Wyspy Zielonego Przylądka – wyspa Sal

Wyspy Zielonego Przylądka były moim pierwszym spotkaniem z Afryką. Było to już parę ładnych lat temu, kiedy nie były jeszcze tak popularnym jaki dziś celem wakacyjnym.

Wyspy Zielonego Przylądka (Cabo Verde) to archipelag położony 450 km na zachód od wybrzeża Afryki rozsławiony na świecie przez pochodzącą z wysp Cesarię Evorę. Znana na całym świecie pieśniarka śpiewała głównie po kreolsku, czyli w języku wysp. Zmarła w 2011 roku artystka jest pochowana w swoim rodzinnym mieście Mindelo. Jeśli doczytacie ten wpis do końca i obejrzycie zdjęcia dojdziecie do wniosku, że wyspy zielone są wyłącznie z nazwy. Nic bardziej mylnego. Wyspa Sal rzeczywiście jest pustynna i wulkaniczna ale pozostałe wyspy archipelagu to bujna zieleń. Piszą się na bloga ale pojawią się pewnie dopiero za kilka miesięcy.

Sal to najpopularniejsza wśród turystów wyspa archipelagu. Tu znajduje się najwięcej hoteli, najpiękniejsze plaże o złotym piasku i turkusowy ocean. Sal jest wyspiarskim przedłużeniem Sahary, a ze względu na panujące tu warunki nazywa się ją afrykańskimi Hawajami. Ja na Hawajach (jeszcze) nie byłam więc póki co nie mogę powiedzieć ile ma to wspólnego z rzeczywistością. Wyspa na pewno jest rajem dla wszystkich wind- i kitesurferów, warunki do uprawiania tych sportów są na wyspie idealne.

Wyspa Sal – co zobaczyć?

Wyspa jest niewielka, ma powierzchnię 216 kilometrów kwadratowych, i spokojnie można ją zwiedzić w jeden dzień.

Jedną z największych i najbardziej rozpoznawalnych atrakcji wyspy, od której zresztą wzięła swoją nazwę, są saliny Pedra de Lume. Ulokowane w kraterze wygasłego wulkanu i świetnie zachowane stanowią unikatowe miejsce na mapie świata. Całe saliny, łącznie z korytarzem pod skałami powstałym w wyniku wybuchu wulkanu, są dziełem natury. Rola człowieka ograniczyła się wyłącznie do stworzenia systemu transportu soli. Saliny są zabytkiem dziedzictwa narodowego Cabo Verde, są przygotowywane do wpisania na listę dziedzictwa UNESCO.

Ogromne połacie soli w wulkanicznym kraterze to rzeczywiście widok jedyny w swoim rodzaju. Wydobycie soli sięgało tu milionów ton. Do lat 80-tych sól eksportowano głównie do Portugalii (wyspy przez wiele lat były pod panowaniem portugalskim).

Wody Pedra de Luma mają właściwości terapeutyczne, podczas zwiedzania salin jest możliwość kąpieli, po której można wziąć prysznic (za opłatą 1 EUR). Kąpiel jest dokładnie na tej samej zasadzie co w Morzu Martwym – można leżeć czytając gazetę. Ja szczerze mówiąc odpuściłam sobie kąpiel. To był jeden z pierwszych punktów zwiedzania wyspy, nie chciałam się kleić do końca dnia. Wstęp do Salin kosztuje 5 EUR. Będąc na Wyspach koniecznie trzeba to miejsce odwiedzić!

Santa Maria – największe miasto wyspy Sal

Największym ośrodkiem miejskim wyspy Sal jest Santa Maria założona w 1830 roku. Miejscowość tworzy tak naprawdę jeden plac, kilka ulic i kościołów. Życie lokalnej ludności koncentruje się przy plaży i na pomoście. W mieście jest kilka domków i sklepików. Teraz buduje się tam coraz więcej hoteli i atrakcji typowo turystycznych. Obawiam się, że za kilka lat będzie (a może już jest?) typowym kurortem znanym z innych regionów świata. Pomost przy plaży jest miejsce gdzie codziennie rybacy wypływają w ocean i wracają ze świeżymi rybami, które są pożywieniem i dla miejscowych, i dla turystów.

Buracona i Błękitne Okno

Zwiedzając wyspę nie można pominąć Buracony, zwanej pieszczotliwie wielką dziurą. Skalista zatoka zlokalizowana jest w dawnym kraterze. Turkusowa woda kontrastująca z czarnymi klifami – widok jak z kosmosu. To miejsce przywodzi na myśl Lanzarote – krajobrazy są bardzo zbliżone. W końcu obie wyspy powstały w wyniku wybuchu wulkanów.

Terra Boa – fatamorgana na pustyni

Jak już wspominałam na początku wyspa Sal to było moje pierwsze spotkanie z Afryką. Tu po raz pierwszy wybrałam się na pustynię, tu też po raz pierwszy doświadczyłam zjawiska fatamorgany. I co ciekawe mimo kilkudziesięciu kolejnych podróży i odwiedzonych krajów jest to jedyna fatamorgana jaką widziałam w swoim życiu. Trudno opisać wrażenia – to jest jedno z tych doświadczeń, które trzeba po prostu przeżyć. Coś tak absolutnie niewiarygodnego, że patrzysz w przestrzeń i nie wiesz czy to co widzisz istnieje naprawdę czy tylko w Twojej głowie. Magia! Jedno z najcudowniejszych podróżniczych doświadczeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *