Erywań – citybreak w stolicy Armenii

Erywań – stolica i największe miasto Armenii położone w dolinie rzeki Hrazdan, na stokach małego Kaukazu. Nad miastem góruje oddalony o 32 km szczyt Ararat (obecnie znajdujący się na terenie Turcji). Ararat to święta góra Ormian, symbol Armenii wyeksponowany w jej godle, obecny w literaturze i sztuce. Nazwa góry pochodzi od Ary – boga śmierci i odrodzenia. Nazwa ta ma związek ze zmianami wyglądu góry w okresie zimy (gry wszystko zamiera) i wiosny (gdy się odradza).

Erywań często nazywa się różowym miastem. Jest to związane z kolorem elewacji większości budynków w centrum. Podstawowym budulcem w stolicy Armenii jest bowiem różowa skała wulkaniczna – tuf.

Miasto od wieków miało strategiczne położenie na szlaku handlowym między Indiami a Europą co z jednej strony umożliwiało rozwój handlu i bogacenie się miasta ale z drugiej było przyczyną licznych najazdów imperium Ottomańskiego, Perskiego i Rosyjskiego. Erywań położony jest także w rejonie aktywnym sejsmicznie i trzęsienia ziemi wielokrotnie prowadziły do zniszczeń.

Centrum miasta jest stosunkowo niewielkie, jego oś tworzą ulice Tigran Mets Poghota i Hyusisayin Poghota. Co warto zobaczyć w Erywaniu?

Plac Republiki

Najważniejszy plac miasta. Otoczony budynkami rządowymi zbudowanymi w sowieckim stylu, z różowego tufu, jakżeby inaczej. Na placu mieszczą się też tańczące fontanny. Spektakl woda, światło, dźwięk jest bardzo popularny zarówno wśród turystów, jak i mieszkańców. Odbywa się codziennie od 21 do 24.

Swoją siedzibę ma tu też Narodowe Muzeum Historii, a kilka pięter nad nim Ormiańska Galeria Narodowa.

Drugi ważny plac to plac Wolności (dawniej zwany placem Teatralnym) z Ormiańskim Akademickim Teatrem Opery i Baletu

Katedra ormiańska św. Grzegorza Oświeciciela

Jeden z najważniejszych ormiańskich kościołów. Zbudowany z okazji 1700-lecia wprowadzenia chrześcijaństwa w Armenii (która jest pierwszym krajem na świecie, który przyjął tę religię). Grzegorz Oświeciciel był apostołem Armenii i głową kościoła ormiańskiego, dziś jest patronem kraju.

Katedra położona jest na wzgórzu Chandidżana i jest największym ormiańskim kościołem na świecie. Jest stosunkowo nową świątynią, wybudowaną w latach 1997 – 2001.

Właściwie jest to kompleks trzech świątyń – głównej katedry (z 1700 miejscami siedzącymi symbolizującymi 1700 lat chrześcijaństwa w Armenii), kaplicy pw. królowej Aszchen i kaplicy pw. króla Tiridatesa III. Para królewska przyjęła chrześcijaństwo z rąk Grzegorza i uczyniła je religią państwową.

Pomnik ludobójstwa Ormian Cicernakaberd (Twierdza Jaskółki)

W Armenii nie da się zapomnieć o trudnej historii tego kraju. Na wzgórzu
Cicernakaberd wybudowano pomnik upamiętniający ludobójstwo Ormian. W latach 1915 -1917 Turcy wymordowali 1,5 miliona ludzi. Turcja wciąż nie chce przyznać się do zbrodni przez co stosunki między obydwoma krajami są cały czas napięte. Przy pomniku płonie wieczny ogień, a pod nim znajduje się muzeum.

To właśnie tu 24 kwietnia każdego roku odbywają się uroczystości ku pamięci ofiar tej przerażającej zbrodni.

Pomnik składa się z trzech elementów – 44-metrowego obelisku, 12 pochylonych pylonów otaczających wieczny ogień oraz 100-metrowej ściany pamięci z wypisanymi nazwami miejscowości, z których pochodziły ofiary zbrodni.

Do pomnika prowadzi parkowa aleja obsadzona świerkami upamiętniającymi ofiary masakry. Każde drzewo podpisane jest tabliczką z nazwiskiem fundatora. Są to głównie głowy państw.

Fabryka koniaku Ararat

Można koniak lubić, można nie lubić, ale będąc w Erywaniu trzeba do fabryki zajrzeć. Podczas krótkiej wycieczki z przewodnikiem dowiemy się jak produkuje się najsłynniejszy armeński trunek, zobaczymy beczki z leżakującym alkoholem (wszak im koniak dojrzalszy tym cenniejszy i smaczniejszy). Każda znana osoba, która odwiedza Erywań i fabrykę otrzymuje swoją beczkę. Na koniec oczywiście czeka nas degustacja, podczas której próbujemy 3- i 10-letniego Araratu oraz 20-letniego Nairi. I last but not least – zakupy 😉

Ulica Abowiana – najważniejsza aleja miejska

Tu można zrobić zakupy, zjeść obiad i podejrzeć jak żyją młodzi mieszkańcy miasta. Abowian to coś więcej niż tylko ruchliwa ulica, to żywe muzeum epok, miejsce spotkań mieszkańców miasta. Ulica początkowo prowadziła od Norku do twierdzy erewańskiej na brzegu rzeki Hrazdan. Ulica od zawsze była najbardziej elegancka, wzdłuż niej (i w przylegających do niej uliczkach) mieszkali najbogatsi i najbardziej wpływowi Erywańczycy. Przy ulicy zawsze znajdowały się najdroższe i najbardziej eleganckie sklepy w mieście. Architektonicznie ulica jest pomieszaniem elegancki budynków w stylu art nouveau z lekkimi neoklasycznymi domami, pomiędzy którymi pozostało jeszcze kilka prostych budowli w sowieckim stylu.

Pod numerem 15 znajduje się kościół św. Katogike, najstarsza ocalała świątynia w mieście.

Bazar GUM

Idealne miejsce do zakupu lokalnych przysmaków, w tym symbolu Armenii – suszonych moreli. Niektórzy wolą nalewkę morelową 😉 Każdy znajdzie coś dla siebie. Ilość warzyw i owoców przyprawia o zawroty głowy. Są też wędliny i sery. Wszystkiego można spróbować a potem kupować i jeść 😉 Jak już część z Was wie najczęściej przywożę jadalne pamiątki z podróży tak więc na bazarku zaopatrzyłam się całkiem nie najgorzej 😉

Muzeum Siergieja Parajanowa

Jedno z najstarszych i najciekawszych muzeów w mieście. Urządzone w niedoszłym ostatnim domu sowieckiego reżysera znanego głównie z filmu Barwy granatu. Erywań uznała Parajanowa za swojego i wybudował mu dom nad rzeką Hrazdan. Reżyser nie dożył niestety zakończenia budowy i nigdy w domu nie zamieszkał .

W domu zorganizowano muzeum z serią nietypowych portretów jego przyjaciół (wśród nich portret Daniela Olbrychskiego). Niestety w środku nie można robić zdjęć.

Wychodząc z muzeum warto zwrócić uwagę na stadion Hrazdan – miejsce częściowego symbolicznego pojednania Ormian i Turków. Obiekt przebudowany w 2008 roku był miejscem nieznacznej poprawy stosunków między obu krajami. Rozegrano na nim mecz między reprezentacjami obu krajów, a na trybunach zasiedli obaj prezydenci.

Instytut Matenadaran

Duma większości Ormian, jedna z największych bibliotek manoskryptów na świecie. Przed wejściem stoi pomnik Mesropa Masztoca – duchownego i twórcy ormiańskiego alfabetu. Alfabet pierwotnie składał się z 36 znaków. Masztoc już za życia cieszył się uznaniem i szacunkiem, a po śmierci został jednym w ormiańskich świętych.

Budynek muzeum zabezpieczony jest podwójnymi stalowymi drzwiami i pełni także funkcję schronu dla kolekcji na wypadek nuklearnej zagłady.

Sala wystawowa jest tylko jedna, pozostałe pomieszczenia to magazyn ponad 17 tysięcy (!) manuskryptów. Wśród eksponatów warto zwrócić uwagę na XVII-wieczny list w języku polskim oraz podręcznik do geometrii w języku arabskim.

Życie nocne Erywania

Erywań to nowoczesne miasto mimo iż architektonicznie wciąż tkwi w czasach sowieckich. Podczas naszego pobytu w Erywaniu odbywał się festiwal wina. Dwa razy nas nie trzeba było namawiać na odwiedzenie go 😉 Idea festiwalu była taka, że płaciło się za kieliszek (dostawało się do niego specjalne etui do zawieszenia na szyi) a następnie można było degustować różne wina. Było mnóstwo ludzi (głównie młodych), było uliczne jedzenie, była muzyka. Ormianie, jak wszyscy pozostali mieszkańcy Kaukazu, umieją się bawić a wino leje się strumieniami. Była to doskonała okazja do poznania życia mieszkańców, które nie różni się znacząco od życia mieszkańców innych metropolii w innych częściach świata.

Książki o Armenii

Książek o Armenii nie ma na polskim rynku tyle co o Gruzji, a te które są traktują raczej o trudnej historii tego kraju. Zdecydowanie polecam reportaż Armenia. Karawany śmierci. Książka trudna ale obrazująca tragiczne doświadczenia narodu ormiańskiego. Drugi reportaż to książka Grzegorza Górnego Armenia. Między rajem a piekłem. Traktuje i o historii, i o współczesności.

Nieco lżejszą pozycją jest już wspominana przeze mnie przy okazji wpisu o Tbilisi Pestki winorośli i trzy jabłka.

Erywań – czy warto?

Zdecydowanie. Jest wciąż miastem mało popularnym wśród turystów stąd nie jest tak zatłoczony jak inne metropolie Europy czy Azji, jest łatwo dostępny z Polski (LOT oferuje bezpośrednie przeloty kilka razy w tygodniu), nie jest drogo, jedzenie jest pyszne, ludzie są gościnni i otwarci, a samo miasto piękne i oferujące wiele atrakcji. Oczywiście Erywań to też doskonała baza wypadowa do poznawania innych części Armenii ale o tym już w kolejnych wpisach. Póki co polujcie na tanie bilety i lećcie, nie będzie żałować.

One Reply to “Erywań – citybreak w stolicy Armenii”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *