Wyspa Kos – zwiedzanie

Jak już wspominałam we wpisie gdzie macie wszystkie niezbędna informacje jak zorganizować sobie wakacje w Grecji, na Kos wynajęliśmy samochód i tak zwiedzaliśmy wyspę. Poniżej wszystkie must-see tej całkiem sporej greckiej wyspy.

Miasto Kos – atrakcje

Stolica, główny port i tak naprawdę jedyne miasto na wyspie. Uwaga, wjeżdżając do miasta musicie zostawić auto na jednym z parkingów w okolicy Casa Romana, gdyż bliżej centrum i portu nie ma parkingu z prawdziwego zdarzenia, są tylko jakieś pojedyncze miejsca parkingowe, zazwyczaj zajęte.

Ponieważ auto zostawiamy właśnie na tym parkingu to zwiedzanie miasta Kos zaczynamy od Plateia Diagora – małego placyku położonego po drugiej stronie ulicy. Dojście jest schodkami, na końcu których zobaczycie minaret – pozostałość po meczecie. Na przeuroczym placyku, który jest po drugiej stronie minaretu, robimy sobie przerwę na kawę. Przysiadamy w tradycyjnej tawernie i podziwiamy kolorową zabudowę ozdobioną cudowną roślinnością. Właśnie za takie miejsca kocham Grecję!

Po podniesieniu poziomu kofeiny we krwi ruszamy dalej. Uliczką Teologou ruszamy w kierunku ruin i pozostałości z czasów rzymskich – gimnazjonu, łaźni i antycznego stadionu. Ja szczerze mówiąc nie mam tak bujnej wyobraźni, żeby w kupie kamieni zobaczyć to co było tam tysiące lat temu więc robimy parę zdjęć i kierujemy się w stronę portu.

Spacerujemy chwilę wzdłuż łódek i jachtów mając świadomość, że do portu w Kos za kilka dni wrócimy, by popłynąć do Bodrum.

Z portu ruszamy więc w kierunku głównego placu miasta ale z bardzo ważnym przystankiem po drodze 😀 Ten przystanek to najbardziej instagramowe miejsce w mieście a chyba nawet na całej wyspie. Mowa o The Fish House Taverna przy ulicy Martiou St Kos Harbour 25. Na pewno nie przegapicie tego miejsca, bo zawsze stoi tam kolejka osób czekających na to, żeby zrobić sobie zdjęć w bajkowej scenerii. Są wymalowane na biało schody, niebieskie dzbany, różowe kwiaty, kolorowe krzesełka. Wszystko spójne, piękne, nic tylko robić zdjęcia i wrzucać na insta 😉 Tudzież na bloga 😉

Po tej fotopauzie ruszamy dalej w kierunku placu Eleftherias – jednego z głównych i największych placów w mieście. Stoi przy nim meczet Defterdar przykuwający uwagę czerwonymi kopułami i wieżyczką wysokiego minaretu. W meczecie znajduje się mauzeoleum Hadżiego Paszy – słynnego XVIII-wiecznego dowódcy wojsk tureckich. Meczet otwiera się tylko w piątki, gdy muzułmańskie rodziny (jest ich na Kos około 50) mogą się tu modlić, a turyści mogą zajrzeć do środka.

W południowej stronie placu znajduje się kryty bazar. Warto tam zajrzeć, popatrzeć, przejść się ale zdecydowanie nie polecam robienia tu zakupów. Ceny są średnio 30% wyższe niż w innych miejscach. Te same produkty kupicie w innych sklepach zarówno w mieście, jak i w innych miejscowościach na wyspie a za sporo mniejsze pieniądze. To niestety taka typowa pułapka turystyczna. Wejście do hali jest cudownie oplecione bugenwillami.

Nieopodal targu znajduje się cerkiew Agia Paraskevi – świętej mniszki kościoła prawosławnego. Jest to najważniejsza cerkiew w całym mieście. Wewnątrz znajdują się bizantyjskie obrazy. Niestety podczas naszego pobytu cerkiew była w remoncie. Uległa ona poważnym zniszczeniom podczas trzęsienia ziemi w 2007 roku.

Z placu kierujemy się ku agorze. Jest to ogromny teren, agora w mieście Kos miała wymiary 300 na 80 metrów i była jedną z największych w czasach starożytnych. Na terenie agory znajdują się pozostałości świątyni Afrodyty, świątyni Dionizosa, mozaiki, ruiny bazyliki czy pozostałości średniowiecznych murów oraz hellenistycznych wałów obronnych. Wstęp na teren agory jest bezpłatny.

Spacerując wzdłuż agory w kierunku portu warto też zwrócić uwagę na kolorowy budynek hotelu Gelsomino. Dzielnica, w której się znajduje nazywana jest dzielnicą włoską. Hotel powstał w 1929 roku i zaprojektował go Rodolfo Petracco. A w dzielnicy włoskiej poza hotelem znajdziemy też siedzibę gubernatora, bastion Schlegelholz, ratusz i budynek sądu.

W tej okolicy znajduje się też zamek rycerzy św. Jana stojący na cyplu. Jest o jednocześnie naturalna zasłona chroniąca miasto przed wiatrem, dawniej była twierdzą chroniącą wybrzeże. W 1933 roku zamek został zdobyty przez Niemców i stał się obozem jenieckim dla żołnierzy włoskich i angielskich. Kiedyś zamek nazywano Nerantzia od gaju pomarańczowego, który go wtedy otaczał. Fortecę opasują dwa kręgi grubych murów, a na jej teren prowadzi most przerzucony nad dawną fosą. Obecnie pod mostem ciągnie się Aleja Palmowa.

Przy agorze znajduje się też plac Platanou z najstarszym platanem w mieście zwanym platanem Hipokratesa, który ma ponad 500 lat. Konary drzewa podtrzymywane są przez metalowe rusztowanie. Mieszkańcy Kos uważają, że drzewo zostało zasadzone przez samego Hipokratesa, który w jego cieniu przyjmował pacjentów. Wg legend pod tym samym drzewem nauczał też apostoł Paweł.

W sąsiedztwie placu znajduje się meczet z loggią zwany świątynią Gazi Hassana, który zbudował go w 1876 roku prawdopodobnie w miejscu bizantyjskiej świątyni. Obok meczetu znajduje się fontanna, a jego kopuła wsparta jest na 7 filarach. Drewno użyte do budowy dachu meczetu pochodziło z… wraku szwedzkiego statku.

I na koniec tuż przed powrotem na parking zaglądamy do Casa Romana. Są to pozostałości świątyni patrycjuszowskiej z III wieku. Niestety jak wszystkie ruiny – mnie nie przekonują i nie widzę tam rezydencji tylko kupę kamieni, no sorry.

Tłocznia oliwy

W miejscowości Zipari znajduje się mała fabryka oliwy. Ja w tłoczni oliwy byłam już nie raz stąd byłam tą atrakcją średnio zainteresowana ale przy fabryce znajduje się sklepik. A dobrej oliwy nigdy za dużo. Sami widzicie, że sklep jest bardzo stylowo urządzony, można skosztować oliwy i oliwek oraz oczywiście zrobić zakupy. Oliwa jest tu rzeczywiście tańsza niż w innych miejscach na wyspie (nawet w marketach) więc polecam zrobić sobie przystanek na mały shopping. Poza oliwą i produktami spożywczymi kupicie tu też kosmetyki na bazie oliwy z oliwek i przeróżne zestawy prezentowe.

Kapliczki i kościoły

Jakimikolwiek drogami będziecie podróżować po Kos miniecie dziesiątki przeuroczych białych kościółków z niebieskimi kopułami. Taki typowy grecki obrazek. Warto się przy którejś zatrzymać na zdjęcia.

Mastichari

Spokojny kurort i centrum rybołówstwa. Znajduje się tu też niewielki port, z którego wypływają promy i statki wycieczkowe na wysepkę Kalymnos.

Przy porcie znajduje się rondo z posągiem Posejdona.

Mastichari może poszczycić się piękną, czystą, szeroką plażą. Jest tu sporo leżaków i centrum sportów wodnych. Przy plaży działa też sporo tawern i barów a bardziej w głąb miasteczka znajdziecie kilka sklepików z pamiątkami i marketów.

Przy tej plaży można oglądać przepiękne zachody słońca.

Tigaki

Dosyć spokojny kurort. Większy niż Mastichari ale daleko mu do Kardameny. Tigaki to właściwie jedna ulica prowadząca do plaży pełna kolorowo urządzonych tawern, barów i restauracji oraz sklepików z pamiątkami. Wszystko jest tu bardzo gustownie urządzone i przyjemne. Plaża jak dla mnie za bardzo zastawiona leżakami i nie tak ładna jak ta w Mastichari.

Słone jeziorko Alikes

Znajduje się pomiędzy kurotami Tigaki i Marmari. Właściwie są to słone bagna wykorzystywane kiedyś do odparowywania soli z wody morskiej. Główną atrakcją jeziorka są brodzące w nim nieraz flamingi. My niestety nie mieliśmy przyjemności ich spotkać. Flamingi można spotkać w czerwcu i lipcu więc my byliśmy chyba trochę za wcześniej 😉 Przy jeziorku znajduje się kilka parkingów z różnych stron. My jechaliśmy od strony Tigaki, zostawiliśmy samochód nieopodal hotelu Oasis skąd do jeziorka prowadzi króciutka ścieżka.

Asklepiejon – świątynia Asklepiosa

To najlepiej zachowany z 300 greckich Asklepiejonów, jedno z największych osiągnięć architektonicznych okresu hellenistycznego. Asklepiejony były świątyniami Asklepiosa. Bilet wstępu do ruin (bo to tylko ruiny, nie oszukujmy się) kosztuje 8 EUR więc zrezygnowaliśmy z wejścia. Natomiast jak wejdziecie na polankę po lewej stronie jeszcze przed wejściem na teren Asklepiejonu to jest tam taki płot, przez który wszystko widać. Zdjęcia może jakoś szałowo nie wychodzą ale zobaczyć można wszystko.

Termy – gorące źródła Embros Therma

Jadąc z miasta Kos trzeba kierować się ku Agios Fokas. Tam warto zrobić foto-pauzę przy latarni morskiej.

Same termy znajdują się ok. 10 kilometrów od miasta Kos, droga prowadzi przez góry więc widoki po drodze są przepiękne. Sporo osób pokonuje tę trasę rowerami.

Same termy są małe i nie oszukujmy się – śmierdzące. Ale bardzo Wam polecam wizytę w tym miejscu, żeby pooglądać czarne plaże (nie aż tak czarne jak na Islandii ale jednak), wystające z morza składy i generalnie przyjemną Therma Beach. Same źródła zostały odkryte w 1934 roku,

Zaparkować trzeba przy głównej drodze – jest tam dobrze oznakowany parking i mała restauracja przy nim. Następnie trzeba schodzić w dół mijając plaże i skały aż docieramy do miejsca docelowego, czyli źródełek z wodą o temperaturze 45 – 50 stopni. W wodzie można się kąpać, ponieważ miesza się ona z chłodną wodą morską. Pamiętajcie jednak, żeby przed kąpielą zdjąć biżuterię i może nie zakładać swojego najlepszego stroju plażowego, bo raz, że będzie śmierdział, a dwa, że może się zniszczyć. My tylko sobie na źródełka popatrzyliśmy, nie mieliśmy ochoty na kąpiel 😉

Woda w źródełku jest bogata w minerały i podobno ma właściwości lecznicze, szczególnie zalecana jest na dolegliwości reumatyczne. Nie twierdzę, że to nie prawda ale nie oszukujmy się – po jednej kąpieli nikogo nie uzdrowi 😉

Pyli

Maleńkie i spokojne miasteczko położone około 15 km od miasta Kos. Tu żyje się spokojnie, raczej nie spotkacie tu turystów. Wg greckiej mitologii mieszkańcy Pyli udzielili schronienia Heraklesowi.

Miejscowość słynie z tradycyjnych kamiennych domostw otaczających centralny plac miasta.

Około 300 metrów od tego placu znajduje się grobowiec Harmylosa – starożytnego władcy wyspy. Warto też zobaczyć stare źródło wypływające z kamiennej studni w uroczym zacienionym zakątku. Cudownie można się tam schłodzić w upalny dzień.

Warto też zobaczyć lokalny kościół.

Antimachia

Miejscowość leży ok. 4 km od Mastichari. Wg mitologii tutaj Herakles miał się wdać w bójkę z pasterzem Antagorasem.

Najważniejszymi zabytkami miejscowości są tradycyjny Dom Antimachia i Milos tou Papa – stary, tradycyjny wiatrak.

Kardamena

Kolejny kurort, tym razem naprawdę spory, z naprawdę dużym i dobrze zaopatrzonym supermarketem.

Kardamena uchodzi za największą imprezownię Kos – w szczycie sezonu jest tu głośno i tłoczono ale w maju było całkiem przyjemnie.

W Kardamenie jest spory port, jest mnóstwo sklepików, kawiarni, restauracji i barów.

Paradise Beach

Rzekomo najpiękniejsza plaża na wyspie. Jak już pisałam wcześniej – Kos to nie jest wyspa dla miłośników pięknych plaż.

Do Paradise Beach trzeba zjechać z góry. Po drodze znajduje się miejsce, gdzie można się zatrzymać i popatrzeć na plażę z góry.

Po zjechaniu do samej plaży czar pryska – piasek jest szary (jak na większości plaż na Kos). Woda co prawda przejrzysta i czysta ale wszystko zawalone leżakami, budkami z jedzeniem i wszystkim innym czego zachodnioeuropejscy turyści potrzebują do szczęścia 😉 Spędziliśmy tam chwilę, zrobiliśmy zdjęcia i uciekliśmy.

Plaka – Pawi Las

W lesie niedaleko miejscowości Plaka żyje sobie stado pawi, a także koty i żółwie. Tych ostatnich niestety nie mieliśmy przyjemności spotkać. Pawie są niejakim symbolem Kos – zobaczycie je w hotelach (w postaci rzeźb), na magnesikach i pocztówkach. Nie do końca wiadomo skąd się wzięły na wyspie, jedna z legend mówi, że sprowadził je tam sam Aleksander Wielki. W starożytności pawie uważano za ptaki królewskie.

Zia – zachód słońca

Zia to jedno z moich ulubionych miejsc na Kos. Górska wioska, która słynie z zachodów słońca. Naczytałam się, że po godzinie 18 do maleńkiej wioski ciągną dziesiątki autokarów, by zostawić tam turystów i wczesnym wieczorem po nich wrócić. Przyznam, że trochę mnie to przeraziło, ja za tłumami nie przepadam. Na szczęście w maju tłumów nie było. Owszem, było trochę ludzi, ale spokojnie dało się znaleźć miejsce w restauracji i zrobić zakupy.

Zia to świetne miejsce na zakup pamiątek – stragany ciągną się jeden przy drugim, wybór wszystkiego jest ogromny, a ceny najniższe na całej wyspie.

Jeśli chodzi o oglądanie zachodu słońca to polecam restaurację Sunset Balcony. Idąc wzdłuż głównej uliczki miasta w pewnym momencie trzeba pójść w prawo, do góry. Jak będziecie szli od parkingu do macie jedną uliczkę, która w pewnym momencie skręca w lewo. Zamiast iść w lewo to idźcie w prawo, wzdłuż straganów z pamiątkami. W pewnym momencie zaczną się schody. Miniecie kilka barów i restauracji i na końcu dotrzecie do tawerny Sunset Balcony. Jest ona najwyżej położoną restauracją w miasteczku, funkcjonuje od 33 lat i oferuje najpiękniejszy widok na zachodzące słońce. Jedzenie jest tu nieco droższe niż w pozostałych tawernach (ale też nie jakieś szalenie drogie, za 3 napoje i jakieś tzatziki zapłaciliśmy 10 EUR) ale ten widok jest tego wart.

Przy restauracji znajduje się kościół Agios Georgios – bizantyjska budowla, do której warto zajrzeć.

Sama wioska jest przeurocza. Nie brakuje tu kolorowo urządzonych restauracji, tawern i barów. Ludzie są niesamowicie otwarci i przyjaźni. No i te widoki – nie tylko podczas zachodu słońca. Z wioski macie widok na całą okolicę, na góry i na morze Egejskie. Jest pocztówkowo, pięknie i bardzo przyjemnie.

No i last but not least – dojazd. Droga wiedzie wśród gajów oliwnych, czasem drogę zablokuje Wam stado kóz. Bajka.

Agios Dimitrios

Wioska znajdująca się w okolicy Zia. Wsród opustoszałych uliczek (poza nami naprawdę nie było tam żywej duszy) znajduje się kościół Agios Dimitrios wzniesiony na pozostałościach starej bazyliki chrześcijańskiej. Kościół wieńczy imponująca dzwonnica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *