Kulinarny przewodnik – gdzie zjeść w Łodzi?

Zanim zabiorę Was na wycieczkę po Łodzi i pokażę co warto zwiedzić w mieście, które przeszło na przestrzeni ostatnich lat ogromną metamorfozę, zapraszam na wycieczkę kulinarną. Gdzie dobrze zjeść w Łodzi? Gdzie w Łodzi zjeść śniadanie, gdzie iść na deser, a gdzie na drinka? Gotowi? Czas zjeść Łódź!

Gdzie zjeść śniadanie w Łodzi?

Lećmy po kolei 😉 Dzień zaczyna się od śniadania więc na początek pyszne łódzkie śniadaniownie. Czasem sobie myślę, że ja już tyle śniadań w tylu różnych miejscach zjadłam, że nic mnie nie zaskoczy a jednak… Raz na jakiś czas pojawia się knajpa wychodząca poza schemat i poza tym, że jest inaczej to zazwyczaj jest totalny zachwyt. W Łodzi też zaskoczeń i zachwytów nie brakowało.

Na początek moje absolutne miejsce nr 1 jeśli chodzi o najlepsze śniadanie w Łodzi – Montag. Mały lokal mieści się w podwórku przy Piotrkowskiej 107. Jest to właściwie piekarnia plus miejsce gdzie można wypić kawę albo zjeść właśnie śniadanie. I tu moje oczy rozbłysły jak w menu (krótkim ale ciekawym) zobaczyłam burratę na ciepło, w panierce z chleba. Podane to było z sosem pomidorowym, musiało mieć jakiś milion kalorii ale… to było chyba moje najlepsze śniadanie zjedzone podczas lata 2019. A latem 2019 roku bardzo dużo podróżowałam po Polsce i zjadłam kilkadziesiąt śniadań w różnych zakątkach naszego kraju. Muszę tu dodać, że ja w ogóle jestem serowa a burrata to jest ser, za który dałabym się pokroić (pokazywałam Wam już tę miłość np. przy okazji Katowic). Ale w takiej postaci nie jadłam go nigdy wcześniej (i nigdy później).

Dodam tylko, że wszystko w piekarni wyglądało niebywale smakowicie. Kusiły ciastka francuskie SAMO ZŁO (ze zwiększoną ilością masła i cukru). I wiecie co? Do dziś żałuję, że jednak się na to ciastko nie skusiłam. Jeśli będziecie w Łodzi i pójdziecie na śniadanie do Montag to zjedzcie za mnie jedną 😉

Drugie miejsce gdzie warto zjeść śniadanie w Łodzi to Spółdzielnia. Lokal mieści się na terenie OFF Piotrkowska przy ul. Piotrkowskiej 138/140. OFF Piotrkowska jest symbolem metamorfozy Łodzi i miejscem, które podczas weekendu w tym mieście odwiedzicie nie raz, i nie dwa 😉 Pięknie zagospodarowane lokale mieszczą ciekawe knajpy. Spółdzielnia zachwyca postindustrialnym wystrojem i ciekawym menu. Są tu klasyczne pozycje śniadaniowe – twarożek, jajecznica czy jajka gotowane – ale są też autorskie kompozycje takie jak kaszanka, chałka z musem sernikowym czy jajecznica truflowa z mascarpone. Pysznie i pięknie, warto! Do tego super fajny pomysł na sudoku w menu – oczekując na zamówienie można wysilić szare komórki.

I ostatnie miejsce gdzie się wybrałam na śniadanie w Łodzi – Breadnia (Piotrkowska 86). To chyba jedno z najpopularnieszych miejsc na śniadanie na mieście w Łodzi. Wybór śniadań mają tu naprawdę ogromny i jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jest coś mniej lub bardziej klasycznego, jest coś wytrawnego i coś słodkiego. Uwaga – porcje są tu ogromne. Jeśli wybieracie się w dwie lub więcej osób to rozważcie zamówienie jednego zestawu na 2 osoby.

Ja zdecydowałam się na klasyczny zestaw pieczywo + pasty kanapkowe. Było smacznie (poza hummusem – ten był mocno przeciętny), było dużo, było poprawnie. Dwie poprzednie miejscówki serwują smaczniejsze śniadania w Łodzi. W Breadni jest mniej instagramowo 😉 ale dobrze i tanio.

Gdzie zjeść w Łodzi?

Śniadanie za nami, Łódź pozwiedzana, to teraz czas na lunch, obiad, kolację czy jakkolwiek inaczej zwany porządny posiłek. Gdzie dobrze zjeść w Łodzi? Na początek Tel Aviv Urban Food (Piotrkowska 122). Lokal dobrze znany lubiącym kuchnię Bliskiego Wschodu mieszkańcom Warszawy ma swój oddział w samym sercu Łodzi.

Łódzki Tel Aviv ma dużo piękniejsze i przyjemniejsze wnętrze niż ten warszawski no i genialne jedzenie. Właściwie wszystko czego próbowałam było przepyszne. Najlepszy jak zawsze hummus. Do tego naprawdę pomocna i przyjazna obsługa. Zdecydowanie warto zapisać sobie to miejsce. Uwaga, Tel Aviv jest bardzo popularnym lokalem zarówno wśród Łodzian jak i turystów dlatego na wieczór lepiej zrobić rezerwację.

Drugie miejsce, które odwiedziłam w Łodzi to Farina Bianco (al. Piłsudskiego 14). Sporo osób polecało mi to miejsce, a że kocham włoską kuchnię to długo mnie namawiać nie trzeba było 😉 Farina Bianco reklamuje się jako największa restauracja w Polsce – szczerze mówiąc nie wiem co w tym takiego super a i sam lokal nie sprawiał wrażenie jakiegoś niebywale rozległego no ale może nie zajrzałam do każdego zakątka 😉 Wystrój na pewno jest bardzo przyjemny, obsługa bardzo sympatyczna. A jedzenie? Może moim błędem było, że zdecydowałam się na lazanię. Baaardzo przeciętna. Nieskromnie powiem, że ja robię lepszą. Nadrobił deser – przepyszny. Jak będę w Łodzi to dam temu miejscu drugą szansę, bo widać tam potencjał ale… nie zamawiajcie lazanii 😉

Natomiast naprawdę najlepsze włoskie jedzenie w Łodzi serwuje niepozorny lokal o nazwie Pracownia Bistro – w OFF Piotrkowska. Wybrałam się tam na swój ostatni obiad przed wyjazdem z Łodzi, zupełnie przypadkowo. Chodziłam od knajpy do knajpy na terenie OFF i jakoś nic mnie nie przekonywało. Trochę zrezygnowana usiadłam w końcu w Pracowni a tam prawdziwe olśnienie – jeden z najlepszych makaronów jakie jadłam w swoim życiu. O wystroju już nie będę pisać, bo wystarczy spojrzeć na zdjęcia, żeby zobaczyć, że jest tak bardzo łódzko. Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce gdzie warto zjeść w Łodzi to powiem Pracownia Bistro.

A gdzie się wybrać wieczorem na piwo w Łodzi i przy okazji coś przekąsić? Las Tablas Tapas Bar. Jak nietrudno się domyślić jest to bar z tapasami mieszczący się w podwórku przy Piotrkowskiej 89. Jak na tapas to porcje są tu naprawdę duże – to są takie hiszpańskie tapas w polskim rozmiarze 😉 Dobre kalmary, smaczne panierowane sery ale moim hitem jest morcilla, czyli hiszpańska kaszanka podawana z sosem aioli. Pyszności!

I jeszcze jedna polecana restauracja przy Piotrkowskiej (nr 90) – Agrafka. To jest najbardziej łódzkie miejsce w możliwych. Wystrój bardzo mocno nawiązuje do tradycji miasta i jedząc tutaj lunch czy kolację nie będziecie mieli wątpliwości, że jesteście właśnie w Łodzi. Ogromny plus za wystrój i klimat. Ale jedzenie też smaczne. U mnie padło na sałatkę z serem camembert – może nie była to najlepsza sałatka w moim życiu ale bardzo dobra, porcja duża, sera nikt nie żałował. Może trochę za dużo żurawiny. Ale bardzo polecam w Łodzi restaurację Agrafka – chociażby na kawę czy piwo. Poczujcie Łódź!

Łódź – gdzie na kawę?

Intensywne zwiedzanie wymaga utrzymania stałego poziomu kofeiny we krwi. Zatem gdzie w Łodzi iść na kawę i deser? Gdzie wypić pyszną małą czarną w pięknym otoczeniu?

Pierwsze miejsce, które mnie zachwyciło to Powidok przy placu Wolności 7/8. Mieści się tu też restauracja. Powidok sprawia wrażenie takiego fancy miejsca, wręcz trochę sztywnego ale to tylko pozory. Miejsce jest bardzo przyjazne, obsługa niebywale sympatyczna a wystrój – przepiękny. W kategorii najbardziej instagramowe miejsce w Łodzi pierwsza 3ka 😉 Powidok znajduje się przy ruchliwym i gwarnym placu Wolności – sama nie wiedziałam czy mam patrzeć na piękne wnętrze czy na toczące się życie Łodzi. Nieważne czy na kolację czy tylko na kawę – Powidok warto w Łodzi odwiedzić.

Drugie miejsce, które mnie urzekło w Łodzi to Beza Food & Bourbon przy ul. Ogrodowej 8. Niezwykle sympatyczny właściciel, piękne (choć niewielkie) wnętrze i naprawdę doskonała kawa. Uwaga, w Bezie w każdy niedzielny poranek serwują churrosy. Jeśli chcielibyście zgrzeszyć kulinarnie to polecam z całego serca.

W tym samym kompleksie znajduje się Bakes & Cakes. Też jest instagramowo i pięknie a każde jedno ciasteczko jest tu prawdziwym dziełem sztuki. Chyba z 15 minut się przyglądałam zanim zdecydowałam się zamówić. W wyborze pomogła mi przemiła pani z obsługi. Niby się zastanawiałam ale ostatecznie skończyłam na swoim ulubionym aromacie mango. Ciasteczko było jeszcze smaczniejsze niż wyglądało. Mimo iż długo się zastanawiałam zanim wbiłam w nie widelec 😉

I kolejne pyszne miejsce na słodko-kawowej mapie Łodzi – Eden Cafe. Tym razem w samym centrum, w podwórku przy Piotrkowskiej 67. Po raz kolejny niebywale sympatyczna obsługa, doskonała kawa i panna cotta równie pyszna jak we Włoszech. Słodycz deseru przełamywały kwaśne jeżyny – mistrzostwo świata. Do tego pastelowe piękne wnętrze, choć w upalny lipcowy dzień usiadłam na zewnątrz. Koniecznie!

Jak już jesteśmy przy deserach to jako lodożerca będący w Łodzi w upalnym sierpniu nie mogłam sobie odmówić mojego ulubionego deseru. Gdzie zjeść dobre lody w Łodzi? Lód Miód. Zgodnie z panującym trendem są naturalne, kremowe, mocno śmietankowe. Spory wybór smaków. Lód Miód znajdziecie pod jednym z kilku (a może już kilkunastu?) adresów w Łodzi – najbliżej centrum jest Piotrkowska 114.

Jeśli podczas zwiedzania Łodzi wybierzecie się do Palmiarni (polecam! i jeszcze będę o niej pisać) to w otaczającym ją parku Źródliska I znajduje się bardzo przyjemna kawiarnia – Tubajka. Ja zrobiłam sobie tylko przerwę na lemoniadę (doskonała!) ale wszystkie desery wyglądały bardzo zachęcająco. Do tego wielkie i super wygodne fotele. Nie chciało się wychodzić.

I już na koniec (ile można grzeszyć w jeden weekend?) Niebieskie Migdały. Ja byłam w lokalu przy Piotrkowskiej 200 ale znajdują się też w 2 innych lokalizacjach – przy placu Wolności 12 oraz ulicy Sienkiewicza 40. Niebieskie Migdały to herbaciarnia – taka prawdziwa herbaciarnia w stylu retro. Zresztą co ja tu będę pisać – popatrzcie na zdjęcia. Niby Łódź, a jakby Paryż 100 lat temu. Do tego ogromny wybór herbat – latem również na zimno. Idealne miejsce, żeby zwolnić podczas intensywnego zwiedzania miasta. I cofnąć się w czasie.

Łódź – gdzie na drinka?

No właśnie, gdzie w letni wieczór w Łodzi wyjść na drinka lub piwo? Oczywistą odpowiedzią wydaje się OFF Piotrkowska. Jestem wielką fanką tego projektu (jak zresztą wszystkich zagospodarowanych postindustrialnych wnętrz). OFF Piotrkowska to zagłębie restauracji i barów. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, miejsce tętni życiem zwłaszcza po zmroku, latem często ciężko znaleźć miejsce siedzące. Ale warto – żeby zobaczyć jak żyje Łódź.

Drugie miejsce w Łodzi gdzie można spróbować street foodu z różnych zakątków świata i w fajnej atmosferze wypić drinka albo lampkę wina to Odlewnia – znajduje się przy Piotrkowskiej 217. Jest trochę spokojniej (choć wieczorem to miejsce też tętni życiem), a równie różnorodnie i przyjemnie. No i ten mural! 😉

Latem na drinka zaprasza Beach Bar przy łódzkiej Manufakturze. Nie wiem czy w sezonie 2020 będzie działał (wiadomo jaka jest sytuacja) ale w środku upalnego lata 2019 można się tu było poczuć jak nad morzem – w środku miasta. Był najprawdziwszy piasek i drinki z palemką. Super pomysł!

Niestety podczas tego pobytu już nie zdążyłam odwiedzić żadnego baru z widokiem w Łodzi ale jeśli byście takiego szukali to moją uwagę zwrócił bar na ostatnim piętrze hotelu Andels. Następnym razem! Łódź naprawdę da się lubić – choć gdyby 10 lat temu ktoś mi powiedział, że kiedyś tak stwierdzę to zabiłabym go śmiechem. Łódź była jednym z tych miast, do których nie chciałam wracać ale okazuje się, że przeszła tak ogromną transformację, że warto raz na jakiś czas spędzić tam weekend. Post o atrakcjach i zwiedzaniu Łodzi pojawi się już niedługo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *