Smiltyne – zwiedzanie

Będąc w Kłajpedzie koniecznie trzeba wybrać się na co najmniej kilka godzin do Smiltyne, osady położonej na Mierzei Kurońskiej. Przeprawa promowa (ze starego terminalu portowego) trwa zaledwie kilka minut.

Sandkrug

Po zajściu z promu wchodzi się praktycznie od razu na zalesioną wydmę. Dawniej była tu ostatnia stacja pocztowa Mierzei Kurońskiej.

Ścieżka zdrowia w Smiltyne

Szlak spacerowy powstały w 1989 roku mający na celu zachęcenie mieszkańców i turystów do aktywnego spędzania czasu.

Plaże w Smiltyne

Choć podczas mojego pobytu pogoda była mało plażowa to warto zajrzeć nad morze. Piasek jest tu bieluśki i mięciutki, same plaże długie i szerokie. Latem podobno oblegane przez turystów. Wcale mnie to nie dziwi.

Delfinarium

Po wyjściu z promu trzeba kierować się w prawo i dojść niemal do końca cypla. Nie jest to daleko – jakieś 2 km. Dla leniwców – jest opcja podjechania kolejką z samego promu pod samo delfinarium.

Delfinarium otwarto w 1994 roku i jak się można domyślać organizowane są tam przedstawienia „odgrywane” przez delfiny. Nigdy nie byłam zwolenniczką tego typu instytucji i nigdy w życiu w delfinarium nie byłam. Kilka lat temu przeczytałam artykuł o tym jak się tresuje delfiny i wiem, że moja noga w tego typu przybytku nigdy nie postanie. Ale jest to jednak z największych atrakcji Mierzei Kurońskiej więc chcąc nie chcąc muszę o niej wspomnieć.

Fort Nerii

Twierdza obronna, która również ucierpiała w II wojnie światowej. W twierdzy znajduje się obecnie ekspozycja historii żeglugi litewskiej. Muzeum prezentuje historię Litwy jako państwa morskiego. Znajduje się tuż obok delfinarium.

Albatros – pomnik ku czci poległych marynarzy i zaginionych statków

Pomnik, który ma przypominać o dramatycznych relacjach człowieka i morza. Albatrosy to wedługg legendy ptaki, w które wcielają się dusze marynarzy. Metalowy ptak wznosi się do lotu mając nadzieję, że zawsze będzie żył w sercach mieszkańców.

Etnograficzna Zagroda Rybacka

Założona w 1979 roku, zbudowana na wzór zagrody z okolic Sventoji. Składa się z budynków gospodarczych oraz mieszkalnych, które stanowią: chałupa, stodoła, łaźnia, piwnica, wędzarnia, słupy do suszenia sieci rybackich. Ta zagroda przedstawia życie zamożnego rybaka, który hodował bydło, uprawiał ziemię i oczywiście łowił ryby.

W niektórych chatkach urządzone są ekspozycje przedstawiające rybackie życie. Dookoła biegają owieczki. Jest sielsko i anielsko. Piękne miejsce!

Ekspozycja statków historycznych

Zdecydowanie jedno z najbardziej imponujących miejsc w Smiltyne. Można tu zobaczyć traweler Dubingiai, statek Kolyma, stalowy kuter PTB-7167 i Kurenas SuD.1. Statki te pływały zarówno po Bałtyku, Morzu Północnym, jak i Oceanie Atlantyckim.

XX-wieczne wille

Spacerując z promu ku Muzeum Morskiemu będziecie mijać stare wille. Zbudowane są z drewna lub muru pruskiego. Powstały dla ludzi, którzy zajmowali się urządzenia hydrotechnicznymi, ładowali i wyładowywali statki oraz dbali o mierzeję.

Kłajpeda – zwiedzanie

Kłajpeda – w dosłownym tłumaczeniu nisko położone miejsce – trzecie co do wielkości miasto Litwy i dziś jedyny port w kraju. Założone w 1252 roku, wielokrotnie doświadczane przez historię. Jedna z największych atrakcji kraju – miasto z bogatą historią, tradycjami, ciekawym życiem kulturalnym i wyjątkową architekturą niejednokrotnie przypominającą miasta Europy zachodniej. Zapraszam na spacer po Kłajpedzie.

Park Rzeźby

Jeśli przyjeżdżacie do Kłajpedy busem to zwiedzanie najlepiej zacząć od Parku Rzeźby, który znajduje się naprzeciwko dworca autobusowego. Park utworzono w miejscu dawnego cmentarza, gdzie mogło być pochowanych nawet 40 tysięcy mieszkańców miasta. Park powstał w 1977 roku i można tu znaleźć 117 rzeźb (!) o różnej tematyce, autorstwa 67 różnych litewskich artystów.

W parku trzeba koniecznie zajrzeć do rosyjskiego kościoła ortodoksyjnego. Jest malutki ale bardzo klimatyczny.

Aleja M. Mazvydasa

Kierując się z parku do centrum miasta najlepiej przejść Aleją Mazvydasa. Upamiętnia ona autora pierwszej litewskiej książki. Od 2008 roku ławki wzdłuż alei są ozdabiane rzeźbami. Najpopularniejsze to ławka-figurka dziewczynki z ptakiem, ławka-kot, ławka-klucz muzyczny, ławka-zegar słoneczny czy ławka-mieszkańcy Kłajpedy. Wszystkie rzeźby są autorstwa mieszkańców miasta.

Plac Lietuvininku aikste

Jeden z najpiękniejszych placów miasta zdobi pomnik wspomnianego wcześniej Martynasa Mazvydasa. Sam plac otoczony jest domami w stylu małej ojczyzny, w których dziś mieszczą się sklepy.

Plac Teatralny

Ścisłe centrum i jedno z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w Kłajpedzie. Do połowy XX wieku na dzisiejszym placu odbywały się jarmarki. Nie wiem czy to wynik tradycji czy przypadek ale dziś na placu rozstawiają się stragany z pamiątkami i bursztynami.

Przy placu zgodnie z nazwą znajduje się budynek teatru – pierwszej tego typu profesjonalnej instytucji na Litwie. Na balkonie teatru swoje przemówienie wygłaszał Hitler gdy przyłączał Kłajpedę do III Rzeszy.

Na placu stoi m.in. pomnik Simona Dacha – poety urodzonego w Kłajpedzie oraz pomnik Anusi z Tharau – bohaterki jego najpopularniejszego wiersza. Pomnik Anusi usunięto podczas II wojny światowej, gdyż stała tyłem do Hitlera podczas jego przemówienia. Powróciła na plac w 1990 roku.

Przy placu teatralnym znajdują się różne restauracje i sklepiki. Całość wygląda naprawdę uroczo.

Nabrzeże

Z Placu Teatralnego najlepiej przejść na wybrzeże rzeki Dane. Już od XVI wieku było zabudowane magazynami. Dziś miejsce tętni życiem – pełno tu barów i restauracji.

Z nabrzeża najlepiej udać się do portu. Warto przejść przez Most Łańcuchowy – jedyny tego typu most na Litwie. Przeprawa przerzucona przez kanał zamkowy jest zabytkiem techniki. Most zbudowano w 1855 roku. Po obróceniu go przepływają pod nim statki.

Port

Posiada dwa równoległe mola. Południowe ma 1227 metrów, północne 1158. Ze starego portu wypływają promy do Smiltyne jak i statki wycieczkowe. Warto przyjść tu na spacer, podziwiać jachty (niektóre naprawdę imponujące) a także industrialną zabudowę. Nie brakuje tu hoteli ani restauracji. Jak w całym mieście tak i tu jest mnóstwo różnych rzeźb. Bardzo miłe miejsce na spędzenie kilku godzin.

Mamelburg – zamek

Na terenie portu znajduje się zamek, a właściwie jego pozostałości. Drewniana budowla została wzniesiona w 1252 roku przez krzyżaków inflanckich i była początkiem zabudowy południowego brzegu rzeki. Obecnie prowadzone są prace rekonstrukcyjne zamku.

Mur pruski

Konstrukcja muru pruskiego jest jednym z symboli miasta. Mur pruski to typ budowy gdy szkielet poziomych, pionowych i ułożonych pod kątem drewnianych belek jest wypełniony gliną i cegłami. Przy ulicy Aukstoji 3 można zobaczyć 16-metrowy magazyn – najwyższy i najstarszy budynek z muru pruskiego. Przechowywano tu przeznaczone na eksport siemię lniane.

Muzeum Historyczne Litwy

Spacerując uliczkami starego miasta warto zwrócić uwagę na muzeum, które mieści się w kamienicy kupieckiej z 1774 roku.

Kościół Ewangelicko-Luterański św. Jana

Zbudowany w 1706 roku, uważany był za najpiękniejszy kościół w Prusach Wschodnich. Ucierpiał w pożarze w 1854 roku ale został odbudowany. Następnie został zburzony po II wojnie światowej. W 2012 roku wmurowano kamień węgielny pod kolejną odbudowę kościoła.

Wzgórze Jana

Zaraz za kościołem rozciąga się wzgórze Jana – zachowany fragment fortyfikacji obronnej Kłajpedy. Niegdyś wały i bastiony otoczone fosami, dziś – miejsce rekreacji, spacerów i spotkań mieszkańców.

Statek Meridianas

Kolejny symbol miasta. Dawny żaglowiec szkoleniowy Szkoły Morskiej zbudowany w 1948 roku w Finlandii. Odnowiony w 2014 roku, dziś można go zwiedzać.

Przed statkiem znajdują się fragmenty autentycznych drewnianych części maszyny, które dziś zostały zamienione na metalowe (ze względów bezpieczeństwa i ze względu na łatwiejsze utrzymanie).

Rzeźba Kominiarza

Na budynku naprzeciwko statku znajduje się rzeźba Kominiarza. W ścianie budynku znajduje się guzik, który trzeba potrzeć, by przyniósł nam szczęście.

Garnuszek pełen pieniędzy

W budynku tuż obok działa kawiarnia. Wcześniej mieścił się tam pierwszy bank Kłajpedy. Dawną działalność budynku upamiętnia rzeźba garnuszka, z którego wysypują się monety.

Po drugiej stronie tego samego budynku znajduje się z kolei rzeźba króliczka.

Most Giełdowy

Łączy stare i nowe miasto. Niegdyś potężne źródło dochodu miasta – każdy przepływający statek musiał zapłacić za podniesienie mostu, a że był to jedyny most tranzytowy to miasto na finanse nie narzekało. Konstrukcja została zburzona podczas II wojny światowej, odbudowano ją w 2007 roku.

Łuk – Arka

Pomnik symbolizujący przyłączenie Kłajpedy do Litwy w 1923 roku. Znajduje się na nim cytat: Jesteśmy jednym narodem, jednym krajem, jedną Litwą.

Plac Atgimimo – Plac Odrodzenia

Powstał w czasach radzieckich. Początkowo stał tu pomnik Stalina, następnie Lenina. Przy placu dziś można zobaczyć modernistyczne budynki filharmonii i teatru muzycznego.

Ratusz miejski

Znajduje się przy Placu Odrodzenia. Budynek wybudowany pod koniec XVIII wieku, należał do znanego kupca duńskiego Lorcka. Funkcję ratusza pełni od 1846 roku gdy wykupił go magistrat miejski. Podczas wojny z Napoleonem (1807-1808) mieszkał tu król pruski Fryderyk Wilhelm III z żoną Luizą. Dziś pracuje tu prezydent Kłajpedy.

Rzeźba Smoka

Znajduje się na ścianie naprzeciwko wejścia do galerii Peda. Rzeźba jest uwiecznieniem legendy o pochodzeniu nazwy Kłajpeda. Legenda mówi o starożytnym plemieniu, które czciło słońce i ogień. Żyli oni wzdłuż rzeki Akmeny. Kiedy potrzebowali nowego miejsca do osiedlenia się wysłali swoich najodważniejszych ludzi – braci Jelenia i Wilka – żeby znaleźli dla społeczności nowe miejsce. Bracia ruszyli w podróż aż natrafili na piękne błękitne morze. Nie wiedzieli jednak jak się do niego dostać. Pierwszy z nich zatrzymał się nad brzegiem morza, drugi poszedł dalej, gdyż nie spodobał mu się wilgotny, grząski teren. Po pewnym czasie jeden z braci zaniepokojony długą nieobecnością drugiego zaczął go szukać ale znalazł tylko ślady pozostawione w błotnistym gruncie. Jeleń powrócił sam do plemienia i powiedział, ze znalazł nowe miejsce gdzie mogą się osiedlić. Jako upamiętnienie zaginionego Wilka nazwano je Utracony Ślad, czyli z litewska Klaipeda.

Pasaż Friedricha

Spacerując uliczkami starego miasta koniecznie musicie zajrzeć do pasażu Friedricha przy ulicy Tiltu. W XVII wieku było to miasto Freidricha. Miejsce upamiętnia króla Friedricha, którego widzimy przed wejściem – jest to rzeźba mężczyzny z wieńcem z liści dębu i splecione inicjały FR – Friedrich Rex (król Fredrich). Pasaż został odnowiony w 2006 roku i dziś mieści się tu kilka restauracji i kawiarni. Nawet jeśli tak jak ja dotrzecie tam tuż po obiedzie to chociaż się przespacerujcie i podziwiajcie to przeurocze miejsce.

Kłajpeda – Stare Miasto

Generalnie jak w każdym mieście w Europie czy na świecie najwięcej przyjemności daje niespieszne wędrowanie uliczkami starego miasta. Kłajpeda jest bardzo urocza mimo iż brukowane uliczki nie są zamknięte dla ruchu kołowego. Spacerujcie, podziwiajcie witryny, zaglądajcie w podwórka. Stare miasto jest przeurocze.

A jak się trochę zmęczycie to wejdźcie na gorącą czekoladę do sklepu z czekoladą naprzeciwko informacji turystycznej. To będzie grzech i rozpusta ale zapewniam, że warto 😉

Litewskie wybrzeże Bałtyku – Sventoji (Święta) – zwiedzanie

Sventoji, czyli po polsku Święta to miejscowość położona 12 kilometrów od Połągi. Miejscowość, którą koniecznie musicie odwiedzić podczas wakacji na litewskim wybrzeżu!

Głównym atutem letniska jest jego położenie – tuż przy ujściu rzeki Świętej do Bałtyku.

Święta to dawna osada rybacka, która z czasem zamieniła się w ważne miasto portowe. Czas prężnej działalności portowej przypadł na czasy XVI i XVII wieku kiedy to Święta konkurowała z portami w Kłajpedzie, Lipawie, Windawie i Rydze. Port został zniszczony w 1701 roku kiedy to szwedzka marynarka zasypała go piaskiem i kamieniami.

Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości Święta należała do Łotwy, Litwie została zwrócona w 1921 roku.

Niewątpliwym symbolem uzdrowiska jest rzeźba Córki Rybaka 4-metrowa rzeźba stanęła w okolicy portu w 1982 roku. Dzieło Zuzany Pranaityte przedstawia trzy długowłose dziewczęta wpatrujące się w morze i czekające na ojca wracającego z połowów.

Sventoji to nie jest miejsce obfitujące w zabytki ale w piękną, dziewiczą przyrodę. Ujście rzeki do morza tworzy naprawdę bajkowe i pocztówkowe krajobrazy. Na początku pomyślałam sobie, że szkoda, że tak wieje i jest zimno, bo pewnie w ciepły dzień byłoby tam dużo przyjemniej. Ale później uświadomiłam sobie, że w ciepły bezwietrzny dzień pewnie byłoby tam też mnóstwo turystów. A tak może nie miałam tego miejsca tylko dla siebie, bo jakieś pojedyncze osoby się przewijały ale generalnie była cisza, spokój i bezkres morza oraz złotego piasku. Naprawdę mimo iż wiatr niemalże urywał głowę to nie chciało się stamtąd odchodzić.

Z dworca autobusowego w Sventoji na plażę czeka Was spacer przez aleję zamkniętą dla ruchu samochodowego z ławeczkami i kwiatami.

Potem wzdłuż rzeki, przez wydmę można dojść do plaży. Są drewniane chodniczki więc pełna kultura, nie trzeba było w ten ziąb zdejmować butów. Uwaga, idąc przez wydmy na plaże spotkałam… małego liska. Wyglądał słodko ale to dzikie zwierzę więc uważajcie.

Po zobaczeniu pięknej plaży i morza polecam spacer po obu stronach rzeki. Są wybudowane ścieżki i mosty – można zrobić sobie naprawdę przyjemną wędrówkę. Im dalej od morza tym jest bardziej zielono. Sama nie wiem gdzie piękniej.

Nie ma możliwości, żeby być na litewskim wybrzeżu Bałtyku i nie pojechać do Świętej. To jest absolutnie najpiękniejsze i najwspanialsze miejsce jakie odwiedziłam podczas tego wyjazdu. Zresztą chyba wystarczy popatrzeć na zdjęcia. Za takie niespodzianki i zaskoczenia kocham podróże!

Połąga – co zobaczyć?

Połąga – największy litewski kurort kupiony przez hrabiego Feliksa Tyszkiewicza w 1829 roku za 177 tysięcy srebrnych rubli. Dziś największy i najbardziej znany litewski kurort nad morzem Bałtyckim. W Połądze bywali m. in. Adam Mickiewicz, Stanisław Witkiewicz, Władysław Reymont (w Połądze napisał III tom Chłopów) czy Leon Wyczółkowski. Wszystkie informacje praktyczne o zorganizowaniu wakacji w Połądze są TU. A co warto zwiedzić w Połądze?

Ulica Basanaviciausa

Każdy turysta tu trafi. I to raczej prędzej niż później 😉 Długi deptak, w XIX wieku zwany aleją Tyszkiewiczów, jest sercem kurortu. Jonas Banasanacius odwiedził miasto w okresie międzywojennym. Mieszkańcy miasta chcąc uhonorować patriarchę narodu nadali głównemu bulwarowi miasta jego imię.

Wokół ulicy znajduje się mnóstwo autentycznych willi, w których mieszczą się obecnie restauracje, kawiarnie i sklepiki z pamiątkami. A to wszystko w otoczeniu zieleni i bujnej roślinności. Deptak prowadzi aż do molo.

Molo

Uchodzi za jeden z symboli miasta. Drewnianą konstrukcję zbudowali Tyszkiewiczowie. Pierwotne molo nie służyło jednak pieszym ale byłą przystanią dla statków, które transportowały do Kłajpedy produkowane przez nich cegły.

Molo, po którym obecnie można spacerować zostało wybudowane w 1998 roku. Ma 470 metrów, wstęp jest bezpłatny.

W okresie letnim z molo odpływa statek wycieczkowy. Rejsy odbywają się co 30 minut i trwają… 30 minut 😉 Niestety na początku września po żadnym statku nie było już śladu 😉

Rzeźba Jurate i Kastytis

Rzeźba znajduje się na skwerze tuż przy zejściu z molo. Również uchodzi za symbol kurortu i jest związana z miłosną historią. Wg legendy odważny rybak Kastytis zarzucił sieci do Bałtyku. Bogini Jurate wysłała swoje syreny, żeby ostrzegły Kastytisa przed zakłócaniem spokoju morza. Kastytis okazał się jednak niepowstrzymany. Jurate zafascynowała jego niefrasobliwość i postanowiła sama sprawdzić kto sprzeciwia się jej woli. Wynurzyła się z otchłani Bałtyku, zobaczyła Kastytisa i dopadła ich strzała Amora. Para zamieszkała w bursztynowym pałacu co nie spodobało się bogowi Perkunasowi. Postanowił więc jednym piorunem zniszczyć pałac. Kastytis został zabity a Jurate przywiązana do ściany w ruinach pałacu. Od tamtej pory morze wyrzuca bursztyny, które są łzami Jurate.

Plaża

Jak kurort to musi być plaża, nie ma innej możliwości. Plaże w Połądze są długie, szerokie, piaszczyste, bieluśkie i po prostu… piękne. Przy plażach są bary i restauracje, są boiska do siatkówki, są przebieralnie. Pełna infrastruktura. Nawet gdy pogoda jest wybitnie nieplażowa to na litewskich plażach spędza się czas wyśmienicie.

Na plażę warto oczywiście wrócić wieczorem, żeby zobaczyć zjawiskowy zachód słońca.

Pomnik Mewy

Na drugim końcu deptaka od 1980 roku znajduje się mała rzeźba mewy.

Park Rzeźb

Generalnie zwiedzając litewskie wybrzeże dojdziecie bardzo szybko do wniosku, że wszystkie miasteczka rzeźbami stoją. Mniejszych i większych posągów jest tu całe mnóstwo. Część porozrzucana pojedynczo po różnych punktach miasta, część zgrupowana w parkach takich jak ten. Niewielki park jest miejscem gdzie można znaleźć aż 28 różnych dzieł sztuki rzeźbiarskiej, w tym gigantyczne szachy. Rzeźby przekazało miastu Litewskie Muzeum Sztuk Pięknych.

W parku mieści się także strefa kulturalna I love Palanga. Latem odbywają się tu koncerty, pokazy filmowe, wydarzenia edukacyjne i artystyczne. Niestety na początku września nic już się tam nie działo.

Muzeum Uzdrowiska Palanga

Muzeum mieści się w oryginalnej XIX-wiecznej willi Anapilis (Inny Świat). Willa została wybudowana w stylu typowym dla litewskiego wybrzeża. Należała do Zofii Tyszkiewiczowej – matki hrabiego Feliksa. Stąd też przez długi czas willę nazywano po prostu Sofia. W mieście krążyły plotki, że Zofia wywoływała duchy, na strychu miała specjalny sekretny pokój z lustrem, przez co duchy nie mogły wrócić do swojego duchowego świata. Miejscowi twierdzą, że z willi dochodzą odgłosy hulającego wiatru i wolą się w jej okolice nie zapuszczać. Zofia Tyszkiewiczowa była słabego zdrowia, a odgłosy hulającego wiatru podobno pomagały jej się uspokoić.

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny + wieża widokowa

Kościół projektu szwedzkiego architekta wybudowano w latach 1897 – 1907. Budowę w całości sfinansował hrabia Feliks Tyszkiewicz. Kościół jest jednym z najwyższych budynków w mieście i żadnego przechodnia nie pozostawi obojętnym.

W środku warto zwrócić uwagę na ambonę i trzy ołtarze zdobione płaskorzeźbami z francuskiego marmuru.

Wieża kościelna, właściwie dzwonnica, została udostępniona turystom. Wstęp jest bezpłatny, kościół znajduje się w samym centrum miasta i z tego względu powiem Wam, że warto tam wejść ale nie spodziewajcie się spektakularnych widoków. Po pierwsze popatrzeć można tylko przez szybę, a po drugie nie jest to na tyle imponująca wysokość (21 metrów), żeby rozpościerała się stamtąd jakaś nadzwyczajna panorama. Gdyby kiedyś wprowadzono opłaty za wejście na tę wieżę to wiedzcie, że moim zdaniem nie jest to warte ani 1 EUR. Ciekawsze już jest to, że można się z bliska przyjrzeć dzwonom oraz witrażom.

Aleja Sygnatariuszy

Znajduje się między kościołem a pocztą główną. Poczta stoi w miejscu dawnego gimnazjum, do którego uczęszczali przyszli sygnatariusze Aktu Niepodległości Litwy: Anatanas Smetom, Kazimieras Steponas Saulys, Jurgis Saulys i Arunas Sakalauskas.

Autorami alei oraz steli są profesorzy Wileńskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Pomnik generała Zemaitisa

Znajduje się w parku naprzeciwko kościoła. Pomnik odsłonięto w 2004 roku. Żołnierz antyradzieckiego ruchu oporu i przewodniczący Rady Ruchu Walki o Wolność Litwy urodził się w Połądze. W 2009 roku został pośmiertnie honorowym obywatelem miasta. Granitowy pomnik przedstawia litewski namiot partyzancki z posadzonym świerkiem.

Aleja Tyszkiewiczów i Kurhauz

Przestrzeń uosabia atmosferę przełomu XIX i XX wieku. Znajdują się tu dwie rzeźby Tyszkiewiczów- hrabiego Feliksa i hrabiny Antoniny Zofii Łąckiej-Tyszkiewiczowej – założycieli kurortu. Obie rzeźby są połączone pasem metalu wyłożonego płytkami układającym się w napis wygrawerowany po litewsku i po łacinie Deligas quem diligasWybierz kogo kochasz. To dewiza rodowa Tyszkiewiczów.

Ozdobą alei jest też rzeźbiona i grawerowana drewniana brama prowadząca na ulicę Kestucio. Jest to rekonstrukcja bramy pochodzącej z 1901 roku.

Aleja Tyszkiewiczów to też miejsce gdzie znajduje się budynek Kurhauz – wybudowany w 1877 roku był restauracją i pierwszym hotelem w kurorcie. Ponadto znajdowała się tam czytelnia, sala bilardowa i sala, w której odbywały się liczne wydarzenia kulturalne. Z biegiem czasu Kurhauz odgrywał coraz większą rolę w kulturalnym życiu miasta i stał się sercem rozwijającego się kurortu. Symbol Połągi spłonął w 2002 roku, odbudowano go 10 lat później. Dzięki licznym zachowanym materiałom udało się zrekonstruować gzymsy, dębowy parkiet i tapety.

Dziś często odbywają się tu koncerty ze względu na wyjątkową akustykę wewnątrz budynku.

Dom Sliupasa

Jest to rezydencja, w której mieszkał lekarz i działacz społeczny – Jonas Sliupas. W 1930 roku przeprowadził się na stałe do Połągi i w 1933 roku został pierwszym burmistrzem miasta.

Park Biruty

Największa atrakcja i duma miasta nazywana perłą Połągi. Park otwarty pod koniec XIX wieku uznawany jest za jeden z najpiękniejszych w całej Europie. O tym czy jest najpiękniejszy można by dyskutować, na pewno jednak jest jednym z najlepiej utrzymanych. Trawa przystrzyżona, ławeczki czyste, żadnego śmiecia.

Park cały czas się rozwija i z roku na rok jest coraz atrakcyjniejszy dla gości. Zaprojektował go francuski architekt krajobrazu, naczelny ogrodnik Paryża – Edouard Francois Andre – na terenie świętego gaju Biruty.

Zwiedzając park nie można pominąć owianego legendą Wzgórza Biruty – położonego 21 metrów nad poziomem morza. W czasach średniowiecza wzgórze było pogańskim miejscem kultu. Według legendy mieszkała tu kapłanka Biruta, która paliła święty ogień, a po śmierci została pochowana na wzgórzu. Dziś na wzgórzu znajduje się neogotycka kaplica. Niestety jest zamknięta i nie można do niej wejść ale można zajrzeć przez okno 😉

W okresie letnim w czwartki, piątki i soboty o 18.30 przy rotundzie odbywają się koncerty profesjonalnej orkiestry z Połągi zwane Nocnymi Serenadami.

Najbardziej okazałym budynkiem w parku jest neorenesansowy pałac z 1897 roku mieszczący Muzeum Bursztynu. Założone w 1963 jest jednym z najczęściej odwiedzanych muzeów na Litwie. Na parterze można zobaczyć wnętrza z czasów Tyszkiewiczów, na piętrze znajduje się wystawa poświęcona historii i produkcji bursztynu. Znajdują się tam także rzadkie okazy bursztynów jak np. Słoneczny Kamień – jeden z największych bursztynów na świecie. Pałac mocno ucierpiał w czasie wojny, odrestaurowano go w 1957 roku.

Do Pałacu wchodzi się schodami zdobionymi rzeźbami lwa i wazonami. W południowej części fasady pałacu znajduje się portyk kolumnowy i taras z balustradą. Stąd koniecznie trzeba zejść do rozarium i podziwiać dziesiątki odmian róż.

W parku znajduje się 9 rzeźb. Najsłynniejsza z nich to Egle królowa węży – dzieło R. Antinisa. Przy głównym wejściu do parku stoi pomnik architekta parku – E. Andre, w północnej części znajduje się rzeźba Strzelec.

Naprzeciwko pałacu Tyszkiewiczów trudno nie zauważyć figury Chrystusa Błogosławionego. Przywieziono ją do Połągi z Paryża. W 1948 roku uległa zniszczeniu, odtworzono ją w roku 1993.

W rozarium znajduje się rzeźba Rebeka przedstawiająca kobietę noszącą wodę.

W parkowo-rabatowej części znajduje się fontanna i cztery półtorametrowe rzeźby kobiet symbolizujące pory roku.

W południowozachodniej części parku znajduje się też kamień upamiętniający masakrę Żydów.

Wstęp do parku jest bezpłatny. Do parku można wejść z wielu stron, nawet prosto z plaży. I to przejście między parkiem, wydmami a plażą jest tu chyba najpiękniejsze.

Uzdrowisko

Kierując się z parku do promenady będziecie szli przez część uzdrowiskową kurortu. W otoczeniu zieleni znajdują się tu hotele (wiele naprawdę luksusowych) i wille.

Szczególnie warto zwrócić uwagę na willę Ramove gdzie w latach 1939-1940 przebywali internowani polscy oficerowie.

Fontanna Muzyczna

Jest to największa tańcząca fontanna na Litwie. Każdy kto widział fontanny w Barcelonie, Erywaniu, Dubaju czy chociażby Wrocławiu pewnie zastanawia się jak to możliwe. Ale nie zapominajmy, że Litwa to bardzo mały kraj.

Fontanna Muzyczna to znany z innych miejsc spektakl wody, światła i muzyki. Podczas mojego pobytu (po sezonie przypominam) działała tylko raz – w piątkowy wieczór. Była woda, było światło ale zabrakło muzyki. Więc nie dość, że to największa tańcząca fontanna na Litwie to jeszcze umie tańczyć bez muzyki 😀

Pajuris – Litewskie wybrzeże Bałtyku – informacje praktyczne

Połąga – wiele osób jak usłyszało gdzie się wybieram to zadawało nieśmiertelne pytanie: A gdzie to jest? myśląc, że wybieram się w jakieś egzotyczne i dalekie miejsce. Natomiast dla wszystkich, którzy tak jak ja z uporem maniaka śledzą promocje lotnicze narodowego przewoźnika LOT nazwa Połąga brzmi znajomo. Bilety do tego litewskiego kurortu bardzo często są w promocji (zwłaszcza poza sezonem). Ja nie ukrywam, że właśnie w ten sposób dowiedziałam się o istnieniu Połągi. Zobaczyłam nazwę w jednej z promocji, wygooglałam i zapisałam na listę miejsc do odwiedzenia. Litewskie wybrzeże ciągnie się przez 90 km więc wiedziałam, że nudzić się tu nie będę.

Połąga – jak się dostać z Polski?

Jak już napisałam we wstępie – najszybciej samolotem. Lot z Warszawy trwa godzinę, jest kilka rejsów tygodniowo. Bilety w promocji kosztują mniej niż 200 zł za bilet w 2 strony.

Można też dojechać samochodem, Połąga oddalona jest o 200 kilometrów od północno-wschodniej granicy Polski.

Połąga – pogoda, kiedy jechać?

Sezon nad litewskim Bałtykiem wygląda dokładnie tak samo jak nad polskim. Czyli w lipcu równie dobrze możecie trafić na 16 stopni, jak i na 30. Niemniej cała infrastruktura działa trochę inaczej niż w Polsce. Podczas mojego pobytu (na początku września) sporo knajp było już pozamykanych. Nie było oczywiście problemu ze znalezieniem miejsca na obiad ale mam wrażenie, że polskie wybrzeże żyje trochę dłużej niż litewskie. Jeśli chcecie skorzystać ze wszystkich atrakcji kurortu to najlepiej jedźcie tam w okresie od połowy czerwca do końca sierpnia. Na początku września było ok. 20 stopni, słońce na przemian z chmurami, na szczęście w ogóle nie padało ale za to niemiłosiernie wiało.

Połąga – dojazd z lotniska

Lotnisko oddalone jest o zaledwie 6 km od centrum miasta. Dojazd zapewnia busik nr 100, który zatrzymuje się przed terminalem. Bus kursuje do Kłajpedy zatrzymując się po drodze na dworcu autobusowym w Połądze. Bilet do Połągi kosztuje 1,4 EUR, do Kłajpedy 2,5 EUR. do kupienia u kierowcy, za gotówkę. Kursy busa są zsynchronizowane z przylotami. Bus odjeżdża ok. 40 minut po każdym planowym przylocie samolotu. Jeśli samolot jest opóźniony to bus czeka na pasażerów więc nie ma obawy, że przy opóźnionym samolocie zostaniecie bez transportu do miasta. Rozkład jazdy busa jest wyświetlony na tablicy w hali przylotów, przystanek też jest dobrze oznaczony. Zresztą to lotnisko jest tak małe, że ciężko się tam zgubić.

Poza busem 100 z i na lotnisko można dojechać autobusami nr 3 i 4. One nie wjeżdżają pod terminal ale przystanki są zlokalizowane naprzeciwko wejścia do budynku więc trzeba przejść raptem 50 metrów. Bus nr 3 w drodze na dworzec autobusowy w Połądze zatrzymuje się przy przystanku Centras w samym centrum Połągi więc jeśli macie hotel gdzieś w centru m to nie musicie jechać aż na dworzec autobusowy. Bilet na autobus 3 i 4 kosztuje 0,72 EUR, do kupienia u kierowcy.

Jest też oczywiście postój taksówek, za przejazd do miasta chcą 10-12 EUR, w nocy 15 EUR. W Połądze nie funkcjonuje Uber.

Samo lotnisko jest małe ale klimatyzowane, jest sklep wolnocłowy i kawiarnia. Uwaga, lotnisko nie obsługuje mobilnych kart pokładowych o czym nie wiedziałam. Przed wylotem jak zawsze próbowałam się odprawić online ale wyskakiwał mi komunikat, że dany odcinek podróży nie jest obsługiwany i żeby kontaktować się z agentem na lotnisku. Nieco (no dobra, nawet bardzo) mnie to zestresowało, sprawdzałam na stronie przewoźnika czy może lot nie został zmieniony albo odwołany. Ale przyczyna okazała się prozaiczna. Także podróżując z Połągi musicie odprawić się przy stanowisku check-in. Na szczęście kolejek ani do odprawy, ani do kontroli bezpieczeństwa nie ma.

Połąga – gdzie spać?

Wybór noclegów w Połądze jest ogromny, od rodzinnych guesthousów i pensjonatów po 5-gwiazdkowe luksusowe hotele SPA. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ja za pokój w pensjonacie (duży, przestronny, z aneksem kuchennym, łazienką i balkonem) położonym tuż przy deptaku zapłaciłam 70 EUR za 3 noce. Poza sezonem co prawda ale to niska cena. W Polsce nad Bałtykiem nawet we wrześniu jest drożej.

Zwiedzanie litewskiego wybrzeża – baza wypadowa

Jeśli chcecie zwiedzić wybrzeże i zastanawiacie się gdzie spać to najrozsądniejsze są dwie opcje – Połąga i Kłajpeda. Te miasta mają najlepiej rozwiniętą komunikację, tu jest największa baza hotelowa i gastronomiczna.

Ja zdecydowałam się na Połągę z bardzo prostego powodu – jest bliżej lotniska i krótszy jest dojazd. Z perspektywy czasu myślę, że to była dobra decyzja – zobaczyłam wszystko co chciałam, z komunikacją nie było problemów. Kłajpeda jako większe i popularniejsze miasto jest też droższa (mam na myśli noclegi).

Litewskie wybrzeże – komunikacja i transport

Główne miasta i miasteczka regionu są dobrze skomunikowane. Ja podczas swojego 4-dniowego wyjazdu zwiedzałam Połągę, Kłajpedę, Sventoji i Smiltyne. Wszystko komunikacją publiczną, za niewielkie pieniądze.

Z Połągi do Sventoji kursują autobusy nr 3 i 4. Po drodze zatrzymują się przy lotnisku. Do 3-ki możecie wsiąść na przystanku Centras, do 4-ki najlepiej na dworcu. Przejazd trwa ok. 20 minut, w Sventoji najlepiej wysiąść na ostatnim lub przedostatnim przystanku skąd czeka Was ok. 10-minutowy spacer nad morze. Bilet 0,72 EUR.

Z Połągi do Kłajpedy kursują busy i marszrutki. Bus chyba nie ma żadnego numeru, ma po prostu napisane Palanga-Klaipeda-Palanga. Bilet kosztuje 1,3 EUR, zakup u kierowcy. Jeździ co 30 minut. Na dworcu jest profesjonalna organizacja ruchu – są stanowiska dedykowane busom do Kłajpedy i łatwo można je znaleźć. Przejazd trwa ok. 30 minut. Marszrutka kosztuje 1,4 EUR. Jedzie nieco szybciej, bo nie zatrzymuje się na tylu przystankach co autobus ale to marszrutka – mała i niezbyt wygodna. Ale na taką trasę w zupełności wystarczy. Marszrutki również kursują co pół godziny w 15-minutowym odstępie od autobusów więc generalnie co 15 minut coś między Połągą a Kłajpedą jeździ.

Smiltyne to miejscowość położona na cyplu i dostaniemy się tam promem z Kłajpedy, a dokładnie ze starego terminalu promowego. Przeprawa trwa całe 5 minut, promy odpływają co pół godziny. Bilet kupuje się w automacie (płatność kartą i gotówką), kosztuje 1 EUR (za podróż w 2 strony tego samego dnia).

Po litewskim wybrzeżu można też poruszać się rowerem. Turystyka rowerowa jest tu bardzo rozwinięta ale nie jest to tania przyjemność. Wypożyczenie roweru na godzinę kosztuje 3 EUR, na cały dzień 15 EUR. Pewnie gdyby pogoda była lepsza to bym się zdecydowała ale że podczas mojego pobytu niemiłosiernie wiało to korzystałam z tańszej opcji transportu – autobusów i własnych nóg.

Co i gdzie zjeść?

Ulubiony punkt programu musi być 😀 Kuchnia litewska nie należy do lekkich. Dużo tu mięsa, dań mącznych i śmietany (genialnej zresztą!). Nie będę udawała, że cierpiałam z tego powodu, bo ja uwielbiam wszystkie kluski i placki ziemniaczane. A że podczas mojego pobytu było zimno, a ja dużo chodziłam to uważam, że spalanie miałam takie, że mogłam się zajadać tymi wszystkimi smakołykami bez wyrzutów sumienia 😉 Na Litwie zjecie też oczywiście lżej. Generalnie każda restauracja, którą odwiedziłam miała dość bogate menu z niewielkim tylko wycinkiem pt. kuchnia litewska. Wszędzie serwują sałatki, typowe dania obiadowe, pizze i makarony. Ale jak wiecie ja wychodzę z założenia, że jeść trzeba lokalnie więc litewskich dań sobie nie żałowałam.

Mój pierwszy obiad na Litwie to restauracja… rosyjska. Połąga leży blisko obwodu Kaliningradzkiego i Rosjan jest tu całkiem sporo. Restauracja nazywa się Cagino i znajduje się przy ulicy J. Basanavičiausa – głównym deptaku miasta. Ja zdecydowałam się na moje ukochane pielmieni. Ilość masła i śmietany spowodowała, że jedząc je aż czułam jak zatykają mi się tętnice od cholesterolu 😀 Ale było przeprzepyszne. Bardzo Wam tę restaurację polecam. Obiad z herbatą kosztował 8 EUR.

Kolejne odwiedzone przeze mnie miejsce to restauracja de Cuba. Tak, tak, dobrze myślicie – to restauracja z akcentami kubańskimi. Nie ukrywam, że na obiad tutaj skusił mnie ich przecudowny ogródek. Jedzenie jest bardzo międzynarodowe ale jest też krótka część z ofertą kuchni litewskiej. Ja zdecydowałam się na danie najbardziej litewskie z litewskich, czyli cepeliny. Niby dostaje się dwa ale ja po zjedzeniu jednego myślałam, że pęknę. Były przepyszne no ale to nie jest lekkie danie. Niemniej nie wyobrażam sobie jechać na Litwę i nie zjeść cepelinów. Restauracja jest dosyć droga, akurat dania litewskie są najtańsze z całej oferty. Za cepeliny i piwo (bezalkoholowe) zapłaciłam 7 EUR.

Zuvine – restauracja, na którą zwróciłam uwagę już podczas swojego pierwszego spaceru po Połądze. Przepiękny przeszklony budynek pełen książek położony tuż przy lesie. Sceneria bajkowa. Do tego przeuroczy ogródek ale na początku września było już dla mnie za chłodno na siedzenie na zewnątrz. Restauracja jest dosyć elegancka ale panuje tam swobodna atmosfera. W menu dominują ryby. Wszak jesteśmy nad morzem. Ja kocham śledzie więc po przejrzeniu menu nie miałam wątpliwości na co się zdecydować. Był marynowany śledź, z genialną śmietanką i przepysznym ciężkim, czarnym chlebem. Sama ryba dobrze wymoczona, nie za słona. Jeden z lepszych śledzi jakie jadłam w swoim życiu. Spróbujcie koniecznie! Jest dosyć drogo, przystawki kosztują 8-10 EUR, dania główne ok. 20 EUR, kawa i herbata 2-3 EUR.

Molinas Asotis – kolejna restauracja serwująca dania kuchni litewskiej. Tym razem wybór pada na placki ziemniaczane. Jest to właściwie jeden placek ale potężny. Do tego mięsny sos na bazie śmietany. No lekko po raz kolejny nie jest ale to było bardzo bardzo dobre. Obsługa taka sobie ale wszystko rekompensuje cudowny ogródek. Za placek i herbatę zapłaciłam 7 EUR.

Podczas swojej wizyty w Kłajpedzie wybrałam restaurację Memelio Katpedele. Jest pięknie położona na nabrzeżu i genialnie urządzona. W menu jest bardzo dużo pozycji dań litewskich i aż żałowałam, że nie mogę spróbować wszystkiego. Wybór padł na małe placuszki ziemniaczane. Porcja może nie wygląda na dużą ale ja się bardzo najadłam. Jako dodatek były ta nieziemsko pyszna, kremowa litewska śmietana. Pięknie miejsce z pysznym jedzeniem, warte rozważenia podczas wizyty w Kłajpedzie. Za placki i piwo zapłaciłam 7 EUR.

Gdzie zjeść śniadanie w Połądze?

Cafe Banduke – kolejene odwiedzone przeze mnie miejsce przy głównym deptaku. Kawiarnia serwuje śniadania już od 8 rano co w kurorcie takie oczywiste nie jest. Zdecydowałam się na grillowaną kanapkę z mozzarellą, pesto, prosciutto, pomidorkami i rukolą. Była ogromna i przepyszna. To było śniadanie, po którym można było spędzać dzień bardzo aktywnie. Do tego kawa słusznych rozmiarów. Całość za niecałe 7 EUR.

Fotocentras – przeurocza kawiarnia w fotograficznym stylu z pomnikiem aparatu fotograficznego przy wejściu. Oferta śniadaniowa nie jest duża ale jest i coś wytrawnego, i coś słodkiego. Nikt głodny nie wyjdzie. Ja zdecydowałam się na croissanta i kawę, za całość zapłaciłam niecałe 5 EUR. Czy na śniadanie, czy tylko na kawę ale musicie tu przyjść podczas wakacji w Połądze. Przeurocze miejsce!

A Petit – jedna z najpopularniejszych restauracji w mieście, znajduje się niemalże naprzeciwko Fotocentras. Taka mała restauracja w stylu francuskiego bistro. Jest kilka pozycji śniadaniowych. Ja wybrałam naleśniki z mascarpone i owocami. Do dziś mam ślinotok jak o nich myślę. Nie dość, że serek z owocami był genialny to naleśniki były usmażone na solidnej porcji masła (jestem uzależniona od masła!) i okraszone bułką tartą. No doskonałe. Moje najlepsze śniadanie na Litwie. Naleśniki z kawą kosztowały 6 EUR.

Litwa – co kupić, co przywieźć?

Spacerując po litewskich miasteczkach zobaczycie mnóstwo straganów z wyrobami z bursztynu. Są magnesiki z bursztynem i przede wszystkim ogromna ilość biżuterii. Ceny bardzo zróżnicowane – od 2-3 EUR do kilkudziesięciu. Ciężko się na coś nie skusić 😉 Ja uwielbiam bursztyny więc przyjechały ze mną nowe kolczyki 😉

Ponadto z Litwy warto przywieźć lokalny ser Dziuga – do kupienia w wielu miejscach.

Litewskie wybrzeże Bałtyku – czy warto?

Warto i to bardzo warto. Ja wróciłam zachwycona i zauroczona. Czym dokładnie to pokażę Wam w kolejnych wpisach, część osób widziała już przepiękne krajobrazy na instagramie. Jest pięknie, trochę dziko, nie ma tłumów i jest zdecydowanie taniej niż nad polskim Bałtykiem. Ja z pewnością będę tu wracała.