Rovinj – atrakcje najbardziej włoskiego miasteczka chorwackiego wybrzeża Adriatyku

Rovinj – jedno z trzech najchętniej odwiedzanych miast w Chorwacji, latem niebywale zatłoczone, późną jesienią i zimą senne i nieco wymarłe. Ale ja lubię z dala od tłumów 😉

W latach 1920 – 1943 Rovinj znajdował się w rękach włoskich. Niby 1/3 mieszkańców miasteczka do dziś stanowią Włosi ale Rovinj nazywany jest… chorwackim St Tropez. Działa tu najstarsza w Chorwacji przetwórnia ryb oraz fabryka tytoniu. Zwiedzanie Rovinja czas zacząć. Na zobaczenie miasteczka wystarczy kilka godzin.

Rovinj – katedra

Co zobaczyć w Rovinj? Nad miastem góruje 57-metrowa wieża katedry św. Eufemii. Kościół wybudowano w 1736 roku w miejscu stojącego tu wcześniej kościoła św. Jerzego, zaś sama wieża datowana jest na rok 1680. Jej szczyt zdobi miedziana statua św. Eufemii. Grób świętej, której szczątki przywieziono do Rovinja z Konstantynopola znajduje się w środku świątyni.

Niestety w listopadzie kościół był zamknięty na cztery spusty, a dostępu do niego strzegły agresywne (nie żartuję!) koty.

Z terenu wokół katedry rozciągają się piękne widoki na Adriatyk.

Spod katedry do portu warto wrócić wzdłuż brzegu. Można iść promenadą, latem można wskoczyć do morza. Przy promenadzie jest wyznaczone miejsce do kąpieli, z drabinkami i cywilizowanymi zejściami do wody. Morze nawet w listopadzie jest niebywale krystaliczne.

Trg marsala Tita

Rovinj nie jest naszpikowany zabytkami. Jedną z największych atrakcji miasta jest szeroki plac portowy pełen restauracji i kawiarni. Na środku znajduje się fontanna i wieża zegarowa z czasów weneckich (podczas mojego pobytu zastawiona rusztowaniami). U jej stóp mieściło się kiedyś więzienie dla drobnych przestępców.

Przy placu znajduje się też pałac hrabiów Califfi, w którym obecnie mieści się muzeum miejskie. Muzeum pełni także funkcję galerii sztuki. Tuż obok znajduje się Centrum Badań Historycznych pełniące rolę biblioteki-depozytariusza Rady Europy. Biblioteka liczy ponad 8 tysięcy dzieł, a przechowywane są w niej m.in. dokumenty Rady Europy dotyczące ochrony praw człowieka i praw mniejszości.

Stąd warto wybrać się na spacer wzdłuż portowego wybrzeża – latem można popłynąć w rejs statkiem, w listopadzie podejrzeć rybaków wracających z połowów. Port to też najlepsze miejsce, żeby w Rovinju coś zjeść – jest tu mnóstwo restauracji z rybami i owocami morza. Jesienią część z nich jest zamknięta ale oczywiście nie wszystkie.

Spacerując wzdłuż portu natknęłam się na kubańską restaurację i klub. Niestety zamknięte. Ale w ten szary dzień poczułam trochę kubańskiego słońca. I odżyła moja tęsknota za tą cudowną wyspą.

Łuk Triumfalny Balbiego

Najbardziej pocztówkowa atrakcja Rovinj to łuk zbudowany w 1680 roku w miejscu jednej z siedmiu średniowiecznych bram miejskich. Warto zobaczyć go i za dnia, i po zmroku gdy jest pięknie oświetlony.

Ratusz miejski

Ratusz Rovinj pochodzi z XVII wieku i mieści się w dawnym pałacu komorniczym. Przez pewien czas pełnił też rolę więzienia miejskiego. Fasada budynku ozdobiona jest weneckimi i rowińskimi herbami.

Ulica Grisia

Ulica uznawana za wizytówkę miasta jest swego rodzaju galerią sztuki rozlokowaną przy schodach prowadzących na wzgórze katedralne. Swoje prace wystawiają tu i sprzedają miejscowi artyści. Bez wątpienia miejsce, które warto zobaczyć w Rovinj.

Stare miasto

Spacerując wzdłuż morza warto zwrócić uwagę na ostre skały z pozostałościami XII-wiecznych murów miejskich. Całe stare miasto Rovinj tworzy plątanina wąskich uliczek, niektóre wychodzą na morze. Mimo iż orientację w terenie mam niezłą to w Rovinju się zgubiłam nie raz. Uliczki są do siebie bardzo podobne, plączą się i mieszają, internetowe mapy też tu wariują! Ale może w tym urok tego miasteczka – zatopić się i zgubić w tym labiryncie.

Trg Valdibora

Przy placu znajduje się targowisko z lokalnymi produktami i żółto-różowy budynek teatru Antonio Gandusio. To taki punkt, w którym turystyczny Rovinj łączy się (a może dzieli?) z miasteczkiem, gdzie po prostu żyją ludzie.

Klasztor Franciszkanów

Mieści się przy ulicy E. de Amicis, nieco z dala od turystycznego centrum Rovinj. Klasztor datowany jest na początek XVIII wieku.

Przy placu Trg na lokvi mieści się najstarszy budynek w mieście – XIII-wieczne baptysterium. Wyróżnia się tym, że jest siedmio- a nie jak zazwyczaj bywa ośmiokątne.

Rovinj – czy warto?

Mimo iż miasteczko, które widziałam na niezliczonych kolorowych zdjęciach powitało mnie deszczem i senną atmosferą to bardzo mi się podobało! Nie chciałabym tu przyjechać latem, bo Rovinj jest naprawdę malutki a przyjeżdżają tu tysiące turystów. Ale na pewno fajnie by było kiedyś wrócić do chorwackiego St Tropez wiosną lub wczesną jesienią. Na pewno jest bardziej kolorowo i kwiatowo. Rovinj jest przeuroczy, nawet w deszczowym listopadzie. Planując zwiedzanie półwyspu Istria koniecznie trzeba przeznaczyć co najmniej jeden dzień na Rovinj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *