Nikiszowiec i Giszowiec – dwa wyjątkowe miejsca w Katowicach

Wybierając się do Katowic na weekend niewiele wiedziałam o mieście i o regionie. Ale kojarzyłam, że jest coś takiego jak Nikiszowiec i koniecznie trzeba to miejsce zobaczyć będąc w Katowicach. To samo powiedziała mi pani w informacji turystycznej na katowickiem rynku gdzie weszłam po mapkę. Poza mapami Katowic i regionu Śląskiego dostałam też dwie ulotki – spacerem po Nikiszowcu i spacerem po Giszowcu. Teraz to już nie mogłam sobie odpuścić.

Nikiszowiec to osiedle górnicze typu miejskiego zbudowane w latach 1908 – 1914. Jest architektonicznym unikatem zaprojektowanym przez braci Zillmannów. To magiczne miejsce mogliście zobaczyć m.in. w filmach Kazimierza Kutza – Perła w Koronie czy Sól ziemi czarnej. Osiedle składa się z dziewięciu połączonych w kwartały trzypiętrowych bloków. Nazwa osiedla pochodzi od szybu Nickisch stworzonego przez barona Nickischa von Rosengkova.

Nikiszowiec – jak dojechać z centrum Katowic?

Nikiszowiec oddalony jest o ok. 5 kilometrów od centrum Katowic więc trzeba się tam jakoś dostać. Jeśli podróżujecie własnym autem to oczywiście jest to najprostsza opcja, na Nikiszowcu jest sporo miejsc parkingowych. Dojedziecie też rowerem, i to niekoniecznie własnym. Zarówno w centrum Katowic jak i na Nikiszowcu są stacje rowerów miejskich, można wypożyczyć jednoślad i się przejechać. Ja ze względu na pogodę (33 stopnie w cieniu) zdecydowałam się na autobus. Dojazd komunikacją miejską jest banalnie prosty. Linie nr 30 i 920 odjeżdżają praktycznie z centrum Katowic (sprzed hotelu Katowice, przystanek Korfantego), kursują co 30 minut, w weekendy co 60 minut. Zatrzymują się w kilku miejscach na Nikiszowcu, ja wysiadłam na przystanku Nikiszowiec Szpital skąd przespacerowałam się na główny plac. Do Nikiszowca jeżdżą też autobusy 930 i 674 (z dworca Katowice Główne, raz na godzinę).

Nikiszowiec – co zobaczyć?

Na ulice Nikiszowca wchodzi się przez ajnfarty – łukowe bramy wjazdowe. To takie symboliczne przejście w zupełnie inny świat. Nikisz nie jest i nigdy nie był typowym osiedlem robotniczym. Świadczy o tym chociażby fakt, że nie ma tu dwóch takich samych łuków, dwóch takich samych portali czy wykuszy.

Zwiedzanie najlepiej zacząć od centralnego placu dzielnicy – Placu Wyzwolenia -wokół którego znajduje się kościół, budynek poczty, komzony i centrum Zimbardo. A potem zagłębić się w uliczki pełne ceglanych domów z pomalowanymi na czerwono obramowaniami okiennymi. Nie mylicie się – to jest najbardziej instagramowe miejsce w Katowicach. A przy tym tak piękne, urocze i autentyczne, że nie chce się stamtąd wychodzić. Aż dziw, że nie ma tu jeszcze tłumu wycieczek (oby jak najdłużej!).

Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc jest budynek poczty (dawna karczma i świetlica zakładowa kopalni Wieczorek) z kwiatową mozaiką – secesyjnymi różami. Moty kwiatów nawiązuje do wzorów zdobiących wstążki występujące w stroju ludowym kobiet z Górnego Śląska. Te róże są dziś swoistym symbolem dzielnicy Nikiszowiec.

Niedaleko znajduje się skwer Zillmmannów – projektantów osiedla. Pomnik ustawiony na skwerze ich imienia został wykonany na zlecenie Aleksandra Mieroszewskiego – ostatniego ordynata myślenickiego. Inskrypcja umieszczona na pomniku jest jedną z najstarszych w języku polskim na terenie Katowic.

Naprzeciwko poczty znajduje się neobarokowy kościół św. Anny wybudowany za pieniądze parafii i kopalni Giesche. Witraże do kościoła wykonano w Ratyzbonie, ołtarz główny i chrzcielnicę w Monachium, a żyrandol sprowadzono z Berlina. Budowę rozpoczęto w 1914 roku ale przerwał ją wybuch I wojny światowej. Po wojnie prace wznowiono i kościół był gotowy w 1927 roku.

Komzony to potoczna nazwa ciągu sklepów w arkadowych podcieniach. Jest to zniekształcona przez mieszkańców forma słowa konsum, którym określano znajdujący się tam pierwotnie dom handlowy. Tu nie ma Żabek ani innych sieciówek, tu sprzedaje pani Lidka, która zna wszystkich swoich klientów (no poza nielicznym tu wciąż turystami).

Jeśli szukacie pamiątek z Nikiszowca to wejdźcie koniecznie do Centrum Zimbardo. Słynny amerykański psycholog odwiedził Nikiszowiec w 2012 roku, był pod tak ogromnym wrażeniem ludzi zaanagażowanych w rewitalizację społeczną, że postanowił stworzyć tu miejsce spotkań młodzieży, gdzie będzie można rozwijać swoje pasje i nabywać nowe umiejętności. Przedsięwzięcie wsparło miasto i dziś możecie się tu umówić na wycieczkę po Nikiszowcu z mieszkańcami czy kupić wyjątkowe pamiątki. Centrum rozpoczęło działalność w 2014 roku.

Jeśli potrzebujecie informacji o Nikiszowcu albo zastanawiacie się co warto zobaczyć to zajrzyjcie do Muzeum Historii Katowic mieszczącego się w budynku dawnej pralni z maglem i łaźnią. W muzeum można obejrzeć zaaranżowane mieszkanie nikiszowieckie oraz obrazy twórców nieprofesjonalnych z tzw. Grupy Janowskiej.

Tuż przy muzeum znajduje się lodowisko Jantor.

Po obejściu okolic placu Wyzwolenia zagłębcie się w uliczki Nikiszowca. Koniecznie przespacerujcie się najbardziej reprezentacyjną ulicą św. Anny idealnie oddającej klimat dzielnicy. Wielokrotnie służyła ona za plac zdjęciowy, m. in. filmach Kazimierza Kutza – Perła w koronie i Sól ziemi czarnej. Z końca ulicy roztacza się pocztówkowy widok na kopułę kościoła św. Anny.

Na rogu ulic Szopienickiej i Krawczyka znajduje się dawny Schlafhaus – dom noclegowy dla samotnych górników. W pomieszczeniach zajmowanych obecnie przez restaurację mieściła się kiedyś kantyna służąca lokatorom domu. W czasie I powstania śląskiego to właśnie w tym domu rozpoczęły się walki na terenie Nikiszowca.

Przy ogródku restauracji (z drugiej strony budynku) stoi kolekcjonerskie auto Triumph Spitfire 1500 z 1981 roku. Dla miłośników motoryzacji niewątpliwa atrakcja Nikiszowca.

Nikiszowiec – gdzie zjeść?

Są właściwie dwa sensowne miejsca – Cafe Byfyj i Śląska Prohibicja. Byfyj, czyli w gwarze ślaskiej kredens, a w nim różne śląskie przysmaki. Wnętrze kawiarni wygląda jak stara śląska kuchnia.

Śląska Prohibicja to restauracja mieszcząca się we wspomnianym wyżej dawnym domu noclegowym.

Galeria Szyb Wilson

Miejsce mieści się poza terenem osiedla Nikiszowiec ale na tyle blisko, że można je zwiedzić będąc właśnie na Nikiszowcu. Od samego placu jest to ok. 1 km. Galeria wpisana jest na listę Szlaku Zabytków Techniki.

Do 1995 roku był to szyb kopalni Wieczorek. Obecnie stanowi przestrzeń ekspozycyjną największej prywatnej galerii sztuki współczesnej w Polsce. Latem (w tym roku do 23.08 odbywa się tu Art Naif Festiwal – prezentowane są prace malarzy nieprofesjonalnych z całego świata). Hasłem założonej tu galerii sztuki było To, co zabrał nam przemysł, kultura musi odzyskać.

Poza ekspozycją zbiorów celem galerii jest promocja młodych artystów z całego świata. W galerii odbywają się także koncerty, festiwale, wykłady i imprezy. W Szybie Wilson często realizowane są filmy, teledyski, sesje zdjęciowe, pokazy mody i różne inne wydarzenia.

Wstęp jest wolny, galeria czynna jest codziennie od 9 do 19.

Nikiszowiec – czy warto?

Nie tylko warto ale trzeba. Nie można powiedzieć, że się było w Katowicach bez odwiedzenia Nikiszowca. Jeśli obawiacie się o bezpieczeństwo to zupełnie bezpodstawnie. Nikiszowiec to dziś spokojne i bezpieczne osiedle. Ja jestem tym miejscem zachwycona i już wiem, że jeśli kiedyś wrócę do Katowic to wynajmę sobie apartament właśnie w Nikiszowcu. Must-see!

Giszowiec

Giszowiec to osiedle mieszkalne typu wiejskiego zbudowane w latach 1907 – 1910 przeznaczone dla rodzin górników kopalni Giesche. Podobnie jak Nikiszowiec osiedle zaprojektowali bracia Zillmann. Projekt był urzeczywistnieniem idei miasta ogrodu. To nie miało być zwykłe osiedle. To miało być miejsce budzące podziw. Osiedle było oddalone od kopalni i hut, z którymi łączyła je specjalna kolejka wąskotorowa. Zabudowa została w dużej mierze wyburzona w latach 70-tych, a na miejscu uroczych małych domków postawiono wielkie wieżowce. O skazanym na porażkę heroizmie ludzi walczących o swoje domy opowiada film Paciorki jednego różańca w reżyserii Kazimierza Kutza.

Giszowiec – jak dojechać?

Wycieczkę do Giszowca najlepiej połączyć z Nikiszowcem. Z Nikiszowca bez problemu dojedziecie do Giszowca rowerem (są stacje roweru miejskiego na obu osiedlach) lub autobusem 920. Giszowiec oddalony jest o ok. 2,5 km od Nikiszowca.

Giszowiec – co zobaczyć?

Centralnym punktem osiedla jest Plac pod Lipami – skwer, który kiedyś pełnił rolę placu targowego. Pośrodku rośnie stuletni buk Anthon. Dawniej na placu znajdowała się karczma.

Wokół placu znajdują się różne budynki, m. in. dawna szkoła podstawowa z 1908 roku czy dawny budynek Nadleśnictwa (do dziś pozostały na nim charakterystyczne detale – m.in. głowa jelenia) – dziś mieści się tu przedszkole. Nieopodal znajduje się budynek MDK Szopienice-Giszowiec (w budynku dawnej karczmy) i budynek Izby Śląskiej – dawna stajnia.

Tuż obok skweru znajduje się park Giszowiecki z wieloma starymi drzewami. Został on wpisany do Rejestru Zabytków Województwa Śląskiego.

Żeby zobaczyć zabytkowe domki trzeba się przejść nieco dalej – do ulic Wesołowskiej, Barbórki, Przyjemnej, Przyjaznej i Kwiatowej.

Giszowiec – czy warto?

Giszowiec nie ma tej atmosfery co Nikiszowiec. Pozostałości zabytkowych domków sąsiadują z wielkimi blokami. Sam plac pod Lipami to bardzo przyjemny park ale moim zdaniem Nikiszowiec jest milion razy ciekawszy i lepiej spędzić tam więcej czasu. Do tego na Giszowcu wszystkie ciekawe miejsca są rozproszone po sporym terenie. No zdecydowanie nie ma tego czegoś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *