Toruń – gdzie zjeść?

Tradycyjnie najważniejsze pytanie podczas wyjazdu 😉 Tym razem Toruń – gdzie zjeść? W Toruniu bywam tak raz do roku, nie zamykam się na nowe doznania kulinarna ale mam miejsca, do których zawsze wracam. A zatem ruszamy na kulinarny podbój Torunia – gdzie zjeść śniadanie, gdzie iść na piwo, a gdzie na dobry obiad w Toruniu?

Mistrz i Małgorzata – Szewska 17

Mistrz i Małgorzata istnieje od ładnych paru lat – zawsze miałam tę restaurację w planach podczas swoich wizyt w Toruniu ale jakoś nigdy ostatecznie tam nie docierałam. W końcu udało się podczas ostatniego wyjazdu. Podczas gdy przy starym rynku nie było gdzie usiąść lokalne przy sąsiadującej z nim ulicy Szewskiej świeciły pustkami. I tak oto wylądowaliśmy w końcu w Mistrzu i Małgorzacie.

Pierwszy zachwyt? Wystrój! Ogromny Behemot, tysiące książek, super wygodne fotele. W ogóle nie czujesz się jak w restauracji, a jak w salonie u kogoś z najbliższej rodziny. Pięknie, instagramowo ale nie krępująco. Drugi plus – naprawdę świetna obsługa. Nie dość, że sympatyczna to naprawdę mająca pojęcie o tym co restauracja serwuje (to niestety nie jest norma). Ostatecznie wybraliśmy tatar z łososia, żeberka wieprzowe i sałatkę z kaczką. Wszystko było przepyszne ale jednak bank rozbiły żeberka. Mistrzowskie.

Gdzie dobrze zjeść w Toruniu? Mistrz i Małgorzata!

Chleb i Wino – Rynek Staromiejski 22

Chleb i Wino to restauracja i apartamenty przy samym rynku staromiejskim. Świetny wystrój – chce się tu siedzieć i siedzieć. Jedzenie bardzo dobre choć powiedziałabym, że raczej klasyczne – bez szaleństw i udziwnień. To takie miejsce na dłuższe posiedzenie przy winku w super fajnej atmosferze.

Manekin

No cóż. Chcąc nie chcąc do Manekina w Toruniu trzeba choć raz przyjść. Naleśnikowa sieciówka, która opanowała już prawie całą Polskę wywodzi się właśnie z Torunia. Żeby była jasność – ja do Manekina nic nie mam, naleśniki lubię ale wciąż nie mogę zrozumieć, że przy takiej ofercie gastronomicznej ludzie stoją w kolejce po naleśniki…

A naleśników w Manekinie mamy pełen przekrój – od pancake’ów, przez naleśniki słodkie i wytrawne aż po naleśnikowe makarony i burgery. Naleśnikowy szał. Do tego w fajnie urządzonym lokalu i bardzo przystępnych cenach.

Na pytanie gdzie zjeść w Toruniu jedna z odpowiedzi MUSI brzmieć Manekin.

Kona Coast Cafe – Chełmińska 18

A gdzie zjeść śniadanie w Toruniu? Jako osoba uzależniona od owsianki i w domu nie jedząca nic innego na mieście lubię zaszaleć. Kona znajdowała się najbliższej naszego apartamentu podczas ostatniego pobytu w Toruniu. Ale warto się tam wybrać na śniadanie nie tylko ze względu na bliskość rynku. Śniadania w Kona są obłędne! Powiedziałabym, że to takie podkręcone klasyki – jak omlet to w tortilli, jak jajecznica to z nietypowymi dodatkami. Skusiły nas jeszcze naleśniki – przegenialne! No lepsze niż w Manekinie!

Gdzie na śniadanie w Toruniu? Kona Coast Cafe.

Bułka – Szewska 6

Pytając wujka google gdzie zjeść śniadanie w Toruniu na pewno prędzej czy później traficie na Bułkę. Lokal ten specjalizuje się w śniadaniach, które są serwowane od wczesnego poranka do późnego popołudnia. Dla rannych ptaszków i dla śpiochów. Na śniadanie pierwsze, drugie i trzecie.

Bułka to dobre miejsce na śniadanie ale raczej na szybki posiłek niż na przesiadywanie i delektowanie się. Wewnątrz jest głośno i gwarno – dużo ludzi o każdej porze.

Natomiast same śniadania naprawdę rewelacyjne. Mają różne zestawy, mają śniadania słodkie i wytrawne. Ja jadłam tosty francuskie i nie dość, że porcja była ogromna to były one doskonałe – przede wszystkim smażone na dużej ilości masła (a ja jak wiadomo masełko kocham) – z mnóstwem owoców, orzechami i jogurtem. Śniadanie, deser i rozpusta w jednym 😉

Gdzie zjeść dobre śniadanie w Toruniu? W Bułce!

Monka – Piekary 2

Monkę polecało mi przed wyjazdem do Torunia kilka osób. Nie czytałam o niej za wiele, nie sprawdzałam menu. Skoro tyle osób chwaliło to uznałam, że nie bez powodu.

Po przejrzeniu menu (krótkiego) uznałam, że ja jednak nie jestem głodna 😀 No nie wiem czemu – były i kluski, i burgery, i różne inne dania, które jadam i lubię ale jakoś nic mnie nie przekonało. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na mięsną deskę przekąsek i piwo. I to był świetny wybór – wszystkie produkty były naprawdę świetne (doskonałe marynowane rzodkiewki!) – w połączeniu z piwem z browaru Amber to była prawdziwa uczta. Ale na porządny obiad poszliśmy gdzie indziej 😉

Jan Olbracht Browar Staromiejski – Szczytna 15

Do browaru Jan Olbracht wracam właściwie przy każdej swojej wizycie w Toruniu. Na piwo piernikowe i na gęś. W Toruniu pierniki spotyka się naprawdę wszędzie – nawet tam gdzie nikt by ich się nie spodziewał.

W Browarze Staromiejskim serwują wspomniane piwo piernikowe ale też… śledzia z przyprawą piernikową. Przyznaję, że jeszcze się nie odważyłam go spróbować ale kiedyś na pewno do tego dorosnę 😉 Natomiast piwo piernikowe jest świetne i zdaje się nie tylko ja jestem jego fanką – patrząc na to co znajduje się na okolicznych stolikach (takie zboczenie, co poradzić) widziałam, że piwo piernikowe cieszy się największym wzięciem.

My tym razem wzięliśmy deskę degustacyjną – próbowaliśmy wszystkim warzonych w Browarze Staromiejskim piw. Wszystkie dobre ale jednak piernikowe najlepsze!

A co zjeść? Gęś rzecz jasna! W Browarze jest spory wybór dań z gęsiną. Tym razem skusiliśmy się na pierogi z gęsiną – dobre ale jadałam lepsze – oraz kanapkę z szarpaną gęsiną. I kanapeczka była genialna. A zwłaszcza mięsko – cudnie miękkie, rozpływające się w ustach – pyszne.

Na pytane gdzie warto zjeść w Toruniu zawsze będę odpowiadać browar Jan Olbracht. Jestem mu wierna od lat!

La Nonna Siciliana – Łazienna 24

Kilka miesięcy bez wizyty we Włoszech robi swoje. Gdziekolwiek nie jadę to szukam restauracji włoskich. Tak też było w Toruniu. La Nonna Siciliana to nie był świadomy wybór, a zupełny przypadek. I to ostatniego dnia w Toruniu. Restauracja okazała się prawdziwą perełką na kulinarnej mapie Torunia. Bardzo dobra pizza, genialna zapiekanka makaronowa i prawdziwa wisienka na torcie – cannolo siciliano. Co prawda pierwszy raz się spotkałam z tym, żeby podawano je z lodami ale było pyyyyszne. Kruchuteńka, świeżo wypieczona rurka, delikatny krem z ricotty i te lody panierowane w orzechach. Zagrało wszystko. Przy kolejnej wizycie w Toruniu na pewno wrócę do Nonny, a Wam ją z całego serca polecam jeśli szukacie dobrej restauracji włoskiej w Toruniu.

Central Coffee Perks – Strumykowa 2

Kawiarnia jedyna w swoim rodzaju – inspirowana kawiarnią z Przyjaciół. Wiernie odwzorowane wnętrze i telewizor, w którym cały czas lecą Friendsi. Dla fanów serialu punkt obowiązkowy wizyty w Toruniu!

My wybraliśmy się tylko na kawę choć serwują tam też słodkości i śniadania. Ale na pytanie gdzie na kawę w Toruniu – Central Coffee Perks, koniecznie! Niestety lokal nie jest duży i ciężko o wolne stoliki – nam udało się za drugim podejściem.

Na razie to tyle ale do Torunia na pewno nie raz wrócę i wtedy ten wpis zaktualizuję. Ale mam nadzieję, że już wiecie gdzie dobrze zjeść w Toruniu 😉

Poznań – co zobaczyć? Część I – Ostrów Tumski i Śródka

Od dawna mam w planach serię wpisów o moim mieście ale doba jest za krótka i nie nadążam. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zrealizować całą serię wpisów o ciekawych miejscach w Poznaniu. Na pytanie co warto zobaczyć w Poznaniu wiele osób odpowie rynek i koziołki. I to oczywiście prawda – to ważne i piękne atrakcje Poznania ale ja swój przewodnik po Poznaniu chcę zacząć od najważniejszego historycznie miejsca Poznania, a nawet Polski. Zapraszam na spacer po Ostrowie Tumskim. A ponieważ chciałabym te wpisy o Poznaniu podzielić na takie jednodniowe wycieczki to Ostrów pokażę Wam razem z sąsiadującą Śródką. Bo jednak sam Ostrów Tumski to miejsce na kilka godzin, nie na cały dzień. Zatem pierwsza wycieczka pt. Poznań w jeden dzień – Ostrów Tumski i Śródka. Ruszamy!

Ostrów Tumski

Ostrów Tumski w Poznaniu to jak już wspomniałam jedno z ważniejszych miejsc w historii miasta, jak i całej Polski. Tu prawdopodobnie odbył się chrzest Polski, tu powstało pierwsze polskie biskupstwo, tu spoczywają twórcy polskiej państwowości – Mieszko I i Bolesław Chrobry.

Katedra św. Piotra i Pawła

Najważniejsza budowla na Ostrowie Tumskim i jeden z najważniejszych zabytków Poznania to Katedra pw. św. Piotra i Pawła – najstarsza katedra w Polsce. Wstęp do katedry jest bezpłatny dla turystów idywidualnych, turyści zwiedzający w grupach muszą kupić bilety. Zwiedzając indywidualnie trzeba jedynie zapłacić 4 zł za wstęp do krypt.

Najwięcej oryginalnego wyposażenia katedry można zobaczyć w kaplicach, pozostała część wnętrza została zrekonstruowana po wojnie. Już wchodząc do katedry (głównym wejściem) warto zwrócić uwagę na na XV-wieczny ostrołukowy portal i brązowe drzwi przedstawiające sceny z życia św. Piotra i Pawła.

Najbardziej znane miejsce, które warto zobaczyć w poznańskiej katedrze to XV-wieczna Złota Kaplica, którą w 1834 r. przeznaczono na mauzoleum pierwszych Piastów. Całość wystroju kaplicy jest utrzymana w stylu bizantyjskim i nie da się ukryć – robi ogromne wrażenie. Często nazywana jest Kaplicą Królów Polski. Na podłodze znajduje się mozaika z napisem Miecislaus Dux Boleslaus Rex.

Podwójna kaplica Najświętszego Sakramentu mieści nagrobek godziny Górków -kasztelana poznańskiego i starosty wielkopolskiego oraz jego żony i dzieci.

Późnogotycki ołtarz główny katedry w Poznaniu został wykonany prawdopodobnie przez mistrzów wrocławskich. Do Poznania przeniesiono go w 1952 roku z Góry Śląskiej.

Do najcenniejszych elementów wyposażenia katedry w Poznaniu należy zespół pięciu płyt norymberskich. Zostały one zrabowane podczas II wojny światowej, a odnalazły się w latach 90tych w petersburskim Ermitażu. Za najcenniejszą uchodzi płyta z wyobrażeniem rycerza Łukasza Górki widniejąca na filarze niedaleko kaplicy św. Franciszka.

Perłą kaplicy św. Marcina jest obraz K. Boguszewskiego przedstawiający legendę o świętym. Znajduje się tu też pomnik arcybiskupa W. Dymka.

W podziemiach katedry można zobaczyć fragmenty katedry preromańskiej i romańskiej i domniemane fragmenty grobowców pierwszych królów Polski. Można zobaczyć też misę, która być może służyła za chrzcielnicę i z której chrzest przyjął Mieszko I.

W krypcie głównej i kryptach bocznych znajdują się grobowce ze szczątkami biskupów poznańskich.

Kościół Najświętszej Maryi Panny

W sąsiedztwie katedry znajduje się gotycki kościół NMP z połowy XV wieku. Prawdopodobnie pochowano tu Dąbrówkę i biskupa Jordana. Wnętrze zdobią polichromie projektu W. Taranczewskiego.

Muzeum Archidiecezjalne

Kolejne miejsce, które warto zobaczyć w Poznaniu. Mieści się w budynku renesansowej Akademii Lubrańskiego. W muzeum zgromadzono zabytki sztuki sakralnej. Jedną z sal poświęcono Leonowi Wyczółkowskiemu, który spędził w Poznaniu ostatnie lata życia.

Ponadto w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu można zobaczyć kolekcję malarstwa i rzeźby gotyckiej, kolekcję sztuki nowożytnej, kolekcję portretów, kolekcję argenteriów (wyrobów ze srebra) oraz kolekcję tkanin.

Za najcenniejszy zabytek Muzeum uchodzi Miecz św. Piotra. Jest to właściwie tasak, o którym wspomina już Jan Długosz w swojej kronice. Miecz miał należeć do św. Piotra, który odciął nim ucho Malchosa podczas pojmania Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Badania naukowców dowodzą, że miecz może pochodzić dopiero z XIV wieku ale nie psujmy pięknej bajki 😉

Przed budynkiem muzeum stoi pomnik Jana Kochanowskiego.

Bilet wstępu do muzeum archidiecezjalnego kosztuje 10zł, można też kupić bilet łączony za 28zł obejmujący zwiedzanie Bramy Poznania, Muzeum Archidiecezjalnego i Genius Loci.

ICHOT – Brama Poznania

Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego zostało wybudowane w 2014 roku. To jedna z najmłodszych atrakcji Poznania. W multimedialny sposób przedstawia historię Poznania i początki państwa polskiego.

Kompleks Bramy Poznania składa się z nowoczesnego budynku głównego oraz tzw. Śluzy Katedralnej. Śluza to jedna z fortyfikacji Twierdzy Poznań z lat 30-tych XIX wieku pełniąca przez lata rolę hydrotechniczną.

Dziś wyremontowana część fortyfikacji służy jako przestrzeń wystaw czasowych. Ze śluzy przechodzi się kładką (szklanym mostem) do głównego budynku Bramy Poznania.

Zwiedzanie Bramy Poznania podzielone jest na 4 części – każda w innej sali.

Część 1 – Gród – pokazuje początki osadnictwa i funkcjonowania dawnej osady na Ostrowie Tumskim. Część 2 – Woda – przedstawia historię i okoliczności Chrztu Polski. Sala 3 – Złoto – to historia rozwoju Ostrowa Tumskiego od XVI do XIX wieku. Tu można zobaczyć multimedialny odpowiednik Złotej Kaplicy z poznańskiej katedry. Sala 4 – Witraż – to najnowsza historia Ostrowa Tumskiego.

Zwiedzając Bramę Poznania nie można pominąć tarasu widokowego – z dachu muzeum można podziwiać całkiem odległe tereny Poznania i okolic. Najlepiej widać stąd całą wyspę, katedrę oraz pobliską Śródkę.

Cena biletu Wstępu do ICHOT to 20zł lub 28zł za bilet łączony, o którym pisałam wyżej. Zwiedzanie odbywa się wraz z zautomatyzowanym audioprzewodnikiem (w cenie biletu) i jest w pełni multimedialne, a w obecnej sytuacji także bezkontaktowe. Miejsce, które warto zwiedzić w Poznaniu!

Genius Loci

Ponieważ zakupiłam bilet łączony do Bramy Poznania to w jego ramach odwiedziłam też rezerwat archeologiczny Genius Loci. Oddział Muzeum Archeologicznego przedstawia pamiątki początków państwa polskiego i miasta Poznania. Zwiedzanie zaczyna się od obejrzenia 15-minutowego filmu o historii Poznania i prowadzonych w mieście badaniach archeologicznych, a następnie przechodzi się na multimedialną wystawę. Można tu zobaczyć fragmenty wałów miejskich.

Szczerze mówiąc to było dla mnie najmniej ciekawe miejsce na Ostrowie Tumskim. Dla pasjonatów archeologii i historii na pewno warte odwiedzenia ale jeśli nie siedzicie w temacie to wizyta w Genius Loci jakaś super wciągająca nie będzie.

Pałac Arcybiskupi

Na Ostrowie Tumskim warto zobaczyć także Pałac Arcybiskupi – siedzibę poznańskich biskupów. Bardzo elegancki, z pięknym dziedzińcem. Na skwerze przed pałacem stoi pomnik św. Jana Nepomucena z XVII wieku.

Most Biskupa Jordana

Po zobaczeniu Ostrowa Tumskiego przechodzimy na drugą stronę Cybiny, żeby dostać się na Śródkę. Śródka to dzielnica zrewitalizowana w ostatnich latach. Jeszcze 10 lat temu było to miejsce, gdzie nie mieli czego szukać ani turyści, ani mieszkańcy. Dziś to zarówno atrakcja dla przyjezdnych jak i ciekawe miejsce do spędzania wolnego czasu dla Poznaniaków.

Most Łączący Śródkę i Ostrów Tumski to kładka pieszo-rowerowa oddana do użytku w 2007 roku. Czerwony most jest bardzo instagramowym miejscem w Poznaniu 😉

Na poręczach mostu zakochani wieszają kłódki ze swoimi imionami. Jeśli miłość nie okaże się wieczna to jej symbolu można się łatwo pozbyć 😉

Murale na Śródce

Zaraz za mostem pojawiają się moje ulubione atrakcje Śródki – murale. Śródka to stolica poznańskiego street artu, a trójwymiarowy mural Opowieść śródecka z trębaczem na dachu i kotem w tle to jeden z najpopularniejszych murali w Polsce, który ma już prawie 5 lat. Mural oprócz tego, że jest piękny i jest kolejnym insta spotem na Śródce to opowiada historię Śródki. Jest wspomnieniem życia dawnego miasteczka, w którym pracowało wielu rzemieślników i kupców, a których dzisiaj w tym miejscu brakuje.

Drugi piękny przykład street artu na Śródce to Zielona Symfonia. Nie jest to mural ale swego rodzaju instalacja rur i rynien, która gra podczas deszczu. Niestety nigdy nie byłam na Śródce w deszczowy dzień ale nawet w pogodny instalacja wygląda uroczo!

Niedaleko znajduje się też mały mural zdobiący jedną z kamienic.

Klasztor filipinów

Co warto zobaczyć na Śródce? Na pewno klasztor filipinów – piękny późnobarokowy budynek wyremontowany i odnowiony w 2011 roku.

Śródka – gdzie zjeść?

Nie da się ukryć, że jednym z motorów rewitalizacji Śródki była restauracja i kawiarnia La Ruina i Raj. Nie będę udawać, że byłam czy jestem wielką fanką tego konceptu, bo mimo iż logika wskazywałaby, że powinnam to jakoś mi z nimi nie po drodze. Owszem – cudny wystrój, świetne serniki ale poza tym jakoś nie mogę się do Raju i Ruiny przekonać. W każdym razie dziś tych restauracji już na Śródce nie znajdziecie – są na św. Marcinie.

Zatem gdzie zjeść na Śródce? Jeśli lubicie kuchnię bliskowschodnią to na pewno HumHum – restauracja z kuchnią libańską. Pyszny humus, bardzo dobre jedzenie, latem fajny ogródek.

Jeśli chcecie spróbować dań kuchni wielkopolskiej to na pewno warto na Śródce zjeść w restauracji Hyćka. Niezależnie od tego co zamówicie do jedzenia napić trzeba się wina z hyćki albo soku z hyćki. A co to jest ta hyćka? To już musicie iść do restauracji i się przekonać 😉 Ja bardzo lubię!

Na Śródce jest w tej chwili jeszcze kilka (jeśli nie kilkanaście już) innych restauracji ale wszystkich nie zdążę odwiedzić pewnie nigdy. Generalnie wszystkie wpisują się w slow klimat Śródki więc myślę, że gdzie nie usiądziecie to dobrze zjecie.

Ufff. Mam nadzieję, że już wiecie co zwiedzać na Ostrowie Tumskim i na Śródce i że to właśnie tu znajdują się najważniejsze zabytki Poznania. Ciąg dalszy opisu atrakcji Poznania nastąpi!

Muzeum Wsi Mazowieckiej – skansen w Sierpcu – pomysł na jednodniową wycieczkę z Warszawy

Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu obejmuje skansen i ratusz w Sierpcu oraz Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu. Z tej trójki zdecydowanie najpopularniejszy jest skansen, gdzie można zobaczyć 11 zagród chłopskich z przełomu XIX i XX wieku, kościół, kaplicę, karczmę, kuźnię i wiatrak. A to wszystko w otoczeniu ogródków warzywnych i kwiatowych (dlatego kocham skanseny latem!) i z biegającymi stadami owiec, kóz, kur czy gęsi. Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu oferuje liczne atrakcje dla dzieci i dla dorosłych. Gotowi? Tu ruszamy na mazowiecką wieś sprzed 100 lat!

Skansen w Sierpcu – informacje praktyczne

Skansen w Sierpcu położony jest 125 km od Warszawy co czyni go idealnym pomysłem na jednodniową wycieczkę z Warszawy. Dojazd jest szybki i prosty, skansen oferuje bezpłatne parkingi.

Godziny otwarcia skansenu i ceny biletów najlepiej sprawdzić na stronie internetowej przed wyjazdem. Stan na lato 2020: cena biletu wstępu do skansenu 18zł, godziny otwarcia 10-18. W poniedziałki wstęp jest bezpłatny ale nie można zwiedzać wnętrz.

W Polsce są dziesiątki skansenów ale to właśnie o Muzeum Wsi Mazowieckiej słyszało najwięcej osób. Dlaczego? Otóż skansen w Sierpcu to od lat plan wielu filmów i seriali. Kilkanaście lat temu nagrywano tu Pana Tadeusza oraz Ogniem i Mieczem, a w ostatnim czasem Muzeum Wsi Mazowieckiej gościło ekipę serialu Stulecie Winnych (swoją drogą i serial, i książki świetne – polecam!).

Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu – zwiedzanie

Jesteśmy w skansenie, czas zacząć zwiedzanie. Po wejściu przy kasie (która mieści się w starym młynie) przechodzimy przez mostek i ruszamy w stronę pierwszych zabudowań. Niestety pierwsze budynki na trasie – zagroda z Drwał i kuźnia z Żuromina – były wyłączone ze zwiedzania. Można je obejrzeć tylko z zewnątrz.

Naprzeciwko tych dwóch budynków mieści się karczma Pohulanka. My akurat w niej skończyliśmy nasze zwiedzanie skansenu ale jak już tu jesteśmy to kilka słów o menu i o tym co warto zjeść w skansenie w Sierpcu. Wybór dań nie jest duży, a króluje tu kuchnia regionalna. Jest rosół, żurek i czernina, a na drugie danie można zjeść szare kluchy z serem i skwarkami (to moje!) czy ruskie pierogi. Dużą popularnością cieszą się pajdy chleba ze smalcem. Do picia oczywiście Kasztelan – piwo z Sierpca.

W karczmie znajduje się także sklepik z pamiątkami i rękodziełem.

Nowa część skansenu

W Skansenie w Sierpcu byłam kilkanaście lat temu – wtedy nie było jeszcze nowej części. Ona powstała w latach 2012 – 2015. Znajduje się tu hotel Skansen, centrum konferencyjne, stajnia (oferująca przejażdżki konne) i restauracja. Jeśli tradycyjna kuchnia polska dostępna w karczmie Wam nie odpowiada to tu można zjeść dania bardziej współczesne czy po prostu zrobić sobie przerwę na kawę.

Znajduje się tu też ogród różany i amfiteatr. Ten teren wygląda na jeszcze niewykończony więc podejrzewam, że cały czas toczą się tu jakieś prace. Generalnie jest to nowoczesna i współczesna część skansenu.

Powozownia i galeria rzeźby

W jednym z nowych budynków znajduje się powozownia i galeria rzeźby. Galeria rzeźby była wyłączona ze zwiedzania, natomiast w Powozowni jak sama nazwa wskazuje można zobaczyć liczne pojazdy konne charakterystyczne dla mazowieckich dworów. Poza powozami można zobaczyć też sanie! Ekspozycję wzbogacają uprzęże (naprawdę pięknie wykonane!) oraz akcesoria podróżne – kufry i walizki.

Dworek z Bojanowa

W tej okolicy znajduje się pierwszy z dwóch dworków sierpeckiego skansenu – dworek z Bojanowa prezentujący mazowiecką siedzibę szlachty. We wnętrzach dworku można zobaczyć wyposażenie salonu, jadalni, gabinetu, sypialni i kuchni.

Dworek otoczony jest pięknym ogrodem pełnym kwitnących kwiatów oraz stawem (a w nim kwitnące lilie wodne!).

Stąd można przejść na ścieżkę przyrodniczą, gdzie prezentowane jest 98 (!) gatunków roślin. Każdy opisany.

Z parku można wyjść z drugiej strony prostu do kaplicy z Dębska. Malutka, urocza i otoczona kwitnącymi hortensjami.

Wracając stąd do starej części skansenu mijamy drugi kościół – tym razem większy. To kościół i dzwonnica z Drążdżewa, przeniesione do skansenu w Sierpcu w 2007 roku.

Stąd zaczyna się spacer po najpiękniejszej części skansenu – zagrodach otoczonych kolorowymi ogródkami gdzie można spotkać krowy, owce, kozy, kury, gęsi czy króliki. We wnętrzach zagród można zobaczyć wnętrza szkoły, domu szewca, krawca, chłopa czy bogatego gospodarza. Jest też olejarnia i wiatrak z Zalesia. Wiatrak można zobaczyć tylko z zewnątrz.

Dwór z Uniszek Zawadzkich

Dochodząc do samego końca można zobaczyć drugi dworek – tym razem przeniesiony z Uniszek Zawadzkich XVIII – wieczny, drewniany dwór szlachecki.

Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu – imprezy

W skansenie w Sierpcu odbywają się cykliczne imprezy takie jak miodobranie, żniwa w skansenie, majówka, niedziela palmowa czy dzień dziecka. W tym roku z oczywistych względów większość z nich została odwołana.

W okresie wakacyjnym odbywają się w Muzeum Wsi Mazowieckiej niedziele w skansenie – pokazy rzemiosła, rękodzieła ludowego, tkactwa, ręcznego prania bielizny, pracy kieratu czy wyrobu masła. Niestety w 2020 roku te imprezy również się nie odbywają.

Skansen warto odwiedzić o każdej porze roku choć najpiękniej jest latem – gdy wszystko kwitnie, jest kolorowo, a pod nogami biegają kury. Natomiast wnętrza zagród podlegają sezonowym dekoracjom – inaczej są zdobione z okazji Wielkanocy, inaczej w okresie Bożego Narodzenia. Warto zobaczyć skansen w każdej odsłonie! Mam nadzieję, że ja tu wrócę szybciej niż za kolejnych kilkanaście lat.

Ciekawe miejsca w okolicach Wrocławia – Brzeg – co zobaczyć?

Do Brzegu można łatwo dotrzeć z Opola lub z Wrocławia. To fajne miejsce na kilkugodzinną wycieczkę – bo nawet jeden dzień w Brzegu to chyba trochę za długo 😉 Miasto jest urocze i zdecydowanie warte odwiedzić. A co warto zobaczyć w Brzegu? Zapraszam na mój przewodnik.

Plac Dworcowy i dworzec PKP

Do Brzegu przyjechałam pociągiem. I pierwsze miejsce, które warto zobaczyć w Brzegu to dworzec kolejowy. Wybudowany pod koniec XIX wieku wyróżnia się elewacją ozdobioną ceramicznymi głowami greckich bogów – Hermesa, Ateny i Zeusa.

Za dworcem znajduje się mały park – Plac Dworcowy. Jeśli macie chwilę do odjazdu pociągu to można tu usiąść na ławeczce i poczekać w miłych okolicznościach przyrody.

Plac Kościelny w Brzegu

Z dworca PKP do centrum Brzegu najlepiej dojść ulicą Piastowską. Wokół niej można podziwiać piękne, stare kamienice. Jedne są odnowione, inne zniszczone ale wszystkie robią ogromne wrażenie.

Pośrodku placu stoi jedna z największych atrakcji Brzegu – kościół św. Mikołaja. Przed kościołem stoi pomnik Jana Pawła II (też duży ale z racji ogromnej bryły za nim nie wydaje się tak wielki). Kościół św. Mikołaja to jeden z największych gotyckich budynków na całym Śląsku, wpisany jest do rejestru zabytków.

Nieco dalej rozciąga się plac Polonii Amerykańskiej i Brzeskie Centrum Kultury.

Ratusz miejski w Brzegu

Z placu Kościelnego ulicą Mleczną można przejść na stary rynek w Brzegu. Nad rynkiem góruje ratusz miejski z sukiennicami. Niestety podczas mojej wizyty w Brzegu ratusz był w remoncie – zasłonięty rusztowaniami. A podobno jest to najpiękniejszy renesansowy ratusz w Polsce! Trzeba będzie wrócić po remoncie i sprawdzić.

Przy rynku znajdują się liczne kamienice – niektóre naprawdę pięknie odrestaurowane, inne trochę sypiące się ale wszystkie urocze.

Kościół świętych Apostołów Piotra i Pawła

Spod ratusza kierujemy się w stronę Odry. Nad rzeką stoi kolejne ciekawe miejsce w Brzegu – kościół św. Piotra i Pawła. Niestety był zamknięty i nie mogłam go zobaczyć w środku.

Park nad Odrą

Spod kościoła ulicą Nadodrzańską można przejść do parku nad Odrą podziwiając po drodze panoramę miasta znad wody. Małe wysepki wyglądają pocztówkowo!

Park nad Odrą

Park nad Odrą to jeden z wielu parków w Brzegu. Dużo zieleni, ławek, plac zabaw dla dzieci – fajne miejsce na odpoczynek w Brzegu.

Zamek Piastów Śląskich

Zaraz za parkiem znajduje się najważniejszy zabytek Brzegu – Zamek Piastów Śląskich. Uchodzi za najwspanialszą rezydencję czasów renesansu w Polsce. Warto zobaczyć bramę wjazdową z kamiennymi postaciami fundatorów zamku, popiersiami 12 władców Polski i 12 książąt śląskich.

W zamku znajduje się Muzeum Piastów Śląskich, które można zwiedzać.

Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego

Obok zamku kolejna atrakcja turystyczna Brzegu – kościół Krzyża Świętego. Niestety również w remoncie i niedostępny dla zwiedzających.

A szkoda, bo w tym kościele znajduje się pieta brzeska – Matka Boska Bolesna ubrana jest w prawdziwą suknię i ma prawdziwe włosy.

Przy placu Zamkowym gdzie znajduje się kościół i zamek można też znaleźć kilka pomników, m. in. Trójcy Świętej.

Przechodząc przez plac Bramy Wrocławskiej przed oczami pojawia się ogromny Pomnik Zwycięstwa zwany przez mieszkańców Brzegu pomnikiem hydraulika 😉 Od lat co jakiś czas pojawia się w mieście inicjatywa usunięcia pomnika.

Stąd proponuję wrócić na stare miasto ulicą Chrobrego. Po prawej stronie można zobaczyć Park nad Fosą im. Bolesława Chrobrego, a w nim kolejną atrakcję Brzegu – amfiteatr. Nieco dalej piękny budynek Sądu Rejonowego.

Park Centralny

Za sądem można ulicą Staromiejską wrócić na stare miasto w Brzegu albo ulicą Armii Krajowej pójść do Parku Centralnego. Park Centralny im. J. Czajkowskiego to największy park w Brzegu. Są tu oczka wodne, fontanna, ławki, place zabaw. Dla mnie najpiękniejsze były kwitnące lilie wodne!

Bardzo fajne miejsce na spacer albo odpoczynek w Brzegu. Stąd już kilka kroków na dworzec PKP.

Brzeg – czy warto?

Jeśli szukacie ciekawego miejsca w okolicach Opola lub Wrocławia to zdecydowanie warto rozważyć wycieczkę do Brzegu! W Brzegu jest co zwiedzać, jest gdzie odpoczywać. A przy tym atmosfera miasta jest sielska i spokojna, nie ma tłumu turystów. Warto!

Gdzie zjeść śniadanie we Wrocławiu?

Przedstawiałam Wam już swoje ulubione śniadaniownie w Warszawie i w Poznaniu (przewodnik po poznańskich śniadaniowniach ma już 2 części – TU i TU, a trzecia się pisze), teraz pora na Wrocław. Gdzie zjeść dobre śniadanie we Wrocławiu? Zapraszam na moje propozycje.

Giselle – Szewska 27

Francuskie bistro jest bardzo popularnym miejscem i w weekendy z dużą dozą prawdopodobieństwa trzeba będzie odstać swoje w kolejce, żeby dostać wolny stolik. Latem mają przeuroczy ogródek z huśtawkami.

A śniadania w Giselle? Pyszne. Spory wybór – i coś na słodko, i na słono. I po polsku, i po francusku. Naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo blisko rynku więc jeśli szukacie dobrego śniadania w centrum Wrocławia to uderzajcie do Giselle!

Dinette – plac Teatralny 8

Pamiętam jak trafiłam do Dinette po raz pierwszy. Nie było to miejsce jeszcze tak popularne jak dziś (już przed otwarciem stoi kilkunastoosobowa kolejka!), menu było nieco inne ale miejsce już wtedy wyróżniało się na kulinarnej mapie Wrocławia.

Dinette serwuje śniadania z różnych zakątków świata. Są też opcje klasyczne i spory wybór pieczonych na miejscu bajgli. Wszystko jest tu przepyszne.

Genialne naleśniki, pyszne tosty. Dinette to wciąż jedna z najlepszych opcji na śniadanie we Wrocławiu.

Mleczarnia – Włodkowica 5

Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy nawet w weekendy wcześnie wstają – śniadania serwuje się tu od 8 rano, przez cały okrągły tydzień. Dla tych co wolą pospać – śniadania są do 13tej 😉

Mleczarnia to połączenie restauracji, klubokawiarni i hostelu. Wcześniej mieściła się w tym miejscu szlifiernia diamentów. A skąd nazwa? Otóż od szyldu, który znaleziono przy remoncie klubokawiarni Mleczarnia w Krakowie (lokal wrocławski to jego filia).

Zjeść możecie w stylowym retro wnętrzu lub w jednym z dwóch ogródków – przy ulicy lub na podwórku od strony synagogi. Ja ze względu na wczesną porę i rześki sierpniowy poranek zdecydowałam się na wnętrze (w niedzielę o 8 rano zupełnie puste).

Jeśli chodzi o menu śniadaniowe to do wyboru mamy klasyczną kartę z jajecznicami, omletami i płatkami oraz menu sezonowe. Ja zdecydowałam się na słodkie śniadanie – chałkę namoczoną w soku pomarańczowym smażoną na maśle z cynamonem, owocami i bitą śmietaną. Owszem, to była rozpusta. Ale tak przepyszna, że warto było zgrzeszyć. Kawa bez większego szału. Na minus – samoobsługa. Ale generalnie miejsce piękne, jedzenie świetne. Bardzo dobre śniadania we Wrocławiu.

Bułka z masłem

Ja odwiedziłam lokal przy ul. Włodkowica 8A ale mają też lokal na placu Solnym (ten otwiera się później).

Lokalizacja przy Włodkowica ma też dodatkowy ogromny plus latem – przepiękny ogródek. Od godziny 9 w niedzielę można tu wpaść na kawę i śniadanie.

Kawa – mocna i jedna z lepszych we wrocławskich śniadaniowniach. Menu śniadaniowe całkiem obszerne, ja zdecydowałam się na zestaw past śniadaniowych z pieczywem. Jak widzicie porcja była ogromna i oczywiście nie byłam w stanie tego zjeść. Była pasta jajeczna (smaczna ale dosyć mdła i mało doprawiona), był twarożek (ok), była pasta z groszku z sezamem (bardzo dobra), pasta z pieczonych warzyw (świetna mimo iż nie przepadam za papryką) ale hitem była dla mnie konfitura z jabłek i truskawek. Ależ to było genialne. Całe, duże kawałki owoców, mało słodkie (tak, można zrobić niesłodkie konfitury!), rozpływające się w ustach. Wyjadłam do ostatniej cząstki owoców.

W ciepły słoneczny dzień bardzo miło spędza się czas w Bułce, z pewnością będę tu wracać, niekoniecznie na śniadanie.

Charlotte – św. Antoniego 2/4

Warszawska klasyka, która od dłuższego czasu obecna jest też we Wrocławiu i w Krakowie. Muszę przyznać, że atmosfera na placu Zbawiciela jest jedyna w swoim rodzaju i wrocławskiemu lokalowi do niej daleko (niestety).

Wrocławska Charlotte mieści się w pięknym miejscu – pasażu Pokoyhof. Latem, gdy można usiąść w ogródku – widoki są naprawdę przyjemne.

Menu podobne jak w innych lokalach Charlotte. Ja we Wrocławiu zdecydowałam się na talerz serów i croissanta z nadzieniem cytrynowym. Nie spodziewałam się, że do serów dostanę aż tyle pieczywa. Sery może nie wyglądały jakoś super zachęcająco ale były bardzo smaczne (zwłaszcza kozi). Croissant – świeżutki, mięciutki, maślany – mistrzostwo świata. Bardzo dobra kawa.

Największy minus – obsługa. Zmanierowana, mało sympatyczna, traktująca klientów z góry. Dobre jedzenie ale są we Wrocławiu zdecydowanie przyjemniejsze lokale serwujące śniadania. Na plus – śniadania już od 8, również w weekendy.

Nieinna – Więzienna 31

Piekarnio-winiarnia (cóż za genialne połączenie) usytuowana przy ulicy Więziennej, czyli bardzo blisko Starego Rynku. Karta śniadaniowa jest krótka i raczej klasyczna. Próżno szukać tu burraty zapiekanej w chlebie czy innych nietypowych śniadań ale to co jest jest naprawdę porządne. Ogromnym atutem śniadań z Nieinnej jest ich pieczywo – wypiekane na miejscu i naprawdę bardzo smaczne. Do jajecznicy był chleb z ziaren, chleb ciemny i kawałek bagietki z mieszanych mąk. Kusiło mnie croque madame ale ostatecznie zdecydowałam się na jajecznicę. I to był dobry wybór. Była kremowa, czuć było, że nie żałowano tam masła (które jak wiadomo kocham miłością nieustającą). Do tego niestety tylko kawa choć jeśli chcecie zaszaleć to mają naprawdę spory wybór win, w tym sporo coraz popularniejszych naszych polskich. Ale skoro śniadanie klasycznie to i klasycznie do niego americano 😉

Nie jest to najbardziej oryginalne miejsce na śniadanie we Wrocławiu ale nie brakuje mu zalet – jest smaczne, w świetnej lokalizacji no i nie uszczupli zanadto portfela. Jajecznica i kawa kosztowały mnie 18 zł.

Di – Powstańców Śląskich 95 (Sky Tower)

Di to młodsza siostra Dinette, o której pisałam wyżej. Wydawałoby się, że z racji położenia (no jednak troszkę od centrum) będzie mniej popularna ale w sobotę o 9.30 zdecydowana większość stolików w lokalu była zajęta.

W menu same pyszności, ja tym razem zdecydowałam się na placuszki serowe. Po raz pierwszy jadłam coś takiego podczas wakacji na Podlasiu kilka lat temu i muszę przyznać, że są to absolutnie moje smaki. Danie to pochodzi z kuchni litewskiej ale można je też zjeść na Ukrainie (zresztą jadłam w Kijowie o czym pisałam TU) i w wielu miejscach na wschodzie Polski. Fajnie, że i na zachodzie już się pojawiają 😉

Serniczki w Di podane są z solidną porcją owoców, śmietany (ach!) i gorącą konfiturą malinową. Pyszności. Jak zobaczyłam tę porcję to pomyślałam, że się tym nie najem ale to zasługa ogromnego talerza. 4 placki, owoce, śmietana i konfitura to naprawdę porządne śniadanie. Placki i americano kosztowały 28 zł.

W Kontakcie – Benedykta Polaka 12/1b

To miejsce poleciła mi mieszkająca we Wrocławiu koleżanka. W kontakcie przykłada ogromną wagę do jakości produktów. Przy wejściu macie napisane skąd pochodzą ich warzywa, sery, miody itp. Nie ma tu produktów z marketu ani niewiadomego pochodzenia.

Opcje śniadaniowe opierają się głównie na jajkach. Jest też jakaś owsianka. Ale W Kontakcie to lokal wegetariański i słynący z hummusów. Dlatego też ja na śniadanie zdecydowałam się właśnie na hummus. Jak zacznie googlać W Kontakcie to napotkacie niejeden zachwyt i niejedno miejsce w sieci gdzie określą ich hummus najlepszym w mieście. Nie znam Wrocławia aż tak dobrze od strony kulinarnej ale jeśli to jest najlepszy hummus w mieście to trochę współczuję 😉 Lepszy hummus jadłam i w Poznaniu, i w Warszawie i rzecz jasna hummusowej stolicy Polski, czyli w Krakowie. Mówię o samej paście – ta jest poprawna ale jakiegoś szału nie robi. Bo np. hummus z krakowskiego Amamamusi mogę jeść łyżeczkami bez niczego. Natomiast W Kontakcie robotę robią dodatki do hummusu. Ja zdecydowałam się na hummus z chutneyem śliwkowym i serem pleśniowym. I w takim połączeniu było to naprawdę mistrzowskie. Delikatny hummus, słodko-ostry chutney i genialny ser – tak, to było przepyszne. W standardzie hummus serwowany jest z pitą, za 1 zł można ją zamienić na żytni chleb (bardzo dobry) i bardzo Wam polecam już na początku o taką podmiankę poprosić. Ja wzięłam klasycznie z pitą ale raz, że była mała a dwa trudno się tym najeść. Z chlebkiem zupełnie inaczej.

Gniazdo – Świdnicka 36

Śniadanie dla rannych ptaszków i dla śpiochów 😉 Od 8 do 19! Latem bardzo fajne patio – schowane w podwórku więc jest cisza, spokój i… cień 😉 Chociaż samo wnętrze lokalu też bardzo przyjemne.

O swojej słabości do tostów francuskich już pisałam nie raz więc jak myślicie, co jadłam w Gnieździe? 😉 Rzecz jasna tosty – chałka smażona na maśle (mniam!) z mascarpone i pijanymi wiśniami 😛 Oj tak, to było śniadanie 100% w moim stylu 🙂 Porcja nie jakoś szczególnie ogromna ale dla mnie wystarczająca. Bardzo fajne miejsce na śniadanie w centrum Wrocławia.

Press – Rynek 53

Podczas swojego ostatniego pobytu we Wrocławiu, już ostatniego dnia, szukałam czegoś na śniadanie. Miejsca, które chciałam odwiedzić okazały się zamknięte więc tak chodziłam i szukałam czegoś co mnie zainteresuje. I zainteresował mnie przepiękny ogródek Press. Zanim o jedzeniu to muszę napisać – to jest najpiękniejsze miejsce gdzie można zjeść śniadanie we Wrocławiu. Takie insta-friendly 😉 Press znajduje się przy samym rynku, dokładnie w miejscu gdzie kiedyś funkcjonowała portugalska restauracja Taszka (swoją drogą smacznie tam karmili i szkoda, że już jej nie ma). Mnóstwo kwiatów, kolorowe fotele, poduszki z tukanami – nie chciało się stąd wychodzić.

A jedzenie? Karta śniadaniowa w Press jest bardzo (bardzo!) krótka. Mnie skusiły gofry z owocami i masłem orzechowym. Były przepyszne, porcja bardzo sycąca, świetne pomieszanie smaków – tu słodkie owoce, tu słone masło, samo ciasto gofrowe raczej wytrawne. Super fajnie i pysznie. Do tego świetna kawa i kolorowe szprycery – bezalkoholowe. Najlepsze śniadanie we Wrocławiu przy rynku. I w ogóle jedna z najfajniejszych śniadaniowni we Wrocławiu.

Na razie to tyle moich propozycji gdzie zjeść dobre śniadania we Wrocławiu ale ponieważ w stolicy Dolnego Śląska bywam dość często to na pewno będzie druga (i kolejne!) część tego wpisu. Ale najpierw chciałabym Wam pokazać fajne miejsca na obiad i na drinka we Wrocławiu. Nie wiem kiedy znajdę czas, żeby to wszystko spisać ale postaram się 😉

Ustka – atrakcje najbardziej uroczego kurortu nad polskim Bałtykiem!

No kto by pomyślał, że spontaniczny wypad do Ustki okaże się takim zachwytem 😉 Miasteczko położone na wybrzeżu Słowińskim zachwyca architekturą, pięknymi plażami i mnóstwem zieleni. Jakie atrakcje turystyczne oferuje Ustka? Czy w Ustce jest co robić gdy pada deszcz? Co zobaczyć i co zwiedzić w Ustce? Zapraszam na spacer po Ustce 🙂

Syrenka

Zwiedzanie Ustki trzeba zacząć od jej największej atrakcji – Syrenki Usteckiej. Syrenka jest związana z Ustką od 1922 roku gdy pojawiła się w herbie miasta. Syrenka pluska się w morzu trzymając w dłoni łososia – symbol usteckiego rybołówstwa. Za plecami ma żaglowiec. Pomnik Syrenki pojawił się w Ustce dopiero w 2010 roku – jest efektem zbiórki mieszkańców i przyjaciół Ustki.

Z ustecką Syrenką związana jest oczywiście legenda. Trzeba ją pogłaskać po lewej piersi, żeby spełniło się… 1,5 życzenia 😉 A dlaczego tylko 1,5? Bo 3 życzenia spełnia złota rybka, a Syrenka jest pół-rybą pół-kobietą.

Za Syrenką rozciąga się jeden z falochronów powszechnie nazywany molo. Ustka takiego typowego drewnianego molo nie ma – ma za to trzy falochrony – Wschodni, Zachodni i tzw. III molo. Falochrony wschodni i zachodni znajdują się po dwóch stronach rzeki Słupi, do trzeciego trzeba dojść ok. 1,5 km. W chwili obecnej (lipiec 2020) wejście na III molo w Ustce jest niemożliwe – jest ono zagrodzone i wyłączone z użytkowania ze względów bezpieczeństwa.

Promenada

Lato, wakacje, kurort, morze – musi być promenada! Promenada w Ustce nie jest zbyt długa i wygląda dokładnie tak jak wszystkie promenady w nadmorskich kurortach. Nie jest aż tak przaśnie i odpustowo jak w Międzyzdrojach ale nie da się ukryć, że to najmniej urocze miejsce w Ustce. Jest głośno, tłoczno, śmierdzą smażone frytki i straszą kolorowe baloniki.

Natomiast w bliskiej okolicy promenady znajduje się kilka ciekawych miejsc, które warto zobaczyć. Jedną z najpopularniejszych atrakcji Ustki jest ławeczka Ireny Kwiatkowskiej, która często spędzała wakacje w Ustce.

Przy usteckiej promenadzie warto zobaczyć dawne cieplice – Zakład Przyrodoleczniczy (budynek z 1911 roku). Ustka to wszak po dziś dzień uzdrowisko!

Niedaleko znajduje się kolejny zabytek Ustki – Dworek Różany – przepiękna willa uzdrowiskowa z ogrodem różanym.

Dzielnica willowa Ustki również pełna jest zabytkowych willi – warto zobaczyć Hotel Alga (budynek z 1901 roku) czy Villę Red, w której mieści się dziś restauracja i hotel.

Kolejny zabytkowy budynek w tej części Ustki to Ośrodek Delfin – dworek z dziedzińcem i podjazdem.

W drodze powrotnej na promenadę warto jeszcze spojrzeć na Dom Pracy Twórczej – jeden z najlepiej zachowanych zabytków Ustki

Park Chopina

Przy promenadzie znajduje się park Chopina z pomnikiem Chopina oraz pomnikiem Umierający Wojownik. Początkowo upamiętniał on mieszkańców Ustki poległych w I wojnie światowej, później przemianowano go na pomnik poświęcony bezimiennym bohaterom wojen światowych.

Latarnia morska

Co zobaczyć w Ustce? Koniecznie latarnię morską! Cena biletu wstępu na latarnię to 8zł. Trzeba wejść schodami ale to naprawdę niewielka wspinaczka. A widoki nieziemskie – widać całą Ustkę (z każdej strony), bezkres Bałtyku i mnóstwo zieleni – dopiero z góry widać na jakim pięknym terenie położona jest Ustka. Latarnia morska w Ustce składa się z ośmiokątnej wieży i przylegającego do niej budynku latarników. Przed latarnią stoi pomnik upamiętniających usteckich latarników.

Niedaleko latarni znajduje się pomnik poświęcony ludziom morza. Przedstawia postać kobiety, która czeka na powrót swojego syna z morza. Przed pomnikiem zostały umieszczone dwa drewniane koła sternicze oraz kotwica.

W uliczce Zaruskiego, tuż obok pomnika, w zabytkowym spichlerzu portowym, znajduje się Bałtycka Galeria Sztuki (Centrum Aktywności Twórczej w Ustce). Już z daleka widać zainstalowany na budynku napis Jest fajnie ale trochę boimy się miłości / wojny. Słowa wyświetlają się naprzemiennie, są wobec siebie alternatywą, uzupełniają pełną sentencję, prowokują do opowiedzenia się po którejś ze stron. Pojawia się tu kontekst historyczny i militarny Ustki jako ważnego punktu na mapie obronnej, z drugiej strony zaś letnia miłość i wakacyjny relaks, zapomnienie o sprawach bieżących i skupiania uwagi na przyjemnościach. 

Naprzeciwko znajdują się trzy murale na podstawie drzeworytów japońskiego artysty Hokusai. Ustka to bez wątpienia najbardziej muralowe i streetartowe miasteczko nad polskim Bałtykiem! Pomijając Gdynię i Gdańsk nigdzie nie ma tylu murali co w Ustce! A że ja streetart kocham to i Ustkę musiałam obdarzyć cieplejszymi uczuciami!

Stąd można przejść kawałek, by zobaczyć Zaułek Kapitański – jest to właściwie park Jana Pawła II, w którym mieścił się kościół św. Mikołaja. Wieża tego kościoła w XIV wieku służyła jako latarnia morska. W parku znajduje się dziś makieta dawnej osady rybackiej.

Bulwar Portowy

Drugi deptak w Ustce – moim zdaniem zdecydowanie przyjemniejszy niż promenada – to Bulwar Portowy. Jak nietrudno się domyślić biegnie wzdłuż portu i otoczony jest pięknie odnowionymi kamienicami, w których mieszczą się hotele, apartamenty i restauracje. Nie ma tych męczących straganów. Bardzo przyjemnie miejsce na spacer. Stąd można się też wybrać na rejs statkiem z Ustki na otwarty Bałtyk. Kilka mniejszych i większych statków zabiera turystów ma kilkudziesięciominutowe rejsy, w sezonie letnim odbywają się one praktycznie co godzinę. Jest też możliwość przejażdżki taką szybką łodzią oraz skuterem wodnym.

Kładka

Kładka, a właściwie most obrotowy w Ustce to atrakcja sama w sobie ale też przeprawa dla pieszych nad kanałem portowym. Kładka jest otwierana dla pieszych o każdej pełnej godzinie na 20 minut. W sezonie letnim od 9 do 24.

Stara Osada Rybacka

Ustka nie ma typowego starego miasta ale zabytki i stare zabudowania można znaleźć w części miasta, która kiedyś była rybacką osadą. Gdzie jej szukać i jak ją rozpoznać? To bardzo proste – wystarczy patrzeć pod nogi. W miejscu dawnej osady rybackiej wmurowano tablice z nazwami ryb.

Częścią starej Ustki jest też skwer Aliny Skibniewskiej z multimedialną fontanną i wystawą dotyczącą historii Ustki.

Zaraz za skwerem znajduje się Dom Kapitana Haase. Ten zabytek Ustki z 1804 roku mieści obecnie Centrum Kultury Bałtyckiej.

W sąsiedztwie Domu Kapitana znajduje się Dom Kultury w Ustce. Podczas mojego pobytu odbywał się tam wernisaż wystawy fotografii Bielsko- Biała i Beskidy tęsknią za Tobą.

Po drugiej stronie ulicy znajduje się kolejne ciekawe miejsce w Ustce – Skwer Trzech Gracji. Pośrodku ustawiono fontannę, dookoła której odpoczywają trzy Gracje: Aglaja – Promienna, Eufrozyna – Rozumna i Taleja – Kwitnąca.

Co jeszcze warto zwiedzić w Ustce? Można zobaczyć kościół Najświętszego Zbawiciela znajdujący się niemal naprzeciwko dworca autobusowego. Dawniej był to kościół protestancki, do kościoła katolickiego włączono go po 1945 roku.

Nieopodal znajduje się budynek Mistral Cafe pokryty kolorowymi muralami.

Urząd Miasta

Z kościoła warto przejść zobaczyć budynek Urzędu Miasta Ustka (ul. Wyszyńskiego 3). Przed wejściem znajdują się tabliczki z miastami partnerskimi Ustki – wśród nich Połągi.

Przed urzędem znajduje się kapsuła czasu – zamurowana w 2018 roku urna z pamiątkami od mieszkańców Ustki, która ma zostać otwarta przez potomnych po 100 latach.

Ratusz w Ustce mieści się w budynku dawnej szkoły – działała tu ona aż do 2004 roku.

Za urzędem miasta kolejna gratka dla miłośników murali – dzieło przedstawiające morze z cytatem Czesława Miłosza. Mural powstał w ramach projektu Budżetu Obywatelskiego w 2017 roku.

Idąc dalej prosto dociera się do Placu Wolności – jest to właściwie bardzo spokojny, zielony i piękny park. Jeśli chcecie odpocząć od tłumu turystów na promenadzie to to jest dobry adres.

Stąd można iść do promenady albo wrócić w kierunku dworca i zobaczyć dwa parki – park Pożarników i park Usteckich Stoczniowców. W tym ostatnim znajduje się jedna z najnowszych atrakcji Ustki – tężnie. Okazuje się, że nie tylko Świnoujście zyskało w 2020 roku tężnie.

Po drodze warto zwrócić uwagę na budynek kina Delfin – to jedno z najstarszych kin w Polsce!

Bunkry Bluchera

Jeśli zastanawiacie się co można zwiedzić w Ustce zachodniej (po drugiej stronie rzeki i kładki) to odpowiedź brzmi Bunkry Bluchera. Jest to muzeum na świeżym powietrzu (i pod ziemią) gdzie można zobaczyć m. in. filmowy nalot bombowy na Ustkę. Cena zwiedzania bunkrów to 18zł + 10zł za audioprzewodnik. Dla pasjonatów na pewno ciekawa atrakcja.

Trakt usteckich Marynarzy, Rybaków i Żeglarzy

Zachodnia część Ustki to nie tylko bunkry i plaża ale też pieszo-rowerowy trakt Marynarzy, Rybaków i Żeglarzy.

Po zachodniej stronie Słupi znajduje się też stacja ratownictwa morskiego.

Największa atrakcja tej części Ustki to jednak stocznia i marina gdzie cumują liczne łódki i jachty.

Znajduje się tu też targ rybny gdzie rano można kupić świeże ryby prosto z kutra.

Ustka – co robić gdy pada?

No właśnie. Piękna pogoda i polski Bałtyk nie zawsze idą w parze. Czy Ustka to miejsce gdzie jest co robić gdy pada czy trzeba uciekać? Absolutnie nie trzeba. Wiadomo, że ładniej i przyjemniej jest gdy jest ciepło i słonecznie ale jeśli podczas wakacji w Ustce zdarzy się deszczowy dzień to Ustka ma też ciekawe miejsca, które można zwiedzać. Są to ciekawe muzea – Muzeum Ziemi Usteckiej, Muzeum Chleba, Muzeum Mineralogiczne i Muzeum Bursztynu. Dla dzieci Muzeum Figur Woskowych.

Tuż przy Muzeum Chleba znajdują się kolejne murale – tym razem promujące Swołowo – Krainę w Kratę.

Plaże

No dobra, było o atrakcjach w Ustce na deszcz ale jednak jadąc na wakacje zakłada się ładną pogodę. A ładna pogoda nad morzem oznacza oczywiście plażowanie (jak ja nie znoszę tego piasku włażącego WSZĘDZIE!). Ustka to długie i piękne plaże. Są właściwie dwie – wschodnia i zachodnia. Wschodnia jest zdecydowanie bardziej popularna i zatłoczona. Jest też węższa i dla mnie mniej atrakcyjna.

Zdecydowanie ładniejsza jest plaża Zachodnia w Ustce – bardzo szeroka, długa i piękna.

Na plażę wschodnią można się dostać Traktem Solidarności.

Stawek Upiorów

O tym co zobaczyć w okolicach Ustki napiszę w osobnych wpisach (będą dwa – jeden o Orzechowie, drugi o Krainie w Kratę) ale jest jedno miejsce, które wspomnę tutaj. Chodzi o Stawek Upiorów. Znajduje się on jeszcze w granicach Ustki – w okolicach stacji kolejowej Ustka Uroczysko. Skąd dramatyczna nazwa tak pięknego miejsca? W jeziorku miały tonąć zwierzęta i topić się ludzie. Ci, którzy tam utonęli podobno do dziś straszą 😉 Może nocą tylko odważni się wybiorą nad jeziorko – za dnia nie ma czego się bać, jest przepięknie!

Ustka – czy warto?

Ustka mnie zauroczyła, zachwyciła i na pewno będę wracać. Warto! Jak napisałam w tytule – to jeden z najbardziej uroczych kurortów nad polskim Bałtykiem.

Okolice Ustki – atrakcje na jednodniową wycieczkę rowerową z Ustki

Okolice Ustki oferują wiele atrakcji turystycznych dla dorosłych i dla dzieci. Miejsca, które tu opiszę zwiedziłam podczas jednodniowej wycieczki rowerowej – zrobiłam ok. 40 km. Taką samą wycieczkę możecie zrobić samochodem. Zatem zapraszam na przegląd atrakcji okolic Ustki.

Duninowo

Pierwszy przystanek na mojej wycieczce dookoła Ustki drodze zrobiłam we wsi Duninowo. Nie jest to żaden kurort ani super ciekawe miejsce ale można zobaczyć pierwsze domy w kratę i kościół. I chwilę odpocząć po pierwszych kilometrach w nogach 😉

Nieco dalej znajduje się Duninówko, którego strzeże taki oto ktoś 😉

Starkowo – Zagroda Śledziowa

Starkowo to wieś położona 9 km od Ustki. Pewnie nikt by nigdy o niej nie usłyszał gdyby nie Zagroda Śledziowa i Muzeum Śledzia! Jako wielka fanka tej niepozornej ryby (o czym pisałam już wielokrotnie) musiałam Śledziową Zagrodę odwiedzić!

Muzeum Śledzia przybliża właściwości zdrowotne śledzi (to jedno z najlepszych źródeł kwasów omega3!) oraz przedstawia historię połowu śledzi w Polsce i Europie.

Spędzając wakacje w Ustce po prostu trzeba się wybrać do Zagrody Śledziowej. Samochodem to dosłownie kilka minut, a przy ładnej pogodzie taka wycieczka rowerowa jak moja jest prawdziwą przyjemnością! Wszystkie pozytywne opinie o Zagrodzie śledziowej są jak najbardziej zasłużone! To unikatowe miejsce na mapie Polski, które warto zobaczyć!

I na koniec kilka informacji praktycznych. W sezonie 2020 godziny otwarcia Zagrody Śledziowej to 11 – 18, 7 dni w tygodniu. Zwiedzanie zagrody Śledziowej jest bezpłatne.

Zagroda Śledziowa to nie tylko muzeum ale też restauracja, gdzie w menu królują oczywiście śledzie. Można tu spróbować śledzia po skandynawsku (z buraczkami – to właśnie tego jadłam), śledzia po kaszubsku czy śledzia w ziołach.

Znajduje się tu także sklep gdzie można zakupić kilkanaście różnych rodzajów śledzi! I ten jeden raz żałowałam, że wybrałam się do zagrody rowerem – w innym wypadku na pewno nie wróciłabym z pustymi rękami.

Zagroda Śledziowa umożliwia też noclegi w pięknym pensjonacie z 1832 roku.

A samo Starkowo też jest bardzo ładną wioską.

Swołowo

Stolica Krainy w Kratę, jedna z najpiękniejszych wsi na Pomorzu – tak reklamuje się Swołowo. I wiecie co? Nie ma w tym ani trochę przesady. Swołowo jest przepiękne! I nie mówię o samym muzeum ale architektura wioski zachwyca. Szczególnie latem gdy kraciaste domy ozdabiają kolorowe kwitnące kwiaty – bajka!

Główna atrakcja Swołowa to Muzeum Kultury Ludowej Pomorza – rozsiany po całej wiosce skansen. Zwiedzanie zaczyna się w budynku nr 6 – tam mieści się kasa. Cena biletu obejmującego zwiedzanie całej wioski Swołowo to 16zł.

Zwiedzanie Muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie obejmuje wystawę Kraina w Kratę, która mieści się w oborze z początku XX wieku. W sąsiedniej stodole z kolei można oglądać ekspozycję prezentującą historię i kulturę mieszkańców regionu.

W kolejnej zagrodzie można poznać tradycje tkackie Pomorza.

W budynkach gospodarczych można zobaczyć murowaną z kamieni chłodnię oraz piec chlebowy.

Znajduje się tu też przepiękny ogródek – właśnie dlatego uwielbiam zwiedzać skanseny latem.

Po zobaczeniu tej części muzeum trzeba przejść nieco dalej – na sam koniec wsi. Tam mieści się Dom Zagrodnika z wystawami czasowymi, Dom Chlebowy oraz Kuźnia. Za zabudowaniami widać agrorezerwat.

Stąd trzeba wrócić do centrum wsi gdzie można zwiedzać Zagrodę Albrechta – chyba najbardziej znany element Swołowa. Składa się z sześciu wolno stojących budynków, z których cztery tworzą zamkniętą czworoboczną zagrodę.

Zagroda składa się z budynku Bramnego – wjazdu na podwórze, szkieletowej stodoły – najstarszego budynku w zagrodzie (z 1858 roku), domu mieszkalnego (ze zrekonstruowanymi wnętrzami z okresu międzywojennego) i budynku inwentarskiego (dziś mieści wystawy dotyczące browarnictwa i kuchni pomorskiej).

Ostatni ale niesamowicie ważny element zagrody w Swołowie to gospoda pod Wesołym Pomorzaninem. Budynek z 1938 roku otacza bajowy ogród. Dawniej w budynku mieściły się mieszkania dla robotników rolnych, dziś mieści się tu restauracja słynąca z wyrobów z gęsiny.

W Swołowie odbywają się różne cykliczne imprezy, które jeszcze bardziej przybliżają kulturę Pomorza – niestety w tym roku z oczywistych względów wszystkie zostały odwołane.

W Swołowie znajduje się też manufaktura serów zagrodowych. Mieści się tuż wjeździe do wsi. Można tu kupić sery zagrodowe.

Moja wycieczka zakończyła się na zwiedzaniu Swołowa (no i oczywiście powrocie – pod wiatr! do Ustki) ale jeśli chcielibyście coś jeszcze zobaczyć w okolicach Ustki to w miejscowości Krzemienica znajduje się gospodarstwo pszczelarskie Wędrowna Barć. Można tu zakupić miody i wyroby pszczelarskie oraz kozie sery. W pasiece mieści się też agroturystyka – jeśli chcielibyście spędzić tu więcej czasu.

Kraina w Kratę – czy warto?

Jak widzicie okolice Ustki są przepiękne i warto chociaż na jeden dzień wstać z leżaka i ruszyć na zwiedzanie okolic. Nieważne czy wybierzecie rower, czy samochód na pewno nie będziecie żałować. Kraina w Kratę i Zagroda Śledziowa to najładniejsze i najfajniejsze atrakcje okolic Ustki i warto je zobaczyć!

Orzechowo – klify i wydmy – miejsce, które warto zobaczyć w okolicach Ustki

Orzechowo to niewielka miejscowość położona ok. 5 km w linii prostej od Ustki. Orzechowo słynie z pięknych wydm i klifów. Bardzo fajne miejsce na dłuższy spacer z Ustki lub krótką wycieczkę rowerową.

Jeśli wycieracie się z Ustki na spacer do Orzechowa to drogi są dwie – albo plażą, albo ścieżką nad klifami. Ścieżka bliżej Ustki jest w pełni cywilizowana, jest chodniczek, ścieżka rowerowa – bezproblemowo. Im dalej tym droga staje się wydeptaną ścieżką między drzewami, a w pewnym miejscu idzie się już po piasku między drzewami. Mimo iż nie jest najłatwiej i te niecałe 6 km pokonuje się ponad godzinę to warto, bo otoczenie jest przeurocze. Jest cisza, spokój, zieleń, piasek. Aż chce się oddychać!

Rowerem trzeba jechać bardziej dookoła, bo po tym piasku jechać się nie da.

Jeśli wybierzecie się do Orzechowa z Ustki plażą to idzie się cały czas prosto aż zobaczy się klify. Nie sposób się zgubić.

A dlaczego warto się na taką wycieczkę wybrać i jakie atrakcje czekają w Orzechowie? Czeka piękne wybrzeże. Jest plaża – raczej mała i na pewno dużo węższa z porównaniu z plażami Ustki. Ale za to plaża w Orzechowie otoczona jest stromymi klifami. Te piękne i fotogeniczne klify powstają wskutek podmywania brzegu przez morskie fale. Jest to proces wysoce destrukcyjny! To co nas tak zachwyca to skutek niszczenia wybrzeża przez wodę morską. Ale fal nie zatrzymamy – możemy podziwiać ich dzieła.

Klify i wydmy są obiektami chronionymi – nie można po nich chodzić, biegać, wspinać się ani w żaden inny sposób ich niszczyć. Podczas swojego spaceru widziałam mnóstwo dzieci wbiegających na klify czy wręcz robiących tam sobie place zabaw, których rodzicie nie widzieli w tym problemu. Na plaży jest wystarczająco dużo piasku – zostawcie te biedne klify w spokoju.

Wydmy Orzechowo

Na wydmie (na którą można z plaży przejść ścieżką) stworzono ścieżkę dydaktyczną Orzechowska Wydma. Trasa wiedzie przez wydmę oraz przez tereny położone w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Znajduje się tu też wieża widokowa.

Orzechowo – czy warto?

Absolutnie tak. Orzechowo to prawdziwy raj – piękne postrzępione klify, wydmy pełne spokoju i cudowne plaże. Te ostatnie niestety mocno zatłoczone. Myślę, że fajnie jest tu także podczas zachodu słońca – następnym razem na pewno wybiorę się wieczorem! A Orzechowo pokazuję, chwalę i polecam.

Ostróda – atrakcje i ciekawe miejsca Letniej Stolicy Warmii i Mazur. Co warto zobaczyć w Ostródzie?

Ostróda to dokładnie ten sam przypadek co Opole. W zeszłym roku w drodze do Giżycka mijałam Ostródę i tak sobie pomyślałam, że to całkiem fajne miejsce i trzeba tu kiedyś przyjechać na dłużej. Minęło kilka miesięcy i oto jestem! Co prawda wakacje spędziłam we wsi pośrodku niczego ale do Ostródy wpadłam na jeden dzień. Efektem tej wycieczki jest ten przewodnik po atrakcjach i ciekawych miejscach Ostródy. Gotowi? To zwiedzamy!

Ostróda nazywana jest letnią Stolicą Warmii i Mazur. Zwiedzanie Ostródy w jeden dzień jest jak najbardziej możliwe, bo nie jest to miasto gdzie stoi zabytek na zabytku (Ostróda wielokrotnie ulegała pożarom) ale warto spędzić tu co najmniej kilka dni, bo okolice Ostródy zachęcają do wycieczek – jest tu bardzo dużo tras rowerowych, a 5 jezior otaczających Ostródę oferuje możliwość aktywnego wypoczynku. Ostróda to możliwość korzystania z rowerków wodnych, nart wodnych czy motorówek. Ostróda oferuje atrakcje i dla dorosłych i dla dzieci.

Ostróda – atrakcje

Główne atrakcje turystyczne i wszystkie (prawie) fajne miejsca w Ostródzie koncentrują się w okolicach jeziora Drwęca. Przy części linii brzegowej jeziora znajduje się promenada i Bulwar Europejski. Jest to pięknie zagospodarowany teren ze ścieżkami rowerowymi i drogami dla pieszych, obsadzony roślinnością, z postawionymi ławeczkami i leżakami – fantastyczne miejsce na spacer i relaks w Ostródzie!

Spacerując promenadą warto zobaczyć kilka miejsc w Ostródzie. Jednym z nich jest amfiteatr – miejsce gdzie w letnie weekendy odbywają się liczne koncerty, spektakle i wydarzenia kulturalne.

W parku obok znajduje się pomnik Kościuszki.

Nieco dalej kolejna atrakcja Ostródy – fontanna. Teoretycznie jest to fontanna i to nawet multimedialna (teoretycznie gra dwa razy dziennie). Niestety wszystkie fontanny w Ostródzie (zapewne ze względu na COVID) były nieczynne.

Tu znajduje się też małe molo – miejsce, które warto odwiedzić w Ostródzie. Spacerując promenadą można napotkać kilka innych pomostów ale wszystkie zniszczone i niedostępne dla turystów – jedynie to właściwe molo można przejść.

Kolejne ciekawe miejsca w Ostródzie to Park Collisa i wieża Bismarcka. Wieża była pierwszą tego typu budowlą w Prusach Wschodnich. Oddano ją do użytku w 1902 roku. Obecnie wieża jest w remoncie i nie jest udostępniona do zwiedzania. Park Collisa to z kolei miejsce na aktywny wypoczynek w Ostródzie.

Dosłownie 3 kroki za parkiem znajduje się plaża miejska w Ostródzie. Jest niewielka ale jest.

Wracając do ścisłego centrum Ostródy trzeba zobaczyć zamek. W 1807 roku na zamku przebywał Napoleon, o czym przypomina wmurowana w zamku tablica. Pierwsza wzmianka o zamku w Ostródzie pochodzi z 1300 roku – wtedy była to budowla drewniana. Zamek był wielokrotnie niszczony (ostatnio w 1945 roku) i odbudowywany.

W Zamku mieści się Centrum Kultury, galeria, biblioteka miejska w Ostródzie oraz muzeum gdzie można zobaczyć wystawę Z dziejów Ostródy i okolic.

Tuż obok zamku w Ostródzie znajduje się piękny, świeżo odrestaurowany urząd miasta.

Fontanna Trzech Cesarzy

Co jeszcze warto zobaczyć w Ostródzie? Pomnik z 1907 roku upamiętnia panowanie 3 cesarzy w 1888 roku – Wilhelma I, Fryderyka III i Wilhelma II. Dzisiejsza kolumna jest rekonstrukcją z 2004 roku jako pomnik jedności europejskiej. Pomnik stoi na tzw. Małym Rynku Ostródy – jednym z niewielu w Europie rynków w kształcie trójkąta.

Budynek Informacji Turystycznej mieści się na placu, który pełnił kiedyś rolę Starego Rynku Ostródy. Mały i duży rynek oddziela (a może łączy?) budynek ratusza.

Jeden z nielicznych zabytków Ostródy to Brama Garncarska, a raczej jej pozostałości. Brama Garncarska była jedną z czterech bram prowadzących do Ostródy.

Ulica Czarnieckiego

Stąd warto przejść przez tory kolejowe do ul. Czarnieckiego. Zaraz na początku można zobaczyć bryłę kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a nieco dalej wieżę kościoła ewangelicko-augsburskiego. Wieża służy jako taras widokowy na Ostródę i okolice.

Niedaleko kościoła znajduje się park (zwany parkiem przy pasażu) gdzie w 2018 roku odsłonięto pomnik upamiętniający 100-lecie odzyskania Niepodległości. Znajdują się tu też dwie kawiarnie z pięknymi ogródkami wychodzącymi na parkową zieleń. I kolejna nieczynna fontanna.

No i ostatnia bardzo ważna kwestia – gdzie zjeść w Ostródzie? Ja byłam w mieście krótko i jadłam tylko w restauracji Lalo ale z czystym sumieniem mogę ją polecić. Przegenialna sałatka z kozim serem, burakiem i orzechami w słonym karmelu. Do tego sympatyczna obsługa i piękne widoki – zdecydowanie warto.

Ostróda – czy warto?

Jak widzicie Ostróda mimo iż ma nieliczne zabytki to jest miastem gdzie jest co robić i co zwiedzać. W Ostródzie można spędzać czas leniwie (plażowanie nad jednym w 5 jezior) i aktywnie – rowerem lub uprawiając sporty wodne. Planując wyjazd na Mazury zdecydowanie warto rozważyć Ostródę i okolice.

Ustka – gdzie zjeść? Gdzie na dobrą rybę w Ustce, a gdzie na lody i drinka?

Ustka zachwyciła mnie od pierwszego spaceru. Ale zanim pokażę Wam najładniejsze miejsca w Ustce to tradycyjnie zapraszam na przegląd najlepszych restauracji w Ustce. Gdzie zjeść rybę w Ustce, a gdzie iść na drinka? Zapraszam na moje rekomendacje!

Tawerna Columbus – Limanowskiego 1

Dość popularne miejsce w Ustce, przy promenadzie i latarni morskiej. Co ważne – długo otwarte. Zaskoczyło mnie to, że w Ustce wiele knajp zamyka się o 19-20! W lipcu! Na szczęście jest kilka miejsc, gdzie można zjeść wieczorem.

W Tawernie Columbus zdecydowałam się na zupę rybną. Uznałam, że o 21 tyle mi wystarczy 😉 Zupa była naprawdę smaczna – dużo ryby, warzywa. Wszystko zagrało. Fajne miejsce na kolację w Ustce.

Jedyny minus – niestety mimo zaleceń obsługa nie nosi maseczek. W ogóle obsługa sprawiała wrażenie mało zainteresowanej gośćmi.

Syrenka Ustecka – Marynarki Polskiej 32A

Do Syrenki weszłam tak z ulicy. Dopiero czytając menu dowiedziałam się, że kilka lat temu Magda Gessler robiła tu rewolucję i poleca Syrenkę jako ambasadę rybną Pomorza. Nie ukrywam – Magdy Gessler nie znoszę i jej rekomendacje nie są dla mnie żadnymi rekomendacjami ale muszę przyznać, że ryba w Syrence była doskonała. Wzięłam halibuta. Co prawda był w dzwonkach i miał ości ale łatwo odchodziły. Był przepyszny. Faje wędzone szprotki jako czekadełko. Do tego wzięłam porcję surówek – była naprawdę duża i wszystkie były smaczne. No lampka vinho verde – niestety droga – 20zł za 100 ml. Ale jeśli szukacie miejsca gdzie można zjeść dobrą rybę w Ustce to z czystym sumieniem polecam Syrenkę Ustecką.

Ustica – Marynarki Polskiej 54

Kocham śledzie, jestem uzależniona od śledzi, nie umiem żyć bez śledzi, zajdam ich tyle co pewnie 10 statystycznych Polaków. Ustica to zupełnie niepozorne miejsce serwujące genialne jedzenie. Jako wspomniana miłośniczka śledzia zdecydowałam się na tatar ze śledzia. O mamo jakie to było pyszne – duuuużo mięsistego śledzia, słodka cebulka, ogórek. Foodgasm w czystej postaci. Dla mnie Ustica to miejsce na dobrą rybę w Ustce ale to też fajne miejsce jeśli jesteście w Ustce większą grupą. Tu każdy znajdzie coś dla siebie – są ryby, owoce morza, makarony, pizza. Takie miejsce, które pogodzi różne gusta i oczekiwania kulinarne. Dla mnie jedna z najlepszych restauracji w Ustce.

Dym na Wodzie – Żeromskiego 1

Spacerując willową dzielnicą Ustki napotkałam plakat o festiwalu śledzi. Wiedząc o mojej słabości do tej ryby chyba oczywiste było, że takiej okazji nie mogłam przepuścić 😉

Wszystkie śledzie z menu kusiły ale ostatecznie zdecydowałam się na śledzia słowińskiego – w śmietanie, z cebulką i poppingiem z kaszy gryczanej. Wszystko było tak nieziemsko delikatne, że zaryzykuję stwierdzenie, że nawet ktoś kto twierdzi, że nie lubi śledzi (serio? jak tak można żyć?) by je polubił. Śledzie dobrze wymoczone (nie ma nic gorszego niż za słone, niewymoczone śledzie), śmietanka lekka jak puch, cebulka sparzona, bez goryczki. Do tego fajny akcent z kaszy gryczanej. Bomba. Do picia wzięłam dym na lodzie – drinka z limonką i puree truskawkowym. Świetny. Gdzie dobrze zjeść w Ustce? Dym na Wodzie. Koniecznie.

Ust-Ryb – Bohaterów Weterplatte 12

Miejsce w spokojniejszej, zachodniej części Ustki. Nie ma takich tłumów jak przy bulwarze portowym czy w restauracjach w okolicach starej osady rybackiej.

Ust-Ryb to nie jest żadna wykwintna restauracja. To po prostu porządna smażalnia serwująca naprawdę dobrą rybę w Ustce. Do wyboru było kilka ryb – dorsz, łosoś, halibut, flądra, turbot. Ja dawno nie jadłam flądry więc wzięłam flądrę. Była naprawdę pyszna – świeżutka, delikatna, pycha. Surówki bez szału. Za rybę, surówki i piwo zapłaciłam 26zł więc jeśli szukacie miejsca gdzie można zjeść dobrze i tanio w Ustce to na pewno Ust-Ryb.

Mar-Hub – Marynarki Polskiej 3

Spacerując po Ustce kilkukrotnie widziałam kolejki do Mar-Hub mimo iż obok jest 5 innych smażalni, w których były wolne miejsca. Widząc taką kolejkę raz, drugi i trzeci uznałam, że coś w tym musi być i postanowiłam to sprawdzić.

Mar-Hub to podobnie jak wyżej zwykła smażalnia na szybki obiad. Ich specjalnością jest dorsz z masłem czosnkowym. Nie mogłam więc wybrać nic innego 😉 Jako osoba jedząca masło z chlebem a nie chleb z masłem od razu poprosiłam o podwójne masełko 😀 I muszę przyznać, że ta ryba i to masło to naprawdę było genialne połączenie. Filecik bez żadnych ości, mięciutki, nie przesiąknięty tłuszczem. Bardzo dobre surówki. Tu za rybę, surówki i piwo zapłaciłam 45 zł (ale ryba była duża-300g).

Jedno z najlepszych miejsc, żeby zjeść rybę w Ustce. Te kolejki mają sens 😉

Cafe Góra Lodowa – Marynarki Polskiej 76

Mam świadomość, że tak dobrych lodów jak w lubelskim Annabilis nigdzie nie ma ale będąc na wakacjach jednak zawsze się na jakiś deser skuszę. Góra Lodowa to taka mała lokalna sieciówka z lodami i deserami.

Lody rzeczywiście są bardzo dobre – kremowe, nie za słodkie (jest też kilka smaków zupełnie bez cukru ale wybaczcie ja się w takie rzeczy nie bawię:D), porcje duże. Dobre, będąc w Ustce zdecydowanie warto wybrać się na lody do Góry Lodowej. Dużą kawiarnię mają tuż przy dworcu autobusowym.

Manufaktura Lodow Prawdziwych – Cafe Mistral

Pozostając w temacie lodów – warto ich też spróbować w Cafe Mistral. Jet to kawiarnia kultowa w Ustce gdzie można kupić m. in. krówki usteckie (tradycyjne i naturalne z syropem glukozowym!). No ale ja nie o krówkach tylko o lodach. Bardzo podobne do tych z Góry Lodowej – też fajnie kremowe, chyba trochę bardziej tłuste. Na pewno przyjemniejszy lokal. Jeśli macie ochotę na dobre lody w Ustce albo fajny deser to zdecydowanie warto odwiedzić Mistral. Mają 3 lokalizacje w Ustce.

AniAni Cafe – Czerwonych Kosynierów 22

A gdzie na drinka w Ustce? Fajnym miejscem jest AniAni Cafe, w sercu dawnej rybackiej osady. Lokal wewnątrz utrzymany w różu – pewnie nie każdemu to będzie odpowiadać. Latem mają kilka stoliczków na zewnątrz wychodzących na skwer i fontanny. Świetne miejsce na chwilę odpoczynku!

Dock Bar – Bohaterów Westerplatte

I drugie bardzo fajne miejsce gdzie warto wybrać się na drinka w Ustce – Dock Bar. Znajduje się tuż obok ruchomej kładki dla pieszych więc jeśli jesteście po zachodniej stronie Ustki, a kładka właśnie się zamknęła to skoczcie do Dock Baru na drinka! Mają klasyki (mojito, aperol spritz itp) ale mają też parę fajnych autorskich kompozycji.

Ja wybrałam Gorzko Gorzko – gin z prosecco, tonikiem i grejpfrutem. Baaardzo fajny, bardzo orzeźwiający, bardzo smaczny.

Samo miejsce też super – można usiąść przy stoliku, można na leżaku, można na dole, można na górze (tam wieje ale widok lepszy!).

W Dock Barze też podobno dobrze karmią. Nie potwierdzę, bo byłam tylko na drinku ale burgery wyglądały BARDZO zachęcająco. Następnym razem spróbuję!

Jak widzicie w Ustce nie brakuje miejsc gdzie można dobrze i tanio zjeść. Są naprawdę fajne smażalnie, są przyjemne restauracje i kawiarnie. Każdy znajdzie coś dla siebie!