Antwerpia w jeden dzień – co zobaczyć?

Antwerpia – stolica diamentów, położona w północnej Belgii, wzdłuż wschodniego brzegu rzeki Skardy . W XVI wieku była najbogatszym i najważniejszym handlowo miastem Europy. Do dziś jest największym portem Belgii i drugim (po Rotterdamie) portem w Europie, do tego uchodzi za belgijską stolicę mody. Moda nie pojawiła się w Antwerpii znikąd, już w XVII wieku Flandria była sercem europejskiego przemysłu włókienniczego, w 1663 roku założono tu Królewską Akademię Sztuk Pięknych, której szkoła projektowania mody należała do najsurowszych na świecie.

Dworzec kolejowy Antwerpia Centralna

Niezależnie od tego w jaki sposób dotrzecie do Antwerpii to z wielkim prawdopodobieństwem pierwszym miejscem jakie zobaczycie jest dworzec kolejowy. Antwerpia Centralna (nid. Antwerpeen Central, fr. Anvers Central) to jedna z największym atrakcji miasta, dworzec z neogotycką fasadą, uchodzący za najpiękniejszy w Europie. Trudno się z tym nie zgodzić. Jest naprawdę piękny. Otworzono go w 1905 roku. Jest tak piękny i okazały, że często nazywa się go Kolejową Katedrą.

Antwerp Zoo

Założone w 1843 roku, najstarsze zoo w Belgii i jedno z najstarszych w Europie, znajduje się w nim ponad 6000 zwierząt. Mieści się tuż obok dworca. Nie byłam w środku ponieważ po pierwsze nie miałam czasu, po drugie nie przepadam za oglądaniem zwierząt poza ich naturalnym środowiskiem a po trzecie bilet wstępu kosztuje 23 EUR.

W czasie mojego pobytu całe zoo było przyozdobione na chińską modłę z powodu święta Narodzin Księżniczki Lotosu. Legenda mówi, że w starożytnych Chinach narodziła się długo wyczekiwana księżniczka co wywołało wielką radość w całym kraju. Jej piękno spowodowało, że w całych Chinach zakwitły lotosy a dziewczynkę nazwano Księżniczką Lotosu. Jej narodziny były początkiem dobrobytu w kraju.

Uliczka diamentów

Wychodząc z dworca kolejowego i kierując się w stronę rynku poruszamy się wzdłuż ulicy de Keyserlei, która jest zagłębiem sklepów jubilerskich. W 1893 powstała tu pierwsza giełda, na której handlowano tymi drogocennymi kamieniami. Aktualnie w Antwerpii znajdują się cztery diamentowe giełdy, trzy diamentowe banki, a także setki szlifierni i mniejszych bądź większych sklepów jubilerskich.

Antwerpia jest największym na świecie ośrodkiem szlifierstwa diamentów. Wiedzę o diamentach przynieśli do miasta Żydzi, którzy osiedlili się w Belgii w XIV wieku, po wygnaniu z Hiszpanii i Portugalii a dzielnica diamentów nazywana jest często Jodenkwartier, czyli dzielnicą Żydów.

Antwerpia opera

W tej dzielnicy warto też zwrócić uwagę na piękny budynek Opery.

Ulica handlowa Meir

Diamentowa uliczka przechodzi naturalnie w ulicę Meir – główną arterię zakupową miasta. Dookoła mamy mnóstwo sklepów, sklepików, kawiarni i restauracji. Wszystko w pięknych kamienicach we francuskim stylu. Wzdłuż ulicy rozstawiają się też budki z goframi. Gofry, które tam serwują uchodzą za najlepsze w mieście! Koniecznie trzeba spróbować. Tradycyjne gofry belgijskie są lekkie i przede wszystkim półokrągłe, nie prostokątne.

Grote Markt – rynek i główny plac miasta

Z gofrem w dłoni spacerujemy dalej i docieramy do głównego rynku miasta. Głównym budynkiem na placu jest renesansowy Ratusz, którego budowę ukończono w 1556 roku. Przyozdobiony jest rzeźbą Maryi oraz postaciami dwóch kobiet symbolizujących roztropność i sprawiedliwość. Niestety podczas mojego pobytu cały zasłonięty, w renowacji.

Na środku placu znajduje się Fontanna Silviusa Brabo – pierwszego bohatera miasta, który odciął dłoń olbrzymowi Druonowi Antiggonowi terroryzującemu żeglarzy przeprawiających się przez rzekę Skardę, i wrzucił ją do rzeki. Dwie odcięte dłonie znajdują się w herbie miasta a sama dłoń jest symbolem, na który natkniecie się w mieście nie raz. Możecie nawet zabrać sobie takie łapki do domu i umilać sobie nimi przerwę kawową 😉 Od ręki pochodzi zresztą nazwa miasta – hand werpen to dosłownie rzucić rękę.

Wzdłuż północnej strony rynku znajdują się pięknie odnowione XVI-wieczne siedziby cechów.

Antwerpia – zamek

Het Steen, bo tak nazywa się zamek w Antwerpii, datuje się na średniowiecze i uważa się go za najstarszy budynek w mieście. Może z tego powodu był w remoncie podczas mojego pobytu. Ponowne otwarcie dla zwiedzających planowane jest na 2020 rok.

W latach 1303 – 1827 mieściło się w nim więzienie, od 1862 roku służy już wyłącznie jako muzeum.

Będąc nad rzeką warto zrobić sobie spacer mostem i podziwiać miasto od strony wody.

Katedra Najświętszej Maryi Panny i plac katedralny – Handschoenmarkt

Najwyższy budynek w Antwerpii i jedna z najwyższych świątyń na świecie, ze 123-metrową iglicą, bezsprzeczny symbol miasta. Budowa katedry trwała prawie 200 lat stąd architektonicznie jest ona połączeniem gotyku, renesansu, baroku i rokoko. Na przestrzeni wieków katedra przeszła wiele pożarów i grabieży.

Przed katedrą trudno nie zauważyć wyrastającej z ziemi rzeźby Nello i jego psa Patrasche. Są oni bohaterami powieści z 1872 r. pod tytułem Pies z Flandrii. Akcja powieści rozgrywa się w Antwerpii, w dzielnicy Hoboken (około 7 kilometrów od centrum). Biedna sierota Nello znajduje porzuconego psa Patrasche i stają się przyjaciółmi. Razem spacerują po mieście, razem odwiedzają katedrę (lokalizacja rzeźby nie jest przypadkowa!), gdzie Nello podziwia dzieła Rubensa. Przyjaciele razem też niestety umierają. Ich historia jest symbolem bezwarunkowej przyjaźni. Okazuje się, że wielką sławę zyskała nie tylko w Belgii ale też… w Japonii. Autorem rzeźby jest Batist Vermeulen.

Dom Rubensa i pomnik Rubensa

Pomnik malarza i architekta urodzonego w Niemczech, który mieszkał w Antwerpii przez większość swojego życia, znajduje się na Groenplaats.

Z kolei przy ulicy Wapper 9 znajduje się dom, gdzie mistrz kiedyś mieszkał i pracował. Rubens zakupił kamienicę w 1610 roku. Mieściła się w niej pracownia artysty i biblioteka. Od 1937 roku obiekt należy do miasta, w 1946 otwarto w nim muzeum Rubensa. W środku można zobaczyć 10 obrazów malarza, można też zwiedzać otaczający dom ogród. Bilet wstępu kosztuje 10 EUR (grudzień 2018)

Chinatown

Powiedzieć, że to dzielnica, to nadużycie. Właściwie jedna ulica Van Wesenbekestraat zaczynająca się charakterystyczną bramą. Niezbyt klimatyczna, pełna chińskich sklepów i marketów, z kilkoma restauracjami. Daleko jej chociażby do londyńskiego Chinatown ale biorąc pod uwagę, że znajduje się praktycznie naprzeciwko dworca kolejowego to warto na chwilę zajrzeć.

Dzielnica mody ‚T Zuid

Znajduje się bardzo blisko centrum, tworzą ją ulice Schuttershofstraat, Huidevettersstraat i Nationalestraat. Nawet jeśli nie macie zamiaru wyjechać z Antwerpii z nową parą butów czy koszulą to bardzo polecam spacer w tej okolicy, choćby po to, by pooglądać wspaniałe wystawy butików młodych projektantów. Są piękne, nietuzinkowe, często zabawne. A ze moda stanowi ważną część tożsamości miasta to tym bardziej warto poświęcić jej chwilę.

Streetart w Antwerpii

Antwerpia to stolica street artu – podobno w mieście jest aż 316 murali. Szczególnym jego zagłębiem są małe uliczki ciągnące się wzdłuż rzeki. Warto w nich pobłądzić, pozaglądać w różne zaułki i rozkoszować się raz że sztuką, a dwa – ciszą i spokojem. Centrum i główne ulice miasta są bardzo zatłoczone ale znalezienie miejsca, gdzie panuje sielski spokój nie stanowi w Antwerpii wielkiego problemu.

Czy warto się wybrać do Antwerpii?

Zdjęcie jest chyba najlepszą odpowiedzią na to pytanie 😉 Miasto jest przeurocze ale na pewno zrobiłoby na mnie większe wrażenie gdyby była ładniejsza pogoda (czyli słoneczna) oraz gdyby nie było zastawione żurawiami a połowa obiektów zasłonięta z powodu remontu. Taki urok zwiedzania po sezonie… Antwerpia jest piękna i kiedyś z przyjemnością do niej wrócę, najlepiej wiosną lub wczesną jesienią. Jeśli jesteście w Brukseli lub w okolicach to zdecydowanie polecam zrobienie sobie jednodniowej wycieczki do Antwerpii. Nie jest może tak piękna jak Brugia ale też urocza. Cudowne połączenie paryskiego szyku i belgijskiego luzu.

No i jeszcze jedna rzecz, o której nie mogę nie wspomnieć 😉 Wiecie za co kocham Belgię? Za jedzenie. To nie jest kraj dla ludzi na diecie 😀 Mule, frytki, gofry, czekoladki a to wszystkie popite belgijskim piwem – weekend w Belgii raz w roku obowiązkowo musi być 😀

One Reply to “Antwerpia w jeden dzień – co zobaczyć?”

  1. Zgadzam się, że belgijskie przysmaki są mega… no i niestety bardzo kaloryczne. Proponuję oddać się konsumpcji na samym początku pobytu w Antwerpii, aby mieć możliwość „spalenia” kalorii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *