Giżycko na weekend – co zobaczyć, co robić?

Giżycko to żeglarska stolica Polski, serce Krainy Wielkich Jezior. Miasto otaczają trzy jeziora – Niegocin, Kisajno i Tajty.

Jezioro Niegocin

Trzeci pod względem wielkości akwen w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich. Jest jeziorem morenowym – rozległym ale dosyć płytkim. Jego linia brzegowa liczy ok. 35 km.

Jezioro Kisajno

Połączone Kanałem Łuczańskim z jeziorem Niegocin. Jego linia brzegowa liczy ok. 50 km. Jezioro jest szlakiem żeglugowym między Giżyckiem a Węgorzewem. Do jeziora prowadzi zatoka Tracz z pięknym portem jachtowym.

Jezioro Tajty

Najmniejsze z jezior otaczających Giżycko ale równie piękne jak dwa pozostałe.

W sezonie po jeziorze pływają małe statki wycieczkowe. Po sezonie pozostaje jedynie wypożyczenie jachtu lub motorówki, żeby z bliska poczuć magię mazurskich jezior. W samym Giżycku działa kilka wypożyczalni. Będąc na Mazurach trzeba wybrać się na jeziora. Oczywiście spacery dookoła nich też są bardzo przyjemne ale to tylko namiastka tego co można poczuć na wodzie. Ja i moja awersja do statków miałyśmy ogromne szczęście, bo podczas mojego pobytu była piękna pogoda, jeziora bardzo spokojne i dzień spędzony na łódce był niesamowicie przyjemny. Chyba mój najlepszy dzień tego wyjazdu.

Giżycko – plaża miejska

Plaża położona jest nad brzegiem jeziora Niegocin. Krystaliczna woda, biały piasek i zielona trawka – czy potrzeba czegoś więcej do szczęścia w mieście?

Na plaży znajduje się duży napis GIŻYCKO – coś dla fanów instagramowych ujęć 😉

Plaża i znajdujące się na niej ławeczki to doskonałe miejsce do podziwiania zachodów słońca – nic tylko usiąść i podziwiać ten spektakl natury. Nigdzie w Polsce zachody słońca nie są tak magiczne jak na Mazurach.

Ekomarina

Nowoczesny port pasażerski z pełnym zapleczem technicznym i sanitarnym położony zaledwie 500 metrów od centrum miasta, tuż przy dworcu kolejowym. Znajduje się tu centrum informacji turystycznej, restauracje, sklepy żeglarskie i WOPR. Stąd odpływają też statki wycieczkowe (w sezonie). Tu można wypożyczyć jacht lub motorówkę.

Tu również jest bardzo pięknie podczas zachodu słońca. Polecam usiąść w ogródku którejś z restauracji i podziwiać jachty i łódki w pomarańczowej poświacie. Magia po raz kolejny.

Kanał Łuczański

Kanał żeglowny o długości 2130 metrów łączący jezioro Niegocin z Zatoką Tracz i Jeziorem Kisajno. Nad kanałem przerzucone są 4 mosty i kładka dla pieszych.

Nazwa kanału nawiązuje do dawnej nazwy miasta. W latach 1945 – 1946 Giżycko było Łuczanami. W długi weekend majowy na kanale ma miejsce parada jednostek pływających będąca oficjalnym rozpoczęciem sezonu żeglarskiego na Mazurach.

Wzdłuż kanału biegnie trasa spacerowa, można to bardzo miło spędzić czas. Nie brakuje też restauracji z widokiem na kanał.

Most Obrotowy na Kanale Łuczańskim

Jednoprzęsłowy most zwodzony z 2. połowy XIX wieku. Pierwsza tego typu konstrukcja zawaliła się w 1859 roku. Nowy most ukończono w 1889 roku, waży ponad 100 ton i jest obracany ręcznie przez operatora. Przęsło o długości 20 metrów jest zwodzone w bok. To jedyne tego typu rozwiązanie w Polsce.

Zamek Krzyżacki

Za mostem, po lewej stronie, znajdują się pozostałości zamku krzyżackiego. Powstał on jako siedziba zakonnego prokuratora. W 1365 twierdza została zdobyta i spalona przez Litwinów. W kolejnych latach zamek na przemian był niszczony i odbudowywany. Od 1855 roku mieściła się tu siedziba komendantów twierdzy Boyen. Od 2011 roku w zamku mieści się hotel St. Bruno z elegancką restauracją la Bibliotheque.

Wzgórze św. Brunona

Idąc z zamku ulicą św. Brunona dociera się do polodowcowego wzgórza z krzyżem. Został on ustawiony w miejscu, w którym w 1910 roku Prusowie mieli zabić św. Brunona z Kwerfurtu przybyłego z misją chrystianizacyjną. Św. Brunon jest patronem Giżycka.

Wzgórze znajduje się zaledwie 1 km od portu więc w ciepły słoneczny dzień można sobie zrobić przyjemny krótki spacer. Ze wzgórza rozciąga się bajkowy widok na jezioro Niegocin.

Co ciekawe, wędrując od strony miasta będziecie mijali po drodze stacje drogi krzyżowej.

Wzgórze łączy szlak pieszy z giżyckim sanktuarium św. Brunona. Nazywa się ona ścieżką św. Brunona. Tabliczki z oznaczeniem szlaku spotkacie w kilku miejscach w mieście.

Twierdza Boyen

Uznawana za największą atrakcję Giżycka i całych Mazur. Miejsce, którego absolutnie nie można pominąć będąc w Giżycku. Twierdza ukryta wśród lasów i morenowych wzniesień tworzyła ochronę przed ewentualnymi atakami armii rosyjskiej. Twierdza nigdy nie została zdobyta. Wyznaczono tu 3 szlaki zwiedzania – najkrótszy i najprostszy (bez schodów i stromych podejść) niebieski przeznaczony na 1 godzinę zwiedzania, najdłuższy zielony – na 2 godziny zwiedzania i czerwony – przeznaczony na 1,5 godziny zwiedzania, obfitujący w najwięcej miejsc do zobaczenia. Wszystkie trasy są dobrze oznakowane ale oczywiście da się w kilka godzin obejść całą twierdzę łącząc atrakcje ze wszystkich z nich.

Twierdza ma kształt nieregularnego wieloboku przypominającego gwiazdę. Naroża zajmują potężne bastiony: Schwert (miecz), Licht (Światło), Recht (Prawo), Hermann, Leopold i Ludwig, których nazwy pochodzą od dewizy rodowej i imion inicjatora budowy fortecy – generała Hermanna Ludwiga Leopolda von Boyena – pruskiego ministra wojny. W budynkach fortu znajdują się różne wystawy, warto do nich zaglądać.

Bilet wstępu kosztuje 12 zł. Jeśli zastanawiacie się czy warto to bez cienia wątpliwości – warto. A nawet trzeba.

Parki

Jeśli tak jak ja odwiedzacie Giżycko jesienią to warto wybrać się na spacer do któregoś z parków. A najlepiej do każdego z nich.

Parków i zieleni jest w mieście mnóstwo. Fajny jest park u zbiegu ul. Warszawskiej i Wodociągowej z zarośniętym jeziorkiem.

Przy wieży ciśnień znajduje się park założony w miejscu dawnego cmentarza. Do dziś znajdują się tam groby z czasów I wojny światowej.

Za mostem obrotowym rozciąga się park Rogera Goemaere z pomnikiem poświęconym żołnierzom AK i sybirakom.

Po drodze do twierdzy Boyen mieści się park z jeziorkiem Popówka Mała. Tuż obok znajduje się cmentarz wojenny – miejsce spoczynku 243 żołnierzy niemieckich i 175 rosyjskich poległych w I wojnie światowej.

Wieża Ciśnień

Wieża wybudowana w 1900 roku przez prawie 100 lat zaopatrywała miasto w wodę. Obecnie pełni funkcję muzeum i punktu obserwacyjnego. Na szczycie, poza tarasem widokowym, funkcjonuje także kawiarnia. Można wjechać  windą lub wejść po schodach.

Wybierając wejście (lub zejście) schodami , na poszczególnych piętrach można oglądać ekspozycje obrazujące życie mieszkańców Giżycka na przestrzeni wieków.

Bilet kosztuje 12 zł. Płatność tylko gotówką. Zdecydowanie warto. W bezchmurny dzień widoki są nieziemskie.

Pasaż Portowy

Przewodniki piszą, że to tętniące życiem centrum rozrywkowe Giżycka. W sezonie pewnie tak jest. Natomiast po sezonie – jak na powyższych obrazkach. Nie zmienia to faktu, że jest tu zlokalizowana spora ilość restauracji, kawiarni i innych przybytków rozrywki więc każdy turysta prędzej czy później tu trafi.

Przed restauracją Steakownia znajduje się ławeczka literacka z 2016. Inicjatorem pomysłu jest Biblioteka Miejska Publiczna w Giżycku.

Molo

208-metrowa konstrukcja wybudowana w 1969 roku jako falochron, dziś spełnia również funkcję deptaka. Nawet po sezonie nie brakuje tu spacerowiczów, zwłaszcza w porze zachodu słońca.

Kościoły

Giżycko zaskakuje ilością świątyń różnych wyznań. Na pewno warto zwrócić uwagę na cerkiew grekokatolicką przy ul. Białostockiej.

Tuż obok wieży ciśnień znajduje się mała prawosławna cerkiew.

Przy placu Grunwaldzkim mieści się klasycystyczny kościół ewangelicki z XIX wieku. Obecna budowla jest już trzecią świątynią, która stoi w tym miejscu.

Przy ul. Pionierskiej mieści się katolicki kościół św. Brunona z czasów międzywojennych.

Plac Grunwaldzki

Przy placu zwraca uwagę dawne Kino Fala. Niestety dziś budynek jest w runie, cały zagrodzony z zakazem wstępu ale nawet zniszczone mozaiki robią wrażenie.

Przed budynkiem znajduje się fontanna z kobietą trzymającą na dłoni żabę. Przechodziłam koło fontanny kilka razy i żaba nie zamieniła się w księcia 😉

Kamienice

Spacerując ulicami takimi jak Warszawska, Dąbrowskiego czy Pionierska warto zwrócić uwagę na piękne kamienice. Są ozdobione girlandami, kolumienkami i mają dekoracyjne szczyty.

Urząd Miasta

Znajduje się przy placu Piłsudskiego. Mieści się w pięknym neobarokowym budynku.

Szpital

Spacerując ulicą Warszawską warto zwrócić uwagę na potężny, poniemiecki gmach z ciemnej cegły ozdobiony neogotyckimi dekoracjami.

W podobnym stylu wybudowany jest gmach I Liceum Ogólnokształcącego u zbiegu ul. 1 maja i R. Traugutta.

Gdzie zjeść w Giżycku?

Zwiedzając miasto na pewno zgłodniejecie więc przedstawiam Wam moje ulubione miejscówki.

Pierwsze miejsce do którego trafiłam to Tawerna Siwa Czapla przy ul. Nadbrzeżnej 11, między plażą miejską a Kanałem Łuczańskim. Tawerna serwuje tradycyjne dania mazurskie. To czego musicie spróbować to stynki – smażone małe rybki podawane z sosem czosnkowym. Pyszności! Poza tym jadłam tu pierogi z kaszą gryczaną, śmietaną i majerankiem. Były również przepyszne. Ze wszystkich miejsc odwiedzonych w Giżycku chyba tu mi smakowało najbardziej i bardzo Wam to miejsce polecam. Zjecie tu też śniadanie.

Przy ekomarinie znajduje się Tawerna Marina. Wnętrze pięknie urządzone ale podczas mojego pobytu było na tyle ciepło, że można było siedzieć na zewnątrz. Tym razem wybór padł na sałatkę mazurską – ze smażonym okoniem. Ja uwielbiam ryby ale niestety tylko morskie, słodkowodne mi nie wchodzą. Ale sałatka była bardzo smaczna i nawet okoń okazał się smaczny 😉 Polecam na kolację w blasku zachodzącego słońca.

Przy Pasażu Portowym odwiedziłam dwie restauracje – Steakownię i Puzzle Smaku. Nigdy nie byłam wegetarianką ale przez wiele lat mięso pojawiało się w moim menu sporadycznie (raz w miesiącu albo rzadziej). Ale od kilku miesięcy, wbrew światowym trendom ograniczania mięsa, ja jem go dużo więcej niż kiedyś. I jak tylko zobaczyłam Steakownię podczas swojego pierwszego spaceru po mieście to wiedziałam, że prędzej czy później tam wyląduję. I tak też się stało. Jest to knajpa i sklep z wołowiną z dojrzewającej wołowiny z warmińskiego gospodarstwa. Zdecydowałam się na burgera z serem camembert i był przepyszny. Mięso rzeczywiście było wyśmienite – mięciutkie, rozpływające się w ustach. Aż żałuję, że to Giżycko tak daleko, bo to był jeden z najlepszych burgerów jakie w życiu jadłam.

Po burgerowych szaleństwach trzeba się było przerzucić na sałatki 😉 W restauracji Puzzle Smaku była już dynia i sałatka z kozim serem. Może nie wygląda jakoś super zachęcająco ale była świetna. Robotę zrobił tu ser – kremowy, niezbyt ostry, pyszny. Słodka dynia, ostra rukola, orzechy włoskie i kremowy ser – wyszło idealnie. Do tego wjechało grzane wino i była to kolacja idealna.

Drugie zagłębie restauracji w Giżycku to ul. Nadbrzeżna. Część z nich po sezonie była już zamknięta ale na szczęście Porto i Papryka działają cały rok. W Porto zdecydowałam się na ravioli ze szpinakiem. Było glutenowo, szpinakowo i serowo (w środku feta, w sosie gorgonzola). Zdrowo nie było ale pysznie. Przepysznie nawet. Fajne miejsce, z przyjemną atmosferą i co najważniejsze bardzo dobrym jedzeniem.

Papryka oferuje szeroki zakres dań. Ja po doświadczeniach ze Steakowni ponownie zdecydowałam się na burgera. Był większy, wyglądał lepiej, był smaczny ale jednak ten ze Steakowni smakował mi bardziej. Ten był w porządku ale taki zwykły – jaki można zjeść w wielu miejscach. Mięso było chyba trochę za bardzo wysmażone no i nie tak soczyste jak to w Steakowni. Ale też mi smakował. Tu jako dodatki wzięłam gruszkę i gorgonzolę. Tak sobie właśnie myślę, że strasznie dużo serów jadłam w czasie tego wyjazdu.

I na koniec deser. Słodycze mi ostatnio kompletnie nie wchodzą ale w Giżycku spędzałam swoje urodziny więc jakąś namiastkę tortu z okazji wkroczenia w 32. rok życia trzeba było zaliczyć 😉 Podczas jednego ze spacerów moją uwagę zwróciła Lavenda Cafe przy placu Grunwaldzkim 8. Piękne miejsce w lawendowym klimacie z domowymi wypiekami. Ciast było całkiem sporo, nie wiedziałam na co się zdecydować i zaufałam rekomendacji kelnerki, która poleciła mi gotowany sernik z białą czekoladą. I był naprawdę obłędny. Niesamowicie puszysty i kremowy, przełamany kwaśnym puree malinowym. To była godna celebracja urodzin 😉

Giżycko – czy warto?

Absolutnie tak. wiele razy byłam na Mazurach ale w Giżycku dopiero teraz po raz pierwszy. Miasto nie dość, że jest piękne to ma niesamowitą żeglarską atmosferę. Ludzie są niesamowicie otwarci i przyjaźni (nie tak zmanierowani jak nad Bałtykiem). Wszystko w tym wyjeździe zagrało – fajny hotel, piękne miejsca, cudowna pogoda. Urodziny miałam spędzić w Grecji ale ani trochę nie żałuję, że jednak skończyło się na Mazurach. Ja tam jeszcze wrócę.

Olsztyn na weekend – co zobaczyć?

Olsztyn – miasto położone na Pojezierzu Olsztyńskim nad rzeką Łyną, na skraju Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej. Szczerze mówiąc jakoś nigdy nie miałam Olsztyna na liście miejsc do odwiedzenia ale przy okazji wyjazdu na Mazury pomyślałam, że warto się tam zatrzymać na dwa dni.

Najsłynniejszym mieszkańcem miasta był Mikołaj Kopernik, który mieszkał tu w latach 1516 – 1521. Na olsztyńskim zamku napisał pierwszy rozdział O obrotach sfer niebieskich, tam też pozostawił własnoręcznie stworzoną tablicę astronomiczną. Tablica ta pomogła mu w 1517 roku ustalić dokładną datę równonocy wiosennej. Od tamtej pory mówi się, że w wiosna zaczyna się właśnie w Olsztynie. A co warto zwiedzić w Olsztynie? Zapraszam na spacer po stolicy Warmii.

Zamek Kapituły Warmińskiej

Olsztyński zamek to XIV-wieczna budowla obronna w stylu gotyckim, z dobudowanym XVIII-wiecznym skrzydłem barokowym. Siedziba urzędnika kapitulnego kanonika-administratora. Obecnie jest siedzibą Muzeum Warmii i Mazur. Na dziedzińcu stoi jeden z symboli Olsztyna – Baba Pruska.

Przez drewniane hurdycje, ciągnące się pod dachem budowli, podczas wojny 13-letniej obrońcy zamku wylewali wrzątek na Krzyżaków.

Przy zamku znajduje się amfiteatr im. Czesława Niemena. Amfiteatr znajduje się w miejscu częściowo zasypanej fosy.

Przed wejściem znajduje się jeden z najsłynniejszych pomników Olsztyna – ławeczka z Kopernikiem. No jak widzicie śladów astronoma jest w mieście naprawdę dużo.

Park Zamkowy

Jak nietrudno się domyślić park otacza zamek. W parku znajduje się kilka rzeźb, wśród nich Kobieta z kwiatami czy popiersie Kopernika. Są też fontanny – fontanna Ryba z dzieckiem i fontanna Symfonia Ptaków.

Park zajmuje spory teren, jest dobrze utrzymany, nie brakuje tu ławek. Bardzo miłe miejsce, że odpocząć od miejskiego zgiełku.

W parku znajduje się pub i restauracja Browar Warmia. Ja nie byłam ale jeśli chcielibyście spróbować lokalnie warzonego piwa to polecam.

W parku znajduje się też kościół parafii wojskowo-cywilnej NMP Królowej Polski i świętych Archaniołów Michała, Rafała i Gabriela. Monumentalny gmach widać z wielu punktów mieście. Niestety kościół był zamknięty.

Starówka

Centralnym punktem starówki jest Stary Ratusz z 1624 roku, do 1915 roku siedziba Rady Miasta. Elewacja ratusza ozdobiona jest gotyckimi zdobieniami, a dawne wejście do ratusza zdobi portal z tzw. oślimi grzbietami. Obecnie ratusz jest siedzibą Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej.

Rynek otaczają kolorowe kamienice z XVII i XVIII wieku. Za najstarszą uważa się kamienicę spod numeru 11 nazywaną Domem Burmistrza.

Wokół rynku znajdują się oczywiście kawiarnie i restauracje, w tłumie spotykają się turyści i mieszkańcy. Nie jest to najpiękniejszy rynek w Polsce ale warto tu przyjść chociaż na pół godzinki.

Targ Rybny

Plac nieopodal rynku. Warto zwrócić uwagę na Dom Gazety Olsztyńskiej. Budynek przedwojennej redakcji odbudowano w latach 80-tych. Obecnie mieści się w nim muzeum prezentujące dzieje wspomnianej gazety wydawanej w latach 1886 – 1939.

Przy placu znajduje się pomnik św. Jakuba – patrona miasta. Wzniesiono go w 2004 roku. Św. Jakub przedstawiany jest jako wędrowiec w długiej tunice i kapeluszu. Jego atrybuty to kij pielgrzymi i muszla.

Statuetka św. Jakuba jest prestiżową doroczną nagrodą prezydenta Olsztyna. Wizerunek św. Jakuba znajduje się także w herbie miasta, a atrybut świętego – muszla – znajduje się na fladze miasta.

Wysoka Brama

Idąc z Targu Rybnego prosto, a nie w prawo w kierunku starego rynku zobaczycie Wysoką Bramę. Datowana jest na koniec XIV wieku i jest jedyną zachowaną bramą wjazdową w mieście. Stanowiła ona element obwarowań miasta w czasach średniowiecza. Do II połowy XIX wieku mieściła więzienie, a dziś znajduje się w niej… hostel.

Bazylika Konkatedralna św. Jakuba

Kościół farny w stylu gotyckim z XIV wieku z 70-metrową wieżą. We wnętrzu zachowane są XVI-wieczne sklepienia. W prezbiterium wystawiony jest relikwiarz ze szczątkami św. Wojciecha, a w kaplicy przywieżowej świecznik z rogami jelenia, który wwdługg legendy uciekając z polowania wbiegł do kościoła i tu zakończył swe życie.

W latach 1898-1900 jako organista pracował tu Feliks Nowowiejski.

Św. Jakub Starszy jest patronem miasta. Był bratem św. Jana i pierwszym apostołem-męczennikiem. Jego szczątki w VII w. sprowadzono z Jerozolimy do Santiago de Compostela gdzie do dziś znajduje się jego domniemany grób.

Przez Olsztyn wiedzie szlak św. Jakuba – słynna Camino de Santiago. Droga prowadzi m. in. przez Polskę, Niemcy i Francję aż do Santiago de Compostela. Szlak znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Katedra otoczona jest bardzo przyjemnym parkiem.

Park Centralny

Park powstał w miejscu dawnych ogrodnictw i tartaków pierwszej przemysłowej dzielnicy miasta. Ma powierzchnię 13 hektarów. Nie brakuje tu ścieżek spacerowych ani rowerowych. Jest fontanna, są zadaszone wiaty z ławkami. Bardzo zadbane i bardzo przyjemne miejsce. Ciekawe skąd pomysł na nazwę 😉

Siedziba poczty

Przy ul. Pieniężnego, niedaleko głównego wejścia do Parku Centralnego znajduje się przepiękny gmach poczty – Urząd pocztowy Olsztyn 1. Chyba żadna inna placówka pocztowa w Polsce nie mieści się w tak pięknym budynku. No chyba, że ta na katowickim Nikiszowcu 😉 Ale tamta jest dużo mniej okazała.

Nowy Ratusz

Po zobaczeniu starego miasta warto na chwilę podążyć w rejony nowej zabudowy. Budynek, który na pewno rzuci Wam się w oczy to Nowy Ratusz. Dużo bardziej okazały i dużo ładniejszy od tego starego. Olsztyński ratusz uchodzi za jeden z najpiękniejszych w Polsce. Dziś rezyduje w nim prezydent miasta.

Budynek powstawał w latach 1912 – 1915 w stylu neomanierystycznym. Jego gmach jest udekorowany płaskorzeźbami przedstawiającymi cnoty obywatelskie i cztery żywioły. Portal wejściowy zdobi ówczesny herb miasta.

Z balkonu wieżowego codziennie odgrywany jest hejnał Olsztyna – O Warmio moja miła – autorstwa Feliksa Nowowiejskiego.

Teatr im. Jaracza

Skręcając za ratuszem w lewo dojdziecie do Teatru im. Stefana Jaracza. Modernistyczny budynek powstał w 1925 roku w miejscu restauracji Kaisergarten zaadaptowanej na foyer teatru.

Naprzeciwko teatru znajduje się park z popiersiem patrona teatru oraz kamienie pamiątkowe aktorów olsztyńskich – lokalna aleja gwiazd.

Kamienica Naujacka

Skręcając za parkiem w lewo, w ulicę Mrongowiusza, dojdziecie do Miejskiego Ośrodka Kultury mieszczącego się w jednej z najpiękniejszych kamienic w mieście. Dawna secesyjna willa czynszowa należała do olsztyńskiego radnego Naujacka. W 2008 roku budynek gruntowanie wyremontowano.

Jezioro Ukiel (Krzywe)

Po zwiedzaniu zabytków czas na kontakt z naturą. Dobra, nie będę ściemniać. U mnie najpierw był kontakt z naturą, czyli spacer nad jeziorami, a dopiero potem starówka i zabytki. Jakiejkolwiek kolejności nie wybierzecie, nad jeziora musicie się wybrać.

Największe i najgłębsze jezioro w Olsztynie, składa się z czterech basenów połączonych cieśninami o jakże działających na wyobraźnię nazwach: Lwia Paszcza, Czarne Wrota i Zakręt.

Przy jeziorze znajduje się plaża miejska, hotele, restauracje i przystanie żeglarskie. Tu latem tętni życie. Jesienią trochę słabiej tętni ale też jest tu całkiem sporo spacerowiczów, biegaczy i turystów.

Nad jeziorem warto zrobić sobie przerwę na obiad. Mnie polecono restaurację Przystań i postanowiłam z tej rekomendacji skorzystać. Położona jest nad samym brzegiem jeziora i przez przeszkloną fasadę oferuje wspaniałe widoki. Samo wnętrze zresztą też jest bardzo przyjemne. Jedzenie stosunkowo drogie ale warte swojej ceny. Dominują oczywiście ryby i ja też się na taką zdecydowałam. Była absolutnie fantastyczna, mięciutka, świetnie doprawiona. Bardzo Wam to miejsce polecam.

Jezioro Długie

Drugie z Olsztyńskich jezior, położone dokładnie naprzeciwko jeziora Ukiel. Jego nazwa oddaje kształt zbiornika – wydłużone jezioro rozciąga się na 1,5 kilometra. Północno-wschodnie brzegi porastają lasy, wzdłuż brzegu biegnie chodnik i ścieżka rowerowa. Pełno tu spacerowiczów, rowerzystów i wędkarzy.

Doskonały spot na oglądanie zachodów słońca.

Skwer Wolnego Tybetu

Między olsztyńskimi jeziorami znajduje się piękny park – Skwer Wolnego Tybetu. I tak musicie koło niego przejść więc polecam zajrzeć.

Olsztyn – czy warto?

Zawsze warto. Są w Polsce ładniejsze miasta ale cudowne położenie nad jeziorami sprawia, że do Olsztyna chce się wracać. Ja na pewno wrócę.