Dubaj – co zobaczyć w mieście przyszłości?

Dubaj – metropolia nie bez powodu nazywana miastem przyszłości. Dubaj cały czas się rozbudowuje, a turystom oferuje liczne ciekawe miejsca – są i darmowe atrakcje, i takie za które można zapłacić ogromne pieniądze. Byłam w Dubaju dwa razy po 8 dni i naprawdę jest jeszcze mnóstwo miejsc, których nie zdążyłam zobaczyć. Mimo iż miasto jest młode i nie istnieją tu żadne zabytki to miejsc, które warto zobaczyć w Dubaju jest całe mnóstwo. Zapraszam na relację z naszego zwiedzania. Dubaj – co zobaczyć, co zwiedzić, które atrakcje trzeba zaliczyć?

Burj Khalifa – At The Top

Dubaj to drapacze chmur. Miasto pnie się w górę szybciej niż Nowy Jork i Sznghaj razem wzięte. Nic dziwnego, że właśnie to znajduje się najwyższy budynek świata – Burj Khalifa. Na pytanie co zobaczyć w Dubaju każdy odpowie – Burj Khalifa. 829-metrowy wieżowiec wybudowano w latach 2004-2009. Oficjalne otwarcie budynku miało miejsce 4.01.2010. Wszystko wskazuje na to, że budynek już niedługo będzie musiał ustąpić miejsca w rankingu najwyższych budowli świata wieży Dubai Creek Tower, która ma mieć… 1345 metrów wysokości. Burj Khalifę widać z odległości 95 kilometrów.

Na 124. piętrze wieżowca, na wysokości 456 metrów, znajduje się taras widokowy At The Top. Zabierze nas tam najszybsza na świecie (a jakże) winda osiągająca prędkość 10 metrów na sekundę.

Cena biletu na wjazd na 124 piętro Burj Khalifa w godzinach 8.30-14.30 i po 19.00 wynosi 140AED za osobę dorosłą, w godzinach 15.00-18.30 216 AED. Bilety najlepiej kupować wcześniej przez stronę internetową. Wejście znajduje się w centrum handlowym The Dubai Mall. Przed wjazdem na górę przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa jak na lotnisku.

Można też podziwiać widok z góry ze 148. piętra (555 metrów). Znajduje się tam SKY Lounge, jest tam jakby luksusowo 😉 Ceny biletów łączonych na 148 i 124. piętro to 370 AED. Widoki ze 148. piętra nie różnią się znacząco od tych ze 124. więc ja nie polecam. Na 122. piętrze mieści się restauracja at.mosphere.

Ze szczytu można podziwiać panoramę miasta i spojrzeć na inne wieżowce z góry. Jeśli mam być szczera to na mnie ten widok nie zrobił wrażenia. Byłam w At The Top dwukrotnie i zdania nie zmieniam. Ale z drugiej strony jeśli ktoś pyta czy warto wjechać na Burj Khalifa to powiem, że trzeba. Być w Dubaju i nie wjechać na najwyższy wieżowiec świata? No nie, tak nie można 😉 Chyba, że planujecie zwiedzanie Dubaju w jeden dzień (np. podczas przesiadki) – to wtedy lepiej tylko zobaczyć Burj Khalifa z dołu.

Takie moje spostrzeżenie – Burj Khalifa to jedyne miejsce gdzie są tłumy ludzi. W innych miejscach jest może więcej przestrzeni i się tego nie odczuwa ale w Burj Khalifie jest ciasto, do windy są kolejki, do toalety są kolejki, do zrobienia zdjęcia z fajnym widokiem też kolejka… Ale może to po prostu sława bycia NAJ 😉

Burj Khalifę warto także oglądać z dołu. Po zmroku są na wieżowcu wyświetlane laserowe iluminacje, które wyglądają naprawdę pięknie.

Pod Burj Khalifą, przy wyjściu z Dubai Mall znajduje się sztuczne jeziorko, na którym od godziny 17 odbywa się pokaz tańczących fontann. Zupełnie darmowa atrakcja Dubaju. Podczas mojego poprzedniego pobytu fontanny tańczyły cały czas, teraz jest to jedna piosenka co pół godziny, w międzyczasie pojawiają się pokazy laserowe na Burj Khalifa. Fajne ale jakieś super spektakularne moim zdaniem nie są. Przy fontannach funkcjonuje od jakiegoś czasu Fountain Boardwalk – swego rodzaju promenada dzięki które możemy znaleźć się praktycznie wewnątrz tego pokazu muzyki, wody i świateł. I uwaga, jesteśmy naprawdę blisko, pochlapanie wodą wielce prawdopodobne. Cena biletu na Fountain Boardwalk to 20 AED i moim zdaniem warto – raz że fontanny nocą i z bliska robią inne wrażenie, a dwa, że z tego podestu jest naprawdę świetny widok na Burj Khalifa.

Spacerując wzdłuż fontann zobaczycie na pewno wielkie stalowe dmuchawce. Kojarzą się swojsko? I bardzo dobrze, bo to instalacja polskiego artysty – Mirka Struzika. 14 stalowych 7-metrowych dmuchawców pojawiło się na promenadzie pod koniec 2017 roku. Nocą są jeszcze piękniejsze, bo podświetlone różnymi kolorami.

Koło widokowe AIN Dubai

Jak już jesteśmy przy punktach widokowych to przedstawię Wam pokrótce najnowszą atrakcje Dubaju – diabelski młyn AIN Dubai, czasem nazywany DubaiEye. Chyba nikt już nie będzie zaskoczony, że jest największe na świecie (średnica 210 metrów) a dotychczasowego lidera, London Eye (Coca Cola London Eye właściwie, sic!) przerasta o zaledwie… 70 metrów. Chciałoby się rzec mają rozmach… 😀 Koło naprawdę widać z bardzo daleka, a znajduje się ono na sztucznie usypanej wyspie Bluewaters, gdzie uruchomiono już centrum handlowe The Warfs ze 132 sklepami i restauracjami (coś skromnie) i pięciogwiazdkowy hotel Caesars Resort Bluewaters.

Koło będzie miało 48 kapsuł, każdą o powierzchni 30 metrów kwadratowych mieszczącą 40 osób. Pełne okrążenie będzie trwało 45 minut. Bedą dostępne także kapsuły VIP zabierające 12 osób, gdzie dostępne będzie jedzenie i picie. Otwarcie koła cały czas się przesuwa, najpierw mówiono o połowie 2018 roku, potem o 1 stycznia 2019. Póki co koło cały czas jest w budowie i nie widzę żadnej konkretnej informacji o dacie otwarcia.

Plaża JBR

Jak już jesteśmy przy kole to warto wspomnieć o plaży JBR znajdującej się w sąsiedztwie mariny i oferującą m.in. widok na wyspę Bluewaters i AIN Dubai. Plaża JBR jest doskonale utrzymana (i czysta, jak wszystko w Dubaju), znajdują się na niej leżaki (właściwie to łoża z baldachimami) do wynajęcia a wokół nie brakuje kawiarni, restauracji i sklepów. Na tej plaży znajduje się także restauracja Dinner in the Sky, w której za ok. 600 AED możemy zjeść w restauracji wznoszącej się w powietrze. Powiem szczerze, że miałam ochotę zabukować taki obiad ale nie mieliśmy już żadnego wolnego popołudnia. Następnym razem chciałabym spróbować. Plaża JBR to świetne miejsce, żeby oglądać zachód słońca w Dubaju.

Lot balonem nad pustynią

Dubaj to miasto, które poza tradycyjnymi oferuje też atrakcje ekstremalne i wyjątkowe. Jak już pisałam, dla mnie to nie był pierwszy pobyt w tym mieście a dla mojej rodziny tak stąd ten wyjazd miał być połączeniem największych atrakcji miasta z Dubajem jakiego nie znacie ;). Szukałam przed wyjazdem co ciekawego i wyjątkowego można w Dubaju zrobić i tak trafiłam na lot balonem nad pustynią (w okolicach Dubaju) na wchód słońca. Cena takiego lotu to ok. 250 USD za osobę. Uznałam, że to jest to czego ja chcę w końcu doświadczyć. Nigdy wcześniej nie leciałam balonem.

Wszystko zaczyna się o 4 rano (nie ma to jak sobie pospać na wakacjach). Zostajemy odebrani z hotelu i wyruszamy ok. 50 kilometrów za miasto. Po drodze mamy przystanek, na którym otrzymujemy do podpisania regulamin i instrukcje postępowania. Po dotarciu na pustynię (gdzie jest bardzo ale to bardzo zimno, my na szczęście mieliśmy tego świadomość i ubraliśmy się odpowiednio ale było sporo osób w krótkim rękawku i sandałkach, które zgrzytały zębami z zimna), jeszcze w zupełnych ciemnościach, czeka na nas śniadanie. Najważniejsze, że były ciepłe napoje 😀 W międzyczasie balon był przygotowywany do lotu, a pilot (u nas egipski) opowiedział nam po kroku jak wszystko będzie wyglądać, jak wygląda start i przede wszystkim procedura lądowania. Brzmiało strasznie, straszne nie było 😉 Po tym jak balon postawiono do pionu weszliśmy do kosza (łącznie było nas 18 osób), zapięto nas pasami i… wznieśliśmy się w powietrze. Wszystko było bardzo łagodne a widoki po prostu nieziemskie.

Kolory nieba na pustyni jak z bajki. Pomarańczowy piasek, biegające gazele, inne balony na horyzoncie (niestety nie było ich wiele, nie robiło to takiego efektu jak w Paganie czy w Kapadocji) – zachwyt totalny i zgodnie uznaliśmy, że warto było zapłacić tyle pieniędzy i zerwać się z łóżek w środku nocy. Sam lot balonem trwał około godziny aż w końcu słońce wstało i rozświetliło pustynię. Po tym wróciliśmy na ziemię (dosłownie i w przenośni) gdzie każdy otrzymał certyfikat uczestnictwa w tym wyjątkowym wydarzeniu. Jeśli interesują Was nietypowe atrakcje w Dubaju to szczerze i gorąco polecam taki lot – wrażenia i widoki niezapomniane. Bać nie ma się czego.

Safari z zachodem słońca na pustyni

Skoro zobaczyliśmy już jak wygląda wschód słońca na pustyni to fajnie by też było zobaczyć zachód słońca na pustyni, prawda? 😉 Pustynne safari samochodami terenowymi z napędem 4×4 to bardzo popularna atrakcja w Dubaju i zdecydowanie warta polecenia. Ja byłam na takim safari i podczas swojego pierwszego pobytu, i teraz. I chętnie wybiorę się jeszcze raz 😉 Opinie wyłącznie pozytywne!

Podobnie jak rano wyjeżdżamy za miasto, tylko tym razem nie doświadczamy spokojnego lotu a szalonej jazdy po wydmach. Nasz kierowca puścił nam do tego jakieś arabskie disco i zabawa była przednia 😉 Ci z Was, którzy obserwują mnie na instagramie mogli obejrzeć wideo z tej szalonej jazdy. Po pierwszej przejażdżce nastąpiła foto-pauza akurat na zachód słońca, potem kontynuowaliśmy jazdę do wioski beduińskiej gdzie na wstępie poczęstowano nas kawą po arabsku (uwielbiam!), następnie zjedliśmy kolację i obejrzeliśmy występy tancerzy – wirującego Derwisza (zawsze robi na mnie ogromne wrażenie) i tancerki tańca brzucha. W wiosce można było też zrobić sobie tatuaż z henny, przymierzyć tradycyjne beduińskie stroje i zrobić sobie w nich zdjęcie, zakupić pamiątki, zapalić shishę czy przejechać się na wielbłądzie. Okolice Dubaju to zupełnie inny świat niż miasto.

