Seszele – plan i kosztorys 2-tygodniowego wyjazdu obejmujący 3 wyspy (Mahe, Praslin, la Digue)

Wszystkie informacje praktyczne znajdują się TU, w tym wpisie chciałabym przedstawić Wam plan naszego 2-tygodniowego wyjazdu. Co bym zmieniła z perspektywy czasu – na końcu.

Dzień 1

Wylot z Polski rano, zwiedzanie Dohy (10-godzinna przesiadka), nocny przelot na Seszele.

Dzień 2

Przylot na Mahe, przejazd do guesthousu le Triskell (z lotniska odebrał nas właściciel), zakwaterowanie, szybkie ogarnięcie po podróży, a następnie plażowanie. Najpierw Anse aux Pins gdzie znajdował się nasz guesthouse. Ale plaża okazała się mała stąd decyzja, by pojechać dalej. Padło na jedną z najsłynniejszych plaż na wyspie – Anse Takamaka. Pierwsze spotkanie z plażą otoczoną granitowymi skałami. Generalnie tego dnia był totalny chill i odpoczynek po podróży. Przy Anse Takamaka udało nam się po raz pierwszy (ale nie ostatni) zobaczyć Seszelskie żółwie. W drodze powrotnej do guesthousu szybkie zakupy a potem odsypianie podróży. Aha, tego dnia trzeba było zrobić rezerwację samochodu na dzień kolejny (w naszym przypadku było to po prostu wejście do przypadkowego hotelu i poproszenie w recepcji o rezerwację, nie było z tym najmniejszego problemu, następnego dnia o 9 rano czekało na nas nasze autko).

Dzień 3

Mamy samochód więc od rana ruszamy na objazd wyspy. Tego dnia padło na część północno-zachodnią. Pierwszy przystanek – stolica Victoria, następnie najsłynniejsza seszelska plaża Beau Vallon, później przejazd przez górzysty środek wyspy ze szczytami Mont Fleuri i Morne Blanc, twierdzą Venn’s Town i fabryką herbaty. W każdym z tych miejsc były krótkie przerwy z mniej lub bardziej męczącymi spacerami. To była najbardziej zielona część całego naszego wyjazdu na Seszele. Po wspinaniu się i podziwianiu seszelskiej przyrody dalej kierujemy się do Port Glaud gdzie zaczynają się najpiękniejsze plaże. Skręcamy też do wodospadu Sauzier Waterfall ale w porze suchej trudno nazwać go wodospadem. Po szybkim powrocie spod wodospadu kierujemy się ku plażom Grand Anse i Anse Barbarons. Tam robimy przerwę na kąpiel w oceanie i plażowanie. Następnie ruszamy ku Anse Louis, która nas zachwyca i gdzie też decydujemy się trochę zostać poleniuchować. Gdy słońce zaczyna chylić się ku zachodowi ruszamy w stronę Anse Royale gdzie w Cafe Kreol jemy naszą najdroższą i najgorszą kolację na Seszelach. Wieczorem wracamy do guesthousu.

Dzień 4

Dalszy ciąg jeżdżenia samochodem po wyspie, tym razem w kierunku południowym. Dzień drugi to z założenia praktycznie same plaże stąd poranna ulewa trochę nas martwi. Na szczęście zanim zrobimy sobie pierwszy przystanek po deszczu nie ma śladu. Tego dnia odwiedzamy plaże Anse Parnel, Anse Forbans i Anse Marie Louise. Dwie ostatnie znajdują się przy hotelu DoubleTree by Hilton ale swobodnie można do nich przejść ścieżką obok hotelu. Obie plaże zrobiły na nas ogromne wrażenie. Następnie przejeżdżamy na drugą stronę wyspy ale nie jedziemy główną drogą prowadzącą do Anse Takmaka tylko odbijamy w lewo w Intendance Road prowadzącą do najpiękniejszych wg mnie plaż na wyspie – Anse Bazarca i Petite Police. Już sama droga prowadząca od pewnego momentu przez gaj bananowy jest nieziemsko piękna a te dwie plaże to po prostu kosmos – nie dość, że piasek bielutki i mięciutki a woda lazurowa to w promieniu kilku kilometrów ani żywej duszy. Z Petit Police można dojść przez dżunglę do Police Bay (samochodem już się nie da wjechać) ale nam się już nie chciało. Te dwie plaże na tyle nas zachwyciły, że nie było potrzeby męczyć się bardziej 😉 Obie plaże były piękne ale też na obu ocean był bardzo wzburzony i raczej nie dało się tam bezpiecznie kąpać. W drodze powrotnej robimy postój Anse Intendance gdzie spędzamy jakieś dwie godziny plażując i kąpiąc się w oceanie. Ta plaża jest bardzo długa, bardzo szeroka i idealnie nadaje się na dłuższy odpoczynek. Po zażyciu kąpieli słonecznych i morskich kierujemy się dalej na północ w stronę Baie Lazare, gdzie podziwiamy Anse Gaulettes i Anse Gouvernement. Następnie jedziemy w stronę hotelu Four Seasons. Do hotelu należy plaża Petite Anse (Anse la Liberte). Wejść na teren hotelu może każdy, nie jest wymagana wcześniejsza rezerwacja, trzeba tylko podać imię, nazwisko i nazwę hotelu, w którym spędzamy wakacje. Po wejściu na teren hotelu trzeba kierować się w dół (fajnie i przyjemnie ale wraca się pod górę). Sam hotel robi fenomenalne wrażenie. Jest luksusowy ale nie przytłaczający. Nikt nie robi problemu jeśli chcecie wziąć prysznic czy porobić sobie zdjęcia. A sama plaża oczywiście piękna, kolor wody aż niewiarygodny. Po krótkim spacerze (i kolejnych dziesiątkach zrobionych zdjęć) wracamy na górę, wsiadamy w auto i kierujemy się ku położonej nieopodal Anse Soleil. Nie wiem czy to zmęczenie czy nadmiar pięknych widoków ale ta plaża nie zrobiła już na nas wrażenia stąd po krótkim spacerze wracamy do auta i kierujemy się do Anse Royale, gdzie znów jemy kolację. Tym razem w take-away’u 😉 Wracamy do guesthousu na nocleg.

Dzień 5

Po śniadaniu jedziemy do portu (odwozi nas właściciel guesthousu) i płyniemy na wyspę Praslin. Sama przeprawa trwa godzinę ale w porcie trzeba być godzinę przed wypłynięciem statku, żeby odebrać zarezerwowane bilety i nadać bagaż (procedura wygląda podobnie jak na lotnisku), co ciekawa tylko na Mahe tak było, na pozostałych wyspach po prostu zostawiało się walizki we wskazanym miejscu bez żadnego nadawania ich i obklejania. Po dotarciu do hotelu idziemy na obchód okolicy, robimy zakupy a potem udajemy się na plażę. Poprzez hotelową recepcję wynajmujemy samochód na kolejny dzień.

Dzień 6

Samochodem po Praslin – podobnie jak na Mahe ruszamy dookoła wyspy. Z tą różnicą, że wyspa Praslin jest na tyle mała, że objeżdżamy ją całą w 1 dzień. Zaczynamy z Grand Anse, kierujemy się do Anse Kerlan, próbujemy dostać się na Anse Georgette należącą do hotelu Constance Lemuria ale tu niestety trzeba mieć rezerwację. Teoretycznie trzeba ją zrobić dzień wcześniej, w praktyce okazuje się, że wejścia są zarezerwowane na tydzień do przodu. Postanawiamy w takim razie zobaczyć plażę… z góry. Ruszamy w kierunku Mont Plaisir gdzie wspinamy się na punkt widokowy Viewpoint Anse Georgette. Widok ładny ale bez jakiegoś super szału. Wracamy do Grand Anse i jadąc wzdłuż wybrzeża kierujemy się na samą północ wyspy. Wzdłuż drogi widać piękne zatoczki ale droga jest tak wąska, że nie ma nawet opcji, żeby się gdzieś zatrzymać. Na chwilę przystajemy przy Anse Bateau, Anse Consolation i Anse Marie-Louise. Jedziemy dalej, mijamy port i docieramy do Anse Volbert – Cote d’Or. To jedna z najpopularniejszych plaż. Jest długa, piaszczysta, woda spokojna. Dookoła znajduje się kilka hoteli i sporo restauracji. Zostajemy na plażowanie. Dalej ruszamy w kierunku Anse Petit Cour i Anse Possession. Żadna nie zachwyca nas na tyle, żeby zostać na dłużej. Następnie docieramy do Anse Takamaka należącej do hotelu Raffles. Tu też można bez problemu wejść. I ta plaża urzeknie nas na tyle, że nie dość, że zostaniemy na niej prawie do końca dnia to jeszcze na nią wrócimy. Nieco dalej znajduje się również przyjemna Anse Boudin a na samej północy wybrana kiedyś najpiękniejszą plażą całych Seszeli Anse Lazio. Anse Lazio jest piękna ale bardzo zatłoczona. Zatłoczona oczywiście jak na seszelskie warunki, bo do Mielna w sezonie to jej sporo brakuje 😉 Jest duża, jest szeroka, woda jest lazurowa, skały robią robotę ale dla mnie brakuje jej tego czegoś. Z Anse Lazio wracamy do naszego hotelu w Grand Anse.

Dzień 7

Planujemy wybrać się na Anse Takamaka ale ponieważ nie mamy już auta to zostają nam autobusy. Próbujemy wsiąść do dwóch jadących po sobie, oba są tak zatłoczone, że brakuje nawet miejsc stojących. Wracamy do hotelu i spędzamy dzień na basenie. Wieczorem oglądamy cudowny zachód słońca na plaży Grand Anse.

Dzień 8

Plan dokładnie taki sam jak dzień wcześniej, tym razem wyruszamy wcześniej z hotelu. Autobus tak samo zatłoczony ale tym razem udaje nam się wsiąść i po 40 minutach jazdy jesteśmy na Anse Takamaka. Tam spędzamy praktycznie cały dzień, wieczorem oglądamy zachód słońca na Anse Lazio i wracamy do hotelu.

Dzień 9

Rano spędzamy trochę czasu na basenie, potem jedziemy do portu i płyniemy na wyspę la Digue. Po zakwaterowaniu w guesthousie i wypożyczeniu rowerów ruszamy w pierwszą zapoznawczą podróż. Docieramy na Anse Severe, Anse Patatas, Anse Gaulettes i Anse Grosse Roche. Wracamy na Anse Severe gdzie zostajemy na dłużej, potem powrót do guesthousu i oglądanie zachodu słońca w okolicach portu.

Dzień 10

Rowerem jedziemy w tym samym kierunku co poprzedniego dnia ale docieramy do Anse Patatas (na którą będziemy wracać codziennie) i Anse Fourmis. Następnie wracamy i jedziemy na najsłynniejszą Anse Source d’Argent położoną na terenie l’Union Estate. Objeżdżamy wielką granitową skałę, mijamy plantacje bananów i papai, podglądamy żółwie i przejeżdżając przez plantacje wanilii docieramy do najpiękniejszej plaży świata. Też jest stosunkowo zatłoczona ale ciągnie się kilka kilometrów i im dalej od wejścia tym mniej ludzi. Zostajemy tu praktycznie do końca dnia, wieczorem zachód słońca na Anse Severe.

Dzień 11

Najbardziej męczący dzień całego wyjazdu. Najpierw rowerami docieramy do Grand Anse. Podziwiamy piękną szeroką plażę ale ponieważ nie ma tam nawet kawałka cienia to idziemy dalej przez dżunglę w kierunku Petite Anse. Tu sytuacja wygląda podobnie więc idziemy w kierunku Anse Cocos, która od początku była celem naszej wyprawy. Po przedarciu się przez dżunglę docieramy do tej ogromnej jak na seszelskie warunki plaży i spędzamy tam jakieś 3 godziny. Następnie wracamy tą samą drogą i po obiedzie jedziemy na Anse Patates gdzie zostajemy do końca dnia.

Dzień 12

Plażowanie na Anse Patates, Anse Grosse Roche i Anse Patates.

Dzień 13

Od rana plażowanie na Anse Patates, następnie przeprawa na Mahe. Po dotarciu do guesthousu idziemy pieszo do Victorii (2,5km) gdzie spędzamy nasz ostatni wieczór na wyspie.

Dzień 14

Wycieczka wzdłuż północnego wybrzeża – Anse Nord d’Est, Anse Machabee, Anse L’llot, Anse Glacis, Sunset Beach. Docieramy do Beau Vallon gdzie po raz ostatni korzystamy z seszelskiego słońca i kąpieli w Oceanie Indyjskim. Po południu wracamy do Victorii, jemy ostatni obiad i o 16 ruszamy na lotnisko skąd o 18.30 odlatujemy do Dohy.

Czy z perspektywy czasu coś bym zmieniła? Plan był całkiem dobry ale teraz myślę, że zrezygnowałabym z jednego dnia na Praslin na rzecz Mahe. Praslin nie jest tak ładna i ciekawa jak Mahe. Zdecydowanie dodałabym jeden dzień na największej wyspie archipelagu.

Koszt wyjazdu na Seszele

Nie ukrywam, że na instagramie dostawałam i wciąż dostaję od Was mnóstwo pytań o ceny na Seszelach i o to ile pieniędzy trzeba mieć na taką 2-tygodniową wycieczkę. Nas cały wyjazd kosztował 8 tys. zł za osobę za 2 tygodnie. W tę cenę wliczam absolutnie wszystko – od lotów, hoteli, promów po jedzenie i pamiątki. W tej cenie największy udział miały:

loty – 2800zł

noclegi – 2100zł za osobę

promy – 530zł za osobę

wynajęcie auta – 350zł za osobę

Do tego dochodzi jedzenie (obiad w restauracji typu takeaway 20-30zł, piwo 9zł, woda 3zł/litr, różne przekąski w cenie 1-3EUR ale wiadomo, że przez 2 tyg. trochę się tego zebrało).

Czy te 8 tysięcy to dużo czy mało? To oczywiście duża kwota ale mówimy o 2 tygodniach na Seszelach, na 3 różnych wyspach. Biura podróży oferują wyjazdy na 1 wyspę w cenie 6-7 tys. zł za tydzień (bez wyżywienia). Oczywiście da się jechać na Seszele za mniejszą kwotę. Przede wszystkim można polować na promocje biletów lotniczych (jeśli jesteście elastyczni co do terminu, nam zależało, żeby to była majówka a w okresie długich weekendów bilety zawsze są droższe), noclegi też da się znaleźć tańsze (przede wszystkim na Praslin gdzie u nas był 4-gwiazdkowy hotel, gdyby był guesthouse jak w innych miejscach to ogólna cena wyjazdu by była niższa). Można podróżować w 4 a nie 2 osoby przez co zmniejszą się i koszty noclegów, i wynajęcia auta (ta sama kwota do rozbicia na 4 a nie 2 osoby). No i można oszczędzić na alkoholu. Jedno małe piwo kosztuje 2 EUR, u nas szły takie piwka 3-4 na osobę dziennie (było naprawdę nieziemsko gorąco) co w skali 2 tygodni też daje pokaźną kwotę. Myślę, że w wersji oszczędnej jesteście w stanie spędzić 2 tygodnie na Seszelach za 5,5-6 tysięcy złotych.

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie wyjazdu na Seszele to jak zawsze jestem do dyspozycji, najlepiej pytać na instagramie.

Kolejne wpisy o tym co zobaczyć na poszczególnych wyspach się tworzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *