Zanzibar – zwiedzanie

Zanzibar to rajska wyspa pełna długich, szerokich, pięknych plaż z białym i miękkim jak mąka piaskiem, stworzona do relaksu i błogiego odpoczynku. Ale wiadomo, że leżeć za długo się nie da i kiedyś trzeba wstać z leżaka 😉 Zatem co robić i co zwiedzić na Zanzibarze?

Plantacja przypraw

Zanzibar nazywany jest wyspą przypraw lub wyspą goździków  więc będąc tam nie sposób nie odwiedzić plantacji. Warunki klimatyczne na Zanzibarze wyjątkowo sprzyjają uprawie goździków, cynamonu, gałki muszkatołowej, imbiru czy pieprzu. To właśnie z Zanzibaru te przyprawy są eksportowane na cały świat. Na plantacji przypraw można dotknąć, powąchać, posmakować. I oczywiście kupić. Przywiozłam z Zanzibaru goździki i muszę przyznać, że są bardzo aromatyczne.

Jeszcze taka mała ciekawostka. Zanzibar nigdy nie był specjalnie wysoko na liście moich podróżniczych marzeń. Ale będąc w lutym 2017 roku w Omanie czytałam książkę Anny Janowskiej pt. „Monsun przychodzi dwa razy. Podróż szlakiem pieprzu przez Keralę, Oman i Zanzibar”. Oman mnie zachwycił, a z książki dowiedziałam się o przeplatającej się historii tego bliskowschodniego kraju i afrykańskiej wyspy, że wtedy zdecydowałam, że Zanzibar to jednak jest  ciekawe miejsce i chyba warto tam polecieć. Od decyzji do wylotu minęło jakieś 1,5 roku. Mam nadzieję, że będzie jeszcze kiedyś okazja napisać o Omanie, bo to fantastyczny, piękny i bardzo ciekawy kraj.

Stone Town

Jedyne miasto na wyspie, główny punkt komunikacyjny i handlowy, jego starówka wpisana została  w 2000 roku na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest egzotycznym miksem wpływów Orientu, Afryki i Europy. Nazwa miasta pochodzi od użytego  do jego budowy wapiennego kamienia pochodzącego z rafy koralowej.

Jednym z najbardziej charakterystycznych budynków w mieście jest Beit El Ajaib (House of Wonders, Dom Cudów) – budynek mieszczący Muzeum Historii i Kultury Zanzibaru. Wybudowano go w 1883 roku dla sułtana Barghasha , był to pierwszy na wyspie budynek oświetlany elektrycznie i posiadający windę. Od 1911 roku był siedziba brytyjskiego rządu kolonialnego. Od lat 70. do 90. budynek popadł w ruinę, aż w końcu wyremontowany zaczął służyć jako muzeum.

Jedną z wizytówek miasta są drzwi. Budowę każdego domu na Zanzibarze zaczyna się od postawienia drzwi. Ich wielkość i bogactwo zdobień świadczyła o zamożności gospodarzy. Modę na bogato zdobione drzwi wprowadził sułtan Bargash. Możemy spacerować wąskimi uliczkami podziwiając bogato zdobione drzwi arabskie lub hinduskie. Drzwi arabskie są prostokątne, a hinduskie półokrągłe. Warto pobłądzić w bocznych uliczkach, zaglądać w podwórka, bo nie tylko hotele mają piękne drzwi. Czasem w bocznych uliczkach można trafić na prawdziwe perełki.

Najstarsze drzwi w Stone Town to te prowadzące do Zanzibarskiego Muzeum Sztuki.

W Stone Town, przy głównej ulicy, znajduje się dom, w którym urodził się i mieszkał w dzieciństwie Freddie Mercury, czyli właściwie Farrokh Bulsara. Nie jest to muzeum ani nie znajdziecie tam pamiątek po artyście. Sprawa jest bardzo ciekawa i tajemnicza, bo  ani na wyspie nikt nie chwali się tym, że u nich  urodziła się wielka gwiazda rocka, a sam Mercury nigdy nie przyznawał się do swojego pochodzenia. Ciekawe światło na całą historię rzuca film Bohemian Rhapsody, w którym pojawia się informacja, że rodzina Mercury’ego będąca Parsami z Indii, została z Zanzibaru po prostu wygnana. Stąd niechęć Freddiego do  przyznawania się do swoich korzeni jak i opór miejscowych przed rozmawianiem na ten temat.

Prison Island, czyli Changuu

Jedna z mniejszych wysepek archipelagu. Położona ok. 5 km od wybrzeży Stone Town, z którego to można do niej dopłynąć łódką.Przeprawa trwa ok. 30 minut, łódki są małe i kołysze nimi niemiłosiernie.

Na wysepce znajduje się sanktuarium żółwi seszelskich sprowadzonych tu przez sułtana. Żółwie są objęte ścisłą ochroną. Można do nich podejść, można je karmić, można robić sobie zdjęcia. Każdy żółw ma na skorupie zapisaną liczbę – jest to jego wiek.

Wyspa w XIX wieku służyła jako przechowalnia niewolników. Z Changuu transportowano niewolników do Stone Town, gdzie wystawiano ich na targu niewolników.  Później wyspa była miejscem kwarantanny podróżników przybywających na Zanzibar z Afryki Wschodniej.

Safari Blue

Moje najlepsze wspomnienie z Zanzibaru 🙂 Zresztą popatrzcie tylko na te zdjęcia – to nie jest photoshop, tam naprawdę jest jak w raju. Łodzią dhow płynie się po zatoce Menai na bezludną wyspę. Następnie przepływa się na drugą wysepkę gdzie rośnie najstarszy na archipelagu baobab. Zupełnie rajski dzień, pełen pięknych widoków i błogiego lenistwa.

Park Narodowy Jozani

Miejsce bytowania jednego z symboli wyspy – małpek rodzaju red colobus zamieszkujących wyłącznie Zanzibar. Ich populacja liczy ok. 1,5 tysiąca osobników. i jest niestety zagrożona wyginięciem. Park narodowy jest pozostałością po lesie pierwotnym, który porastał wybrzeże setki lat temu. Poza małpkami można tam spotkać motyle i ptaki. Jest  jedynym parkiem narodowym na wyspie.

Restauracja The Rock

Jak już wspominałam w jednym z poprzednich wpisów na Zanzibarze spędziłam swoje urodziny. Już przed wyjazdem zdecydowałam, że urodzinową kolację zjem w najsłynniejszej zanzibarskiej restauracji – The Rock.

Restauracja The Rock znajduje się w miejscowości Pingwe, położona jest na oceanie, podczas odpływu można dostać się do niej pieszo, gdy nadchodzi przypływ trzeba podpłynąć łódką. Powstała na naturalnej skale koralowej stąd jej niezwykłość. Restauracja słynie z owoców morza, jest jedną z droższych opcji na Zanzibarze. Ja jadłam gnocchi z krewetkami w sosie waniliowym, były przepyszne. Ktoś mógłby zapytać skąd gnocchi na Zanzibarze. Otóż knajpa należy od kilku lat do Włochów stąd zjemy tam gnocchi czy makarony oraz napijemy się sztandarowego włoskiego drinka czyli Aperol Spiritz.

Restauracja jest bardzo popularna wśród turystów dlatego warto zrobić wcześniej rezerwację (bezpłatnie, można to zrobić przez stronę internetową). Na stronie można także zamówić transfer do restauracji ze swojego hotelu.

Restauracja ma kilka stolików wewnątrz i kilka na tarasie. Większość gości (w tym również ja) decydowała się zjeść w środku, a na drinka lub deser przenieść się na zewnątrz. Z tarasu jest oczywiście bajkowy widok na ocean i na plażę ale stoli są niższe i mało wygodne do jedzenia.

Do The Rock doszłam pieszo, kiedy wracałam (koło 17.30) woda była tak wysoka, że trzeba było wsiąść do łódki. Razem ze mną płynęła para Brazylijczyków. Okazało się, że wcześniej byli w restauracji naprzeciwko The Rock – Upendo Retreat – i zaproponowali, żebyśmy wybrali się tam na drinka. Ponieważ miałam jeszcze trochę czasu to przystałam na ich propozycję. I to miejsce również chciałabym Wam serdecznie polecić. Jest bardzo przyjemne, przestronne, również oferuje widok na plażę, ocean i oczywiście restaurację The Rock. Jedzenie podobno jest smaczne (już nic w siebie nie zmieściłam), drinki są przepyszne (zwłaszcza te z marakują) a ceny 3 razy niższe niż w słynnej The Rock.

Sporty wodne

Plaże i ocean to idealne warunki to rozwoju sportów wodnych. Na Zanzibarze możemy nurkować, snorkować, uprawiać kitesurfing czy paddle boarding. Oferta jest szeroka, każdy znajdzie coś dla siebie.

Gra w Bao

Opcja dla leniwców 😉 Ale wymagająca uruchomienia szarych komórek. Bao to gra popularna w całej wschodniej Afryce, nie tylko w Tanzanii. Jest to gra do której potrzebujemy drewnianej „planszy” składającej się z 4 rzędów zawierających po 8 wgłębień. Grają dwie osoby, każda otrzymuje 32 kete (najczęściej kamyczki, muszelki, ziarna itp). 10 z nich umieszcza się w wewnętrznym rzędzie planszy. Celem gry jest opróżnienie wewnętrznego rzędu przeciwnika z kete. Gra na początku wydaje się skomplikowana ale po chwili łatwo załapać o co chodzi. Niemniej nawet jak już wiemy o co chodzi to trudno zwyciężyć z doświadczonymi Zanzibarczykami 😉

Przypominam, że wszystkie informacje praktyczne o Zanzibarze znajdziecie TU.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *