Włochy – Treviso – co zobaczyć w niesłusznie pomijanej sąsiadce Wenecji?

Nie wiem czy ten wpis oznacza, że wracam do regularnego pisania bloga ale nie wykluczam tego. Po 5 tygodniach podróżowania po Italii z południa na północ, po dziesiątkach wspaniałych miejsc i mnóstwie zachwytów już powoli myślę o powrocie do domu. Zwłaszcza, że pogoda na moje ostatnie dni wakacji nie zapowiada się najlepiej. Pisząc ten wpis słyszę padający deszcz i nadchodzącą burzę. Ostatnie dni mojej włoskiej podróży spędzam w Treviso. Pewnie wiele osób tę nazwę kojarzy – jeśli lecieliście kiedyś do Wenecji na pokładzie low-costowych linii lotniczych to lądowaliście właśnie w Treviso.

Treviso – lotnisko

I to właśnie z lotniska większość osób kojarzy Treviso. Lotnisko TSF Wenecja-Treviso dzieli odległość 30 km od Wenecji i zaledwie 3 km od centrum Treviso.

Z lotniska Treviso do Wenecji można dojechać  autobusem za 10 – 12 EUR. Tuż po wyjściu z terminala stoi kilka busów różnych firm, które zawiozą Was do włoskiej księżniczki Wenecji.

Ale tym wpisem chcę Was przekonać, żeby nie pędzić od razu do Wenecji tylko wsiąść w autobus nr 101, 102, 103 lub 6, który z lotniska Treviso dowiezie Was za 1,5 EUR (lub 3 EUR jeśli bilet kupujecie u kierowcy autobusu) do centrum Treviso. Bilet można kupić w informacji turystycznej w hali przylotów, w tabacchi lub przez aplikację mobilną MOMUP.

Treviso – komunikacja miejska

Treviso jest małym miastem i centrum (centro storico) można bez problemu obejść pieszo ale komunikacja miejska Treviso działa bardzo dobrze – autobusy docierają w każdy zakątek miasta, a ceny biletów nie są wysokie. Jeśli chcecie korzystać z komunikacji miejskiej Treviso to najlepiej zakupić bilet na 48h za 3,5 EUR (obejmuje też autobus lotniskowy) lub bilet na 72h za 5 EUR. Ja chodziłam pieszo.

Treviso – noclegi

Noclegi w Treviso są dużo tańsze niż w drogiej i zatłoczonej Wenecji. Wybór jest oczywiście mniejszy ale każdy znajdzie coś dla siebie. Ja spałam w hotelu B&B hotels Treviso. W samym, centrum, blisko dworca – polecam.

Treviso – co zobaczyć?

No i czas na najważniejszą część tego wpisu. Treviso – co zobaczyć w tym uroczym miasteczku? Główne atrakcje Treviso skupiają się wokół centro storico – starówki otoczonej kanałami (dlatego Treviso nazywa się czasem małą Wenecją) i murami miejskimi.

Każdy przewodnik po Treviso powinien zawierać jedną radę – wyłącz mapę i rusz szlakiem wąskich uliczek. Patrz w górę i podziwiaj fantastyczną architekturę z mnóstwem fresków lub ich pozostałości. Przysiądź na kawę lub aperola w jednej z licznych kafejek lub restauracji i oddaj się słodkiemu dolce far niente.

A jeśli bardzo chcecie wiedzieć co warto zobaczyć w Treviso to zwiedzanie Treviso proponuję zacząć od placu katedralnego i katedry – Duomo di Treviso. Na tyłach katedry znajduje się Museo Diocesano prezentujące sztukę sakralną i pozostałości mozaik wczesnochrześcijańskich.

I tu od razu ważna informacji z kategorii gdzie zjeść w Treviso. Na razie lody, nie obiad 😉 Ale od czegoś trzeba zacząć. Tuż przy katedrze znajduje się gelateria Dassie – wielokrotnie nagradzana i doceniana w całej Europie. Rzecz jasna nie mogłam się jej oprzeć 😉 Mała porcja lodów kosztuje 1,8 EUR, a są to lody naprawdę wybitne. Amaretto jest tak obłędnie migdałowe, że i litrowym kubłem bym nie pogardziła. Ricotta z cynamonem też była pyszna!

Z placu katedralnego zwiedzanie Treviso można kontynuować w kierunku Piazza dei Signori i położonego tuż obok Piazzetta Aldo Moro. Pod Palazzo dei Trecento znajduje się restauracja Da Pino. I to jest dobry adres gdzie zjeść w Treviso. Ja tym razem skusiłam się na carbonarę (8EUR). Mają też ogromny wybór pizz. Lampka prosecco 3,5 EUR. Jeśli jest więcej ludzi to niestety trzeba swoje odczekać.

Stąd można sobie zrobić spacer przez pobliskie place – Piazza Indipendenza, Piazza Liberta, Piazza San Vito. Wszędzie stoją restauracyjne ogródki gdzie można wypić kawę za 1-15, EUR czy aperola za 3 – 3,5 EUR. Owszem – ceny w Treviso są niższe niż w innych włoskich miastach. O Wenecji nie wspominając 😉

Zwiedzanie Treviso się nie liczy bez spaceru wzdłuż (i w poprzek) kanałów – Cagnan Grando, Fiume Sile i Siletto to swego rodzaju wizytówka Treviso, przez którą nazywa się to miasto małą Wenecją. Wzdłuż kanałów rozlokowane są oczywiście restauracje i kawiarnie, a przy niektórych z nich można zobaczyć wciąż działające młyny wodne. Takiej atrakcji nie ma nawet Wenecja! Przy kanałach zainstalowane są różnego rodzaju dzieła sztuki dzięki czemu są one jeszcze piękniejsze i jeszcze bardziej fotogeniczne.

Zwiedzając Cagnan Grando nie można pominąć Isola della Peschiera – wysepki, na której znajduje się targ rybny.

Tuż obok znajduje się podwórko dawnego klasztoru San Parisio. Dziś działają tam restauracje i bary.

Przy Canale della Polvieriera w Treviso warto zobaczyć bastion San Paolo.

Co jeszcze zobaczyć w Treviso? Warto na pewno zajrzeć do dzielnicy łacińskiej i uniwersyteckiej – znajduje się tu odrestaurowany dawny szpital Santa Maria dei Battuti. I jak wszędzie – knajpy, knajpki i bary. Bardzo fajne miejsce w Treviso.

Warto spacerować po Treviso niespiesznie i przyglądać się architekturze. Weneckie budynki, mnóstwo pozostałości po freskach. Treviso zachwyca na każdym kroku!

Centrum Treviso otaczają pozostałości murów miejskich – zorganizowano wokół nich park, place zabaw itp. Nie jest to miejsce, które trzeba zobaczyć ale jeśli spędzacie w Treviso nieco więcej czasu to można się przespacerować.

Z kategorii mniej znane atrakcje Treviso – Fontana Delle Tette. XVI-wieczna rzeźba z czasów weneckich. Przy okazji ważnych uroczystości w tamtych czasach z sutków leciało białe i czerwone wino 😉 Dziś tylko woda ale i tak warto zajrzeć. Rzeźba znajduje się w zaułku przy calle del Podesta – na tyłach sklepu Pinko.

Treviso – co i gdzie zjeść?

O tym gdzie zjeść w Treviso już pisałam. Dorzucę jeszcze restaurację/pizzerię Zeus przy Vicolo Avogari 14. Mają stoliki tuż nad kanałem – sceneria jest bajkowa, a jedzenie przepyszne. Pizze kosztują 6-10 EUR, makarony 8-12 EUR, pół litra prosecco 6 EUR.

Nie zapomnijcie, że sierpień to dla Włochów święty miesiąc urlopu i liczne restauracje w Treviso będą w tym czasie zamknięte na głucho. Już teraz, pod koniec lipca, na wielu wisi kartka, ze chiuso per ferie.

Prawdopodobnie z Treviso pochodzi jeden z najsłynniejszych włoskich deserów – tiramisu. Serwuje je tu każda knajpa, każda twierdzi, że ma swój tajny, magiczny przepis. Także pamiętajcie, żeby w Treviso zjeść tiramisu!

Ja jadłam tiramisu w Treviso w Caffeteria la Torre – wersja klasyczna, biszkopty mocno nasączone kawą, umiarkowanie słodkie – pyszne.

Drugie tiramisu jadłam w Crich Corner – tu była już wariacja na temat. Zamiast biszkoptów były herbatniki nasączone kawą, a sama masa była słodsza. Też fajne! Kiedyś uważałam, że takie klasyki jak tiramisu jada się wyłącznie w wersji tradycyjnej ale odkąd spróbowałam tiramisu truskawkowego w rzymskim Pompi to już nie jestem takim ortodoksem 😉

A czym je popić? Prosecco! To właśnie z rejonu Treviso pochodzi najsłynniejsze włoskie wino z bąbelkami. Dostaniecie je tu w każdej knajpie i w każdym sklepie. W knajpie cena za lampkę to 2,5 – 3,5 EUR, w sklepach butelkę przyzwoitego prosecco można kupić już za 8-9 EUR. Także jeśli zastanawiacie się co kupić i co przywieźć z Treviso to myślę, że butelka prosecco sprawdzi się idealnie 😉

Treviso – czy warto?

Czy warto wybrać się do Treviso? Tak, tak i jeszcze raz tak. Uwielbiam Wenecję – ona jest naprawdę wyjątkowa i piękna ale też mocno skomercjalizowana, zatłoczona i droga. A Treviso – bajka. Przeurocze miasteczko pełne cudownych knajpek, uśmiechniętych Włochów i architektury zachwycającej na każdym kroku. Dla mnie to jedno z odkryć tej podróży i biorąc pod uwagę, że są tu bezpośrednie loty z Poznania to jestem pewna, że wrócę tu jeszcze nie raz. Treviso – zapiszcie na swoją listę miejsc must-see we Włoszech.

Treviso jest stosunkowo niewielkie i spokojnie można je zwiedzić w jeden dzień ale zachęcam, żeby zostać tu dłużej. Zobaczyć jak miasteczko wygląda rano, gdy leniwie się budzi do życia i odkryć jego tętniącą życiem naturę wieczorem.

Edit: wpis publikuję już z Poznania. Po 5 tygodniach i 1 dniu moje wielkie włoskie wakacje się skończyły 😉

Edit 2: Już mam bilety do Treviso na wrzesień 😉

Alberobello – co zobaczyć w miasteczku trulli?

Alberobello – punkt obowiązkowy każdego planu zwiedzania Apulii. Miasteczko pełne fotogenicznych białych domków trulli po prostu trzeba w Apulii zobaczyć.

Alberobello – dojazd z Bari

Dojazd z Bari do Alberobello możliwy jest pociągiem lub autobusem. Tak jak zazwyczaj pociągi są szybszą i lepszą opcją transportu tak do Alberobello z Bari najlepiej pojechać autobusem.

Przystanek autobusowy w Bari znajduje się na tyłach dworca kolejowego, przy ulicy Via Giuseppe Capruzzi. Przystanek jest oznaczony. Trasę obsługuje firma Ferrovie del Sud Est e Servizi Automobilistici więc trzeba się rozglądać za autobusem z takim napisem.

Uwaga – bilet trzeba kupić wcześniej, kierowca nie prowadzi sprzedaży biletów. W okolicy dworca można je kupić w sklepie Biglietteria ATS (która prowadzi sprzedaż biletów różnych przewoźników) – płatność gotówką i kartą. Drugie miejsce, tuż przy przystanku to kawiarnia. Na witrynie jest naklejka informująca o sprzedaży biletów. Cena biletu z Bari do Alberobello to 4,3 EUR, przejazd trwa nieco ponad godzinę. Pierwszy autobus z Bari do Alberobello odjeżdża o 8 rano i zdecydowanie jest to najlepsza opcja na zwiedzanie Alberobello – im później tym większe tłumy turystów w Alberobello.

Alberobello – zwiedzanie

Co zobaczyć w Alberobello? Domki trulli rzecz jasna. Trulli to największa atrakcja Alberobello. A czym są te trulli? To walcowate domki z kopułą w formie stożka zwieńczoną pinaklem – smukłą kamienną wieżyczką. Budowano je z kamieni, bez użycia zaprawy. Kopuły są pokryte symbolicznymi malunkami, których znaczenie nie do końca jest jasne. Niektóre mają pochodzenie pogańskie, inne magiczne, jeszcze inne chrześcijańskie. Jedni twierdzą, że miały one chronić przed złymi czarami, inni – że miały zapewniać urodzajne zbiory. Te malunki to jedna z tajemnic i zagadek Apulii.

Trulli budowano w całej Apulii ale to właśnie w Alberobello jest ich największe zagęszczenie. Zwiedzanie Alberobello to tak naprawdę spacer pomiędzy białymi domkami. Stare miasto z domkami trulli w 1996 roku wpisano na listę UNESCO. Jak nietrudno się domyślić jest to bardzo popularne miejsce we Włoszech i zdecydowanie najbardziej zatłoczone w całej Apulii. Z tego względu polecam wybrać się tu rano – z każdą godziną tłum turystów gęstnieje. Ile czasu potrzeba na zwiedzanie Alberobello? Wszystkie atrakcje da się obejść w 2 – 3 godziny i ja tyle czasu spędziłam w Alberobello. Dlaczego nie miałam ochoty zostać tam dłużej napiszę na końcu.

Jaka jest w ogóle historia Alberobello? Skąd te białe domki? Wioska powstała w XVI wieku. Zamieszkiwali ją chłopi będący pod panowaniem królestwa Neapolu. W celu uniknięcia podatku od zasiedlenia nakazano im budowanie domów bez zaprawy, które w razie królewskiej kontroli można było szybko zburzyć, a potem odbudować. Pod koniec XVIII wieku Alberobello zyskało niezależność od królestwa Neapolu ale domki zostały.

Jak zwiedzać Alberobello? Najlepiej po prostu włóczyć się wąskimi uliczkami, zaglądać w podwórka i do domków, w których mieszczą się dziś sklepiki, bary i kawiarnie. Część trulli zamieniono na noclegi ale od razu uprzedzam, że jeśli chcecie spać w trulli to będzie to sporo kosztowało. Noclegi w Alberobello są jednymi z najdroższych w Apulii – ceny zaczynają się od 100 EUR za noc.

1400 trulli – największa atrakcja turystyczna Alberobello – znajduje się w dzielnicach Rione Monti i Aia Piccola.

Rione Monti jest większa – tu można doliczyć się ok. 1000 białych domków. Co zwiedzić w Alberobello podczas spaceru wzdłuż trulli? Jedną z atrakcji jest Trullo Siamese – Syjamskie. Ma ono 2 kopuły i wejścia z 2 różnych stron. Można wejść do środka – mieści się tam sklepik ale wnętrze szału nie robi. Historia mówi, że w tym trullo mieszkało dwóch braci, którzy byli w konflikcie ze względu na miłość do tej samej dziewczyny. Z tego powodu ich dom podzielono na 2 części z osobnymi wejściami.

Nieco dalej warto zwiedzić w Alberobello kościół Chiesa a Trullo pw. św. Antoniego z Padwy. Kościół w formie trullo wybudowano z pieniędzy ofiarowanych przez mieszkańców Alberobello, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. We wnętrzu warto zwrócić uwagę na freski.

W jednym z domków w Rione Monti znajduje się też wystawa Alberobello in miniatura – makieta domków trulli.

Nie powiem Wam gdzie zjeść w Alberobello, bo byłam tam za krótko i za wcześnie, żeby coś jeść ale wstąpcie koniecznie na lody do Martinucci. Co prawda obsługa woła o pomstę do nieba (wszyscy sprawili wrażenie ciężko obrażonych, że muszą pracować) ale same lody – przepyszne. Jest to lokalna sieciówka więc jeśli nie w Alberobello to możecie ich też spróbować w innych miejscach w Apulii.

Łącznikiem pomiędzy Rione Monti a Riona Aia jest Piazza del Popolo – plac otoczony kawiarenkami i uliczkami pełnymi dekoracji będących gotowymi kadrami na instagrama.

Tu znajdują się też dwa punkty widokowe. Pierwszy – bardziej popularny – Vista trulli Fontana del Belvedere. Jest tu dużo ludzi, wszyscy się przepychają, przestawiają cię – mocno nerwowa atmosfera a widoki takie sobie.

Drugi punkt widokowy w Alberobello, do którego trafiłam zupełnym przypadkiem okazał się dużo lepszy – ładniejszy widok, żadnych ludzi (zero, ani jednego) i można spędzić chwilę po prostu podziwiając białe kopuły. Wklepcie na mapie Villa Belvedere Bar. Wejście jest przez jakąś niepozorną furtkę, bar był zamknięty.

Stąd można przejść do drugiej części Alberobello – Rione Aia. Tutaj większość trulli jest zamieszkanych – ta część Alberobello jest mniej turystyczna.

Przy Corso Vittorio Emmanuele znajduje się m. in. pomnik Domenico Morea i jedyne dwupoziomowe trullo w mieście – Trullo Sovrano. XVIII-wieczny budynek służy dziś jako muzeum, które można zwiedzać. Wewnątrz można zobaczyć wystrój tradycyjnego domu z Alberobello. Bilet wstępu kosztuje 1,5 EUR – warto.

W okolicy znajduje się też bazylika Alberobello poświęcona św. Kosmie i Damianowi. Ich święto – 27.09 – to czas wielkiej zabawy, koncertów, jarmarków i pokazów sztucznych ogni. Przed katedrą znajduje się popiersie Jana Pawła II.

W Rione Aia znajdują się jeszcze dwie ciekawe atrakcje Alberobello – Casa d’Amore i Casa Pezzola. Casa d’Amore to pierwszy budynek w Alberobello, do budowy którego użyto zaprawy. W Casa Pezzola mieści muzeum historii Alberobello.

W Alberobello warto też zobaczyć nieodległe Palazzo Comunale – w okresie świątecznym (czyli już we wrześniu:P) ozdobione piękną iluminacją.

Alberobello – czy warto?

Alberobello to jedno z najbardziej wyjątkowych miejsc w Apulii, a nawet w całych Włoszech, a na pewno najbardziej instagramowe miejsce w Apulii 😉 Tu można robić setki zdjęć, na każdym kroku! Alberobello trzeba zobaczyć zwiedzając Apulię ale jak już wspominałam wcześniej ja po 2 godzinach się z Alberobello ewakuowałam. Czemu? Tłumy turystów (a byłam już o 9), niesympatyczni miejscowi – mam wrażenie, że zmęczeni turystami. Ludzie w Apulii są generalnie bardzo otwarci, przyjaźni i po prostu cudowni – wszędzie poza Alberobello. Byłam, zobaczyłam i wracać nie zamierzam. Mimo iż domki trulli na żywo robią niesamowite wrażenie! Więc raczej proponowałabym Wam zaplanować sobie Alberobello na max pół dnia – bardzo się cieszę, że nie zdecydowałam się na nocleg w Alberobello choć miałam przez chwilę taki pomysł.

Zwiedzanie Apulii – Ostuni – Białe Miasto – co zobaczyć?

Ostuni i Białe Miasto to jedno i to samo. Szukając informacjo o tym co warto zobaczyć w Apulii prędzej czy później trafia się na Ostuni.

Włochy i Apulia to cała masa pięknych miast i miasteczek ale nie da się ukryć, że Ostuni to miejscówka wyjątkowa! Słyszeliście kiedyś o kobiecie z Ostuni? To historia szkieletu ciężarnej kobiety sprzed 28 tysięcy lat znalezionego właśnie w Ostudni. Gotowi na zwiedzanie? To ruszamy do Ostuni – co tu zobaczyć, co zwiedzić i czy w ogóle warto się tu tarabanić?

Ostuni – dojazd

Jak dojechać do Ostuni? Dojazd do Ostuni z Bari oraz z Lecce nie stanowi żadnego problemu. Na trasie Bari – Lecce kursują pociągi, które zatrzymują się w Ostuni. Jeżdżą średnio co godzinę (rano jest przerwa między 10 a 12.30, a po południu są dodatkowe kursy co 30 minut). Cena biletu na przejazd z Bari do Ostuni to 5,8 EUR – do kupienia oczywiście w biletomatach i tabacchi.

Stacja kolejowa Ostuni położona jest 3 km od centrum miasta. Teoretycznie można przejść pieszo z tym, że nie zawsze będzie chodnik, zazwyczaj nie będzie cienia no i w drodze do miasta idzie się pod górę. Na szczęście między stacją kolejową Ostuni a centrum miasta kursują autobusy. Są one całkiem sensownie zsynchronizowane z pociągami i zazwyczaj nie trzeba czekać dłużej niż kilka minut na odjazd.

Bilet na autobus trzeba kupić w barze na stacji kolejowej – od razu w 2 strony, bo w mieście może być ciężko, zwłaszcza w porze sjesty. Bilet kosztuje 0,9 EUR. Kierowca NIE prowadzi sprzedaży biletów. Autobus ze stacji kolejowej do centrum zatrzymuje się przy głównym placu Ostuni – Piazza Liberta.

Autobus powrotny zaś ma przystanek w innym miejscu – na rogu ulic via G. Pisanelli i via Cesare Braico, dokładnie naprzeciwko restauracji Al Solito Posto – najlepiej wklepać w nawigację/mapę właśnie tę nazwę. Przystanek jest oznaczony i wisi nawet rozkład jazdy (to nie jest oczywiste we Włoszech). Uwaga – rozkład jazdy dotyczy pierwszego przystanku, z którego rusza autobus. Na wymienionej stacji autobus jest po 10 – 15 minutach. Do stacji kolejowej w zależności od trasy (czy jedzie przez cmentarz czy nie) dociera po 10-15 minutach. Brzmi skomplikowanie ale jest naprawdę proste do ogarnięcia – w razie problemów pytajcie w informacji turystycznej (przy piazza Liberta). Pracownicy dają mapki i bardzo jasno tłumaczą jak dotrzeć na przystanek.

Ostuni – gdzie zjeść?

Zanim ruszymy na zwiedzanie Ostuni trzeba coś zjeść. Restauracje w Ostuni działają jak wszędzie we Włoszech – od 12 do 14, i od 19 do 22/23/24. Pomiędzy 14 a 19 zostaje zazwyczaj opcja jakichś przekąsek i oczywiście napojów. A jakie jest jedzenie w Ostusi? Apulijskie więc najlepsze z możliwych – są sery (dużo serów!), jest makaron orechiette, są owoce morza.

No dobra, ale gdzie to wszystko zjeść w Ostuni? Naprawdę najlepsza miejscówka to Borgo Antico Bistrot. Nawet gdybyście tu u mniej o niej nie przeczytali to spacerując po Ostuni zwrócilibyście na nią uwagę. Co jest tak wyjątkowego w tym miejscu? Położenie! Stoliki na zewnątrz stojące na schodach z widokiem na morze. Bajka!

Wydawałoby się, że w takim miejscu będzie turystycznie – jedzenie drogie i niekoniecznie smaczne. a jest zupełnie odwrotnie! Borgo Antico Bistrot to miejsce gdzie można dobrze zjeść w Ostuni za naprawdę przyzwoite pieniądze. Makaron z pomidorami i burratą kosztował 9 EUR, drinki za 5 – 6 EUR. Uwaga – nie doliczają coperto! Więc jesteście jakieś 2 EUR do przodu. Można płacić kartą. Obsługa może nie do końca ogarniająca wszystko ale doskonałe widoki i jeszcze lepsze jedzenie rekompensują wszystko.

Ostuni – co zobaczyć?

No dobra, żołądek napełniony, to teraz pytanie co zobaczyć w Ostuni? Czy są tu jakieś zabytki, ciekawe miejsca, atrakcje? Może i są ale Ostuni to miasteczko stworzone do niespiesznych spacerów i błądzenia w wąskich (białych rzecz jasna!) uliczkach. Niemniej błądząc w tym labiryncie warto zwrócić uwagę na kilka miejsc.

Ostuni to miasto położone na wzgórzu i spacerując wzdłuż murów miejskich co chwila można się natknąć na jakiś punkt widokowy. Ostuni to doskonałe miejsce do podziwiania krajobrazów Apulii.

Atrakcja Ostuni to kolorowe drzwi – chyba każdy kto ma instagrama je kojarzy 😉 Te kolorowe drzwi to nic innego jak Brama do Raju – biały wapień spotyka się tu z błękitem morza oraz nieba i tworzy rajski widok. Do tego jeszcze zielone kaktusy tak bardzo charakterystyczne dla Ostuni i mamy jedno z najbardziej instagramowych miejsc w Apulii 😉 Te kolorowe drzwi znajdują się tuż brzy barze Antico Borgo.

Jeśli chodzi o zabytki Ostuni to na pewno warta wspomnienia jest katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Budowla w stylu romańsko – gotyckim może poszczycić się największymi rozetowymi oknami we Włoszech.

Tuż obok katedry warto zobaczyć Arco Scoppa – fragment pałacu biskupiego.

Warto też zobaczyć w Ostuni kościół Santa Maria della Stella – XIX-wieczną budowlę.

Tak mi jakoś nie po kolei idzie to opisywanie atrakcji Ostuni. Jeśli przyjedziecie do miasta pociągiem i autobusem to zwiedzanie Ostuni najlepiej zacząć od głównego placu miasta – Piazza della Liberta. Jest to jednocześnie brama do starego miasta Ostuni.

Pośrodku placu stoi kolumna św. Oronzo – patrona Ostuni. Na samym placu znajdziecie liczne kawiarnie i restauracje gdzie można coś zjeść albo wypić kawę.

Przy Piazza della Liberta znajduje się też kościół św. Franciszka, który warto zobaczyć w Ostuni.

Stąd już prosta droga na stare miasto ale ja jak zawsze będę zachęcała, żeby nie ograniczać się do tego co trzeba zobaczyć tylko ruszyć też w drugą stronę. Nie będzie aż tak kwiatowo i kolorowo ale wciąż biało, pusto i pięknie. Warto ruszyć za kościołem św. Ducha ulicami Via Spirito Santo czy Via Roma.

Ostuni – czy warto?

Bez wątpienia warto tak zaplanować zwiedzanie Apulii, żeby spędzić co najmniej kilka godzin w Ostuni. Miasto jest przepiękne – teoretycznie można je obejść w 2 godziny ale warto tu spędzić zdecydowanie więcej czasu – przynajmniej pół dnia, żeby niespiesznie pobłądzić w białych uliczkach, zjeść coś czy przysiąść w jakiejś miłej kawiarence z espresso czy aperolem w dłoni. Ostuni to jedna z perełek Apulii – koniecznie!

Poznań – co zobaczyć? Część I – Ostrów Tumski i Śródka

Od dawna mam w planach serię wpisów o moim mieście ale doba jest za krótka i nie nadążam. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zrealizować całą serię wpisów o ciekawych miejscach w Poznaniu. Na pytanie co warto zobaczyć w Poznaniu wiele osób odpowie rynek i koziołki. I to oczywiście prawda – to ważne i piękne atrakcje Poznania ale ja swój przewodnik po Poznaniu chcę zacząć od najważniejszego historycznie miejsca Poznania, a nawet Polski. Zapraszam na spacer po Ostrowie Tumskim. A ponieważ chciałabym te wpisy o Poznaniu podzielić na takie jednodniowe wycieczki to Ostrów pokażę Wam razem z sąsiadującą Śródką. Bo jednak sam Ostrów Tumski to miejsce na kilka godzin, nie na cały dzień. Zatem pierwsza wycieczka pt. Poznań w jeden dzień – Ostrów Tumski i Śródka. Ruszamy!

Ostrów Tumski

Ostrów Tumski w Poznaniu to jak już wspomniałam jedno z ważniejszych miejsc w historii miasta, jak i całej Polski. Tu prawdopodobnie odbył się chrzest Polski, tu powstało pierwsze polskie biskupstwo, tu spoczywają twórcy polskiej państwowości – Mieszko I i Bolesław Chrobry.

Katedra św. Piotra i Pawła

Najważniejsza budowla na Ostrowie Tumskim i jeden z najważniejszych zabytków Poznania to Katedra pw. św. Piotra i Pawła – najstarsza katedra w Polsce. Wstęp do katedry jest bezpłatny dla turystów idywidualnych, turyści zwiedzający w grupach muszą kupić bilety. Zwiedzając indywidualnie trzeba jedynie zapłacić 4 zł za wstęp do krypt.

Najwięcej oryginalnego wyposażenia katedry można zobaczyć w kaplicach, pozostała część wnętrza została zrekonstruowana po wojnie. Już wchodząc do katedry (głównym wejściem) warto zwrócić uwagę na na XV-wieczny ostrołukowy portal i brązowe drzwi przedstawiające sceny z życia św. Piotra i Pawła.

Najbardziej znane miejsce, które warto zobaczyć w poznańskiej katedrze to XV-wieczna Złota Kaplica, którą w 1834 r. przeznaczono na mauzoleum pierwszych Piastów. Całość wystroju kaplicy jest utrzymana w stylu bizantyjskim i nie da się ukryć – robi ogromne wrażenie. Często nazywana jest Kaplicą Królów Polski. Na podłodze znajduje się mozaika z napisem Miecislaus Dux Boleslaus Rex.

Podwójna kaplica Najświętszego Sakramentu mieści nagrobek godziny Górków -kasztelana poznańskiego i starosty wielkopolskiego oraz jego żony i dzieci.

Późnogotycki ołtarz główny katedry w Poznaniu został wykonany prawdopodobnie przez mistrzów wrocławskich. Do Poznania przeniesiono go w 1952 roku z Góry Śląskiej.

Do najcenniejszych elementów wyposażenia katedry w Poznaniu należy zespół pięciu płyt norymberskich. Zostały one zrabowane podczas II wojny światowej, a odnalazły się w latach 90tych w petersburskim Ermitażu. Za najcenniejszą uchodzi płyta z wyobrażeniem rycerza Łukasza Górki widniejąca na filarze niedaleko kaplicy św. Franciszka.

Perłą kaplicy św. Marcina jest obraz K. Boguszewskiego przedstawiający legendę o świętym. Znajduje się tu też pomnik arcybiskupa W. Dymka.

W podziemiach katedry można zobaczyć fragmenty katedry preromańskiej i romańskiej i domniemane fragmenty grobowców pierwszych królów Polski. Można zobaczyć też misę, która być może służyła za chrzcielnicę i z której chrzest przyjął Mieszko I.

W krypcie głównej i kryptach bocznych znajdują się grobowce ze szczątkami biskupów poznańskich.

Kościół Najświętszej Maryi Panny

W sąsiedztwie katedry znajduje się gotycki kościół NMP z połowy XV wieku. Prawdopodobnie pochowano tu Dąbrówkę i biskupa Jordana. Wnętrze zdobią polichromie projektu W. Taranczewskiego.

Muzeum Archidiecezjalne

Kolejne miejsce, które warto zobaczyć w Poznaniu. Mieści się w budynku renesansowej Akademii Lubrańskiego. W muzeum zgromadzono zabytki sztuki sakralnej. Jedną z sal poświęcono Leonowi Wyczółkowskiemu, który spędził w Poznaniu ostatnie lata życia.

Ponadto w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu można zobaczyć kolekcję malarstwa i rzeźby gotyckiej, kolekcję sztuki nowożytnej, kolekcję portretów, kolekcję argenteriów (wyrobów ze srebra) oraz kolekcję tkanin.

Za najcenniejszy zabytek Muzeum uchodzi Miecz św. Piotra. Jest to właściwie tasak, o którym wspomina już Jan Długosz w swojej kronice. Miecz miał należeć do św. Piotra, który odciął nim ucho Malchosa podczas pojmania Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Badania naukowców dowodzą, że miecz może pochodzić dopiero z XIV wieku ale nie psujmy pięknej bajki 😉

Przed budynkiem muzeum stoi pomnik Jana Kochanowskiego.

Bilet wstępu do muzeum archidiecezjalnego kosztuje 10zł, można też kupić bilet łączony za 28zł obejmujący zwiedzanie Bramy Poznania, Muzeum Archidiecezjalnego i Genius Loci.

ICHOT – Brama Poznania

Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego zostało wybudowane w 2014 roku. To jedna z najmłodszych atrakcji Poznania. W multimedialny sposób przedstawia historię Poznania i początki państwa polskiego.

Kompleks Bramy Poznania składa się z nowoczesnego budynku głównego oraz tzw. Śluzy Katedralnej. Śluza to jedna z fortyfikacji Twierdzy Poznań z lat 30-tych XIX wieku pełniąca przez lata rolę hydrotechniczną.

Dziś wyremontowana część fortyfikacji służy jako przestrzeń wystaw czasowych. Ze śluzy przechodzi się kładką (szklanym mostem) do głównego budynku Bramy Poznania.

Zwiedzanie Bramy Poznania podzielone jest na 4 części – każda w innej sali.

Część 1 – Gród – pokazuje początki osadnictwa i funkcjonowania dawnej osady na Ostrowie Tumskim. Część 2 – Woda – przedstawia historię i okoliczności Chrztu Polski. Sala 3 – Złoto – to historia rozwoju Ostrowa Tumskiego od XVI do XIX wieku. Tu można zobaczyć multimedialny odpowiednik Złotej Kaplicy z poznańskiej katedry. Sala 4 – Witraż – to najnowsza historia Ostrowa Tumskiego.

Zwiedzając Bramę Poznania nie można pominąć tarasu widokowego – z dachu muzeum można podziwiać całkiem odległe tereny Poznania i okolic. Najlepiej widać stąd całą wyspę, katedrę oraz pobliską Śródkę.

Cena biletu Wstępu do ICHOT to 20zł lub 28zł za bilet łączony, o którym pisałam wyżej. Zwiedzanie odbywa się wraz z zautomatyzowanym audioprzewodnikiem (w cenie biletu) i jest w pełni multimedialne, a w obecnej sytuacji także bezkontaktowe. Miejsce, które warto zwiedzić w Poznaniu!

Genius Loci

Ponieważ zakupiłam bilet łączony do Bramy Poznania to w jego ramach odwiedziłam też rezerwat archeologiczny Genius Loci. Oddział Muzeum Archeologicznego przedstawia pamiątki początków państwa polskiego i miasta Poznania. Zwiedzanie zaczyna się od obejrzenia 15-minutowego filmu o historii Poznania i prowadzonych w mieście badaniach archeologicznych, a następnie przechodzi się na multimedialną wystawę. Można tu zobaczyć fragmenty wałów miejskich.

Szczerze mówiąc to było dla mnie najmniej ciekawe miejsce na Ostrowie Tumskim. Dla pasjonatów archeologii i historii na pewno warte odwiedzenia ale jeśli nie siedzicie w temacie to wizyta w Genius Loci jakaś super wciągająca nie będzie.

Pałac Arcybiskupi

Na Ostrowie Tumskim warto zobaczyć także Pałac Arcybiskupi – siedzibę poznańskich biskupów. Bardzo elegancki, z pięknym dziedzińcem. Na skwerze przed pałacem stoi pomnik św. Jana Nepomucena z XVII wieku.

Most Biskupa Jordana

Po zobaczeniu Ostrowa Tumskiego przechodzimy na drugą stronę Cybiny, żeby dostać się na Śródkę. Śródka to dzielnica zrewitalizowana w ostatnich latach. Jeszcze 10 lat temu było to miejsce, gdzie nie mieli czego szukać ani turyści, ani mieszkańcy. Dziś to zarówno atrakcja dla przyjezdnych jak i ciekawe miejsce do spędzania wolnego czasu dla Poznaniaków.

Most Łączący Śródkę i Ostrów Tumski to kładka pieszo-rowerowa oddana do użytku w 2007 roku. Czerwony most jest bardzo instagramowym miejscem w Poznaniu 😉

Na poręczach mostu zakochani wieszają kłódki ze swoimi imionami. Jeśli miłość nie okaże się wieczna to jej symbolu można się łatwo pozbyć 😉

Murale na Śródce

Zaraz za mostem pojawiają się moje ulubione atrakcje Śródki – murale. Śródka to stolica poznańskiego street artu, a trójwymiarowy mural Opowieść śródecka z trębaczem na dachu i kotem w tle to jeden z najpopularniejszych murali w Polsce, który ma już prawie 5 lat. Mural oprócz tego, że jest piękny i jest kolejnym insta spotem na Śródce to opowiada historię Śródki. Jest wspomnieniem życia dawnego miasteczka, w którym pracowało wielu rzemieślników i kupców, a których dzisiaj w tym miejscu brakuje.

Drugi piękny przykład street artu na Śródce to Zielona Symfonia. Nie jest to mural ale swego rodzaju instalacja rur i rynien, która gra podczas deszczu. Niestety nigdy nie byłam na Śródce w deszczowy dzień ale nawet w pogodny instalacja wygląda uroczo!

Niedaleko znajduje się też mały mural zdobiący jedną z kamienic.

Klasztor filipinów

Co warto zobaczyć na Śródce? Na pewno klasztor filipinów – piękny późnobarokowy budynek wyremontowany i odnowiony w 2011 roku.

Śródka – gdzie zjeść?

Nie da się ukryć, że jednym z motorów rewitalizacji Śródki była restauracja i kawiarnia La Ruina i Raj. Nie będę udawać, że byłam czy jestem wielką fanką tego konceptu, bo mimo iż logika wskazywałaby, że powinnam to jakoś mi z nimi nie po drodze. Owszem – cudny wystrój, świetne serniki ale poza tym jakoś nie mogę się do Raju i Ruiny przekonać. W każdym razie dziś tych restauracji już na Śródce nie znajdziecie – są na św. Marcinie.

Zatem gdzie zjeść na Śródce? Jeśli lubicie kuchnię bliskowschodnią to na pewno HumHum – restauracja z kuchnią libańską. Pyszny humus, bardzo dobre jedzenie, latem fajny ogródek.

Jeśli chcecie spróbować dań kuchni wielkopolskiej to na pewno warto na Śródce zjeść w restauracji Hyćka. Niezależnie od tego co zamówicie do jedzenia napić trzeba się wina z hyćki albo soku z hyćki. A co to jest ta hyćka? To już musicie iść do restauracji i się przekonać 😉 Ja bardzo lubię!

Na Śródce jest w tej chwili jeszcze kilka (jeśli nie kilkanaście już) innych restauracji ale wszystkich nie zdążę odwiedzić pewnie nigdy. Generalnie wszystkie wpisują się w slow klimat Śródki więc myślę, że gdzie nie usiądziecie to dobrze zjecie.

Ufff. Mam nadzieję, że już wiecie co zwiedzać na Ostrowie Tumskim i na Śródce i że to właśnie tu znajdują się najważniejsze zabytki Poznania. Ciąg dalszy opisu atrakcji Poznania nastąpi!

Londyn mniej znany – Mała Wenecja i Paddington

Przy okazji mojego pierwszego blogowego wpisu o Londynie (o TU) obiecałam Wam moje propozycje jednodniowych wycieczek po Londynie. Mimo iż od tamtej pory byłam w Londynie kilka razy, a w szkicach wciąż wisi kilka wpisów dotyczących Londynu to żadnego planu wycieczki po Londynie nie opublikowałam…

Zatem zabieram się do roboty i dziś chcę Wam pokazać Londyn mniej znany i mniej oczywisty. Zapraszam na spacer po Małej Wenecji Londynu. Mała Wenecja to nie jest atrakcja na cały dzień w Londynie. Możecie połączyć ją z Notting Hill, Kensington albo dzielnicą Camden.

Paddington Station

Jak się dostać do londyńskiej Małej Wenecji? Najprościej znaleźć na mapie stację kolejową Paddington. Na stację Paddington można dojechać bezpośrednio z lotnisk Luton lub Stansed, z każdego większego miasta w Wielkiej Brytanii albo metrem lub autobusem z każdego miejsca w Londynie.

Tutaj muszę Wam coś wyznać – otóż uwielbiam misia Paddingtona, jego historia niezmiennie mnie wzrusza, na walizkach mam naklejki z misiem Paddingtonem i ile razy bym nie była w Londynie to sweet focię z misiem muszę sobie trzasnąć. No sorry, mam 32 lata i słabość do misia Paddingtona, bywają gorsze zboczenia 😀 Pamiętam też swoją wizytę w Londynie przed premierą pierwszej części filmu o Paddingtonie, gdy figurki misia opanowały cały Londyn. Każda miała ten sam kształt ale była innego koloru i ozdobiona innymi wzorami. Szukałam wtedy w Londynie misiów jak krasnali we Wrocławiu 😉

No ale do rzeczy – stacja Londyn Paddington to nie jest zwykła stacja kolejowa. To właśnie na tej stacji miś Paddington zaczyna swoją przygodę w Londynie. Do dziś na stacji znajduje się pomnik Misia Paddingtona okupowany i przez dzieci, i przez dorosłych. Jeśli planujecie wyjazd do Londynu z dziećmi to koniecznie wpiszcie stację Paddington w plan podróży. Na stacji znajduje się też sklep, w którym można kupić pamiątki z wizerunkiem misia oraz książki o jego przygodach.

Istnieje nawet przewodnik (wydany również po polsku) Londyn śladami Paddingtona. Chyba nie muszę mówić, że na mojej półce zajmuje honorowe miejsce 😉

Sheldon Square

Ze stacji Paddington trzeba wyjść w kierunku Sheldon Square. Tu można odpocząć, wypić kawę czy coś zjeść. I nacieszyć oczy kolorami, których tu nie brakuje. Można też podziwiać różnego rodzaju instalacje artystyczne. Bardzo fajne miejsce na odpoczynek w Londynie!

Regent’s Canal

I właściwie już jesteśmy na miejscu. Początek londyńskiej Małej Wenecji to Regent’s Canal. Kanał został zaprojektowany i stworzony w 1820 roku. Po londyńskich kanałach pływają łódki – można wybrać się w rejs. Na pewno będzie tu mniej turystów niż podczas rejsów wycieczkowych po Tamizie, a i wrażenia bardziej jak w Amsterdamie niż w Londynie.

Mała Wenecja, zwana też w Londynie Maida Vale to oaza spokoju w tym pędzącym mieście. Znajdują się tu liczne restauracje i kawiarnie na łodziach, a także awangardowe sklepy. W Małej Wenecji funkcjonują też dwa teatry – Canal Cafe i Puppet Barge. To bardzo fajne miejsce na spacer w Londynie i namiastkę wakacji nad wodą w środku wielkiego miasta.

W dzielnicy King’s Cross znajduje się Muzeum Kanałów (London Canal Museum).

Stacja Paddington to też zalążek londyńskiego metra o czym informują tablice pamiątkowe.

Jak widzicie Londyn to nie tylko Big Ben, British Museum i London Eye. Londyn to miasto, które oferuje atrakcje każdego typu – dla dorosłych, i dla dzieci. Można wracać do Londynu wiele razy i za każdym razem zwiedzać coś nowego. Jak już zobaczycie te wszystkie londyńskie must-see (bo warto!) to odkrywajcie Londyn z dala od utartych szlaków. W tym cudownym i zatłoczonym mieście są dziesiątki miejsc, gdzie turyści nie docierają (a na pewno nie masowo) i można poznać zupełnie inny, alternatywny Londyn 🙂 Bo powiedzmy sobie szczerze – na hasło kanały padają skojarzenia takie jak Amsterdam czy Wenecja, rzadko Londyn. A niesłusznie 😉

Londyn niestandardowo – dzielnica Camden i King’s Cross – Londyn śladami Amy Winehouse i Harry’ego Pottera

Dziś mój kolejny pomysł na jednodniową wycieczkę po Londynie. Zapraszam na spacer po dzielnicy Camden i wizytę na stacji King’s Cross. Tylko nie jedźcie do Hogwartu, bo w Londynie jest jeszcze całkiem sporo innych fajnych miejsc, które warto zobaczyć 😉

Opisane tu miejsca można zobaczyć w pół dnia ale będzie to zwiedzanie na szybko. Ja proponuję przeznaczyć na Camden i King’s Cross cały dzień – zacząć od śniadania na prawie pustym Camden Market (już po 10 robi się tam bardzo tłoczno), później przejść się po wszystkich atrakcjach i sklepach (a jest ich naprawdę dużo!). Następnie proponuję spacer Camden Hight Street i bocznymi uliczkami, powrót na Camden Market na obiad, a następnie spacer na King’s Cross. Jeśli chcecie sobie zrobić zdjęcie jak odjeżdżacie do Hogwartu i kupić jakieś pamiątki z Harrym Potterem to na King’s Cross też musicie spędzić ze 2 godziny.

Camden High Street

Przed Wami Londyn alternatywny – artystyczny, buntowniczy, designerski. Tak inny od turystycznego centrum Londynu.

Od czego zacząć zwiedzanie Camden? Po wyjściu ze stacji metra Camden Town wita nas główna ulica dzielnicy Camden – Camden High Street – otoczona sklepami z szalonymi witrynami i promującymi je neonami.

Małe boczne uliczki odchodzące od Camden Hight Street to najlepsze miejsce na zakup tanich pamiątek z Londynu – magnesiki, kubeczki i inne suweniry kupicie tu dużo taniej niż w centrum. W jednej z nich działa Inverness Street Market gdzie można kupić mydło i powidło.

Zanim porwą nas atrakcje Camden Market warto zrobić sobie spacer wzdłuż Regent’s Canal albo przejść go jednym z mostków (i wrócić innym). O londyńskiej Wenecji będę jeszcze pisać ale Londyn to jest miasto, które żyje wokół swoich zbiorników wodnych. Przy kanale znajdują się kawiarnie i restauracje gdzie nawet pod koniec października można było jeść i pić na zewnątrz.

Camden Market

Rynek Camden to tak naprawdę cała grupa mniejszych i większych budynków częściowo ze sobą połączonych. Główna część marketu znajduje się w budynkach dawnej stajni Pickfords.

Camden Market to najlepsze miejsce na zakupy w Londynie! Tu można kupić nietuzinkowe ubrania, biżuterię czy rękodzieło. To także atrakcja turystyczna Londynu, której nie można przegapić.

W Camden można też zjeść kuchnię z każdego zakątka świata. Jest dużo stoisk w kuchnią włoską, azjatycką czy południowoamerykańską. Ale każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jest sporo opcji dla wegetarian i wegan.

Kiedyś Camden Market funkcjonował tylko w niedziele, później dołączono soboty. Dziś fukcjonuje 7 dni w tygodniu jednak zdecydowanie najwięcej dzieje się tu w weekendy.

Na terenie Camden Market, przy Stables Market, znajduje się pomnik Amy Winehouse, która mieszkała w okolicy i była stałą bywalczynią Camden Market. Pomnik odsłonięto 14.09.2014 roku – w 31. rocznicę urodzin Amy.

Co jeszcze warto zwiedzić w Camden Market? Muzeum Waginy! Penis ma swoje muzeum na Islandii, a wagina w Londynie. Muzeum oferuje szerokie spojrzenie na waginę – od roli biologicznej po kulturową. Ja niestety nie zwiedzałam, może następnym razem 😉

Ponadto jest tu sklepik z Muminkami, sklep z lampionami, mnóstwo sklepów z ręcznie robioną biżuterią, płytami, niebanalnymi ubraniami czy butami. Raj dla zakupoholików uwielbiających awangardę!

Pirate’s Castle

Jedna z atrakcji dzielnicy Camden to zamek piracki. W tej nietypowej budowli mieści się siedziba organizacji charytatywnej zajmującej się żeglarstwem.

Co jeszcze zobaczyć w dzielnicy Camden? Na pewno warto przejść na uliczkę Hawley Mews oraz Harmood Street- to kolejne w Camden zagłębie murali.

Z Camden Market do dworca King’s Cross najlepiej przejść Hartland Road. Przy okazji można podziwiać kolejne murale i londyński streetart. Stąd najlepiej skręcić w Royal College Street gdzie z kolei można poczuć się niemal jak w Notting Hill. Tyle, że bez tłumu turystów. Może same domki nie są tak kolorowe i pastelowe ale drzwi można fotografować do znudzenia.

Przy pobliskiej Camley Street można chwilę odetchnąć w St Pancras Garden – niewielkim ale bardzo przyjemnym parku otaczającym kościół.

King’s Cross

I stąd już ostatnia prosta to celu tej wycieczki – King’s Cross Station. Każdy kto czytał (albo oglądał) Harry’ego Pottera musi to miejsce chociaż raz w życiu zobaczyć! Peron 9 i 3/4 wciąż cieszy się ogromną popularnością wśród turystów zwiedzających Londyn mimo iż od premiery ostatniej części sagi o młodym czarodzieju minęły już lata.

Jeśli chcecie sobie zrobić zdjęcie wchodząc na peron 9 3/4 to niestety swoje w kolejce trzeba odstać. Nawet, żeby wejść do sklepu z pamiątkami z wizerunkiem Harry’ego Pottera (znajduje się tuż przy peronie) trzeba poczekać w kolejce. Potteromania mimo upływu lat wciąż ma się dobrze! A jeśli do Londynu Wam nie po drodze to peron 9 i 3/4 można znaleźć też we Wrocławiu 😉 Kiedyś Wam pokażę i napiszę gdzie 🙂

Amsterdam poza utartym szlakiem – Amsterdam Noord i De Pijp

Amsterdam – jedno z moich ukochanych miast w Europie. Wielkie zauroczenie od pierwszej wizyty, ba – w Amsterdamie pojawiła się we mnie myśl, że mogłabym tam mieszkać. Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że chyba jednak mnie trochę poniosło 😉 Ale Amsterdam nadal uwielbiam i wracam tam przy każdej możliwej okazji – nawet na jeden czy na pół dnia.

O tym co zobaczyć w Amsterdamie napisano już niejeden przewodnik. Ja chciałabym Wam dziś pokazać Amsterdam mniej znany, Amsterdam z dala od turystycznych must-see i tłumu turystów. Choć żeby była jasność – Amsterdam ma mnóstwo miejsc, które trzeba zobaczyć jak Rijksmuseum czy Muzeum van Gogha. Ale dzisiejszy przewodnik jest dla tych, którzy do Amsterdamu wracają już któryś raz i chcą zobaczyć coś mniej znanego i mniej popularnego. Ale nadal amsterdamsko fajnego 😉 Zatem przed Wami nietypowe atrakcje i nieznane miejsca w Amsterdamie!

Amsterdam Noord

Wycieczkę po mniej turystycznym Amsterdamie zaczniemy od Amsterdam Noord – północnej części Amsterdamu. Znajduje się ona po drugiej stronie zbiornika wodnego, a jedyną możliwością dostania się do tej części miasta jest prom. Promy odpływają z portu przy Dworcu Centralnym i są bezpłatne. Kursują właściwie co kilka minut, przeprawa również trwa kilka minut.

Po dotarciu na drugą stronę Amsterdamu wita nas… cisza i spokój. Tak, w tym Amsterdamie zadeptanym przez turystów też może być pięknie, sielsko i anielsko. Architektura jest tu bardziej tradycyjna, ludzie chodzą wolniej i życie toczy się jakby spokojniej. Choć z miesiąca na miesiąc Amsterdam Noord staje się coraz bardziej popularny – otwiera się coraz więcej sklepów i kawiarni. Ale więcej jest tu jedynie mieszkańców, turyści wciąż rzadko docierają na północ Amsterdamu.

Ale jeśli już dotrą to często ograniczają się do Adam Lookout. Muszę przyznać, że bardzo fajna to atrakcja Amsterdamu. Znajduje się tuż za przeprawą promową i oferuje właściwe dwie atrakcje. Jedna to punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę Amsterdamu, a druga – huśtawka Over the Edge. Najwyżej tego typu usytuowana huśtawka w Europie. Cena biletu wstępu na ADAM Lookout to 13,5 EUR , za huśtawkę trzeba dopłacić 5 EUR. Bilety na punkt widokowy kupuje się na dole w kasie, za huśtawkę można zapłacić tak samo lub na górze – już przy samej huśtawce. Ja przezornie kupiłam bilet od razu na dole, bo wiedziałam, że jak zobaczę to z bliska to mogę się nie zdecydować 😉 I zapewne tak by było. Ale jak już bilet kupiony to nie ma, że boli – trzeba się pohuśtać i popatrzeć na Amsterdam z góry 😉 Widoki są naprawdę nieziemskie, kolana się uginają ale WARTO. Cudowne przeżycie – to jest jedna z tych rzeczy, które trzeba zrobić w Amsterdamie!

Po opuszczeniu punktu widokowego warto wybrać się na spacer po dzielnicy Noord – najlepiej kierować się wzdłuż kanału lub główną ulicą. Architektura zachwyca, wystawy sklepowe (i nie tylko sklepowe) zapierają dech. Wszystko oszałamia. Warto też odpocząć w parku Tolhuistuin.

W dzielnicy Amsterdam Noord znajduje się też kilka atrakcji turystycznych Amsterdamu, wśród nich Eye Filmmuseum – amsterdamskie muzeum filmu.

Amsterdam Noord to dziś mekka amsterdamskich hipsterów – tu dziś pija się kawę i jada wege-lunche. Tu znajdują się najmodniejsze sklepy i restauracje w Amsterdamie. Tu bije serce młodego Amsterdamu. To wyluzowane miasto tu jest jeszcze bardziej wyluzowane! A przy tym spokojniejsze i wolne od tłumu turystów. To jak, idziecie?

Amsterdam de Pijp

Nie wiem czy dzielnica de Pijp ma jakieś atrakcje turystyczne. Ja tam trafiłam w sumie przypadkiem. Ale zachwyciłam się totalnie. Porwało mnie tam absolutnie wszystko – od genialnych restauracji, przez zaskakujące wystawy sklepowe po spotkaną na środku ulicy… czaplę. Tak, w środku Amsterdamu! A właściwie na południu Amsterdamu. Była północ, to musi być i południe – równowaga zachowana 😉

De Pijp to dzielnica cyganerii. Słynie właśnie z uroczych restauracji (podobno dużo jest bliskowschodnich, ja jakoś nie zwróciłam na to uwagi) z cudnymi ogródkami (w grudniu są piękne! aż strach pomysleć jak wyglądają latem). W de Pijp zachwyca absolutnie każda jedna wystawa sklepowa. Klimat tej dzielnicy jest artystyczny ale jednocześnie nie nadęty. Każdy czuje się tu dobrze.

Najsłynniejsze miejsce w dzielny de Pijp to Albert Cuyp Market – targ uliczny z tradycją sięgającą XVII wieku. Otwarty jest 6 dni w tygodniu, niestety kiedy ja dotarłam do de Piijp to juz się zwijał. Ale generalnie można tu kupić wszystko – od owoców i warzyw po ciuchy vintage. To jedno z największych tego typu targowisk w Europie!

Jest jeszcze jedno ciekawe mniej znane miejsce w Amsterdamie, o którym chciałabym Wam opowiedzieć ale to już w kolejnym wpisie 🙂 #iamsterdam

Barcelona na weekend – informacje praktyczne

Barcelona – jedno z najpopularniejszych miast w Europie, odwiedzane przez dziesiątki milionów turystów rocznie. W związku z tym iż loty do Barcelony dostępne są z większości polskich miast to organizacja weekendu w Barcelonie na własną rękę nie stanowi większego problemu. W tym wpisie wszystkie informacje praktyczne odnośnie organizacji wyjazdu do Barcelony.

Barcelona – dojazd z lotniska

Główne lotnisko Barcelony – El Prat – jest bardzo dobrze skomunikowane z centrum miasta. Dojazd z lotniska w Barcelonie do centrum miasta zapewniają autobusy lotniskowe Aerobus kursujące do Placa Catalunya. Autobusy kursują zarówno z terminalu 1, jak i 2. Trzeba tylko zwrócić uwagę do którego autobusu wsiadamy w drodze powrotnej z centrum na lotnisko w Barcelonie! Cena biletu to 5,9 EUR w jedną stronę. Zakup biletu możliwy jest u obsługi przed wejściem do autobusu.

Business Lounge – Sala VIP Pau Casals

Lotnisko El Par oferuje kilka businnes lounge’ów. Ze względu na najbliższą odległość do bramki trafiłam do Sala VIP Pau Casals. Mieści się w terminalu 1. Salonik czynny jest od 5 rano do 23:30. Jest dostępny dla posiadaczy karty Priority Pass, cena wstępu bez karty – 35 EUR. Salonik jest duży, są wygodne fotele, wybór jedzenia i napojów naprawdę duży. Jest dobra kawa, coś na ciepło, szybkie przekąski, słodycze. Naprawdę pełen wybór.

Barcelona – komunikacja miejska

Komunikacja miejska w Barcelonie to przede wszystkim metro, tramwaje i autobusy. Metro w Barcelonie jest całkiem nowoczesne. Pociągi kursują często, są klimatyzowane i czyste. Bilety na komunikację miejską w Barcelonie można kupić na stacjach i w automatach. Cena biletu jednorazowego na metro w Barcelonie to 2,4 EUR. Najpopularniejszy bilet w Barcelonie to T-10, jest to pakiet 10 przejazdów w cenie 11,35 EUR. Duża oszczędność w stosunku do pojedynczych biletów!

Barcelona – gdzie spać?

Barcelona nie należy do najtańszych miast w Europie ale na szczęście baza hotelowa jest ogromna. Są tu hotele, apartamenty i hostele na każdą kieszeń. Czym się kierować przy wyborze noclegu w Barcelonie? Lokalizacją! Jeśli będzie w pobliżu stacji metra to wszędzie można szybko dotrzeć. Ja tym razem spałam w okolicy la Rambli. W listopadzie dobry pomysł ale latem, gdy Barcelona jest zadeptana turystami wolałabym spać w spokojniejszej okolicy.

Barcelona – kiedy jechać?

No właśnie, kiedy najlepiej jechać do Barcelony? Z perspektywy moich dwóch wyjazdów – jeden w sierpniu, drugi w listopadzie – mogę powiedzieć tylko jedno – nie latem! Już pomijam fakt, że latem w Barcelonie jest po 40 stopni ale ilość turystów przechodzi wszelkie wyobrażenia. Są ogromne kolejki do atrakcji turystycznych (staliśmy chyba 2 godziny w kolejce do Muzeum Picassa), są drogie noclegi i kieszonkowcy mają używanie! Jesienią jest dużo spokojniej, 5 razy mniej ludzi, ceny niższe a pogoda cały czas piękna i słoneczna. Nie jest to już oczywiście czas na plażowanie (ale kto przyjeżdża na citybreak po to, żeby leżeć na plaży?) ale na zwiedzanie – doskonały czas. Tak więc ja polecam Barcelonę wiosną, jesienią i zimą. Latem zdecydowanie nie.

Barcelona – bezpieczeństwo

Temat bezpieczeństwa w Barcelonie jest właściwie przedłużeniem poprzedniego akapitu. Po moim pierwszym pobycie w Barcelonie, który miał miejsce w sierpniu uważałam Barcelonę za jedno z najbardziej niebezpiecznych miast w Europie. Ile ja się wtedy napatrzyłam na kradzieże (to przede wszystkim!), napady i bójki. Barcelona mnie wtedy wręcz… zniesmaczyła. W listopadzie – zupełnie inna historia. Trzeba oczywiście uważać, bo to wciąż jedno z tych miast w Europie gdzie kradzieży jest najwięcej, ale jest zdecydowanie spokojniej.

Dla własnego bezpieczeństwa i świętego spokoju lepiej nie nosić w Barcelonie większej ilości gotówki ani oryginałów dokumentów. Lepiej zostawić je w hotelowym sejfie, a przy sobie mieć tylko kopię. Niestety Barcelona to jest miasto gdzie kradzieże kieszonkowe są na porządku dziennym, a policja tylko rozkłada ręce.

Przed wyjazdem do Barcelony warto kupić dobre ubezpieczenie, również to obejmujące kradzież bagażu czy sprzętu fotograficznego.

Barcelona co zjeść?

O tym co zjeść w Barcelonie i czego spróbować napiszę w osobnym wpisie. Polecane restauracje i bary tapas w Barcelonie opisałam TU.

Barcelona – czy warto?

Przez wiele lat Barcelona była moim ogromnym rozczarowaniem. Ale trudno zachwycić się Barceloną w sierpniu – gdy tłumy turystów uniemożliwiają swobodne poruszanie się po mieście, ceny są horrendalne a pogoda sprawia, że najchętniej siedziałoby się w knajpie z zimnym piwem. Barcelonę warto, a nawet trzeba odwiedzić. Trzeba zobaczyć Sagradę Familię, pospacerować po porcie, poleżeć na Barcelonecie, odwiedzić Camp Nou i oczywiście najeść się tapas i popić je hiszpańskim winem. Ale to wszystko o każdej innej porze roku niż lato!

Barcelona kulinarnie – gdzie zjeść w Barcelonie, gdzie na wino, a gdzie na tapas + najlepsze tarasy widokowe w Barcelonie

Lubię wracać do miejsc gdzie już byłam. Nie tylko dlatego, żeby zobaczyć co się zmieniło ale przede wszystkim dlatego, że są to wyjazdy innego typu. Już nie ma ciśnienia, że trzeba zobaczyć wszystkie ważne miejsca, że trzeba tak wszystko zaplanować, żeby zdążyć zwiedzić wszystko. Ten drugi (i każdy kolejny) wyjazd to jakieś pojedyncze atrakcje, których nie zdążyło się zobaczyć za pierwszym razem i przede wszystkim smakowanie już poznanego wcześniej miejsca. To jest czas na niespieszne spacery, dogłębne poznawanie lokalnej kuchni i… podziwianie miasta z różnych perspektyw.

Przed moim listopadowym wyjazdem do Barcelony zrobiłam sobie listę barów z najlepszym widokiem na miasto. I nie ukrywam, że jeden dzień spędziłam wędrując od baru do baru 😉 Ale poza barami z widokiem na Barcelonę chcę Wam w tym wpisie przedstawić moje ulubione bary tapas w Barcelonie i po prostu fajne miejsca gdzie w Barcelonie można wypić lampkę wina (hiszpańskiego rzecz jasna). Gotowi? To ruszamy zjeść Barcelonę!

Colon Hotel Barcelona, Av. de la Catedral 7

Na dobry początek Hotel Colon – zlokalizowany naprzeciwko katedry św. Eulalii w Barcelonie. Taras widokowy baru wychodzi bezpośrednio na katedrę a w grudniu także na jarmark świąteczny w Barcelonie.

Bar znajduje się na dwóch poziomach – niestety na tym wyższym trudno znaleźć wolne miejsce tak z marszu.

Bar i taras widokowy dostępne są dla wszystkich, nie tylko dla gości hotelowych. Po wejściu do hotelu trzeba kierować się cały czas prosto do windy, a w windzie wybrać ostatnie piętro.

Menu jest dosyć urozmaicone – można napić się kawy, wina czy jakiegoś klasycznego drinka. Ceny całkiem przyzwoite (jak na Barcelonę). Za lampkę cavy (nie przepadam za winem musującym ale przecież w Hiszpanii trzeba choć raz wypić cavę!) zapłaciłam 7 EUR. Można płacić kartą. Bardzo fajne miejsce na lampkę wina w Barcelonie.

The Barcelona Edition – Av. de Francesc Cambó 14

Hotel i bar położone w bliskim sąsiedztwie poprzedniego. Przepiękny ogródek z barem na dachu hotelu! Cudowna obsługa, bardzo dobre jedzenie i jak na 5-gwiazdkowy hotel bardzo przyzwoite ceny. Za patatas bravas (ogromna porcja!) i wino zapłaciłam 12 EUR.

Naprawdę jedno z najpiękniejszych miejsc w Barcelonie gdzie można wybrać się na drinka. Widoki dookoła nie są może zapierające dech w piersiach ale sam bar i ogródek – cudne. Można się rozsiąść na wygodnych kanapach i w otoczeniu zieleni popijać wino. Jeśli jeszcze dodam, że na koniec listopada można tam siedzieć w samej bluzie to już w ogóle bajka! Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce najlepsze na drinka w Barcelonie wieczorową porą to wybrałabym właśnie The Barcelona Edition.

Wstęp również wolny – na tej samej zasadzie jak poprzednio. Wchodzimy do hotelu i wjeżdżamy windą na ostatnie piętro.

Barcelo Raval – Rambla del Raval 17

A bar na dachu hotelu Barcelo Raval kilka miesięcy temu zyskał dużą sławę na instagramie. Mam wrażenie, że byli tam już wszyscy no ale zdjęcia, które widziałam zachęciły mnie do tego, żeby też tam podreptać.

Dzielnica Raval ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Ja osobiście należę do tej drugiej grupy – głównie z tego względu, że nie wydaje mi się specjalnie przyjazna i bezpieczna dla samotnie podróżującej kobiety. No ale nie przesadzajmy, za dnia spokojnie można się tam wybrać.

Bar w hotelu Barcelo Raval także dostępny jest dla wszystkich – nie tylko gości hotelowych. Różnica w porównaniu z poprzednimi miejscami jest taka, że tylko jedna (z 3 czy 4) wind dojeżdża do baru. Od wejścia do hotelu na pewno jest to ostatnia. W razie czego pokieruje Was obsługa.

Wybór napojów i ceny podobne jak w poprzednich hotelach natomiast nie da się ukryć, że widoki na Barceloną z tego baru są najlepsze. Można stąd zobaczyć caluteńką Barcelonę – od Sagrady, przez całą dzielnicę gotycką, po port. Nie da się usiedzieć w jednym miejscu. Trzeba wziąć swoje wino/kawę/drinka i tak krążyć od jednej części do drugiej i kolejnych. Barcelona w pigułce. Barcelo 360 Bar to zdecydowanie najlepszy punkt widokowy w Barcelonie!

Ayre Hotel Rosellón – Carrer del Rosselló 390

A jeśli chcecie wypić kawę z widokiem na kościół Sagrada Familia to wybierzcie się do hotelu Ayre Rosellon. Ten taras widokowy wychodzi bezpośrednio na najsłynniejszy kościół Barcelony (i chyba jeden z najsłynniejszych na całym świecie).

Po sezonie nie działa bar na dachu – napoje trzeba zamówić na dole w recepcji i z tak zakupionym napojem dopiero kierować się do windy. Tu tradycyjnie jedziemy na samą górę. I wychodzimy na taras z widokiem na Sagradę. Jeśli planujecie zwiedzanie Sagrada Familia to musicie kupić bilety na określoną godzinę. Warto przyjechać trochę wcześniej i wybrać się właśnie na kawę czy wino do hotelu Ayre. Widoki nieziemskie. Ten taras jest najmniejszy ze wszystkich opisanych i było w nim zdecydowanie najbardziej tłoczno. Ale warto. Zwłaszcza, że kawa kosztuje chyba 3 EUR.

Gats – Carrer d’en Xuclà 7

A gdzie zjeść w Barcelonie? Najlepiej w okolicy la Rambli? Bardzo fajne, choć niestety dość drogie miejsce, to Gats. Są tapas, są dania główne, sałatki, desery. No i oczywiście hiszpańskie wino. W pięknym otoczeniu, z sympatyczną obsługą (mówiącą po angielsku a to wcale nie takie oczywiste w Barcelonie). Za sałatkę i wino zapłaciłam 14 EUR ale warto – super fajne miejsce gdzie można dobrze zjeść w Barcelonie.

Churrería Laietana – Via Laietana 46

Wstyd się przyznać ale nie zawsze pamiętam co w danym miejscu zwiedzałam (przynajmniej nie od razu) ale zawsze pamiętam co jadłam. Jak ktoś mnie pyta o wyjazd do Malagi to zanim sobie przypomnę muzeum Picassa i inne atrakcje to przed oczami mam śniadania w postaci churros z czekoladą. Jedzone w słoneczny grudniowy poranek na tarasie małej kafejki.

Od tamtej pory zawsze jak jestem w Hiszpanii to chociaż raz pozwalam sobie na churros. Strasznie to niezdrowe, tłuste i kaloryczne ale… dla mnie nie ma chociażby weekendowego wyjazdu do Hiszpanii bez churros.

A gdzie zjeść churros w Barcelonie? Tylko i wyłącznie w Churrería Laietana. To bardzo mały lokal ale z długą tradycją. Czekolada jest tu gęsta ale nie budyniowa, churrosy świeżutkie i chrupiące a wszystko za jakieś 3 EUR. Pyszności!

Bar del Pla – Carrer de Montcada 2

Najprawdziwszy bar tapas w Barcelonie. Turyści mieszają się z lokalesami, wino się leje, goście przekrzykują. Dużo się dzieje, dużo się pije, dużo się jada.

Ja w ogóle jakąś wielką fanką tapas nie jestem no ale wychodząc z założenia, że jeść i pić trzeba lokalnie to z Hiszpanii do winka zawsze się na jakieś tapas skuszę. Tu padło na jakiś kulki ze szpinaku i gorgonzoli. O dziwo można się tym było całkiem nieźle najeść mimo niewielkiej porcji. Ale Bar del Pla polecam Wam w Barcelonie głównie ze względu na atmosferę – na podejrzenie jak ci młodzi (choć nie tylko młodzi) mieszkańcy Barcelony spędzają czas. I w ogóle okolica tego baru jest taka bardzo barcelońska, fajna. Gdzie na tapas w Barcelonie? Bar del Pla! Koniecznie przy barze!

Kino BCN – Carrer de Ferlandina 23

Miejsce w dzielnicy Raval gdzie warto zjeść. Można tę Raval lubić lub nie ale będąc w Barcelonie trzeba tam zajrzeć. A zjeść na pewno warto w barze o nazwie Kino, dokładnie naprzeciwko MACBA – Muzeum Sztuki Współczesnej. Już przy okazji jedzenia w Madrycie pisałam, że ja to jestem w gruncie rzeczy prosta w obsłudze – jajka i ziemniaki mnie zupełnie zadowolą 😉 Tak więc w KINO skusiłam się na moją ulubioną tortillę de patatas.

Kino to świetna miejsce w Barcelonie na tapas, na śniadanie, na kawę i na wino. Bardzo przyzwoite ceny, świetna obsługa, fajne wnętrza, przyjemny ogródek (w listopadzie!) – zdecydowanie warto rozważyć szukając fajnego baru w Barcelonie.

El Nacional – Passeig de Gràcia 24

A jeśli szukacie czegoś bardziej fancy na obiad lub kolację w Barcelonie to koniecznie odwiedźcie El Nacional. Jest to przestrzeń z barem pośrodku (super na kawę, piwo lub drinka) otoczona różnego rodzaju restauracjami. W El Nacional można spróbować kuchni hiszpańskiej i międzynarodowej, są tu dobre restauracje serwujące owoce morza, a to wszystko w przepięknych wnętrzach. Obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Barcelony!

W Barcelonie warto też oczywiście zjeść na najsłynniejszym targu – Mercat la Boqueria. Ale w związku z tym iż poza wycieczką po barach z widokiem urządziłam sobie też tour po barcelońskich targowiskach to napiszę o nich wszystkich w osobnym wpisie. Mam nadzieję, że nastąpi to szybciej niż za pół roku 😉

Notting Hill i Belgravia – najbardziej instagramowe miejsca w Londynie

Podczas całego tego koronawirusowego lockdownu nie marzyłam o wyjeździe na Fidżi, Malediwy czi jakikolwiek inny koniec świata. Najbardziej brakowało mi możliwości pojechania na lotnisko i zrobienia weekendowego (albo nawet jednodniowego) wypadu do Londynu. Od dłuższego czasu zbieram się do napisania o moich ulubionych i najpiękniejszych zakątkach Londynu. Teraz jest okazja. Dziś zapraszam Was do najbardziej malowniczych, a w XXI wieku po prostu instagramowych, miejsc w Londynie. Przed Wami kolorowe Belgravia i Notting Hill!

Belgravia

O ile Notting Hill kojarzy każdy lub prawie każdy to na hasło Belgravia wiele osób robi wielkie oczy. Otóż Belgravia to jedna z najbardziej ekskluzywnych dzielnic Londynu – jest tam sporo pięknych apartamentów na wynajem krótkoterminowy ale patrząc na ceny zawsze kończę w Chelsea 😉

Natomiast w Belgravii był praktycznie każdy kto podróżując z londyńskich lotnisk przyjechał do stacji Victoria. Belgravia zaczyna się właśnie za dworcem Victoria.

Belgravia to zagłębie instagramowych kawiarni i witryn sklepowych. Tutaj każdą jedną witrynę chce się fotografować. To nietypowe atrakcje Londynu, bo przecież ważniejsze zabytki Londynu to Big Ben czy nawet Harrods ale to pod kawiarnią Peggy Porshen Cakes ustawiają się tłumy turystów, żeby zrobić idealną fotkę na insta.

Gdzie szukać tych instagramowych miejsc w Londynie Belgravia? Najlepiej zacząć od Elizabeth Street, która reklamuje się jako prettiest street in London, a następnie przejść na Ebury street. Insta spot na każdym kroku! Wystawy sklepów zachęcaja do zakupów, witryny cukierni i kawiarni do konsumpcji.

Moje ulubione miejsce w Belgravia to Dominique Ansel Bakery przy Elizabeth Street. Bardzo blisko dworca Victoria. Nie dość, że wszystko wygląda tak, że bez filtrów można wrzucać na insta to smakuje obłędnie! Do tego genialny wystrój kawiarni – zawsze sezonowy, od wejścia po ogródek. Uwielbiam! I nie dość, że zawsze najem się tam tak, że ledwo się wytaczam (bo ja stamtąd nie wychodzę, ja się wytaczam) to jeszcze kupuję ciastko z nadzieniem migdałowym na wynos… Ono jest takie maślane, takie migdałowe, takie cudowniutkie. Aż mi ślinka pociekła i tęsknota za Londynem się włączyła.

Szukając instagramowych miejsc w Londynie czy pięknych kawiarni koniecznie wybierzcie się do dzielnicy Belgravia!

Aaaa, zapomniałabym. Jedno z miejsc, które w Belgravii niezmiennie mnie zachwyca to kwiaciarnia Moyses Stevens Florist. Z każdą wizytą inna witryna, co jedna to piękniejsza!

No i nie można oczywiście przegapić kawiarni uchodzącej za najbardziej instagramową w całym Londynie, nie tylko w Belgravii – Peggy Porschen Cakes. Niezależnie od tego czy chcecie tam wypić kawę i zjeść ciastko czy tylko sobie zrobić zdjęcie to trzeba swoje w kolejce odstać. Czy warto? Nie wiem, nie byłam w środku. Wiem za to, że o 7 rano nie ma kolejek przed wejściem 😉

Notting Hill

Zaryzykuję stwierdzenie, że Notting Hill to najbardziej znana dzielnica Londynu. Rozsławiona przez film o tym samym tytule, który rozczula nawet takich przeciwników komedii romantycznych jak ja. 100 razy bardziej wolę obejrzeć jakiś dobry dramat czy nawet thriller niż komedię romantyczną ale Notting Hill raz w roku muszę odpalić! A ta scena jak bohater grany przez Hugh Granta przechodzi przez wszystkie pory roku – przecież to jest majstersztyk.

No ale dobra, nie o Hugh Grancie to wpis, a o zwiedzaniu Notting Hill. Gdzie to w ogóle jest i co zobaczyć w Notting Hill?

Notting Hill rozciąga się na dość sporym terenie. Najładniejsze i najbardziej urocze uliczki Notting Hill to Westbourne Grove, Colville Mews, Lonsdale Road, Colville Road, Westbourne Park Road, Saint Lukes Mews, Lancaster Road, Ladbroke Walk, Ladbroke Grove i Dunworth Mews. Tu jest najwięcej kolorowych domków, tu można zobaczyć obrazki utrwalone w licznych filmach – bo ciekawostka – Notting Hill zagrało w kilkudziesięciu z nich, m. in. Love Actually. Kolejny film, który mogłabym oglądać setki razy. Notting Hill stworzone jest do niespiesznych spacerów, zaglądania w zaułki i zakamarki oraz robienia dziesiątek (jeśli nie setek!) zdjęć. Z każdą kolejną wizytą na Notting Hill robię tych zdjęć coraz więcej mimo iż widziałam to wszystko już nie raz.

Chyba jedno z najpopularniejszych i jednocześnie najbardziej instagramowych miejsc w Notting Hill to różowy domek. Jeśli chcecie go sfotografować bez tłumu innych turystów to polecam się tam wybrać wcześnie rano albo późnym popołudniem.

Pamiętajcie, że Notting Hill i te wszystkie kolorowe domki to mieszkania normalnych ludzi. Oni tam żyją, mieszkają i pracują. Tak jak Wy nie chcielibyście, żeby ktoś Wam zaglądał w okna czy robił sobie sesję zdjęciową przed drzwiami tak i oni pragną prywatności i spokoju. A turyści niestety coraz częściej o tym zapominają.

Portobello Road

Atrakcja Notting Hill to bez wątpienia targ na Portobello Road – jeden z największych ulicznych targów na świecie działający od 1870 roku.

Portobello Road to także liczne sklepy z antykami i księgarnie – wśród nich Travel Bookshop rozsławiona na cały świat przez film Notting Hill. Jeśli chodzi o sklepy z antykami to chyba każdy kojarzy czerwoną witrynę Alice’s.

Spacerując Notting Hill warto skręcić w uliczkę Denbight Terrace pełną kolorowych domków. Jedno z najbardziej instagramowych miejsc w Londynie, nie tylko w Notting Hill!

Pub Churchill Arms

I tak przy okazji jeszcze jedno instagramowe miejsce w Londynie, nie w sercu Notting Hill na granicy Notting Hill i Kensington. Mowa o pubie The Churchill Arms. Dawny dom publiczny zamieniony na bar zachwyca zmieniającymi się sezonowo dekoracjami. Raz są to kwiaty, raz choinki – zawsze dużo i zawsze na bogato. Tak sobie myślałam, że powinni rozważyć zakaz parkowania pod pubem, bo z samochodami ciężko zrobić dobre zdjęcia 😉

Notting Hill – czy warto?

O dziwo Notting Hill odwiedziłam chyba dopiero podczas swojego piątego czy szóstego pobytu w Londynie. Właściwie nie wiem czemu, zawsze było coś ważniejszego do zobaczenia. Natomiast jak już do NH dotarłam to pokochałam tę dzielnicę na zabój i wiem, że jak w końcu kiedyś po tej długiej przerwie do Londynu wrócę to będę spać właśnie w Notting Hill i tu spędzę najwięcej czasu. Notting Hill na żywo jest jeszcze bardziej bajkowe i urocze niż na zdjęciach!