Jordania – Petra i Wadi Rum

Zupełnie nie planowałam wyjazdu do Jordanii, nie miałam jej na liście marzeń ale przy okazji wyjazdu do Izraela pojawił się pomysł kilkudniowego wypadu do Jordanii. Wszak Izrael jest krajem drogim, a Jordania nie. Mam na myśli ceny noclegów, jedzenia itp. bo bilet wstępu do Petry może zrujnować niejeden budżet 😉

Petra – największa atrakcja Jordanii

Petra to jedno z najchętniej i najczęściej odwiedzanych miejsc nie tylko w Jordanii, ale na całym Bliskim Wschodzie. Znajduje się ona na liście UNESCO oraz wśród 7 Nowych Cudów Świata. Do popkultury przeniknęła po zagraniu w hollywódzkim filmie Przygody Indiany Jonesa.

Petra, czyli Różowe Miasto to tajemnicza siedziba Nabatejczyków ukryta w górach, po której ślad zaginął na setki lat. W szczytowym okresie rozwoju plemienia w Petrze mieszkało ponad 30 tysięcy osób. Patrząc na dzisiejsze pozostałości trudno to sobie wyobrazić. Niegdyś Petra słynęła z precyzyjnie wykonanych, wykutych w skalanych ścianach grobowców o niespotykanych rozmiarach. Petra jest mieszanką sztuki mezopotamskiej, egipskiej, asyryjskiej, greckiej i rzymskiej.

W XIX wieku Petrę odkrył na nowo szwajcarski podróżnik Johann Ludwig Burckhardt, pierwsza ekipa archeologów pojawiła się tu w 1929 roku.

Zwiedzanie Petry

Najpierw docieramy do Visitors Center gdzie kupujemy bilety – jednodniowy to koszt 50 dinarów (ok. 280zł), dwudniowy – 55, 3-dniowy – 60. Przy zakupie biletu potrzebny jest paszport, nie zapomnijcie go zabrać z hotelu! Za bilety można płacić kartą. Jest drogo ale gwarantuję, że nie będzie żałować ani jednego wydanego dinara.

Po zakupie biletu i wejściu na teren Petry trzeba przejść wzdłuż suchego koryta Wadi Musa. Po kilkuset metrach dochodzimy do wykutych w skale pionowych sześcianów przypominających wieże. Nie do końca wiadomo jaką pełniły rolę. Podejrzewa się, że były albo grobowcami, albo ołtarzami poświęconymi Duszarowi – głównemu bóstwu nabatejskiemu. Po drugiej stronie stoi wykuty w skale monumentalny grób zwany Grobowcem Obelisków. Odzwierciedla on harmonię połączenia sztuki nabatejskiej z egipską. Jest otoczony kamiennymi siedzeniami.

Idąc dalej dochodzimy do zakrętu, zza którego wyłania się najbardziej znany obrazek – grobowiec zwany Skarbcem Faraona (Al-Khazna Firun). Według legendy w czterometrowej urnie wieńczącej fasadę ukryto skarb jednego z faraonów. Oczywiście nie brakowało śmiałków, którzy próbowali dostać się do urny i ukrytego w niej złota. Skarbiec datuje się na I wiek naszej ery i jest on przykładem najbardziej charakterystycznego typu grobu – prostego pomieszczenia wykutego w skale poprzedzonego bogato zdobioną fasadą. Forma skarbca przypomina portyk świątyni z sześcioma kolumnami i trójkątnym tympanonem w dolnej kondygnacji.

Przed skarbcem zawsze są tłumy turystów, a także beduini oferujący przejażdżki na wielbłądach. Mimo tłoku i gwaru (oraz 40 stopni na termometrze) miejsce robi ogromne wrażenie.

Ruszając spod skarbca przechodzimy jeszcze kawałek wąwozu mijając po drodze rząd skromniejszych grobowców. Następnie docieramy do schodów prowadzących na Wyżynę Ofiarną. Była to wykuta w czerwonej skale widownia antycznego teatru. Obok ciągną się rzędy kilkudziesięciu grobowców zwane Ulicami Fasadowymi. Po minięciu teatru trzeba skręcić w lewo – tam znajduje się otwarta przestrzeń gdzie niegdyś stały główne budowle Petry.

Na terenie Petry znajduje się sporo stoisk z pamiątkami, jedno z nich prowadzi pochodząca z Nowej Zelandii Marguerite van Geldermalsen – autorka książki Żona beduina. Poza pamiątkami na stoisku można też nabyć książkę (w języku angielskim). Marguerite przyjechała do Petry jako turystka. Bliski Wschód miał być początkiem jej podróży dookoła świata ale zamiast lecieć dalej do Syrii została w Jordanii gdzie poznała swojego męża, urodziła mu trójkę dzieci i przeszła na islam. Po śmierci męża opuściła Petrę ale po kilku latach wróciła. Jej książka powstała, by opisać tradycyjne beduińskie życie, którego jak twierdzą sami beduini już nie ma.

Jak już jesteśmy przy książkach to warto też wspomnieć Agathę Christie i jej Rendez-vous ze śmiercią. Ruiny Petry są miejscem rozgrywania się wydarzeń tego kryminału.

Mała Petra

Siq Al Barid, czyli Mała Petra to przedmieścia tej właściwej Petry. Dużo osób pomija to miejsce twierdząc, że nic piękniejszego niż Petra i tak w Jordanii nie zobaczą. Trochę racji w tym jest, bo duża Petra zachwyca ale ja polecam Wam też znaleźć trochę czasu na Małą Petrę. Przede wszystkim jest mniej zatłoczona, a też piękna. Do tego wstęp do niej jest bezpłatny.

Jaka była rola Małej Petry? Prawdopodobnie zatrzymywali się tu kupcy wędrujący między Europą a Azją.

Dziś w Małej Petrze można oglądać groty mieszkalne, grobowce i pozostałości świątyń. Pomiędzy tymi atrakcjami spacerujemy kanionami, przez wiele z nich w ogóle nie dociera słońce. Cudowna ochłoda w czerwcowy skwar.

Na końcu kanionu napotkacie tabliczkę informującą o najpiękniejszym widoku na świecie. Gdyby im wierzyć to okazałoby się, że wszystko co na naszym globie najpiękniejsze znajduje się właśnie w Jordanii. Widok jest, owszem, przyjemny ale nie przesadzajmy 😉

Wadi Rum (Wadi Ramm)

Wadi Rum to obszar pustynny rozciągający się na południu kraju. Płaski kolorowy piasek poprzetykany jest masywami skalnymi. Piasek przyjmuje kolory od białego, przez różowy i pomarańczowy, aż do czerni. Cały teren pustyni – 720 kilometrów kwadratowych – znajduje się pod ochroną.

Wadi Rum była na przestrzeni lat zamieszkiwana przez różne kultury, w tym także znaną z Petry kulturę nabatejską.

Na terenie pustyni znajduje się też najwyższy szczyt Jordanii – Dżabal Umm ad Dami (1840 m. n . p. m.).

Pustynię warto zwiedzać ze znającymi ją najlepiej beduinami. Oni pokazują największe atrakcje tego miejsca.

Co warto zobaczyć na Wadi Rum? Na pewno Siedem Filarów Mądrości – siedem skalnych kolumn, które można obejść. Warto przespacerować się malowniczymi kanionami i zobaczyć sadzawkę zwaną źródłem Lawrenca. Podobno korzystali z niej arabscy powstańcy podczas I wojny światowej, którzy przygotowywali się do zajęcia Akaby okupowanej przez Turków.

Na pustyni można spędzić noc w obozowisku beduinów. Jeśli przyjeżdżacie na pustynię na krócej to koniecznie po południu, żeby móc podziwiać jeden z najbardziej magicznych zachodów słońca. Wejdźcie na którąś ze skał (można legalnie) i patrzcie w bezkres piasku i zmieniających się kolorów nieba. Magia w czystej postaci.

Wadi Rum wielokrotnie była planem zdjęciowym. Mogliście widzieć ją m.in. w Gwiezdnych wojnach, Marsjaninie (gdzie zagrała Marsa!), Prometeuszu, Czerwonej Planecie czy starszym Lawrence’u z Arabii.

Wadi Rum zrobiła na mnie naprawdę ogromne wrażenie, czułam się na niej jak w Australii, a nie na Bliskim Wschodzie. Bezkres piachu, ogromne skały, zmieniające się kolory – zachwyt totalny. Nie potrafię powiedzieć, czy większe wrażenie zrobiła na mnie Petra czy Wadi Rum. Jedno jest pewne – jeśli wybieracie się do Jordanii to musicie oba te miejsca zobaczyć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *