Nikozja – zwiedzanie jedynej na świecie stolicy podzielonej między dwa kraje

Nikozja – największe miasto Cypru i stolica wyspy. Nie uchodzi za miasto atrakcyjne turystycznie ale znajduje się niemalże pośrodku wyspy więc wiadomo było, że prędzej czy później do niego trafimy. Zwłaszcza, że w okolicy Nikozji przekraczaliśmy granicę między turecką a grecką częścią Cypru. Jeśli zastanawiacie się czy na zwiedzanie wystarczy jeden dzień to uspokajam – w jeden dzień przejdziecie Nikozję 5 razy. Myślę, że na stolicę Cypru wystarczy poświęcić 3 – 4 godziny i to wliczając przerwę na kawę albo obiad. No chyba, że chcecie zwiedzać każde muzeum to wtedy jeden dzień będzie w sam raz 😉

Nikozja czy Lefkozja?

No właśnie, jak brzmi nazwa stolicy Cypru? W Polsce znamy Nikozję natomiast na znakach drogowych zobaczycie Lefkozję. Więc jadąc do stolicy wynajętym samochodem kierujcie się na Lefkozję. Skąd ta podwójna nazwa? Na Cyprze obowiązują trzy języki urzędowe: grecki, turecki i angielski. Nikozja to nazwa angielska, zaś Lefkozja grecka. Jeśli chcemy skomplikować jeszcze bardziej to można dodać trzecią nazwę – turecką – Lefkos. Ale ta ostatnia jest praktycznie nieużywana.

Nikozja – podział

Nikozja jest jedyną na świecie stolicą podzieloną między dwa państwa. Pomiędzy częścią grecką i turecką przebiega strefa buforowa – Zielona Linia – ustanowiona w 1963 roku.

Nikozja – przejście graniczne

Przy ulicy Ledra znajduje się piesze przejście graniczne. Spacerując po Nikozji możecie bez problemu zwiedzić część grecką i turecką przechodząc przez przejście graniczne. Przejście jest jedno, reszta miasta przedzielona jest przez mur. Do przekroczenia granicy potrzebny jest dowód osobisty lub paszport, które są skanowane dwukrotnie – i po stronie greckiej, i po tureckiej. Nie jest potrzebna żadna wiza, nie dostaje się żadnej pieczątki. Wszystko idzie szybko i sprawnie, łącznie z oczekiwaniem w kolejce zajęło nam to maksymalnie 5 minut.

Nikozja – co zobaczyć w części greckiej?

Nasze zwiedzanie Nikozji zaczęliśmy od części greckiej. Na stare miasto wchodzi się przez miejskie obwarowania, z których najsłynniejsza jest Brama Famagusty. My jednak zaparkowaliśmy samochód w okolicy Placu Wolności (Platia Elefterias) i właśnie stąd zaczęła się nasza wycieczka. Stare miasto po stronie greckiej to wyłączone z ruchu samochodowego ulice handlowe – Ledras i Onasagorou. Otaczają je budowle z czasów rządów brytyjskich, w których urządzono liczne sklepy, kawiarnie i restauracje. Mam wrażenie, że tam wszyscy robią zakupy! A może to był tylko taki przedświąteczny szał…

W greckiej części Nikozji warto zobaczyć dzielnicę Laiki Geitonia. Leży ona na wschód od ulicy Ledras i jest najbardziej tradycyjną częścią miasta. Dawniej była dzielnicą rozpusty i turystom odradzano jej zwiedzanie. Jej atrakcją nie są żadne zabytki ani muzea ale tradycyjna atmosfera. Nie da się ukryć, że widać tu też biedę, brud i bałagan. Ale ja sama doszłam do wniosku, że nigdzie nie widziałam tam fotogenicznego i uroczego pierdolniku.

W dawnym ratuszu mieści się targowisko miejskie ale my zwiedzaliśmy Nikozję w niedzielę i targ był zamknięty. Za ratuszem znajduje się pałac arcybiskupi, a w nim Muzeum Bizantyjskie.

Niewątpliwa atrakcja turystyczna miasta to kościół Faneroumeni położony przy placu o tej samej nazwie. Obok kościoła mieści się tu też meczet Arablar Camii, który niestety jest niedostępny dla zwiedzających.

Jeśli odwiedzacie Cypr zimą to wiedzcie, że południowa części Nikozji ma swój jarmark świąteczny. Tak, tak – Mikołaje, ciastki i choinki w pełnym słońcu. Świąteczne przeboje w głośnikach, grzaniec też był! Jarmark bożonarodzeniowy w Nikozji mieści się przed budynkiem ratusza (nowego, nie tego od targowiska, przy placu Wolności) i jest raczej atrakcją dla dzieci ale będąc w mieście warto tam zajrzeć chociaż na chwilę.

Nikozja – co zobaczyć w części tureckiej?

Przed odwiedzeniem Nikozji myślałam, że ciekawsza będzie strona grecka, a okazało się, że zdecydowanie bardziej podobała mi się strona turecka (północna) Nikozji. Po przekroczeniu granicy wchodzimy w inny świat.

To co koniecznie trzeba zwiedzić w tureckiej części Nikozji to meczet Selimiye – dawna katedra Mądrości Bożej (Hagia Sophia – nie była to katedra św. Zofii jak pisze niejeden przewodnik!) i kościół koronacyjny Lusignanów. Jest to najstarszy zabytek sztuki gotyckiej na Cyprze. Jego dwa 50-metrowe meczety widać już z daleka. Po zdobyciu miasta przez Turków kościół został splądrowany i zniszczony, a następnie przerobiony na meczet. Wejście jest bezpłatne, trzeba być odpowiednio ubranym, jak do każdego meczetu wchodzi się bez butów, a kobiety muszą mieć zasłonięte włosy.

W okolicy znajduje się kryty bazar Bandabuliya – w niedziele także zamknięty. W jednej z uliczek w okolicy odbywał się mini targ świąteczny.

Buyuk Han to kolejne ciekawe miejsce, które trzeba zobaczyć na starym mieście. Jest to dawny karawanseraj. Tu zatrzymywali się handlarze podążający jedwabnym szlakiem, by sprzedawać przyprawy czy tkaniny. W kolejnych latach pełnił przeróżne funkcje – mieściło się tu więzienie czy przytułek dla ubogich. Od 2002 roku jest atrakcją turystyczną z licznymi sklepikami i kawiarniami. Uchodzi za najlepszy przykład architektury osmańskiej w mieście. BARDZO przyjemne miejsce.

W tureckiej części Nikozji znajduje się też popularna na instagramie ulica z parasolkami. Jest to właściwie zewnętrzna część restauracji Bibliotheque. To miejsce, w którym zdecydowanie warto zjeść – mają pyszne przekąski (ser halloumi zapiekany w cieście z ziołami, pyyycha!), mają tureckie piwo. Obsługa bardzo przyjemna no i super otoczenie. Można płacić kartą oraz w euro, ceny są niższe niż w greckiej części Nikozji. W tureckiej części Nikozji oficjalna waluta to tureckie liry ale podobnie jak w pozostałej części Cypru północnego wszędzie przyjmowane są płatności w euro. Jeśli chcielibyście koniecznie płacić lirami to na starym mieście są też bankomaty i kantory.

W części tureckiej też oczywiście kwitnie handel. O ile w części greckiej są sklepy znane z innych europejskich miasta to część turecka to takie bazary znane z Bodrum czy Antalyi. Na szczęście sprzedawcy nie są tak nachalni jak w kontynentalnej Turcji, da się przejść spokojnie 😉

Nikozja -streetart

Wielokrotnie już pisałam o swoim uwielbieniu dla streetartu. Spacer po centrum Nikozji to doskonała okazja do podziwiania sztuki ulicy. Niektóre dzieła są już dość zniszczone i widać na nich ząb czasu ale i tak robią świetne wrażenie. Chyba nawet bardziej podobały mi się te w rejonach mniej turystycznych – takie całkiem zaniedbane, przykurzone i zapomniane przez wszystkich. Obserwujcie ściany, bo Nikozja jest stolicą cypryjskiego streetartu!

Nikozja – czy warto?

Nie da się ukryć, że nie jest to najpiękniejsze miasto Cypru i gdyby leżało gdzieś na jakimś uboczu i trzeba by tam specjalnie 50 kilometrów jechać to powiedziałabym, że niekoniecznie. Ale miasto leży w centrum wyspy i zwiedzając ją na pewno będziecie przejeżdżać w okolicy. Warto się tu zatrzymać na kilka godzin – zrobić sobie spacer po mieście, wypić kawę albo piwo (koniecznie w części tureckiej!) i podejrzeć jak się żyje w mieście podzielonym na pół. Bezpieczeństwo na starym mieście jest dokładnie takie samo jak na reszcie wyspy, nie ma się czego obawiać. Pamiętajcie tylko, że nie wolno robić zdjęć na granicy ani żołnierzom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *