Opole – gdzie zjeść?

Wpisy kulinarne od jakiegoś czasu są blogową tradycją. Uznałam, że jedzenie to zbyt istotny aspekt podróżowania (i życia w ogóle), żeby poruszać go gdzieś pomiędzy innymi kwestiami. Zatem ruszamy na kulinarny podbój Opola!

Maska – Laboratorium – Rynek 4/6

Gdzie zjeść w Opolu swój pierwszy obiad jeśli nie przy samym rynku? Jak zawsze po podróży byłam głodna. Pierwsze kroki skierowałam na rynek a tam duża ilość gości w ogródku Maski skusiła mnie do wejścia. Ponieważ popadywało to jednak weszłam do środka. Wystrój fajny – bardzo klimatyczny.

Menu dosyć krótkie ale jak na ograniczoną ilość dań różnorodne – są zupy, sałatki, pierogi, mięso, ryba – każdy coś sobie znajdzie. Ze względu na to, że był to mój pierwszy obiad na ziemi opolskiej to zdecydowałam się na roladę z kluskami śląskimi i modrą kapustą. Było pyszne! Mięso tak mięciutkie że aż niewiarygodne! Kocham wołowinę i nie mogłabym być wegetarianką! Nie żebym kiedykolwiek o tym myślała ale wołowina to jest jeden z tych składników pożywienia, który najczęściej mnie zachwyca. dobry stek, dobry burger, dobra rolada – o tak tak tak! Do tego turbo kaloryczne kluseczki i kapustka. Mniami!

W Masce mają pełną ofertę piw z browaru Cieszyn – jasne, ciemne, owocowe, goryczkowe. Co kto lubi. Ja jako miłośniczka mango wybrałam piwo z mango. Na szczęście nie było w ogóle słodkie, za to było pyszne! Doskonałe dopełnienie tego turbo obiadu. Maska to miejsce gdzie można dobrze zjeść w Opolu, w dodatku w samiutkim centrum.

Dolce Far Niente – Rynek 11A

Zostajemy w okolicach rynku. Gdzie w Opolu zjeść śniadanie? A no właśnie w Dolce Far Niente. Jest to na wskroś włoska kawiarnia, z włoskimi specjałami i deserami. I kawą rzecz jasna. Ja szukałam śniadania i w Dolce skusiły mnie grzanki z łososiem. Wyglądają niepozornie ale najadłam się nieziemsko. Super, że z ciemnego pieczywa! Mogliby je jeszcze podawać z oliwą. Ponieważ Opole to mój drugi wyjazd po koronaprzerwie to postanowiłam zaszaleć i do śniadania wypić aperol 😉 A co 😉 Nie wiadomo ile to podróżnicze rozpasanie potrwa.

Na kawę, na tiramisu, na śniadanie w Opolu – Dolce Far Niente.

Rzymskie Wakacje – Piastowska 16

Spacerując po Opolu pierwszego dnia zwróciłam uwagę na naprawdę duży odsetek restauracji włoskich. Zaryzykuję stwierdzenie, że łatwiej znaleźć w Opolu restaurację serwującą dania włoskie niż śląskie. Jako miłośniczka smaków Italii stęskniona za swoim ukochanym krajem (a przecież powinniśmy na początku czerwca być w Toskanii!) nie mogłam sobie skosztowania Włoch w Opolu odmówić.

Na pierwszy ogień poszły Rzymskie Wakacje – restauracja zlokalizowana tuż przy Stawie Zamkowym i w sąsiedztwie amfiteatru.

W menu kusiło absolutnie wszystko – od gnocchi, ravioli, przez lazanię i pasty aż po pizze. Już myślałam, że oszaleję z nadmiaru opcji ale okazało się, że przed 15 (byłam w porze lunchowej) serwują tylko pizze. Wybór pizz też spory. Jako odwieczna fanka buffali zdecydowałam się na pizzę z buffalą właśnie, pomidorami i grana padano. Sama w to nie wierzę ale zjadłam caluśką. O mamo jakie to było pyyyszne. Cieniusieńkie ciasto, buffali za to dużo no i te pomidory – pewnie koktajlowe wyglądałyby ładniej ale jednak dojrzały, duży pomidor ma swój niepodrabialny smak. Do tego naprawdę dobra oliwa – pizza z gatunku mistrz.

A do picia tym razem wzięłam Bellini – i chyba po raz pierwszy w życiu (a na pewno w Polsce) dostałam prawdziwe Bellini z prawdziwym musem brzoskwiniowym, a nie jakąś gotową mieszankę. Bomba! Dla mnie jedna z najlepszych restauracji w Opolu.

Biesiada Opolska – Książąt Opolskich 2a

Będę trochę skakać – raz smaki lokalne, raz z importu 😉 Biesiada Opolska to restauracja gdzie można spróbować dań śląskich i tradycyjnej kuchni polskiej ale mają też owoce morza, ryby i kuchnię zdecydowanie bardziej zahaczającą o śródziemnomorską.

Ja do Biesiady wybrałam się na coś tradycyjnego. I ostatecznie padło na rosół oraz wątróbkę. Rosół dobry ale tylko dobry. Sporo marchewki, sporo pietruszki – ja akurat tak lubię więc na plus.

Wątróbka za to mistrzowska. Była duszona z gruszkami, cebulką i cydrem. Mocno było czuć w tym wszystkim masło więc mimo iż rosół mnie wypełnił to zjadłam do ostatniego okruszka! Podano to wszystko z rukolą, która idealnie przełamywała słodycz gruszek – no bajka. Aha – do tego pieczywo chyba własnego wypieku. Tylko spróbowałam, bo inaczej bym się z tej restauracji wytaczała ale też było BARDZO dobre. Gdzie na dobry obiad w Opolu? Biesiada Opolska, bardzo blisko rynku.

Laba na Wyspie – Spacerowa 16

Restauracja na wyspie Bolko. Wyspa Bolko to ogromna oaza zieleni w Opolu. Oferta gastronomiczna na wyspie jest niewielka ale Laba to miejsce, które warto wybrać na kawę/drinka/ciacho nie tylko ze względu na brak konkurencji 😉 Sam lokal jest świetnie urządzony – są stoliki na zewnątrz z widokiem na staw – siedzi się tu baaardzo przyjemnie. Karta dań i napojów nie jest długa ale każdy znajdzie coś dla siebie. Ponieważ ja wybrałam się na wyspę Bolko po obiedzie to w Labie wypiłam drinka – whisky z malibu i espresso. Genialne! Pięknie podane, w pięknym otoczeniu. Gdzie na drinka w Opolu? Laba na Wyspie!

Naleśnikarnia Grabówka – Mozarta 2

Naleśniki jak wiadomo są doskonałe na śniadanie, obiad i kolację. Grabówka to smażalna naleśników przy Moście Groszowym czynna cały dzień więc można tu wpaść na każdy posiłek. Ponieważ ja przyszłam na śniadanie to wjechał naleśnik na słodko – z serem i truskawkami. Porcja ogromna, naleśnior pyszny, ceny – niskie. Naleśnik i kawa 17zł. Gdzie dobrze i tanio zjeść w Opolu? Grabówka. Mają malutki ale przeuroczy ogródek wychodzący na Młynówkę i most. Cudnie się je w takim otoczeniu!

Trattoria Antica – św. Wojciecha 7

Mojej tęsknoty za Italią ciąg dalszy. Tym razem samo centrum, kilka kroków od rynku. Dobre włoskie jedzenie w Opolu? Trattoria Antica. Mimo iż rozum kazał mi wziąć sałatkę to jednak zgrzeszyłam po raz kolejny i skusiłam się na gnocchi. Z sosem z gorgonzoli i ze szpinakiem. No wszystko co lubię najbardziej 😉 Były tak pyszne jak wyglądają – przede wszystkim mięciusieńkie, szpinak smażony na maśle (#masłomojamiłość) – sos zgrabnie łączący to wszystko. Pyszka. Pewnie jakiś milion kalorii ale na pewno spaliłam biegając po mieście 😉

Na minus – Aperol. Jestem na 99% pewna, że zamiast Aperolu nalano Campari. Kelnerka się zarzekała, że to na pewno Aperol. Albo mają jakieś przedziwne Prosecco albo nie umiem tego wytłumaczyć i zrozumieć. Najgorszy Aperol w moim życiu, nie wypiłam. To taki mały minus. Ale jedzenie świetne. Pizze wyglądały też obłędnie.

Restauracja Radiowa – Strzelców Bytomskich 8

Gdzie na drinka w Opolu? Restauracja Radiowa (Radiowa Press Cafe). To najładniejszy restauracyjny ogrodek w całym Opolu! Jak tu pięknie, jak przyjemnie! Na ciepły letni dzień miejsce idealne. Nie jest tak głośno jak przy rynku – ten ogródek to oaza ciszy i spokoju.

Ja wpadłam tylko na drinka ale mają też całkiem fajną ofertę jedzeniową (burgery!). To następnym razem 😉

No i w ogródku Radia Opole mieści się pomnik Damy Pasiecznej – o niej napiszę przy okazji zwiedzania Opola.

Racek Placek – Osmańczyka 1

Na ten lokal o zabawnej nazwie zwróciłam uwagę już podczas swojego pierwszego spaceru po Opolu. Okazuje się, że jest to knajpa, której menu opiera się na dwóch daniach – racuchach i plackach ziemniaczanych. Obecnie mają też pierogi i zupy ale trzonem wciąż są placki.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to super wystrój – oparty na drewnie, prosty i przyjemny. Oczywiście nie byłam w stanie zdecydować czy wolę placki czy racuchy więc… wzięłam oba. Nie muszę chyba dodawać, że się stamtąd wytaczałam mimo iż wzięłam małe porcje.

Placki ziemniaczane były dobre. Wydawały mi się suche – nie wiem czy to kwestia pory roku i tego jakie są teraz ziemniaki, czy za mało jajka tam dodali (placki są bez mąki). No w każdym razie tak nie do końca mnie porwały. Do placków można sobie wybrać dodatek – ja zdecycdowałam się na twaróg czosnkowy. Był twaróg z czosnkiem, koperkiem i kiszonym ogórkiem. Fajne połączenie smaków. Twarogu mogłoby być trochę więcej.

Za to racuchy – mistrzostwo świata. Pulchniutkie, mięciutkie, z dużymi kawałkami jabłka. Cofnęłam się do dzieciństwa. Do tego przepyszny cytrynowy twarożek i truskawki (akurat średniawe ale w tym roku chyba nie jadłam dobrych truskawek, 2020 to nie jest dobry rok na te owoce). Mimo iż ledwo je w siebie zmieściłam to zjadłam do ostatniego okruszeczka. Świetne, genialne, doskonałe.

Dużą zaletą Racka placka są niskie ceny – kilkanaście złotych za naprawdę dużą ilość jedzenia – jeśli chcecie zjeść dobrze i tanio w Opolu to zapiszcie sobie ten adres.

La Finestra – Szpitalna 4

La Finestra z kolei najtańsza nie jest. Powiedziałabym, że to najbardziej fancy lokal ze wszystkich, które odwiedziłam w Opolu. Piękny wystrój, świetna obsługa i menu, w którym kusiła niemalże każda pozycja.

Tym razem uległam ravioli. No nic nie poradzę, że ja jestem pasto- i pierogożercą. Ravioli z wołowiną podane z masełkiem szałwiowym (ach!) i pomidorami. Przepyszne. Aczkolwiek porcja jak widać na zdjęciu nie za duża. Ja się najadłam i dla mnie to wystarczyło ale wiem, że sporo po osób po zjedzeniu kilku takich pierożków by się nie nasyciło. Ale chyba tylko ja tak wybrałam – patrząc na porcje przy innych stolikach muszę przyznać, że były większe.

Minus – godziny otwarcia. Tylko w weekendy lokal działa od 12, w tygodniu dopiero od 18 więc lepiej zrobić rezerwację. Moim zdaniem bardzo dobra restauracja w Opolu, chętnie kiedyś wrocę.

Wintydż – Szpitalna 17

Gdzie na drinka w Opolu? Wintydż! Niemalże po sąsiedzku z la Finestra. Lokal – a jakże – w stylu vintage. Mają też przepiękny ogródek ale ja akurat trafiłam tam w deszczowy dzień. Mają fajne, nietuzinkowe drinki (choć i klasyczne mikstury się znajdą), ogromne słodkie desery (takie jak serwuje Warszawski Lukier) a i do jedzenia coś się znajdzie.

Ja już wcześniej widziałam ich mistrzowskie MAXI drinki. Taki drink z owocową koroną (przecież to słowo dopiero od niedawna się źle kojarzy). Może być z alkoholem (za 25zł) albo bez (za 20). Jest to bardziej koktajl owocowy niż napój a owocowa korona – mistrzostwo świata. Nie dość, że bosko wygląda to jest to wszystko tak zamocowane, że trzyma się bez problemu a i najeść się można. Jeśli zastanawiacie się gdzie iść na dobrego drinka w Opolu – mój nr 1 to Wintydż. Uwaga – to miejsce jest bardzo popularne, w weekendowe popołudnia i wieczory lepiej zrobić rezerwację, ciężko dostać stolik tak wchodząc z ulicy.

Manekin – plac Wolności 7/8

Nigdy bym nie przypuszczała, że odpowiadając na pytanie gdzie warto zjeść w Opolu wymienię sieciówkę. A jednak. Okazuje się, że zjedzenie śniadania na mieście w Opolu w niedzielę przed godziną 11 jest dość sporym wyzwaniem. Większość miejsc, gdzie można to śniadanie zjeść otwiera się dopiero wczesnym południem. Więc chcąc nie chcąc o godzinie 9:30 wylądowałam w jednym z niewielu otwartych o tej porze miejsc – w Manekinie.

Większość z Was zapewne Manekina kojarzy – to naleśnikarnia mając swoje knajpy w Toruniu, Poznaniu czy Warszawie. Żeby była jasność – ja nic do Manekina nie mam ale zawsze wolę jeść w takich miejscach, których nigdzie indziej nie znajdę.

Co mnie zaskoczyło w opolskim Manekinie? Wystrój! Jak tam jest pięknie i przyjemnie!

A jedzenie – jak w każdym Manekinie. Naleśniki na słodko, na wytrawnie, w każdej konfiguracji. Ja skusiłam się na słodką wersję śniadaniową – Raffaello. Mało instagramowy wybór muszę przyznać 😉 Ale smaczny. No i ważne, że w niedzielę rano nie umarłam śmiercią głodową 😉

Trochę czasu w Opolu spędziłam i sporo zjadłam. Pocieszam się tym, że zrobiłam dziesiątki kilometrów na nogach i może chociaż częściowo to spaliłam 😉 Jak widzicie w Opolu nie brakuje miejsc gdzie można dobrze zjeść, a dobre restauracje są jednak tańsze niż w Poznaniu, Wrocławiu czy Warszawie. Kulinarnie to był bardzo dobry czas. Niekulinarnie zresztą też ale o tym już za kilka dni 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *