Zwiedzanie Kuala Lumpur – co zobaczyć w Kuala Lumpur?

Kuala Lumpur oznacza dosłownie błotne ujście. Miasto leży bowiem u ujścia dwóch rzek – Kelang i Gombak. Kuala Lumpur przez mieszkańców nazywane skrótowo KL jest miastem pełnym sprzeczności – nowoczesne drapacze chmur sąsiadują tu z rozsypującymi się tradycyjnymi domami, a eleganckie restauracje mieszają się z ulicznymi garkuchniami. Łączy się tu kultura chińska, malajska i indyjska. Czy ten chaos może zachwycić? Co zwiedzić w Kuala Lumpur, żeby doświadczyć tej różnorodności? Zapraszam na moją relację z Kuala Lumpur.

Na początek od razu napiszę, że spędziłam w Kuala Lumpur 4 dni i w planach miałam zwiedzanie większej ilości miejsc ale upał, wilgotność i panująca duchota szybko zweryfikowały moje plany. Przynajmniej połowę tego czasu spędziłam na hotelowym basenie – inaczej się po prostu nie dało. Jeśli się zastanawiacie na ile dni zaplanować pobyt w Kuala Lumpur i co tam robić to naprawdę weźcie pod uwagę odpoczynek na hotelowym basenie 😉

Petronas Towers

Jedna z największych atrakcji Kuala Lumpur i jednocześnie symbol miasta to 88-piętrowe Petronas Towers. Otwarto je w 1999 roku i do 2004 były najwyższym budynkiem na świecie (ich wysokość to 452 metry). Dziś ustąpiły miejsca dubajskiej Burj Khalifa ale Petronas Towers to wciąż najwyższy bliźniaczy budynek na świecie. Wewnątrz mieszczą się liczne biurowce (m. in. Microsoft). Wieże można było zobaczyć w wielu filmach, kręcono tu m. in. Osaczonych czy Przygody Jackie Chana.

Na 42 piętrze Petronas Towers, a właście na moście łączącym obie wieże, znajduje się punkt widokowy (Skybridge). Cena biletu wynosi 84 RM, bilety na taras widokowy należy kupować z wyprzedzeniem poprzez stronę internetową.

Na parterze Petronas Towers mieści się centrum handlowe Suria KLCC – to jedno z najbardziej ekskluzywnych centrów handlowych w Kuala Lumpur. Zresztą już po jednym dniu w KL można stwierdzić, że to miasto jest wypełnione centrami handlowymi. Nie dość, że znajdują się niemalże jedno przy drugim to są ogromne. Poza sklepami w centrach handlowych znajdują się liczne punkty usługowe, kawiarnie i restauracje. Skąd taka popularność centrów handlowych w Kuala Lumpur? Otóż taka to ciekawostka, że w Malezji kompletnie nie przyjął się rynek zakupów online. Malezyjczycy uwielbiają kupować stacjonarnie i spędzać czas w centrach handlowych. Ja w Polsce i generalnie w Europie centra handlowe omijam szerokim łukiem ale przyznam szczerze, że w KL zaglądałam do każdego, które mijałam. Co jest takiego niezwykłego w malezyjskich centrach handlowych? Klimatyzacja 😀 W tym upale nawet półgodzinna przerwa na kawę w centrum handlowym przywracała mnie do żywych 😉 A poza tym moja wizyta miała miejsce w czasie Chińskiego Nowego Roku i centra handlowe były naprawdę fantastycznie udekorowane. Chociażby dlatego warto było dla nich zaglądać.

Najdroższe i najbardziej ekskluzywne marki można znaleźć w centrum handlowym Pavillion. Ono też było chyba najokazalej ozdobione z okazji Chińskiego Nowego Roku.

KLCC Park

Powróćmy jednak do zwiedzania Kuala Lumpur. Przy wieżach Petronas rozciąga się miejski park – KLCC Park. Jest to duży, czysty, bezpieczny i zadbany teren. Oaza zieleni otoczona drapaczami chmur. Bardzo przyjemnie miejsce i gdyby nie upał to pewnie można by tam spędzić cały dzień.

W parku znajduje się plac zabaw dla dzieci i basen, jest też wodospad.

W parku znajduje się kilka oznaczonych punktów, z których można zrobić najlepsze zdjęcia wież Petronas.

Wieża telewizyjna Menara KL i Warisan Merdeka

Drugi wysoki i charakterystyczny budynek Kuala Lumpur to wieża telewizyjna – Menara KL. Wieża wybudowana w 1995 roku ma 421 metrów wysokości i znajduje się na niej najwyżej usytuowany taras widokowy w Kuala Lumpur i obracająca się restauracja z widokiem na miasto. Cena biletu na wewnętrzny taras widokowy wieży telewizyjnej w Kuala Lumpur to 49 RM, koszt biletu na taras zewnętrzny to 99 RM. Nie byłam więc nie powiem czy warto.

Nowy najwyższy budynek w Kuala Lumpur to Warisan Merdeka – w 2020 roku wciąż w budowie. Jego wysokość to 682 metry. Bardzo dobrze widać go ze stacji metra Pasar Seni.

Atrakcje Kuala Lumpur – Chinatown

Wizyta w Kuala Lumpur byłaby niepełna bez odwiedzin w Chinatown.

Zwiedzanie tej dzielnicy Kuala Lumpur można zacząć od Pasar Seni – niebieskiego budynku kryjącego wewnątrz wielki bazar. Można tu kupić liczne pamiątki i tradycyjne malezyjskie wyroby. Sam budynek istnieje od 1888 roku i dawniej pełnił rolę hali targowej gdzie sprzedawano produkty spożywcze. Dla mnie to najlepsze miejsce na zakupy w Kuala Lumpur, bo nie trzeba się targować – towary mają stałe, racjonalne ceny.

Sercem Chinatown jest ulica Petaling Street (Jalan Petaling). Są tu setki straganów gdzie można kupić elektronikę, podróbki torebek i ubrań. Zatłoczone, głośne i dla mnie męczące miejsce.

Chinatown to też zagłębie streetartu w Kuala Lumpur. Murale są w większości zaniedbane i zniszczone ale dla mnie i tak była to wielka przyjemność.

W Chinatown mieści się też Pasar Karat – bardzo specyficznie miejsce. Jest to pchli targ ale nie taki zwykły jaki znacie z innych miast na świecie. Ten targ rozkłada się o 2 w nocy i koło 5 zazwyczaj nie ma już po nim śladu. Dlaczego tak? Sprzedaje się tu rzeczy… kradzione. Jeśli podczas wizyty w Kuala Lumpur ukradną Wam (odpukać!!!) telefon czy aparat no to cóż… jest duże prawdopodobieństwo, że na tym targu ktoś będzie próbował go opchnąć.

Ciekawe miejsca w Kuala Lumpur – Little India

W Kuala Lumpur warto się też wybrać do Little India będącej częścią dzielnicy Brickfield. To najbardziej kolorowe miejsce w Kuala Lumpur! Dzielnica znajduje się w pobliżu stacji KL Sentral.

Symbolem Little India są kolorowe łuki zdobiące główną ulicę i kwiaty namalowane na chodnikach i na jezdni. Nie brakuje tu także kolorowych fontann i rzeźb.

W Little India można kupić indyjskie produkty (biżuterię, kosmetyki, przyprawy, ubrania) a także zjeść w jednej z licznych knajpek. Serwuje się tu dania kuchni hinduskiej – głównie curry na milion sposobów. Tu znajdują się najtańsze restauracje w Kuala Lumpur.

Jedna z małych uliczek Little India zyskała przydomek Floral Street. Kwiaciarze przez cały dzień tworzą tu girlandy z jaśminów i storczyków. Kolorowe, pachnące i urocze miejsce!

W Little India znajduje się też aśram Swami Wiwekananda – indyjskiego mistrz duchowego. Pierwszą szkołę otwarto w 1914 roku. Jego celem było zapewnienie edukacji jak największej liczbie dzieci.

W dzielnicy Brickfield znajduje się też ośrodek dla niewidomych. Spacerując tą dzielnicą zobaczycie dziesiątki osób z białymi laskami. Chodniki i ulice w tej dzielnicy są specjalnie przystosowane dla niewidomych. Przy głównej ulicy znajdują się dziesiątki salonów masażu gdzie pracują właśnie osoby niewidome.

W Brickfields znajduje się też największy w KL muzułmański cmentarz.

Poza główną kolorową ulicą dzielnica Brickfields nie uchodzi za zbyt bezpieczną. Znajdują się tu liczne mieszkania socjalne, dzielnica zamieszkiwana jest przez najbiedniejszych ludzi, dla których często niestety biały turysta=bogaty. Więc uważajcie tu na siebie.

Meczet Masjid Jamek

W Kuala Lumpur warto zwiedzić najstarszy meczet w mieście – Masjid Jamek. Wybudowano go w 1909 roku, jest połączeniem stylu mauretańskiego, indosaraceńskiego i mongolskiego. Do czasu powstania meczetu narodowego (Masjid Negara) był najważniejszym meczetem w Kuala Lumpur. Wstęp do meczetu jest bezpłatny, przy wejściu trzeba się zarejestrować (wpisać imię i nazwisko oraz kraj do specjalnej książki). Zwiedzanie możliwe jest codziennie oprócz piątków. Przy wejściu możliwe jest bezpłatne wypożyczenie abai lub chusty do nakrycia głowy.

Z meczetu najlepiej dojść do rzeki i tam przejść mostkiem na plac Niepodległości i do dzielnicy kolonialnej.

Plac Niepodległości

Zwiedzanie Kuala Lumpur trzeba zaplanować tak, żeby na kilka godzin wybrać się plac Niepodległości i w jego okolice. Historycznie jest to najważniejsze miejsce w mieście – przy Merdeka Square 31.08.1957 roku oficjalnie ogłoszono niepodległość Malezji. Na placu stoi 95-metrowy maszt z ogromną flagą Malezji.

Tuż przy fladze znajduje się fontanna królowej Wiktorii z 1904 roku. Dzieło w stylu art nouveau przywieziono z Anglii, żeby upamiętnić jubileusz królowej Wiktorii i oddać hołd imperium brytyjskiemu.

Wokół placu znajdują się liczne budynki użyteczności publicznej – m. in. główna biblioteka w Kuala Lumpur, katedra św. Marii czy budynek dawnej drukarni.

Naprzeciwko placu znajduje się budynek Sultan Abdul Samad nazwany tak na cześć sułtana panującego w czasach powstania budynku. Początkowo mieścił się w nim Sąd Najwyższy, a dziś jest siedzibą Ministerstwa Informacji, Komunikacji i Kultury Malezji. Podobno jest to jeden z najczęściej fotografowanych budynków Kuala Lumpur. Wcale mnie to nie dziwi, bo jest przepiękny. Zabytek, który koniecznie trzeba zobaczyć w Kuala Lumpur!

W Kuala Lumpur warto zwiedzić też znajdującą się nieopodal Galerię Miejską – KL City Gallery. Mieści się ona w kamienicy z 1889 roku. Wystawa przybliża historię Kuala Lumpur, a na I piętrze znajduje się makieta miasta gdzie co 5 minut odbywają się pokazy światło i dźwięk. Pierwsze piętro to też idealny insta spot 😉 Jest tu kilka murali 3D prezentujących symbole Kuala Lumpur. Cena biletu wstępu do galerii to 10 RM z czego 5 RM dostaje się w formie bonu do wydania w sklepiku z pamiątkami lub kawiarni. Warto!

Stąd najlepiej wybrać się do Lebuh Pasar Besar. To najstarsze miejsce w Kuala Lumpur, odpowiednik europejskiego rynku starego miasta. Znajduje się w miejscu gdzie wybudowano pierwszy most w Kuala Lumpur. Dziesiątki lat temu kwitł tu handel opium i hazard. W 1885 roku miejsce zmieniło swój charakter i dziś jest areną spacerów mieszkańców i turystów. Pośrodku znajduje się okazała Wieża Zegarowa z 1937 roku wybudowana jako upamiętnienie koronacji króla Jerzego VI.

Po drodze z Galerii Miejskiej do Lebuh Pasar Besar znajduje się instalacja z metalu i bawełnianych nici – The Dome of Disapperance. Całość ma sugerować coś delikatnego i ulotnego podobnie jak nieustannie zmieniające się Kuala Lumpur. Za nią w tle widać meczet.

Zupełnie inne oblicze Kuala Lumpur można dostrzec w dzielnicy Bukit Bintang. To najnowocześniejsza część Kuala Lumpur pełna wieżowców, ekskluzywnych hoteli i centrów handlowych. Z tego bardzo nowoczesnego miejsca w kilka minut można przejść do ulicy Jalan Alor – pełnej ulicznych straganów i barów. Przedłużeniem Jalan Alor jest ulica Changkat – centrum nocnego życia Kuala Lumpur. Tu znajdują się liczne bary, kluby, puby, dyskoteki i inne przybytki rozrywki.

Malezja – co zjeść? + kulinarny przewodnik po Kuala Lumpur

Współczesna kuchnia malezyjska jest połączeniem wpływów malajskich, chińskich, hinduskich i kultury Pernakan (potomków chińskich imigrantów). O ile kuchnia chińska, tajska czy wietnamska są znane w Europie to o malezyjskiej wiadomo mniej. W takim razie co zjeść w Malezji? Czego spróbować i czego szukać na lokalnych targach? Zapraszam na mój przewodnik po kuchni malajskiej i restauracjach w Kuala Lumpur.

Jak już pisałam w poprzednich wpisach ceny jedzenia w Malezji są niskie. Można się dobrze najeść za równowartość 3 – 4 USD. Nie mówię tu oczywiście o wypasionych restauracjach (których też w Kuala Lumpur nie brakuje) ale o zwykłych restauracjach w centrach handlowych i budkach ze street foodem.

Sztandarowe danie kuchni malezyjskiej to laksa – ostra zupa z kurczakiem. występuje w wielu wersjach. W Kuala Lumpur popularna jest laksa lemak – z dodatkiem curry – w innych regionach kraju mówią, że to nie laksa 😉 Można spotkać też laksa sarawak – z krewetkami i wiele innych odmian. Laksę jada się na śniadanie, obiad i kolację. W kuchni malezyjskiej stosuje się sporo chili więc jeśli jesteście nieprzyzwyczajeni do ostrych smaków to proście zawsze o łagodniejszą wersję dań.

Drugie tradycyjne typowe malezyjskie danie, które można napotkać niemal wszędzie to roti kaya – tosty z dżemem kokosowym. Często serwowane z ugotowanym jajkiem. To zdecydowanie jedno z najpopularniejszych śniadań w Malezji.

Kays jest też częstym nadzieniem to popularnych w Malezji bułeczek na parze – też warto spróbować.

Słodkie śniadania w Malezji to też popularne kuih ketayap – zielone naleśniczki z dżemem kokosowym. Baaardzo słodkie!

Jeśli chodzi o wytrawne śniadania to w Malezji najczęściej jada się nasi lemak – ryż gotowany na mleku kokosowym ze smażoną rybą lub kurczakiem, do tego gotowane jajko i sambal – pasta na bazie chili. Czasem dodaje się świeżego ogórka. Całość zawsze podaje się zawiniętą w liściu bananowca. Jest to typowe jedzenie w Malezji i chociaż raz warto spróbować.

Jak już jesteśmy przy dodatkach to w Malezji często stosuje się gotowe pasty i sosy zamiast pojedynczych przypraw. Bardzo popularna jest belacan – fermentowana pasta z krewetek, a także rempah – pasta z szalotki, czosnku, chili, trawy cytrynowej, imbiru i galangi.

Co jeszcze warto zjeść w Malezji? Na pewno często można napotkać znane z Indonezji i innych azjatyckich krajów satay – szaszłyki z mięsa drobiowego przygotowywane z masłem orzechowym.

W Malezji warto zjeść i spróbować wszystkie możliwe owoce – papaje, jackfruity, mango, pomelo, liczi, rambutany czy guawy. I oczywiście króla owoców – duriana. Durian jest w Malezji wszechobecny nie tylko w postaci świeżego owocu ale też owoców suszonych, lodów, deserów, ciastek czy durianowej kawy i herbaty. Ja duriana kocham i jadłam absolutnie codziennie! Pamiętajcie tylko, żeby duriana zjeść tam gdzie go kupujecie, bo zarówno przewożenie go komunikacją miejską jak i wnoszenie do hoteli jest karalne. I to niemało, po 500 RM.

Jeśli chodzi o napoje w Malezji to wszystkie one są niesamowicie słodkie. Do kawy i herbaty standardowo dodaje się cukier albo mleko skondensowane. Kawa z mlekiem skondensowanym to kopi – jeśli zamówicie ją w jakiejś budce na ulicy to zobaczycie w jaki specjalny sposób jest przygotowywana. I tu niestety smutna konkluzja – w Malezji wszystkie napoje podaje się w plastiku. W plastikowych woreczkach, z plastikowymi słomkami i jeszcze z plastikową zawieszką na skuter. Niestety świadomość ekologiczna jest tam jeszcze mało rozwinięta.

Rozważania o tym co zjeść w Malezji nie mogą obyć się bez napisania o deserach. Nawet jednego deseru w Malezji nie zjadłam do końca. Wszystko jest tam jakieś 5 razy słodsze niż gdziekolwiek indziej. Wcale mnie nie dziwi, że w Malezji jest najwyższy odsetek diabetyków w całej Azji. No ale od jednych wakacji nikt cukrzycy nie dostanie 😉 Zatem co słodkiego warto zjeść w Malezji?

Numer jeden to cendol – najpopularniejszy malezyjski deser składający się z kruszonego lodu, mleka kokosowego, cukru palmowego, fasoli i ryżowo-groszkowych żelków. Czasem dodaje się do niego owoce (np. duriana). Pyszny ale dramatycznie słodki! Niemniej jeśli miałabym wskazać co trzeba w Malezji spróbować to powiem: cendol. Koniecznie. Potrafi kosztować 3 RM, a potrafi 25 RM. Zależy gdzie i zależy z jakimi dodatkami.

Dużo jest w Malezji takich ulicznych stoisk gdzie smażą różne ciasteczka / kuleczki z przeróżnymi dodatkami. Fajne, smaczne, tanie ale wszędzie cukier w ilościach zatrważających. Nie wiem czy to widać na zdjęciu ale ciasteczko z orzeszkami miało tyle cukru, że aż trzeszczał w zębach. No ale na wakacjach w Malezji spróbować trzeba 😉

W Malezji warto też spróbować deseru jedynego w swoim rodzaju Durian Lava Cake – ciastka na ciepło ze słodkim nadzieniem z duriana. Idealnie pasowałaby do niego mocna gorzka kawa ale niestety przez tydzień pobytu w KL serwowałam ją sobie sama w pokoju hotelowym 😉

Fajne są też takie ciastka, nie ciastka, trudno powiedzieć co to jest. Takie kulki z mąki ryżowej na zimno z nadzieniem z duriana.

No dobra. Wiemy już co zjeść i czego spróbować w Malezji to teraz pytanie gdzie to wszystko znaleźć. Gdzie zjeść w Kuala Lumpur? Ja w Azji kocham takie hipsterskie miejsca jak to ze zdjęcia powyżej 😉

Zachęcam do jedzenia śniadań w Kuala Lumpur poza hotelem. Hotelowe jedzenie mimo iż często zawiera lokalne produkty to nigdy nie jest TO. Śniadania w restauracjach czy czy ulicznych budkach w Kuala Lumpur to koszt 2 – 6 RM. Kawa 1 -2 RM. Naprawdę niewiele a zawsze można poczuć się jak mieszkaniec KL 😉 Ja najczęściej jadałam w budkach w dzielnicy Little India lub w małych retauracjach przy centrum handlowym NU Sentral – dobre tosty z kaya serwują w PappaRich (można płacić kartą).

W związku z tym, że mój hotel był tuż przy NU Sentral to zdążyłam tam przetestować kilka restauracji. Poniżej te, które polecam odwiedzić podczas zwiedzania Kuala Lumpur.

Dolly Dim Sum – tu trafiłam na swój pierwszy obiad w KL i tu zakończyłam swoją kulinarną przygodę z Malezją. Restauracja serwuje chińskie pierożki dim sum. Z mięsem, z krewetkami, co kto lubi. Jest też spory wybór chińskich herbat i deserów. Za 2 rodzaje pierożków i herbatę płaciłam zazwyczaj ok. 20 RM. Można płacić kartą.

Taka ciekawostka – jeśli wybieracie się do restauracji w Kuala Lumpur to dostaniecie menu i karteczkę z ołówkiem gdzie zaznaczacie wybrane pozycje. Wybieracie, zaznaczacie i przekazujecie kelnerowi. Z zamówieniem otrzymujecie rachunek, który reguluje się w kasie przy wyjściu z restauracji (nie płaci się bezpośrednio kelnerowi).

W centrum działa też tajska knajpa Mr Tuk Tuk. Jako wielka fanka mango sticky rice i pad thaia nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Zdecydowałam się właśnie na te dwa moje ulubione tajskie dania. Były przepyszne – zwłaszcza mngo sticky rice. Porcja pad thaia spokojnie na 2 osoby. Płatność tylko gotówką.

Na poziomie -1 działa koreańska kawiarnia Hanbing serwująca koreańskie desery – wyglądały obłędnie ale porcja była tak ogromna, że ja po zjedzeniu połowym bym się przez pół dnia nie ruszyła! Jednak przyszłam tam na śniadanie i zdecydowałam się na tosty. Do wyboru różne różniste – z serem, z tuńczykiem, na ostro… Jeśli już znudzą się Wam typowo malezyjskie śniadania to polecam dla urozmaicenia śniadanie koreańskie w Kuala Lumpur 😉 Można płacić kartą.

I kontynuując kulinarną podróż przez Azję w Nu Sentral są też dwie restauracje japońskie sieci Zanmai. Jedna serwuje makarony, druga sushi. Ponieważ jestem pastożercą to zdecydowałam się na makaron z krewetkami i sosem orzechowym. Ale to było dobre!!! Jeden z moich najlepszych posiłków w Kuala Lumpur. A najlepsze jest to, że za makaron i herbatę zapłaciłam 16 RM. Można płacić kartą.

Na lody warto wybrać się do Baskin-Robbins. Porcje są duże ale lody są w Malezji drogie – cena za kulkę to kilka, a nawet kilkanaście RM.

Mekką wszystkich malezyjskich foodies jest ulica Jalan Alor. Działa przy niej kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset barów ze street foodem i można tu zjeść i kupić absolutnie wszystko. Są stoiska z kawą i herbatą, z deserami, z owocami. Są sklepy z durianem i suszonymi owocami. Są restauracje serwujące mięso, ryby (jak widać można najpierw spojrzeć w oczy rybie, którą chce się zjeść). Ulica funkcjonuje przez 24 godziny na dobę, większość barów otwiera się po godzinie 17 ale niezależnie czy przyjdziecie tu w środku dnia czy w środku nocy to zawsze coś można tu zjeść.

Swego rodzaju food court z hinduskim jedzeniem znajduje się przy Jalan Stensen Sentral – jeden poziom parkingu zamieniono tu na skupisko budek z jedzeniem prosto z Indii. Ceny jedzenia są tu bardzo niskie – porządna porcja curry z ryżem i warzywami to koszt 5 – 8 RM. Warto tu też spróbować maślanki i herbaty z hibiskusem. Maślanka okazuje się być popularnym napojem w Malezji – serwuje się ją najczęściej z dodatkiem kolendry. Hibiskus natomiast jest narodowym kwiatem Malezji i poza rolą dekoracyjną jest też składnikiem dań i napojów. Bardzo polecam hibiskusową herbatkę – smakuje zupełnie inaczej niż polskie herbatki z dodatkiem tego owoców. Taki mocny napar z dużą ilością lodu idealnie łagodzi ostrość hinduskich dań i orzeźwia w upalny dzień. Tu przy okazji ważna informacja praktyczna – w Malezji można bez obaw pić napoje z lodem. Cały lód jest produkowany fabrycznie, nie ma obaw żadnych zanieczyszczeń czy zakażeń.

Jak już spróbujecie dań malajskich i hinduskich to koniecznie trzeba zjeść coś chińskiego w Chinatown. Jeden z najpopularniejszych i najsłynniejszych lokali w Chinatown to Koon Kee słynący z pysznej wieprzowiny. Tak, tak, w kraju muzułmańskim bez problemu można zjeść prosiaczka. Wieprzowina jest mięciutka, soczysta i pyszna, makaron genialny a pierożki – do dziś mi ślinka cieknie jak o nich myślę. To obowiązkowe miejsce na posiłek w Kuala Lumpur. Chciałam nie widzieć biegających dookoła szczurów ale niestety wzrok mam dobry 😉 Więc co wrażliwsi niech może jednak jadają w centrach handlowych 😉

Chińskie jedzenie w Kuala Lumpur serwuje też chiński food court w podziemiach centrum handlowego Lot 10. Jest to miejsce bardzo popularne wśród Malezyjczyków, mniej wśród turystów. Ale ja bardzo bardzo polecam. Wybór jedzenia ogromny, knajpek jest co najmniej kilkanaście, sama długo chodziłam nie mogąc się zdecydować co wybrać. Ostatecznie padło na makaron z pok choi i wywar z pulpetami wołowymi. Mistrzostwo świata! Cały ten obiad kosztował mnie 12 RM. Ten food court to jedno z niewielu miejsc w Kuala Lumpur gdzie do obiadu można się napić piwa (cena małego piwa – od 15 RM).

Na 6 piętrze tego samego centrum handlowego znajduje się japoński food court. Są też japońskie delikatesy gdzie można zakupić całą masę produktów z kraju kwitnącej wiśni czy kawiarnia gdzie można się napić oryginalnej japońskiej matchy – na zimno lub na ciepło.

W piątki po południu – od 15 – rozkłada się night market Pasar Malam w pobliżu stacji metra Bangsar. Nocny market w Kuala Lumpur oficjalnie działa od 15 do 23 ale prawda jest taka, że większość budek otwiera się dopiero o 17.30 więc wcześniej nie ma sensu tam jechać. Nie będę ukrywać, że mnie to miejsce trochę rozczarowało – jest to dobry pomysł na zrobienie zakupów – można kupić ryby, owoce, warzywa czy indyjskie przyprawy ale jeśli liczycie na wyżerkę to tak jak ja będziecie rozczarowani.

No i na koniec jeszcze o tym co warto kupić w supermarkecie w Malezji. Przy dworcu i centrum handlowym Nu Sentral mniejszych i większych marketów było kilka. To co się rzuca w oczy to ogromny wybór napojów w lodówkach – wszystko niestety słodzone. Kupiłam mały kartonik soku z mango, który bez rozcieńczenia (i to mocnego) był niepijalny i puszkę napoju z daktyli. Napój daktylowy co prawda importowany z Tajlandii, też słodki ale to coś co warto spróbować w Azji.

W Malezji bardzo popularne są puddingi z galaretką kokosową – tzw. nata de coco. Są w kilku smakach – mango, liczi, kokosowe itp.

Ze słodyczy w Malezji wpadły mi w oko czekolady – z zieloną herbatą i z durianem. Kupiłam na prezent więc nie wiem czy warto ale spytam obdarowanych jak im smakowało 😉

Malezja na własną rękę – informacje praktyczne

Praktyczne porady przed wyjazdem do Malezji. Co trzeba wiedzieć zanim poleci się tego egzotycznego kraju?

Malezja – jak się dostać z Polski?

Póki co nie ma bezpośrednich lotów z Polski do Malezji, trzeba lecieć przynajmniej z jedną przesiadką. Loty do Kuala Lumpur oferują praktycznie wszystkie większe linie lotnicze więc można lecieć przez Paryż, Amsterdam, Dubaj czy Dohę. Ja leciałam właśnie przez Katar. Lot do Dohy trwa ok. 5 – 6 godzin, z Dohy do Kuala Lumpur 7 godzin.

Malezja – wiza, przepisy wjazdowe

Jeśli pobyt w Malezji jest krótszy niż 90 dni to wiza nie jest konieczna, do wjazdu wystarczy paszport ważny minimum 6 miesięcy. Nie wypełnia się żadnych deklaracji celnych, po prostu podajemy paszport, dostajemy pieczątkę i tyle. Cała procedura trwa kilkadziesiąt sekund.

Malezja – waluta i ceny

Waluta obowiązująca w Malezji to ringgit (RM), który dzieli się na 100 senów. Banknoty są plastikowe. Monet używa się dużo rzadziej ale też będziecie mieli z nimi do czynienia. Przelicznik malezyjskiej waluty do złotówki wynosi prawie 1:1 więc w uproszczeniu można przyjąć, że jeśli coś kosztuje 10 RM to jest to 10 zł.

Pieniądze w Malezji najlepiej wymieniać w kantorach, które oferują lepsze kursy niż banki. Kilka kantorów znajduje się w centrum handlowym NU Sentral połączonym z główną stacją kolejową Kuala Lumpur KL Sentral. W kantorach można wymieniać dolary, euro, funty i większość walut azjatyckich krajów. Do Malezji lepiej zabrać dolary niż euro – kurs wymiany jest korzystniejszy.

Bankomaty także są na każdym kroku – na samej stacji KL Sentral jest ich kilkanaście. Bez problemu wypłacają pieniądze z polskich kart. W centrach handlowych, hotelach i wielu sklepach można w Malezji płacić kartą. Revolut działał bez problemu. Gotówka jest niezbędna w mniejszych restauracjach, na targach i w budkach ze street-foodem.

Czy Malezja jest droga? Jakie są ceny w Malezji? Jak większość krajów Azji południowo – wschodniej Malezja nie rujnuje portfela. Ceny zdecydowanej większości produktów są niższe niż w Europie. Jedzenie w budkach na ulicy to zazwyczaj wydatek 2 – 3 USD za posiłek. Drożej jest w restauracjach – tu przekrój jest spory ale w takich restauracjach w centrach handlowych za posiłek trzeba zapłacić 4 – 5 USD. Ceny w sklepach w Malezji są niższe niż w Polsce.

A co jest drogie w Malezji? Alkohol. Ze względu na to, że Malezja to kraj muzułmański i religia ogranicza dostęp do alkoholu, a podatek od alkoholu jest tu jednym z najwyższych na świecie to jego ceny są bardzo wysokie. Najtańszy alkohol w Malezji można kupić w sklepach Family Mart – 15 – 20 zł za piwo 😀 W większości restauracji (przynajmniej tych, w których ja jadałam) alkoholu się w ogóle nie podaje. Wyjątkiem jest food court centrum handlowego Lot 10 gdzie też można kupić piwo za równowartość kilkunastu złotych.

W Kuala Lumpur jest sporo barów i restauracji na dachach wieżowców. Ceny alkoholu w takich miejscach to zazwyczaj 40 – 50 RM za piwo i powyżej 50 RM za drinka. Wakacje w Malezji sprzyjają abstynencji 😉 Jeśli jednak nie wyobrażacie sobie wakacji bez alkoholu to dobra wiadomość jest taka, że przepisy celne zezwalają na wwóz do Malezji 1 litra alkoholu.

Malezja – pogoda, klimat, kiedy jechać?

No właśnie, kiedy najlepiej jechać do Malezji? Generalnie wschodnie wybrzeże najlepiej zwiedzać od od marca do września, zachodnie od października do marca.

Średnia temperatura w Kuala Lumpur przez cały rok wynosi 32 stopnie, zmienia się tylko wilgotność. W okresie od listopada do marca jest ona najniższa więc nasza zima to najlepszy czas na odwiedzenie Kuala Lumpur.

Malezja leży w strefie aktywnej sejsmicznie – zdarzają się trzęsienia ziemi. Od października do lutego występuje zagrożenie cyklonami tropikalnymi i tajfunami.

Podczas mojego pobytu (luty) było bardzo gorąco – 34 – 36 stopni. Wilgotność bardzo wysoka, od rana do 14 – 15 świeciło słońce, po południu się chmurzyło a wieczorem (19 – 20) lało. Codziennie.

Kuala Lumpur – dojazd z lotniska

Międzynarodowe lotnisko KLIA1 i KLIA2 jest oddalone od centrum Kuala Lumpur o 50 km. KLIA2 obsługuje loty krajowe i tanie linie lotnicze (głównie AirAsia), KLIA to terminal międzynarodowy.

Dojazd z lotniska do centrum Kuala Lumopur zapewnia pociąg KLIAExpress. Czas dojazdu do dworca KL Sentral to 28 minut. Cena biletu to 55 RM w jedną stronę lub 90 RM w 2 strony. Bilety można kupić wcześniej przez internet (bilet powrotny jest ważny przez miesiąc) lub na lotnisku – są punkty gdzie można je kupić, są automaty.

Dojazd KL Express na lotnisko jest świetny jeśli lecicie dalej z Kuala Lumpur liniami Malaysia Airlines, Malindo lub Cathay Dragon. Wtedy można odprawić się na dworcu KL Sentral, tam nadać bagaż i na lotnisko jechać tylko z bagażem podręcznym. Ta opcja jest dostępna dla osób posiadających bilet na KL Express. Odprawa na dworcu możliwa jest najpóźniej 2 godziny przed planowaną godziną wylotu. Ja leciałam z KL do Hanoi liniami Malaysia Airlines i skorzystałam z opcji odprawy na dworcu – polecam!

Tańszy ale dłuższy sposób transportu z lotniska do centrum Kuala Lumpu zapewniają autobusy. Można nimi dojechać do dworca KL Sentral, do dworca Bandar Tasik Selan oraz do Chinatown. Cena biletu na autobus to 12 – 15 RM.

Kuala Lumpur – komunikacja miejska, jak się poruszać po mieście?

Transport w Kuala Lumpur zapewnia komunikacja miejska (metro i autobusy) oraz taksówki i grab.

Taksówki nie są polecanym sposobem poruszania się po Kuala Lumpur – podobnie jak w wielu innych krajach taksówkarze naciągają turystów i nawet krótka przejażdżka może się skończyć awanturą. Sposobem na uniknięcie problemów z taksówkami jest skorzystanie z tzw. prepaid taxi – jest to możliwe na lotnisku i na dworcach oraz przy atrakcjach turystycznych. W specjalnym miejscu zamawiają dla Was taksówkę, za którą płacicie z góry i nie musicie się martwić, że ktoś Was naciągnie/oszuka.

W Kuala Lumpur podobnie jak w wielu innych krajach Azji południowo-wschodniej funkcjonuje Grab. Jest to aplikacja działająca dokładnie na tej samej zasadzie co Uber. Zamawiacie kierowcę pod wskazany adres, cena kursu jest znana z góry, płatność możliwa jest kartą lub gotówką. Żeby korzystać z graba trzeba mieć oczywiście internet – można zakupić lokalną kartę SIM za kilkanaście ringgitów, internet jest też dostępny w zdecydowanej większości hoteli i knajpek.

W obrębie Kuala Lumpur kursują linie metra – LRT, MRT, ERL i monorail. Pociągi jeżdżą często, są nowoczesne, wygodne i bardzo dobrze oznakowane (stacje również, naprawdę ciężko by się było zgubić). Uwaga – w wagonach jest bardzo zimno. Klimatyzacja rozkręcona maksymalnie.

Bilety na metro w Kuala Lumpur można kupić w budkach oraz automatach na stacjach. Jednorazowy przejazd wiąże się z zakupem żetonu – przy wejściu żeton trzeba zeskanować, przy wyjściu wrzucić do środka.

Warto kupić kartę MyRapid, którą można doładować dowolną kwotą i korzystać na pojedyncze przejazdy (będzie wtedy taniej niż kupując żetony) lub można załadować na nią KL Travel Pass – bilet na 1 lub 3 dni. Bilet 1-dniowy na transport w Kuala Lumpur kosztuje 10 RM, 3 – dniowy 25 RM. Do tego trzeba doliczyć koszt karty – 10 RM.

Między największymi atrakcjami turystycznymi kursują darmowe autobusy GoKL. Są one kolorowe i z daleka rzucają się w oczy. Są klimatyzowane i wygodne. Z założenia miały być darmowym transportem dla turystów, w praktyce korzysta z nich wielu mieszkańców dlatego często są bardzo zatłoczone w godzinach szczytu.

Kuala Lumpur – gdzie spać?

Baza hotelowa w Kuala Lumpur jest naprawdę ogromna. Są tanie hostele dla backpackerów, są hotele wszystkich sieci znanych z Europy. Fajną opcją, którą polecam rozważyć są hotele z basenem na dachu. Ja zdecydowałam się właśnie na taki – z basenem na 30. piętrze. Gdzie spać w Kuala Lumpur? Ja spałam w dzielnicy Little India, w okolicach dworca kolejowego KL Sentral. Wybór lokalizacji wynikał głównie z tego, że dość wcześnie miałam lot powrotny i nie chciałoby mi się bladym świtem jechać na dworzec ale finalnie bardzo sobie tę lokalizację chwaliłam. Bliskość dworca to jedno, w okolicach mnóstwo knajp, barów i sklepików. Przystanki wszystkich linii komunikacji miejskiej w zasięgu kilkuminutowego spaceru a do tego cisza i spokój.

Pamiętajcie, że w Malezji nie wolno wnosić durianów do hotelu! Za załamanie tego zakazu grozi kara 500 RM! I nie liczcie na to, że wniesiecie duriana niepostrzeżenie – jego naprawdę czuć z daleka 😀 Durianów nie wolno też przewozić komunikacją miejską w Kuala Lumpur – tu kara jest podobna.

Malezja – zdrowie, szczepienia, zagrożenia

W Kuala Lumpur i w całej Malezji przez cały rok występuje denga oraz malaria. Są to choroby rzadko występujące ale bardzo groźne. W Malezji trzeba się chronić przed komarami. Ja szczerze mówiąc widziałam jednego komara przez cały swój pobyt w Malezji ale jeśli będziecie widzieli ich więcej albo będziecie w Malezji w czasie gdy będzie więcej padało to używajcie preparatów typu mugga.

Przed wyjazdem do Malezji nie są obowiązkowe żadne szczepienia. Wyjątek stanowi sytuacja, jeśli w ciągu 6 miesięcy poprzedzających wyjazd do Malezji było się w kraju gdzie występuje żółta ferba – wtedy trzeba przedstawić żółtą książeczkę.

Zalecane szczepienia przed wyjazdem do Malezji to szczepienia przeciwko WZW typu A i B, błonicy, tężcowi, polio i durowi brzusznemu.

W Malezji nie zaleca się picia wody z kranu. Do mycia zębów też zaleca się wodę butelkowaną lub przegotowaną.

Jeśli macie wrażliwe żołądki to warto zabrać do Malezji środki przeciwbiegunkowe i preparaty z elektrolitami (Orsalit itp.) – przy biegunce w takich temperaturach łatwo się odwodnić. Ja jadałam w budkach z jedzeniem ulicznym, zęby myłam w wodzie kranowej i przez cały pobyt nie było mi absolutnie nic więc nie popadajmy w paranoję. Trzeba uważać, myć często ręce itp. ale też bez przesady.

Przed wyjazdem do Malezji koniecznie trzeba kupić ubezpieczenie obejmujące koszty leczenia.

Malezja – strój

Ubiór w Malezji jest o tyle istotny, że to kraj muzułmański. Zatem jak się ubierać w Malezji? Skromnie. Zakryte ramiona oraz kolana i będzie w porządku. Nie musi to być strój zakrywający nas od stóp do głów ale szorty i dekolty raczej zostawmy sobie na hotelowy basen a zwiedzając Malezję odziejmy się nieco bardziej. Od turystek nie wymaga się zakrywania włosów. Wyjątkiem są oczywiście meczety ale tam są dostępne (bezpłatnie) chusty do zakrycia włosów.

Malezja – bezpieczeństwo

Wszędzie czytałam, że Malezja jest bezpieczna ale ponieważ pojechałam tam zupełnie sama, a jest to kraj muzułmański to miałam trochę obaw. Okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie. Malezja i Kuala Lumpur to naprawdę bezpieczne miejsca. Trzeba zachować rozsądek (a gdzie nie trzeba?) ale to nie jest tak, że trzeba się mieć cały czas na baczności. Czytałam o kradzieżach i ostrzeżenia, żeby w Malezji nie nosić ze sobą dokumentów. Tak też zrobiłam – paszport i większą część pieniędzy zostawiłam w hotelowym sejfie ale przez cały swój pobyt nie czułam się ani trochę zagrożona, nie byłam świadkiem żadnych kradzieży ani żadnych innych przestępstw. Nie mówię, że macie teraz jechać i szpanować drogimi telefonami czy aparatami ale też nie ma co przesadzać. Moim zdaniem Rzym czy Barcelona są bardziej niebezpieczne niż Kuala Lumpur.

To na co na pewno trzeba uważać w Malezji to ruch drogowy. Kuala Lumpur to nie jest miasto dla pieszych. Już pierwszego dnia usłyszałam, że pasy i sygnalizację drogową mam traktować jak dekorację a nie jak wyznacznik czegokolwiek 😉 I z tym się muszę zgodzić. W kwestii przepisów ruchu drogowego w Malezji panuje pełna dowolność – z pieszymi się nikt nie liczy więc pod tym względem trzeba na siebie bardzo uważać.

Teoretycznie Malezja jest państwem zagrożonym terroryzmem ale w dzisiejszych czasach to chyba 95% świata jest więc…

Czy w Malezji jest bezpiecznie? Z perspektywy, która kobiety, która podróżowała tam sama przez tydzień jest bezpiecznie. Ludzie są bardzo przyjaźni, nie jest tak, że na każdym kroku ktoś próbuje nas oszukać.

Malezja – co kupić, co przywieźć z Malezji?

Malezja i Kuala Lumpur to raj dla zakupoholików 😉 W KL są dziesiątki jeśli nie setki centrów handlowych. Wynika to z tego, że Malezyjczycy wciąż nie przekonali się do zakupów online. Ja zakupów nienawidzę ale malezyjskie centra handlowe odwiedzałam codziennie. Dlaczego? Po pierwsze są klimatyzowane – w nieziemskim upale nie raz ratowały życie. Po drugie byłam w Malezji w okresie świętowania Chińskiego Nowego Roku i dekoracje w centrach handlowych urastały w tym czasie do rangi dzieł sztuki. A po trzecie większość centrów handlowych ma naprawdę fajne food courty z mnóstwem dobrego (i taniego) jedzenia. I z klimatyzacją!

Ale do rzeczy. Co kupić w Malezji i co przywieźć z wakacji? O kulinariach półwyspu malajskiego będę dopiero pisać ale pewnie część z Was wie, że królem owoców jest tam durian. Są w Malezji sklepy gdzie możecie kupić suszony durian, kawę z durianem, herbatę z durianem, czekoladę z durianem i wszystko co jesteście sobie w stanie wyobrazić.

Malezja jest dużym producentem herbaty. Ja herbatę uwielbiam więc nie mogłam odpuścić takiej okazji i kilka gatunków przywiozłam. Popularnym producentem herbat jest firma BOH. W Malezji uprawia się głównie czarną herbatę.

Z pamiątek kulinarnych – z Malezji warto przywieźć słoiczek kaya (dżemu kokosowego) i słoiczek słodkiej pasty chili Hainanese.

Pamiątki z Malezji to mogą być fajne wyroby typu plecione torebki, jedwabne szale i przede wszystkim wyroby z batiku.

Pamiątki w Kuala Lumpur najlepiej kupować w Central Market – jest ogromny wybór i sensowne ceny. Najtaniej jest w bocznych alejkach.

Malezja – co zabrać?

W Malezji są brytyjskie gniazdka więc należy zabrać ze sobą adapter. Jeśli nie weźmiecie to można go wypożyczyć w hotelowej recepcji lub kupić za jakieś 3 RM.

Do Malezji trzeba zabrać kremy z wysokim filtrem (wodoodporne, bo niewodoodporne w tej wilgotności spłyną momentalnie) i preparat na komary.

Warto zabrać podstawowe leki – coś na przeziębienie (35 stopni na zewnątrz i 16 wewnątrz to prosta droga przynajmniej do bólu gardła), na biegunkę, elektrolity, coś na ugryzienia komarów.

Malezja – obyczaje i ciekawostki

Na (już prawie) koniec kilka ciekawostek i informacji, które mogą ułatwić podróżowanie po Malezji. W Malezji nie należy się przytulać ani całować w miejscach publicznych – jest to naruszenie zasad moralnych.

Zwracanie podeszw stóp w czyimś kierunku uznawane jest za brak szacunku. Podobnie dotykanie kogoś po głowie.

Za jeden z najbardziej obraźliwych gestów w Malezji uznaje się pokazywanie kogoś palcem wskazującym.

Malezja – czy warto?

Nie spodziewałam się wiele po Malezji a kraj mnie na tyle zauroczył, że bardzo bym chciała wrócić. Malezja jest stosunkowo spokojna (jak na Azję oczywiście), ludzie są otwarci i pomocni, bez problemu można się porozumieć po angielsku, jest pyszne jedzenie, zwiedzanie nie rujnuje budżetu. Mogłabym tak chyba jeszcze długo 😉 Warto! Malezja jest super! 😉