Weekend w Tbilisi – co zobaczyć w stolicy Gruzji?

Gruzja długo chodziła mi po głowie. Jeszcze parę lat temu miejsce, którego nikt nie rozważał w kontekście wakacyjnego wyjazdu, od jakiegoś czasu jeden z najpopularniejszych kierunków wyjazdowych Polaków. Nie oszukujmy się, Tbilisi i reszta kraju to dwa różne światy ale zacznijmy blogowanie o Gruzji właśnie od stolicy. Zresztą tam wylądowałam i od Tbilisi zaczęła się moja gruzińska przygoda. Reszta Gruzji się pisze i pojawi się niebawem. Bo Gruzja to jedno z dwóch miejsc na świecie gdzie nie tylko mi się bardzo podobało i spędziłam fantastyczny czas ale też miejsce, gdzie zostawiłam kawałek serca. I jestem więcej niż pewna, że kiedyś tam wrócę. Za chwilę miną 2 lata od mojego pobytu na Kaukazie, chyba sięgnęłam po zdjęcia pierwszy raz od tamtej pory i ciepłe uczucia względem tego kawałka świata odżyły. Zapraszam Was na pierwszą z wielu części mojej opowieści o Kaukazie. Mam nadzieję, że tych, którzy nie byli zachęcę do zaplanowania choćby krótkiego wyjazdu w tamten rejon świata.

Tbilisi, stolica Gruzji, to miasto świątyń – kościołów, cerkwi, meczetów i synagog. Ale też stolica zabawy podlewanej gruzińskim winem. Miasto jest mieszanką kultur i religii. Widać to w architekturze, kuchni i… ludziach.

Stare miasto

Od czegoś trzeba zacząć zwiedzanie stolicy, starówka to dobry pomysł. Są tu szerokie, odnowione ulice wypełnione sklepikami i restauracjami ale są też wąskie przejścia gdzie czas się zatrzymał. Jedne i drugie mają swój urok. Na co zwrócić uwagę poza błądzeniem w labiryncie ulic i uliczek?

Waszą uwagę na pewno zwróci bajkowa wieża zegarowa. To poza symbolem miasta i hitem instagrama siedziba teatru marionetek Reza Gabriadze.

Pomnik Tamady – gruzińskiego mistrza ceremonii. Rzeźba przedstawia mężczyznę trzymającego w dłoni puchar z rogu, z którego tradycyjnie pije się gruziński trunek.

Pomnik Matka Gruzja – Kartlis Deda

20-metrowy aluminiowy posąg kobiety mieszczący się na szczycie góry Sololaki. Powstał w 1958 roku, z okazji 1500-lecia miasta. Jest symbolem Tbilisi. Kobieta patrzy ze wzgórza na miasto, w lewej ręce trzyma pialę – puchar wina (którym wita przyjaciół – ktoś jeszcze ma wątpliwości jakie znaczenie w Gruzji ma ten trunek?), w prawej miecz, którym odstrasza wrogów. Jest to doskonała metafora charakteru Gruzinów.

Twierdza Narikala

Narikala oznacza dosłownie mniejszy zamek. Jest to kompleks obiektów z różnych epok, który góruje nad starówką stolicy Gruzji. Są to właściwie ruiny i pozostałości pierwotnej konstrukcji. Ufortyfikowane mury zostały wybudowane w VI wieku przez Persów, a kolejne w VIII w. przez Arabów.

Na terenie twierdzy znajduje się cerkiew św. Mikołaja odbudowana w 1990 roku.

Z twierdzy rozciąga się piękny widok na dolne miasto a z drugiej strony na ogród botaniczny założony w mieście w 1845 roku.

Do pomnika Matki Gruzji i do twierdzy można dostać się z parku Rikhe, gdzie ma swoją dolną stację kolejka gondolowa. Ze wzgórza można podziwiać rozległą panoramę miasta.

Świątynia Metechi -cerkiew pw. Matki Bożej Metechskiej

Jak już napisałam na początku, Tbilisi to miasto świątyń więc teraz krótki przegląd tych najważniejszych. XIII-wieczna prawosławna świątynia Metechi położona jest na wzniesieniu nad rzeką Kurą. W środku znajduje się m.in. grobowiec męczennicy Zuzanny, która została uwięziona gdy odmówiła porzucenia religii chrześcijańskiej. Świątynia była wielokrotnie niszczona i odbudowywana.

Przed świątynią znajduje się pomnik konny króla Wachtanga Gorgaselego – jednocześnie świętego Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Uważany jest za założyciela Tbilisi. Przeniósł tu stolicę państwa (z Mcchety).

Sobór św. Trójcy

Największa cerkiew nie tylko w Tbilisi i Gruzji ale na całym Kaukazie, druga na świecie (po soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie). Położona na wzgórzu św. Eliasza siedziba gruzińskiego Patriarchy.

Uroczysta konsekracja miała miejsce w 2004 roku, wnętrze ma zupełnie współczesne natomiast bryła jest wiernym odwzorowaniem stylu starogruzińskiego.

Katedra Sioni

Miejsce gdzie przez wieki koncentrowało się życie religijne miasta. Cerkiew jest przez wielu Gruzinów uważana za najpiękniejszą w mieście. To właśnie tu znajduje się krzyż świętej Nino uważany za najcenniejszą relikwię gruzińskiego kościoła. Legenda mówi, że św. Nino robiła ten krzyż sama z gałązek winogron przeplatanych swoimi włosami. Dzięki misyjnej działalności św. Nino Gruzja w 337 roku przyjęła chrześcijaństwo, jako drugi kraj na świecie (po sąsiedniej Armenii).

Katedra wielokrotnie była burzona i odbudowywana, przetrwała najazdy Mongołów, Persów i Bizantyjczyków. Jest symbolem wiary i wytrwałości gruzińskiego narodu. Mówi się, że dopóki istnieje ta świątynia, będzie istnieć naród gruziński.

Bazylika Anchiskhati

Najstarsza cerkiew w mieście datowana na VI wiek. Nazwę wzięła od ikony, która sama się napisała. Świątynia jest niewielka, surowa i cicha. Obraz Chrystusa Nie Ludzką Ręką Uczynionego został z niej przeniesiony do Muzeum Narodowego


Abanotubani i łaźnie siarkowe

Najstarsze łaźnie w mieście, które pojawiły się w mieście za panowania perskiego (w VI wieku) Schowane w ziemi i przykryte kopułkami. Bywalcami łaźni byli m.in. Aleksander Puszkin, Aleksander Dumas (ojciec) i Michaił Lermontow.

Tbilisi to polsku Cieplice. Nazwa ta pochodzi właśnie od ciepłych siarkowych źródeł. Abanotubani, czyli dzielnica, w której znajdują się banie to najstarsza dzielnica w mieście licząca ok. 1500 lat. Łaźni było kiedyś w Tbilisi więcej, niektóre źródła mówią o tym, że było ich aż 68. Łaźnie, poza funkcją leczniczą i higieniczną, odgrywały także rolę społeczną – były miejscem spotkań i robienia interesów czy sposobem na spędzanie wolnego czasu. Skojarzenia z rzymskimi łaźniami nieuniknione 🙂

Aleja Rustawelego

Główna arteria miasta ciągnąca się między placem Wolności a placem Rewolucji Róż. Nosi imię XII-wiecznego gruzińskiego poety Szota Rustawelego, który jest na tyle ważną postacią historii i kultury, że jego imię nosi także lotnisko w Tbilisi, Instytut Teatralny w Tbilisi i Teatr Dramatyczny Gruzji. Rustaweli jest autorem gruzińskiej narodowej epopei – Rycerza w tygrysiej skórze. No taki ichniejszy Mickiewicz 😉

Spacerując wzdłuż alei możemy podziwiać m.in. budynek Parlamentu, Państwowy Teatr Akademicki, Operę im. Paliaszwiliego, Filharmonię, Galerię Malarstwa, Pałac Młodzieży, Gruzińskie Muzeum Narodowe czy kościół Kaszweti św. Jerzego (patrona Gruzji). To na tej ulicy w 2007 i w 2011 roku odbywały się protesty antyrządowe.

Jeśli macie chwilę czasu to polecam zajrzeć do Muzeum Narodowego, a tam zwrócić uwagę na wystawę Złoto Kolchidy – mnóstwo małych arcydzieł sztuki jubilerskiej, diademy wysadzane szlachetnymi kamieniami a także kielichy i puchary pochodzące z legendarnej Kolchidy.

Wzdłuż ulicy znajduje się też sporo knajpek i sklepów, często ukrytych w podwórkach. Zachęcam do zaglądania w te podwórka, można się natknąć na naprawdę interesujące miejsca.

Zamykający (bądź otwierający, jak kto woli) ulicę plac Wolności zmieniał kilkukrotnie swoją nazwę. Najpierw był placem Erywańskim, potem placem Lenina (jego posąg też na placu był, do 1991 roku), aż w końcu zyskał obowiązującą do dziś nazwę placu Wolności. Centralnym punktem placu jest kolumna z pomnikiem św. Jerzego zabijającego smoka. Plac był miejscem zgromadzeń podczas rewolucji róż w 2003 roku. Przy placu wolności znajduje się także miejski ratusz.

Most Pokoju

Oddany do użytku w 2010 roku, przez mieszkańców zwany pieszczotliwie Podpaską. I trudno tego skojarzenia uniknąć, zwłaszcza patrząc na most z góry. 150-metrowa kładka ze stali i szkła służy wyłącznie pieszym.

Rejs po rzece Kura

Bardzo fajnie odkrywa się miasto z perspektywy rzeki. W Tbilisi działają pływające restauracje. Możecie wybrać się w taki rejs połączony z tradycyjną suprą. Dla mnie był to ostatni akcent pobytu w mieście i bardzo polecam taki krótki rejs w promieniach zachodzącego słońca.

Książki o Gruzji

Moje myślenie o Gruzji zaczęło kiełkować w 2011 roku, po przeczytaniu pierwszego wydania książki państwa Mellerów Gaumardżos. Opowieści z Gruzji. Są oni miłośnikami Kaukazu i z pewnością mają swój ogromny udział w zarażaniu Polaków miłością do Gruzji. Niedawno ukazało się wznowienie pozycji, które z przyjemnością przeczytałam po raz drugi, tym razem już z perspektywy osoby zakochanej w Gruzji.

Co jeszcze warto przeczytać przed wyjazdem na Kaukaz? Na pewno książki Wojciecha Góreckiego – Abchazja, Planeta Kaukaz i Toast za przodków. Ukazały się w serii reportaży wydawnictwa Czarne co samo w sobie powinno być dobrą rekomendacją.

Bardzo fajnie o Gruzinach i meandrach gruzińskiej duszy pisze Maciej Jastrzębski w książce Klątwa gruzińskiego tortu. Jeszcze ciekawiej pisze o Rosji ale to już temat na inna notkę 😉

W ciekawą podróż nie tylko po Gruzji ale też Armenii zabiera Marcin Sawicki w książce Pestki winorośli i trzy jabłka.Bardziej rozrywkową naturę kraju poznacie sięgając po książkę Pijany martwym Gruzinem Witolda Gapika.

Jeśli chcecie odkryć Gruzję przez pryzmat jej genialnej kuchni to warto sięgnąć po Gruziński smak Radka Polaka i Vaho Babunashvilego. A gruzińska kuchnia to temat, któremu poświęcę cały osobny wpis. Nieodłączny element gruzińskiej kultury i gościnności. Coś za czymś tęsknię mimo iż w Polsce knajp gruzińskich jest bez liku. Wiele z nich serwuje naprawdę dobre jedzenie ale to jednak nie jest to co w Gruzji. A może to po prostu nie ta atmosfera?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *