Rio de Janeiro – atrakcje i zwiedzanie miasta

Rio de Janeiro – nie stolica a jednak najpopularniejsze wśród turystów brazylijskie miasto. Co warto zobaczyć przez kilka dni w tej 12-milionowej metropolii? Czy przydomek Cidade Maravilhosa (Cudowne Miasto) jest na wyrost czy niekoniecznie?

Posąg Chrystusa Odnowiciela – Christo Redendor

Jeden z najsłynniejszych symboli miasta, odsłonięty w 1931 roku. Widoczny z naprawdę wielu położonych niżej miejsc, sam znajduje się na terenie parku narodowego Tijuca. Pomnik ma 30 metrów, stoi na 8-metrowym cokole. Wzniesiono go na szczycie granitowej 700-metrowej góry Corcovado. Statua wymyślona przez Hektora da Silvę powstała jako upamiętnienie 100-lecia niepodległości Brazylii. Chrystus z otwartymi ramionami ma symbolicznie obejmować miasto i widać gości przybywających od strony morza. Co ciekawe, pomnik powstał we Francji i został przetransportowany do Brazylii. Do pomnika można dojechać kolejką zębatą a następnie wspiąć się po 222 stopniach. Rzeźba została wpisana listę 7 nowych cudów świata (obok jordańskiej Petry, Wielkiego Chińskiego Muru, Machu Picchu, Koloseum, Chichen Itza i Taj Mahal).

Sama statura z bliska nie robi wielkiego wrażenia ale jest doskonałym punktem widokowym. No i być w Rio i nie zrobić sobie zdjęcia z Jezuskiem? No way 😉

Głowa Cukru – Pao de Acucar

Dla mnie absolutny numer 1. Jeśli chcecie wiedzieć skąd rozpościera się najpiękniejszy widok na Rio to już macie odpowiedź. Wzniesienie położone 396 m.n.p.m. znajduje się nad zatoką Guanabara i można na nie wjechać kolejką linową wybudowaną w 1912 roku. Przejazd zaczyna się w Morro da Babilonia, pierwszy przystanek kolejki znajduje się na wysokości 220 metrów, na górze zwanej Morro da Urca.

Stąd ruszają między innymi wycieczki helikopterem. Dalej wjeżdżamy na sam szczyt Głowy Cukru. 65-osobwe wagoniki są całe przeszklone stąd już po drodze można podziwiać fantastyczne widoki. Nazwę górze nadali Portugalczycy w XVI wieku twierdząc, że przypomina bryłę cukru. Widoki z góry są po prostu nieziemskie i nie tylko najpiękniejsze w Rio czy całej Brazylii ale zaryzykuję stwierdzenie, że ta panorama to jeden z najpiękniejszych widoków na świecie.

Plaża Copacabana

Zdecydowanie najsłynniejsza plaża w Rio, a nawet w całej Brazylii i jedna z najbardziej znanych plaż na świecie. Copacabana to właściwie nazwa całej dzielnicy. 4-kilometrowa piaszczysta plaża jest miejscem wielu wydarzeń artystycznych i najsłynniejszego sylwestrowego brazylijskiego pokazu fajerwerków. Wzdłuż plaży znajduje się promenada z wieloma barami, restauracjami, sklepami i hotelami. Po zmroku jest cała oświetlona a w jej sąsiedztwie po 18 odbywa się tak zwany nocny targ gdzie można kupić pamiątki i różne duperele w bardzo korzystnych cenach.

Plaża jest piękna, piasek bielutki, ocean przyjemnie chłodny. Na plaży działają siłownie a młodzież gra w futevolei – połączenie futbolu i siatkówki. Brazylijczycy kochają sport, dbają o siebie i nie da się ukryć, że na plaży jest na co popatrzeć zwłaszcza, że Cariocas lubią się chwalić swoimi ciałami. Jest też druga strona medalu – fala otyłości dotarła i do Ameryki Południowej, zdecydowana większość plażowiczów nie wygląda jednak jak młodzi bogowie ale i oni nie mają problemów z pokazywaniem ciała. Samoakceptacji zdecydowanie możemy się uczyć od Brazylijczyków (a zwłaszcza Brazylijek).

Ja Copacabany na pewno nie zapomnę do końca życia. Ostatniego dnia 2-tygodniowych wakacji przyszła fala, która zalała niemal pół plaży, w tym mój telefon leżący na ręczniku. Telefon nie był wodoodporny, był moim jedynym aparatem fotograficznym tego wyjazdu a to był wyjazd z gatunku cyber detox. Niestety już jeden telefon utopiłam na Rodos i bogatsza o tamte doświadczenia pobiegłam natychmiast do hotelu (spałam w pobliżu plaży), połączyłam się z internetem i zdjęcia na szczęście wgrały się w chmurę zanim telefon zdechł na amen.

Ipanema

Nieco mniej znana siostra Copacabany, będąca właściwie jej przedłużeniem. Mniej popularna, mniej zatłoczona a równie piękna. To na Ipanemie można podziwiać najbardziej spektakularne zachody słońca.

Znacie Helo Pinheiro? To rozsławiona przez poetę bossa novy Viniciusa de Moraesa i kompozytora Antonia Carlosa Jobima dziewczyna z Ipanemy. Chcąc nie chcąc będziecie słuchać tej piosenki nie raz 😉 Najcudowniej brzmi słuchana w barze Garota de Ipanema ze szklaneczką capirinhi w dłoni.

Maracana

Maracana

Największa świątynia drugiej religii Brazylii, czyli futbolu. Punkt obowiązkowy wizyty w Rio dla wszystkich fanów piłki nożnej. Kiedyś zwiedzając Europę zawsze odwiedzałam stadiony piłkarskie ale nie ukrywam, że w pewnym momencie mi się znudziło. Bo wszystkie one są właściwie takie same, mają trochę inną architekturę, kolorystykę ale poza tym – różnic niewiele. Po zobaczeniu tych najsłynniejszych (San Siro, Camp Nou, Estadio da Luz, Stamford Bridge, Estadio Santagio Bernabeu) uznałam, że mi starczy i teraz już rzadko zaglądam na stadiony. Ale będąc w Rio Maracany nie mogłam pominąć.

Estádio Jornalista Mário Filho, bo tak właściwie się nazywa (od nazwiska najsłynniejszego brazylijskiego dziennikarza sportowego), to arena mieszcząca niemal 80 tysięcy widzów. Odbył się na niej finał Mundialu 2014, w którym Niemcy pokonali Argentynę. W 2016 Maracana była gospodarzem ceremonii otwarcia i zamknięcia Igrzysk Olimpijskich.

Zwiedzanie nie różni się od innych stadionów – jest muzeum, zaglądamy na płytę boiska, do szatni, centrum konferencyjnego.

Sambodrom

Sambodrom to specjalna arena wybudowana w 1984 roku na potrzeby organizacji konkursów samby podczas najsłynniejszego karnawału świata. Arena to tak naprawdę 700-metrowy deptak otoczony z obu stron trybunami mogącymi pomieścić 75 tysięcy widzów. W czasie niekarnawałowym wygląda dość biednie i skromnie ale przy sambodromie działa wypożyczalnia strojów gdzie za równowartość 10 zł można zamienić się na chwilę w tancerkę samby. Oczywiście skorzystałam! I podziwiam tancerki jeszcze bardziej, bo te wszystkie stelaże są cholernie ciężkie! Tańczenie w tym w ogromnym upale i wilgotności to naprawdę wielki wyczyn. Mam nadzieję, że będę mogła kiedyś wrócić do Rio właśnie podczas karnawału.

Parady szkół samby na Sambodromie należą do najważniejszych elementów karnawału w Rio. Szansę występu w najlepszej Grupie Specjalnej ma 12 najlepszych szkół, każda z nich prezentuje 80-minutowy show a sędziowie wybierają zwycięzców. Pokazy odbywają się od piątku do poniedziałku, Grupa Specjalna występuje w niedzielę.

A na samba show można się wybrać nie tylko w czasie karnawału 🙂

Katedra św. Sebastiana

Św. Sebastian jest patronem Rio. Katedrę pod jego wezwaniem uważa się ją za trzeci symbol miasta, obok Chrystusa i Głowy Cukru. 80-metrowa katedra za jedną z najbardziej ekscentrycznych architektonicznie świątyń na świecie. Kościół ma kształt ogromnego stożka, który ma nawiązywać do architektury dawnych świątyń Majów. W przeciwieństwie do świątyń majańskich, brazylijska katedra została wybudowana na planie koła, a nie kwadratu. To nawiązanie do budowli Majów miało być symbolicznym zadośćuczynieniem za wydarzenia, które doprowadziły do upadku majańskiej cywilizacji. Za te wydarzenia odpowiedzialni byli chrześcijańscy konkwistadorzy.

Z zewnątrz nie robi wielkiego wrażenia, natomiast wewnątrz jest wypełniona witrażami, które w słoneczny dzień robią ogromne wrażenie. Figury przedstawione w witrażowych oknach symbolizują cztery epitety kościoła: jeden, święty, katolicki, apostolski. Wstęp do katedry jest bezpłatny i jeśli jesteście w okolicy to zdecydowanie warto tam zajrzeć.

Fawela Rocinha

Nie byłam do końca przekonana czy chcę zobaczyć fawelę od środka. Nawet nie chodziło o względy bezpieczeństwa, bo wycieczki odbywają się z przewodnikiem-mieszkańcem faweli. Obawiałam się, że mimo wszystko będzie to jakiś spektakl dla turystów, a nie prawdziwe życie dzielnicy biedy.

Rocinha to największa fawela Rio, oficjalnie zamieszkuje ją 70 tysięcy osób, nieoficjalnie mówi się, że nawet 200 tys. Przemoc, handel narkotykami, porachunki mafijne i strzelaniny nie są tu rzadkością. Ja byłam w Rocinhi w lipcu 2017 roku, we wrześniu tego samego roku nasiliły się w Rocinhi przestępcze walki o wpływy i do dzielnicy wkroczyła policja, a następnie wojsko. W marcu 2018 roku w starciach przestępców z policją zginęło 8 osób.

Organizacja Be Local organizuje spacery po tej dzielnicy, uzyskane z akcji pieniądze są przekazywane mieszkańcom, finansuje się szkoły czy świetlice dla dzieci.

Moje pierwsze wrażenie po wejściu do Rocinhi? Jakie oni mają stąd widoki na miasto! Rocinha położona jest na wzgórzu, sama jest brudna, biedna i zatłoczona ale to stąd można podziwiać pocztówkowe widoki Rio. Zaledwie połowa domów w Rocinhi ma dostęp do elektryczności, jeszcze mniej ma kanalizację. Samochodem można dojechać do 1,8% domostw! Do reszty można dostać się wyłącznie pieszo i to najczęściej po wąskich uliczkach i schodach. Jednak to mieszkania położone najwyżej są najcenniejsze i najdroższe, tam mieszkają bossowie lokalnych mafii, bo… tam najpóźniej dociera policja czy wojsko w razie nalotów.

Przewodnik bardzo ciekawie opowiadał o tym jak wygląda życie w faweli, jak próbuje się aktywizować młodych ludzi, jakie zmiany próbuje się przeprowadzać. Próbuje – bo zmiany te cały czas zachodzą bardzo wolno.

Fawele to też mekka street artu. Większość dzieł jest zaniedbanych i zniszczonych ale one też nadają tej dzielnicy jej charakter.

Czy było warto? Zdecydowanie. Nie był to teatrzyk dla białych turystów czego się obawiałam. A Rio to nie tylko Chrystus, Głowa Cukru i piękne plaże. Fawele są nieodłącznym elementem życia miasta. Szacuje się, że w dzielnicach biedy żyje około 20% mieszkańców Rio. Spacerując z przewodnikiem, którego wszyscy znają, nie ma powodu do obaw o własne bezpieczeństwo chociaż trzeba oczywiście mieć oczy dookoła głowy. Ja byłam w Rio w czasie gdy w ogóle w mieście nie odczuwało się napięć ani specjalnego niebezpieczeństwa jednak wiem, że sytuacja zmieniła się dosyć znacząco kilka miesięcy po moim pobycie. Nie wiem czy dziś zdecydowałbym się na wizytę w faweli wiedząc co się tam teraz dzieje.

Rio paragliding

Paragliding nad Rio de Janeiro

Nie byłabym sobą gdybym nie znalazła w Rio czegoś wyjątkowego, czegoś co mogę przeżyć i mieć pewność, że nie zapomnę do końca życia. W Rio postanowiłam spróbować paraglidingu. Na początku byłam niesamowicie podekscytowana ale jak stanęłam na wzgórzu, z którego miałam ruszyć w podniebną przygodę to mnie sparaliżowało. I przez kilkanaście minut naprawdę byłam przekonana, że tego nie zrobię. Nie mam lęku wysokości ale latanie z jakąś folią nad głową to nie jest naturalna forma poruszania się dla człowieka. Walczyłam ze sobą i jestem niesamowicie szczęśliwa, że się przemogłam i odważyłam. Dzięki temu przeżyłam jedną z najwspanialszych przygód swojego życia. Nie dość, że przez kilkanaście minut mogłam sobie polatać to oglądanie największych atrakcji Rio z góry było niesamowitym doświadczeniem. Do dziś jak oglądam filmik to mam dreszcze. Było emocjonująco ale wspaniale!

Rio de Janeiro – moje wrażenia

Mój wyjazd był połączeniem zwiedzania Argentyny i Brazylii. Przed wylotem spodziewałam się, że to raczej Buenos Aires skradnie moje serce tymczasem zakochałam się na zabój w Rio. Od pierwszego spaceru po Copacabanie w promieniach zachodzącego słońca po nieziemskie widoki ze szczytu Pao de Acucar. I po tym wyjeździe już nie mam najmniejszych wątpliwości, że Ameryka Łacińska to moje miejsce na ziemi a Ameryka Południowa to mój ukochany kontynent.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *