Budapeszt – kulinarny przewodnik – co i gdzie zjeść w Budapeszcie, gdzie na kawę, a gdzie na wino i drinka?

Niejednokrotnie już pisałam, że jedzenie to dla mnie jeden z najważniejszych aspektów podróży. Kocham próbować nowych rzeczy, najchętniej tych dziwnych 😉 Mam to szczęście, że jadam praktycznie wszystko, nie spróbuję jedynie czegoś co niebywale śmierdzi (nie dotyczy serów pleśniowych, tu smrodek mi nie przeszkadza :P). Kuchnia węgierska nie należy do moich ulubionych ale i tu jest sporo dań, które lubię i chętnie jadam podczas kolejnych podróży na Węgry. W tym wpisie podpowiem Wam co zjeść na Węgrzech, gdzie dobrze zjeść w Budapeszcie (czasem tanio, czasem trochę drożej), gdzie spróbować węgierskiego wina, a gdzie wypić drinka i podziwiać panoramę miasta jednocześnie. Barów z niesamowitym widokiem w Budapeszcie nie brakuje! Gotowi? To zapraszam. Tylko uprzedzam: nie czytać na głodnego 😉

Kuchnia węgierska – co koniecznie zjeść i czego warto spróbować?

Słysząc kuchnia węgierska wiele osób pomyśli: gulasz i papryka. Część pewnie langosz. A coś więcej? No właśnie. Więc na początek poszukajmy typowych dań kuchni węgierskiej.

Gulasz to danie znane również u nas. Ten węgierski jest jednak bardziej aromatyczny i mocno paprykowy. Dobra wiadomość dla turystów nieprzyzwyczajonych do ostrych smaków: pastę paprykową w restauracjach podaje się najczęściej osobno – tak więc możecie sobie sami doprawić i osiągnąć pożądany (bądź akceptowalny) poziom ostrości. Jako osoba stroniąca od ostrych dań bardzo to doceniam!

Równie popularna jest zupa gulaszowa, czyli bogracz. W środku znajduje się wołowina, ziemniaki, pomidory, cebula – wszystko w aromatycznym wołowym bulionie. Zupa serwowana jest z pastą paprykową i chlebem.

Miłośnicy ryb również nie będą w Budapeszcie zawiedzeni. Sztandarową rybną potrawą jest zupa Halaszle, czyli zupa rybna. Każdy kucharz ma na nią swój przepis, którego pilnie strzeże. Zazwyczaj znajdują się w niej kawałki suma, karpia, papryka i pomidory. Zupę trzeba jeść ostrożnie, bo może zawierać ości! Tradycyjnie podaje się ją z chlebem i… szprycerem z białego wina 🙂

Langosz – w XXI wieku najbardziej charakterystyczna potrawa kuchni węgierskiej. Jest to szybka przekąska i węgierski fast food. Placek z ciasta drożdżowego smażony na głębokim oleju, podawany z przeróżnymi dodatkami. Ja najbardziej lubię ten klasyczny – ze śmietaną i serem. Im więcej śmietany i mniej sera tym lepiej 😉 Ale langosza podaje się też z pastą paprykową, mięsem, cebulą czy wędzoną rybą. Ba, jest nawet wersja na słodko. Tej ostatniej nigdy nie próbowałam i chyba jednak wolę zostać przy wersji śmietanowej. Langosz to taki typowy street food, który zjecie w budkach rozstawionych w mieście, te budki są też na jarmarkach świątecznych. Serwują go oczywiście liczne restauracje i bary.

Inna popularna szybka przekąska to kaphato – taki jakby duży pieróg różnego rodzaju farszami.

Węgierskie jedzenie jest bardzo urozmaicone i myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Popularne dania w węgierskich restauracjach to smażony ser (znany wielu osobom ze Słowacji czy Czech), paprykarz, leczo, gołąbki, schab pieczony z czosnkiem, karp pieczony z ziemniakami i papryką.

Węgry słyną z kiełbas – ta najsłynniejsza to Csabai kolbasz – aromatyzowana papryką, wieprzowa kiełbasa wędzona i długo suszona.

Na Węgrzech produkuje się także foie gras, czyli pasztet z gęsich wątróbek. Foie gras budzi emocje, bo to przysmak niehumanitarny (zainteresowanych odsyłam do poczytania o tym jak się te biedne gęsi tuczy, żeby pasztet był najsmaczniejszy) ale jednocześnie uwielbiany przez smakoszy. Wiele krajów zabrania jego produkcji, m. in. Polska. Węgry natomiast są trzecim co do wielkości producentem foie gras na świecie. Wiem, że to straszne ale foie gras uwielbiam. Jadam w porywach 3 razy w roku więc chyba możecie mi wybaczyć 😉 To węgierskie jest PYSZNE!

Przez całe lata mówiło się, że Węgry to nie jest kraj dla wegetarian. Nie da się ukryć, że tradycyjne jedzenie na Węgrzech oparte jest na mięsie ale czasy się zmieniają i w Budapeszcie restauracje wegetariańskie i wegańskie powstają jak grzyby po deszczu. Ich zagłębiem jest dawna dzielnica żydowska. Jeśli nie jadacie mięsa a traficie do zwykłej (czytaj nie-wegetariańskiej restauracji) to w menu należy szukać fozelek – jest to bardzo popularne danie z duszonych warzyw. Taki węgierski odpowiednik ratatouille. Popularne restauracje wegańskie w Budapeszcie to Vexicana (ul. Dob 40) – kuchnia meksykańska w wersji wege, Vegan Garden – ogródek z wegańskim street-foodem, Vega City (naprzeciwko Muzeum Narodowego) i Las Vegans – przy ul. Kazinczy 18. Jeśli szukacie w Budapeszcie węgierskich dań w wersji bezglutenowej, bezlaktozowej, bezcukrowej i ze składników bez GMO to udajcie się do 827 Speciality Kitchen przy Kalvin ter 5.

Na Węgrzech nie stroni się także od deserów. Ten najbardziej znany to tort Dobosza. Wymyślił go cukiernik z Budapesztu – Józef Dobos. Są to warstwy ciasta biszkoptowego przełożone kremem czekoladowym. Wierzch pokryty jest twardym karmelem. Jednymi z pierwszych osób, które spróbowały tortu był cesarz Franciszek Józef i cesarzowa Sissi. Sam tort szybko zdobył sławę na Węgrzech jak i w całej Europie.

Deser, z którym spotkacie się najczęściej to kürtőskalács (kurtoszkołacz, chimney cake). Tradycyjnie wypieka się je nad żarzącym ogniem. Jest to lekkie drożdżowe ciasto, które po upieczeniu posypuje się cukrem, cynamonem lub orzechami. Nie brakuje również ciastek w wersji bomba kaloryczna – pusty środek nadziewa się wtedy lodami, bitą śmietaną i wszystkim czego dusza zapragnie. Ja spróbowałam tylko tego klasycznego – był bardzo delikatny i smaczny.

Budapeszt to miasto o żydowskich korzeniach. Na świątecznym jarmarku było stoisko z ciastem raj rachel flodnija. To tradycyjne ciasto żydowskie składające się z płatów ciasta przekładanego makiem, jabłkami, orzechami włoskimi i powidłami śliwkowymi. Powiem szczerze, że mimo iż wszystkie te składniki z osobna uwielbiam to jakoś mi to ciasto nie podeszło. Za dużo tam się działo, za duże pomieszanie smaków, do tego to ciasto, którym było przełożone to nie był biszkopt tylko coś zbliżonego do kruchego ciasta. No nie, nie moje klimaty.

Ponadto popularne desery na Węgrzech to marcepan i wyroby z marcepanu, czekoladki i strucle z nadzieniem serowym, makowym, wiśniowym czy z orzechów włoskich.

W Budapeszcie powstał jeszcze jeden popularny węgierski deser – naleśniki a la Gundel. Są to cienkie placki przekładane masą z orzechów włoskich, rodzynek i rumu polewane masą z kakao, żółtek jaj i śmietany. Dokładna receptura jest oczywiście pilnie strzeżona. Naleśniki wymyślił Karol Gundel – właściciel restauracji Gundel, która znajduje się w parku Városliget. Porcja naleśników w tym miejscu kosztuje 2900 HUF (ok. 40zł) i rocznie sprzedaje się ich tam ponad 25 000! Naleśniki a la Gundel można też oczywiście zjeść w wielu innych miejscach, w niższej cenie ale nie będzie to już deser z autorskiej receptury pana Gundla.

Kawa po węgiersku to kawa z dodatkiem wiśniowej palinki, chilli, brązowego cukru i śmietanki. Kawa, deser i drinki w jednym 😉

Wiadomo już co zjeść na Węgrzech to teraz pora odpowiedzieć na pytanie gdzie zjeść w Budapeszcie?

Tanio, dobrze i dużo można zjeść w Budapeszcie w dawnej dzielnicy żydowskiej, w miejscu zwanym Karavan. Jest to skupisko restauracji serwujących streetfood, znajduje się przy ulicy Kazinczy 18, otwarte jest od 11.30 do 23. Można tu zjeść langosza, burgera, falafele, sałatkę. Wybór ogromny – i dla mięsożerców, i dla wegetarian. Na końcu są stoliki, można usiąść i zjeść w spokoju.

Drugie, jeszcze większe zagłębie gastronomiczne to Gozsdu udvar, położone zresztą bardzo blisko Karavanu, przy ulicy Kiraly 13. Jest to dosyć długa aleja pełna restauracji, barów i klubów, czynna całą dobę. Nie wszystkie restauracje są oczywiście czynne całą dobę ale o której godzinie byście tam nie poszli to coś będzie otwarte. Są tu restauracje regionalne, jest bar z hiszpańskimi tapasami, jest włoska restauracja Jamiego Oliviera, są bary karaoke, jest lokalna sieciówka z winem Divino. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Ja mimo iż jestem zwolenniczką jadania lokalnych specjałów to nie mogłam się oprzeć pokusie zjedzenia gnocchi u Jamiego Oliviera. Restauracja i pizzeria otwarta jest od 11.30 do 23.30. W menu dominują pizze ale jest też kilka past i deserów. Moje gnocchi było mistrzowskie – mięciusieńkie, wręcz puszyste, z pysznym sosem pomidorowym i wołowinką. Pizze, które widziałam przy stoliku obok wyglądały i pachniały równie obłędnie. Sama restauracja też fajnie urządzona, przyjemny ogródek, obsługa trochę mało ogarnięta ale za to jedzenie jestem w stanie im wybaczyć 😉 Ceny jak to w Budapeszcie – za gnocchi i herbatę zapłaciłam 50 zł.

W tym samym regionie (no nic poradzę, że dzielnica żydowska to najlepsze restauracje w Budapeszcie) znajduje się Vintage Garden (ulica Dob 21), otwarty od 9 do 24. Jest to połączenie kuchni węgierskiej i międzynarodowej. Menu jest urozmaicone – można tu zjeść gulasz, można burgera. Jak widzicie moja miłość do burgerów tym razem wygrała 😉 Nie był to może najlepszy burger mojego życia ale był smaczny. Do tego mają spory wybór węgierskich win. No ale to co zachwyca najbardziej w Vintage Garden to wystrój. Wysoka pozycja w kategorii najbardziej instagramowe miejsca w Budapeszcie 😉 Co ciekawe wzorem londyńskich knajp wystrój zmienia się sezonowo. Podczas mojego sylwestrowego pobytu było bardzo różowo ale udało się w tym różu uniknąć przesytu i nadmiernej słodyczy. Piękne i przyjemne miejsce, bardzo dobry pomysł na kolację w Budapeszcie lub po prostu na drinka czy lampkę wina w pięknym otoczeniu. Ceny adekwatne do klasy lokalu – za burgera i lampkę wina zapłaciłam 65 zł.

Jeśli chcecie zjeść przepyszną zupę gulaszową to polecam zrobić sobie przerwę podczas zwiedzania parku Varosliget w restauracji Anonymus Étterem (otwarta od 9 do 22). Zupa podawana jest w tradycyjnym kociołku, jest w niej bardzo dużo mięciutkich kawałków mięsa. Podawana jest z chlebem i pastą paprykową. Ja chleba nawet nie tknęłam a najadłam się tak, że ledwo wstałam od stołu. Ponadto restauracja znajduje się w budynku wieży zamkowej – jest bardzo klimatycznie. Świetna obsługa. Za zupę i lampkę wina zapłaciłam 40 zł.

Szeroki wybór dań kuchni węgierskiej serwują restauracje zlokalizowane na pierwszym piętrze hali targowej (Vámház krt 1-3). Hala czynna jest od poniedziałku do piątku od 6 do 18, w soboty od 6 do 15. To nie są restauracje gdzie można siedzieć i miło spędzać czas – raczej miejsca na szybki, tani posiłek. Ale tu można zjeść wszystkie sztandarowe dania kuchni węgierskiej, z gulaszem na czele.

Budapeszt od setek lat jest miastem słynącym z kawiarni. Przed powstaniem Austro-Węgier rewolucjoniści snuli w kawiarniach plany przewrotów, później w kawiarniach spotykali się artyści i literaci. W czasach belle epoque w Budapeszcie funkcjonowało ponad 400 kawiarni!

Jedną z najsłynniejszych kawiarni w Budapeszcie jest New York Cafe nazywająca sama siebie najpiękniejszą kawiarnią na świecie. Jednym ze stałych bywalców kawiarni był Ferenc Molnar i miejska legenda głosi, że właśnie tu napisał swoje najsłynniejsze dzieło – Chłopców z placu Broni. Kawiarnia mieści się w neorenesansowej kamienicy zbudowanej dla towarzystwa ubezpieczeniowego New York w 1894 roku. Wnętrze to włoski przepych – ornamenty, freski, weneckie żyrandole, pozłacane dekoracje, marmurowe kolumny.

Historia New York Cafe jest równie burzliwa jak historia Budapesztu. Po II wojnie światowej restauracja została zamknięta, w jej miejscu działał… sklep sportowy. Ponowne otwarcie kawiarni nastąpiło w 1954 roku pod nazwą Hungária Cafe. Po kolejnym remoncie kawiarnię otwarto w 2006 roku odnawiając pieczołowicie jej wystrój sprzed wojny.

Dziś New York Cafe jest miejscem gdzie trudno spotkać mieszkańca Budapesztu (poza obsługą). Podobno przewija się przez nią ponad 2 tysiące turystów dziennie. Jeśli liczycie, że wejdziecie do kawiarni z marszu to muszę Was rozczarować. Trzeba odstać swoje w kolejce niezależnie od pory (godziny otwarcia New York Cafe to 8.00-24.00). Ja generalnie unikam restauracji, gdzie muszę czekać w kolejce na stolik. Uważam, że w dzisiejszych czasach wszędzie jest tyle knajp, że żadne lokum nie jest warte tego, żeby na mrozie stać i czekać aż ktoś nas wpuści. No ale dla New York Cafe zrobiłam wyjątek. Widziałam wcześniej w internecie zdjęcia wnętrz i uznałam, że poczekam te kilkanaście minut (ostatecznie wyszło nieco ponad 20).

W New York Cafe można zjeść śniadanie, obiad lub kolację – menu nawiązuje do dziedzictwa kulinarnego Austro-Węgier, w New York Cafe serwuje się gulasz, zupę, rybną, sznycel po wiedeńsku czy grillowane foie gras.

Jak to w kawiarni można napić się kawy, herbaty czy soków. Jest także spory wybór węgierskich win. Do kawy można zjeść typowy węgierski deser – tort Dobosza, tort Sachera czy tort Esterházy.

Kawa serwowana w New York Cafe to nie jest zwykła kawa. Można zaszaleć i zamówić sobie kawę posypaną najprawdziwszym 24-karatowym złotem. Taka przyjemność zwiększa cenę kawy o 2 EUR. Cena kawy latte w New York Cafe to 8 EUR, w wersji ze złotem 10 EUR. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności 😉 Ceny w New York Cafe Budapest są wysokie, nie da się ukryć. Mój rachunek za kawę ze złotem i lampkę wina wyniósł 80zł. Można oczywiście płacić kartą.

Czy warto wydać 40zł za kawę? Wnętrza jak widzicie na zdjęciu są przepiękne. Ale to oczywiście powoduje, że cały zastępy blogerów i influencerów przychodzą tu tylko po to, żeby zrobić sobie idealne zdjęcie. Wiecie – zamawiają kawę i robią sobie z nią 80 ujęć – na tle takim, na takim, z głową przechyloną w lewo, z głową w prawo, z włosem za uchem i z rozwianym… Powiem szczerze, że patrzyłam na ten spektakl z przerażeniem. Bardzo jestem ciekawa czy ci wszyscy ludzie mieli jakąś przyjemność z tej wizyty. Jeśli lubią zimną kawę to pewnie tak 😀

No i jeszcze jedna rzecz, o której muszę napisać i która mi do tego miejsca bardzo nie pasowała. Obsługa w sportowym obuwiu. Wszyscy – kelnerzy i menadżerowie. Ja rozumiem, że oni robią dziesiątki kilometrów na nogach ale przecież można założyć jakieś bardziej eleganckie płaskie buty. Białe koszula, mucha i… adidasy. Raziło mnie to bardzo!

Niemniej nie żałuję wizyty w New York Cafe, bo te wnętrza są naprawdę piękne, wszystko jest na najwyższym poziomie, miejsce jest bardzo przyjemne. Na pewno warto ale dla mnie to miejsce na jednorazową wizytę.

Drugie kultowe miejsce na kawę w Budapeszcie to Parizsi Udvar Café & Brasserie (ulica Petőfi Sándor 2-4) – otwarte od 6.30 do północy. Bistro w paryskim stylu mieści się w dawnym pasażu handlowym inspirowanym paryskim Passage des Panoramas. Przed I wojną światową było to najbardziej ekskluzywne miejsce w Budapeszcie. Budynek przez lata niszczał, dziś jest świeżo po remoncie i poza kawiarnią działa tu restauracja i hotel sieci Hyatt. Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce w Budapeszcie gdzie warto pójść na dobrą kawę to wybrałabym właśnie to – jest pięknie, przyjemnie, bardzo przestronnie ale jednocześnie nie ma tu nadętej atmosfery. Ceny całkiem przyzwoite – za latte i lampkę wina zapłaciłam 40zł.

I na koniec kawa z widokiem – Panorama Cafe & Bar (ulica Hunyadi János 31). Kawiarnia czynna jest od 10 do 20, w weekendy do 21. Znajduje się tuż przy Baszcie Rybackiej i oferuje piękne widoki na Dunaj i na Parlament. Kuchnia tego miejsca nie ma najlepszej opinii więc nie polecam tego miejsca na obiad ale na kawę jak najbardziej. Widoki zapierają dech w piersiach, samo miejsce jest bardzo przyjemne, obsługa bardzo uprzejma. Warto zrobić sobie tu przerwę podczas wędrówek po wzgórzach Budy.

I czas na ostatnią część kulinarnego przewodnika po Budapeszcie – gdzie pójść na drinka lub wino?

Miejsce, które zdobywa coraz większą popularność to Szimpla Kert przy ulicy Kazinczy 14. Jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju i to nie tylko w Budapeszcie, ale w całej Europie. Dawną fabrykę przerobiono na puby, restauracje i kino na otwartym powietrzu. Toczy się tu życie kulturalne miasta – odbywają się wystawy, przedstawienia teatralne i koncerty. Szimpla Kert to po węgiersku Puby w ruinach i od tego naprawdę się wszystko zaczęło. Historia Szimpla Kert zaczyna się w 2002 roku. Od tego momentu rozpoczęła się rewitalizacja całej dawnej dzielnicy żydowskiej Budapesztu.

Szimpla Kert jest zupełnie odjechane, inne niż wszystkie puby i restauracje, które do tej pory widzieliście. Jest hipsterskie – nie powiem, że nie – ale to jest miejsce, które trzeba w Budapeszcie zobaczyć. Ba, warto zostać tu dłużej, wypić piwo (np. siedząc w starej wannie) i coś zjeść. Jedzenie serwowane w restauracjach Szimple Kert pochodzi z lokalnych, certyfikowanych upraw, nie stosuje się tu żadnych sztucznych dodatków, oleju palmowego ani chemii – menu jest lokalne. Bardzo dba się tu o jakość serwowanego pożywienia. To nie są tylko restauracje – to jest cała filozofia. Dużo tu oczywiście dań wegetariańskich i wegańskich. Cyklicznie odbywają się tu też targi z lokalnymi produktami spożywczymi gdzie mieszkańcy zaopatrują się w warzywa, owoce i inne regionalne produkty.

Od jakiegoś czasu doceniam bary z tarasami widokowymi. Przed każdym wyjazdem szukam informacji o tym gdzie pójść na drinka, żeby jednocześnie móc podziwiać panoramę miasta. W Budapeszcie też takich miejsc nie brakuje, niestety część z nich jest zamknięta w sezonie zimowym.

Pierwszy bar z widokiem, który odwiedziłam to 360 Bar – znajduje się przy ulicy  Andrássy 39. Godziny otwarcia to 14.00 – 0.00 od poniedziałku do piątku i 14.00 – 2.00 w weekendy. Latem są tu stoliki oferujące panoramiczny widok na Budapeszt, a zimą taras zamienia się w igloo-garden. Igloo są bardzo popularne i jeśli chcecie zjeść w środku to niezbędna jest rezerwacja, bo nawet o godzinie 14, gdy tylko bar się otwiera, wszystkie stoliki wewnątrz są już zarezerwowane. Ceny są bardzo przyzwoite – ogromny wybór w cenie niższej niż 1000 HUF za kieliszek. A widok – oszałamiający.

Drugie miejsce, które odwiedziłam to Aria High Note Sky Bar. Znajduje się przy ulicy Hercegprímás 5, tuż przy bazylice. Otwarty jest 365 dni w roku w godzinach 12.00 – 0.00. Bar mieści się na dachu hotelu Aria, który wybrano najlepszym hotelem na świecie. Swoją kolejną wizytę w Budapeszcie zaplanuję z takim wyprzedzeniem, żeby dorwać tam pokój. Wejście do baru prowadzi przez hotelowe lobby. Trzeba dojść do końca i po prawej stronie znaleźć windę. Bar jest fantastycznie urządzony – jest część wewnętrzna i zewnętrzna i jeszcze dodatkowy taras widokowy na podwyższeniu. To miejsce w każdym aspekcie zasługuje na najwyższą ocenę – fantastyczna, niezwykle uprzejma obsługa, doskonałe menu, wyjątkowe drinki, przepiękne wnętrza no i nieziemski widok z góry. Jadłam foie gras z grzanką z figami i pistacjami i piłam Philosopher’s Stone – drinka na bazie wódki, wina tokaj, pigwy i cytryny. Już pomijam fakt, że był przepyszny ale tak podanego drinka nigdzie mi się nie zdarzyło pić. Ceny są dosyć wysokie ale warto. Mój rachunek wyniósł 90zł. Zdecydowanie najlepszy bar z widokiem w Budapeszcie. Fajne miejsce i na spotkanie z przyjaciółmi, i na romantyczną kolację.

I ostatnie miejsce, które chciałam Wam polecić w Budapeszcie – Doblo Wine & Bar. Znajduje się w dzielnicy żydowskiej, przy wspominanej już kilkukrotnie ulicy Dob, pod numerem 20. Bar otwiera się o 14.00, w tygodniu zamyka o 1, w weekendy o 2 w nocy. To jest doskonałe miejsce, żeby spróbować węgierskie wina. Obsługa jest po prostu genialna – od początku ma się poczucie, że wiedzą o czym mówią, wiedzą co sprzedają i że wino jest ich prawdziwą pasją. Wybór win jest ogromny ale jak się powie co się lubi to obsługa bezbłędnie (no, przynajmniej w moim przypadku tak było) Wam doradzi. Zakres cen jest dość szeroki, mi polecono wino za 14zł za lampkę więc wizyta w Doblo nie rujnuje portfela. Samo miejsce też jest bardzo przyjemne – postindustrialne wnętrze, ciekawie urządzone. Naprawdę wszystko tu ze sobą współgra. Jeśli zastanawiacie się gdzie iść na wino w Budapeszcie to odpowiedź jest tylko jedna – Doblo Wine & Bar.

I na koniec jeszcze jedna praktyczna informacja odnośnie cen w Budapeszcie. W każdej kawiarni i restauracji oprócz cen podanych w menu doliczana jest opłata za obsługę, zazwyczaj 15%. Informacja o opłacie i jej wysokości widnieje w każdym menu. Ceny, które podałam w tym tekście są już cenami z wliczoną obsługą (po prostu wszędzie płaciłam kartą i sprawdziłam w aplikacji każdy rachunek).

Trochę się tego nazbierało, mam nadzieję, że już wiecie co i gdzie zjeść w Budapeszcie, skąd podziwiać panoramę miasta z drinkiem w dłoni i gdzie spróbować najlepszych węgierskich win 🙂 Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *