Parnawa – co zobaczyć?

Parnu, po polsku Parnawa, 44-tysięczne miasto, uchodzi za letnią stolicę Estonii, nazywana jest „estońskim Miami”. Estończycy mają nawet powiedzenie, że jeśli nie spotkałeś kogoś znajomego przez cały rok w Tallinnie czy innym miejscu to na pewno spotkacie się latem w Parnawie.

Miasto zostało założone w 1241 roku, pod koniec XVI wieku było pod polskim panowaniem stanowiąc najbardziej wysunięte na północ województwo Rzeczypospolitej. Następnie miasto przeszło pod panowanie szwedzkie, a w okresie wojen północnych – rosyjskie. Od 1918 roku należy do Estonii.

Parnawa to największy i najpopularniejszy nadbałtycki kurort w Estonii, do którego latem zjeżdżają tłumy lokalesów a także gości ze Szwecji, Finlandii i Niemiec. A ja do Parnawy pojechałam zimą. Nie lubię kurortów w sezonie, nie znoszę tłumów. Sopot zimą kocham, latem unikam. Toteż odwiedzenie Parnawy zimą wydawało mi się dobrym pomysłem. Czy było?

Parnu – jak dojechać z Tallina?

Parnawa znajduje się w odległości 145km od Tallinna. Ja wybrałam autokar Lux Express. Lux Express do niedawna jeździł także po polskich drogach, niestety jakiś czas temu wycofali się z naszego kraju. Niemniej firma jest estońska i w Estonii działa prężnie. Podróż trwa niecałe 2 godziny, do wyboru mamy kilka połączeń w ciągu doby. Ceny biletów kupowanych z wyprzedzeniem zaczynają się od 2 EUR w jedną stronę. Za tyle też ja kupiłam swój bilet, około 3 tygodnie przed wyjazdem. Autokary są komfortowe, punktualne, na pokładzie mamy wi-fi, gniazdka i darmową kawę oraz herbatę.

W Tallinie wsiadamy do autokaru na dworcu Tallin Bussajaam. Z centrum dojedziemy do niego tramwajem w niecałe 10 minut, tyle samo jedziemy tramwajem z lotniska do dworca (jest to ten sam tramwaj). Dworzec znajduje się dosłownie 3 minuty spacerem od przystanku tramwajowego, jest nowoczesny, czysty, znajdują się tam sklepiki i kawiarnie. W Parnu dworzec znajduje się praktycznie w samym centrum miasta.

Parnu – co zobaczyć?

Skoro Parnu jest letnim kurortem to pierwsze co przychodzi do głowy to oczywiście plaża. Plaża, morze i całe zaplecze hotelowe oddalone jest od centrum o około 1,5 km.

Plaża w Parnawie jest długa, szeroka i oczywiście piaszczysta. Woda podobno przyjemna i płytka (zimą trudno sprawdzić). Spacerowało się bardzo  przyjemnie, ludzi było bardzo niewiele, choć jakieś pojedyncze osoby mijałam. Największym minusem wycieczki po sezonie było to, że wszystko ale to absolutnie wszystko poza ścisłym centrum było zamknięte na głucho. Zamknięte są hotele, kwatery, restauracje i kawiarnie. Podczas mojej wizyty w Parnawie było naprawdę zimno. Był mróz potęgowany przez wiatr i wilgoć znad morza a do tego padał śnieg. Dojście z centrum do plaży, spacer po plaży i powrót do centrum to ponad 1,5 godziny. Liczyłam na to, że po dotarciu na plażę wstąpię na herbatkę do jakieś knajpy/kawiarni ale naprawdę wszystko było zamknięte. Trzeba było wrócić do centrum, żeby można było się trochę rozgrzać. Weźcie to pod uwagę jeśli macie ochotę na zimowy spacer po plaży. A myślę, że zdjęcia do takiego spaceru Was zachęcą.

Parnu jest miejscowością uzdrowiskową i należy do Europejskiego Stowarzyszenia SPA. Pierwsze błotne sanatorium zostało tu założone na początku XIX wieku.

Tallin Gate, czy brama Tallińska znajduje się w parku praktycznie w samym centrum miasta, tuż przy głównej ulicy Ruutli. Brama jest pozostałością dawnych murów obronnych i wyznacza początkowy punkt dawnej trasy pocztowej.

Spacerując z centrum do  plaży mijamy estońskie wille, wiele z nich służy obecnie jako hotele/guesthousy/restauracje czy kawiarnie (niestety w większości zamknięte na głucho porą zimową).  Jedną z najpopularniejszych jest położona w parku willa Ammende wybudowana w stylu art nouveu.

Jeśli lubicie zwiedzać świątynie to warte zainteresowania są barokowy kościół św. Elżbiety, z najlepszymi organami w Estonii, oraz cerkiew św. Katarzyny.

W okolicy centrum znajduje się też Czerwona Baszta, która jest… biała. Ale ma czerwony dach 😉 Jest to pozostałość obwarowań miejskich. Kiedyś służyła jako więzienie.

Miasto posiada także swój ratusz datowany na XVII wiek. Mieści się w nim centrum informacji turystycznej.

Poza tym jak w każdym estońskim mieście i miasteczku – wąskie uliczki wypełnione przyjemnymi knajpkami, dużo pomników i kamienice ozdobione muralami.

Pärnu – czy warto?

Zdecydowanie. Miasteczko jest bardzo urocze, zimą bardzo spokojne. Myślę, że chętnie tu wrócę latem, choć też nie w pełni sezonu ale np. we wrześniu. Także Parnawie nie powiedziałam żegnaj tylko do zobaczenia 😉 A Estonia w ogóle wyrasta na jedno z moich ulubionych europejskich państw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *