zostały.

Jak zwiedzać Alberobello? Najlepiej po prostu włóczyć się wąskimi uliczkami, zaglądać w podwórka i do domków, w których mieszczą się dziś sklepiki, bary i kawiarnie. Część trulli zamieniono na noclegi ale od razu uprzedzam, że jeśli chcecie spać w trulli to będzie to sporo kosztowało. Noclegi w Alberobello są jednymi z najdroższych w Apulii – ceny zaczynają się od 100 EUR za noc.

1400 trulli – największa atrakcja turystyczna Alberobello – znajduje się w dzielnicach Rione Monti i Aia Piccola.

Rione Monti jest większa – tu można doliczyć się ok. 1000 białych domków. Co zwiedzić w Alberobello podczas spaceru wzdłuż trulli? Jedną z atrakcji jest Trullo Siamese – Syjamskie. Ma ono 2 kopuły i wejścia z 2 różnych stron. Można wejść do środka – mieści się tam sklepik ale wnętrze szału nie robi. Historia mówi, że w tym trullo mieszkało dwóch braci, którzy byli w konflikcie ze względu na miłość do tej samej dziewczyny. Z tego powodu ich dom podzielono na 2 części z osobnymi wejściami.

Nieco dalej warto zwiedzić w Alberobello kościół Chiesa a Trullo pw. św. Antoniego z Padwy. Kościół w formie trullo wybudowano z pieniędzy ofiarowanych przez mieszkańców Alberobello, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. We wnętrzu warto zwrócić uwagę na freski.

W jednym z domków w Rione Monti znajduje się też wystawa Alberobello in miniatura – makieta domków trulli.

Nie powiem Wam gdzie zjeść w Alberobello, bo byłam tam za krótko i za wcześnie, żeby coś jeść ale wstąpcie koniecznie na lody do Martinucci. Co prawda obsługa woła o pomstę do nieba (wszyscy sprawili wrażenie ciężko obrażonych, że muszą pracować) ale same lody – przepyszne. Jest to lokalna sieciówka więc jeśli nie w Alberobello to możecie ich też spróbować w innych miejscach w Apulii.

Łącznikiem pomiędzy Rione Monti a Riona Aia jest Piazza del Popolo – plac otoczony kawiarenkami i uliczkami pełnymi dekoracji będących gotowymi kadrami na instagrama.

Tu znajdują się też dwa punkty widokowe. Pierwszy – bardziej popularny – Vista trulli Fontana del Belvedere. Jest tu dużo ludzi, wszyscy się przepychają, przestawiają cię – mocno nerwowa atmosfera a widoki takie sobie.

Drugi punkt widokowy w Alberobello, do którego trafiłam zupełnym przypadkiem okazał się dużo lepszy – ładniejszy widok, żadnych ludzi (zero, ani jednego) i można spędzić chwilę po prostu podziwiając białe kopuły. Wklepcie na mapie Villa Belvedere Bar. Wejście jest przez jakąś niepozorną furtkę, bar był zamknięty.

Stąd można przejść do drugiej części Alberobello – Rione Aia. Tutaj większość trulli jest zamieszkanych – ta część Alberobello jest mniej turystyczna.

Przy Corso Vittorio Emmanuele znajduje się m. in. pomnik Domenico Morea i jedyne dwupoziomowe trullo w mieście – Trullo Sovrano. XVIII-wieczny budynek służy dziś jako muzeum, które można zwiedzać. Wewnątrz można zobaczyć wystrój tradycyjnego domu z Alberobello. Bilet wstępu kosztuje 1,5 EUR – warto.

W okolicy znajduje się też bazylika Alberobello poświęcona św. Kosmie i Damianowi. Ich święto – 27.09 – to czas wielkiej zabawy, koncertów, jarmarków i pokazów sztucznych ogni. Przed katedrą znajduje się popiersie Jana Pawła II.

W Rione Aia znajdują się jeszcze dwie ciekawe atrakcje Alberobello – Casa d’Amore i Casa Pezzola. Casa d’Amore to pierwszy budynek w Alberobello, do budowy którego użyto zaprawy. W Casa Pezzola mieści muzeum historii Alberobello.

W Alberobello warto też zobaczyć nieodległe Palazzo Comunale – w okresie świątecznym (czyli już we wrześniu:P) ozdobione piękną iluminacją.

Alberobello – czy warto?

Alberobello to jedno z najbardziej wyjątkowych miejsc w Apulii, a nawet w całych Włoszech, a na pewno najbardziej instagramowe miejsce w Apulii 😉 Tu można robić setki zdjęć, na każdym kroku! Alberobello trzeba zobaczyć zwiedzając Apulię ale jak już wspominałam wcześniej ja po 2 godzinach się z Alberobello ewakuowałam. Czemu? Tłumy turystów (a byłam już o 9), niesympatyczni miejscowi – mam wrażenie, że zmęczeni turystami. Ludzie w Apulii są generalnie bardzo otwarci, przyjaźni i po prostu cudowni – wszędzie poza Alberobello. Byłam, zobaczyłam i wracać nie zamierzam. Mimo iż domki trulli na żywo robią niesamowite wrażenie! Więc raczej proponowałabym Wam zaplanować sobie Alberobello na max pół dnia – bardzo się cieszę, że nie zdecydowałam się na nocleg w Alberobello choć miałam przez chwilę taki pomysł.

Co zobaczyć w Apulii? Barletta – atrakcje i zwiedzanie

Ciąg dalszy zwiedzania Apulii. Jeśli szukacie ciekawego miejsca w okolicach Bari, które warto zwiedzić to poleca się Barletta. Miejsce mniej popularne niż Monopoli, Polignano czy Ostuni ale też bardzo ładne i zdecydowanie warte wpisania w plan zwiedzania Apulii.

Barletta – dojazd

Jak dojechać do Barletty z Bari? Pociągiem. Dojazd trwa ok. 40 minut, cena biletu 4,3 EUR.

Barletta – zwiedzanie

W związku z tym, że do Barletty przyjechałam pociągiem to zwiedzanie Barletty zaczniemy od okolic dworca kolejowego. Samo centrum Barletty oddalone jest nieco ponad kilometr od dworca więc bez problemu można się przejść pieszo.

Przed stacją znajduje się pierwsza atrakcja Barletty – fontana della Stazione. Stąd Viale Carlo Giannone można dojść do Giardini de Nittis, a następnie na Piazza Aldo Moro.

Idąc za placem cały czas prosto można zobaczyć budynek władz miejskich – Comune di Barletta, a naprzeciwko budynek Teatro Curci.

Idąc cały czas prosto można dojść do plaży. Plaża miejska Barletta jest duża, szeroka i jak na plaże miejskie w Apulii naprawdę fajna. Niestety podczas mojego zwiedzania Barletty pogoda była zdecydowanie nieplażowa. W związku z tym skręciłam w prawo w kierunku starego miasta Barletty – centro storico.

A co warto zobaczyć? W centrum Barletty jest sporo ciekawych miejsc – przeplatają się wąskie uliczki, kościoły, restauracje, hotele i kawiarenki. A to wszystko w apulijskim nadmorskim klimacie.

Główne atrakcje turystyczne Barletty koncentrują się wokół zamku – Castello di Barletta. Zamek mieści miejską bibliotekę, muzeum i Pinakotekę. Otoczony jest parkiem – Giardini del Castello di Barletta. W parku znajdują się fontanny i amfiteatr.

Park jest też najlepszym miejscem, żeby zrobić dobre zdjęcie katedry – Cattedrale di Santa Maria Maggiore. Stąd widać ją w całości.

Niestety nie udało mi się zobaczyć katedry w środku. Podczas mojego pobytu akurat odbywał się ślub – zresztą wielu kościołów nie zobaczyłam właśnie z tego powodu. Śluby odbywały się w Apulii każdego dnia tygodnia, o każdej godzinie. Chyba efekt popandemiczny 😉

Wokół katedry koncentruje się centro storico Barletty – kolorowe wąskie uliczki wyłączone z ruchu kołowego. Spacerując nimi warto zwrócić uwagę na murale! Barletta to stolica apulijskiego streetartu!

Co jeszcze zobaczyć w Barletcie? Warto przejść na Via Marina gdzie stoi Porta Marina – dawna brama miejska. Przed nią znajduje się plac, który niestety służy jako parking i ciężko zrobić tu fajne zdjęcia. Wokół placu znajdują się restauracje i… kościoły. Jeden, drugi, trzeci, piąty… W obrębie starego miasta jest ich chyba ponad 20.

Barletta to także liczne zabytki architektury – Palazzo Bonelli, Cantina della Disfida, Pinacoteca De Nittis i oczywiście pomnik kolosa z Barletty.

Barletta – czy warto?

Barletta nie jest najpopularniejszym miejscem w Apulii. Nie da się ukryć, że Alberobello czy Monopoli są bardziej turystyczne, kolorowe i instagramowe ale jeśli szukacie prawdziwego włoskiego dolce vita, bez tłumu turystów to Barletta jest doskonałym pomysłem. Taka Apulia mniej znana 😉 Zwiedzanie Barletty zajmuje jakieś 3 – 4 godziny, warto pobłądzić w wąskich uliczkach centro storico, wypić kawę w jednej z kawiarenek, a jeśli macie więcej czasu i pogoda dopisuje to oczywiście wybrać się na plażę. Barletta oferuje sporo miejsc, które warto zobaczyć – mi się podobała i bardzo polecam jeśli macie więcej czasu na zwiedzanie Apulii.

Zwiedzanie Apulii – Monopoli – co zobaczyć?

Zwiedzania Apulii ciąg dalszy. Dziś zapraszam do Monopoli. Wycieczkę do Monopoli można połączyć z Polignano a Mare – te dwa miasteczka oddalone od siebie o 8 km to idealny pomysł na jednodniowy wypad z Bari. Zatem Monopoli – co zobaczyć, co zwiedzić, gdzie jeść i gdzie plażować?

Monopoli – dojazd

Dojazd z Bari do Monopoli, czy z Polignano a Mare do Monopoli jest prosty, szybki i przyjemny. Pociągi trenitalia kursują 2 – 3 razy na godzinę, bilety do kupienia w biletomatach na dworcach.

Monopoli – co zobaczyć?

Jak o każdym miasteczku Apulii, o Monopoli napiszę dokładnie to samo – schować mapę (w wersji XXI-wiecznej wyłączyć telefon) i błądzić wąskimi uliczkami centro storico. Zaglądać w podwórka, przysiąść w knajpce na kawę lub wino, rozmawiać z Włochami (często na migi) – poczuć klimat włoskiego południa.

Centro storico Monopoli, czyli stare miasto oddalone jest od dworca kolejowego o jakiś kilometr. Idąc z dworca do centrum warto po drodze zajrzeć do kościoła św. Antoniego i na plac św. Antoniego (Piazza Sant’Antonio).

Z placu św. Antoniego trzeba się kierować na Piazza Vittorio Emanuele II – duży plac z pomnikiem Vittorio Emanuele, ławeczkami i kawiarenkami dookoła.

Stąd najlepiej iść na Piazza XX Settembre i już jesteśmy w centro storico Monopoli.

Jak już wspomniałam po tym starym mieście najlepiej niespiesznie spacerować niemniej jest w Monopoli kilka ciekawych miejsc, które warto zobaczyć.

Przy Largo Plebiscito warto zajrzeć do kościoła św. Franciszka z Asyżu, a tuż za nim warto zobaczyć budynek Municipio – władz miejskich Monopoli.

Za Municipio znajduje się mniej popularna ale spokojna i fajna atrakcja Monopoli – park przy Largo Fontanelle. Można tu w spokoju posiedzieć i odpocząć.

Na pytanie co warto zobaczyć w Monopoli odpowiedzią musi być jakiś kościół. Wszak Włochy kościołami stoją i tym razem nie jest inaczej. Największy i najpopularniejszy kościół monopoli to katedra Maria Santissima della Madia. Znajduje się przy niej także muzeum katedralne.

Zwiedzając stare miasto w Monopoli koniecznie trzeba zajrzeć do portu (najlepiej wchodząc do niego uroczą bramą przy via Porto).

Przy porcie stoi kolejna atrakcja Monopoli – zamek Carlo V. W czasie mojej wizyty w Monopoli odbywał się tam festiwal sztuki i fotografii Phest Festival. Nieco dalej znajduje się bastion Santa Maria.

Następnie warto przejść na Largo Palmieri – plac przy którym znajdują się: Palazzo Palmieri, kościół św. Teresy i kościół św. Piotra i Pawła. Oraz rzecz jasna restauracje i sklepiki.

Niedaleko stąd znajduje się plaża w Monopoli – Cala Porta Vecchia. Nie jest duża ani jakaś super piękna – taka typowa miejska plaża. Nieco dalej znajdują się jeszcze 3 malutkie plaże – Cala Cozze, Lido Bianco i Lido Rosso.

Plaże to nie jest największy atut Monopoli więc ja wróciłam na stare miasto włóczyć się wąskimi uliczkami pełnymi kwiatów i uroczych dekoracji. Instagramowe spoty na każdym kroku!

Monopoli – czy warto?

Trzeba! Monopoli MUSI znaleźć się w każdym planie zwiedzania Apulii. Dla mnie było pierwszym miejscem, które odwiedziłam podczas moich wakacji w Apulii i mimo iż widziałam później jeszcze mnóstwo innych pięknych miejsc to chyba zostanie w top 3 Apulii. Monopoli jest przeurocze! Da się je obejść w 2 godziny ale warto tu zostać zdecydowanie dłużej, żeby nacieszyć oczy tymi rajskimi widokami.

Co zobaczyć w Apulii? Polignano a Mare – zwiedzanie

Apulia – moje marzenie od paru ładnych lat, przekładane chyba 3 razy. Zawsze a to mi loty odwoływali, a to ja kupiłam bilety z półrocznym wyprzedzeniem i nie mogłam pojechać… Zawsze coś, zawsze nie po drodze. Aż w końcu nadszedł wrzesień 2020 i wsiadłam do samolotu do Bari. Jeszcze zanim zaczęłam cokolwiek czytać o Apulii i planować wycieczkę to wiedziałam, że punktem obowiązkowym zwiedzania Apulii musi być Polignano a Mare.

Każdy kto ma instagram z pewnością kojarzy restaurację w skale – to najsłynniejsza restauracja w Polignano a Mare i chyba w całych Włoszech. Wyjazd do Apulii był moim wyjazdem urodzinowym i rozważałam przez chwilę zjedzenie tam urodzinowej kolacji ale sprawdzając ceny (od 200 EUR wzwyż) i opinie uznałam, że jednak zadowoli mnie pasta w jakiejś domowej trattorii 😀 Gdybyście jednak chcieli się skusić to restauracja w skale w Polignano a Mare nazywa się Hotel Ristorante Grotta Palazzese.

Polignano a Mare – jak dojechać z Bari?

Dojazd z Bari do Polignano a Mare nie stanowi żadnego problemu. Podobnie jak dojazd z Monopoli czy Lecce. Najszybciej i najłatwiej dojechać do Polignano a Mare z Bari pociągiem. Regionalne pociągi trenitalia kursują na tej trasie co 20 minut (w niedziele rzadziej ale w niedziele też jeżdżą – a nie wszystkie pociągi w Apulii kursują w niedziele). Przejazd pociągiem z Bari do Polignano a Mare trwa ok. 30 minut, cena biletu 2,5 EUR. Z Monopoli do Polignano a Mare pociąg jedzie aż 6 minut – cena biletu 1,1 EUR. Zarówno w Bari, Polignano jak i w Monopoli znajdują się biletomaty i bilety na pociąg można kupić na dworcu.

Polignano a Mare – gdzie zjeść?

No dobra, zanim zaczniemy zwiedzanie Polignano a Mare to jednak trzeba odpowiedzieć na pytanie gdzie zjeść w Polignano a Mare skoro nie w słynnej restauracji w skale. Przyznam, że przyjechałam do Polignano wściekle głodna i postanowiłam zjeść w pierwszym miejscu, które napotkam – jeszcze przed wejściem na stare miasto (centro storico).

Zupełnym przypadkiem trafiłam do miejsca, które mogę polecić z czystym sumieniem. Ta restauracja to Casa Mia. znajduje się przy Piazza Garibaldi – tuż przy wejściu na stare miasto. Jedzenie w Polignano a Mare to typowe jedzenie z regionu Apulii – są sery (o tym jeszcze za chwilkę), są owoce morza i jest rzecz jasna makaron orechiette.

Ja zdecydowałam się na ten ostatni – w wersji z pomidorami i cielęciną. Nie dość, że było to absolutnie boskie, genialne i przepyszne to porcja tak duża, że przez pół dnia nie wcisnęłam w siebie nic więcej. Do tego świetne apulijskie wino, przemiły właściciel i świetny ogródek. Zdecydowanie warto tu zjeść podczas wycieczki do Polignano a Mare.

Niestety przez to, że najadłam się aż tak bardzo (ale żal było zostawić choćby jedno makaronowe uszko) to nie spróbowałam lodów z Bella Blu. Jest to lodziarnia, która znalazła się na liście 20 najlepszych lodziarni w Europie. Tradycyjne lody kręci się tu od 1980 roku. Bardzo żałuję ale kiedyś wrócę i spróbuję. Albo niech ktoś z Was jedzie i spróbuje za mnie 😉

Gdzie jeszcze warto zjeść w Polignano a Mare? Moją wyobraźnię rozpalił Mozzarella Bar – właściwie po sąsiedzku z Casa Mia (po drugiej stronie ulicy). Jak nietrudno się domyślić jest to bar serwujący mozzarellę w dziesiątkach odsłon – jest mozzarella z truflą, mozzarella z łososiem, z tuńczykiem… Są ricotty, burraty, burratiny, kanapki z mozzarellą… I apulijskie wino rzecz jasna. Raj dla miłośników serów! Tam też kiedyś wrócę.

Polignano a Mare – co zobaczyć?

No to teraz czas ruszyć na zwiedzanie Polignano a Mare. Co zobaczyć, co zwiedzić i co robić w Polignano a Mare? Zapraszam na spacer.

Zwiedzanie Polignano a Mare warto zacząć od wspomnianego już wcześniej Piazza Garibaldi – to duży plac przed wejściem na stare miasto, przy którym znajdują się bary, restauracje i sklepiki. Stoi tu też pomnik wojenny.

Tuż obok placu znajduje się największa atrakcja Polignano a Mare – plaża Lama Monachile. To kolejne miejsce znane każdemu użytkownikowi instagrama – jedno z najbardziej znanych miejsc w Apulii, a plaża w Polignano a Mare jest jedną z najpopularniejszych plaż na świecie, nie tylko w Europie. Plaża jest zatłoczona o każdej porze, nawet w czasach covidu. Dla mnie plażowanie w takim tłumie to żadna przyjemność więc plażę oglądałam z punktów widokowych.

A skąd rozpościera się najlepsza panorama najpiękniejszej plaży Polignano a Mare? Punkt pierwszy to most – Ponte Lama Monachile, sam punkt oznaczone jest na mapie jako Cala Monachile dal ponte. Stąd można zobaczyć plażę od strony piasku.

Drugi punkt widokowy skąd można zobaczyć plażę od strony wody to Balconata Lama Monachile. Znajduje się przy ulicy Vico Porto ale spacerując po starym mieście Polignano a Mare na pewno do niego traficie. Nieco dalej znajduje się punkt widokowy Groticella di Santo Stefano. Jak widzicie punkty widokowe to obowiązkowy element zwiedzania Polignano a Mare.

Po zobaczeniu plaży Lama Monachile z góry warto wybrać się na spacer po starym mieście – schować mapy, wyłączyć GPS i włóczyć się po cudownych wąskich uliczkach, przysiąść na kawę w jednej z przeuroczych kawiarenek no i robić setki zdjęć tych przepięknych witryn, uliczek udekorowanych kwiatami i apulijską ceramiką. Apulia jest zdecydowanie najbardziej instragramowym regionem w Europie! To jeden wielki plan zdjęciowy! Obejście samego centro storico nie powinno zająć więcej niż godzinę – dwie. To jest naprawdę kilka uliczek.

Na stare miasto warto wejść przez Arco Marchesale, a następnie pójść w kierunku kościoła Santa Maria Assunta przy Piazza Vittorio Emanuele.

Ale to jeszcze nie wszystko co oferuje turystom Polignano a Mare. Ze starego miasta warto się przejść w stronę Piazza Ardito obserwując po drodze z góry skalne groty. Widoki są pocztówkowe, co chwilę można przystawać i fotografować kolejne skały wychodzące z turkusowego morza. Warto przystanąć szczególnie na Balconata Vico Gualdella – stąd są boskie widoki i wszyscy turyści robią sobie tu zdjęcia. Jeśli macie więcej czasu to można się też w Polignano a Mare wybrać na rejs po grotach.

Wracając z Piazza Ardito na stare miasto warto tym razem ominąć samo wybrzeże i przejść uliczką Via Roma. To kolejne miejsce w Polignano a Mare, które warto zobaczyć. Instagramowe witryny, małe knajpki (dużo mniej zatłoczone niż te na starym mieście), cisza, spokój i najprawdziwsze dolce vita.

Stąd warto jeszcze przejść na San Benedetto – duży, zielony plac z ławeczkami i kawiarenkami.

Polignano a Mare – czy warto?

Pytanie nie brzmi czy warto wybrać się do Polignano a Mare tylko kiedy. Zwiedzanie Apulii MUSI obejmować Polignano. Mimo iż miasteczko jest niewielkie i da się je obejść w 2 godziny to warto się tu wybrać na co najmniej pół dnia, a najlepiej na cały. Poczuć tę sielską atmosferę dolce far niente, pobłądzić w centro storico, poobserwować niebywale błękitne morze, pozachwycać się grotami no i podziwiać te setki gotowych miejsc na instagramowe ujęcia. Zachwyt totalny, z pewnością kiedyś do Polignano wrócę!

Zwiedzanie Apulii – Ostuni – Białe Miasto – co zobaczyć?

Ostuni i Białe Miasto to jedno i to samo. Szukając informacjo o tym co warto zobaczyć w Apulii prędzej czy później trafia się na Ostuni.

Włochy i Apulia to cała masa pięknych miast i miasteczek ale nie da się ukryć, że Ostuni to miejscówka wyjątkowa! Słyszeliście kiedyś o kobiecie z Ostuni? To historia szkieletu ciężarnej kobiety sprzed 28 tysięcy lat znalezionego właśnie w Ostudni. Gotowi na zwiedzanie? To ruszamy do Ostuni – co tu zobaczyć, co zwiedzić i czy w ogóle warto się tu tarabanić?

Ostuni – dojazd

Jak dojechać do Ostuni? Dojazd do Ostuni z Bari oraz z Lecce nie stanowi żadnego problemu. Na trasie Bari – Lecce kursują pociągi, które zatrzymują się w Ostuni. Jeżdżą średnio co godzinę (rano jest przerwa między 10 a 12.30, a po południu są dodatkowe kursy co 30 minut). Cena biletu na przejazd z Bari do Ostuni to 5,8 EUR – do kupienia oczywiście w biletomatach i tabacchi.

Stacja kolejowa Ostuni położona jest 3 km od centrum miasta. Teoretycznie można przejść pieszo z tym, że nie zawsze będzie chodnik, zazwyczaj nie będzie cienia no i w drodze do miasta idzie się pod górę. Na szczęście między stacją kolejową Ostuni a centrum miasta kursują autobusy. Są one całkiem sensownie zsynchronizowane z pociągami i zazwyczaj nie trzeba czekać dłużej niż kilka minut na odjazd.

Bilet na autobus trzeba kupić w barze na stacji kolejowej – od razu w 2 strony, bo w mieście może być ciężko, zwłaszcza w porze sjesty. Bilet kosztuje 0,9 EUR. Kierowca NIE prowadzi sprzedaży biletów. Autobus ze stacji kolejowej do centrum zatrzymuje się przy głównym placu Ostuni – Piazza Liberta.

Autobus powrotny zaś ma przystanek w innym miejscu – na rogu ulic via G. Pisanelli i via Cesare Braico, dokładnie naprzeciwko restauracji Al Solito Posto – najlepiej wklepać w nawigację/mapę właśnie tę nazwę. Przystanek jest oznaczony i wisi nawet rozkład jazdy (to nie jest oczywiste we Włoszech). Uwaga – rozkład jazdy dotyczy pierwszego przystanku, z którego rusza autobus. Na wymienionej stacji autobus jest po 10 – 15 minutach. Do stacji kolejowej w zależności od trasy (czy jedzie przez cmentarz czy nie) dociera po 10-15 minutach. Brzmi skomplikowanie ale jest naprawdę proste do ogarnięcia – w razie problemów pytajcie w informacji turystycznej (przy piazza Liberta). Pracownicy dają mapki i bardzo jasno tłumaczą jak dotrzeć na przystanek.

Ostuni – gdzie zjeść?

Zanim ruszymy na zwiedzanie Ostuni trzeba coś zjeść. Restauracje w Ostuni działają jak wszędzie we Włoszech – od 12 do 14, i od 19 do 22/23/24. Pomiędzy 14 a 19 zostaje zazwyczaj opcja jakichś przekąsek i oczywiście napojów. A jakie jest jedzenie w Ostusi? Apulijskie więc najlepsze z możliwych – są sery (dużo serów!), jest makaron orechiette, są owoce morza.

No dobra, ale gdzie to wszystko zjeść w Ostuni? Naprawdę najlepsza miejscówka to Borgo Antico Bistrot. Nawet gdybyście tu u mniej o niej nie przeczytali to spacerując po Ostuni zwrócilibyście na nią uwagę. Co jest tak wyjątkowego w tym miejscu? Położenie! Stoliki na zewnątrz stojące na schodach z widokiem na morze. Bajka!

Wydawałoby się, że w takim miejscu będzie turystycznie – jedzenie drogie i niekoniecznie smaczne. a jest zupełnie odwrotnie! Borgo Antico Bistrot to miejsce gdzie można dobrze zjeść w Ostuni za naprawdę przyzwoite pieniądze. Makaron z pomidorami i burratą kosztował 9 EUR, drinki za 5 – 6 EUR. Uwaga – nie doliczają coperto! Więc jesteście jakieś 2 EUR do przodu. Można płacić kartą. Obsługa może nie do końca ogarniająca wszystko ale doskonałe widoki i jeszcze lepsze jedzenie rekompensują wszystko.

Ostuni – co zobaczyć?

No dobra, żołądek napełniony, to teraz pytanie co zobaczyć w Ostuni? Czy są tu jakieś zabytki, ciekawe miejsca, atrakcje? Może i są ale Ostuni to miasteczko stworzone do niespiesznych spacerów i błądzenia w wąskich (białych rzecz jasna!) uliczkach. Niemniej błądząc w tym labiryncie warto zwrócić uwagę na kilka miejsc.

Ostuni to miasto położone na wzgórzu i spacerując wzdłuż murów miejskich co chwila można się natknąć na jakiś punkt widokowy. Ostuni to doskonałe miejsce do podziwiania krajobrazów Apulii.

Atrakcja Ostuni to kolorowe drzwi – chyba każdy kto ma instagrama je kojarzy 😉 Te kolorowe drzwi to nic innego jak Brama do Raju – biały wapień spotyka się tu z błękitem morza oraz nieba i tworzy rajski widok. Do tego jeszcze zielone kaktusy tak bardzo charakterystyczne dla Ostuni i mamy jedno z najbardziej instagramowych miejsc w Apulii 😉 Te kolorowe drzwi znajdują się tuż brzy barze Antico Borgo.

Jeśli chodzi o zabytki Ostuni to na pewno warta wspomnienia jest katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Budowla w stylu romańsko – gotyckim może poszczycić się największymi rozetowymi oknami we Włoszech.

Tuż obok katedry warto zobaczyć Arco Scoppa – fragment pałacu biskupiego.

Warto też zobaczyć w Ostuni kościół Santa Maria della Stella – XIX-wieczną budowlę.

Tak mi jakoś nie po kolei idzie to opisywanie atrakcji Ostuni. Jeśli przyjedziecie do miasta pociągiem i autobusem to zwiedzanie Ostuni najlepiej zacząć od głównego placu miasta – Piazza della Liberta. Jest to jednocześnie brama do starego miasta Ostuni.

Pośrodku placu stoi kolumna św. Oronzo – patrona Ostuni. Na samym placu znajdziecie liczne kawiarnie i restauracje gdzie można coś zjeść albo wypić kawę.

Przy Piazza della Liberta znajduje się też kościół św. Franciszka, który warto zobaczyć w Ostuni.

Stąd już prosta droga na stare miasto ale ja jak zawsze będę zachęcała, żeby nie ograniczać się do tego co trzeba zobaczyć tylko ruszyć też w drugą stronę. Nie będzie aż tak kwiatowo i kolorowo ale wciąż biało, pusto i pięknie. Warto ruszyć za kościołem św. Ducha ulicami Via Spirito Santo czy Via Roma.

Ostuni – czy warto?

Bez wątpienia warto tak zaplanować zwiedzanie Apulii, żeby spędzić co najmniej kilka godzin w Ostuni. Miasto jest przepiękne – teoretycznie można je obejść w 2 godziny ale warto tu spędzić zdecydowanie więcej czasu – przynajmniej pół dnia, żeby niespiesznie pobłądzić w białych uliczkach, zjeść coś czy przysiąść w jakiejś miłej kawiarence z espresso czy aperolem w dłoni. Ostuni to jedna z perełek Apulii – koniecznie!

Sardynia – co zobaczyć w okolicach Alghero? Sassari – zwiedzanie i atrakcje.

Alghero jest przepięknym miasteczkiem nazywanym nie bez powodu perłą Sardynii. Ale spędzając w Alghero kilka dni można je przejść wzdłuż i wszerz i warto wybrać się gdzieś dalej. A co warto zobaczyć w okolicach Alghero? Mniej oczywistą odpowiedzią jest Sassari – dosyć duże miasto (drugie co do wielkości na Sardynii) ale zdecydowanie warte zobaczenia. Co zwiedzić w Sassari? Zapraszam na mój przewodnik.

Sassari – jak się dostać z Alghero?

Do Sassari trzeba jakoś dojechać. Można oczywiście wypożyczonym samochodem ale jeśli nie macie auta to bez problemu można dostać się do Sassari komunikacją publiczną – autobusem lub pociągiem. Przejazd z Alghero do Sassari kosztuje 3,1 EUR – zarówno autobusem jak i pociągiem. Autobus jedzie godzinę, pociąg 35 minut. Stacja autobusowa i kolejowa w Sassari są położone bardzo blisko siebie. W Alghero dworzec autobusowy znajduje się tuż przy starym mieście, natomiast dworzec kolejowy jakieś 1,5 km od centrum. Bilet trzeba kupić wcześniej – kierowcy nie sprzedają biletów. Są one dostępne na stacjach kolejowych oraz w bigleteriach (zazwyczaj gdzieś w jakimś barze) na dworcach autobusowych.

Sassari – co zobaczyć?

Sassari na pierwszy rzut oka bardziej przypomina Sycylię niż Sardynię – warto się tu wybrać, żeby trochę zmienić klimat!

Zwiedzanie Sassari warto zacząć od okolic dworca kolejowego – tu znajduje się kościół św. Franciszka, kolumna św. Antoniego oraz budynek Teatro Ferroviaro.

Główny zabytek Sassari to duomo – katedra pw. św. Mikołaja z Miry – patrona Sassari. Niestety nie udało mi się jej zobaczyć w środku gdyż podczas mojej wizyty akurat trwały przygotowania do ślubu. Warto obejść katedrę dookoła – jest bardzo zielono, kwiatowo i instagramowo 😉

Nieopodal znajduje się Piazza del Comune, z przy nim Palazzo Ducale, w którym dziś mieści się urząd miasta. Po drugiej stronie placu mieści się Pinacoteca nazionale di Sassari.

Stare miasto w Sassari obfituje w ciekawe miejsca. Warto zobaczyć Palazzo d’Usini, w którym mieści się biblioteka – przy Piazza Tola. Pośrodku placu stoi pomnik Efisio Tola.

Idąc dalej warto zatrzymać się przy Piazza Domenico Alberto Azuni z pomnikiem jego patrona.

Nieco dalej mieści się największy plac w Sassari – Piazza Castello. W tym miejscu wznosił się największy na Sardynii zamek, gdzie miała siedzibę hiszpańska inkwizycja. Dziś przy placu mieści się Museo Storico della Brigata Sassari i Pałac Prowincji. Pośrodku placu stoi pomnik Wiktoria Emanuela II – pierwszego króla zjednoczonych Włoch.

Od piazza Castello odchodzą urocze uliczki pełne kawiarni, restauracji i sklepików. Warto w nich pobłądzić!

Następnie warto skręcić w ulicę via Carlo Alberto Amedeo di Savoia i dojść do placu Garibaldiego oraz największego parku w Sassari – Giardini Publici. Są tu ławeczki, są fontanny, idealne miejsce na odpoczynek i wytchnienie od sardyńskich upałów.

Wracając stąd w kierunku dworca warto jeszcze zobaczyć Chiesa di Santa Maria di Betlem – niestety kościół franciszkanów był zamknięty. Charakteryzuje go eliptyczna kopuła i cylindryczna dzwonnica.

Sassari – czy warto?

Zdecydowanie tak! Sassari bardzo mi się podobało, jest zupełnie inne niż Alghero i warto się tu wybrać na kilkugodzinną wycieczkę z Alghero. Jak zawsze poza zwiedzaniem największych atrakcji warto odłożyć mapę i pobłądzić w wąskich uliczkach – tym sposobem można poczuć klimat miasta.

Toruń – gdzie zjeść?

Tradycyjnie najważniejsze pytanie podczas wyjazdu 😉 Tym razem Toruń – gdzie zjeść? W Toruniu bywam tak raz do roku, nie zamykam się na nowe doznania kulinarna ale mam miejsca, do których zawsze wracam. A zatem ruszamy na kulinarny podbój Torunia – gdzie zjeść śniadanie, gdzie iść na piwo, a gdzie na dobry obiad w Toruniu?

Mistrz i Małgorzata – Szewska 17

Mistrz i Małgorzata istnieje od ładnych paru lat – zawsze miałam tę restaurację w planach podczas swoich wizyt w Toruniu ale jakoś nigdy ostatecznie tam nie docierałam. W końcu udało się podczas ostatniego wyjazdu. Podczas gdy przy starym rynku nie było gdzie usiąść lokalne przy sąsiadującej z nim ulicy Szewskiej świeciły pustkami. I tak oto wylądowaliśmy w końcu w Mistrzu i Małgorzacie.

Pierwszy zachwyt? Wystrój! Ogromny Behemot, tysiące książek, super wygodne fotele. W ogóle nie czujesz się jak w restauracji, a jak w salonie u kogoś z najbliższej rodziny. Pięknie, instagramowo ale nie krępująco. Drugi plus – naprawdę świetna obsługa. Nie dość, że sympatyczna to naprawdę mająca pojęcie o tym co restauracja serwuje (to niestety nie jest norma). Ostatecznie wybraliśmy tatar z łososia, żeberka wieprzowe i sałatkę z kaczką. Wszystko było przepyszne ale jednak bank rozbiły żeberka. Mistrzowskie.

Gdzie dobrze zjeść w Toruniu? Mistrz i Małgorzata!

Chleb i Wino – Rynek Staromiejski 22

Chleb i Wino to restauracja i apartamenty przy samym rynku staromiejskim. Świetny wystrój – chce się tu siedzieć i siedzieć. Jedzenie bardzo dobre choć powiedziałabym, że raczej klasyczne – bez szaleństw i udziwnień. To takie miejsce na dłuższe posiedzenie przy winku w super fajnej atmosferze.

Manekin

No cóż. Chcąc nie chcąc do Manekina w Toruniu trzeba choć raz przyjść. Naleśnikowa sieciówka, która opanowała już prawie całą Polskę wywodzi się właśnie z Torunia. Żeby była jasność – ja do Manekina nic nie mam, naleśniki lubię ale wciąż nie mogę zrozumieć, że przy takiej ofercie gastronomicznej ludzie stoją w kolejce po naleśniki…

A naleśników w Manekinie mamy pełen przekrój – od pancake’ów, przez naleśniki słodkie i wytrawne aż po naleśnikowe makarony i burgery. Naleśnikowy szał. Do tego w fajnie urządzonym lokalu i bardzo przystępnych cenach.

Na pytanie gdzie zjeść w Toruniu jedna z odpowiedzi MUSI brzmieć Manekin.

Kona Coast Cafe – Chełmińska 18

A gdzie zjeść śniadanie w Toruniu? Jako osoba uzależniona od owsianki i w domu nie jedząca nic innego na mieście lubię zaszaleć. Kona znajdowała się najbliższej naszego apartamentu podczas ostatniego pobytu w Toruniu. Ale warto się tam wybrać na śniadanie nie tylko ze względu na bliskość rynku. Śniadania w Kona są obłędne! Powiedziałabym, że to takie podkręcone klasyki – jak omlet to w tortilli, jak jajecznica to z nietypowymi dodatkami. Skusiły nas jeszcze naleśniki – przegenialne! No lepsze niż w Manekinie!

Gdzie na śniadanie w Toruniu? Kona Coast Cafe.

Bułka – Szewska 6

Pytając wujka google gdzie zjeść śniadanie w Toruniu na pewno prędzej czy później traficie na Bułkę. Lokal ten specjalizuje się w śniadaniach, które są serwowane od wczesnego poranka do późnego popołudnia. Dla rannych ptaszków i dla śpiochów. Na śniadanie pierwsze, drugie i trzecie.

Bułka to dobre miejsce na śniadanie ale raczej na szybki posiłek niż na przesiadywanie i delektowanie się. Wewnątrz jest głośno i gwarno – dużo ludzi o każdej porze.

Natomiast same śniadania naprawdę rewelacyjne. Mają różne zestawy, mają śniadania słodkie i wytrawne. Ja jadłam tosty francuskie i nie dość, że porcja była ogromna to były one doskonałe – przede wszystkim smażone na dużej ilości masła (a ja jak wiadomo masełko kocham) – z mnóstwem owoców, orzechami i jogurtem. Śniadanie, deser i rozpusta w jednym 😉

Gdzie zjeść dobre śniadanie w Toruniu? W Bułce!

Monka – Piekary 2

Monkę polecało mi przed wyjazdem do Torunia kilka osób. Nie czytałam o niej za wiele, nie sprawdzałam menu. Skoro tyle osób chwaliło to uznałam, że nie bez powodu.

Po przejrzeniu menu (krótkiego) uznałam, że ja jednak nie jestem głodna 😀 No nie wiem czemu – były i kluski, i burgery, i różne inne dania, które jadam i lubię ale jakoś nic mnie nie przekonało. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na mięsną deskę przekąsek i piwo. I to był świetny wybór – wszystkie produkty były naprawdę świetne (doskonałe marynowane rzodkiewki!) – w połączeniu z piwem z browaru Amber to była prawdziwa uczta. Ale na porządny obiad poszliśmy gdzie indziej 😉

Jan Olbracht Browar Staromiejski – Szczytna 15

Do browaru Jan Olbracht wracam właściwie przy każdej swojej wizycie w Toruniu. Na piwo piernikowe i na gęś. W Toruniu pierniki spotyka się naprawdę wszędzie – nawet tam gdzie nikt by ich się nie spodziewał.

W Browarze Staromiejskim serwują wspomniane piwo piernikowe ale też… śledzia z przyprawą piernikową. Przyznaję, że jeszcze się nie odważyłam go spróbować ale kiedyś na pewno do tego dorosnę 😉 Natomiast piwo piernikowe jest świetne i zdaje się nie tylko ja jestem jego fanką – patrząc na to co znajduje się na okolicznych stolikach (takie zboczenie, co poradzić) widziałam, że piwo piernikowe cieszy się największym wzięciem.

My tym razem wzięliśmy deskę degustacyjną – próbowaliśmy wszystkim warzonych w Browarze Staromiejskim piw. Wszystkie dobre ale jednak piernikowe najlepsze!

A co zjeść? Gęś rzecz jasna! W Browarze jest spory wybór dań z gęsiną. Tym razem skusiliśmy się na pierogi z gęsiną – dobre ale jadałam lepsze – oraz kanapkę z szarpaną gęsiną. I kanapeczka była genialna. A zwłaszcza mięsko – cudnie miękkie, rozpływające się w ustach – pyszne.

Na pytane gdzie warto zjeść w Toruniu zawsze będę odpowiadać browar Jan Olbracht. Jestem mu wierna od lat!

La Nonna Siciliana – Łazienna 24

Kilka miesięcy bez wizyty we Włoszech robi swoje. Gdziekolwiek nie jadę to szukam restauracji włoskich. Tak też było w Toruniu. La Nonna Siciliana to nie był świadomy wybór, a zupełny przypadek. I to ostatniego dnia w Toruniu. Restauracja okazała się prawdziwą perełką na kulinarnej mapie Torunia. Bardzo dobra pizza, genialna zapiekanka makaronowa i prawdziwa wisienka na torcie – cannolo siciliano. Co prawda pierwszy raz się spotkałam z tym, żeby podawano je z lodami ale było pyyyyszne. Kruchuteńka, świeżo wypieczona rurka, delikatny krem z ricotty i te lody panierowane w orzechach. Zagrało wszystko. Przy kolejnej wizycie w Toruniu na pewno wrócę do Nonny, a Wam ją z całego serca polecam jeśli szukacie dobrej restauracji włoskiej w Toruniu.

Central Coffee Perks – Strumykowa 2

Kawiarnia jedyna w swoim rodzaju – inspirowana kawiarnią z Przyjaciół. Wiernie odwzorowane wnętrze i telewizor, w którym cały czas lecą Friendsi. Dla fanów serialu punkt obowiązkowy wizyty w Toruniu!

My wybraliśmy się tylko na kawę choć serwują tam też słodkości i śniadania. Ale na pytanie gdzie na kawę w Toruniu – Central Coffee Perks, koniecznie! Niestety lokal nie jest duży i ciężko o wolne stoliki – nam udało się za drugim podejściem.

Na razie to tyle ale do Torunia na pewno nie raz wrócę i wtedy ten wpis zaktualizuję. Ale mam nadzieję, że już wiecie gdzie dobrze zjeść w Toruniu 😉

Wiedeń – gdzie zjeść? Gdzie na kawę, a gdzie na drinka? Wiedeń – przewodnik kulinarny i instagramowy ;-)

Wiedeń – miasto, które odwiedziłam w 2013 roku, a latem 2020 z wielką przyjemnością do niego wróciłam. Zanim napiszę co warto zobaczyć w Wiedniu (i klasycznie, i bardziej awangardowo) to tradycyjnie zapraszam najpierw na przewodnik kulinarny. Wiedeń – gdzie zjeść, gdzie wypić drinka z widokiem na Wiedeń, a gdzie spróbować sznycla po wiedeńsku i tortu Sachera?

Aurora Rooftop Bar – Arsenalstraße 10

Od czasu ostatniego wyjazdu do Barcelony (o TU możecie poczytać) przed każdą wycieczką szukam fajnych barów z widokiem na miasto. Okazuje się, że w Wiedniu rooftop barów jest całe mnóstwo i jeśli macie czas to możecie podziwiać miasto z góry w kilkunastu różnych lokalizacjach. Najpopularniejsze są oczywiście bary w ścisłym centrum – w okolicy katedry św. Stefana – ale nieco dalej też można znaleźć prawdziwe perełki.

Dla mnie taką perełką jest Aurora Rooftop Bar – bar mieszczący się na dachu hotelu Hyatt. Nieco oddalony od centrum ale możecie się tu wybrać przy okazji zwiedzania Belwederu – to już tylko kilka minut spaceru.

Aurora Rooftop Bar oferuje bajkowy widok na cały Wiedeń – widać stąd katedrę, stare miasto, Belweder i wszystkie najważniejsze miejsca w mieście. Sam bar – przepiękny. Wystrój jest nowoczesny ale jednocześnie nie zimny. Latem oczywiście trzeba usiąść na zewnątrz i podziwiać Wiedeń ale wnętrze też jest cudowne! Do tego fantastyczna i bardzo sympatyczna obsługa.

Karta drinków bardzo ciekawa – są klasyki, są ciekawe autorskie kompozycje. Ja zdecydowałam się na Wiener Madl – cudnie orzeźwiający. Niestety ceny w Aurora Rooftop Bar są wysokie – drinki alkoholowe kosztują po 15 EUR ale raz zdecydowanie warto się tam wybrać.

Jedyny minus – jedzenie serwowane jest tylko w określonych porach – zdaje się, że od 12 do 14, a potem dopiero od 19. Także do Aurory idźcie najedzeni, złapcie w dłoń któregoś drinka i rozkoszujcie się najpiękniejszym widokiem na Wiedeń i najfajniejszym barem w mieście. Mój nr 1 w Wiedniu – absolutnie.

Lamee Rooftop – Rotenturmstraße 15

Lamee to bar położony na dachu hotelu o tej samej nazwie. Znajduje się w jednej z bocznych uliczek ścisłego centrum Wiednia. Zaryzykuję stwierdzenie, że to najpopularniejszy rooftop bar w Wiedniu. Szukając tego przybytków przed wyjazdem wszędzie wpadałam na wzmiankę o Lamee.

Bar Lamee jest bardzo kolorowy (instagramowy;)) – są kolorowe siedziska, parasole, dekoracje. Drinki też 😉 Wybór koktajli dość spory – są mieszanki alkoholowe i bezalkoholowe. Drinki za 9 – 10 EUR więc taniej niż w Aurorze. Widoki też piękne – tu mamy panoramę starego miasta z katedrą na czele.

Zdecydowanie warto się tu wybrać na odpoczynek podczas zwiedzania Wiednia zwłaszcza, że to samo centrum.

Sky Roofgarden – Kärntner Strasse 19

Bar i restauracja Sky znajdują się na ostatnim piętrze luksusowego domu towarowego Steffl. Widok piękny – też wychodzi na katedrę ale z innej strony niż Lamee. Sam bar też bardzo przyjemny.

Tu zdecydowałam się na Sky Smoothie no i cóż… Najgorzej wydane 6,5 EUR podczas tego wyjazdu 😉 Smoothie było obrzydliwe – właściwie był to jakiś rozwodniony soczek. Dobrze, że chociaż zimny. Ale jeśli wybierzecie się do Sky to weźcie wino, kawę czy aperola, bo na smoothie szkoda pieniędzy. Ja wiem, że w tego typu barze płaci się głównie za widok, a nie za napój ale myślę, że mogłam lepiej wybrać 😉

Niemniej widoki i atmosfera baru są naprawdę fajne więc warto się tu wybrać.

Naschmarkt – Linke Wienzeile/Rechte Wienzeile

Drinki wypite, panorama Wiednia obejrzana, czas coś zjeść! A co zjeść w Wiedniu? Rzecz jasna sznycel wiedeński. Jest to tradycyjny panierowany kotlet, koniecznie z cielęciny. W knajpach można dostać oczywiście różne podróby z wieprzowiny czy drobiu ale oryginalny sznycel wiedeński to kotlet cielęcy. Zawsze podaje się go z cytryną i sałatką ziemniaczaną.

A gdzie zjeść sznycla w Wiedniu? Jest oczywiście wiele lepszych i gorszych restauracji, które serwują ten przysmak ale najprościej znaleźć go w Naschmarkt. Jest to miejsce wyjątkowe na mapie Wiednia – ogromny targ spożywczo – restauracyjny. Market podzielony jest na 2 części – w jednej znajdują się stoiska gdzie można kupić absolutnie każdy produkt spożywczy z każdego zakątka świata, a w drugiej mamy restauracje – od tradycyjnych wiedeńskich ze sznyclami właśnie, poprzez tureckie kebaby aż po pełen przekrój restauracji azjatyckich. Tutaj absolutnie każdy znajdzie coś dla siebie.

Kolar – Kleeblattgasse 5

Nie da się ukryć, że ceny jedzenia w Wiedniu są wysokie. Za takiego sznycla z ziemniakami trzeba zapłacić 15 – 20 EUR. Jeśli szukacie miejsca gdzie w Wiedniu można zjeść dobrze i tanio to zapiszcie sobie Kolar. Znajduje się kilkaset metrów od placu katedralnego ale w malutkiej, spokojnej uliczce. Kolar serwuje placki w stylu pity z przeróżnymi dodatkami. Tu można się porządnie najeść za 5 EUR! Do tego mają swoje własne piwo – też warto spróbować.

Al Banco – Am Belvedere 1

A gdzie zjeść śniadanie w Wiedniu? Al Banco to miejsce, do którego trafiłam już ostatniego dnia, tuż przed wylotem z Wiednia, a okazało się, że serwuje super pyszne śniadania.

Al Banco to aperibar we włoskim stylu. Znajduje się w okolicy Belwederu i bardzo polecam wpaść tu na kawę, śniadanie albo po prostu drinka.

Ja jadłam w Al Banco tosty (z pysznego ciemnego pieczywa!) z jajecznicą, awokado i szynką. No po prostu pyszka. Podane były z kawałkami pomidora marynowanego w jakimś tajemnym sobie – naprawdę jedno z lepszych śniadań jakie jadłam w ostatnim czasie.

Café Stein – Währinger Strasse 6-8

Drugie dobre miejsce na śniadanie w Wiedniu to Café Stein. Znajduje się tuż przy Votivpark i blisko wiedeńskiego ratusza.

Ja jadłam tu gofry z owocami ale śniadania, które widziałam przy innych stolikach wyglądały równie apetycznie. Gofry też były świetne! Są różne zestawy śniadaniowe, duży wybór świetnej kawy i deserów.

Hotel Sacher – Philharmoniker Strasse 4

Czego warto spróbować w Wiedniu? Rzecz jasna tortu Sachera! A gdzie najlepiej zjeść tort Sachera? Oczywiście w Cafe Sacher mieszczącej się w hotelu Sacher, tuż przy wiedeńskiej operze. Samo wnętrze kawiarni zachwyca i choćby dlatego warto tu zajrzeć.

Tort Sachera to ciasto czekoladowe przekładane konfiturą morelową i oblane czekoladową polewą. Niby prosty ale w tej prostocie przepyszny! Myślę, że tajemnicą tortu jest ta polewa czekoladowa – ani to czekolada (za miękka), ani typowa polewa. Podejrzewam masło i śmietankę. Nie wnikając w szczegóły – tort jest pyszny i trzeba go w Wiedniu zjeść. Porcja tortu w Cafe Sacher kosztuje 7,9 EUR. Jeśli chcielibyście sobie taki tort z Wiednia przywieźć to można go kupić na lotnisku (ten oryginalny z Cafe Sacher) za… niecałe 60 EUR 😀

Palmenhouse – Burggarten 1

Co jeszcze warto zjeść w Wiedniu? Drugi typowy austriacki deser to apfelstrudel, czyli strudel z jabłkami. Samo ciasto jest bardzo fit – to ogrom jabłek otoczony cieniutką warstwą ciasta. Niestety najczęściej podaje się go z lodami i bitą śmietaną co już fit nie jest 😉 Ale apfelstrudel trzeba koniecznie w Wiedniu zjeść. A gdzie? Ja jadłam w Palmenhouse – przeuroczym bistro położonym przy parku Burggarten. Latem mają cudny ogródek, z palmami rzecz jasna. Do strudla szprycer z białego austriackiego wina – witamy w palmowym raju!

Cafe Mobel – Burggasse 10

Kawiarnia i sklep meblowy w jednym? Czemu nie! Tuż za dzielnicą muzeów znajduje się kwartał małych uroczych uliczek pełnych kwiatów oraz cudownych restauracji i kawiarni. Bardzo instagramowe miejsce w Wiedniu! Na mapie szukajcie Laimgrube. Można spacerować i cykać fotkę za fotką.

Ja usiadłam w Cafe Mobel – kawiarni serwującej organiczne herbaty i napoje z dodatkiem hodowanych przez siebie ziół. Ponieważ ja usiadłam tylko na chwilę się schłodzić i coś wypić to padło na szprycer z białego wina z malinami i miętą. Pyszny, lekki i orzeźwiający. Jak na Wiedeń w bardzo przyzwoitej cenie – 3,5 EUR. Samo wnętrze Cafe Mobel jest urzekające – zielono, lekko i letnio.

Paremi – Bäckerstraße 10

Cudowna piekarnia i cukiernia w jednej z małych uliczek na starym mieście. Doskonałe miejsce na kawę w Wiedniu! Albo w uroczym wnętrzu, albo na zewnątrz. Kawałek Francji w Wiedniu!

Terrassencafe im Hundertwasserhaus – Kegelgasse 34-38

Hundertwasserhaus to jedno z tych miejsc w Wiedniu, które trzeba odwiedzić. Będę jeszcze o nim pisała w przewodniku po alternatywnym Wiedniu ale dziś chcę tylko wspomnieć o kawiarni. Pasująca do kolorowych domków i zielonego otoczenia kafejka latem zaprasza na cudny taras ale warto też zajrzeć do środka!

Kawiarnia to fajne miejsce na odpoczynek przy filiżance kawy i/lub lampce wina.

Kunst Haus Wien Café – Weißbergerlände 14

Okolice Hundertwasserhaus oferują tyle atrakcji, że można tu spokojnie spędzić pół dnia. Tak też było w moim przypadku. W kawiarni przy Kunst Haus zjadłam lekki lunch – falafel z warzywami. Nie był to może najlepszy falafel w moim życiu (no zdecydowanie nie) ale zarówno wnętrze restauracji jak i ogródek (sama nie wiem które bardziej fotogeniczne) są tak przyjemne, że nie chce się stąd wychodzić. Także będąc w tamtym rejonie Wiednia warto zatrzymać się na kawę, drinka lub obiad.

Gloriette w Schonbrunn

Gdzie jeszcze można wypić dobrą kawę z jeszcze lepszym Widokiem? W Cafe Gloriette w Schonbrunn. Cafe Gloriette znajduje się na parterze budynku, w którym mieści się punkt widokowy Gloriette. Do tego punktu trzeba dojść pod górkę co w ponad 30-stopniowym upale trochę męczy. Ale potem można sobie usiąść na tarasie (często trzeba chwilę poczekać na wolne miejsce) i wypić kawę albo wino z widokiem na pałac i ogrody Schonbrunn. Koniecznie!

Bary na plaży

Bary na plaży w Wiedniu? Czy coś mi się nie pomyliło? Otóż nie. Wiedeń jest miastem położonym nad rzeką i z dobrodziejstw tej rzeki korzysta.

Pierwsze zagłębie plaż i barów plażowych znajduje się w okolicy Donaukanal przy Obere Weissgerberstrasse. To bardzo blisko centrum Wiednia i można tu usiąść i wypić piwko na leżaku a za chwilę wrócić na stare miasto. Fajnie ale szału nie robi.

Drugie, zdecydowanie bardziej rozległe i po prostu fajniejsze miejsce to Copa Beach nad właściwym Dunajem. To zdecydowanie dalej od centrum i najlepiej podjechać tam metrem (trzeba wysiąść na stacji Donauinsel albo Kaisermuhlen VIC.

Przy Copa Beach znajduje się mnóstwo barów z prawdziwym piaskiem, leżakami, drinkami z palemką i budkami ze streetfodem.

Następnie mostkiem można przejść na wysepkę gdzie z kolei znajdują się liczne restauracje – od greckich po włoskie. Są też oczywiście bary ale po tej stronie mostu atmosfera jest bardziej oficjalna. Przy Copa Beach totalny luz jak na wakacjach. Świetne miejsce na drinka lub na jedzenie podczas letniego zwiedzania Wiednia!

Uff, mam nadzieję, że nie zapomniałam o żadnym fajnym miejscu. Jak widzicie Wiedeń oferuje mnóstwo fajnych miejsc gdzie można zjeść, wypić kawę albo drinka. Już się nie mogę doczekać kiedy wrócę do Wiednia! Mam nadzieję, że będzie to szybciej niż za kolejnych 7 lat.

Poznań – co zobaczyć? Część I – Ostrów Tumski i Śródka

Od dawna mam w planach serię wpisów o moim mieście ale doba jest za krótka i nie nadążam. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zrealizować całą serię wpisów o ciekawych miejscach w Poznaniu. Na pytanie co warto zobaczyć w Poznaniu wiele osób odpowie rynek i koziołki. I to oczywiście prawda – to ważne i piękne atrakcje Poznania ale ja swój przewodnik po Poznaniu chcę zacząć od najważniejszego historycznie miejsca Poznania, a nawet Polski. Zapraszam na spacer po Ostrowie Tumskim. A ponieważ chciałabym te wpisy o Poznaniu podzielić na takie jednodniowe wycieczki to Ostrów pokażę Wam razem z sąsiadującą Śródką. Bo jednak sam Ostrów Tumski to miejsce na kilka godzin, nie na cały dzień. Zatem pierwsza wycieczka pt. Poznań w jeden dzień – Ostrów Tumski i Śródka. Ruszamy!

Ostrów Tumski

Ostrów Tumski w Poznaniu to jak już wspomniałam jedno z ważniejszych miejsc w historii miasta, jak i całej Polski. Tu prawdopodobnie odbył się chrzest Polski, tu powstało pierwsze polskie biskupstwo, tu spoczywają twórcy polskiej państwowości – Mieszko I i Bolesław Chrobry.

Katedra św. Piotra i Pawła

Najważniejsza budowla na Ostrowie Tumskim i jeden z najważniejszych zabytków Poznania to Katedra pw. św. Piotra i Pawła – najstarsza katedra w Polsce. Wstęp do katedry jest bezpłatny dla turystów idywidualnych, turyści zwiedzający w grupach muszą kupić bilety. Zwiedzając indywidualnie trzeba jedynie zapłacić 4 zł za wstęp do krypt.

Najwięcej oryginalnego wyposażenia katedry można zobaczyć w kaplicach, pozostała część wnętrza została zrekonstruowana po wojnie. Już wchodząc do katedry (głównym wejściem) warto zwrócić uwagę na na XV-wieczny ostrołukowy portal i brązowe drzwi przedstawiające sceny z życia św. Piotra i Pawła.

Najbardziej znane miejsce, które warto zobaczyć w poznańskiej katedrze to XV-wieczna Złota Kaplica, którą w 1834 r. przeznaczono na mauzoleum pierwszych Piastów. Całość wystroju kaplicy jest utrzymana w stylu bizantyjskim i nie da się ukryć – robi ogromne wrażenie. Często nazywana jest Kaplicą Królów Polski. Na podłodze znajduje się mozaika z napisem Miecislaus Dux Boleslaus Rex.

Podwójna kaplica Najświętszego Sakramentu mieści nagrobek godziny Górków -kasztelana poznańskiego i starosty wielkopolskiego oraz jego żony i dzieci.

Późnogotycki ołtarz główny katedry w Poznaniu został wykonany prawdopodobnie przez mistrzów wrocławskich. Do Poznania przeniesiono go w 1952 roku z Góry Śląskiej.

Do najcenniejszych elementów wyposażenia katedry w Poznaniu należy zespół pięciu płyt norymberskich. Zostały one zrabowane podczas II wojny światowej, a odnalazły się w latach 90tych w petersburskim Ermitażu. Za najcenniejszą uchodzi płyta z wyobrażeniem rycerza Łukasza Górki widniejąca na filarze niedaleko kaplicy św. Franciszka.

Perłą kaplicy św. Marcina jest obraz K. Boguszewskiego przedstawiający legendę o świętym. Znajduje się tu też pomnik arcybiskupa W. Dymka.

W podziemiach katedry można zobaczyć fragmenty katedry preromańskiej i romańskiej i domniemane fragmenty grobowców pierwszych królów Polski. Można zobaczyć też misę, która być może służyła za chrzcielnicę i z której chrzest przyjął Mieszko I.

W krypcie głównej i kryptach bocznych znajdują się grobowce ze szczątkami biskupów poznańskich.

Kościół Najświętszej Maryi Panny

W sąsiedztwie katedry znajduje się gotycki kościół NMP z połowy XV wieku. Prawdopodobnie pochowano tu Dąbrówkę i biskupa Jordana. Wnętrze zdobią polichromie projektu W. Taranczewskiego.

Muzeum Archidiecezjalne

Kolejne miejsce, które warto zobaczyć w Poznaniu. Mieści się w budynku renesansowej Akademii Lubrańskiego. W muzeum zgromadzono zabytki sztuki sakralnej. Jedną z sal poświęcono Leonowi Wyczółkowskiemu, który spędził w Poznaniu ostatnie lata życia.

Ponadto w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu można zobaczyć kolekcję malarstwa i rzeźby gotyckiej, kolekcję sztuki nowożytnej, kolekcję portretów, kolekcję argenteriów (wyrobów ze srebra) oraz kolekcję tkanin.

Za najcenniejszy zabytek Muzeum uchodzi Miecz św. Piotra. Jest to właściwie tasak, o którym wspomina już Jan Długosz w swojej kronice. Miecz miał należeć do św. Piotra, który odciął nim ucho Malchosa podczas pojmania Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Badania naukowców dowodzą, że miecz może pochodzić dopiero z XIV wieku ale nie psujmy pięknej bajki 😉

Przed budynkiem muzeum stoi pomnik Jana Kochanowskiego.

Bilet wstępu do muzeum archidiecezjalnego kosztuje 10zł, można też kupić bilet łączony za 28zł obejmujący zwiedzanie Bramy Poznania, Muzeum Archidiecezjalnego i Genius Loci.

ICHOT – Brama Poznania

Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego zostało wybudowane w 2014 roku. To jedna z najmłodszych atrakcji Poznania. W multimedialny sposób przedstawia historię Poznania i początki państwa polskiego.

Kompleks Bramy Poznania składa się z nowoczesnego budynku głównego oraz tzw. Śluzy Katedralnej. Śluza to jedna z fortyfikacji Twierdzy Poznań z lat 30-tych XIX wieku pełniąca przez lata rolę hydrotechniczną.

Dziś wyremontowana część fortyfikacji służy jako przestrzeń wystaw czasowych. Ze śluzy przechodzi się kładką (szklanym mostem) do głównego budynku Bramy Poznania.

Zwiedzanie Bramy Poznania podzielone jest na 4 części – każda w innej sali.

Część 1 – Gród – pokazuje początki osadnictwa i funkcjonowania dawnej osady na Ostrowie Tumskim. Część 2 – Woda – przedstawia historię i okoliczności Chrztu Polski. Sala 3 – Złoto – to historia rozwoju Ostrowa Tumskiego od XVI do XIX wieku. Tu można zobaczyć multimedialny odpowiednik Złotej Kaplicy z poznańskiej katedry. Sala 4 – Witraż – to najnowsza historia Ostrowa Tumskiego.

Zwiedzając Bramę Poznania nie można pominąć tarasu widokowego – z dachu muzeum można podziwiać całkiem odległe tereny Poznania i okolic. Najlepiej widać stąd całą wyspę, katedrę oraz pobliską Śródkę.

Cena biletu Wstępu do ICHOT to 20zł lub 28zł za bilet łączony, o którym pisałam wyżej. Zwiedzanie odbywa się wraz z zautomatyzowanym audioprzewodnikiem (w cenie biletu) i jest w pełni multimedialne, a w obecnej sytuacji także bezkontaktowe. Miejsce, które warto zwiedzić w Poznaniu!

Genius Loci

Ponieważ zakupiłam bilet łączony do Bramy Poznania to w jego ramach odwiedziłam też rezerwat archeologiczny Genius Loci. Oddział Muzeum Archeologicznego przedstawia pamiątki początków państwa polskiego i miasta Poznania. Zwiedzanie zaczyna się od obejrzenia 15-minutowego filmu o historii Poznania i prowadzonych w mieście badaniach archeologicznych, a następnie przechodzi się na multimedialną wystawę. Można tu zobaczyć fragmenty wałów miejskich.

Szczerze mówiąc to było dla mnie najmniej ciekawe miejsce na Ostrowie Tumskim. Dla pasjonatów archeologii i historii na pewno warte odwiedzenia ale jeśli nie siedzicie w temacie to wizyta w Genius Loci jakaś super wciągająca nie będzie.

Pałac Arcybiskupi

Na Ostrowie Tumskim warto zobaczyć także Pałac Arcybiskupi – siedzibę poznańskich biskupów. Bardzo elegancki, z pięknym dziedzińcem. Na skwerze przed pałacem stoi pomnik św. Jana Nepomucena z XVII wieku.

Most Biskupa Jordana

Po zobaczeniu Ostrowa Tumskiego przechodzimy na drugą stronę Cybiny, żeby dostać się na Śródkę. Śródka to dzielnica zrewitalizowana w ostatnich latach. Jeszcze 10 lat temu było to miejsce, gdzie nie mieli czego szukać ani turyści, ani mieszkańcy. Dziś to zarówno atrakcja dla przyjezdnych jak i ciekawe miejsce do spędzania wolnego czasu dla Poznaniaków.

Most Łączący Śródkę i Ostrów Tumski to kładka pieszo-rowerowa oddana do użytku w 2007 roku. Czerwony most jest bardzo instagramowym miejscem w Poznaniu 😉

Na poręczach mostu zakochani wieszają kłódki ze swoimi imionami. Jeśli miłość nie okaże się wieczna to jej symbolu można się łatwo pozbyć 😉

Murale na Śródce

Zaraz za mostem pojawiają się moje ulubione atrakcje Śródki – murale. Śródka to stolica poznańskiego street artu, a trójwymiarowy mural Opowieść śródecka z trębaczem na dachu i kotem w tle to jeden z najpopularniejszych murali w Polsce, który ma już prawie 5 lat. Mural oprócz tego, że jest piękny i jest kolejnym insta spotem na Śródce to opowiada historię Śródki. Jest wspomnieniem życia dawnego miasteczka, w którym pracowało wielu rzemieślników i kupców, a których dzisiaj w tym miejscu brakuje.

Drugi piękny przykład street artu na Śródce to Zielona Symfonia. Nie jest to mural ale swego rodzaju instalacja rur i rynien, która gra podczas deszczu. Niestety nigdy nie byłam na Śródce w deszczowy dzień ale nawet w pogodny instalacja wygląda uroczo!

Niedaleko znajduje się też mały mural zdobiący jedną z kamienic.

Klasztor filipinów

Co warto zobaczyć na Śródce? Na pewno klasztor filipinów – piękny późnobarokowy budynek wyremontowany i odnowiony w 2011 roku.

Śródka – gdzie zjeść?

Nie da się ukryć, że jednym z motorów rewitalizacji Śródki była restauracja i kawiarnia La Ruina i Raj. Nie będę udawać, że byłam czy jestem wielką fanką tego konceptu, bo mimo iż logika wskazywałaby, że powinnam to jakoś mi z nimi nie po drodze. Owszem – cudny wystrój, świetne serniki ale poza tym jakoś nie mogę się do Raju i Ruiny przekonać. W każdym razie dziś tych restauracji już na Śródce nie znajdziecie – są na św. Marcinie.

Zatem gdzie zjeść na Śródce? Jeśli lubicie kuchnię bliskowschodnią to na pewno HumHum – restauracja z kuchnią libańską. Pyszny humus, bardzo dobre jedzenie, latem fajny ogródek.

Jeśli chcecie spróbować dań kuchni wielkopolskiej to na pewno warto na Śródce zjeść w restauracji Hyćka. Niezależnie od tego co zamówicie do jedzenia napić trzeba się wina z hyćki albo soku z hyćki. A co to jest ta hyćka? To już musicie iść do restauracji i się przekonać 😉 Ja bardzo lubię!

Na Śródce jest w tej chwili jeszcze kilka (jeśli nie kilkanaście już) innych restauracji ale wszystkich nie zdążę odwiedzić pewnie nigdy. Generalnie wszystkie wpisują się w slow klimat Śródki więc myślę, że gdzie nie usiądziecie to dobrze zjecie.

Ufff. Mam nadzieję, że już wiecie co zwiedzać na Ostrowie Tumskim i na Śródce i że to właśnie tu znajdują się najważniejsze zabytki Poznania. Ciąg dalszy opisu atrakcji Poznania nastąpi!