Było bardzo przyjemnie, aczkolwiek po zmroku tez zimno. Pamiętajcie o tym wybierając się na pustynię – nawet jeśli w mieście temperatura wieczorem przekracza 20 stopni to na pustyni spada nawet do zera! Cena takiego safari na pustyni w Dubaju wynosi od 40 do 100 USD w zależności od tego co jest wliczone w cenę. My płaciliśmy 50 USD, cena obejmowała też transfer z hotelu na pustynię.

Dubai Marina

To miejsce nazwałabym esencją miasta. Dubajska marina to dzielnica wieżowców odbijających się w wodach sztucznego jeziora, z szeroką promenadą (Marina Walk) i mnóstwem knajpek dookoła. W tej chwili promenada rozbudowuje się o kolejne 7,5 km deptaku. Marina w Dubaju to zupełnie darmowa atrakcja i miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć nocą.

Jednym z wieżowców Mariny jest Princess Tower, 107-piętrowy budynek oddany do użytku w 2010 roku będący wówczas najwyższym budynkiem mieszkalnym na świecie. W tej chwili przegonił go wieżowiec 432 Park Avenue w Nowym Jorku. Drugi co do wysokości budynek mieszkalny w Dubaju – 23 Marina – posiada zaledwie 57 basenów 😀 Dosyć charakterystycznym wieżowcem jest skręcony Cayan Tower, który miał się obrać o 90 stopni jak Turning Torso w Malmo ale ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu.

To właśnie w Marinie znajduje się hotel Marriott Harbour, a w nim bar na 53. piętrze. Jest to bar, z którego rozpościera się piękny widok na Palm Jumeirah. My byliśmy tam już wieczorem (bar otwiera się o 17) stąd zdjęcia robione przez szybę nie oddają uroku tego miejsca ale zdecydowanie polecam Wam wstąpić na drinka podczas zwiedzania Mariny.

W Marinie znajduje się także centrum handlowe – Marina Mall. Weszliśmy tam właściwie tylko na chwilę, żeby skorzystać z toalety ale przy okazji moją uwagę zwróciło stanowisko XLine. Jest to tyrolka miejska (uwaga:D najdłuższa na świecie) o wysokości 170 metrów, długości 1000 metrów i nachyleniu 16 stopni. Pozwala na rozpędzenie się do ok. 80 kilometrów na godzinę. Z tyrolki można skorzystać w 2 osoby, a cały zjazd na linie nagrywany jest przez kamerkę GoPro zamontowaną na kasku. Cena tyrolki w Dubaju to 650 AED, a korzystał z niej już (ciekawostka!) m.in. Sheikh Hamdan bin Mohammed bin Rashid Al Maktoum. Powiem Wam, że cholernie żałuję, że się nie zdecydowałam. Mam już za sobą taki zjazd w kanionie rzeki Tara w Czarnogórze i było to jedno z moich najwspanialszych podróżniczych doświadczeń. Następnym razem – koniecznie! Atrakcje ekstremalne w Dubaju to jednak tyrolka a nie lot balonem 😉

La Mer Dubai

Nowe miejsce na mapie Dubaju, które jeszcze nie istniało podczas mojej poprzedniej wizyty w tym mieście. Pierwszą część la Mer otwarto w październiku 2017 roku, drugą w 2018 roku. La Mer od razu podbiło moje serce i jest moim absolutnym numerem 1 jeśli chodzi o Dubaj. Wstęp do la Mer także jest bezpłatny więc zapiszcie sobie to miejsce jeśli planujecie tanie zwiedzanie Dubaju.

La Mer to kompleks plażowo-restauracyjno-sklepowy. Jest to dosyć rozległy teren (nawet podzielony na kilka części – La Mer central, south, north i la MerWarf). Znajdują się tu długie, piaszczyste plaże z pełną infrastrukturą (leżaki, prysznice, przebieralnie i toalety w postaci pięknych pastelowych drewnianych domków), park wodny Laguna ze zjeżdżalnią, plac zabaw dla dzieci, park trampolin i mnóstwo knajpek, kawiarni i restauracji oferujących kuchnię z całego świata. Wszystko w industrialnym stylu retro, w otoczeniu zieleni. Nieodłącznym elementem la Mer jest street-art. Chodziłam i robiłam zdjęcia chyba każdemu graffiti. Byliśmy w la Mer dwukrotnie a ja nadal czuję pewien niedosyt. Mogłabym tam chodzić codziennie. Jeśli będziecie w Dubaju to KONIECZNIE musicie wybrać się do la Mer. Zresztą popatrzcie tylko na te zdjęcia. Jak nie Dubaj. W kategorii Najpiękniejsze miejsca w Dubaju – mój nr 1.

Plaża ma własnego shuttle busa, który zapewnia darmowy transfer z wielu hoteli na plażę.

Rejs dookoła Palm Jumeirah

Będąc w Dubaju warto też wybrać się w jakiś rejs statkiem. Podczas swojego poprzedniego pobytu byłam na nocnym rejsie po Marinie, tym razem padło na rejs dookoła palmy Jumeirah. Oba świetne, oba polecam!

Palm Jumeirah to sztuczna wyspa usypywana w Dubaju w latach 2001- 2007. Jej linia brzegowa liczy 75 kilometrów. Wyspa obsadzona jest luksusowymi hotelami, apartamentowcami i rezydencjami. Swoje wille mają tu m.in. David Beckham i Roger Federer.

Rejs dookoła palmy to właściwie rejs dookoła połówki palmy 😉 Wyruszamy z miejsca gdzie palma łączy się w miastem i opływając jej odnogi docieramy do znajdującego się na szczycie hotelu Atlantis the Palm. Z perspektywy wody możemy podziwiać rezydencje znajdujące się (i budujące się cały czas) na palmie, oglądamy z daleka zabudowania Mariny (nie da się uniknąć skojarzeń z Manhattanem, zwłaszcza z wodnej perspektywy) no i hotel Atlantis, który od strony wody prezentuje się dużo ciekawiej niż od strony lądu. Rejs trwa ok. 1,5 godziny, byliśmy na nim ostatniego dnia naszego pobytu i mimo iż sporo już wcześniej widzieliśmy to wszystko zrobiło na nas ogromne wrażenie. Koszty takich rejsów zaczynają się od 20 AED, najdroższe kosztują nawet kilkaset. My zapłaciliśmy 30 AED.

Na samą palmę też warto się wybrać. Do hotelu Atlantis the Palm i na palmę można dojechać  kolejką Monorail lub taksówką. Ten luksusowy, 5-gwiazdkowy kompleks, otwarto w 2008 roku. Poza 1539 luksusowymi pokojami mieści także aquapark Aquaventure, 23 restauracje, akwarium The Lost Chambers i wszelkie możliwe udogodnienia hotelowe (centrum konferencyjne, siłownia, sauna itp). Z tych wszystkich słynnych emirackich hoteli ten mi się podoba najmniej.

Burj Al Arab i plaża Jumeirah

Jak już jesteśmy przy hotelach to nie można pominąć jednego z symboli Dubaju – hotelu Burj Al Arab zwanego Żaglem.  Jedyny na świecie 7-gwiazdkowy hotel znajduje się na sztucznej wyspie położonej 280 metrów od plaży Jumeirah. 321-metrowy obiekt jest najwyższym hotelem na świecie. Jest jednym ze starszych hoteli w Dubaju, bo oddano go do użytku już w 1999 roku. Hotel oferuje wszelkie możliwe udogodnienia dla swoich klientów (m.in. słynne lądowisko dla helikopterów), na każdego gościa przypada 6 osób obsługi (!). Hotel posiada wszelkie możliwe zabezpieczenia na wypadek trzęsienia ziemi, huraganu czy innych katastrof. Nocą jest pięknie oświetlony.

Na spędzenie nocy w tym hotelu mogą sobie oczywiście pozwolić tylko najbogatsi ale przeciętny zjadacz chleba może wybrać się do baru Skyview mieszczącego się na 27. piętrze. Tym razem go nie odwiedziliśmy, ja byłam podczas swojego poprzedniego pobytu i uważam, że dwa drinki i możliwość zobaczenia wnętrz obiektu nie są warte 150 USD (tyle to kosztuje). Oczywiście wnętrze jest piękne ale takich wnętrz w Dubaju można zobaczyć więcej za darmo lub za mniejsze pieniądze. Widok z 27 piętra, zwłaszcza jak jest ciemno, szału nie robi. A drinki jak drinki. Lepiej pooglądać palmę z góry z hotelu Marriott. Żeby wybrać się do baru Skyview niezbędna jest wcześniejsza rezerwacja i odpowiedni strój. Ja tej atrakcji nie polecam.

Przy Żaglu znajduje się najpopularniejsza plaża publiczna w Dubaju – plaża Jumeirah. Jest piaszczysta, strzeżona ale nie ma żadnych udogodnień typu leżaki czy parasole. Trzeba mieć swój ręcznik i wodę! Bo w okolicy plaży działa tylko jeden bar. Plaża słynie z wysokiej fali, jedna jej część jest wydzielona dla surferów. Trzeba uważać jeśli chce się kąpać. Warto też wybrać się na te plażę wieczorem, by podziwiać spektakularny zachód słońca. Plaża jest w tej chwili w trakcie rewitalizacji i przebudowy.

Souk Madinat Jumeirah

Jak już jesteście przy plaży Jumeirah to koniecznie odwiedźcie tradycyjny arabski targ- souk Madinat Jumeirah. Jest to dobre miejsce na zakup pamiątek – ubrań, arabskich perfum, magnesików, figurek, lamp czy biżuterii. Jak to na targu – trzeba się targować (ja osobiści tego nie znoszę ale cóż…). Poza sklepami i stoiskami znajduje się tu ponad 25 restauracji i kawiarni a zimą… jarmark świąteczny. Zewnętrzna część oferuje też świetny widok na hotel Burj al Arab. Część handlowa otwarta jest od 10 do 23, restauracje od 8 rano do 2 w nocy. Wstęp jest darmowy. 

Mall of the Emirates

Dubaj jest mekką dla zakupoholików (czyli zdecydowanie nie dla mnie), centra handlowe są przeogromne. Jednym z ciekawszych jest Mall of the Emirates ze względu na to, że poza sklepami i restauracji oferuje także możliwość jazdy na nartach. Ski Dubai to pierwszy (otwarty w 2005 roku) kryty stok narciarski na Bliskim Wschodzie. Do tego w centrum handlowym 😀 Stoków jest właściwie pięć a najdłuższy odcinek trasy liczy 400 metrów. Do tego dwa wyciągi orczykowe i jeden krzesełkowy, snowpark, tor saneczkowy, jaskinia lodowa i lodowisko. Rano relaks na plaży a po południu narty? Takie rzeczy tylko w Dubaju.

Mam nadzieję, że mój przewodnik pomoże Wam zaplanować zwiedzanie Dubaju. Ja bym chciała podczas następnej wizyty w Dubaju odwiedzić Global Village, odwiedzić aquapark Wild Wadi (jeśli wybieracie się do Dubaju z dziećmi to koniecznie tam idźcie!), zjeść kolację w chmurach, zjechać tyrolką i zrobić milion innych rzeczy, które tam można zrobić 🙂 

A jak macie dość Dubaju to wybierzcie się chociaż na jeden dzień do Abu Dhabi.

2 odpowiedzi do “Dubaj – co zobaczyć w mieście przyszłości?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *