Chorwacja – Poreć – atrakcje dawnego rzymskiego miasta

Poreć to kolejny punkt mojej listopadowej wycieczki po półwyspie Istria. Niestety najbardziej pechowe pod względem pogody. W Poreciu spędziłam 1,5 dnia i 90% tego czadu padało. Przepraszam – lało. Bo gdyby tylko padało to nie byłoby tak źle 😉 No ale cóż… Lecąc w takie miejsce w połowie listopada trzeba się liczyć z tym, że czas na plażowanie to nie będzie.

Poreć to dawne rzymskie miasto położone na półwyspie. W sezonie bardzo popularne, jesienią – jak każdy kurort po sezonie – nieco opustoszałe.

Tgr Slobode

Co zobaczyć w Poreć? Oczywiście stare miasto. A sercem starego miasta Poreć jest jego główny plac, przy którym znajduje się barokowy kościół św. Marii Matki Boskiej od Aniołów zbudowany na ruinach romańskiej świątyni.

Kościół był zamknięty ale przy Trg Slobode znajduje się też sporo knajpek i restauracji gdzie można coś zjeść. Mieści się tu też chorwacka sieciówka Mlinar, o której wspominałam przy okazji wizyty w Puli.

Zanim ruszymy na starówkę Poreć można pójść w drugą stronę ulicą Zagrebacką. Tam mieści się centrum informacji turystycznej Poreć, a nieco dalej skwer z pomnikiem Joakima Rakovaca.

Kula Pietra de Mula

Idąc z placu w głąb starego miasta widzimy część dawnych fortyfikacji miejskich – okrągłą wieżę obronną. Mieści się ona przy Narodnim trgu, a nazwana została na cześć burmistrza, który w 1475 roku zadecydował o jej budowie. Obecnie wieża pełni funkcję restauracji z tarasem widokowym obejmującym wybrzeże i wyspę sv. Nikola. W baszcie zachowały się oryginalne strome schody i otwory strzelnicze. W deszczowym listopadzie restauracja niestety była zamknięta.

Peterokutna kula

Kolejny punkt zwiedzania Poreciu to kolejna wysoka pięciokątna wieża, która była niegdyś częścią średniowiecznego muru fortyfikacyjnego. Znajduje się przy ul. Decumanus 1. Dziś mieści się w niej restauracja.

Ulica Decumanus

Wieża mieści się przy deptaku, który biegnie traktem wytyczonym jeszcze przez Rzymian i sam w sobie jest atrakcją miasta Poreć. Soi przy nim wiele zabytkowych kamienic patrycjuszy i gotycki pałac z XV wieku. Przy tej ulicy znajduje się też Muzeum Regionalne – do 2021 jest ono remontowane i zamknięte dla zwiedzających.

Przy ulicy Decumanus stoi także XIII-wieczny dom mieszczański. Podczas niedawnego remontu dobudowano do niego… balkon. Nikt nie wie dlaczego 😉

Port Poreć

Atrakcją miasta położonego na półwyspie musi być port. A jak port, to i marina. W deszczowym listopadzie nie było to miejsce gdzie chciałam spędzić mnóstwo czasu ale latem na pewno jest jednym z najbardziej gwarnych punktów na mapie Poreciu.

U wejścia do portu leży wyspa św. Mikołaja (sv. Nikola). – od maja do połowy października odbywają się na nią rejsy. Na wyspie znajdował się monastyr św. Anastazji, który w XIX wieku zamieniono na zamek w stylu toskańskim, a dziś mieści się w nim hotel Istra.

Piazza dei Signori

Wracamy do centrum Poreciu. Plac dei Signori, przy którym wznoszą się najbardziej okazałe kamienice w mieście to miejsce gdzie mieszkali najzamożniejsi mieszkańcy średniowiecznego Poreciu. W miejscu zachodniej pierzei rynku znajduje się dziś park. Stojące tu kamienice zostały doszczętnie zbombardowane podczas II wojny światowej.

Z placu warto zapuścić się w wąskie uliczki. Warto przy nich zobaczyć XII-wieczny romański dom Pod Dwoma Świętymi i gotyckie zameczki z XV wieku.

Trg Marafor

Kolejne miejsce, które warto zobaczyć w Poreciu to plac Marafor. Plac ten rozciąga się w miejscu antycznego forum Marsa, przy którym znajdowały się liczne świątynie i budynki użyteczności publicznej. Można to zobaczyć oryginalną nawierzchnię z czasów starożytnych. Znajdują się tu też pozostałości świątyni Neptuna uchodzącej za najstarszą na Istrii.

Dziś mieści się tu miejska biblioteka oraz kilka restauracji.

Teatro Giuseppe Verdi

Warto też zwrócić uwagę na budynek teatru z 1885 roku – dziś mieści się w nim uniwersytet. Teatr mieści się przy placu Narodni Trg.

Bazylika Eufrazjusza

Na pytanie Poreć co zwiedzić jest tylko jedna odpowiedź – bazylika Eufrazjusza. Bazylika jest jednym z najwspanialszych zabytków sztuki bizantyjskiej w Europie i jest wpisana na listę UNESCO. W miejscu dzisiejszej świątyni znajdowało się dawniej oratorium św. Maura. Biskup Maur poniósł tu męczeńską śmierć w 303 roku.

Bazylika wybudowana przez biskupa Eufrazjusza składa się z 4 części. W zachodniej znajduje się baptysterium z wejściem do XVI-wiecznej dzwonnicy. Na dzwonnicę można (i trzeba!) wejść, by podziwiać piękny widok na miasto i Adriatyk.

Między baptysterium a bazyliką znajduje się czworokątne atrium z kolumnami zdobionymi mozaikami.

Najstarszą część bazyliki zamyka od zachodu wielokrotnie przebudowywany pałac biskupi z VI wieku. Mieści się w nim lapidarium, w którym przechowywane są mozaiki. Jedną z najcenniejszych jest ta przedstawiająca rybę – symboliczny znak Chrystusa. Część mozaik eksponowana jest na zewnątrz, niestety podczas mojego pobytu były zalane wodą.

Sama bazylika wyróżnia się 18 marmurowymi kolumnami przywiezionymi z Bizancjum. Środkowa nawa ozdobiona jest licznymi mozaikami. Co ciekawe część z nich została tu przeniesiona ze świątyń pogańskich i można tu dostrzec wizerunki pogańskich bóstw, m. in. Neptuna.

Obok apsydy znajduje się zakrystia. W jej posadzce odsłonięto dwie warstwy mozaik pochodzących z wcześniejszych świątyń. W głębi znajduje się kaplica z sarkofagiem św. Maura.

Bilet wstępu kosztuje 50 KN. Warto.

Kościół Franciszkanów

Jak już jesteśmy w tematach świątynnych to w Poreciu warto jeszcze zobaczyć kościół Franciszkanów. W XIX wieku został on zsekularyzowany i dziś nazywa się go Istryjskim Parlamentem. Odbywają się tu sesje Rady Miasta Poreć, wystawy sztuki i różnego rodzaju konferencje.

Promenada

Ponieważ Poreć położony jest na półwyspie to całe stare miasto obiega nadmorska promenada. Spacerując ulicami Obala marsala Tita oraz Obala Matka Laginje można obejść całą starówkę Poreć. Idąc dalej ulicą Tesle dociera się do najbardziej instagramowego miejsca na Istrii 😉 – poreciowego serduszka.

Poreć – czy warto?

Poreć to malutkie ale przeurocze miasteczko i warto je odwiedzić. Na pewno jest ładniejsze, przyjemniejsze i bardziej kolorowe latem ale nawet w deszczowym listopadzie miło spędziłam tu czas. A Bazylika Eufrazjusza to jeden z najważniejszych zabytków w Chorwacji, który trzeba zobaczyć!

Rovinj – atrakcje najbardziej włoskiego miasteczka chorwackiego wybrzeża Adriatyku

Rovinj – jedno z trzech najchętniej odwiedzanych miast w Chorwacji, latem niebywale zatłoczone, późną jesienią i zimą senne i nieco wymarłe. Ale ja lubię z dala od tłumów 😉

W latach 1920 – 1943 Rovinj znajdował się w rękach włoskich. Niby 1/3 mieszkańców miasteczka do dziś stanowią Włosi ale Rovinj nazywany jest… chorwackim St Tropez. Działa tu najstarsza w Chorwacji przetwórnia ryb oraz fabryka tytoniu. Zwiedzanie Rovinja czas zacząć. Na zobaczenie miasteczka wystarczy kilka godzin.

Rovinj – katedra

Co zobaczyć w Rovinj? Nad miastem góruje 57-metrowa wieża katedry św. Eufemii. Kościół wybudowano w 1736 roku w miejscu stojącego tu wcześniej kościoła św. Jerzego, zaś sama wieża datowana jest na rok 1680. Jej szczyt zdobi miedziana statua św. Eufemii. Grób świętej, której szczątki przywieziono do Rovinja z Konstantynopola znajduje się w środku świątyni.

Niestety w listopadzie kościół był zamknięty na cztery spusty, a dostępu do niego strzegły agresywne (nie żartuję!) koty.

Z terenu wokół katedry rozciągają się piękne widoki na Adriatyk.

Spod katedry do portu warto wrócić wzdłuż brzegu. Można iść promenadą, latem można wskoczyć do morza. Przy promenadzie jest wyznaczone miejsce do kąpieli, z drabinkami i cywilizowanymi zejściami do wody. Morze nawet w listopadzie jest niebywale krystaliczne.

Trg marsala Tita

Rovinj nie jest naszpikowany zabytkami. Jedną z największych atrakcji miasta jest szeroki plac portowy pełen restauracji i kawiarni. Na środku znajduje się fontanna i wieża zegarowa z czasów weneckich (podczas mojego pobytu zastawiona rusztowaniami). U jej stóp mieściło się kiedyś więzienie dla drobnych przestępców.

Przy placu znajduje się też pałac hrabiów Califfi, w którym obecnie mieści się muzeum miejskie. Muzeum pełni także funkcję galerii sztuki. Tuż obok znajduje się Centrum Badań Historycznych pełniące rolę biblioteki-depozytariusza Rady Europy. Biblioteka liczy ponad 8 tysięcy dzieł, a przechowywane są w niej m.in. dokumenty Rady Europy dotyczące ochrony praw człowieka i praw mniejszości.

Stąd warto wybrać się na spacer wzdłuż portowego wybrzeża – latem można popłynąć w rejs statkiem, w listopadzie podejrzeć rybaków wracających z połowów. Port to też najlepsze miejsce, żeby w Rovinju coś zjeść – jest tu mnóstwo restauracji z rybami i owocami morza. Jesienią część z nich jest zamknięta ale oczywiście nie wszystkie.

Spacerując wzdłuż portu natknęłam się na kubańską restaurację i klub. Niestety zamknięte. Ale w ten szary dzień poczułam trochę kubańskiego słońca. I odżyła moja tęsknota za tą cudowną wyspą.

Łuk Triumfalny Balbiego

Najbardziej pocztówkowa atrakcja Rovinj to łuk zbudowany w 1680 roku w miejscu jednej z siedmiu średniowiecznych bram miejskich. Warto zobaczyć go i za dnia, i po zmroku gdy jest pięknie oświetlony.

Ratusz miejski

Ratusz Rovinj pochodzi z XVII wieku i mieści się w dawnym pałacu komorniczym. Przez pewien czas pełnił też rolę więzienia miejskiego. Fasada budynku ozdobiona jest weneckimi i rowińskimi herbami.

Ulica Grisia

Ulica uznawana za wizytówkę miasta jest swego rodzaju galerią sztuki rozlokowaną przy schodach prowadzących na wzgórze katedralne. Swoje prace wystawiają tu i sprzedają miejscowi artyści. Bez wątpienia miejsce, które warto zobaczyć w Rovinj.

Stare miasto

Spacerując wzdłuż morza warto zwrócić uwagę na ostre skały z pozostałościami XII-wiecznych murów miejskich. Całe stare miasto Rovinj tworzy plątanina wąskich uliczek, niektóre wychodzą na morze. Mimo iż orientację w terenie mam niezłą to w Rovinju się zgubiłam nie raz. Uliczki są do siebie bardzo podobne, plączą się i mieszają, internetowe mapy też tu wariują! Ale może w tym urok tego miasteczka – zatopić się i zgubić w tym labiryncie.

Trg Valdibora

Przy placu znajduje się targowisko z lokalnymi produktami i żółto-różowy budynek teatru Antonio Gandusio. To taki punkt, w którym turystyczny Rovinj łączy się (a może dzieli?) z miasteczkiem, gdzie po prostu żyją ludzie.

Klasztor Franciszkanów

Mieści się przy ulicy E. de Amicis, nieco z dala od turystycznego centrum Rovinj. Klasztor datowany jest na początek XVIII wieku.

Przy placu Trg na lokvi mieści się najstarszy budynek w mieście – XIII-wieczne baptysterium. Wyróżnia się tym, że jest siedmio- a nie jak zazwyczaj bywa ośmiokątne.

Rovinj – czy warto?

Mimo iż miasteczko, które widziałam na niezliczonych kolorowych zdjęciach powitało mnie deszczem i senną atmosferą to bardzo mi się podobało! Nie chciałabym tu przyjechać latem, bo Rovinj jest naprawdę malutki a przyjeżdżają tu tysiące turystów. Ale na pewno fajnie by było kiedyś wrócić do chorwackiego St Tropez wiosną lub wczesną jesienią. Na pewno jest bardziej kolorowo i kwiatowo. Rovinj jest przeuroczy, nawet w deszczowym listopadzie. Planując zwiedzanie półwyspu Istria koniecznie trzeba przeznaczyć co najmniej jeden dzień na Rovinj.

Półwysep Istria – Pula – co zobaczyć w chorwackim Rzymie?

Pula to miasto położone na ośmiu wzgórzach, najstarsza metropolia wschodniego wybrzeża Adriatyku. Dzięki antycznej arenie do miasta przylgnął przydomek istryjskiego bądź chorwackiego Rzymu. Skojarzenie oczywiste, amfiteatr jest symbolem miasta i obowiązkowym punktem zwiedzania Puli.

Zapraszam na zwiedzanie Puli w jeden dzień – bo tyle czasu spędziłam w tym mieście. I zobaczyłam wszystko co chciałam. W listopadzie Pula jest bardzo spokojna, żeby nie powiedzieć wymarła. W sezonie dzieje się tu dużo więcej, a miasto jest popularnym celem jednodniowych wycieczek z istryjskiego wybrzeża.

Amfiteatr

Miejsce, które trzeba zobaczyć w Puli. Nawet jeśli nigdy nie byliście na Istrii ale spędziliście kiedykolwiek wakacje w Chorwacji to widzieliście amfiteatr. Zdobi on powiem banknot o nominale 10 KN. Bez wątpienia jest to jedna z najciekawszych atrakcji całej Chorwacji, nie tylko Puli.

Amfiteatr pochodzi prawdopodobnie z I wieku. Wzniesiono go na polecenie cesarza Wespazjana z 8 tysięcy marmurowych bloków. Według legendy namówiła go do tego jego przyjaciółka Cenida pochodząca właśnie z Puli. Obok rzymskiego Koloseum i amfiteatru w Nimes jest to najlepiej zachowana arena w Europie. W XVI wieku weneccy dożowie chcieli rozebrać amfiteatr i wykorzystać zdobyte w ten sposob surowce do budowy swoich pałaców. Sprzeciwił się temu senator Emo za co otrzymał tablicę pamiątkową wmurowaną w jedną z klatek schodowych. Trzykondygnacyjna konstrukcja sięga 33 metrów, widownia mogła pomieścić 26 tysięcy osób. Czyli tyle ile dzisiejsze całkiem spore stadiony piłkarskie.

Arena była w starożytności sceną walk gladiatorów i wyścigów konnych zaprzęgów, w okresie średniowiecza odbywały się na niej turnieje rycerskie i lokalne jarmarki, a dziś pełni funkcję teatru na wolnym powietrzu i areny koncertowej. W Puli dla 5 tysięcy widzów grali m.in. Sting i Placido Domingo.

W podziemiach amfiteatru znajduje się wystawa dotycząca uprawy oliwek i winiarstwa w starożytnej Istrii. Znajdują się tu m.in, rekonstrukcje maszyn służących do produkcji oliwy i wina oraz amfory używane do ich transportu i przechowywania.

Bilet wstępu do areny w Puli kosztuje 50 KN. Zdecydowanie warto. Zwłaszcza w listopadzie jak można mieć tę arenę na wyłączność 😉

Park Titov

Idąc z amfiteatru w stronę mariny mija się po drodze Park Titov, w którym pomnik poświęcony partyzantom. Przy parku znajduje się Muzeum Sztuki Współczesnej Istrii.

Zerostrasse

W samym centrum starówki Puli znajduje się twierdza, a pod nią jedna z najnowszych atrakcji turystycznych Puli – Zerostrasse. Jest to część podziemnych korytarzy ciągnących się przez 12 kilometrów pod miastem i łączących główne fortyfikacje. Tunele miały stanowić drogę ucieczki w razie niebezpieczeństwa. Do zwiedzania udostępniony jest tylko jeden korytarz ale niestety w listopadzie był zamknięty.

Brama Herkulesa

Wbudowana w pozostałości murów miejskich brama jest najstarszym zabytkiem Puli, pochodzi z połowy I wieku p.n.e. Ukazany jest na niej wizerunek mężczyzny – prawdopodobnie Herkulesa – patrona Puli.

Łuk Triumfalny Sergiusza

W samym centrum głównego deptaka Puli (Trg Portrata) stoi 8-metrowa budowla z I wieku p.n.e., wzniesiona przez żonę i braci Sergiusza. Widoczna od strony miasta zachodnia strona łuku jest wykończona i bogato zdobiona, strona wschodnia pozostaje w dużej części nieukończona. Do 1829 roku przy łuku stała główna brama miasta – Porta Aurea (Złota Brama).

Przy łuku warto zwrócić uwagę na narożną kamienicę z pomnikiem Jamesa Joyce’a. Irlandzki pisarz mieszkał w Puli w latach 1904-1905 i pracował jako nauczyciel angielskiego.

Od łuku odchodzi ulica Giardini – szeroka arteria porośnięta drzewami posadzonymi po 1903 roku. Wcześniej odbywał się tu targ, na którym handlowano warzywami i owocami. Dziś jest miejscem spotkań mieszkańców Puli i areną licznych wydarzeń kulturalnych.

Targ miejski

Od łuku Sergiusza warto przejść dalej prostu ulicą Flanticką aż do placu Narodni trg gdzie mieści się jedna z najwspanialszych (a na pewno najsmaczniejsza) atrakcji Puli – Trznica. Są to dwie odrestaurowane hale – targowa oraz rybna z dużym wyborem owoców morza. Na piętrze znajdują się bary i kawiarenki. Można tu kupić lokalne wyroby z Istrii – najlepszą pamiątkę z Puli.

W okolicy targu znajduje się kawiarnia Mlinar caffe – to taka chorwacka sieciówka ale miejsce gdzie warto zrobić sobie przerwę, żeby coś zjeść w Puli. Mają spory wybór świeżych wypieków – zarówno wytrawnych (genialny burek!), jak i słodkich. Do tego oczywiście kawa i istryjskie wino 😉

Dom chorwackich obrońców

Wracając na stare miasto można skręcić w uliczkę Laginjina, żeby zobaczyć budynek z 1872 roku postawiony wg projektu wiedeńskiego architekta L. Baumanna. Pełnił funkcję rozrywkową dla austro-węgierskich oficerów i ich rodzin.

Santa Maria Formosa del Canetto

Przy uliczce Maksimilijanova stoi mały kościół, który jest tylko pozostałością po bazylice, a konkretnie jej południową kaplicą grobową. Bazylika została zniszczona w XIII wieku.

Mozaiki z Puli

Z kościółka już rzut beretem do kolejnego miejsca, które warto zobaczyć w Puli. Mowa o posadzce mozaikowej odkrytej w 1959 roku. Pochodzi z II wieku i stanowiła część wystroju miejskiej willi jednego z rzymskich notabli. Mozaikę otacza rama z 40 ornamentami, rozetami, delfinami, ptakami, rybami i kwiatami. W jej centrum przedstawiono mitologiczną scenę Ukaranie Dirke. Mozaiki są dostępne z ulicy, nie płaci się za wstęp.

Przy mozaikach znajduje się park Grada Graza z pozostałościami antycznymi.

Klasztor franciszkanów

Przy ulicy Sergijevaca znajduje się klasztor, który jest połączony z kościołem poświęconym św. Franciszkowi z Asyżu. Niestety w listopadzie nie udało mi się go zwiedzić – był w remoncie.

Forum

Centralny plac średniowiecznej Puli a i dziś jeden z głównych placów miasta. Znajduje się u stóp wzgórza, przy nabrzeżu. Północną stronę forum zajmuje świątynia Augusta z I wieku, która została później przekształcona w magazyn ze zbożem, następnie w muzeum kamiennych posągów, a dziś stanowi kościół św. Augusta. Świątynię zdobi sześć 8-metrowych korynckich kolumn. W 1944 roku została niemal doszczętnie zniszczona w wyniku ataku bombowego.

Obok świątyni Augusta stoi XIII-wieczny ratusz wybudowany na pozostałościach rzymskiej świątyni Diany. Ratusz zdobi XVII-wieczna loggia oraz herby biskupów.

Przy forum znajduje się biuro informacji turystycznej w Puli oraz kilka kawiarni i restauracji.

Tuż przy forum znajdują się ruiny kościoła św. Mikołaja. Pierwszy mały kościół powstał w tym miejscu VI wieku. Kościół został zniszczony podczas II wojny światowej, a w 1953 roku całkowicie wyburzony.

Plac katedralny i katedra w Puli

Idąc z forum ulicą Kandlerovą dociera się do placu Katedralnego, gdzie stała dawniej świątynia Jowisza, a dziś mieści się XV-wieczna katedra Mariacka z renesansowym portalem wzniesionym przez benedyktynów. We wnętrzu znajduje się sarkofag ze szczątkami króla Kolomana. Czworokątną dzwonnicę dobudowano w XVII wieku.

Twierdza

Z katedry już prosta (choć pod górkę) droga do miejsca, które trzeba zwiedzić w Puli. XVII-wieczna twierdza nigdy nie została ukończona. Stoi na centralnym wzgórzu Puli, jest otoczona murami, ma cztery bastiony, wieżę widokową i most zwodzony. Obecnie z twierdzy mieści się Muzeum Historyczne Istrii.

Z murów twierdzy roztacza się widok na Pulę, Adriatyk i okolice. I właśnie dla tego widoku trzeba tu przyjść. Można też stąd podziwiać mały teatr rzymski. Droga do twierdzy nie jest aż tak stroma – są ścieżki dłuższe i łagodniejsze, jest krótsza z dużą ilością schodów. Latem pewnie bardziej męczące, w listopadzie bezproblemowe. Widoki z twierdzy w Puli mimo pochmurnego dnia były pocztówkowe i piękne. Koniecznie!

Dom Oliwy z Istrii

Na starym mieście w Puli znajduje się jeszcze jedno ciekawe miejsce – muzeum prezentujące historię oraz techniki i tajemnice produkcji oliwy na półwyspie Istria. W muzealnym sklepiku można nabyć lokalne wyroby.

Na starym mieście warto jeszcze zobaczyć budynek Muzeum Archeologicznego Istrii z licznymi pozostałościami z 3 tysięcy lat.

Świetlne olbrzymy – Svjetleci divovi

Mniej typowa atrakcja Puli ale bardzo fajna. Jedyny taki projekt na świecie. Iluminacja świetlna w 16 tysiącach (!!!) kombinacji oświetla żurawie w stoczni Uljanik. Autorem instalacji jest Dean Skira. Pokazy odbywają się w sezonie letnim, codziennie od zmroku do północy. W listopadzie nie było pokazów ale żurawie były podświetlone. Okna mojego pokoju hotelowego wychodziły właśnie na nie 😉

Pula – port i marina

W mieście położonym nad morzem nie można pominąć portu i mariny. Port w Puli jest okazały, w listopadzie równie spokojny jak stare miasto ale latem dzieje się tu dużo więcej. Jakbyście nie zwiedzali Puli i tak prędzej czy później do niego dotrzecie 😉

Pula – czy warto?

Jak widzicie Pula to miasto pełne historycznych pozostałości. Ma też bardzo przyjemne (choć jesienią nieco senne) stare miasto, mnóstwo uroczych knajp, ciekawe zabytki (amfiteatr trzeba zobaczyć!), przyjemną marinę z promenadą no i tę genialną halę targową. Na dzień – dwa zdecydowanie warto, dłużej niespecjalnie jest tam co robić.

Vrsar – co zobaczyć w rozsławionej przez Casanovę perełce chorwackiej Istrii?

Atrakcje półwyspu Istria można by długo wymieniać. Spędzając wakacje na Istrii warto zobaczyć miasteczko Vrsar. Przyznaję, że nie miałam go w swoim planie zwiedzania Istrii ale podczas pobytu w miejscowości Poreć polecono mi, żebym chociaż na kilka godzin wybrała się do Vrsaru. Ponieważ autobusy Poreć – Vrsar kursują często nawet w listopadzie to długo się nie zastanawiałam.

Miasteczko Vrsar zostało rozsławione przez Casanovę, który dotarł tu dwukrotnie w latach 40-tych XVIII wieku. Na jego cześć jedną z wież miasta nazywa się schronieniem Casanovy, a raz w roku w mieście odbywa się Casanovafest – festiwal miłości i erotyki.

Z czego słynie Vrsar? Z plaży. A właściwie z tego, że to właśnie w miejscowości Vrsar ustanowiono pierwszą w Europie plażę nudystów. Ponieważ listopad nie jest najlepszym miesiącem na plażowanie w Chorwacji (i tak miałam szczęście, że było w miarę słonecznie) to plażę nudystów sobie odpuściłam. Zeszłam na chwilę na plażę (Gradska plaza) u podnóża starego miasta – jest jak typowa chorwacka plaża – kamienista.

Starówka Vrsaru znajduje się na wzniesieniu. I nie oszukujmy się – będzie tu dużo chodzenia, podchodzenia pod górę i schodzenia w dół. Spacerując wąskimi uliczkami można natknąć się na pozostałości średniowiecznych murów miejskich.

Na szczycie wzgórza stoi kościół św. Marcina, a obok niego 40-metrowa dzwonnica dobudowana w 1991 roku. Na jej szczycie w sezonie funkcjonuje punkt widokowy.

Zamek – Vrsarski kastel

Co jeszcze warto zobaczyć w Vrsar? Zamek. Jest to barokowa budowla, która kiedyś pełniła rolę rezydencji biskupów z Porecu. Zarządzali oni Vrsarem do 1778 roku. Wtedy to zamek został odebrany kościołowi i zsekularyzowany. Od 2001 roku pozostaje w rękach prywatnych i pełni rolę mieszkalno-usługową.

Duża Brama – Velika Vrata

W dawnych czasach był to główny wjazd do miasta. W średniowieczu była częścią systemu fortyfikacyjnego miasta. W XVIII wieku Wenecjanie ozdobili ją herbami szlacheckimi. Dziś – atrakcja turystyczna Vrsaru.

Mała Brama – Mala Vrata

Jak jest duża brama to musi być też mała. W przeszłości odgrywała mało znaczącą rolę, przeznaczona była głównie dla ruchu pieszego. Do dziś zachowała się jej oryginalna drewniana konstrukcja służąca do zamykania wjazdu do miasta. Brama prowadziła do głównego placu miasta gdzie znajdował się kościół, pręgierz, targowisko i miejsce wykonywania kar publicznych.

Cerkiew św. Fuski

Obok Małej bramy znajduje się kościół, który jest o tyle ważną atrakcją Vrsaru, że znajduje się w nim kolekcja sztuki sakralnej.

Punkty widokowe Vrsaru

Ze względu na malownicze położenie miasta na wzgórzu znajduje się w nim mnóstwo punktów widokowych. Najpopularniejszy znajduje się u stóp kościoła św. Antoniego, kolejny przy kościele św. Marcina. Niedaleko znajduje się punkt Bepo i Tonina, którego nazwa wzięła się od rzeźb kobiety i mężczyzny.

Najpopularniejszy jest punkt widokowy Casanova. Z postawionej tu ławeczki roztacza się widok na port jachtowy, zatokę i wyspę sv. Juraj. Na ścianie budynku wisi tablica upamiętniająca Casanovę.

Park rzeźb Dzamonja

Na dole miasteczka, wzdłuż plaży, znajduje się park pełen rzeźb – Dzamonja. Warto się tam przespacerować. Wzdłuż plaży także znajdują się wzniesienia z punktami widokowymi.

Vrsar – port

Co jeszcze można zwiedzić w Vrsar? Na pewno warto zobaczyć port – jak na tak małe miasteczko port jest naprawdę spory, a niektóre jachty wręcz onieśmielają. Można tu zobaczyć luksusowe jednostki pływające, jak i rybaków wracających z połowów. Myślę, że latem dzieje się tu dużo więcej ale nawet jesienią warto sobie zrobić spacer promenadą wzdłuż brzegu.

Przy porcie znajduje się bazylika (a raczej kościółek) św. Marii Morskiej.

Vrsar – czy warto?

Czy warto tak zaplanować wycieczkę po półwyspie Istria, by spędzić kilka godzin w miasteczku Vrsar? Absolutnie tak. Dla mnie to największe zaskoczenie tego wyjazdu. Przeurocza starówka, którą w listopadzie miałam tylko dla siebie. Latem na pewno jest bardziej gwarna i kolorowa ale wtedy nie można jej mieć na wyłączność 😉 Do tego przepiękny port i dużo zieleni – dopiszcie koniecznie Vrsar do listy najpiękniejszych miasteczek w Chorwacji. Casanovy nie spotkacie ale i tak warto 😉

No i we Vrsarze uprawia się winorośl i można próbować lokalnych trunków 😉