Orzechowo – klify i wydmy – miejsce, które warto zobaczyć w okolicach Ustki

Orzechowo to niewielka miejscowość położona ok. 5 km w linii prostej od Ustki. Orzechowo słynie z pięknych wydm i klifów. Bardzo fajne miejsce na dłuższy spacer z Ustki lub krótką wycieczkę rowerową.

Jeśli wycieracie się z Ustki na spacer do Orzechowa to drogi są dwie – albo plażą, albo ścieżką nad klifami. Ścieżka bliżej Ustki jest w pełni cywilizowana, jest chodniczek, ścieżka rowerowa – bezproblemowo. Im dalej tym droga staje się wydeptaną ścieżką między drzewami, a w pewnym miejscu idzie się już po piasku między drzewami. Mimo iż nie jest najłatwiej i te niecałe 6 km pokonuje się ponad godzinę to warto, bo otoczenie jest przeurocze. Jest cisza, spokój, zieleń, piasek. Aż chce się oddychać!

Rowerem trzeba jechać bardziej dookoła, bo po tym piasku jechać się nie da.

Jeśli wybierzecie się do Orzechowa z Ustki plażą to idzie się cały czas prosto aż zobaczy się klify. Nie sposób się zgubić.

A dlaczego warto się na taką wycieczkę wybrać i jakie atrakcje czekają w Orzechowie? Czeka piękne wybrzeże. Jest plaża – raczej mała i na pewno dużo węższa z porównaniu z plażami Ustki. Ale za to plaża w Orzechowie otoczona jest stromymi klifami. Te piękne i fotogeniczne klify powstają wskutek podmywania brzegu przez morskie fale. Jest to proces wysoce destrukcyjny! To co nas tak zachwyca to skutek niszczenia wybrzeża przez wodę morską. Ale fal nie zatrzymamy – możemy podziwiać ich dzieła.

Klify i wydmy są obiektami chronionymi – nie można po nich chodzić, biegać, wspinać się ani w żaden inny sposób ich niszczyć. Podczas swojego spaceru widziałam mnóstwo dzieci wbiegających na klify czy wręcz robiących tam sobie place zabaw, których rodzicie nie widzieli w tym problemu. Na plaży jest wystarczająco dużo piasku – zostawcie te biedne klify w spokoju.

Wydmy Orzechowo

Na wydmie (na którą można z plaży przejść ścieżką) stworzono ścieżkę dydaktyczną Orzechowska Wydma. Trasa wiedzie przez wydmę oraz przez tereny położone w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Znajduje się tu też wieża widokowa.

Orzechowo – czy warto?

Absolutnie tak. Orzechowo to prawdziwy raj – piękne postrzępione klify, wydmy pełne spokoju i cudowne plaże. Te ostatnie niestety mocno zatłoczone. Myślę, że fajnie jest tu także podczas zachodu słońca – następnym razem na pewno wybiorę się wieczorem! A Orzechowo pokazuję, chwalę i polecam.

Ostróda – atrakcje i ciekawe miejsca Letniej Stolicy Warmii i Mazur. Co warto zobaczyć w Ostródzie?

Ostróda to dokładnie ten sam przypadek co Opole. W zeszłym roku w drodze do Giżycka mijałam Ostródę i tak sobie pomyślałam, że to całkiem fajne miejsce i trzeba tu kiedyś przyjechać na dłużej. Minęło kilka miesięcy i oto jestem! Co prawda wakacje spędziłam we wsi pośrodku niczego ale do Ostródy wpadłam na jeden dzień. Efektem tej wycieczki jest ten przewodnik po atrakcjach i ciekawych miejscach Ostródy. Gotowi? To zwiedzamy!

Ostróda nazywana jest letnią Stolicą Warmii i Mazur. Zwiedzanie Ostródy w jeden dzień jest jak najbardziej możliwe, bo nie jest to miasto gdzie stoi zabytek na zabytku (Ostróda wielokrotnie ulegała pożarom) ale warto spędzić tu co najmniej kilka dni, bo okolice Ostródy zachęcają do wycieczek – jest tu bardzo dużo tras rowerowych, a 5 jezior otaczających Ostródę oferuje możliwość aktywnego wypoczynku. Ostróda to możliwość korzystania z rowerków wodnych, nart wodnych czy motorówek. Ostróda oferuje atrakcje i dla dorosłych i dla dzieci.

Ostróda – atrakcje

Główne atrakcje turystyczne i wszystkie (prawie) fajne miejsca w Ostródzie koncentrują się w okolicach jeziora Drwęca. Przy części linii brzegowej jeziora znajduje się promenada i Bulwar Europejski. Jest to pięknie zagospodarowany teren ze ścieżkami rowerowymi i drogami dla pieszych, obsadzony roślinnością, z postawionymi ławeczkami i leżakami – fantastyczne miejsce na spacer i relaks w Ostródzie!

Spacerując promenadą warto zobaczyć kilka miejsc w Ostródzie. Jednym z nich jest amfiteatr – miejsce gdzie w letnie weekendy odbywają się liczne koncerty, spektakle i wydarzenia kulturalne.

W parku obok znajduje się pomnik Kościuszki.

Nieco dalej kolejna atrakcja Ostródy – fontanna. Teoretycznie jest to fontanna i to nawet multimedialna (teoretycznie gra dwa razy dziennie). Niestety wszystkie fontanny w Ostródzie (zapewne ze względu na COVID) były nieczynne.

Tu znajduje się też małe molo – miejsce, które warto odwiedzić w Ostródzie. Spacerując promenadą można napotkać kilka innych pomostów ale wszystkie zniszczone i niedostępne dla turystów – jedynie to właściwe molo można przejść.

Kolejne ciekawe miejsca w Ostródzie to Park Collisa i wieża Bismarcka. Wieża była pierwszą tego typu budowlą w Prusach Wschodnich. Oddano ją do użytku w 1902 roku. Obecnie wieża jest w remoncie i nie jest udostępniona do zwiedzania. Park Collisa to z kolei miejsce na aktywny wypoczynek w Ostródzie.

Dosłownie 3 kroki za parkiem znajduje się plaża miejska w Ostródzie. Jest niewielka ale jest.

Wracając do ścisłego centrum Ostródy trzeba zobaczyć zamek. W 1807 roku na zamku przebywał Napoleon, o czym przypomina wmurowana w zamku tablica. Pierwsza wzmianka o zamku w Ostródzie pochodzi z 1300 roku – wtedy była to budowla drewniana. Zamek był wielokrotnie niszczony (ostatnio w 1945 roku) i odbudowywany.

W Zamku mieści się Centrum Kultury, galeria, biblioteka miejska w Ostródzie oraz muzeum gdzie można zobaczyć wystawę Z dziejów Ostródy i okolic.

Tuż obok zamku w Ostródzie znajduje się piękny, świeżo odrestaurowany urząd miasta.

Fontanna Trzech Cesarzy

Co jeszcze warto zobaczyć w Ostródzie? Pomnik z 1907 roku upamiętnia panowanie 3 cesarzy w 1888 roku – Wilhelma I, Fryderyka III i Wilhelma II. Dzisiejsza kolumna jest rekonstrukcją z 2004 roku jako pomnik jedności europejskiej. Pomnik stoi na tzw. Małym Rynku Ostródy – jednym z niewielu w Europie rynków w kształcie trójkąta.

Budynek Informacji Turystycznej mieści się na placu, który pełnił kiedyś rolę Starego Rynku Ostródy. Mały i duży rynek oddziela (a może łączy?) budynek ratusza.

Jeden z nielicznych zabytków Ostródy to Brama Garncarska, a raczej jej pozostałości. Brama Garncarska była jedną z czterech bram prowadzących do Ostródy.

Ulica Czarnieckiego

Stąd warto przejść przez tory kolejowe do ul. Czarnieckiego. Zaraz na początku można zobaczyć bryłę kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a nieco dalej wieżę kościoła ewangelicko-augsburskiego. Wieża służy jako taras widokowy na Ostródę i okolice.

Niedaleko kościoła znajduje się park (zwany parkiem przy pasażu) gdzie w 2018 roku odsłonięto pomnik upamiętniający 100-lecie odzyskania Niepodległości. Znajdują się tu też dwie kawiarnie z pięknymi ogródkami wychodzącymi na parkową zieleń. I kolejna nieczynna fontanna.

No i ostatnia bardzo ważna kwestia – gdzie zjeść w Ostródzie? Ja byłam w mieście krótko i jadłam tylko w restauracji Lalo ale z czystym sumieniem mogę ją polecić. Przegenialna sałatka z kozim serem, burakiem i orzechami w słonym karmelu. Do tego sympatyczna obsługa i piękne widoki – zdecydowanie warto.

Ostróda – czy warto?

Jak widzicie Ostróda mimo iż ma nieliczne zabytki to jest miastem gdzie jest co robić i co zwiedzać. W Ostródzie można spędzać czas leniwie (plażowanie nad jednym w 5 jezior) i aktywnie – rowerem lub uprawiając sporty wodne. Planując wyjazd na Mazury zdecydowanie warto rozważyć Ostródę i okolice.

Ustka – gdzie zjeść? Gdzie na dobrą rybę w Ustce, a gdzie na lody i drinka?

Ustka zachwyciła mnie od pierwszego spaceru. Ale zanim pokażę Wam najładniejsze miejsca w Ustce to tradycyjnie zapraszam na przegląd najlepszych restauracji w Ustce. Gdzie zjeść rybę w Ustce, a gdzie iść na drinka? Zapraszam na moje rekomendacje!

Tawerna Columbus – Limanowskiego 1

Dość popularne miejsce w Ustce, przy promenadzie i latarni morskiej. Co ważne – długo otwarte. Zaskoczyło mnie to, że w Ustce wiele knajp zamyka się o 19-20! W lipcu! Na szczęście jest kilka miejsc, gdzie można zjeść wieczorem.

W Tawernie Columbus zdecydowałam się na zupę rybną. Uznałam, że o 21 tyle mi wystarczy 😉 Zupa była naprawdę smaczna – dużo ryby, warzywa. Wszystko zagrało. Fajne miejsce na kolację w Ustce.

Jedyny minus – niestety mimo zaleceń obsługa nie nosi maseczek. W ogóle obsługa sprawiała wrażenie mało zainteresowanej gośćmi.

Syrenka Ustecka – Marynarki Polskiej 32A

Do Syrenki weszłam tak z ulicy. Dopiero czytając menu dowiedziałam się, że kilka lat temu Magda Gessler robiła tu rewolucję i poleca Syrenkę jako ambasadę rybną Pomorza. Nie ukrywam – Magdy Gessler nie znoszę i jej rekomendacje nie są dla mnie żadnymi rekomendacjami ale muszę przyznać, że ryba w Syrence była doskonała. Wzięłam halibuta. Co prawda był w dzwonkach i miał ości ale łatwo odchodziły. Był przepyszny. Faje wędzone szprotki jako czekadełko. Do tego wzięłam porcję surówek – była naprawdę duża i wszystkie były smaczne. No lampka vinho verde – niestety droga – 20zł za 100 ml. Ale jeśli szukacie miejsca gdzie można zjeść dobrą rybę w Ustce to z czystym sumieniem polecam Syrenkę Ustecką.

Ustica – Marynarki Polskiej 54

Kocham śledzie, jestem uzależniona od śledzi, nie umiem żyć bez śledzi, zajdam ich tyle co pewnie 10 statystycznych Polaków. Ustica to zupełnie niepozorne miejsce serwujące genialne jedzenie. Jako wspomniana miłośniczka śledzia zdecydowałam się na tatar ze śledzia. O mamo jakie to było pyszne – duuuużo mięsistego śledzia, słodka cebulka, ogórek. Foodgasm w czystej postaci. Dla mnie Ustica to miejsce na dobrą rybę w Ustce ale to też fajne miejsce jeśli jesteście w Ustce większą grupą. Tu każdy znajdzie coś dla siebie – są ryby, owoce morza, makarony, pizza. Takie miejsce, które pogodzi różne gusta i oczekiwania kulinarne. Dla mnie jedna z najlepszych restauracji w Ustce.

Dym na Wodzie – Żeromskiego 1

Spacerując willową dzielnicą Ustki napotkałam plakat o festiwalu śledzi. Wiedząc o mojej słabości do tej ryby chyba oczywiste było, że takiej okazji nie mogłam przepuścić 😉

Wszystkie śledzie z menu kusiły ale ostatecznie zdecydowałam się na śledzia słowińskiego – w śmietanie, z cebulką i poppingiem z kaszy gryczanej. Wszystko było tak nieziemsko delikatne, że zaryzykuję stwierdzenie, że nawet ktoś kto twierdzi, że nie lubi śledzi (serio? jak tak można żyć?) by je polubił. Śledzie dobrze wymoczone (nie ma nic gorszego niż za słone, niewymoczone śledzie), śmietanka lekka jak puch, cebulka sparzona, bez goryczki. Do tego fajny akcent z kaszy gryczanej. Bomba. Do picia wzięłam dym na lodzie – drinka z limonką i puree truskawkowym. Świetny. Gdzie dobrze zjeść w Ustce? Dym na Wodzie. Koniecznie.

Ust-Ryb – Bohaterów Weterplatte 12

Miejsce w spokojniejszej, zachodniej części Ustki. Nie ma takich tłumów jak przy bulwarze portowym czy w restauracjach w okolicach starej osady rybackiej.

Ust-Ryb to nie jest żadna wykwintna restauracja. To po prostu porządna smażalnia serwująca naprawdę dobrą rybę w Ustce. Do wyboru było kilka ryb – dorsz, łosoś, halibut, flądra, turbot. Ja dawno nie jadłam flądry więc wzięłam flądrę. Była naprawdę pyszna – świeżutka, delikatna, pycha. Surówki bez szału. Za rybę, surówki i piwo zapłaciłam 26zł więc jeśli szukacie miejsca gdzie można zjeść dobrze i tanio w Ustce to na pewno Ust-Ryb.

Mar-Hub – Marynarki Polskiej 3

Spacerując po Ustce kilkukrotnie widziałam kolejki do Mar-Hub mimo iż obok jest 5 innych smażalni, w których były wolne miejsca. Widząc taką kolejkę raz, drugi i trzeci uznałam, że coś w tym musi być i postanowiłam to sprawdzić.

Mar-Hub to podobnie jak wyżej zwykła smażalnia na szybki obiad. Ich specjalnością jest dorsz z masłem czosnkowym. Nie mogłam więc wybrać nic innego 😉 Jako osoba jedząca masło z chlebem a nie chleb z masłem od razu poprosiłam o podwójne masełko 😀 I muszę przyznać, że ta ryba i to masło to naprawdę było genialne połączenie. Filecik bez żadnych ości, mięciutki, nie przesiąknięty tłuszczem. Bardzo dobre surówki. Tu za rybę, surówki i piwo zapłaciłam 45 zł (ale ryba była duża-300g).

Jedno z najlepszych miejsc, żeby zjeść rybę w Ustce. Te kolejki mają sens 😉

Cafe Góra Lodowa – Marynarki Polskiej 76

Mam świadomość, że tak dobrych lodów jak w lubelskim Annabilis nigdzie nie ma ale będąc na wakacjach jednak zawsze się na jakiś deser skuszę. Góra Lodowa to taka mała lokalna sieciówka z lodami i deserami.

Lody rzeczywiście są bardzo dobre – kremowe, nie za słodkie (jest też kilka smaków zupełnie bez cukru ale wybaczcie ja się w takie rzeczy nie bawię:D), porcje duże. Dobre, będąc w Ustce zdecydowanie warto wybrać się na lody do Góry Lodowej. Dużą kawiarnię mają tuż przy dworcu autobusowym.

Manufaktura Lodow Prawdziwych – Cafe Mistral

Pozostając w temacie lodów – warto ich też spróbować w Cafe Mistral. Jet to kawiarnia kultowa w Ustce gdzie można kupić m. in. krówki usteckie (tradycyjne i naturalne z syropem glukozowym!). No ale ja nie o krówkach tylko o lodach. Bardzo podobne do tych z Góry Lodowej – też fajnie kremowe, chyba trochę bardziej tłuste. Na pewno przyjemniejszy lokal. Jeśli macie ochotę na dobre lody w Ustce albo fajny deser to zdecydowanie warto odwiedzić Mistral. Mają 3 lokalizacje w Ustce.

AniAni Cafe – Czerwonych Kosynierów 22

A gdzie na drinka w Ustce? Fajnym miejscem jest AniAni Cafe, w sercu dawnej rybackiej osady. Lokal wewnątrz utrzymany w różu – pewnie nie każdemu to będzie odpowiadać. Latem mają kilka stoliczków na zewnątrz wychodzących na skwer i fontanny. Świetne miejsce na chwilę odpoczynku!

Dock Bar – Bohaterów Westerplatte

I drugie bardzo fajne miejsce gdzie warto wybrać się na drinka w Ustce – Dock Bar. Znajduje się tuż obok ruchomej kładki dla pieszych więc jeśli jesteście po zachodniej stronie Ustki, a kładka właśnie się zamknęła to skoczcie do Dock Baru na drinka! Mają klasyki (mojito, aperol spritz itp) ale mają też parę fajnych autorskich kompozycji.

Ja wybrałam Gorzko Gorzko – gin z prosecco, tonikiem i grejpfrutem. Baaardzo fajny, bardzo orzeźwiający, bardzo smaczny.

Samo miejsce też super – można usiąść przy stoliku, można na leżaku, można na dole, można na górze (tam wieje ale widok lepszy!).

W Dock Barze też podobno dobrze karmią. Nie potwierdzę, bo byłam tylko na drinku ale burgery wyglądały BARDZO zachęcająco. Następnym razem spróbuję!

Jak widzicie w Ustce nie brakuje miejsc gdzie można dobrze i tanio zjeść. Są naprawdę fajne smażalnie, są przyjemne restauracje i kawiarnie. Każdy znajdzie coś dla siebie!

Opole – co zobaczyć w stolicy polskiej piosenki?

Wracając w zeszłym roku z Katowic przejeżdżałam przez Opole. I tak mnie to miasto zaciekawiło, że uznałam, że muszę się tu kiedyś wybrać. Minął prawie rok i dotarłam do stolicy polskiej piosenki. Co zwiedzić w Opolu i co zobaczyć? Zapraszam na mój przewodnik po Opolu.

Rynek

Zwiedzanie Opola najlepiej zacząć od rynku. Pośrodku stoi ratusz – siedziba władz Opola przypominająca trochę florencki Palazzo Vecchio. Każdego dnia o 12 z wieży ratusza rozbrzmiewa hejnał Opola.

Miejscem, które trzeba w Opolu zobaczyć jest pomnik Kazimierza I Opolskiego – założyciela miasta. To zupełnie nowa atrakcja Opola – stoi na rynku dopiero od 2018 roku. Pomnik miał być upamiętnieniem 800-lecia nadania praw miejskich Opolu ale stanął na rynku z rocznym opóźnieniem.

A na co warto zwrócić uwagę przy opolskim rynku? Na pewno na kamienicę Książęcą – renesansową, wielokrotnie przebudowywaną. Była domem opolskich książąt do 1532 roku. Do 1952 roku mieściła się w niej apteka pod Lwem – do dziś na elewacji można dostrzec lwa.

Po drugiej stronie rynku warto przyjrzeć się kamienicy, w której do 1822 roku mieścił Zajazd Pocztowy – obecny budynek powstał w 1953 roku na wzór zajazdu. Na powyższym zdjęciu to ta kamienica centralnie na wprost.

Zwiedzając opolski rynek trzeba patrzeć pod nogi 😉 Mieści się tu bowiem Aleja Gwiazd Polskiej Piosenki – wmurowane w rynek gwiazdy są upamiętnieniem historii polskiej muzyki i polskich wykonawców. Każdego roku podczas festiwalu Polskiej Piosenki odsłaniane są kolejne gwiazdy.

Kościół franciszkanów i kaplica św. Anny

Przy rynku warto zobaczyć kościół i klasztor franciszkanów. W kaplicy św. Annay znajdują się sarkofagi Piastów opolsko-raciborskich i zwornik z orłem piastowskim.

Ulica Krakowska

Spod kościoła można przejść na ulicę Krakowską – główny deptak Opola. Pośrodku deptaka znajdują się ławki muzyczne z zainstalowanymi kodami QR. Po ich zeskanowaniu można obejrzeć filmiki z wywiadami przeprowadzonymi z muzykami podczas festiwalu w Opolu oraz usłyszeć fragmenty najciekawszych festiwalowych koncertów. Ławeczek muzycznych jest w Opolu aż 20!

Przy ulicy Krakowskiej znajduje się piękny budynek Filharmonii Opolskiej.

Przed gmachem znajduje się multimedialna fontanna, która kilka razy dziennie tańczy do słynnych utworów muzyki klasycznej. Wieczorem jest też podświetlana we wszystkie kolory tęczy.

Pomnik Bojownikom o Polskość Śląska Opolskiego

Tuż obok filharmonii stoi ogromny, 15-metrowy, pomnik poświęcony bojownikom o Polskość regionu potocznie nazywany opolską Nike. Pod pomnikiem tradycyjnie odbywają się obchody święta Pracy, Niepodległości i Konstytucji 3 Maja.

Brońmy Swego Opolskiego

Dosłownie kilka metrów dalej znajduje się pomnik Brońmy Swego Opolskiego – chyba jeden z najbardziej zabawnych i uroczych pomników w Polsce!

Odsłonięty 6 sierpnia 2000 roku pomnik jest symbolem zjednoczenia opolskiego społeczeństwa w walce o zachowanie województwa. Dzięki uporowi mieszkańców istnieje opolskie – najmniejsze województwo w Polsce. Armata w kształcie Wieży Piastowskiej i salutujący ułan – nawiązanie do powstań. Całość stoi na podstawie w kształcie mapy województwa. To miejsce trzeba w Opolu zobaczyć!

Plac Wolności

Pomiędzy dwoma opisanymi przed chwilą pomnikami znajduje się Plac Wolności. Od XIX wieku mieścił się tu budynek rejencji opolskiej, który został zniszczony w czasie II wojny. Dziś znajduje się tu park z fontanną symbolizującą motyli taniec oraz stoliczki do gry w szachy.

Tuż przy placu znajduje się też popularna naleśnikarnia Grabówka, o której pisałam TU.

Miejska Biblioteka Publiczna

Tuż przy placu Wolności mieści się też opolska Biblioteka Publiczna – laureatka Architektonicznych Oscarów ze względu na połączenie eklektycznej kamienicy z nowoczesnym skrzydłem. Na elewacji znajdują się nadruki poezji Edwarda Stachury.

Most Groszowy

Most Groszowy to symbol i jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Opola. Jeśli przeczytacie gdzieś Zielony Mostek to wiedzcie, że chodzi o tę samą konstrukcję. Pochodzi z końca XIX wieku, kiedyś za jego przejście pobuerano myto 1 grosz stąd nazwa. Łączy wyspę Pasieka ze starym miastem.

Muzeum Śląska Opolskiego

Zanim wybierzemy się na wyspę Pasieka wróćmy jeszcze na stare miasto w Opolu. Muzeum Śląska Opolskiego mieści się w budynku uważanym za najstarszy dom mieszczański w Opolu. Mieściła się w nim dawniej szkoła, szpital, apteka, bilbioteka czy kolegium jezuickie.

Kościół Matki Boskiej Bolesnej i św. Wojciecha

Muzeum znajduje się w sąsiedztwie kościoła, a ten mieści się na najwyższym opolskim wzniesieniu. Stoi w miejscu gdzie wg legendy św. Wojciech chrzcił pogan w 984 roku.

Przy katedrze znajduje się studnia św. Wojciecha, według legend woda z jej źródła miała cudowne właściwości: leczyła chorą cerę, dziewczętom dodawała urody, głosowi pięknej barwy (już wiadomo czemu to właśnie Opole jest stolicą polskiej piosenki), wzmacniała miłość małżeńską, chroniła przed złym słowem, pomówieniem i plotkarstwem! 😉

Wzgórze Uniwersyteckie

Za kościołem rozciąga się wzgórze Uniwersyteckie z collegium Maius Uniwersytetu Opolskiego z rzeźbą Jonasza Kofty na schodach.

Skwer Artystów

W otaczającym budynek parku znajdują się kolejne atrakcje turystyczne Opola – rzeźby Marka Grechuty, Starszych Panów, Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Czesława Niemena.

Z drugiej strony Collegium znajduje się drugi park, a w nim barokowe rzeźby Cztery Pory Roku H. Hartmanna z 1753 roku.

Stoi tu też pomnik Melpomeny – muzy teatru.

W parku upamiętniono też płaskorzeźbą Vacalava Havla. Jego imię nosi też jedna z pobliskich ulic.

Mały Rynek

Dosłownie pod wzgórzem uniwersyteckim znajduje się Mały Rynek. Zgodnie z nazwą jest mniejszy od tego głównego ale też spokojniejszy i zdecydowanie bardziej zielony. Kolejne ciekawe miejsce w Opolu!

Plac św. Sebastiana

Kilka przecznic od Małego Rynku znajduje się plac św. Sebastiana. Mam wrażenie, że to miejsce zupełnie zapomniane przez turystów. Bardzo urokliwy plac zawdzięcza swą nazwę znajdującemu się nieopodal kościołowi św. Sebastiana. Widać, że plac jest świeżo po remoncie – działa tu fontanna, są ławeczki i dużo zieleni. Cudne miejsce!

Wyspa Pasieka

Korzystając z jednego z mostków ze starego miasta można się łatwo dostać na wyspę Pasieka. To bardzo ładne miejsce, gdzie w dodatku znajdują się najciekawsze miejsca i najważniejsze zabytki Opola. Ale po kolei.

Wieża Piastowska

Symbol Opola. Jest pozostałością po Zamku Piastów zburzonym w latach 1928-1930. Kiedyś pełniła funkcję strażnicy na wyspie Pasieka.

Alejka Pamięci Niezwykłych Polek

Tuż obok wieży Piastowskiej, przed Urzędem Wojewódzkim, znajdują się ławeczki upamiętniające wybitne Polki – m. in. Irenę Sendlerową, Wandę Rutkiewicz czy Marię Skłodowską – Curie. W ten sposób upamiętniono 100-lecie uzyskania przez Polki praw wyborczych.

Dosłownie kilka metrów dalej znajduje się mural upamiętniający 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę. Kolejne ciekawe miejsce w Opolu.

Radio Opole

Na wyspie Pasieka warto zobaczyć siedzibę Radia Opole. Po pierwsze to piękny budynek, a po drugie można zobaczyć dokąd sięgała woda podczas powodzi w 1997 roku.

Dama Pasieczna

Wyspa Pasieka została zalana i mocno ucierpiała w powodzi w 1997 roku. Ksiądz z opolskiej katedry – Stefan Baldy – postanowił ufundować mieszkańcom rzeźbę symoblizującą zjednoczenie mieszkańców w obliczu żywiołu.

Pomnik stoi w ogródku radia Opole, w miejscu gdzie w 1997 roku było 2,5 metra wody.

Amfiteatr

Amfiteatr to najważniejsza i najbardziej znana atrakcja wyspy Pasieka i całego Opola. Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu odbywa się od 1963 roku. Ostatnie lata to już bardziej naleciałości polityczne ale nie oszukujmy się – opolski festiwal to jest kawał historii polskiej muzyki. Przy amfiteatre działa Narodowe Centrum Polskiej Piosenki, w którym odbywają się liczne imprezy kulturalne.

Muzeum Polskiej Piosenki

Nawet jeśli pada to w Opolu jest co robić. A co zwiedzić w Opolu? Oczywiście Muzeu Polskiej Piosenki! Cena biletu wstępu do Muzeum Polskiej Piosenki to 25 zł (stan na lipiec 2020) ale warto – można tu przeżyć arcyciekawą podróż przez historię polskiej muzyki. Można sobie przypomnieć największe polskie przeboje i przenieść się w czasie o 5, 10 czy 20 lat. Można też poznać kulisy opolskiego festiwalu czy… nagrać piosenkę 😉 Obowiązkowy punkt zwiedzania Opola!

Warto zrobić też sobie spacer dookoła amfiteatru – nie brakuje tu murali poświęconych polskiej piosence i festiwalowi.

Staw Zamkowy

Tuż obok Muzeum znajduje się staw zamkowy. Pierwotnie była to fosa otaczająca książęcy zamek Piastowski. Staw po powodzi w 1997 roku został zamieniony w największą fontannę w Opolu.

Tuż obok stawu znajduje się kamień upamiętniający synagogę spaloną w czasie kryształowej nocy w 1938 roku.

Baszta artyleryjska i mury obronne

Z wyspy Pasieka wracamy znowu na stare miasto. Po drodze pojawiają się mury obronne datowane na końcówkę XIII wieku. Warto wejść na mury, by zobaczyć katedrę w całej okazałości.

Katedra św. Krzyża

Katedrę – jedną z największych atrakcji Opola – widać z wielu miejsc. Jej 73-metrowe wieże są najwyższymi w całym Opolu. Najcenniejszym zabytkiem katedry jest obraz Matki Boskiej Opolskiej otoczony kultem religijnym.

Gotycki kościół powstał za czasów Bolesława Chrobrego, w 1024 roku otrzymał relikwie Krzyża świętego od królewicza węgierskiego – św. Emeryka.

Warto zwrócić uwagę na kaplicę Piastowską z sarkofagiem ostatniego księcia opolskiego Jana Dobrego.

Przed katedrą stoi pomnik ks. Jana Popiełuszki.

Pomnik Papy Musioła

Spacerując wzdłuż Młynówki można napotkać pomnik Papy Musioła – opolskiego samorządowca, inicjatora Festiwalu Polskiej Piosenki. Pomnik Musioła odsłonięty w 2008 roku ukazuje go z teczką w ręce i targanym przez wiatr krawatem. 

Opolska Wenecja

Tu zaczyna się Opolska Wenecja – warto popatrzeć na kamieniczki nad Młynówką i przejść się bulwarami nad Młynówką. Bardzo fajnie miejsce na spacer w Opolu!

Opolska Ceres

I jeszcze jedno ciekawe miejsce w Opolu. Ceres to bogini urodzaju. Fontanna z 1907 roku znajduje się na placu Daszyńskiego. U stóp Ceres można zobaczyć postacie symbolizujące opolskie rolnictwo, flisactwo, żeglugę i przemysł cementowy.

Muzeum Wsi Opolskiej

Co warto zwiedzić w Opolu jeśli ma się trochę więcej czasu? Na pewno Muzeum Wsi Opolskiej.

Stanowi je 50 zabytkowych obiektów architektury wiejskiej z regionu Opolszczyzny. Można zobaczyć tu domy, szkołę, spichlerze, wiatraki, młyn, kuźnię, kościół, sklep, karczmę śląską i wiele innych zabudowań.

Nie jest to największy ani najciekawszy skansen w Polsce ale i tak warto się tu wybrać, żeby zobaczyć ciekawą wiejską architekturę tego rejonu. W części zabudowań znajdują się przewodnicy, którzy bardzo ciekawie opowiadają.

Cena biletu do Muzeum Wsi Opolskiej to 12 zł. Czas zwiedzania 1 – 3 godziny. Dojazd autobusem miejskim 5 lub 9 (z dworca lub ul. Piastowskiej blisko centrum). Bilet 2,60zł.

Wyspa Bolko

I jeszcze jedno ciekawe miejsce, gdzie warto się wybrać jeśli przyjeżdżacie do Opola na dłużej niż jeden dzień. Wyspa Bolko to jeden wielki park miejski – oaza zieleni i ucieczka od zgiełku miasta. Świetne miejsce na długi spacer czy wycieczkę rowerową.

Jeśli wybieracie się do Opola z dziećmi to pewnie nie ominie was wizyta w zoo, które znajduje się właśnie na wyspie Bolko.

Przepięknie jest tu latem kiedy kwitnie lawenda.

Są też stawy i miejsca gdzie można spędzić czas nad wodą. Bajka! Koniecznie tak zaplanujcie zwiedzanie Opola, żeby spędzić tu co najmniej kilka godzin.

Lamy

spacerując po Opolu niejednokrotnie zobaczycie… lamy. Pierwsza wita podróżnych już przy dworcu PKP. W opolu istnieje stworzyszenie Opolskie Lamy, które od 2003 roku organizuje festiwal filmowy, którego celem jest szerzenie dorobku polskiej i światowej kinematografii.

Opole – czy warto?

Bez wątpienia warto. Opole to piękne miasto pełne ciekawych miejsc, zabytków i atrakcji zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Są też świetne warunki do aktywnego wypoczynku, spacerów i wycieczek rowerowych. Ja jestem Opolem zauroczona!

Na ile czasu zaplanować wycieczkę do Opola? Czy wystarczy jeden dzień? Myślę, że jeden dzień w Opolu to za mało. żeby zobaczyć wszystkie ciekawe miejsca i spokojnie pospacerować i poczuć klimat miasta to trzeba tu spędzić co najmniej 2 dni. W jeden dzień da się tak na szybko zobaczyć wszystkie najważniejsze miejsca ale to tak w biegu.

Nysa – co zobaczyć w śląskim Rzymie?

Nysa – miasto flamandzkie założone w 1223 roku, wg Kroniki Świata z 1493 jedno z trzech najważniejszych miast w Polsce (obok Krakowa i Wrocławia). Przez wieki Nysa była stolicą księstwa biskupów wrocławskich. Ze względu na 12 bogatych kościołów i wiele wspaniałych budowli do miasta przylgnęło określenie śląskiego Rzymu. W XVIII wieku miasto znajdowało się pod panowaniem pruskim i stało się wówczas jedną z najnowocześniejszych twierdz Europy tamtych czasów.

Do Nysy przyjechałam pociągiem. I dworzec kolejowy w Nysie to nie jest dobra wizytówka miasta. Głęboki PRL – wręcz krzyczy o remont. Tak więc dworzec trzeba opuścić jak najszybciej. A co można zwiedzić w Nysie? Zapraszam na wycieczkę 🙂

Wieża Wrocławska

Pierwsza atrakcja Nysy, która ukazała mi się w drodze z dworca do centrum miasta to 33-metrowa wieża Wrocławska (lub Biała Wieża). Jest ona jedną z niewielu pozostałości murów obronnych Nysy.

Po drugiej stronie ulicy Wrocławskiej znajduje się ciekawa bryła kościoła zielonoświątkowego.

Plac Kopernika

Zanim ruszymy w dalszą drogę ku centrum Nysy warto na chwilę zatrzymać się na Placu Kopernika. Niby plac, a tak naprawdę park. Pośrodku stoi okazały pomnik poświęcony patriotom polskim.

W pomniku znajdują się prochy oficerów polskich zamordowanych m.in w Katyniu, ziemia z cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie, kamień z Monte Cassino i szabla z wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku.

Ulica Wrocławska

Ulica prowadząca do rynku w Nysie, czyli ulica Wrocławska byłaby świetnym deptakiem. Byłaby ale nie jest, bo mimo szerokich chodników pośrodku jeżdżą samochody. Zresztą rynek też nie jest wyłączony z ruchu kołowego. No ale nieistotne. Wrocławską w Nysie przejść się trzeba!

Piękna Studnia

Co zobaczyć w Nysie? Piękną Studnię! Na wspomnianej ulicy Wrocławskiej stoi studnia ze wspaniałą obudową. Skąd pomysł na zabudowanie studni? Rajcy miejscy po wojnie 30-letniej chcieli chronić czerpaną ze studni wodę przed zatruciem przez wrogów. Obudowa tworzy misterną koronkę z ornamentami roślinnymi i wizerunkami morskich stworów. Na szczycie widnieje złoty dwugłowy orzeł austriackich Hapsburgów.

Bazylika św. Jakuba i św. Agnieszki

Tuż za studnią wyłania się największa atrakcja Nysy – dosłownie i w przenośni. Ogromny kościół zaczęto budować w 1198 roku, obecną gotycką formę zyskał w latach 1424 – 1430. Jego wnętrza w XVII wieku kryły aż 43 ołtarze! W świątyni pochowano wielu biskupów wrocławskich.

Skarbiec św. Jakuba

Tuż obok bazyliki znajduje się dzwonnica. W jej wnętrzu mieści się Skarbiec św. Jakuba – wystawa zabytkowych dzieł sztuki złotniczej. Skarbiec nyskiej bazyliki ma ogromną wartość ale nie ma statusu muzeum w związku z czym na co dzień nie można go zwiedzać. Skarbiec jest dostępny dla zwiedzających tylko przez 2 godziny w miesiącu! W każdą trzecią niedzielę miesiąca od 14 do 16.

Bazylika i skarbiec są otoczone pięknym parkiem. Są ławeczki, można tu miło spędzić czas.

Naprzeciwko katedry znajduje się pomnik Józefa Piłsudskiego na kasztance. Postawiono go w 2018 roku jako upamiętnienie 100-lecia odzyskania niepodległości. Pomnik stoi w miejscu gdzie przed wojną stał pomnik Fryderyka Wielkiego.

Ratusz

Pozostając na rynku kontynuujemy zwiedzanie Nysy. Ratusz w Nysie odbudowano dopiero niedawno – w latach 2006-2008. Jego zwieńczeniem jest 50-metrowa wieża. Co ciekawe, pierwotny ratusz, pod koniec XV wieku, miał wieżę aż 90-metrową!

Na wieży mieści się dziś punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę Nysy. No teoretycznie można, bo próbowałam tam wejść dwukrotnie i witała mnie kartka: zaraz wracam. Za pierwszym razem usiadłam i czekałam kilka minut ale ponieważ do Nysy przyjechałam tylko na kilka godzin to nie mogłam czekać nie wiadomo ile czasu. Za drugim razem tylko zajrzałam i widząc, że wciąż nie ma nikogo kto sprzedaje bilety i tym wszystkim zarządza wyszłam.

Turystyka w Nysie nie jest tak rozwinięta jak w wielu innych miejscach w regionie ale nie oszukujmy się – potencjał jest. I to ogromny. Szkoda go marnować przez ludzi, którym się nie chce siedzieć w pracy… Tak więc Nysy z góry nie zobaczyłam. Aha, bilet na wieżę widokową ratusza w Nysie kosztuje 5 zł.

Rynek

Rynek w Nysie nie jest takim typowym placem jak rynek w Poznaniu, Krakowie czy Wrocławiu. Za nyski rynek uznaje się cały teren, na którym stoi bazylika, kamienice czy współczesne bloki. Jak już wspominałam nie jest on (niestety) zamknięty dla ruchu kołowego.

Co warto zobaczyć przy rynku w Nysie? Na pewno Dom Wagi Miejskiej. Stoi on w miejscu, gdzie kiedyś mieściły się sukiennice. Skąd nazwa? Otóż w XVII wieku mieściła się w nim izba miar i wag, znajdowała się urzędowa waga towarowa oraz przechowywano tu wzorzec miary łokcia. Dziś mieści się tu biblioteka miejska w Nysie. Dom Wagi Miejskiej to najpiękniejszy zabytek w Nysie, koniecznie trzeba go zobaczyć!

Fontanna Trytona

Na rogu ulic Brackiej i Celnej znajduje się kolejne ciekawe miejsce w Nysie – barokowa fontanna Trytona. Choć fontanna tylko z nazwy, bo podczas mojej wizyty wody nie było.

Tryton – pół-człowiek, pół-ryba jest barokowym symbolem pokoju i harmonii.

Warto też zwrócić uwagę na inskrypcję S.P.Q.N. – to nawiązanie do inskrypcji S.P.Q.R., którą można spotkać na rzymskich budowlach. S.P.Q.R. znaczy Senatus Populusque Romanus, czyli senat i lud rzymski. S.P.Q.N. – Senatus Populusque Nissiensis – senat i lud nyski. Ju wiecie czemu Nysa jest śląskim Rzymem? 😉

Kościół św. Piotra i Pawła

Idąc dalej ulicą Bracką dociera się do kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła. Nysa kościołami stoi więc nikogo nie powinno to dziwić. Ta świątynia uznawana jest za najlepszy przykład nyskiego baroku. Niestety była zamknięta i nie mogłam jej zobaczyć w środku.

Plac Paderewskiego

Naprzeciwko kościoła znajduje się Plac Paderewskiego. Czyli kolejny park nazwany placem. Co oni mają z tym nazewnictwem? 😉 Mimo iż niewielki to baaaardzo uroczy i przyjemny. Jest zieleń, są kwiaty, są rzeźby drewniane i kamienne. Super przyjemne miejsce na spacer w Nysie!

Park Miejski

Idąc dalej prosto dociera się do ogromnego Parku Miejskiego. Także jeśli zastanawiacie się co można robić w Nysie to jest tu gdzie spacerować 😉 W parku znajduje się staw Łabędzi i staw Łódkowy. Ogrom zieleni dającej przyjemny chłód – gdy ja zwiedzałam Nysę było ponad 30 stopni. Są ścieżki dla pieszych, są szlaki rowerowe, są ławki – każdy znajdzie coś dla siebie.

Fort Wodny

Za parkiem miejskim znajduje się ważna atrakcja turystyczna Nysy – Fort Wodny. Jest to kompleks o zarysie czworobocznej lunety zbudowany przez Austriaków w 1741 roku. Jest to część Twierdzy Nysa, którą zrekonstruowano w 2008 roku.

Reduta Kardynalska

Drugi element Twierdzy Nysa, który znajduje się kilkaset metrów od Fortu Wodnego to Reduta Kardynalska. Jej zadaniem była osłona zachodnich umocnień Nysy oraz wzmocnienie wałów przeciwpowodziowych na lewym brzegu rzeki.

Nysa Kłodzka

Przez Nysę płynie rzeka Nysa Kłodzka. Warto się wybrać nad rzekę – są pięknie odnowione bulwary, są leżaki, są siłownie. Warto też stanąć na którymś z mostów i obserwować piękną panoramę. Nysa zaczyna żyć na rzeką – super!

Brama Ziębicka

Znad Nysy Kłodzkiej można dalej iść ulicą Krzywoustego do wieży Bramy Ziębickiej. To kolejna pozostałość po miejskich fortyfikacjach Nysy datowana na 1350 rok. Stoi sobie taka samotna, zupełnie nie pasująca do otoczenia ale co zrobić 😉

Przy ulicy Krzywoustego znajduje się mnóstwo pięknych kamienic. Warto zwrócić uwagę m. in. na budynek Poczty Polskiej.

Rynek Solny

Spod bramy Ziębickiej można szybko wrócić na rynek, a z niego przejść na Rynek Solny. Nazwa Rynku Solnego pochodzi z czasów gdy w tym miejscu handlowano solą. Jest to miejsce, które moim zdaniem trzeba zwiedzić w Nysie! Rynek otaczają wspaniałe budowle.

Najbardziej okazała z nich to kościół Wniebowzięcia NMP. Został wzniesiony przez jezuitów pod koniec XVII wieku i była to pierwsza jezuicka świątynia na Śląsku. Dziś należy do parafii św. Jakuba – niestety też był zamknięty i nie można było go zwiedzić.

Budynek obok z czerwonymi okiennicami to dawne seminarium św. Anny, w XIX wieku używane jako fabryka broni. Obecnie siedziba szkoły muzycznej.

Dwór Biskupi

Z rynku Solnego już tylko parę kroków do Dworu Biskupiego – największego zachowanego elementu nyskiego zamku biskupów wrocławskich. Obecnie znajduje się on w rękach prywatnych i nie można go zwiedzać.

Tuż obok dworu znajdują się pozostałości murów obronnych z XIV – XVI w. Mury liczyły 28 baszt i 4 wieże – Wrocławską, Ziębicką, Celną i Bracką. Otaczały całe Nowe Miasto. Większość murów została rozebrana na przełomie XIX i XX wieku.

Bastion św. Jadwigi

I jeszcze jedna atrakcja Nysy – bastion św. Jadwigi. Był to jeden z 10 bastionów staroholenderskich wchodzący w skład obwodu fortecznego Nysy z 1643 roku. Pod koniec XVIII wieku przebudowany – powstały wtedy kamienno-ceglane kazamaty. Podczas wojny prusko-francuskiej (1870) mieścił się tu obóz dla 500 francuskich jeńców. W nyskim więzieniu przebywał m.in. Marie Joseph de Motier (markiz de la Fayette) i Charles de Gaulle o czym informują zawieszone pamiątkowe tablice.

Bastion odnowiono w 2008 roku tworząc z nim restauracje. Bardzo fajna i polecana w Nysie restauracja to znajdująca się tu Kazamaty.

Nysa – czy warto?

Pewnie, że warto! W Nysie jest co zwiedzać, jest co robić, jest gdzie spędzać czas aktywnie. To takie typowe miasto na jeden albo nawet na pół dnia. Spokojnie da się przez ten czas zobaczyć wszystkie ciekawe miejsca w Nysie. Jeśli zdecydujecie się wybrać do Nysy na dłużej to w nieco większym oddaleniu od centrum znajdują się kolejne forty i pozostałości twierdzy Nysa oraz jezioro Nyskie wraz z plażą.

Opole – gdzie zjeść?

Wpisy kulinarne od jakiegoś czasu są blogową tradycją. Uznałam, że jedzenie to zbyt istotny aspekt podróżowania (i życia w ogóle), żeby poruszać go gdzieś pomiędzy innymi kwestiami. Zatem ruszamy na kulinarny podbój Opola!

Maska – Laboratorium – Rynek 4/6

Gdzie zjeść w Opolu swój pierwszy obiad jeśli nie przy samym rynku? Jak zawsze po podróży byłam głodna. Pierwsze kroki skierowałam na rynek a tam duża ilość gości w ogródku Maski skusiła mnie do wejścia. Ponieważ popadywało to jednak weszłam do środka. Wystrój fajny – bardzo klimatyczny.

Menu dosyć krótkie ale jak na ograniczoną ilość dań różnorodne – są zupy, sałatki, pierogi, mięso, ryba – każdy coś sobie znajdzie. Ze względu na to, że był to mój pierwszy obiad na ziemi opolskiej to zdecydowałam się na roladę z kluskami śląskimi i modrą kapustą. Było pyszne! Mięso tak mięciutkie że aż niewiarygodne! Kocham wołowinę i nie mogłabym być wegetarianką! Nie żebym kiedykolwiek o tym myślała ale wołowina to jest jeden z tych składników pożywienia, który najczęściej mnie zachwyca. dobry stek, dobry burger, dobra rolada – o tak tak tak! Do tego turbo kaloryczne kluseczki i kapustka. Mniami!

W Masce mają pełną ofertę piw z browaru Cieszyn – jasne, ciemne, owocowe, goryczkowe. Co kto lubi. Ja jako miłośniczka mango wybrałam piwo z mango. Na szczęście nie było w ogóle słodkie, za to było pyszne! Doskonałe dopełnienie tego turbo obiadu. Maska to miejsce gdzie można dobrze zjeść w Opolu, w dodatku w samiutkim centrum.

Dolce Far Niente – Rynek 11A

Zostajemy w okolicach rynku. Gdzie w Opolu zjeść śniadanie? A no właśnie w Dolce Far Niente. Jest to na wskroś włoska kawiarnia, z włoskimi specjałami i deserami. I kawą rzecz jasna. Ja szukałam śniadania i w Dolce skusiły mnie grzanki z łososiem. Wyglądają niepozornie ale najadłam się nieziemsko. Super, że z ciemnego pieczywa! Mogliby je jeszcze podawać z oliwą. Ponieważ Opole to mój drugi wyjazd po koronaprzerwie to postanowiłam zaszaleć i do śniadania wypić aperol 😉 A co 😉 Nie wiadomo ile to podróżnicze rozpasanie potrwa.

Na kawę, na tiramisu, na śniadanie w Opolu – Dolce Far Niente.

Rzymskie Wakacje – Piastowska 16

Spacerując po Opolu pierwszego dnia zwróciłam uwagę na naprawdę duży odsetek restauracji włoskich. Zaryzykuję stwierdzenie, że łatwiej znaleźć w Opolu restaurację serwującą dania włoskie niż śląskie. Jako miłośniczka smaków Italii stęskniona za swoim ukochanym krajem (a przecież powinniśmy na początku czerwca być w Toskanii!) nie mogłam sobie skosztowania Włoch w Opolu odmówić.

Na pierwszy ogień poszły Rzymskie Wakacje – restauracja zlokalizowana tuż przy Stawie Zamkowym i w sąsiedztwie amfiteatru.

W menu kusiło absolutnie wszystko – od gnocchi, ravioli, przez lazanię i pasty aż po pizze. Już myślałam, że oszaleję z nadmiaru opcji ale okazało się, że przed 15 (byłam w porze lunchowej) serwują tylko pizze. Wybór pizz też spory. Jako odwieczna fanka buffali zdecydowałam się na pizzę z buffalą właśnie, pomidorami i grana padano. Sama w to nie wierzę ale zjadłam caluśką. O mamo jakie to było pyyyszne. Cieniusieńkie ciasto, buffali za to dużo no i te pomidory – pewnie koktajlowe wyglądałyby ładniej ale jednak dojrzały, duży pomidor ma swój niepodrabialny smak. Do tego naprawdę dobra oliwa – pizza z gatunku mistrz.

A do picia tym razem wzięłam Bellini – i chyba po raz pierwszy w życiu (a na pewno w Polsce) dostałam prawdziwe Bellini z prawdziwym musem brzoskwiniowym, a nie jakąś gotową mieszankę. Bomba! Dla mnie jedna z najlepszych restauracji w Opolu.

Biesiada Opolska – Książąt Opolskich 2a

Będę trochę skakać – raz smaki lokalne, raz z importu 😉 Biesiada Opolska to restauracja gdzie można spróbować dań śląskich i tradycyjnej kuchni polskiej ale mają też owoce morza, ryby i kuchnię zdecydowanie bardziej zahaczającą o śródziemnomorską.

Ja do Biesiady wybrałam się na coś tradycyjnego. I ostatecznie padło na rosół oraz wątróbkę. Rosół dobry ale tylko dobry. Sporo marchewki, sporo pietruszki – ja akurat tak lubię więc na plus.

Wątróbka za to mistrzowska. Była duszona z gruszkami, cebulką i cydrem. Mocno było czuć w tym wszystkim masło więc mimo iż rosół mnie wypełnił to zjadłam do ostatniego okruszka! Podano to wszystko z rukolą, która idealnie przełamywała słodycz gruszek – no bajka. Aha – do tego pieczywo chyba własnego wypieku. Tylko spróbowałam, bo inaczej bym się z tej restauracji wytaczała ale też było BARDZO dobre. Gdzie na dobry obiad w Opolu? Biesiada Opolska, bardzo blisko rynku.

Laba na Wyspie – Spacerowa 16

Restauracja na wyspie Bolko. Wyspa Bolko to ogromna oaza zieleni w Opolu. Oferta gastronomiczna na wyspie jest niewielka ale Laba to miejsce, które warto wybrać na kawę/drinka/ciacho nie tylko ze względu na brak konkurencji 😉 Sam lokal jest świetnie urządzony – są stoliki na zewnątrz z widokiem na staw – siedzi się tu baaardzo przyjemnie. Karta dań i napojów nie jest długa ale każdy znajdzie coś dla siebie. Ponieważ ja wybrałam się na wyspę Bolko po obiedzie to w Labie wypiłam drinka – whisky z malibu i espresso. Genialne! Pięknie podane, w pięknym otoczeniu. Gdzie na drinka w Opolu? Laba na Wyspie!

Naleśnikarnia Grabówka – Mozarta 2

Naleśniki jak wiadomo są doskonałe na śniadanie, obiad i kolację. Grabówka to smażalna naleśników przy Moście Groszowym czynna cały dzień więc można tu wpaść na każdy posiłek. Ponieważ ja przyszłam na śniadanie to wjechał naleśnik na słodko – z serem i truskawkami. Porcja ogromna, naleśnior pyszny, ceny – niskie. Naleśnik i kawa 17zł. Gdzie dobrze i tanio zjeść w Opolu? Grabówka. Mają malutki ale przeuroczy ogródek wychodzący na Młynówkę i most. Cudnie się je w takim otoczeniu!

Trattoria Antica – św. Wojciecha 7

Mojej tęsknoty za Italią ciąg dalszy. Tym razem samo centrum, kilka kroków od rynku. Dobre włoskie jedzenie w Opolu? Trattoria Antica. Mimo iż rozum kazał mi wziąć sałatkę to jednak zgrzeszyłam po raz kolejny i skusiłam się na gnocchi. Z sosem z gorgonzoli i ze szpinakiem. No wszystko co lubię najbardziej 😉 Były tak pyszne jak wyglądają – przede wszystkim mięciusieńkie, szpinak smażony na maśle (#masłomojamiłość) – sos zgrabnie łączący to wszystko. Pyszka. Pewnie jakiś milion kalorii ale na pewno spaliłam biegając po mieście 😉

Na minus – Aperol. Jestem na 99% pewna, że zamiast Aperolu nalano Campari. Kelnerka się zarzekała, że to na pewno Aperol. Albo mają jakieś przedziwne Prosecco albo nie umiem tego wytłumaczyć i zrozumieć. Najgorszy Aperol w moim życiu, nie wypiłam. To taki mały minus. Ale jedzenie świetne. Pizze wyglądały też obłędnie.

Restauracja Radiowa – Strzelców Bytomskich 8

Gdzie na drinka w Opolu? Restauracja Radiowa (Radiowa Press Cafe). To najładniejszy restauracyjny ogrodek w całym Opolu! Jak tu pięknie, jak przyjemnie! Na ciepły letni dzień miejsce idealne. Nie jest tak głośno jak przy rynku – ten ogródek to oaza ciszy i spokoju.

Ja wpadłam tylko na drinka ale mają też całkiem fajną ofertę jedzeniową (burgery!). To następnym razem 😉

No i w ogródku Radia Opole mieści się pomnik Damy Pasiecznej – o niej napiszę przy okazji zwiedzania Opola.

Racek Placek – Osmańczyka 1

Na ten lokal o zabawnej nazwie zwróciłam uwagę już podczas swojego pierwszego spaceru po Opolu. Okazuje się, że jest to knajpa, której menu opiera się na dwóch daniach – racuchach i plackach ziemniaczanych. Obecnie mają też pierogi i zupy ale trzonem wciąż są placki.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to super wystrój – oparty na drewnie, prosty i przyjemny. Oczywiście nie byłam w stanie zdecydować czy wolę placki czy racuchy więc… wzięłam oba. Nie muszę chyba dodawać, że się stamtąd wytaczałam mimo iż wzięłam małe porcje.

Placki ziemniaczane były dobre. Wydawały mi się suche – nie wiem czy to kwestia pory roku i tego jakie są teraz ziemniaki, czy za mało jajka tam dodali (placki są bez mąki). No w każdym razie tak nie do końca mnie porwały. Do placków można sobie wybrać dodatek – ja zdecycdowałam się na twaróg czosnkowy. Był twaróg z czosnkiem, koperkiem i kiszonym ogórkiem. Fajne połączenie smaków. Twarogu mogłoby być trochę więcej.

Za to racuchy – mistrzostwo świata. Pulchniutkie, mięciutkie, z dużymi kawałkami jabłka. Cofnęłam się do dzieciństwa. Do tego przepyszny cytrynowy twarożek i truskawki (akurat średniawe ale w tym roku chyba nie jadłam dobrych truskawek, 2020 to nie jest dobry rok na te owoce). Mimo iż ledwo je w siebie zmieściłam to zjadłam do ostatniego okruszeczka. Świetne, genialne, doskonałe.

Dużą zaletą Racka placka są niskie ceny – kilkanaście złotych za naprawdę dużą ilość jedzenia – jeśli chcecie zjeść dobrze i tanio w Opolu to zapiszcie sobie ten adres.

La Finestra – Szpitalna 4

La Finestra z kolei najtańsza nie jest. Powiedziałabym, że to najbardziej fancy lokal ze wszystkich, które odwiedziłam w Opolu. Piękny wystrój, świetna obsługa i menu, w którym kusiła niemalże każda pozycja.

Tym razem uległam ravioli. No nic nie poradzę, że ja jestem pasto- i pierogożercą. Ravioli z wołowiną podane z masełkiem szałwiowym (ach!) i pomidorami. Przepyszne. Aczkolwiek porcja jak widać na zdjęciu nie za duża. Ja się najadłam i dla mnie to wystarczyło ale wiem, że sporo po osób po zjedzeniu kilku takich pierożków by się nie nasyciło. Ale chyba tylko ja tak wybrałam – patrząc na porcje przy innych stolikach muszę przyznać, że były większe.

Minus – godziny otwarcia. Tylko w weekendy lokal działa od 12, w tygodniu dopiero od 18 więc lepiej zrobić rezerwację. Moim zdaniem bardzo dobra restauracja w Opolu, chętnie kiedyś wrocę.

Wintydż – Szpitalna 17

Gdzie na drinka w Opolu? Wintydż! Niemalże po sąsiedzku z la Finestra. Lokal – a jakże – w stylu vintage. Mają też przepiękny ogródek ale ja akurat trafiłam tam w deszczowy dzień. Mają fajne, nietuzinkowe drinki (choć i klasyczne mikstury się znajdą), ogromne słodkie desery (takie jak serwuje Warszawski Lukier) a i do jedzenia coś się znajdzie.

Ja już wcześniej widziałam ich mistrzowskie MAXI drinki. Taki drink z owocową koroną (przecież to słowo dopiero od niedawna się źle kojarzy). Może być z alkoholem (za 25zł) albo bez (za 20). Jest to bardziej koktajl owocowy niż napój a owocowa korona – mistrzostwo świata. Nie dość, że bosko wygląda to jest to wszystko tak zamocowane, że trzyma się bez problemu a i najeść się można. Jeśli zastanawiacie się gdzie iść na dobrego drinka w Opolu – mój nr 1 to Wintydż. Uwaga – to miejsce jest bardzo popularne, w weekendowe popołudnia i wieczory lepiej zrobić rezerwację, ciężko dostać stolik tak wchodząc z ulicy.

Manekin – plac Wolności 7/8

Nigdy bym nie przypuszczała, że odpowiadając na pytanie gdzie warto zjeść w Opolu wymienię sieciówkę. A jednak. Okazuje się, że zjedzenie śniadania na mieście w Opolu w niedzielę przed godziną 11 jest dość sporym wyzwaniem. Większość miejsc, gdzie można to śniadanie zjeść otwiera się dopiero wczesnym południem. Więc chcąc nie chcąc o godzinie 9:30 wylądowałam w jednym z niewielu otwartych o tej porze miejsc – w Manekinie.

Większość z Was zapewne Manekina kojarzy – to naleśnikarnia mając swoje knajpy w Toruniu, Poznaniu czy Warszawie. Żeby była jasność – ja nic do Manekina nie mam ale zawsze wolę jeść w takich miejscach, których nigdzie indziej nie znajdę.

Co mnie zaskoczyło w opolskim Manekinie? Wystrój! Jak tam jest pięknie i przyjemnie!

A jedzenie – jak w każdym Manekinie. Naleśniki na słodko, na wytrawnie, w każdej konfiguracji. Ja skusiłam się na słodką wersję śniadaniową – Raffaello. Mało instagramowy wybór muszę przyznać 😉 Ale smaczny. No i ważne, że w niedzielę rano nie umarłam śmiercią głodową 😉

Trochę czasu w Opolu spędziłam i sporo zjadłam. Pocieszam się tym, że zrobiłam dziesiątki kilometrów na nogach i może chociaż częściowo to spaliłam 😉 Jak widzicie w Opolu nie brakuje miejsc gdzie można dobrze zjeść, a dobre restauracje są jednak tańsze niż w Poznaniu, Wrocławiu czy Warszawie. Kulinarnie to był bardzo dobry czas. Niekulinarnie zresztą też ale o tym już za kilka dni 😉

Wolin – atrakcje miasta Słowian i Wikingów. Co zobaczyć w Wolinie?

Wolin – pierwszy morski port Piastów, dziś niewielka miejścowość na wyspie o tej samej nazwie słynąca z festiwalu Wikingów. 1000 lat temu Wolin był starosłowiańskim grodem Wineta i jednym z największych miast ówczesnej Europy! Wolin uwieczniono w skandynawskiej mitologii jako wyśnioną krainę wikingów – Jomsborg.

Skansen Wikingów i Słowian

Co zobaczyć w Wolinie? Oczywiście skansen! A właściwie Centrum Słowian i Wikingów, które znajduje się na wyspie Ostrów. Skansen tworzy 27 obiektów nawiązujących do wczesnośredniowiecznej zabudowy Wolina. Można tu zobaczyć chaty, łódź wikingów, można postrzelać z łuku oraz podziwiać panoramę miasta Wolin znad rzeki Dziwny.

Jedna z ciekawszych atrakcji skansenu Wikingów to kamień runiczny poświęcony Świętosławie – córce Mieszka I.

W skansenie można też zjeść świeżo wypiekane drożdżówki czy napić się kwasu chlebowego.

Cena biletu wstępu do skansenu Wikingów to 11zł dla dorosłych i 9 zł dla dzieci. Mimo iż skansen jest niewielki to bardzo ciekawy i zdecydowanie warto się tu wybrać zwiedzając Wolin, nie tylko z dziećmi.

Urząd miasta – ratusz

Ale Wolin to nie tylko skansen. Jakie jeszcze atrakcje oferuje turystom Wolin? Na pewno warto zobaczyć ratusz. Uchodzi za jeden z najładniejszych budynków w Wolinie. Zbudowany został w XIX wieku z czerwonej cegły. Prezentuje styl neogotycki i nawiązuje do średniowiecznej architektury obronnej. Trudno nie zwrócić uwagi na ostrołukowe okna i wieżę z zegarem.

Na budynku znajduje się takze herb Wolina – gryf z kwiatem ostu.

Tuż obok ratusza znajduje się kolejna atrakcja Wolina – muzeum regionalne im. Andrzeja Kaubego. Przedstawia ono historię miasta jak i całej wyspy Wolin. Tuż przy muzeum mieści się informacja turystyczna miasta Wolin oraz pomnik poświęcony ofiarom morza.

Stare miasto Wolin

Stare Miasto w Wolinie nie jest duże ale też ma kilka ciekawych miejsc.

Na pewno warto zobaczyć rzeźbę Świętowida – boga wojny i światła, najważniejszego bóstwo Słowian.

Niedaleko pomnika znajduje się zarys fundamentow kościoła św. Wojciecha Jerzego. Po prostu kamień między blokami… Tak dziwne, że aż ciekawe 😉

Kościół św. Mikołaja

Zabytek Wolna, którego nie da się przeoczyć to katedra. Ogromna budowla widoczna jest z rynku, głównych ulic czy ze skansenu. Kościół św. Mikołaja w Wolinie wybudowano w XIII wieku, wielokrotnie go przebudowywano. Ostatni remont zakończył się w 2000 roku.

Rynek w Wolinie

Kościół znajduje się bardzo blisko rynku w Wolinie. Niestety rynek pozbawiony jest uroku z tego względu, że służy jako parking. Kamieniczki służą jako sklepy i punkty usługowe. Trochę szkoda – myślę, że miasto wiele by zyskało gdyby rynek zamknięto dla ruchu kołowego i zrewitalizowano.

Niedaleko rynku znajduje się park, a w nim kamień runiczny Heralda Sinozębego – króla duńskiego, który panował nad Wolinem w X wieku. Ślady Słowian i Wikingów naprawdę są widoczne na każdym kroku. Spacerując po Wolinie trzeba się uważnie rozglądać!

Port na rzece Dziwna

I ostatnie atrakcja Wolina – bardzo ciekawe i przyjemne miejsce jakim jest port. W słoneczny dzień można by tu spędzić cały dzień. Nabrzeże rzeki Dziwna jest pięknie odnowione – są ławki gdzie można przysiąść, jest dużo zieleni. Z portu można podglądać skansen.

Wolin – czy warto?

Zdecydowanie! Zwiedzając wyspę Wolin koniecznie trzeba się na kilka godzin wybrać do miasta Wolin. Większość turystów ogranicza się tylko do skansenu, a jak widzicie miasto Wolin ma też inne atrakcje. Spacer po rynku i porcie zajmie 1 – 2 godziny, to jest niewielki teren więc tym bardziej warto!

Okolice Świnoujścia – co warto zobaczyć w Niemczech? Ahlbeck i Heringsdorf – niemieckie miasta blisko Świnoujścia

Świnoujście położone jest praktycznie na granicy polsko-niemieckiej. Spacerując promenadą transgraniczną można szybko i łatwo dotrzeć do naszych zachodnich sąsiadów.

Przy promenadzie znajduje się przejście graniczne dla pieszych i rowerzystów. Przejście graniczne to oczywiście nazwa umowna, bo żadnej granicy nie ma. Stoi oczywiście informacja o tym, że w tym miejscu kończy się Polska, a zaczynają Niemcy ale to tyle.

Fajnie jest wejść na plażę i stanąć jedną nogą na piasku polskim, a drugą na niemieckim 😉

W Świnoujściu można również przekroczyć granicę polsko-niemiecką samochodem, pociągiem lub statkiem. Statki wycieczkowe do Niemiec wypływają ze Świnoujścia i z Międzyzdrojów.

Ja wybrałam się do Niemiec pieszo – jest to kilkukilometrowy spacer promenadą najpierw biegnącą przez las, później wzdłuż morza. Równolegle do siebie biegną ścieżka dla pieszych i ścieżka rowerowa. W Świnoujściu można oczywiście wynająć rower i pojechać do Niemiec rowerem. Ze Świnoujścia do Ahlbeck można też dojść plażą. Ale tyle kilometrów po piasku to jednak mało wygodne.

A co warto zobaczyć w Niemczech koło Świnoujścia? Dwie najpopularniejsze (i najbliższe) miejscowości koło Świnoujścia to Ahlbeck i Heringsdorf. A jakie czekają nas atrakcje po niemieckiej stronie Świnoujścia?

Pierwsza atrakcja, którą mija się jeszcze idąc leśną promenadą to plaża nudystów. Jeśli chcecie poopalać się tudzież popływać bez tekstyliów to właśnie tu 😉

Ahlbeck

Pierwsza miejscowość za polsko-niemiecką granicą to Ahlbeck. Przeurocze miasteczko od lat znane jako cesarski kurort. Okazuje się, że wakacje spędzali tu władcy Prus i Austro-Węgier – Wilhelm I, Fryderyk III czy Franciszek Józef I. Na początku XX wieku wakacje spędzała tu elita ówczesnej Europy.

A jakie atrakcje oferuje turystom Ahlbeck? Przede wszystkim molo. Drewniana konstrukcja o długości 280 metrów została wzniesiona jeszcze w XIX wieku i molo w Ahlbeck to najstarsze molo w całych Niemczech. Na molo znajduje się pawilon z charakterystycznymi wieżyczkami. Wewnątrz mieści się restauracja. Wejście na Molo w Ahlbeck jest bezpłatne.

Co jeszcze warto zobaczyć w Ahlbeck? Przed wejściem na molo stoi zabytkowy zegar w stylu art nouveau. Zegar uchodzi za symbol Ahlbeck. A skąd się wziął? W 1911 roku podarowała go miastu jedna z berlińskich kuracjuszek.

Po drugiej stronie promenady znajduje się jeszcze jeden zabytek Ahlbeck – Haus der Erholung – dom kultury z czasów NRD. Sam budynek jest zniszczony, zamknięty i mało ciekawy ale przy nim znajduje się spor graffiti. Jako miłośniczka street artu nie mogłam sobie odmówić kilku fotek 😉

No i oczywiście jak to nad morzem – w Ahlbeck zachwyca promenada pełna kwiatów i zieleni, otoczona bardzo stylowymi domkami (w większości służącymi dziś jako hotele, pensjonaty, sklepy i restauracje). Promenada nazywana jest Drogą Cesarską. Łączy Świnoujście z Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin tworząc łącznie najdłuższy nadmorski bulwar w Europie!

Plaża w Ahlbeck ma 4 kilometry długości i podobnie jak plaża w Świnoujściu jest szeroka na 70 metrów. Mam wrażenie, że piasek jest tam jeszcze bielszy niż u nas, a charakterystycznym elementem są tak typowe dla niemieckiego Bałtyku koszyki plażowe.

Nieco z dala od promenady (jakieś 500 metrów), tuż za polsko-niemiecką granicą i tuż przy stacji kolejowej Ahlbeck Grenze stoi niepozorny biały namiot. A pod tym namiotem znajduje się bardzo ciekawa wystawa rzeźb z piasku – Sandskulpturen. W sezonie 2020/2021 motywem przewodnim są Mity i legendy. 110 rzeźb przedstawia mitycznych bogów, bohaterów i demonów z różnych kultur – od greckiej i rzymskiej, przez arabską aż po hinduską i nowozelandzką. Już pomijając kunszt tych piaskowych dzieł (stworzonych TYLKO z wody i piasku) to jest bardzo ciekawa wystawa. O ile o Romusie i Romulusie czy Cyklopie słyszał każdy to ja np. o Bursztynowej Czarownicy czy mitologii arabskiej dowiedziałam się dopiero z tej wystawy.

Bilet wstępu kosztuje 9,5 EUR ale warto!

Heringsdorf

Idąc dalej promenadą z Ahlbeck dociera się w końcu do Heringsdorf – kolejnego kurortu nad niemieckim Bałtykiem. Tu znajduje się ta sama piękna promenada i jeszcze więcej uroczych domków.

Spacerując promenadą warto zobaczyć willę Oechsler – dziś mieści luksusowe butiki ale architektura i zdobienia po prostu zachwycają! A do tego to położenie na niewielim wzniesieniu – bajka.

Największa atrakcja Heringsdorf to oczywiście molo. Zostało wzniesione w latach 1891 – 1893 i ma aż 508 metrów długości. Dzisiejsza konstrukcja pochodzi z 1994 roku, gdy molo odbudowano po pożarze. Na krańcu molo znajduje się włoska restauracja – warto usiąść na aperola i podziwiać bezkres Bałtyku. Za restauracją znajduje się przystań dla statków wycieczkowych.

Przy molo w Heringsdorf warto zobaczyć Muzeum Muszli. Tu znajdują się też liczne kawiarnie i sklepiki z pamiątkami.

Mijając molo i idąc dalej promenadą mamy kolejną oazę zieleni – park z muszlą koncertową i mini galerią handlową. Idąc jeszcze dalej można dojść do miejscowości Bansin ale ja już byłam na tyle oczarowana, że z Heringsdorf wróciłam do Świnoujścia.

Jak widzicie okolice Świnoujścia oferują mnóstwo pięknych miejsc. Niby ten sam Bałtyk, niby tak blisko a jednak zupełnie inna architektura, inne zagospodarowanie, po prostu inny świat. Spędzając wakacje w Świnoujściu chociaż raz trzeba się wybrać na niemiecką stronę!

Aha – o ile w Świnoujściu akceptowane są płatności w euro (po niekorzystnym kursie no ale są) to w niemieckich miasteczkach złotówek nikt nie przyjmuje. Jak w większości miejsc w Niemczech kartą można płacić za zakupy powyżej 10 EUR więc jeśli chcielibyście się tylko napić piwka czy zjeść lody to pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą euro w gotówce! Ceny w Ahlbeck i Heringsdorf są bardzo zbliżone do cen w Świnoujściu.

Świnoujście – co zobaczyć w polskim Amsterdamie?

Świnoujście – kraina 44 wysp nazywana polskim Amsterdamem. Świnoujście 2020 – wyjazd dla mnie wyjątkowy, bo pierwszy po prawie 4-miesięcznej (!!!) przerwie spowodowanej koronawirusem. Do tego organizowany na wariackich papierach, bo w tym czasie miałam jechać do Opola. Ale z Opola zrezygnowałam ze względu na pogodę (ulewy i zagrożenie powodziowe) i ostatecznie zakotwiczyłam w Świnoujściu. Był to mój powrót do tego miasta po ponad 15 latach. Świnoujście bardzo się zmieniło – na szczęście na plus. Zatem czas na zwiedzanie Świnoujścia!

Promenada

Co zobaczyć w Świnoujściu? Oczywiście promenadę! Jak w każdym kurorcie tak i w Świnoujściu promenada jest sercem miasta w czasie wakacji. O ile w innych miejscach bywa to miejsce jarmarczne, głośne, męczące i nie do zniesienia to promenada w Świnoujściu jest baaaardzo przyjemna. Jest pięknie odnowiona, obsadzona roślinnością, otoczona pięknymi kamienicami, restauracjami i knajpkami. Ale nie ma w tym wszystkim straganiarstwa rodem z np. Międzyzdrojów. Promenada jest bardzo długa – w pewnych miejscach spokojniejsza, w innych bardziej głośna ale wszędzie fajna.

W Świnoujściu jest o tyle fajnie, że rownolegle do tej promenady spacerowej jest ścieżka rowerowa (na pewnym odcinku), a także taki taras spacerowy wśród wydm. Naprawdę wszystko na najwyższym poziomie.

Przy promenadzie, przy zejściu nr 1 na plażę w Świnoujściu znajdują się tężnie z solanką ze świnoujskiego uzdrowiska. Jest to najnowsza atrakcja turystyczna Świnoujścia – tężnie zostały oddane do użytku mieszkańcom i turystom dopiero w maju tego roku.

Kilkaset metrów dalej, przy tej samej promenadzie, znajduje się muszla koncertowa – kolejne miejsce, które warto zobaczyć w Świnoujściu.

Deptak – ul. Słowackiego

Jeśli jednak na świnoujskiej promenadzie jest dla Was za głośno to można przejść na równoległą ul. Słowackiego – znajduje się tam deptak z kilkoma restauracjami, sklepikami i wypożyczalniami rowerów.

Przy deptaku znajduje się kolejna atrakcja Świnoujścia – kula ziemska postawiona w 2015 roku z okazji 250-lecia nadania praw miejskich miastu.

Stawa Galeriowa i Stawa Młyny

Idąc deptakiem do samego końca, do falochronu i do ujścia Świny dochodzi się do chyba najbardziej malownicznego miejsca w całym Świnoujściu – plaży z charakterystycznymi znakami nawigacyjnymi. Pierwszy z nich to Stawa Galeriowa.

Drugi – zdecydowanie bardziej popularny – Stawa Młyny. Jest to 10-metrowy znak nawigacyjny z 1873 roku w kształcie wiatraka. Symbol Świnoujścia. Najbardziej instagramowe miejsce w Świnoujściu 😉 Wieńczy zachodni falochron stworzony na początku XIX wieku.

Latarnia morska

Latarnia morska w Świnoujściu to najwyższa latarnia morska w Polsce i jedna z najwyższych na świecie. Ma aż 68 metrów wysokości, wybudowano ją w 1857 roku. Niemcy podczas II wojny światowej kazali ją wysadzić – na szczęście do tego nie doszło. Pod koniec XX wieku latarnia przeszła generalny remont i od 2000 roku można ją zwiedzać.

Park Zdrojowy

Park Zdrojowy w Świnoujściu został założony w 1826 roku, ma powierzchnię aż 40 ha. jest to idealne miejsce, żeby uciec od upału i zgiełku kurortu. Park jest bardzo dobrze utrzymany – są tu ścieżki piesze i rowerowe, są ławki. Ogrom zieleni w środku miasta. Jeśli jesteście miłośnikami botaniki to w parku można znaleźć kilkadziesiąt gatunków roślin.

Świnoujście – fortyfikacje

Świnoujście to jedyna w Polsce twierdza morska, której celem była obrona portu. Do 1922 roku w Świnoujściu znajdowała się radziecka baza okrętów wojennych.

Do dziś zachowało się sporo fortyfikacji, a w najlepszym stanie są Fort Anioła, Fort Zachodni i Fort Wschodni zwany fortem Gerharda.

Fort Anioła swoją nazwę zawdzięcza podobieństwu do rzymskiego Zamku Anioła. Przyznacie, że podobieństwo jest uderzające 🙂 Fort Anioła w Świnoujściu można zwiedzać – niestety ja dotarłam do niego tuż przed zamknięciem i już mnie nie wpuszczono do środka. Ale warto go zobaczyć chociaż z zewnątrz.

Fort Zachodni znajduje się kilkaset metrów od fortu Anioła – ze zwiedzaniem miałam dokładnie taką samą historię i zobaczyłam go tylko z zewnątrz. Ale forty to bardzo popularna atrakcja Świnoujścia i można je włączyć w plan zwiedzania Świnoujścia.

Fort Gerharda znajduje się po drugiej stronie rzeki Świny.

Plaża

Morze to i oczywiście plaża. Plaża w Świnoujściu to najszersza, a według wielu też najpiękniejsza plaża w Polsce. W rankingach najpiękniejszych plaż nad Bałtykiem Świnoujście zawsze jest w czołówce. Trzeba przyznać, ze plaża jest bardzo przyjemna – bielutki, drobniutki piasek, czysta (i zaskakująco ciepła jak na Bałtyk!) woda, podstawowa infrastruktura. W Świnoujściu trzeba się wybrać na plażę!

Plac Wolności

Odchodząc trochę od dzielnicy nadmorskiej Świnoujścia warto się wybrać na plac Wolności. Jest to zrewitalizowany, tętniący życiem plac otoczony kawiarnianymi ogródkami. Pośrodku znajduje się ulubiona atrakcja dzieci w Świnoujściu – fontanna, w której się pluskają. Powiem szczerze, że w jeden upalny dzień aż tym dzieciakom zazdrościłam – byłam już tak wymęczona słońcem, że najchętniej też bym wskoczyła między te słupy wody 😉

Przy placu Wolności w świnoujściu znajduje się Kapsuła Czasu – kolejny sposób upamiętnienia 250-lecia nadania praw miejskich.

Plac Słowian

Z placu Wolności można przejść na plac Słowian, przy którym stoi pomnik poświęcony bohaterom walk o niepodległość. Przy placu Słowian znajduje się też informacja turystyczna Świnoujścia – nie wiem czy ze względu na koronawirusa, czy z jakiegoś innego ale w weekendy jest zamknięta. Trochę mnie to osłabiło – w mieście gdzie najwięcej turystów jest właśnie na weekend informacja turystyczna działa tylko od poniedziałku do piątku…

Plac Rybaka

Z placu Słowian już bliziutko do placu Rybaka. Przy placu znajduje się ciekawe miejsce, które warto zwiedzić w Świnoujściu – Muzeum Rybołówstwa Morskiego.

Muzeum mieści się w budynku dawnego ratusza. Wystawa podzielona jest na 2 części – jedna skupia się na rybołówstwie i Bałtyku, druga na historii Świnoujścia.

Na skwerze przed ratuszem znajdują się dwie ogromne kotwice oraz pomnik poświęcony tym, którzy nie wrocili z morza. Takie pomniki znajdują się w wielu nadmorskich miejscowościach i zawsze robią przejmujące wrażenie.

Po przeciwnej stronie placu znajduje się Wybrzeże Władysława IV – jeden z deptaków Świnoujścia. Nazwa ulicy nie jest przypadkowa – król Władysław IV marzył o stworzeniu wielkiej floty bałtyckiej. Tu cumują też statki wycieczkowe, którymi można się wybrać w rejs po Bałtyku ze Świnoujścia.

Wracając nad morze warto przejść kolejnym deptakiem Świnoujścia – ulicą Bohaterów Września. Tu także można coś zjeść czy posiedzieć w jakimś przyjemnym kawiarnianym ogródku.

Wieża widokowa – Cafe Wieża

Co jeszcze warto zwiedzić w Świnoujściu? Warto zobaczyć miasto z góry! Neogotycka wieża mieści się przy ul. Piłsudskiego. Jest pozostałością po ewangelickim kościele Marcina Lutra, który został zniszczony w czasie II wojny światowej. Dziś służy jako punkt widokowy i kawiarnia. Cena biletu wstępu na wieżę wynosi 10 zł (6zł dla dzieci) – przy ładnej pogodzie widoki są naprawdę pocztówkowe. można zobaczyć wybrzeże, port, stare miasto i ogrom zieleni w Świnoujściu. Warto!

Kościół Stella Maris

Neogotycki kościół przy ul. Piastowskiej poświęcony jest Matce Boskiej Stella Maris – Gwieździe Morza, opiekunce żeglarzy.

Kościół Chrystusa Króla

Znajduje się przy placu Kościelnym. Powstał w miejscu gotyckiego kościoła w latach 1788-1792. Pod sklepieniem kościoła wisi model żaglowca wojennego. Wieża kościoła służy jako punkt widokowy – można stąd też podziwiać panoramę Świnoujścia.

Amfiteatr

Przy ul. Chopina znajduje się miejski amfiteatr im. Marka Grechuty – fajnie zobaczyć go z góry, właśnie z którejś z wież widokowych Świnoujścia.

Świnoujście – czy warto?

Warto! Mimo iż wyjazd do Świnoujścia planowałam dopiero we wrześniu to kilka czerwcowych dni spędzonych w tym mieście będę bardzo miło wspominać! Świnoujście jest pięknie zrewitalizowane, nie brakuje tu ciekawych miejsc ani atrakcji dla dzieci i dorosłych. Leniuchy mogą odpoczywać na plaży, ci którzy lubią spędzać wakacje aktywnie mają tu dziesiątki kilometrów szlaków pieszych i ścieżek rowerowych. W Świnoujściu jest co robić przy pięknej pogodzie, jest co robić w deszcz. No a jeśli już zobaczycie wszystkie ciekawe miejsca w Świnoujściu to miasto jest świetną bazą wypadową do zwiedzania wyspy Wolin czy niemieckiego wybrzeża Bałtyku. Ale o tym już w następnych wpisach 🙂

Mam nadzieję, że mój przewodnik po Świnoujściu pozwoli Wam opracować własny plan wycieczki po Świnoujściu.

A TUTAJ możecie poczytać o tym gdzie dobrze zjeść w Świnoujściu.

Międzyzdroje – atrakcje. Co zobaczyć w Międzyzdrojach?

Przy okazji wakacji w Świnoujściu warto wybrać się na kilka godzin do Międzyzdrojów. Mi kilka godzin w zupełności wystarczyło, bo Międzyzdroje mnie zmęczyły i co tu dużo mówić… rozczarowały. Ale o moich wrażeniach później, teraz czas na atrakcje Międzyzdrojów.

Dworzec

Przyjechałam do Międzyzdrojów ze Świnoujścia pociągiem i pierwsze co zobaczyłam to… dworzec. Może nie jest to jakaś wybitna atrakcja turystyczna Międzyzdrojów ale warto na niego zwrócić uwagę, bo jest taki trochę… z innej epoki. Retro. Fajny.

Pociąg ze Świnoujścia do Międzyzdrojów kursuje bardzo często, kilkanaście razy na dzień. Jedzie kilkanaście minut (odległość między Świnoujściem a Międzyzdrojami to tylko 14 km).

Promenada Gwiazd w Międzyzdrojach

Z dworca czas ruszyć do centrum Międzyzdrojów. A centrum nadmorskiego kurortu to oczywiście promenada. W Międzyzdrojach nazywa się Promenada Gwiazd, jest szeroka, obsadzona kwiatami i… szpetna. A szpeci ją otoczenie – bary z kebabem (sic!), stragany z dmuchanymi zabawkami i przede wszystkim jakieś przeokropne centra gier (głośne, kolorowe i odpychające). Byłam w Międzyzdrojach kilkanaście lat temu i o ile sama zabudowa promenady zmieniła się bardzo na plus (postawiono ławki, altanki, posadzono mnóstwo kwiatów) to otoczenie i straganiarstwo niszczy cały efekt. Ja rozumiem, że przy promenadzie muszą być kawiarnie, restauracje i sklepy z pamiątkami, naprawdę nie mam nic przeciwko temu ale tu jest wszystkiego za dużo i przede wszystkim jest to totalny miszmasz, żadnej logiki. Ciężko znaleźć zwykłą smażalnię ryb! Za to kebaby, kukurydze, bigosy i flaczki na każdym kroku. Planując wyjazd nad morze zastanawiałam się przez chwilę czy zamiast w Świnoujściu nie zakotwiczyć w Międzyzdrojach i całe szczęście, że jednak zdecydowałam się na Świnoujście. 6 dni w Międzyzdrojach by mnie wykończyło!

Przy promenadzie znajduje się oceanarium – miejsce, które warto zobaczyć jeśli wybieracie się do Międzyzdrojów z dziećmi.

Kolejna atrakcja dla dzieci w Międzyzdrojach to muzeum figur woskowych – bardzo blisko wejścia na molo.

Przy promenadzie znajduje się też Aleja Gwiazd – miejsce, które każdy turysta musi w Międzyzdrojach zobaczyć. Znajdują się tu odciski dłoni gwiazd (i gwiazd) odsłaniane każdego roku podczas Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach.

Przy Alei Gwiazd znajduje się też kilka ciekawych pomników – ławeczka Krzysztofa Kolbergera, pomnik Ireny Jarockiej, Jana Machulskiego (jako Kwinto) oraz ławeczka Gustawa Holoubka.

Przy wejściu na promenadę od strony parku zdrojowego znajduje się kwiatowy Paw Tolek – taka nietypowa atrakcja Międzyzdrojów.

Spacerując po promenadzie warto też zobaczyć amfiteatr w Międzyzdrojach.

Molo

Zwiedzanie Międzyzdrojów nie liczy się bez wizyty na molo. Wstęp jest bezpłatny, a samo molo idealnie wpisuje się w straganiarski styl miasta. Już samo wejście prowadzi przez takie jakby centrum handlowo-restauracyjne, a i samo molo zastawiono kawiarniami i restauracjami. Fajnie gdyby była jedna taka kawiarnia czy dwie ale zastawienie całego molo stolikami i budkami też nie wyszło Międzyzdrojom na dobre…

Z molo w Międzyzdrojach można popłynąć w rejs statkiem po Bałtyku, do Świnoujścia czy na niemieckie wybrzeże.

Plaża w Międzyzdrojach

Jak wakacje nad Bałtykiem to musi być plaża! Plaża w Międzyzdrojach podobała mi się mniej niż w Świnoujściu. Piasek nie jest tak biały, a woda sprawiała wrażenie jakiejś zielonej… Ale to wciąż jedna z najszerszych plaż nad Bałtykiem i nawet w środku sezonu można mieć trochę piasku tylko dla siebie.

Park Zdrojowy im. Fryderyka Chopina

Jeśli chcecie odetchnąć trochę od zgiełku promenady to warto przejść do znajdującego się nieopodal Parku Zdrojowego. To naprawdę przyjemne, ładne i spokojne miejsce w Międzyzdrojach. Jest dużo zieleni, kwiatów, są ławeczki. Warto zobaczyć w Międzyzdrojach!

Deptak – ul. Światowida

Wychodząc z Parku Zdrojowego na drugą stronę (nie na promenadę) dociera się na ul. Światowida – taki nie za długi deptak ze sklepikami, smażalniami i kawiarniami. Na pewni ciszej, spokojniej i taniej niż przy promenadzie. Choć równie przaśnie i odpustowo…

Kawcza Góra

Co zobaczyć w Międzyzdrojach jeśli szuka się ciszy, spokoju i kontaktu z naturą? Woliński Park Narodowy i punkt widokowy na Kawczej Górze. Wejście na Kawczą Górę znajduje się od ulicy Campingowej. Droga wiedzie schodami pod górę przez Woliński Park Narodowy. Trasa jest krótka i mało wymagająca – nawet dzieci dadzą radę. Widoki z góry nie są może oszałamiające, bo dużo zasłaniają drzewa ale na pewno warto się wybrać do parku podczas wakacji w Międzyzdrojach – będzie ciszej, spokojniej i… aktywniej 😉

Wstęp na Kawczą Górę jest bezpłatny. Jest to teren parku narodowego więc obowiązują zasady i regulacje.

Bałtycki Park Miniatur

I na koniec najciekawsze miejsce, które można zwiedzić w Międzyzdrojach – Bałtycki Park Miniatur. Jak sam się reklamuje – wycieczka w ciągu 45 minut dookoła Bałtyku.

Park mieści się ok. 2,5 km od promenady i centrum Międzyzdrojów. Własnym samochodem można podjechać pod samo wejście (jest bezpłatny parking), jeśli nie macie samochodu to Bałtycki Park Miniatur zapewnia bezpłatny dojazd takim busikiem (ciuchcią) z promenady – przystanek znajduje się w okolicy Oceanarium, jest bardzo dobrze oznakowany.

Cena biletu wstępu do Parku Miniatur to 23 zł (lato 2020) – sporo ale warto. W parku można zobaczyć miniaturowe wersje (w skali 1:25) największych zabytków z 9 krajów nadbałtyckich. Można między nimi spacerować, robić zdjęcia. Fajne zwłaszcza jeśli widziało się część z nich na żywo w oryginale. Świetna atrakcja nie tylko dla dzieci. Park jest niewielki i samemu można go zobaczyć w 30 – 60 minut. Każda atrakcja jest krótko opisana. Bilet wstępu upoważnia też do zwiedzania parku miniatur z przewodnikiem.

Park cały czas się rozbudowuje i powiększa więc na pewno fajnie będzie za jakiś czas wrócić i zobaczyć co się dobudowało. Póki co największą miniaturą w parku jest zamek krzyżacki z Malborka. Świetna atrakcja Międzyzdrojów, nie tylko dla dzieci! Park uchodzi za jedną z najlepszych atrakcji turystycznych Pomorza Zachodniego.

Międzyzdroje – czy warto?

Jak już wspomniałam mnie Międzyzdroje nie porwały. Ba, one mnie rozczarowały. Taki kurort w najgorszym tego słowa znaczeniu. Władze miasta dużo zrobiły, żeby Międzyzdroje były po prostu ładniejsze ale trzeba jeszcze popracować nad budkami z gastronomią, dmuchawcami i tymi nieszczęsnymi grami. Fajnie by było oddać molo turystom i mieszkańcom – zabrać część tych budek i stolików. I przede wszystkim wzorem Sopotu walczyć z golasami! Kiedy pijesz sobie kawę (albo piwo Międzyzdrojskie – warto spróbować w Międzyzdrojach) a przed nosem paradują ci panowie z gołymi brzuchami jak w zaawansowanej ciąży to trochę się odechciewa.

Warto wybrać się do Międzyzdrojów na kilka godzin – maksymalnie na jeden dzień – ale na tydzień wakacji czy nawet na weekend to ja bym tu nie chciała przyjechać.