Dubaj – co zobaczyć, co zwiedzić?

Dubaj – metropolia nie bez powodu nazywana miastem przyszłości. Miasto to cały czas się rozbudowuje, a turystom oferuje mnóstwo atrakcji. Byłam w Dubaju dwa razy po 8 dni i naprawdę jest jeszcze mnóstwo miejsc, których nie zdążyłam odwiedzić. Póki co zapraszam na przegląd największych atrakcji Dubaju.

Burj Khalifa – At The Top

Myśląc Dubaj wiele osób widzi najpierw najwyższy budynek świata – Burj Khalifa. 829-mietrowy wieżowiec powstawał w latach 2004-2009. Oficjalne otwarcie budynku miało miejsce 4.01.2010. Wszystko wskazuje na to, że budynek już niedługo będzie musiał ustąpić miejsca w rankingu najwyższych budowli świata wieży Dubai Creek Tower, która ma mieć… 1345 metrów wysokości. Burj Khalifę widać z odległości 95 kilometrów.

Na 124. piętrze wieżowca, na wysokości 456 metrów, znajduje się taras widokowy At The Top. Dotrzemy do niego najszybszą na świecie (a jakże) windą osiągającą prędkość 10 metrów na sekundę.

Bilet wstępu w godzinach 8.30-14.30 i po 19.00 kosztuje 140AED za osobę dorosłą, w godzinach 15.00-18.30 216 AED. Bilety najlepiej kupować wcześniej przez stronę internetową. Wejście znajduje się w centrum handlowym The Dubai Mall. Przed wjazdem na górę przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa jak na lotnisku.

Możliwe jest także obserwowanie miasta ze 148. piętra (555 metrów). Znajduje się tam SKY Lounge, jest tam jakby luksusowo 😉 Bilet łączony na 148. i 124. piętro kosztuje 370 AED. Widoki ze 148. piętra nie różnią się znacząco od tych ze 124. więc moim zdaniem nie warto przepłacać.

Ze szczytu możemy podziwiać panoramę miasta i spojrzeć na wszystkie wieżowce z góry. Jeśli mam być szczera to na mnie ten widok nie zrobił wrażenia. Byłam w At The Top dwukrotnie i zdania nie zmieniam. Ale z drugiej strony jeśli ktoś pyta czy warto to powiem, że trzeba. Być w Dubaju i nie wjechać na najwyższy wieżowiec świata? No nie, tak nie można 😉 Takie moje spostrzeżenie – Burj Khalifa to jedyne miejsce gdzie są tłumy ludzi. W innych miejscach jest może więcej przestrzeni i się tego nie odczuwa ale w Burj Khalifie jest ciasto, do windy są kolejki, do toalety są kolejki, do zrobienia zdjęcia z fajnym widokiem też kolejka…

Burj Khalifę warto także oglądać z dołu. Po zmroku są na wieżowcu wyświetlane laserowe iluminacje, które wyglądają naprawdę pięknie.

Pod Burj Khalifą, przy wyjściu z centrum handlowego znajduje się sztuczne jeziorko, na którym od godziny 17 odbywa się pokaz tańczących fontann. Podczas mojego poprzedniego pobytu fontanny tańczyły cały czas, teraz jest to jedna piosenka co pół godziny, w międzyczasie pojawiają się pokazy laserowe na Burj Khalifa. Fajne ale jakieś super spektakularne moim zdaniem nie są. Przy fontannach funkcjonuje od jakiegoś czasu Fountain Boardwalk – swego rodzaju promenada dzięki które możemy znaleźć się praktycznie wewnątrz tego pokazu muzyki, wody i świateł. I uwaga, jesteśmy naprawdę blisko, pochlapanie wodą wielce prawdopodobne. Bilet kosztuje tylko 20 AED i moim zdaniem warto – raz że fontanny z bliska robią inne wrażenie, a dwa, że z tego podestu jest naprawdę świetny widok na Burj Khalifa.

Spacerując wzdłuż fontann zobaczycie na pewno wielkie stalowe dmuchawce. Kojarzą się swojsko? I bardzo dobrze, bo to instalacja polskiego artysty – Mirka Struzika. 14 stalowych 7-metrowych dmuchawców pojawiło się na promenadzie pod koniec 2017 roku. Nocą są jeszcze piękniejsze, bo podświetlone różnymi kolorami.

Koło widokowe AIN Dubai

Jak już jesteśmy przy punktach widokowych to przedstawię Wam pokrótce najnowszą atrakcje Dubaju – diabelski młyn AIN Dubai, czasem nazywane Dubai Eye. Chyba nikt już nie będzie zaskoczony, że jest największe na świecie (średnica 210 metrów) a dotychczasowego lidera, London Eye (Coca Cola London Eye właściwie, sic!) przerasta o zaledwie… 70 metrów. Chciałoby się rzec mają rozmach… 😀 Koło naprawdę widać z bardzo daleka, a znajduje się ono na sztucznie usypanej wyspie Bluewaters, gdzie uruchomiono już centrum handlowe The Warfs ze 132 sklepami i restauracjami (coś skromnie) i pięciogwiazdkowy hotel Caesars Resort Bluewaters.

Koło będzie miało 48 kapsuł, każdą o powierzchni 30 metrów kwadratowych mieszczącą 40 osób. Pełne okrążenie będzie trwało 45 minut. Bedą dostępne także kapsuły VIP zabierające 12 osób, gdzie dostępne będzie jedzenie i picie. Otwarcie koła cały czas się przesuwa, najpierw mówiono o połowie 2018 roku, potem o 1 stycznia 2019. Póki co koło cały czas jest w budowie i nie widzę żadnej konkretnej informacji o dacie otwarcia.

Plaża JBR

Jak już jesteśmy przy kole to warto wspomnieć o plaży JBR znajdującej się w sąsiedztwie mariny i oferującą m.in. widok na wyspę Bluewaters i AIN Dubai. Plaża jest doskonale utrzymana (i czysta, jak wszystko w Dubaju), znajdują się na niej leżaki (właściwie to łoża z baldachimami) do wynajęcia a wokół nie brakuje kawiarni, restauracji i sklepów. Na tej plaży znajduje się także restauracja Dinner in the Sky, w której za ok. 600 AED możemy zjeść w restauracji wznoszącej się w powietrze. Powiem szczerze, że miałam ochotę zabukować taki obiad ale nie mieliśmy już żadnego wolnego popołudnia. Następnym razem chciałabym spróbować

Lot balonem nad pustynią

Dubaj to miasto gdzie można przeżyć wiele wyjątkowych przygód. Jak już pisałam, dla mnie to nie był pierwszy pobyt w tym mieście a dla mojej rodziny tak stąd ten wyjazd miał być połączeniem największych atrakcji miasta z czymś mniej oczywistym. Szukałam przed wyjazdem co ciekawego i wyjątkowego można w Dubaju zrobić i tak trafiłam na poranny lot balonem nad pustynią na wchód słońca. Nie jest to tania atrakcja (kosztuje ok. 250 USD za osobę) ale uznałam, że to jest to czego ja chcę w końcu doświadczyć. Nigdy nie leciałam balonem.

Wszystko zaczyna się o 4 rano (nie ma to jak sobie pospać na wakacjach). Zostajemy odebrani z hotelu i wyruszamy ok. 50 kilometrów za miasto. Po drodze mamy przystanek, na którym otrzymujemy do podpisania regulamin i instrukcje postępowania. Po dotarciu na pustynię (gdzie jest bardzo ale to bardzo zimno, my na szczęście mieliśmy tego świadomość i ubraliśmy się odpowiednio ale było sporo osób w krótkim rękawku i sandałkach, które zgrzytały zębami z zimna), jeszcze w zupełnych ciemnościach, czeka na nas śniadanie. Najważniejsze, że były ciepłe napoje 😀 W międzyczasie balon był przygotowywany do lotu a pilot (u nas egipski) opowiedział nam po kroku jak wszystko będzie wyglądać, jak wygląda start i przede wszystkim procedura lądowania. Brzmiało strasznie, straszne nie było 😉 Po tym jak balon postawiono do pionu weszliśmy do kosza (łącznie było nas 18 osób), zapięto nas pasami i… wznieśliśmy się w powietrze. Wszystko było bardzo łagodne a widoki po prostu nieziemskie.

Kolory nieba na pustyni jak z bajki. Pomarańczowy piasek, biegające gazele, inne balony na horyzoncie (niestety nie było ich wiele, nie robiło to takiego efektu jak w Paganie czy w Kapadocji) – zachwyt totalny i zgodnie uznaliśmy, że warto było zapłacić tyle pieniędzy i zerwać się z łóżek w środku nocy. Sam lot trwał około godziny aż w końcu słońce wstało i rozświetliło pustynię. Po tym wróciliśmy na ziemię (dosłownie i w przenośni) gdzie każdy otrzymał certyfikat uczestnictwa w tym wyjątkowym wydarzeniu. Jeśli chcielibyście doświadczyć czegoś wyjątkowego to szczerze i gorąco polecam taki lot – wrażenia i widoki niezapomniane.

Safari z zachodem słońca na pustyni

Skoro zobaczyliśmy już jak wygląda wschód słońca na pustyni to fajnie by też było zobaczyć zachód, prawda? 😉 Pustynne safari samochodami terenowymi z napędem 4×4 to bardzo popularna atrakcja w Dubaju i zdecydowanie warta polecenia. Ja byłam na takim safari i podczas swojego pierwszego pobytu, i teraz. I chętnie wybiorę się jeszcze raz 😉 Podobnie jak rano wyjeżdżamy za miasto, tylko tym razem nie doświadczamy spokojnego lotu a szalonej jazdy po wydmach. Nasz kierowca puścił nam do tego jakieś arabskie disco i zabawa była przednia 😉 Ci z Was, którzy obserwują mnie na instagramie mogli obejrzeć wideo z tej szalonej jazdy. Po pierwszej przejażdżce nastąpiła foto-pauza akurat na zachód słońca, potem kontynuowaliśmy jazdę do wioski beduińskiej gdzie na wstępie poczęstowano nas kawą po arabsku (uwielbiam!), następnie zjedliśmy kolację i obejrzeliśmy występy tancerzy – wirującego Derwisza (zawsze robi na mnie ogromne wrażenie) i tancerki tańca brzucha. W wiosce można było też zrobić sobie tatuaż z henny, przymierzyć tradycyjne beduińskie stroje i zrobić sobie w nich zdjęcie, zakupić pamiątki, zapalić shishę czy przejechać się na wielbłądzie.

Było bardzo przyjemnie, aczkolwiek po zmroku tez zimno. Pamiętajcie o tym wybierając się na pustynię – nawet jeśli w mieście temperatura wieczorem przekracza 20 stopni to na pustyni spada nawet do zera!

Dubai Marina

To miejsce nazwałabym esencją Dubaju. Dzielnica wieżowców odbijających się w wodach sztucznego jeziora, z szeroką promenadą (Marina Walk) i mnóstwem knajpek dookoła. W tej chwili promenada rozbudowuje się o kolejne 7,5 km deptaku.

Jednym z wieżowców Mariny jest Princess Tower, 107-piętrowy budynek oddany do użytku w 2010 roku będący wówczas najwyższym budynkiem mieszkalnym na świecie. W tej chwili przegonił go wieżowiec 432 Park Avenue w Nowym Jorku. Drugi co do wysokości budynek mieszkalny w Dubaju – 23 Marina – posiada zaledwie 57 basenów 😀 Dosyć charakterystycznym wieżowcem jest skręcony Cayan Tower, który miał się obrać o 90 stopni jak Turning Torso w Malmo ale ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu.

To właśnie w Marinie znajduje się hotel Marriott Harbour, z barem na 53. piętrze. Jest to bar, z którego rozpościera się piękny widok na Palm Jumeirah. My byliśmy tam już wieczorem (bar otwiera się o 17) stąd zdjęcia robione przez szybę nie oddają uroku tego miejsca ale zdecydowanie polecam Wam wstąpić na drinka podczas zwiedzania Mariny.

W Marinie znajduje się także centrum handlowe – Marina Mall. Weszliśmy tam właściwie tylko na chwilę, żeby skorzystać z toalety ale przy okazji moją uwagę zwróciło stanowisko XLine. Jest to tyrolka miejska (uwaga:D najdłuższa na świecie) o wysokości 170 metrów, długości 1000 metrów i nachyleniu 16 stopni. Pozwala na rozpędzenie się do ok. 80 kilometrów na godzinę. Z tyrolki można skorzystać w 2 osoby, a cały przejazd nagrywany jest przez kamerkę GoPro zamontowaną na kasku. Taka przyjemność kosztuje 650 AED, a korzystał z niej już m.in. Sheikh Hamdan bin Mohammed bin Rashid Al Maktoum. Powiem Wam, że cholernie żałuję, że się nie zdecydowałam. Mam już za sobą taki zjazd w kanionie rzeki Tara w Czarnogórze i było to jedno z moich najwspanialszych podróżniczych doświadczeń. Następnym razem – koniecznie!

La Mer Dubai

Nowe miejsce na mapie Dubaju, które jeszcze nie istniało podczas mojej poprzedniej wizyty w tym mieście. Pierwszą część otwarto w październiku 2017 roku, drugą w 2018 roku. La Mer od razu podbiło moje serce i jest moim absolutnym numerem 1 jeśli chodzi o Dubaj.

La Mer to kompleks plażowo-restauracyjno-sklepowy. Jest to dosyć rozległy teren (nawet podzielony na kilka części – La Mer central, south, north i la MerWarf). Mamy tu długie, piaszczyste plaże z pełną infrastrukturą (leżaki, prysznice, przebieralnie i toalety w postaci pięknych pastelowych drewnianych domków), park wodny Laguna ze zjeżdżalnią, plac zabaw dla dzieci, park trampolin i mnóstwo knajpek, kawiarni i restauracji oferujących kuchnię z całego świata. Wszystko w industrialnym stylu retro, w otoczeniu zieleni. Nieodłącznym elementem la Mer jest street-art. Chodziłam i robiłam zdjęcia chyba każdemu graffiti. Byliśmy w la Mer dwukrotnie a ja nadal czuję pewien niedosyt. Mogłabym tam chodzić codziennie. Jeśli będziecie w Dubaju to KONIECZNIE musicie wybrać się do la Mer. Zresztą popatrzcie tylko na te zdjęcia. Jak nie Dubaj.

Plaża ma własnego shuttle busa, który zapewnia darmowy transfer z wielu hoteli.

Rejs dookoła Palm Jumeirah

Będąc w Dubaju warto też wybrać się w jakiś rejs. Podczas swojego poprzedniego pobytu byłam na nocnym rejsie po Marinie, tym razem padło na rejs dookoła palmy Jumeirah. Oba świetne, oba polecam!

Palm Jumeirah to sztuczna wyspa usypywana w Dubaju w latach 2001- 2007. Jej linia brzegowa liczy 75 kilometrów. Wyspa obsadzona jest luksusowymi hotelami, apartamentowcami i rezydencjami. Swoje wille mają tu m.in. David Beckham i Roger Federer.

Rejs dookoła palmy to właściwie rejs dookoła połówki palmy 😉 Wyruszamy z miejsca gdzie palma łączy się w miastem i opływając jej odnogi docieramy do znajdującego się na szczycie hotelu Atlantis the Palm. Z perspektywy wody możemy podziwiać rezydencje znajdujące się (i budujące się cały czas) na palmie, oglądamy z daleka zabudowania Mariny (nie da się uniknąć skojarzeń z Manhattanem, zwłaszcza z wodnej perspektywy) no i hotel Atlantis, który od strony wody prezentuje się dużo ciekawiej niż od strony lądu. Rejs trwa ok. 1,5 godziny, byliśmy na nim ostatniego dnia naszego pobytu i mimo iż sporo już wcześniej widzieliśmy to wszystko zrobiło na nas ogromne wrażenie.

Na samą palmę też warto się wybrać. Do hotelu Atlantis the Palm dojedziemy kolejką Monorail lub taksówką. Ten luksusowy, 5-gwiazdkowy kompleks, otwarto w 2008 roku. Poza 1539 luksusowymi pokojami mieści także aquapark Aquaventure, 23 restauracje, akwarium „The Lost Chambers” i wszelkie możliwe udogodnienia hotelowe (centrum konferencyjne, siłownia, sauna itp). Z tych wszystkich słynnych emirackich hoteli ten mi się podoba najmniej.

Burj Al Arab i plaża Jumeirah

Jak już jesteśmy przy hotelach to nie można pominąć jednego z symboli miasta – hotelu Burj Al Arab zwanego Żaglem.  Jedyny na świecie 7-gwiazdkowy obiekt znajduje się na sztucznej wyspie położonej 280 metrów od plaży Jumeirah. 321-metrowy obiekt jest najwyższym hotelem na świecie. Jest jednym ze starszych hoteli w Dubaju, bo oddano go do użytku już w 1999 roku. Hotel oferuje wszelkie możliwe udogodnienia dla swoich klientów (m.in. słynne lądowisko dla helikopterów), na każdego gościa przypada 6 osób obsługi (!). Hotel posiada wszelkie możliwe zabezpieczenia na wypadek trzęsienia ziemi, huraganu czy innych katastrof. Nocą jest pięknie oświetlony.

Na spędzenie nocy w tym hotelu mogą sobie oczywiście pozwolić tylko najbogatsi ale przeciętny zjadacz chleba może wybrać się do baru Skyview mieszczącego się na 27. piętrze. Tym razem go nie odwiedziliśmy, ja byłam podczas swojego poprzedniego pobytu i uważam, że dwa drinki i możliwość zobaczenia wnętrz obiektu nie są warte 150 USD (tyle to kosztuje). Oczywiście wnętrze jest piękne ale takich wnętrz w Dubaju można zobaczyć więcej za darmo lub za mniejsze pieniądze. Widok z 27 piętra, zwłaszcza jak jest ciemno, szału nie robi. A drinki jak drinki. Lepiej pooglądać palmę z góry z hotelu Marriott. Żeby wybrać się do baru Skyview niezbędna jest wcześniejsza rezerwacja i odpowiedni strój.

Przy Żaglu znajduje się najpopularniejsza plaża publiczna w Dubaju – plaża Jumeirah. Jest piaszczysta, strzeżona ale nie ma żadnych udogodnień typu leżanki czy parasole. Trzeba mieć swój ręcznik i wodę! Bo w okolicy plaży działa tylko jeden bar. Plaża słynie z wysokiej fali, jedna jej część jest wydzielona dla surferów. Warto też wybrać się na te plażę wieczorem, by podziwiać spektakularny zachód słońca. Plaża jest w tej chwili w trakcie rewitalizacji i przebudowy.

Souk Madinat Jumeirah

Jak już jesteście przy plaży Jumeirah to koniecznie odwiedźcie tradycyjny arabski targ- souk Madinat Jumeirah. Jest to doskonałe miejsce na zakup pamiątek – ubrań, arabskich perfum, magnesików, figurek, lamp czy biżuterii. Jak to na targu – trzeba się targować (ja osobiści tego nie znoszę ale cóż…). Poza sklepami i stoiskami znajduje się tu ponad 25 restauracji i kawiarni a zimą… jarmark świąteczny. Zewnętrzna część oferuje też świetny widok na hotel Burj al Arab. Część handlowa otwarta jest od 10 do 23, restauracje od 8 rano do 2 w nocy.

Mall of the Emirates

Dubaj jest mekką dla zakupoholików (czyli zdecydowanie nie dla mnie), centra handlowe są przeogromne. Jednym z ciekawszych jest Mall of the Emirates ze względu na to, że poza sklepami i restauracji oferuje także możliwość jazdy na nartach. Ski Dubai to pierwszy (otwarty w 2005 roku) kryty ośrodek narciarski na Bliskim Wschodzie. Stoków jest pięć a najdłuższy odcinek trasy liczy 400 metrów. Do tego dwa wyciągi orczykowe i jeden krzesełkowy, snowpark, tor saneczkowy, jaskinia lodowa i lodowisko. Rano relaks na plaży a po południu narty? Takie rzeczy tylko w Dubaju.

Abu Dhabi w jeden dzień

Będąc w Dubaju trzeba koniecznie wybrać się na co najmniej jeden dzień do Abu Dhabi. No właśnie, Abu Dhabi czy Abu Zabi? Popularniejsza jest pierwsza forma, międzynarodowa, natomiast poprawną nazwą stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich w języku polskim jest Abu Zabi. Arabską formą jest Abu Dhabi i tej będę używać. Abu Dhabi oznacza dosłownie ojciec gazeli i nie do końca wiadomo skąd się ta nazwa wzięła. Jedna z teorii mówi o tym, że wokół miasta żyło kiedyś dużo gazeli ale jak jest naprawdę to najstarsi szejkowie nie pamiętają 😉

Abu Dhabi to stolica kraju i emiratu o tej samej nazwie. Jest drugim co do wielkości miastem w kraju (po Dubaju) i liczy ok. 1,2 mln mieszkańców. Miasto położone jest na wyspie i połączone z lądem trzema mostami. Miasto jest oddalone od Dubaju o 140 km.

Abu Dhabi z Dubaju – jak się dostać?

Mamy właściwie trzy opcje – wypożyczenie samochodu, autobus i taksówkę. Auto będzie najwygodniejsze, wypożyczenie małego autka kosztuje ok. 200 AED za dobę plus 50 AED ubezpieczenie. Do tego dochodzą oczywiście koszty paliwa (bardzo taniego w Emiratach) oraz ewentualnych parkingów (tu trzeba uważać, w wielu miejscach koszt zostawienia auta to nawet 40 AED za godzinę). Do wypożyczenia auta niezbędna jest karta kredytowa.

Autobusy z Dubaju do Abu Dhabi jeżdżą co 20 minut, jest to linia E101. W Dubaju przystanek znajduje się przy stacji metra Ibn Battuta. Przejazd w jedną stronę kosztuje 25AED, niezbędne jest posiadanie karty NOL załadowanej odpowiednią kwotą. Pamiętajcie o doładowaniu karty w Dubaju gdyż w Abu Dhabi nie ma takiej możliwości. W Abu Dhabi są dwa przystanki – jeden tuż przed wyspą YAS (skąd można taksówką dojechać na wyspę), drugi w centrum miasta. Koszt przejazdu taksówką z Dubaju do Abu Dhabi to 200AED w jedną stroną (przynajmniej nam taksówkarz zaoferował taką kwotę).

Abu Dhabi – transport, jak się poruszać?

Jeśli mamy własne auto to oczywiście najprościej i najszybciej będzie z niego korzystać 😉 Jeśli nie dysponujemy samochodem to do wyboru mamy komunikację miejską – tanią i docierającą do wielu punktów miasta ale niestety autobusy kursują z małą częstotliwością. Opcja trzecia – taksówki. I tu uwaga, bo o ile w Dubaju mimo wielu przejazdów nie mieliśmy najmniejszych problemów, to w Abu Dhabi nie brakuje naciągaczy. Najwięcej kombinatorów zdawało się być przy centrum handlowym Yas Mall więc uważajcie wsiadając tam do taksówki – przed wejściem ustalcie dokąd jedziecie i jaką trasą. Nasz przejazd z Yas Mall do meczetu szejka Zayeda skończył się awanturą z pakistańskim kierowcą. Ceny przejazdów są takie same jak w Dubaju.

Tor formuły 1 Yas Marina Circuit Abu Dhabi

Nasze zwiedzanie Abu Dhabi zaczęliśmy od wycieczki po torze formuły 1. Arena, której budowa rozpoczęła się w 2007 roku gości wyścigi Formuły 1 od 2009 roku. Na terenie całego kompleksu znajduje się hotel Yas Marina na zewnątrz którego zainstalowano 5 tysięcy szyb ledowych świecących różnymi kolorami. Co ciekawe, ze względu na to, że hotel sąsiaduje z torem, w Abu Dhabi nie ma nocnych jazd ani treningów.

abu Dhabi tor f1

Wycieczkę po torze trzeba zarezerwować z wyprzedzeniem. Trwa ona ok. 2 godzin, wycieczki w języku angielskim odbywają się o godz. 10.00 i 14.00. Po torze jeździmy 20-osobowym busikiem. Przewodnikiem wycieczki jest kierowca rajdowy, który bardzo ciekawie opowiada o samochodach, o wyścigach, o tym jak budowano obiekt, o tym jak wykorzystuje się tor na co dzień, kiedy nie odbywają się tam wyścigi (grand prix F1 odbywa się przecież tylko raz w roku). Podczas zwiedzania wchodzimy oczywiście na trybuny, możemy zrobić sobie zdjęcie w bolidzie, na podium, na pole position. Zaglądamy do garaży, dyspozytorni, centrum prasowego i willi, które mają do dyspozycji zawodnicy podczas zawodów. Mamy także dostęp do portu, w którym cumują luksusowe jachty. Była to moja pierwsza wizyta na torze formuły 1, gdyż nie jestem wielką fanką tego sportu ale muszę przyznać, że było bardzo ciekawie i 2 godzinki minęły bardzo szybko. Bardzo polecam Wam tę atrakcję podczas pobytu w stolicy Emiratów. Bilety rezerwowałam przez stronę internetową. Cena za wycieczkę wynosi 34 USD za osobę dorosłą.

Yas Mall

Po kilku godzinach spędzonych w świecie formuły 1 udaliśmy się do znajdującego się nieopodal centrum handlowego Yas Mall. Tam zjedliśmy lunch, kupiliśmy pamiątki (w Abu Dhabi nie ma aż tak wielu miejsc gdzie można je kupić, to centrum jest jedną z lepszych opcji) i zajrzeliśmy do Ferrari World. Tuż przy Yas Mall buduje się w tej chwili CLYMB – największa na świecie (a jakże!) ścianka wspinaczkowa i tunel aerodynamiczny w jednym. Otwarcie w tym roku.

Ferrari World

W 2010 roku otwarto na wyspie Yas Ferrari World. Sąsiaduje z Yas Marina Circuit. Jego dach ma charakterystyczny kształt meduzy o powierzchni ok. 200 tysięcy metrów kwadratowych.

W parku znajduje się m.in. najszybszy rollercoaster na świecie – Formula Rossa – rozpędzający się do 240 kilometrów na godzinę. Ja od samego patrzenia dostawałam zawrotów głowy 😉 Wejście do Ferrari World znajduje się w Yas Mall.

Wielki meczet szejka Zajida

Bez wątpienia największa atrakcja miasta. Jak wiecie sporo podróżuję i coraz rzadziej mnie coś tak zupełnie i totalnie zachwyca. Ale ten meczet to jest jedna z atrakcji, która odbiera mi mowę. Tak było podczas mojej pierwszej wizyty, tak było i tym razem. Meczet szejka Zayeda jest przede wszystkim ogromny – ma powierzchnię 22 412 metrów kwadratowych, sam dziedziniec liczy 17 tysięcy metrów kwadratowych, posiada 1048 kolumn i 82 kopuły – kopuła główna jest największą kopułą na świecie. Meczet może pomieścić ponad 40 tysięcy osób. Majestatyczny, ogromny ale przy tym wszystkim nie sprawia wrażenia przytłaczającego. Biel marmurów i złoto zdobień doskonale komponują się z błękitnym zazwyczaj niebem w tle. Sam meczet jest największą tego typu świątynią w ZEA i ósmą co do wielkości na świecie (największy jest meczet w Mekce).

Budowa meczetu trwała 11 lat i kosztowała 205 milionów funtów. Inicjatorem budowy był pierwszy prezydent Emiratów Zajid ibn Sultan Al Nahajjan. Niestety zmarł on w 2004 roku i nie doczekał zakończenia budowy meczetu, który miał być z założenia symbolem otwartości i nowoczesności ZEA.

Meczet jest otwarty dla zwiedzających od soboty do czwartku od 9 do 22, w piątki od 16.30 do 22. Wejście do meczetu jest bezpłatne, wypełniamy tylko krótką ankietę na tablecie – skąd pochodzimy, w jakim mieście się zatrzymaliśmy i czy zwiedzamy meczet na własną rękę czy z wycieczką. Przechodzimy także kontrolę bezpieczeństwa a przed nią kontrolę stroju 😉 O ile u mężczyzn nie ma wielkich wymagań – mają być zasłonięte ramiona i kolana – to kobiety już tak łatwo nie mają. Musimy mieć zasłonięte nogi za kostki i ręce za nadgarstki oraz chustę na głowie. Cały strój musi być luźny, nie przylegający do ciała. Dobra wiadomość jest taka, że nie musimy wieźć ze sobą specjalnego stroju, przy kontroli bezpieczeństwa znajduje się wypożyczalnia abai. Dostaniemy taką odpowiednią do naszego wzrostu, którą zarzucamy na swoje ubranie i już możemy iść zwiedzać. Wypożyczenie jest bezpłatne, nie trzeba zostawiać żadnego zastawu. Ale uwaga – będąc na terenie meczetu nie próbujcie podwijać rękawów czy zdejmować kaptura. Strażnicy czuwają i zwracają uwagę, nie ma zmiłuj. Na terenie meczetu nie można także się dotykać ani obejmować, nawet na chwilę, żeby zrobić zdjęcie.

Czym poza wielkością imponuje meczet? Przede wszystkim cudownymi zdobieniami. Podłogę głównej sali modlitw pokrywa największy na świecie (tak, tak, jesteśmy przecież w kraju gdzie wszystko musi być naj) ręcznie tkany dywan o powierzchni 5 627 metrów kwadratowych i wadze 35 ton. Dywan był tkany z irańskiej i nowozelandzkiej wełny przez ponad 2 lata przez 1200 perskich tkaczy. U sufitu sali wisi 7 pozłacanych żyrandoli zdobionych milionami kryształów Swarovskiego. Największy z nich waży 12 ton i jest trzecim co do wielkości żyrandolem na świecie (dwa większe znajdują się także w meczetach – w Katarze i w Omanie). Jest na bogato ale z klasą. Przepiękne miejsce. Dla mnie jedno z miejsc, które umieściłabym w top 10 najpiękniejszych zabytków współczesnego świata. Jeśli będę miała okazję wrócić kiedyś do Abu Dhabi to z przyjemnością pójdę tam trzeci raz. Tym razem mam nadzieję uda mi się zobaczyć meczet po zmroku, w wersji oświetlonej. Niestety zwiedzanie meczetu jest ograniczone, główną salę modlitewną można oglądać zza barierek – podczas mojej poprzedniej wizyty można było po niej swobodnie chodzić. Ale niestety stopy turystów niszczą perskie dywany więc pewnie z tego względu wprowadzono ograniczenia.

Abu Dhabi – targi

Naszą wizytę w Abu Dhabi zakończyliśmy przejażdżką wzdłuż zatoki – słynną aleją Corniche. Na jej końcu, w okolicy Zyed Port, znajdują się targi – kwiatowy, warzywny, owocowy, z dywanami, ze zwierzętami i mój ulubiony – daktylowy. Mamy tam 2 alejki sklepów sprzedających daktyle. Daktyle w przeróżnych postaciach – świeże, suszone, nadziewane orzechami, kokosem, oblane czekoladą i różne kombinacje powyższych. Same pyszności, których do tego można skosztować więc nie kupujemy w ciemno. Na targu można (a nawet trzeba!) się targować. Ponieważ dotarliśmy tam w godzinach późnopopołudniowych to poza nami było tam niewiele osób, można było w spokoju zrobić zakupy. Zaopatrzeni w kilogramy (nie przesadzam niestety :D) daktyli ruszyliśmy w drogę powrotną na dworzec autobusowy i z powrotem do Dubaju.

Co jeszcze zobaczyć w Abu Dhabi?

Ponieważ praktycznie pół dnia zajęła nam wycieczka po torze formuły 1 to nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkiego co oferuje stolica ZEA. Poza tym co opisałam wyżej warto jeszcze zajrzeć do hotelu Emirates Palace (mieliśmy go w planach ale niestety czas i zmęczenie zrobiły swoje). Hotel ten uchodzi za najbardziej luksusowy hotel świata. Jego budowa pochłonęła ponad 3 miliardy dolarów. Pierwszych gości przyjął w 2005 roku. Jeśli nie stać Was na nockę w tym miejscu, możecie wpaść tylko na kawę posypaną najprawdziwszym 24-karatowym złotem 😉

Praktycznie naprzeciwko hotelu znajdują się Etihad Towers będące swoistym symbolem miasta. Kompleks pięciu wieżowców był planem zdjęciowym filmu Szybcy i Wściekli 7. Jedna z wież ma taras widokowy na 75. piętrze.


Dubaj na własną rękę – informacje praktyczne

Dubaj – największe miasto Zjednoczonych Emiratów Arabskich i jedno z najbogatszych miast świata. W tym wpisie przekażę Wam wszystkie informacje o tym jak zorganizować sobie wycieczkę do Dubaju, a po opis największych atrakcji Dubaju zapraszam TU. Jeśli chcielibyście zwiedzić też Abu Dhabi to zapraszam TU.

Dubaj – jak się dostać z Polski?

Dubaj oddalony jest od Polski o ponad 4 tysiące kilometrów więc z grę wchodzi wyłącznie transport lotniczy. Na chwilę obecną (grudzień 2018) bezpośrednie połączenie z Dubajem mają 3 polskie miasta – Warszawa (codzienne połączenie realizowane przez Emiratesna główne lotnisko DXB), Katowice (WizzAir, 3 razy w tygodniu na lotnisko DWC) oraz Kraków (codzienne połączenie obsługiwane przez FlyDubai, na główne lotnisko DXB). Z innych miast dolecimy do Dubaju z przesiadkami np. we Frankfurcie czy Monachium. Opcji jest dużo, wszystko zależy od tego czy priorytetem jest dla Was czas połączenia, komfort czy cena. Inaczej leci się Emirates, inaczej Wizzairem. Ale też cena biletu jest adekwatna 😉

My wybraliśmy linie Emirates, bezpośredni lot z Warszawy trwa ok, 5,5 godziny, lot powrotny trochę dłużej – niecałe 6 godzin. O komforcie podróży liniami Emirates nie trzeba chyba nikomu pisać. Emirates rok rocznie wybierana jest najlepszą linią lotniczą świata. Przeloty odbywają się szerokokadłubowym samolotem Boeing typu 777-300ER. Samoloty są nowoczesne, komfortowe, mamy do dyspozycji bardzo bogaty system rozrywki pokładowej z najnowszymi hitami filmowymi czy płytami muzycznymi. Co ciekawe, jest też sekcja polskich filmów. Ponadto Emirates oferuje w trakcie lotu przekąski, posiłek, napoje oraz alkohol. Wszystko w cenie biletu.

Dubaj – czas

Dubaj znajduje się w strefie GMT +4. Zimą cofamy zegarki o 3 godziny, latem o 2.

Dubaj DXB – dojazd z lotniska

Do lotniska (terminal 1 oraz 3) dojeżdża czerwona nitka metra, którą możemy bezpośrednio dojechać do wielu popularnych miejsc w Dubaju (m.in. Burj Khalifa). Możemy nią także dojechać do stacji Union, gdzie można się przesiąść w metro linii zielonej, które dowiezie nas do starszej części miasta. Dojście do stacji metra jest dobrze oznakowane w terminalu.

Ponadto mamy do dyspozycji taksówki, które w Dubaju są naprawdę tanie więc jeśli podróżujecie tak jak my (w 4 osoby) to jest to zdecydowanie najtańszy i najlepszy środek transportu. Za taksówkę z lotniska do hotelu Atana, w którym spaliśmy zapłaciłam 75AED, czyli ok 75zł. Koszt przejazdu metrem wynosiłby ok. 40zł za 4 osoby.

Dubaj – wiza

By dostać się do Dubaju nie trzeba wcześniej składać żadnych wniosków ani specjalnie się przygotowywać. Wystarczy paszport ważny co najmniej 6 miesięcy. Bezpłatną, 90-dniową wizę otrzymujemy na lotnisku po przylocie. Pobytu nie można przedłużyć. Obsługa na lotnisku idzie bardzo sprawnie, jest dużo okienek, nikt nie pobiera nam odcisków palców ani nie skanuje tęczówek 😉 Podchodzimy do stanowiska, podajemy paszport, otrzymujemy pieczątkę i tyle.

Dubaj – waluta i ceny

Walutą Zjednoczonych Emiratów Arabskich jest dirham (AED). Przeliczanie cen jest bardzo proste gdyż 1 AED = ok. 1 zł. W Polsce ciężko jest kupić walutę ZEA ale jest to możliwe, m.in. w kantorze w Galerii Mokotów. Niemniej najlepiej zabrać ze sobą do ZEA dolary amerykańskie i tam wymienić je na lokalną walutę. Uwaga, w kantorach nie są przyjmowane banknoty stare, zniszczona, popisane itp. Kantory znajdują się praktycznie na każdym kroku – na stacjach metra, w centrach handlowych i oczywiście w hotelach. Można też wymieniać euro, funty i inne waluty ale najbardziej opłacalna jest wymiana USD. W wielu miejscach przyjmowane są także płatności w dolarach ale po pierwsze sprzedawcy będą Wam liczyć po sobie wymyślonym kursie a po drugie resztę i tak otrzymacie w dirhamach. Dubaj to nowoczesne miasto więc w większości miejsc bez problemu można płacić kartą.

No i pora na rozprawienie się z mitem o tym jakim to niebotycznie drogim miastem jest Dubaj. Otóż żeby jechać do Dubaju nie trzeba być szejkiem ani bogaczem. Ceny są takie same jak w Europie Zachodniej. Nie brakuje tam oczywiście luksusowych hoteli, restauracji i sklepów ale jest też mnóstwo miejsc na kieszeń przeciętnego zjadacza chleba. Za kawę na mieście płacimy tyle co w Polsce czyli 10-20zł, jeśli chodzi o jedzenie to jest mnóstwo knajpek arabskich i azjatyckich gdzie za 30zł dostaniemy ogromną porcję jedzenia. Dubaj centrami handlowymi stoi i do jakiegoś prędzej czy później traficie a w każdym z nich jest tzw. food court z ogromnym wyborem restauracji w przystępnych cenach. Ceny w marketach są niewiele wyższe od tych polskich.

Jedyne co w Emiratach jest naprawdę drogie to… lody. Nie wiem czemu ale kupno kulki lodów za mniej niż 20 AED jest wręcz niemożliwe. Porcje lodów są duże, lody są pyszne ale jednak bardzo drogie. A że ja jestem lodożercą i wakacje bez lodów to dla mnie nie wakacje to z bólem serca płaciłam za lody bajońskie sumy.

Dubaj – szczepienia

Żadne szczepienia nie są wymagane. Dubaj jak i całe Emiraty to miejsce gdzie nie ma żadnych zagrożeń zdrowotnych. Żadnego komara też w Dubaju nie widziałam podczas żadnej ze swoich wizyty w tym mieście.

Dubaj – poruszanie się po mieście

Skupię się na dwóch najrozsądniejszych sposobach transportu – metrze i taksówkach choć do dyspozycji są także autobusy i tramwaje.

Metro dubajskie jest w pełni zautomatyzowane (bezobsługowe) i w dużej mierze naziemne (za co ja, osoba z klaustrofobią gorąco i serdecznie dziękuję). Sprawne, szybkie i nowoczesne, docierające do wielu zakątków miasta. Aktualnie (grudzień 2018) liczy 2 nitki – zieloną i czerwoną. Linia czerwona liczy ok. 50km i 35 stacji, zielona ok. 20km i 22 stacje. Linia czerwona kursuje od 5 rano do północy (w czwartki do 1 w nocy), zielona od 5.30 do północy (w czwartki również do 1 w nocy). W piątki obie linie kursują od 10 rano do 1 w nocy.

Jak wszystko w Dubaju metro też się rozbudowuje. W planach są trzy kolejne nitki metra. Każdy pociąg metra ma 5 wagonów. Jeden z nich jest podzielony na tzw. złotą klasę i część dla kobiet i dzieci (jest to zawsze pierwszy lub ostatni wagon), pozostałe cztery to wagony dla wszystkich pozostałych. Zarówno stacje metra, jak i wagony są klimatyzowane i co tu dużo mówić – jest w nich po prostu ZIMNO.

Żeby podróżować metrem potrzebujemy oczywiście biletu. Możemy zakupić bilet jednorazowy (tzw. czerwona karta) lub kupić kartę NOL z tzw. wirtualną portmonetką. Mamy do wyboru kartę srebrną lub złotą (na przejazdy w wagonie ze złotą klasą). My zakupiliśmy karty srebrne, taka karta kosztuje 25 AED z czego 19 AED możemy wykorzystać na przejazdy. Kartę można wielokrotnie doładowywać (w kasie, automacie lub przez internet), jest też ona niezbędna jeśli chcemy jechać autobusem do Abu Dhabi. Żeby móc rozpocząć przejazd na karcie musimy mieć co najmniej 7,5 AED. Cena przejazdu zależy od ilości stref, które przekraczamy podczas swojej podróży. Jeśli podróżujemy w ramach jednej strefy za przejazd zapłacimy 3 AED, w dwóch strefach 5 AED, powyżej dwóch 7,5 AED za przejazd. Można także zakupić bilet 1-dniowy za 20 AED i bilety 7-dniowe (50AED za 1 strefę, 80 AED za 2 strefy i 110 AED za 3 strefy).

Podróżując po Dubaju większą grupą, czyli tak jak my w 4 osoby, warto rozważyć korzystanie z taksówek, gdyż są one naprawdę niedrogie. Opłata początkowa za przejazd to 5 AED, cena za przejechany kilometr to 1,82 AED. Do tego czasem trzeba doliczyć opłaty drogowe (4 AED za przejazd niektórymi ulicami). Taryfa nocna różni się tym, że opłata początkowa wynosi 5,5 AED. Po Dubaju jeździ ponad 9 tysięcy taksówek więc złapanie jakiejkolwiek nie stanowi większego problemu. Postoje też znajdują się w wielu miejscach – jeśli szukacie taksówki udajcie się w okolicę jakiegokolwiek hotelu czy centrum handlowego. Każda taksówka wyposażona jest w taksometr, na którym można na bieżąco śledzić przejechaną trasę oraz opłaty. Jeśli taksometr nie jest włączony nie płacimy za kurs. W każdej taksówce jest terminal płatniczy więc bez problemu można płacić kartą.

Dubaj – strój

Emiraty to kraj muzułmański więc należy się stosowanie ubierać. Stosownie, czyli skromnie. Nie jest to Iran czy Arabia Saudyjska gdzie kobieta musi być zasłonięta od stóp do głów ale wskazane jest noszenie ubrań zakrywających ramiona i kolana. Nawet przy wejściu do Mall of the Emirates są informacje i grafiki wskazujące, że należy być odpowiednio odzianym. Co nie zmienia faktu, że spotkacie mnóstwo młodych dziewczyn w szortach i z dekoltami do pępka… Bardziej konserwatywnym miastem niż Dubaj jest Abu Dhabi i jeśli wybieracie się tam z wizytą to weźcie sobie te zasady do serca i nie rozbierajcie się zbytnio. Podobnie jeśli wybieracie się do najbardziej restrykcyjnego ze wszystkich emiratów, czyli Sharjah. Na publicznych plażach i przy hotelowych basenach dopuszczalne jest oczywiście bikini, szorty i szeroko pojęta moda plażowa.

Dubaj – co i gdzie zjeść

W Dubaju znajdziemy restauracje z kuchnią każdego zakątka globu. Dominują knajpy z jedzeniem azjatyckim (chińskim, hinduskim, tajskim) ale nie brakuje też restauracji włoskich, francuskich, arabskich, meksykańskich, argentyńskich czy wszelkich innych jakie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Są tanie restauracje gdzie najemy się za równowartość kilkunastu polskich złotych a są i takie gdzie obiad kosztuje tyle co samochód 😉 Każdy znajdzie coś dla siebie, generalnie znalezienie taniej restauracji nie stanowi problemu. My jadaliśmy przez te kilka dni w restauracji tajskiej, meksykańskiej i włoskiej. W Dubaju są też wszystkie znane z Polski fast foodowe sieciówki więc jeśli ktoś jest amatorem tego typu jedzenia to też nie będzie w Dubaju głodował 😉

Dubaj – alkohol

Alkohol nie jest powszechnie dostępny w Dubaju. Np. w naszym hotelu alkoholu nie było w ogóle. Nie dostaniemy go też w każdym sklepie. A jeśli nawet jest w sklepie to żeby go kupić potrzebne jest specjalne zezwolenie. Alkohol dostaniemy w wybranych restauracjach i hotelach ale jest stosunkowo drogi. Nam zdarzyło się raz kupić piwo – za mała puszkę zapłaciliśmy 25 AED 😀 Ale np. drinki w hotelu Mariott Harbour który oferuje piękne widoki na palmę Jumeirah kosztują ok. 30 AED, czyli tyle co w knajpach w Polsce. W Dubaju natknęliśmy się też na jarmark świąteczny (jeszcze będę o tym pisać) gdzie można było się napić grzańca za 40 – 45 AED 😉

Du Dubaju można przywieźć alkohol z Polski, limit wynosi 4 litry alkoholu wysokoprocentowego na osobę. Do Dubaju można też wwieźć 400 papierosów.

Dubaj – bezpieczeństwo

Dubaj uchodzi za jedno z najbezpieczniejszych miast świata i tak rzeczywiście jest. Nie czuje się tam żadnego zagrożenia o żadnej porze dnia ani nocy. Jak wszędzie warto zachować zdrowy rozsądek ale nie ma powodów do obaw.

Dubaj – pogoda, kiedy jechać?

Moja pierwsza wizyta w Dubaju miała miejsce pod koniec kwietnia i to jest czas kiedy Dubaju już należy unikać. Było piekielnie gorąco (powyżej 45 stopni), a im goręcej na zewnątrz tym klimatyzacja w budynkach jest bardziej podkręcana więc różnice temperatur były ogromne i bardzo niekomfortowe. Teraz w grudniu było dużo lepiej – w ciągu dnia temperatury oscylowały wokół 25 stopni, nocą spadały do 15-16. Była to odpowiednia pogoda i do zwiedzania, i do odpoczynku na plaży. Latem (czerwiec – wrzesień) temperatury sięgają 50 stopni (w cieniu!!!) i mimo iż ceny lotów, hoteli jak i całych zorganizowanych wyjazdów są wtedy niższe to nie polecam odwiedzać Emiratów w tym okresie. Najlepszy czas na wizytę w Dubaju to okres od października do marca.

Dubaj – co kupić, co przywieźć?

Dubaj i Emiraty to takie miejsce, gdzie wszystko się sprowadza spoza kraju. Jedyne co się w Emiratach uprawia to… daktyle. I to jest moim zdaniem doskonała pamiątka z Emiratów. Daktyle są przepyszne, do tego występują w wersjach nadziewanych orzeszkami czy oblanymi czekoladą. W daktyle najlepiej zaopatrzyć się na targu daktylowym w Abu Dhabi. Spory wybór w całkiem przystępnych cenach jest także a lotnisku. Zawsze przywożę daktyle z Dubaju, nawet jeśli mam tam tylko przesiadkę. Ponadto przywieźliśmy z Emiratów kawę arabską z dodatkiem przypraw korzennych i szafranu.

Dubaj – co zabrać?

Poza oczywistymi oczywistościami jak kremy z filtrem itp. pamiętajcie o przejściówkach do prądu, bo te są w Dubaju bardzo drogie (najtańsza jaką znaleźliśmy kosztowała 60 AED, były i takie za 150 – 250 AED).

Dubaj – czy warto?

Dla reszty mojej rodziny był to pierwszy wyjazd do Dubaju, dla mnie trzeci. Po pierwszych odwiedzinach, prawie 4 lata temu, powiedziałam, że moja noga tam więcej nie postanie 😉 Nie lubię takich betonowych dżungli, im więcej podróżuję tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, ze to co mnie naprawdę zachwyca to przyroda, a nie to co stworzył człowiek. W Dubaju wszystko musi być naj – największe, najwyższe, najszybsze, no i oczywiście najdroższe. Dubaj może się podobać lub nie ale jest to miasto przyszłości, jedyne w swoim rodzaju, i raz w życiu trzeba je zobaczyć. Jednak mimo swoich deklaracji jaki już wiecie wylądowałam w Dubaju kolejny raz i muszę przyznać, że teraz miasto rozwija się w kierunku, który bardziej mi odpowiada. Już nie tylko wieżowce do samego nieba ale też miejsca dla ludzi – przede wszystkim absolutnie fantastyczne la Mer czy miejsca takie jak Meraas i Marina Walk (właśnie rozbudowuje się o kolejne 7,5 km tras spacerowych). No i ostatnia ale szalenie ważna rzecz – Dubaj to miasto miliona możliwości, nie ma opcji, żeby się w nim nudzić. Dlatego teraz mówię z pełną odpowiedzialnością – ja tam jeszcze wrócę, i to chyba szybciej niż później. Chciałabym w 2020 roku – na Expo.