Seszele, wyspa Mahe – najpiękniejsze plaże + co zwiedzić

Wyspa Mahe to największa wyspa archipelagu o powierzchni 152 kilometrów kwadratowych. Tu znajduje się też stolica wyspiarskiego kraju – Victoria.

Chciałam przygotować dla Was ranking najpiękniejszych plaż ale nie jestem w stanie wybrać jednej czy kilku najpiękniejszych stąd po prostu opiszę i pokażę Wam wszystkie odwiedzone przez nas. Zdecydowana większość nas zachwyciła ale nie wiem która najbardziej. Jedne plaże są długie i szerokie, inne zupełnie malutkie. Wszystkie mają swój urok. Zapraszam zatem na podróż śladem najpiękniejszych plaż Seszeli. Kolejność przypadkowa. Przypominam, że nasz plan podróży krok po kroku znajdziecie TUTAJ.

Port Glaud

Plaża znajdująca się w okolicy wodospadu Sauzier. W okolicy znajduje się take-away oraz guesthouse. Wejście na plażę prowadzi przez jakieś prywatne podwórko. Nie wiem czy to przejście jest legalne czy nie ale nam się udało bez problemu przejść 😉 Auto zostało na poboczu, przy plaży nie ma żadnego parkingu. Na plaży nie było zupełnie nikogo. Nie jest ona duża ale bardzo przyjemna. Granitowe skały znajdują się i w wodzie, i na plaży. Dodatkowym atutem jest widok z bliska na szczyt Morne Blanc oraz na… opuszczony hotel. Trochę jak z horroru klasy B 😉 Ale za dnia było bardzo przyjemnie. Woda jest tu zupełnie spokojna, można się kąpać bez problemu.

Grande Anse

Kolejna plaża za Port Glaud w kierunku południowym. Długa, szeroka, z bielutkim piaskiem i turkusową wodą. Tu już są większe fale i trzeba uważać w wodzie. Ale na plażowanie – idealna.

Anse Barbarons

Plaża sąsiadująca z Grand Anse, znajduje się przy niej hotel AVANI Seychelles Barbarons ale plaża jest publiczna i każdy może na nią wejść. Również długa, szeroka i biała. Ale to nudne, co? 😉

Anse Louis

Plaża należąca do najdroższego hotelu na Mahe – Maia Luxury Resort & SPA. Dostępna dla każdego bez żadnych rezerwacji ani nawet kontroli. Przepiękna, ze śnieżnobiałym piaskiem i lazurową wodą, otoczona bujną zielenią. Znajduje się przy niej mały parking więc bez problemu można zostawić auto. Podobno strzeżona 24h/dobę ale jeśli tak to bardzo dyskretnie, bo żaden ochroniarz nam się nie rzucił w oczy 😉

Anse Soleil

Pierwsza z plaż należących do okręgu Baie Lazare. Moim zdaniem regionu obfitującego w najpiękniejsze plaże na Seszelach. Więc jeśli macie ograniczony czas na Mahe i nie możecie zobaczyć wszystkich plaż to polecam Wam wybrać się właśnie tu. Akurat Anse Soleil nas specjalnie nie zachwyciła ale jak już wspominałam we wpisie o planie podróży – chyba wynikało to z tego, że była jedną z ostatnich odwiedzanych przez nas tego dnia. Bo patrząc na powyższe zdjęcia niczego jej nie można zarzucić. Nie jest duża ale piaszczysta, otoczona palmami kokosowymi i sporymi skałami. Było na niej trochę ludzi. Przy wejściu znajdują się dwie restauracje. Plaża nie ma parkingu stąd wszystkie samochody stoją na poboczu, jest mało miejsca. Jeśli nie czujecie się dobrymi kierowcami to zostawcie samochód przy hotelu Four Seasons i przejdźcie na tę plażę pieszo.

Petite Anse (Anse la Liberte)

Plaża należąca do hotelu Four Seasons Resort & SPA. Kolor wody niebiańsko lazurowy, widoczny już z daleka. Przy wejściu na teren resortu będziecie proszeni i podanie nazwiska i adresu Waszego hotelu. Ale nikt nie robi problemu i na teren hotelu oraz na plażę można wejść z marszu. Dojście do plaży jest dobrze oznakowane, w razie czego zawsze można kogoś dopytać. Na plaży znajduje się huśtawka, ramka na zdjęcie (idealne na insta;) ) i szereg innych udogodnień. Plaża jest jedną z najpiękniejszych na wyspie. Biel piasku, turkus wody i zieleń otaczającej ją dżungli robi niebywałe wrażenie. Do odwiedzenia koniecznie! Plaża nie jest zatłoczona, bo hotelowi goście spędzają czas na terenie hotelu podziwiając plażę wyłącznie z daleka 😀

Anse Intendance

Jedna z największych plaż, bardzo długa i szeroka. Znajduje się przy niej hotel i jest parę osób ale biorąc pod uwagę jej rozmiary możecie liczyć na spory kawałek piachu tylko dla siebie. Tu była jedna z naszych dłuższych przerw. Leżenie na białym piasku i podziwianie turkusowej wody było ogromną przyjemnością. Można się kąpać ale fale są duże i silne więc trzeba uważać. Przy samym wejściu na plażę znajduje się parking.

Anse Gaulettes

Kolejna piękna plaża w okolicach Baie Lazare. Znów są palmy, są granitowe kamienie (nie tylko w wodzie ale też na plaży), jest biały piasek i turkusowa woda. Ileż można 😀

Anse Gouvernement

Jedna z moich ulubionych plaż. Sąsiadka Anse Gaulettes. Przy wejściu plaża jak plaża, szału nie robi (jak na Seszele oczywiście) ale za wielkimi granitowymi skałami jest cudowna mała zatoczka. Kawałek białej plaży otoczony ogromnymi krągłymi skałami, woda tak przejrzysta, że nic tylko butelkować i sprzedawać (no dobra, wiadomo, że słona jak cholera), do tego spokojna i płytka, dno piaszczyste, można się kąpać bez najmniejszego problemu. Cudowne miejsce na dłuższy odpoczynek, z którego wcale nie chciało nam się wychodzić. A wszystkie zdjęcia stamtąd są jak pocztówki. Must-see!

Anse Takamaka

Jak już kilka razy wspominałam Takamaka była pierwszą seszelską plażą, którą udało nam się zobaczyć. Leży w południowo-zachodniej części wyspy i otoczona jest drzewami takamaka, pod którymi można szukać trochę cienia. Plaża jest dosyć spora, piasek bieluśki a te ogromne granitowe skały robią niesamowite wrażenie. Zwłaszcza jak widzi się je po raz pierwszy. Już w żadnym innym miejscu nie oczarowały mnie tak bardzo jak właśnie na plaży Takamaka. Przy plaży znajduje się jakiś guesthouse, hotelik, bar i restauracja. Obok restauracji znajduje się rezerwacik żółwi seszelskich. Ale nie chodzą sobie na wolności tak jak na la Digue. Niemniej to też było nasze pierwsze spotkanie z seszelskimi żółwiami. Mimo iż nie zaliczyłabym jej do top 3 seszelskich plaż to ma w moim sercu wyjątkowe miejsce.

Anse Bazarca

Gdybym jednak musiała wybrać jakąś jedną plażę jako swój nr 1 na Seszelach albo chociażby na Mahe to chyba zdecydowałabym się na Anse Bazarca. Zacznijmy od tego, że położona jest gdzieś na końcu wyspy, żeby nie powiedzieć na końcu świata. A prawda jest taka, że bardzo niedaleko Anse Intendace. Już sama droga wiodąca na plażę to raj – jedzie się przez ogromny gaj bananowców. Ponieważ ruch tam jest znikomy to robimy sobie przerwy na zdjęcia. A jak docieramy na plażę to nie wierzymy własnym oczom – lazur jeszcze bardziej bije po oczach, biel piasku wydaje się nierealna a wszystko to w otoczeniu skał i bujnej roślinności. Do tego naprawdę wielkie fale i mamy obrazek jak z bajki. Szczerze mówiąc z tej plaży nie chciało mi się wychodzić ale że nie było tam w ogóle cienia to trzeba było. Plaża jest absolutnie fantastyczna – must-see!

Petit Police

Petit Police to sąsiadka Anse Bazarca. Pomiędzy obiema plażami znajduje się punkt widokowy, z którego widać z góry obie plaże. Koniecznie się tam zatrzymajcie! Petit Police jest nieco mniejsza od swojej sąsiadki, nieco mniej urocza ale to też jedna z piękniejszych plaż na Mahe.

Anse Marie-Loiuse

Plaża, na którą najłatwiej się dostać przechodząc ścieżką obok hotelu DoubleTree by Hilton. Jak wejdziecie na plażę (jest to Anse Forbans) to po prawej stronie zobaczycie ogromną skałę porośniętą roślinnością. Ta skała dzieli plażę na dwie części – jedna z nich to właśnie Anse Marie-Loiuse a druga Anse Forbans. Trudno powiedzieć, która piękniejsza, obie fantastyczne. Najlepiej podziwiać je ze szczytu tej wielkiej skały. Da się na nią wejść bez najmniejszego problemu a widoki na obie strony są po prostu oszałamiające. To chyba jedna z najbardziej zielonych plaż na Seszelach.

Anse Forbans

Sąsiadka Anse Marie – Louise, należąca do hotelu Double Tree Resort & SPA. Goście hotelowi spędzają czas na basenie więc jest duże prawdopodobieństwo, że będziecie mieli ją tylko dla siebie. Podobno na tę plażę najczęściej przypływali piraci, żeby uzupełnić zapasy. Generalnie jest dość wąska i na dłuższe plażowanie raczej się nie nadaje ale warto ją zobaczyć, zwłaszcza z góry.

Anse Royale

Anse Royale to jedna z większych osad na Mahe. Jest tu szpital, banki, sporo sklepów, restauracji i kawiarni. Jest też oczywiście plaża. Plaża niezbyt szeroka ale bardzo długa. Woda nie jest tak zachwycająca jak na plażach po drugiej stronie wyspy ale za to jest bardzo spokojna. Więc to kolejne miejsce warte rozważenia dla podróżujących z dziećmi.

Anse aux Pins

Mała plaża otoczona drzewami filaos. Po południu jest praktycznie w całości zalewana przez wodę więc jeśli chcecie tu plażować to od razu po śniadaniu 😉

Anse Machabee

Plaża w północnej części wyspy należąca do kilku znajdujących się w jej sąsiedztwie hoteli. W wielu miejscach znajdziecie informacje, że na Seszelach wszystkie plaże są publiczne i na wszystkie można wejść. Nie jest to niestety do końca prawdą. Niektóre plaże są zajęte przez hotele i nie ma do nich swobodnego dojścia. Na niektóre można się dostać po wcześniejszej rezerwacji czy zgłoszeniu tego w hotelu ale są też niestety takie, na które nie wejdziecie (nawet na mapach w maps.me są plaże zaznaczona private beach, you are not welcome!!!). Nie wiem jak jest z Anse Machabee bo nie podejmowaliśmy próby wejścia przez żaden z otaczających ją hoteli ale żadnej swobodnej ścieżki nie ma. Na szczęście plaża położona jest tak jakby w dole pod hotelami i ładnie ją widać z głównej drogi. Podobnie sytuacja wygląda ze wszystkimi plażami północnego wybrzeża – Anse L’llot, Glacis Beach i Sunset Beach. Polecam przejażdżkę autobusem wzdłuż północnego wybrzeża i obejrzenie sobie tych plaż.

Port Launay

Plaża, do której warto jechać będąc w okolicy Sauzier Waterfall. Są ogromne kamienie, na które można wejść, jest zieleń, jest biały piasek. Jak to na Seszelach 😉

Beau Vallon

Oddalona o 3 km od stolicy jedna z najpopularniejszych plaż Seszeli. Długa na 10 kilometrów z łagodnym, piaszczystym zejściem do wody. Nasze pierwsze spotkanie z Beau Vallon to jedno wielkie rozczarowanie. Po pierwsze otoczenie – kurort jak w każdym innym miejscu na świecie. Są stragany z suwenirami, są knajpy, są hotele. A przecież na Seszelach najcudowniejsze jest to, że te wszystkie plaże są takie dzikie. A na samej plaży chyba ze 100 osób! Nasza pierwsza wizyta na Beau Vallon trwała w porywach 3 minuty. Zdjęcia i szybka ewakuacja. Przy drugim podejściu, tuż przed wylotem, zrobiła trochę lepsze wrażenie ale nadal nie zaliczam jej do czołówki seszelskich plaż. Na pewno powinniście wziąć ją pod uwagę jeśli podróżujecie z dziećmi. Ta plaża jest bezpieczna do kąpieli, woda jest spokojna i płytka. No i podczas podróży z dziećmi na pewno ta cała okołoplażowa infrastruktura ułatwia życie.

Park Narodowy Morne Seychellois

Morne Seychellois to najwyższy szczyt archipelagu liczący 905 m. n. p. m. Widoczny z wielu punktów na wyspie. Wejście na szlak znajduje się tuż przy głównej drodze prowadzącej do Sans Souci. Są miejsca gdzie jest dobrze oznakowany, a są takie gdzie zupełnie nie wiadomo gdzie iść. My po przejściu pewnego fragmentu wracamy. Raz, że nie do końca wiemy gdzie iść, dwa, że nie mamy aż tak dużo czasu. Ale polecam wejście chociaż trochę na teren parku narodowego. Poza śmieciami (niestety) zobaczycie też piękną, zieloną odsłonę wyspy.

Park Narodowy pokrywa 20% lądu wyspy Mahe. Obejmuje nadmorskie lasy namorzynowe i trzy najwyższe szczyty na wyspie.

Sauzier Waterfall

Wodospad to szumnie powiedziane. Może w porze deszczowej jest tam jakaś woda, podczas naszej wizyty było to coś na zasadzie niedokręconego kranu 😀 Samo otoczenie jest bardzo ładne, do wodospadu idzie się przez gęstą dżunglę (uwaga, są komary) ale po dojściu na miejsce czekało rozczarowanie. I banda rozwrzeszczanych lokalesów. U nas było to zrobienie paru zdjęć i odwrót.

Uwaga, za wejście na wodospad trzeba zapłacić. Generalnie jak skręcicie z głównej drogi to dopadnie Was jakiś lokalny człowiek i będzie chciał opłaty. Już nie pamiętam od jakiej kwoty zaczynaliśmy negocjacje (abstrakcyjnie wysokiej na pewno) ale skończyło się na 5 EUR – za wejście dla 2 osób i parking. W porze suchej nie jest to warte nawet tych 5 EUR.

Ruiny i punkt widokowy Venn’s Town Mission Lodge

Jadąc Sans Souci Road z Victorii do Port Galud napotkacie ruiny szkoły dla sierot i dzieci byłych niewolników. Szkołę założyli księża kapucyni po zniesieniu niewolnictwa. Po wejściu z parkingu mijamy ruiny (nie one są tu największą atrakcją) i udajemy się do punktu widokowego, z którego rozpościera się fantastyczny widok na cały park narodowy oraz zachodnie wybrzeże wyspy. Dla tego widoku musicie tu przyjechać. Po drodze do punktu widokowego można napotkać endemiczne gatunki roślin – wszystkie są opisane i oznakowane.

Pawilon stanowiący punkt widokowy to także pamiątka wizyty królowej Elżbiety II na wyspie. Brytyjska królowa w 1972 roku jadła w tym pawilonie podwieczorek o czym informuje znajdująca się przed wejściem tablica.

Fabryka herbaty SeyTe

Znajduje się nieco za ruinami w kierunku Port Glaud. Nawet jeśli nie chcecie jej zwiedzać to polecam wejść na jej teren, by również zobaczyć nieziemską panoramę. Tym razem spojrzycie z góry na plaże zachodniego wybrzeża wyspy. Bujna zieleń a w dole białe plaże i turkusowa woda – raj? Przy fabryce działa mały sklepik gdzie za 20 SCR możecie zakupić pudełeczko lokalnej herbaty. Parking znajduje się naprzeciwko wejścia na teren fabryki.

Victoria – stolica Seszeli

Jedna z najmniejszych stolic świata. Wszyscy wszędzie piszą, że w Victorii nic nie ma i nie warto tam jechać. Chciałabym napisać, że to nieprawda ale… Victoria to też jedna z najmniej ciekawych stolic świata. Mieszka tu 1/3 ludności całego archipelagu.

Symbolem miasta jest Clock Tower – miniaturowa kopia londyńskiej wieży zegarowej z mostu Vauxhall upamiętniająca nadanie Seszelom statusu brytyjskiej kolonii w 1903 roku. Big Ben stoi na środku skrzyżowania – jednego z dwóch seszelskich skrzyżowań posiadających sygnalizację świetlną. Naprzeciwko wieży znajduje się siedziba Sądu Najwyższego ulokowana w kolonialnym budynku, a za nim pomnik Pierre’a Poivre – założyciela pierwszej uprawy przypraw na Seszelach. Nieopodal znajduje się Muzeum Historii Naturalnej.

Naprzeciwko muzeum znajduje się zabytkowy budynek poczty. Warto do niego zajrzeć. Przed wejściem zobaczycie rzeźby seszelskich symboli – kokosa coco de mer i żółwia.

Trzeba też odwiedzić bazar pełen owoców, warzyw, ryb, przypraw i pamiątek. Jeśli macie możliwość to wybierzcie się tu w sobotę rano kiedy handel kwitnie najokazalej. Na targu kupicie też pamiątki i to właśnie tu polecam Wam kupić magnesiki, breloczki, oleje i inne pierdołki. Tu jest najtaniej – choć trzeba się oczywiście targować. Sporo pamiątek jest też na stoiskach w okolicy parkingu ale tam ceny są wyższe a sprzedawcy nie aż tak skłonni do negocjacji.

Jedną z najpopularniejszych atrakcji Victorii jest kolorowa świątynia hinduska Sri Navasakthi Vinyagar. Na nas szczerze mówiąc nie zrobiła dużego wrażenia. Ale jak już do Victorii dotrzecie to zajrzyjcie chociaż na chwilę.

Victorię najlepiej zwiedzać pieszo, jest naprawdę niewielka. Samochód najlepiej zostawić na płatnym parkingu przy wjeździe do miasta, nieopodal skrzyżowania z Clock Tower. Bilet parkingowy (10 SCR za 2 godziny) trzeba kupić w sklepie spożywczym naprzeciwko parkingu, dostaniecie bilet, który trzeba wypełnić (datę i godzinę), a następnie włożyć za szybę. Victoria mimo iż niewielka to zakorkowana jest tak jak wszystkie światowe metropolie. Wyjazd z tego parkingu zajął nam chyba z 20 minut.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *