Zwiedzanie Cypru – Aiya Napa i okolice – najpiękniejsze plaże Cypru i przylądek Cape Greco

To już niestety ostatni wpis z Cypru ale wydaje mi się, że z najładniejszymi widokami 🙂 Dziś zabieram Was do największej imprezowni Cypru – Ayia Napa, na najpiękniejsze plaże i przepiękny przylądek Cape Greco.

Ayia Thekla – plaża i kościółek

Nasze zwiedzanie okolic Ayia Napa zaczęliśmy od plaży Ayia Thekla położonej ok. 7 km od kurortu (w stronę Larnaki). Plaża wzięła swoją nazwę od malutkiej starej kapliczki stojącej w pobliżu. To jedna z najspokojniejszych plaż w regionie. W grudniu wszystkie były spokojne ale jeśli wybieracie się na Cypr latem gdy inne plaże są okupowane przez tłumy plażowiczów to warto sobie zapamiętać tę nazwę! Plaża jest nieduża ale bardzo urocza, woda niewiarygodnie przejrzysta. Niestety do kościółka nie udało się nam podejść, bo przy plaży trwa budowa apartamentów i dojście było zagrodzone.

Plaża Makronisos

Właściwie nie jest to jedna plaża a kilka mniejszych plaż połączonych ze sobą. Oddalone od Ayia Napa o 6 kilometrów należą do najładniejszych plaż na Cyprze. Piasek jest bielusieńki, woda tak czysta, że gdyby nie była słona to można by ją było butelkować 😀 W sezonie na plażach działają wypożyczalnie leżaków i parasoli, a wokół nich rozlokowane są bary i restauracje.

Plaża Nissi

Nissi Beach to bezsprzecznie najpoważniejsza kandydatka do tytułu najlepsza i najpiękniejsza plaża na Cyprze. Czytałam pozytywne opinie o cypryjskich plażach ale myślałam, że po wakacjach na Seszelach to już mnie żadna plaża w Europie nie zachwyci. A jednak się myliłam. Nissi jest oddalona tylko 3 km od Ayia Napa. Jest to popularne miejsce dla rodzin z dziećmi – woda jest tu zupełnie spokojna i płytka, piasek mięciutki. Są prysznice, są leżaki, są sklepy, bary i restauracje. Podejrzewam, że latem są tu ogromne tłumy, bo nawet w grudniu było tu sporo osób!

Przy plaży znajduje się laguna gdzie woda jest tak płytka, że można przejść do znajdującej się nieopodal wyspy. Sama laguna jest bajeczna, woda cieplutka nawet w grudniu ale prawdziwym gwoździem programu są widoki z tej wysepki. Wejdźcie na wzniesienie (nie jest duże, jest ścieżka – można wejść nawet boso) i podziwiajcie wielki błękit. To był mój pierwszy wielki zachwyt na Cyprze. Zresztą patrząc na zdjęcia chyba się nie dziwicie? 🙂

Ayia Napa (Agia Napa) – najgłośniejszy kurort na Cyprze

Wielokrotnie już pisałam, że duże kurorty w sezonie to jest coś co omijam szerokim łukiem. Ayia Napa od wielu lat ma opinię kurortu, gdzie przyjeżdża się na wczasy i na imprezy, a nie podziwiać zabytki. Latem dudnią dyskoteki i kluby, alkohol leje się strumieniami a miasto żyje 24 godziny na dobę. Taki klimat 😉 Zimą – cudowna cisza i spokój. Stare miasto, promenada, hotele i port (skąd od maja do października można wypłynąć w rejs statkiem) są niemal puste, działają tylko nieliczne restauracje. My akurat tu zgłodnieliśmy, weszliśmy do jednej z niewielu otwartych tawern i nie dość, że zjedliśmy tu jeden z najlepszych posiłków na Cyprze to jeszcze z tak cudowną obsługą, że momentami płakaliśmy ze śmiechu 😉 Jeśli zastanawiacie się gdzie można dobrze zjeść w cudownej atmosferze w Ayia Napa to zapiszcie sobie tę nazwę – Isaac’s Tavern. Pyszne jedzenie (genialne meze!), świetne wino no i ta wspaniała obsługa. Ceny wyższe niż w innych tawernach, w których jadaliśmy ale warto!

Wyjeżdżając z Ayia Napa naszą uwagę przy drodze zwróciły wielkie rzeźby. Nie myśląc wiele zatrzymaliśmy się i postanowiliśmy sprawdzić co to za ciekawostki. Wszak przewodnik pisał tylko o plażach i imprezach w Ayia Napa, a zwiedzanie to co najwyżej lokali rozrywkowych 😉 Okazało się, że miasto ma naprawdę fajną, w dodatku bezpłatną atrakcję – muzeum rzeźb na otwartym powietrzu. Na mapie szukajcie Ayia Napa Sculpture Park. Na ogromnym terenie znajduje się kilkaset rzeźb mających promować sztukę i kulturę. Park powstał 10 maja 2014. Początkowo rzeźby tworzyli artyści greccy i cypryjscy, dziś można podziwiać dzieła artystów z całego świata. Co roku przybywa kilkanaście nowych! Zaplanujcie swoją wycieczkę do Ayia Napa tak, żeby przyjechać tu chociaż na godzinkę. Jeśli Wasz hotel znajduje się w centrum to do parku możecie podjechać miejskim autobusem (przystanek znajduje się przy samym wejściu) lub rowerem – w sezonie w Ayia Napa działa wiele wypożyczalni rowerów.

Sea Caves

Następny punkt naszego zwiedzania tej części Cypru to morskie jaskinie oddalone o 7 km od Ayia Napa. Jeśli podróżujecie samochodem to kierujcie się znakami na sea caves. To bardzo popularna atrakcja i nawet w grudniu było tu sporo turystów. Przy jaskiniach znajduje się parking.

Jaskinie zostały wyżłobione naturalnie i są częścią Parku Narodowego Cape Greko. Kolor wody jest tu wręcz nieprawdopodobny i można się w tym błękicie zanurzyć. Nie sprawdzałam temperatury ale sporo osób się kąpało (w grudniu!) i nie wyglądali na morsów 😉 Ogromną atrakcją jaskiń jest skalne okno. Można do niego bez większego problemu zejść (po skałach więc weźcie dobre buty) i zrobić bajeczne zdjęcia. To również jedno z moich ulubionych miejsc na Cyprze, zdecydowanie warto! A nawet trzeba.

Cape Greco

Z jaskiń jedziemy dalej w kierunku koniuszka wyspy zatrzymując się po drodze przy punkcie widokowym na Capo Greco. Do samego punktu trzeba trochę dojść z parkingu ale nie jest to męcząca wędrówka. Ścieżka jest częścią jednej z tras trekkingowych, które są wyznaczone na terenie parku narodowego. Widoki z punktu są oczywiście przepiękne – widać stąd jaskinie (do których też prowadzi szlak i można dojść pieszo), widać bezkres błękitnego morza i piękną przyrodę. Stoi tam ławeczka więc można przysiąść i rozkoszować się widokami. Albo wrócić i ruszyć dalej 😉

Most Miłości

Nasz kolejny punkt zwiedzania oddalony jest o 2 kilometry. To kamienny Most Miłości – Love Bridge. Niestety ze względu na groźbę zawalenia most jest zagrodzony i można zrobić mu zdjęcie tylko z daleka, absolutnie nie można na niego wchodzić. Natomiast podróżując po Cape Greco na pewno warto się tu zatrzymać i go zobaczyć.

Uwaga – na Cyprze są dwa Mosty Miłości. Drugi, popularniejszy (i może nawet ładniejszy) znajduje się przy wyjeździe z Ayia Napa – tuż przy parku rzeźb.

Kilkaset metrów dalej znajduje się malutki uroczy kościółek Agioi Anargyroi. Biała budowla z błękitnymi kopułami – typowo grecki obrazek. Kościoła strzeże cała banda kotów 🙂

Za kościołem znajdują się schody, którymi można zejść do kolejnych jaskiń – Ayioi Anargyroi Cave. My byliśmy tam tuż przed zachodem słońca więc nie było już tego efektu wow i wielkiego błękitu. Ale jak już jesteście w okolicy to warto zajrzeć.

Tutaj ze względu na zapadający zmrok zakończyła się nasza wycieczka. Ale można pojechać jeszcze dalej w kierunku miejscowości Protaras. Po drodze są kolejne jaskinie (m. in. jaskinia Cyklopa) i plaże – Konnos, Mimosa, Fig Tree czy Lombardi.

Limassol i Plaża Gubernatora

Limassol to zupełnie inna część Cypru ale nie wiedziałam, do którego wpisu go dorzucić. Do żadnego mi nie pasował więc musi być w ostatnim 😉 Limassol zwiedzaliśmy w drodze z Nikozji do Paphos. Chociaż zwiedzaliśmy to chyba zbyt dużo powiedziane. Po prostu zatrzymaliśmy się tu na spacer i na obiad. Pogoda była mocno średnia więc nie chodziliśmy za dużo. Przeszliśmy się wzdłuż morza, a także spędziliśmy chwilę w świątecznej wiosce. Na koniec zjedliśmy nasze ulubione lody Haagen Dazs (w Limassol jest ich ogromna lodziarnia) i ruszyliśmy do Pafos.

W okolicy Limassol znajduje się plaża Gubernatora (Governor’s Beach) wg wielu rankingów będąca jedną z najładniejszych na wyspie. Cóż, pewnie przy innej pogodzie jest najładniejsza. W deszczu i chmurach była ładna ale nie zrobiła na nas takiego wrażenia jak plaże w okolicach Ayia Napa.

Zwiedzanie Cypru – Larnaka i okolice – co warto zobaczyć?

To już przedostatni wpis o Cyprze. Opisałam wszystko co mieliśmy okazję zwiedzić, mam nadzieję, że niezdecydowani nie mają już wątpliwości, że Cypr to piękna wyspa i warto ją wziąć pod uwagę planując wakacje 🙂

W tym wpisie chciałam Wam pokazać to co zwiedzaliśmy na Cyprze przez pierwsze dwa dni naszego pobytu na wyspie. Jeśli upolujecie tanie bilety na weekend to ten przewodnik jest idealną odpowiedzią na pytanie co robić i co zwiedzić w Larnace przez 2 – 3 dni.

Larnaka – co zobaczyć?

Larnaka to po turecku Skala. Mimo iż popularniejsza jest grecka nazwa to z turecką też się możecie spotkać. Czasem Skalą nazywana jest dzielnica turecka w Larnace.

Za główną atrakcję miasta uchodzi promenada Fikikoudes porównywana z tymi na riwierze francuskiej. Otoczona palmami, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to wakacje 😉 A zimą są choinki i ogromna czerwona świecąca bombka (chciałam napisać bomba ale to trochę niebezpieczne skojarzenie w dzisiejszych czasach 😉 ). Po jednej stronie promenady znajdują się sklepiki i restauracje, po drugiej miejska plaża. Dobre jedzenie w Larnace serwuje się jednak w małych uliczkach starego miasta, przy promenadzie też oczywiście można dobrze zjeść ale przynajmniej 30% drożej niż 200 metrów dalej.

Plaże w Larnace są długie (ponad 800 metrów) ale piasek jest dosyć gruby i szorstki. Mimo iż opinie o nich są podzielone to w sezonie letnim są pełne turystów. Najpopularniejsze plaże w mieście to Dasoudi (tu można uprawiać wszelkie możliwe sporty wodne), Dekelia i oddalona o kilka kilometrów od centrum McKenzie Beach. Na miejskich plażach w sezonie działają wypożyczalnie leżaków i parasoli. Są także prysznice. Pełna infrastruktura.

Spacerując promenadą naszym oczom ukaże się w końcu port jachtowy – jest on naprawdę duży. Cumują tu setki jachtów, motorówek, katamaranów i statków wycieczkowych. Latem to właśnie w tej okolicy można zarezerwować rejsy statkiem m. in. na przylądek Capo Greko.

Kościół Agios Lazaros uchodzi na najważniejszą atrakcje Larnaki i najważniejsze miejsce kultu religijnego na wyspie. Patronem kościoła i całego miasta jest św. Łazarz. W średniowieczu świątynia należała do najwspanialszych budowli w mieście. Wokół kościoła rozciąga się stare miasto pełne restauracji i kawiarni. Zimą zdecydowanie więcej tu mieszkańców niż turystów. Podczas naszej wizyty przed kościołem odbywał się świąteczny koncert chóru. Jak widać nocą kościół jest pięknie oświetlony.

Po zobaczeniu kościoła warto pobłądzić w uliczkach starego miasta. Niestety nie wszystkie są zamknięte dla ruchu kołowego przez co nie jest tam może jakoś bardzo przyjemnie ale te części, które są wyłącznie dla pieszych są bardzo fajne.

Idąc z kościoła w stronę morza dochodzi się do dawnej dzielnicy tureckiej. Bardzo łatwo można ją poznać, bo centralną budowlą jest Wielki Meczet – Buyuk Camii. Dawniej mieścił się w tym miejscu kościół katolicki ale po najeździe tureckim zamieniono go w meczet.

Niemalże naprzeciwko meczetu znajduje się kolejne miejsce, które warto zobaczyć –zamek w Larnace. Obecnie mieści się w nim Muzeum Średniowiecza. Latem w forcie odbywają się liczne imprezy kulturalne.

Panagia Faneromeni – bardzo ciekawe zabytki Larnaki. Zabytki w liczbie mnogiej, ponieważ są to dwa kościoły – stary i nowy. Mniejszą kaplicę wzniesiono na wykutej w skale podziemnej pieczarze. Podejrzewa się, że w starożytności mógł się tam mieścić fenicki grobowiec. Tuż obok znajduje się nowy, duży kościół. Niestety nowy był zamknięty, a w starym odbywało się nabożeństwo więc tylko weszłam na chwilę zerknąć ale zdjęć oczywiście nie robiłam. Kościoły są nieco oddalone od centrum Larnaki, my zobaczyliśmy je w drodze do akweduktu (o którym za chwilę).

Co zobaczyć w okolicach Larnaki?

Jeśli zrobiliście już sobie spacer po mieście to warto ruszyć dalej. Bliższe i dalsze okolice Larnaki oferują mnóstwo ciekawych miejsc, które warto zobaczyć.

Najbliższa i najbardziej znana atrakcja okolic Larnaki to Słone Jezioro. Zobaczycie je już z samolotu, lądując w Larnace oraz w drodze z lotniska do miasta. Jezioro ma powierzchnię 2,2 kilometra kwadratowego i jest jednym z największych na wyspie. Jego tafla leży poniżej poziomu morza. W okresie od grudnia do marca zimują tu flamingi, łabędzie, dzikie kaczki, pelikany i inne ptaki wodne. Brzeg jeziora to doskonałe miejsce, żeby podziwiać zachód słońca. Zresztą co ja będę pisać – wystarczy popatrzeć na zdjęcia.

Już wiecie kiedy jechać na Cypr, żeby spotkać flamingi. A nawet jeśli nie spotkacie tych żywych to na pewno w niejednym miejscu zobaczycie takie jak na powyższym zdjęciu. W grudniu flamingi były ale nie było ich dużo i raczej trzymały się daleko od brzegu. Może później jest ich więcej a może trzeba było ich szukać z innej strony jeziora…

Meczet Hala Sultan (Hala Sultan Tekke) – otoczony jest pięknym ogrodem, w którym rosną palmy, cyprysy i drzewka oliwne. No i tylu kotów co w okolicy tego meczetu to nie widziałam nigdzie indziej! Skąd w ogóle wzięły się koty na Cyprze? W dawnych czasach wyspa była opanowana przez węże. Sprowadzono koty, które miały pomóc w pozbyciu się ich. Węży dziś na Cyprze nie ma za to rozmnożyły się tak, że czasem miałam wrażenie, że jest ich więcej niż ludzi 😉

Dla muzułmanów meczet ten jest najważniejszym miejscem pielgrzymek na Cyprze. Zgodnie z tradycją w grobowcu spoczywa ciało Umm Haram – Świętej Matki – stryjecznej ciotki Mahometa i żony jednego z najwyższych wodzów armii sułtana Muawiji.

Możliwe jest zwiedzanie meczetu. Jest ono bezpłatne, trzeba się tylko odpowiednio ubrać i oczywiście zdjąć buty. Powiem szczerze, że wewnątrz nie robi jakiegoś super wrażenia ale jego położenie jest przepiękne i warto tu przyjechać, zwłaszcza, że to tylko 6 km od centrum Larnaki.

Akwedukt Kamares to jedna z mniej znanych i mniej popularnych atrakcji Larnaki. Jest oddalony kilka kilometrów od centrum więc bez samochodu raczej ciężko się tam dostać. Jeśli jednak macie samochód to zdecydowanie polecam się tam wybrać. XVIII-wieczna konstrukcja do 1939 roku zaopatrywała Larnakę w wodę. Jego budowę zlecił osmański gubernator. Akwedukt wystylizowany na rzymski robi naprawdę ogromne wrażenie.

Cypr – Pafos i okolice – co warto zobaczyć?

Paphos – jedno z najsłynniejszych i według wielu opinii najpiękniejsze miasto Cypru. Pafos to też najpopularniejsze miejsce na wakacje wśród polskich turystów – w sezonie są tu loty z Warszawy, Poznania, Wrocławia, Gdańska i Krakowa.

Pafos znajduje się w południowo – zachodniej części wyspy. Nazwa miasta pochodzi od imienia herosa Paphosa – syna Pigmaliona. Mitologia grecka mówi, że to właśnie w okolicach Pafos z morskiej piany wynurzyła się Afrodyta – bogini miłości. Często spotkacie się z określeniem Cypru jako wyspy Afrodyty, a Pafos – miasto Afrodyty. Miasto jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO więc założyłam, że w Pafos będzie co zwiedzać i co robić więc tu zatrzymaliśmy się najdłużej podczas naszego objazdu Cypru. Niestety nasz pobyt i zwiedzanie Pafos i okolic nie do końca wyglądało tak jak miało. Powody były dwa – po pierwsze święta i część interesujących nas atrakcji była zamknięta, a po drugie popsuła się pogoda i musieliśmy skrócić nasze zwiedzanie półwyspu Akamas.

Miasto dzieli się na dwie części: Kato Pafos gdzie można zwiedzić port, wykopaliska, zamek a także spędzić czas na zakupach lub w jednej z tawern oraz Ktima Pafos – centrum administracyjne miasta i dzielnicę gdzie żyją Cypryjczycy.

Promenada Leoforos Poseidonos

Centrum miasta Pafos koncentruje się wokół nadmorskiej promenady. Takie typowe stare miasto w Pafos nie występuje. Na promenadzie żyją oczywiście stali bywalcy Cypru – koty 😉

Port w Pafos to miejsce gdzie cumują małe łodzie rybackie oraz statki wycieczkowe, które w sezonie oferują rejsy m .in. do zatopionego wraku statku, do zatoki Lara oraz na półwysep Akamas. Ceny rejsów wynoszą od 10 do 30 EUR.

Przy promenadzie znajduje się rzeźba Małego Rybaka ustawiona tu w 2006 roku.

Przy promenadzie znajdują się liczne sklepy z pamiątkami, restauracje, kawiarnie i tawerny. Jeśli zastanawiacie się gdzie zjeść w Pafos to polecam przede wszystkim tawernę Hondros – nie przy samej promenadzie ale dosłownie 100 metrów od niej. Świetna rodzinna atmosfera, cudowna obsługa i bardzo dobre jedzenie. A musaka wręcz genialna. Przy promenadzie jedliśmy w The Harbour – przepyszne meze. W jednej z knajpek, której nazwy nie mogę wydobyć z pamięci piliśmy grzańca. W końcu święta to święta 😉 W okolicy Pafos znajduje się też lokalny browar z restauracją Aphrodite’s Rock Microbrewery. Bardzo chciałam tam pojechać, bo polecało mi to miejsce kilka osób ale niestety okazało się, że w oba świąteczne dni kiedy my byliśmy w Pafos było zamknięte. Jeśli ktoś z Was się wybiera na urlop do Pafos to pojedźcie tam i wypijcie za mnie piwko 😉

Na wchód portu zaczyna się plaża miejska. Plaże w Pafos są piaszczyste. Znajduje się tu mnóstwo hoteli więc domyślam się, że latem na plażach muszą być prawdziwe tłumy ludzi.

Zamek w Pafos

Pierwsza forteca stojąca w tym miejscu i broniąca dostępu do portu została wzniesiona w czasach przynależności wyspy do Cesarstwa Bizantyńskiego. Twierdza została zniszczona w 1570 roku przez Wenecjan. Za czasów panowania tureckiego zamek przebudowano, następnie zamieniono na więzienie, a w czasach panowania brytyjskiego na Cyprze pełnił rolę… magazynu soli. W 1935 roku uznano go za zabytek i od tej pory pełni głównie funkcje kulturalne – odbywają się tu spektakle w ramach festiwalu Afrodyty. Cena biletu 2,5 EUR, w sezonie otwarty jest od 8.30 do 19.30, po sezonie godziny otwarcia skrócone są do 17.30.

Za zamkiem warto spojrzeć w morze, na skałach znajduje się rzeźba nazwana jakże oryginalnie Kobieta na skale.

Chrisopolitissa – kościół Agia Kyriaki

Niedaleko ulicy Apostolou Pavlou znajduje się miejsce, którego historia sięga 45 roku, kiedy św. Paweł i Barnaba przybyli na Cypr. Wg legendy święty został tu uwięziony, przywiązany do słupa i biczowany 39 razy. W miejscu biczowania na początku IV wieku wybudowano świątynię, której ruiny można zobaczyć obok stojącego tu dziś XI-wiecznego kościoła. Sama bazylika została zniszczona w 653 roku podczas arabskiego najazdu. Prawie cały obszar pokryty jest mozaikową podłogą i ozdobiony motywami geometrycznymi.

Obok kościoła znajduje się Filar Apostoła Pawła ustawiony na pamiątkę biczowania św. Pawła. Wstęp na cały teren jest bezpłatny, kościół jest niedostępny dla zwiedzających.

Spacerując po mieście natrafiliśmy też na średniowieczne termy z lat 1191 – 1489. Nie można ich zwiedzać ale wyglądają bardzo historycznie 😉

Park archeologiczny Pafos

Park archeologiczny to muzeum na otwartym powietrzu. Mozaiki w Pafos odkryto zupełnym przypadkiem. Podczas wykopów mających na celu rozbudowę miasta odnaleziono jest z największych i najważniejszych skarbów Cypru. Odkryto wtedy pozostałości miasta z czasów rzymskich z kompleksem budowli udekorowanych jednymi z najpiękniejszych mozaik w basenie Morza Śródziemnego. W latach 60-tych obszar badali polscy archeolodzy, którzy odkryli m. in. marmurową rzeźbę Asklepiosa z czasów hellenistycznych, serię marmurowych greckich posągów i fragmenty budowli pokrytych malowidłami. Pierwsze mozaiki odkryto na początku lat 70-tych.

Nad mozaikami stworzono pomosty, po których można się przemieszczać. Część z nich została ochroniona ścianami i dachami, które mają zabezpieczać dzieła przed warunkami atmosferycznymi.

Na terenie parku można zobaczyć m. in. część Domu Ajona z najbardziej spektakularną mozaiką w Nea Pafos, Dom Tezeusza z mozaiką przedstawiającą Tezeusza zabijającego Minotaura, Dom Orfeusza z trzema mozaikami, Dom Czterech Pór Roku i Dom Dionizosa gdzie znajduje się najstarsza mozaika na Cyprze przedstawiająca Scyllę – morskiego potwora. Niestety zdjęcia nawet w 10% nie oddają wrażenia jakie mozaiki robią na żywo.

Bilet wstępu na teren parku archeologicznego kosztuje 4,5 EUR i poza mozaikami obejmuje też zwiedzanie rzymskiego odeonu i agory oraz ruin zamku Saranda Kolones. Godziny otwarcia w sezonie to 8.30 – 19.30, po sezonie do 17.30. Park jest zamknięty w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Na zwiedzanie parku trzeba przeznaczyć co najmniej 2 – 3 godziny, bo teren jest bardzo rozległy. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie spaceru w czasie letnich upałów, w grudniu było idealnie.

Na terenie parku archeologicznego znajduje się też historyczna latarnia morska z 1888 r. Spacerując bliżej morza można zobaczyć pozostałości po dawnych murach miejskich – niesamowite formacje skalne.

Saranda Kolones to kolejne bardzo fotogeniczne (chciałoby się powiedzieć instagramowe) miejsce – pozostałości bizantyjskiego zamku. Wybudowano go w VII wieku w celu ochrony portu i miasta przed najazdami arabskimi. W 1222 roku budowla została zniszczona w wyniku trzęsienia ziemi.

W okolicach wejścia do parku archeologicznego znajdują się ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Limeniotissa – Matki Bożej Portowej.

Grobowce Królewskie

Jeśli myślicie, że to już wszystkie zabytki Pafos to zapewniam, że jeszcze trochę ich jest 😉 Grobowce Królewskie to starożytna nekropolia wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Znajduje się ok. 3 km od centrum miasta. Można tu dotrzeć pieszo nadmorską promenadą lub dojechać autobusem miejskim nr 615 z dworca autobusowego mieszczącego się parkingu przy wejściu do Parku Archeologicznego. Kursy odbywają się co 15 minut. Jeśli jedziecie własnym samochodem to przed wejściem jest duży bezpłatny parking.

Wbrew nazwie, w grobowcach nie spoczywa żaden król. Ba, powstały one w czasach, gdy na wyspie nie było już królów cypryjskich. Pochowani są tu arystokraci i inni miejscy dostojnicy, m. in. namiestnicy zarządzający wyspą, łącznie około 100 osób. Służyły jako katakumby w okresie wczesnochrześcijańskim. Nazwa grobowców odnosi się do ogromu całego kompleksu. Dziś można tu zobaczyć siedem kompleksów grobowych. Podobnie jak park archeologiczny jest to bardzo duży teren, na który trzeba przeznaczyć co najmniej 2 godziny.

Bilet wstępu kosztuje 2,5 EUR. Można płacić kartą. Godziny i dni otwarcia takie same jak Parku Archeologicznego.

Okolice Pafos – co warto zobaczyć?

Pafos jest pięknym miastem ale można je spokojnie zwiedzić w jeden – dwa dni. Jeśli wybieracie się do Pafos z dziećmi to warto rozważyć wizytę w Akwarium gdzie w 72 zbiornikach żyją mniej i bardziej znane gatunki ryb z Morza Śródziemnego. Później warto wyruszyć dalej – w okolicach Paphos nie brakuje ciekawych miejsc do zwiedzania.

Skała Afrodyty – Petra tu Romiou

Największa atrakcja okolic Pafos to Skała Afrodyty. Legend dotyczących skały jest całe mnóstwo.

Jedna z nich mówi, że nazwa Petra tu Romiu (dosłownie Skała Rzymianina – Rzymianin oznacza tu Greka z Bizancjum) pochodzi od bizantyjskiego herosa Bazylego Digenisa Akritasa, który miał w tym miejscu bronić Cypru przed Arabami, rzucając w nich kamieniami. Legenda mówi, że chrześcijanin Bazyli rzucił do morza wielką skałę z Troodos, aby powstrzymać atakujących wyspę Saracenów.

Druga legenda mówi zaś, że Gaia (Matka Ziemia) poprosiła jednego ze swoich synów, Kronosa, o okaleczenie jego ojca, Urana (Niebo). Kronos odciął jądra Urana i wrzucił je do morza. Po tym jak to zrobił pojawiła się biała piana, z której wyłoniła się dziewica o imieniu Afrodyta i udała się na zgromadzenie bogów Cypru.

Cześć Afrodycie oddawano w położonym niedaleko sanktuarium. Do 312 roku p. n. e. każdy król Paphos był jednocześnie najwyższym kapłanem w świątyni Afrodyty. Co ciekawe do świątyni przybywały panny młode tuż przed swoim ślubem i… oddawały się przybywającym do świątyni mężczyznom. Taki akt był wyrazem wielkiej pobożności i czci Afrodyty. A to podobno my żyjemy w dziwnych czasach 😉

Lokalna tradycja mówi, że opłynięcie skały nago, przy pełni Księżyca i o północy, przyniesie nieśmiertelność i wieczną młodość. Niestety nie mogę potwierdzić, podczas naszego pobytu akurat nie było pełni 😉

Dojazd do Skały Afrodyty jest bardzo dobrze oznaczony – musicie tylko pilnować, żeby w odpowiednim momencie zjechać z autostrady ale te zjazdy są odpowiednio wcześniej oznakowane. Naprzeciwko plaży znajduje się bezpłatny parking z małą restauracją. Dojście do plaży prowadzi widocznym na powyższym zdjęciu przejściem podziemnym. Dojazd do Skały Afrodyty zapewnia też komunikacja miejska Pafos. Autobus 631 wyrusza z głównego dworca autobusowego w pobliżu portu. Do skały można też dojechać autobusem 630 z Pissouri. Przystanek autobusowy znajduje się w tym samym miejscu co parking.

Coral Bay – Zatoka Koralowa

Zatoka położona jest 11 km od Pafos i uchodzi za jedną z najładniejszych w okolicach Pafos. Plaża jest ogólnodostępna, jest przy niej parking, dojeżdża do niej autobus 615. Ze względu na niekorzystną pogodę spędziliśmy tam tylko chwilkę.

Zatoka Wraku – Wrak statku Edro III

4 kilometry od Coral Bay mieści się jedna z najbardziej nietypowych atrakcji Cypru – Zatoka Wraku. Już w jednym z poprzednich wpisów wspominałam, że nie tylko Zakynthos ma swoją Zatokę Wraku 🙂 A skąd w ogóle wrak na Cyprze? 7 grudnia 2011 roku frachtowiec Edro III pod banderą Sierra Leone wyruszył z portu w Limassol na Rodos. Na pokładzie znajdowało się 9 marynarzy (7 z Albanii i 2 z Egiptu). Z powodu sztormu statek zboczył z kursu i w okolicach Pafos uderzył w skałę. Załoga została uratowana przez brytyjski helikopter wojskowy.

Statek został zbudowany w 1966 r. w norweskim mieście Tonsberg. Statek jest długi na 80 metrów i waży niecałe 2500 ton. Przeprowadzono kilka badań i prób holowania wraku statku ale wnioski zawsze były te same – to zbyt trudna i ryzykowna operacja więc wrak sobie leży przy brzegu. Oficjalnie nie ma planów jego usunięcia. Miejsce jest popularnym plenerem sesji zdjęciowych… nowożeńców.

1300 metrów dalej znajduje się wrak statku Dimitrios II. Był to statek towarowy, zbudowany w 1964 roku w stoczni w Hamburgu. W momencie katastrofy pływał pod banderą Hondurasu. 23 marca 1998 roku transportował drewno z Grecji do Syrii. Tu historia jest bardziej filmowa, bo okazało się, że świadectwa kwalifikacji greckiego kapitana i pakistańskiego pierwszego oficera były podrobione. Cała załoga na szczęście została uratowana.

Wrak znajduje się dosyć daleko od brzegu, można wyraźnie zobaczyć podczas podróży wzdłuż centrum Pafos do Coral Bay. Widać go także z terenu Grobowców Królewskich. Jak już wspominałam wcześniej w okresie letnim są organizowane rejsy wycieczkowe w pobliże wraku.

Półwysep Akamas – morskie jaskinie

Z Zatoki Wraku chcieliśmy kierować się dalej na półwysep Akamas ale jak widzicie na zdjęciach pogoda była tego dnia fatalna. Dojechaliśmy dosłownie 1,5 km do jaskiń morskich – w deszczu i wichurze zrobiliśmy kilka zdjęć i postanowiliśmy wrócić do Pafos. Jaskinie są oczywiście uformowane naturalnie, podejrzewam, że w słońcu wyglądają bajkowo. Ale nawet w takiej pogodzie zrobiły na nas wrażenie. Na końcu półwyspu Akamas znajduje się błękitna laguna – niestety ze względu na pogodę już ją sobie odpuściliśmy. Następnym razem 😉

Z Coral Bay do zatoki wraku i jaskiń wiedzie droga Sea Caves Avenue. Wzdłuż niej, w okolicy miejscowości Peja, znajdują się uprawy oliwek, winorośli i… bananowców. Cypr jest jednym z niewielu miejsc w Europie, gdzie znajdują się plantacje bananów. Produkcja jest w całości przeznaczona na cypryjski rynek, gdyż banany nie spełniają norm europejskich i nie mogą być eksportowane. Będąc w Pafos zdecydowanie warto tam pojechać, droga jest mało uczęszczana (przynajmniej w grudniu) i można się spokojnie zatrzymać porobić zdjęcia.

Nikozja – zwiedzanie jedynej na świecie stolicy podzielonej między dwa kraje

Nikozja – największe miasto Cypru i stolica wyspy. Nie uchodzi za miasto atrakcyjne turystycznie ale znajduje się niemalże pośrodku wyspy więc wiadomo było, że prędzej czy później do niego trafimy. Zwłaszcza, że w okolicy Nikozji przekraczaliśmy granicę między turecką a grecką częścią Cypru. Jeśli zastanawiacie się czy na zwiedzanie wystarczy jeden dzień to uspokajam – w jeden dzień przejdziecie Nikozję 5 razy. Myślę, że na stolicę Cypru wystarczy poświęcić 3 – 4 godziny i to wliczając przerwę na kawę albo obiad. No chyba, że chcecie zwiedzać każde muzeum to wtedy jeden dzień będzie w sam raz 😉

Nikozja czy Lefkozja?

No właśnie, jak brzmi nazwa stolicy Cypru? W Polsce znamy Nikozję natomiast na znakach drogowych zobaczycie Lefkozję. Więc jadąc do stolicy wynajętym samochodem kierujcie się na Lefkozję. Skąd ta podwójna nazwa? Na Cyprze obowiązują trzy języki urzędowe: grecki, turecki i angielski. Nikozja to nazwa angielska, zaś Lefkozja grecka. Jeśli chcemy skomplikować jeszcze bardziej to można dodać trzecią nazwę – turecką – Lefkos. Ale ta ostatnia jest praktycznie nieużywana.

Nikozja – podział

Nikozja jest jedyną na świecie stolicą podzieloną między dwa państwa. Pomiędzy częścią grecką i turecką przebiega strefa buforowa – Zielona Linia – ustanowiona w 1963 roku.

Nikozja – przejście graniczne

Przy ulicy Ledra znajduje się piesze przejście graniczne. Spacerując po Nikozji możecie bez problemu zwiedzić część grecką i turecką przechodząc przez przejście graniczne. Przejście jest jedno, reszta miasta przedzielona jest przez mur. Do przekroczenia granicy potrzebny jest dowód osobisty lub paszport, które są skanowane dwukrotnie – i po stronie greckiej, i po tureckiej. Nie jest potrzebna żadna wiza, nie dostaje się żadnej pieczątki. Wszystko idzie szybko i sprawnie, łącznie z oczekiwaniem w kolejce zajęło nam to maksymalnie 5 minut.

Nikozja – co zobaczyć w części greckiej?

Nasze zwiedzanie Nikozji zaczęliśmy od części greckiej. Na stare miasto wchodzi się przez miejskie obwarowania, z których najsłynniejsza jest Brama Famagusty. My jednak zaparkowaliśmy samochód w okolicy Placu Wolności (Platia Elefterias) i właśnie stąd zaczęła się nasza wycieczka. Stare miasto po stronie greckiej to wyłączone z ruchu samochodowego ulice handlowe – Ledras i Onasagorou. Otaczają je budowle z czasów rządów brytyjskich, w których urządzono liczne sklepy, kawiarnie i restauracje. Mam wrażenie, że tam wszyscy robią zakupy! A może to był tylko taki przedświąteczny szał…

W greckiej części Nikozji warto zobaczyć dzielnicę Laiki Geitonia. Leży ona na wschód od ulicy Ledras i jest najbardziej tradycyjną częścią miasta. Dawniej była dzielnicą rozpusty i turystom odradzano jej zwiedzanie. Jej atrakcją nie są żadne zabytki ani muzea ale tradycyjna atmosfera. Nie da się ukryć, że widać tu też biedę, brud i bałagan. Ale ja sama doszłam do wniosku, że nigdzie nie widziałam tam fotogenicznego i uroczego pierdolniku.

W dawnym ratuszu mieści się targowisko miejskie ale my zwiedzaliśmy Nikozję w niedzielę i targ był zamknięty. Za ratuszem znajduje się pałac arcybiskupi, a w nim Muzeum Bizantyjskie.

Niewątpliwa atrakcja turystyczna miasta to kościół Faneroumeni położony przy placu o tej samej nazwie. Obok kościoła mieści się tu też meczet Arablar Camii, który niestety jest niedostępny dla zwiedzających.

Jeśli odwiedzacie Cypr zimą to wiedzcie, że południowa części Nikozji ma swój jarmark świąteczny. Tak, tak – Mikołaje, ciastki i choinki w pełnym słońcu. Świąteczne przeboje w głośnikach, grzaniec też był! Jarmark bożonarodzeniowy w Nikozji mieści się przed budynkiem ratusza (nowego, nie tego od targowiska, przy placu Wolności) i jest raczej atrakcją dla dzieci ale będąc w mieście warto tam zajrzeć chociaż na chwilę.

Nikozja – co zobaczyć w części tureckiej?

Przed odwiedzeniem Nikozji myślałam, że ciekawsza będzie strona grecka, a okazało się, że zdecydowanie bardziej podobała mi się strona turecka (północna) Nikozji. Po przekroczeniu granicy wchodzimy w inny świat.

To co koniecznie trzeba zwiedzić w tureckiej części Nikozji to meczet Selimiye – dawna katedra Mądrości Bożej (Hagia Sophia – nie była to katedra św. Zofii jak pisze niejeden przewodnik!) i kościół koronacyjny Lusignanów. Jest to najstarszy zabytek sztuki gotyckiej na Cyprze. Jego dwa 50-metrowe meczety widać już z daleka. Po zdobyciu miasta przez Turków kościół został splądrowany i zniszczony, a następnie przerobiony na meczet. Wejście jest bezpłatne, trzeba być odpowiednio ubranym, jak do każdego meczetu wchodzi się bez butów, a kobiety muszą mieć zasłonięte włosy.

W okolicy znajduje się kryty bazar Bandabuliya – w niedziele także zamknięty. W jednej z uliczek w okolicy odbywał się mini targ świąteczny.

Buyuk Han to kolejne ciekawe miejsce, które trzeba zobaczyć na starym mieście. Jest to dawny karawanseraj. Tu zatrzymywali się handlarze podążający jedwabnym szlakiem, by sprzedawać przyprawy czy tkaniny. W kolejnych latach pełnił przeróżne funkcje – mieściło się tu więzienie czy przytułek dla ubogich. Od 2002 roku jest atrakcją turystyczną z licznymi sklepikami i kawiarniami. Uchodzi za najlepszy przykład architektury osmańskiej w mieście. BARDZO przyjemne miejsce.

W tureckiej części Nikozji znajduje się też popularna na instagramie ulica z parasolkami. Jest to właściwie zewnętrzna część restauracji Bibliotheque. To miejsce, w którym zdecydowanie warto zjeść – mają pyszne przekąski (ser halloumi zapiekany w cieście z ziołami, pyyycha!), mają tureckie piwo. Obsługa bardzo przyjemna no i super otoczenie. Można płacić kartą oraz w euro, ceny są niższe niż w greckiej części Nikozji. W tureckiej części Nikozji oficjalna waluta to tureckie liry ale podobnie jak w pozostałej części Cypru północnego wszędzie przyjmowane są płatności w euro. Jeśli chcielibyście koniecznie płacić lirami to na starym mieście są też bankomaty i kantory.

W części tureckiej też oczywiście kwitnie handel. O ile w części greckiej są sklepy znane z innych europejskich miasta to część turecka to takie bazary znane z Bodrum czy Antalyi. Na szczęście sprzedawcy nie są tak nachalni jak w kontynentalnej Turcji, da się przejść spokojnie 😉

Nikozja -streetart

Wielokrotnie już pisałam o swoim uwielbieniu dla streetartu. Spacer po centrum Nikozji to doskonała okazja do podziwiania sztuki ulicy. Niektóre dzieła są już dość zniszczone i widać na nich ząb czasu ale i tak robią świetne wrażenie. Chyba nawet bardziej podobały mi się te w rejonach mniej turystycznych – takie całkiem zaniedbane, przykurzone i zapomniane przez wszystkich. Obserwujcie ściany, bo Nikozja jest stolicą cypryjskiego streetartu!

Nikozja – czy warto?

Nie da się ukryć, że nie jest to najpiękniejsze miasto Cypru i gdyby leżało gdzieś na jakimś uboczu i trzeba by tam specjalnie 50 kilometrów jechać to powiedziałabym, że niekoniecznie. Ale miasto leży w centrum wyspy i zwiedzając ją na pewno będziecie przejeżdżać w okolicy. Warto się tu zatrzymać na kilka godzin – zrobić sobie spacer po mieście, wypić kawę albo piwo (koniecznie w części tureckiej!) i podejrzeć jak się żyje w mieście podzielonym na pół. Bezpieczeństwo na starym mieście jest dokładnie takie samo jak na reszcie wyspy, nie ma się czego obawiać. Pamiętajcie tylko, że nie wolno robić zdjęć na granicy ani żołnierzom.

Cypr Północny – atrakcje, które warto zobaczyć w dwa dni

Podczas tygodniowego pobytu na Cyprze tak podzieliliśmy czas, żeby 2 dni spędzić w północnej, tureckiej części wyspy.

Krótka historia podziału Cypru

Nie jestem wielką fanką pisania (czytania zresztą też) o historii ale w przypadku podziału Cypru trzeba o tym co nieco wiedzieć. Historia konfliktu sięga początku XX wieku, w 1959 roku podjęto próbę kompromisu ale ostatecznie sytuacja zakończyła się tak, że 15.07.1974 doszło do zamachu stanu, Turcja wprowadziła na Cypr wojsko i rozpoczęła się regularna wojna. W lutym 1975 Turcy ogłosili powstanie Federalnego Państwa Turków Republiki Cypryjskiej, które uznaje tylko Turcja. Od tej pory wyspa jest podzielona.

Dobra rada – unikajcie tematu sytuacji politycznej w rozmowach z Cypryjczykami. Oni sami takiej dyskusji z turystami raczej nie zaczną ale jeśli Wy poruszycie temat polityki to może się wywiązać burzliwa dyskusja.

Cypr północny – przekraczanie granicy

Wypożyczonym samochodem granicę między Cyprem a Cyprem północnym można przekroczyć w Ayios Dometios w okolicach Nikozji (my korzystaliśmy z tego przejścia), Ayios Nikolaos i Astromeritis. Wszystkie przejścia graniczne są czynne 24 godziny na dobę, kontrola dokumentów odbywa się zarówno po stronie greckiej, jak i tureckiej. Wszystko idzie sprawnie i szybko.

Żeby wjechać z części południowej do północnej wypożyczonym samochodem trzeba kupić na granicy tureckie ubezpieczenie. Jego cena to 20 EUR za 3 dni. Jeśli planujecie dłuższy pobyt na północy to musicie kupić ubezpieczenie na 30 dni, którego koszt wynosi 35 EUR. Płatność za ubezpieczenie możliwa jest wyłącznie gotówką. Samochodem wypożyczonym w greckiej części Cypru bez problemu wjedziecie do części tureckiej ale w drugą stronę to nie działa! Jeśli wypożyczycie samochód w części północnej to możecie się nim poruszać tylko po Cyprze północnym.

W Nikozji, na starym mieście, znajduje się piesze przejście graniczne, zlokalizowane przy ulicy Ledra. O tym jakie dokumenty są potrzebne do przekroczenia granicy, jakie są ceny na Cyprze północnym, na co uważać, co tam zjeść i czy na Cyprze jest bezpiecznie pisałam w TYM wpisie więc nie będę się powtarzać, a teraz zapraszam na krótki przewodnik turystyczny po Cyprze północnym.

Kyrenia – co zobaczyć?

Po przekroczeniu granicy w okolicach Nikozji udaliśmy się do Kyrenii (w wersji tureckiej Girne), gdzie przez 2 noce spaliśmy. Jest to dobra baza wypadowa, bo jest blisko do granicy, jest stąd dobry dojazd w inne części Cypru Północnego, jest tu dobrze rozwinięta baza hotelowa i gastronomiczna. Jeśli spędzacie swoje wakacje w greckiej części Cypru to wiele biur podróży organizuje wycieczki fakultatywne do Kyrenii i na okoliczne plaże.

Kyrenia jest też bardzo uroczym miastem. Nazywa się ją zresztą turystyczną stolicą Cypru Północnego. Wybrzeże jest tu najpiękniejsze, a poza morzem i plażą są też góry. Kyrenia jest miastem portowym bogatym w antyczne ruiny i zabytki.

Nad miastem góruje zamek. Budowla została wzniesiona przez Rzymian w I wieku naszej ery. Zamek pełnił rolę obronną i nigdy nie został zdobyty. Zamek w Kyrenii był przez lata siedzibą władców miasta. Znajdował się kolejno pod panowaniem bizantyjskim, krzyżowców, Wenecjan, Osmanów i Brytyjczyków. Jego narożniki zajmują okrągłe wieże dobudowane przez Wenecjan w XVI wieku. Po zajęciu miasta przez Turków w zamku mieściło się więzienie. W 1976 roku w zamku utworzono Muzeum Wraku eksponujące grecki statek towarowy, który zatonął około 300 roku p. n. e. (!) w czasie burzy w okolicach Kyrenii. Jego szczątki wydobyto dopiero w latach 70-tych XX wieku. Bilet wstępu do zamku kosztuje 6,5 EUR.

W czasach swojej świetności port w Kyrenii był miejscem handlu. Eksportowano stąd pszenicę, strąki drzewa świętojańskiego, oliwki, osły i kozy. Importowano natomiast drewno, wyroby ceramiczne i tkaniny. Dziś jest on miejscem turystycznym – cumują tu statki wycieczkowe, jachty i łodzie rybackie. Stąd organizowane są rejsy po zatoce. Zarówno takie krótkie 1-godzinne na zachód słońca, jak i całodniowe połączone z nurkowaniem i kąpielą w morzu.

Wokół portu koncentruje się życie miasta – pełno tu kawiarni i restauracji ze stolikami na zewnątrz (także w grudniu!), a promenadą spacerują turyści i mieszkańcy. I oczywiście koty! Bardzo przyjemne i malownicze miejsce. Spędziliśmy tu kilka godzin i nie mieliśmy dość.

Atrakcją Kyrenii jest też Muzeum Ikon, które mieści się w kościele Archanioła Michała. Muzeum było zamknięte a sam kościół robi wrażenie krzyczącego wręcz o remont.

Stare miasto w Kyrenii w ogóle jest dość zniszczone – są tu liczne pozostałości murów obronnych miasta, meczetów i kościołów katolickich.

Przy dużym parkingu nieopodal portu znajduje się cmentarz z czasów osmańskich, gdzie pochowano żołnierzy służących na zamku oraz ofiary chorób zakaźnych.

Alagadi Turtle Beach – Plaża Żółwi

Plaże są piaszczyste, znajdują się ok. 15 kilometrów od Kyrenii. Są one trzy ale położone bardzo blisko siebie i spokojnie można zrobić sobie po nich dłuższy spacer. Nazwa plaż pochodzi oczywiście od ich mieszkańców. Żółwie morskie na Cyprze północnym są objęte programem ratunkowym dzięki któremu ich populacja z roku na rok rośnie. Na Cyprze występują znane z innych krajów basenu Morza Śródziemnego żółwie karetta oraz żółwie zielone, które składają jaja tylko na Cyprze i w Turcji!

Od końca maja do końca września Centrum Ochrony i Badań Żółwi Morskich Alagadi prowadzi punkt informacyjny przy plaży. Działa on w godzinach 9:00 – 20:30. Wolontariusze opowiadają o żółwiach, o swojej pracy i o programie ochrony żółwi. W okresie lęgowym wstęp na plażę w nicy jest zabroniony – drogi dojazdowe do plaży są zagrodzone, jednak małe grupy osób, w towarzystwie wolontariuszy mogą podglądać  migrację żółwi.

W grudniu można podziwiać tylko plażę, żółwi niestety nie ma.

Opactwo Bellapais – Klasztor Pokoju

Klasztor znajduje się w wiosce Bellapais położonej w 5 kilometrów od Kyrenii. Jeśli zastanawiacie się co zobaczyć w okolicach Kyrenii to polecam właśnie Bellapais. Opactwo zostało zbudowane w latach 1198 – 1205. Budynek, który można dziś zwiedzać zbudowali francuscy mnisi augustianie.

Można tu także zobaczyć starożytną greckokatolicką cerkiew Matki Boskiej w Białej Szacie. Sam budynek klasztoru uchodzi za najbardziej spektakularny i najpiękniejszy przykład rzemiosła artystycznego we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Nazwa opactwa jest prawdopodobnie zniekształceniem francuskiego Abbaye de la paix – Opactwo Pokoju. W maju każdego roku w ruinach opactwa odbywa się festiwal muzyki poważnej.

Z tarasów widokowych na terenie klasztoru rozciągają się przepiękne widoki całej okolicy. Znajduje się tu też kawiarnia, restauracja i bar z winem gdzie można przysiąść i podziwiać przepiękny budynek.

Bilet wstępu kosztuje 2 EUR.

Warto też zrobić sobie spacer po miasteczku – w grudniu jest zupełnie wyludnione ale przyjemnie się spaceruje po wąskich uliczkach.

Zamek św. Hilariona

W północnej części Cypru znajdują się trzy zamki zbudowane przez Bizantyjczyków po arabskich nalotach na wyspę. Te zamki to Buffavento, zamek Kanta i zamek św. Hilariona. My zwiedzaliśmy dwa ostatnie, na Buffavento nie starczyło nam czasu.

Zamek Hilariona znajduje się 10 kilometrów od Kyrenii i jest to miejsce, które koniecznie trzeba zwiedzić podczas wycieczki na Cypr Północny, zwłaszcza jeśli przyjeżdżacie na wakacje z dziećmi. A dlaczego? Otóż ta twierdza zainspirowała samego Walta Disneya do stworzenia zamku w bajce o Królewnie Śnieżce.

Zamek był pierwotnie klasztorem, założonym około 800 roku, kiedy mnich imieniem Hilarion wybrał to miejsce na swoją pustelnię po ucieczce na Cypr z Ziemi Świętej. Prawdopodobnie około 1100 roku klasztor zamieniono na zamek mający chronić wyspę przed arabskimi piratami. Znaczna część zamku została zniszczona przez Wenecjan w XV wieku. 20 lipca 1974 roku w okolicach zamku lądowały główne siły tureckich spadochroniarzy.

Zamek podzielony jest na trzy części. Dolna i środkowa służyły celom gospodarczym – były tu stajnie i pomieszczenia mieszkalne dla żołnierzy. Górna część mieściła rezydencje rodziny królewskiej. Na klifie nad dolną częścią zamku znajduje się wieża księcia Jana. Najniższa część zamku mocno ucierpiała w pożarze w 1995 roku.

Z zamku rozpościerają się bajkowe widoki na cypryjskie wybrzeże. Tu zresztą nie ma co pisać – zdjęcia mówią wszystko.

Bilet wstępu kosztuje 2,5 EUR. Zdecydowanie warto tylko nie zapomnijcie o porządnych butach – spora część trasy to schody ale są też fragmenty strome i zniszczone gdzie w klapkach czy sandałkach można sobie zrobić krzywdę.

Zamek Kantara

Najbardziej położony na wschód z trzech zamków jest zamek Kantara. Dokładna data jego budowy pozostaje nieznana, źródła wspominają o zamku dopiero w 1191 roku, kiedy Ryszard Lwie Serce podbił wyspę.

Kantara znajduje się na wysokości 630 metrów nad poziomem morza. Zamek otoczony jest grzbietami granitu i piaskowca, które były głównym materiałem budowlanym do budowy zamku. Dziś pozostały po nim tylko ruiny ale wciąż można obejrzeć południowo – wschodnią wieżę, pomieszczenia mieszkalne, strażnicę i bastion północno-wschodni. Najpiękniejsze są oczywiście widoki roztaczające się z góry – widać całe bogactwo zieleni półwyspu.

Na szczycie zamku znajdują się ruiny Komnaty Królowej – ufortyfikowanej kaplicy zniszczonej podczas tureckiego bombardowania morskiego w 1525 roku i splądrowanej w XIX wieku.

Bilet wstępu kosztuje 2 EUR, dojazd do zamku wiedzie kilkanaście kilometrów pod górę wąską i krętą drogą. Dla niedoświadczonych kierowców może to być wyzwanie. Tu również chodzi się po kamieniach, konieczne są dobre buty.

Półwysep Karpaz

Miejsce najczęściej pomijane przez turystów podczas zwiedzania Cypru północnego, bo nie ma tu zabytków, zamków ani uroczych miasteczek. Półwysep Karpaz to Park Narodowy – ciąg zielonych wzgórz porośniętych dziką i uprawną winoroślą, sadami owocowymi i gajami oliwnymi, naturalny rezerwat dla niezliczonych gatunków ptaków i dziko rosnących roślin.

W starożytności tereny te były gęsto zamieszkane, dziś są praktycznie opuszczone. Do 1998 roku ze względu na wąskie i kiepskiej jakości drogi tereny te były też niedostępne dla turystów ale dziś poruszanie się po półwyspie nie stanowi żadnego problemu.

Trzeba tylko uważać na krowy i osły, które mogą nam wyskoczyć przed samochód. Informują o tym odpowiednie znaki. Dla mnie największą atrakcją tej wycieczki były dzikie osiołki. Jak tylko się dowiedziałam, że na Cyprze osły żyją na wolności to wiedziałam, że my na tę część wyspy przyjedziemy i będziemy tyle jeździć aż je spotkamy. Osły naprawdę są dzikie i jak zaczniecie się do nich zbliżać to one będą uciekać. Więc selfie z osłem nie wchodzi w grę ale z daleko stadko można zobaczyć. I sfotografować rzecz jasna.

Cypr północny – czy warto?

Bez najmniejszych wątpliwości – warto wybrać się choć na jeden dzień na Cypr Północny. Jest zupełnie inaczej niż na południu. Ani lepiej, ani gorzej, po prostu inaczej. Zdecydowanie bardziej dziko i mniej turystycznie – ale to duży plus (gdyby ktokolwiek miał wątpliwości). Przyroda oszałamia, ludzie są niezwykle gościnni i otwarci. Kierowcy trochę szaleni ale wszystko do ogarnięcia 😉 Ja bardzo polecam i gdybym dziś na nowo planowała tydzień objazdu po Cyprze to na jego część północną poświęciłabym co najmniej 3 dni.

Cypr – plan wycieczki i zwiedzania na własną rękę (samochodem)

Ponieważ na Cypr wybraliśmy się zimą, gdy warunki do plażowania nie były najlepsze (choć plażowiczów nie brakowało, my też kąpiel w morzu zaliczyliśmy) to cały tydzień jeździliśmy i zwiedzaliśmy wyspę. Zwiedzanie było w bardzo spokojnym tempie, bez biegania od atrakcji do atrakcji. Z hoteli wychodziliśmy koło 9-10, wracaliśmy po 17. Takie lajtowe zwiedzanie 😉 Poniżej nasz plan wycieczki po Cyprze dzień po dniu. Zjechaliśmy dużą część wyspy, zrobiliśmy ponad 1200 kilometrów.

Dzień 1.

Przylot do Larnaki o 10, odebranie samochodu, zwiedzanie Larnaki i okolic – Słonego Jeziora, meczetu Hala Sultan Tekke i akweduktu Kamares.

Dzień 2.

Wycieczka wzdłuż wybrzeża z Larnaki na Kapo Greko. Zaczęliśmy od przystanku na plaży Ayia Thekla, później była plaża Makronissos, a na końcu dłuższy przystanek na Nissi Beach. Następnie Ayia Napa – tu zjedliśmy lunch, i wyjeżdżając z miasta zatrzymaliśmy się przy parku rzeźb. Następnie ruszyliśmy na przylądek zatrzymując się przy bajkowych jaskiniach i punkcie widokowym. Następnie dojechaliśmy do Love Bridge i kościółka Agioi Anargyroi. Stamtąd wróciliśmy do Larnaki.

Dzień 3.

Zwiedzanie Nikozji – części greckiej i tureckiej. Po zjedzeniu lunchu przejechaliśmy samochodem do Cypru Północnego. Popołudnie i wieczór spędziliśmy w Kyrenii.

Dzień 4.

Wycieczka po Cyprze północnym – klasztor Bellapais, plaża Alagadi, zamek Kantara, kościółek Agios Thyrsos, Dipkarpaz, półwysep Karpaz i Golden Beach. Najbardziej zielona i dzika część Cypru. Zobaczyłam to po co przyleciałam na Cypr – stado dzikich osłów w ich naturalnym środowisku. To był długi i męczący dzień, z długimi przejazdami ale dla mnie chyba najfajniejszy z całego wyjazdu.

Dzień 5.

Zaczęliśmy od zwiedzania zamku św. Hilariona, a później wróciliśmy do greckiej części wyspy. Pojechaliśmy na chwilę na plażę Gubernatora ale akurat się rozpadało więc szybko uciekliśmy. Potem był dłuższy przystanek w Limassol – zjedliśmy obiad, pospacerowaliśmy po porcie i pojechaliśmy do Pafos, gdzie spaliśmy kolejne 3 noce.

Dzień 6.

Zaczęliśmy od wycieczki do skały Afrodyty – Petra Tou Romiou. Po południu zwiedzaliśmy Pafos, a raczej chodziliśmy po mieście i po promenadzie, bo to był pierwszy dzień świąt i park archeologiczny, zamek oraz grobowce królewskie były zamknięte. Luźniejszy, spokojny dzień.

Dzień 7.

Zwiedzanie Pafos – parku archeologicznego i grobowców królewskich. Później pojechaliśmy do Coral Bay ale znowu złapał nas deszcz. W burzowej atmosferze podziwialiśmy zatokę wraku (tak tak, nie tylko Zakynthos ma swoją zatokę wraku) i kolejne skalne jaskinie. Po drodze oglądaliśmy plantacje bananowców.

Dzień 8.

Powrót do domu.

Czy da się zobaczyć więcej przez tydzień? Oczywiście, jeśli macie tydzień wolnego na odpoczynek po wakacjach to jak najbardziej 😉 A tak poważnie to gdybym była sama to na pewno zobaczyłabym więcej Cypru ale byliśmy całą rodziną i trzeba się było dostosować do oczekiwań wszystkich. Latem na pewno da się zobaczyć więcej, bo dzień jest dłuższy. Nasze zwiedzanie kończyło się koło 16 – 17, bo trudno zwiedzać plaże po zmroku… Generalnie uważam, że i tak zobaczyliśmy więcej niż przeciętna osoba spędzająca swoje wakacje na Cyprze. Trochę żałuję, że nie udało nam się dotrzeć w góry i te górskie miasteczka. No ale cóż… następnym razem 😉 Opisy poszczególnych regionów i atrakcji pojawią się w osobnych wpisach.

Cypr – wakacje na własną rękę – co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Cypr był naszym pomysłem na święta Bożego Narodzenia. Po poprzednich świętach w Dubaju tym razem postanowiliśmy poszukać słońca w grudniu na trzeciej co do wielkości wyspie Morza Śródziemnego.

Jak się dostać z Polski na Cypr?

Najprościej i najszybciej – samolotem oczywiście 😉 Na Cyprze znajdują się dwa międzynarodowe lotniska – w Larnace i w Paphos. Do Larnaki lata WizzAir z Warszawy, Krakowa i Katowic, a do Paphos z kolei lata Ryanair z Poznania (od sezonu letniego 2020), Warszawy-Modlina, Katowic i Krakowa. W sezonie letnim dostępne są też loty czarterowe biur podróży praktycznie z każdego większego miasta w Polsce. My lecieliśmy WizzAirem z Warszawy, lot na Cypr trwa nieco ponad 3 godziny.

Cypr należy do Unii Europejskiej ale nie należy do strefy Schengen stąd na lotnisku w Polsce, jak i na Cyprze czeka Was kontrolna dokumentów. Nie trzeba mieć paszportu, wystarczy dowód osobisty.

Cypr – jak się przygotować do wyjazdu?

Cypr leży w Europie, jest w pełni cywilizowaną wyspą i nie ma potrzeby specjalnego przygotowywania się do wyjazdu. Nie są wymagane żadne szczepienia. Jeśli czegoś zapomnicie to sklepów na Cyprze nie brakuje i wszystko można dokupić. Na Cypr warto zabrać przejściówkę (adapter) do prądu, ponieważ w hotelach i apartamentach są gniazdka typu brytyjskiego. Wiele hoteli ma przejściówki, które wypożycza zapominalskim turystom, można je też kupić w lokalnych sklepikach za ok. 2- 3 EUR. Ale jeśli macie w domu to oczywiście zapakujcie do walizki.

Na Cyprze znajduje się sporo baz wojskowych. Pamiętajcie, że nie wolno tam robić zdjęć. Nie wolno też fotografować na przejściach granicznych.

Cypr – telefon, internet i roaming

W południowej części Cypru obowiązują opłaty za telefon i internet takie jak w Unii Europejskiej, jednak po przekroczeniu granicy znajdujemy się w strefie tureckiej i ceny połączeń, a przede wszystkim internetu są takie jak w Turcji! Pamiętajcie o tym, żeby z rozpędu nie korzystać z roamingu danych, który w Unii Europejskiej ma zupełnie inne ceny niż poza nią. Wi-fi jest dostępne w większości hoteli i restauracji, zarówno po stronie greckiej, jak i tureckiej.

Larnaka – dojazd z lotniska

Jeśli tak jak my wypożyczacie samochód to problemu nie ma. Jedziecie samochodem prosto do celu podróży. Jeśli natomiast korzystacie z komunikacji publicznej to do centrum Larnaki z lotniska można dojechać autobusem. Kursuje on od 5.55 do 23.25, autobusy odjeżdżają z lotniska do centrum co 30 minut. Przystanek zlokalizowany jest naprzeciwko hali odlotów. Bilet kosztuje 1,5 EUR, można go kupić u kierowcy. Jest też nocny autobus 446 ale kursuje zaledwie dwa razy w ciągu nocy. Na lotnisku są też oczywiście taksówki, dojazd do centrum miasta to koszt 15 EUR. Cena jest stała i nie podlega negocjacji.

Z lotniska w Larnace kursują także bezpośrednie busy do Limassol, Nikozji, Aya Napa, Protaras i Paralimni. Szczegółowe rozkłady można znaleźć TU.

Z lotniska w Larnace możliwy jest też dojazd do Paphos ale trzeba się przesiąść w Limassol. Nie ma bezpośredniego autobusu z lotniska Larnaca do miasta Paphos. Jest natomiast bezpośredni bus na lotnisko w Paphos. Szczegóły przejazdu z Larnaki do Paphos są dostępne TU.

Cypr – komunikacja po wyspie

Komunikacja publiczna na Cyprze jest dobrze rozwinięta, autobusy docierają do wielu miejsc i kursują stosunkowo często. Wypożyczony samochód jest oczywiście najwygodniejszą formą zwiedzania wyspy ale Cypr bez problemu da się zwiedzić autobusami. Jeśli planujecie zwiedzać Cypr bez samochodu to TU znajdują się rozkłady jazdy autobusów i wiele informacji o komunikacji publicznej na Cyprze.

Wypożyczenie samochodu na Cyprze

Najprostszy sposób na zobaczenie jak największej ilości atrakcji to oczywiście wynajęcie samochodu. My zrobiliśmy to już w Polsce, na lotnisku dopełniliśmy formalności i odebraliśmy autko, które było naszym środkiem transportu przez cały tydzień wakacji na Cyprze. Ceny za wynajęcie samochodu zaczynają się od ok. 100 zł za dzień. Wszystko zależy od klasy auta, długości wypożyczenia i różnych usług dodatkowych. My zapłaciliśmy 600zł za wypożyczenie samochodu na 8 dni, korzystaliśmy z wypożyczalni Europcar.

Decydując się na wynajęcie samochodu na Cyprze musicie pamiętać, że obowiązuje tam ruch lewostronny, zarówno na części południowej, jak i północnej. Wszystkie samochody z wypożyczalni mają czerwone tablice rejestracyjne. Samochody z południowej części wyspy mają tablice żółte, a samochody z części tureckiej – białe.

Stan dróg na Cyprze nas pozytywnie zaskoczył, wszystkie większe miasta są połączone siecią autostrad, jeździ się bezproblemowo. Autostrady na Cyprze są bezpłatne. Na autostradach obowiązuje ograniczenie prędkości do 100 km/h. Minimalna prędkość dozwolona na autostradzie to 65 km/h.

Na Cyprze trzeba uważać na garby, których jest mnóstwo (nie na autostradach rzecz jasna) i nie są wcześniej oznakowane. Na wyspie jest też sporo fotoradarów. Cypryjczycy mają skłonność do przechodzenia przez ulice absolutnie wszędzie więc trzeba też uważać na pieszych. Generalnie Cypryjczycy są w miarę spokojnymi kierowcami. Zdecydowanie bardziej brawurowo jeżdżą kierowcy w północnej części wyspy i tam trzeba uważać bardziej. Dosyć nerwowo jest też w Nikozji – głównie dlatego, że stolica Cypru jest wiecznie zakorkowanym miastem. Wszyscy jeżdżą na styk. Byliśmy nawet świadkami stłuczki.

Z parkowaniem nie było problemu ale nasz pobyt był w grudniu, latem jest z pewnością gorzej ze względu na większą ilość turystów. Praktycznie zawsze udawało nam się znaleźć jakieś bezpłatne miejsce, za parking płaciliśmy tylko pierwszego dnia w Larnace (3 EUR bez limitu czasu) i raz w Limassol (1,5 EUR za 2 godziny).

Cypr jest bezpieczną wyspą i poziom pospolitej przestępczości jest na niskim poziomie ale zdarzają się włamania do samochodów dlatego pamiętajcie, żeby nie zostawiać w nich żadnych wartościowych rzeczy, plecaków ani nic sprawiającego wrażenia cennego.

Cypr – ceny, waluta, pieniądze

Walutą na Cyprze południowym jest euro, na Cyprze północnym lira turecka. Jadąc do Cypru północnego nie musicie wymieniać pieniędzy (choć są kantory w wielu miejscach). W sklepach i restauracjach można płacić kartą, a tam gdzie nie ma możliwości płatności bezgotówkowych można płacić w euro. Za bilety wstępu do atrakcji turystycznych także można płacić w euro. My nie wymienialiśmy pieniędzy – w hotelu i restauracjach płaciliśmy Revolutem, w jednej kawiarni zapłaciliśmy w euro, podobnie jak za bilety wstępu do opactwa Bellapais i zamków Kantara oraz św. Hilariona. Za paliwo na stacji benzynowej też można płacić kartą.

Ceny na Cyprze są zróżnicowane. Zdecydowanie najtaniej jest w części północnej wyspy, najdroższe jest Paphos i okolice. Larnaka i okolice są droższe niż północ ale tańsze niż okolice Paphos. Mam tu na myśli ceny noclegów, ceny w restauracjach oraz ceny w sklepach. Przykładowo za obiad dla naszej 4-osobowej rodziny w północnej części wyspy płaciliśmy 30-40 EUR, w okolicach Larnaki 40-50 EUR a w okolicach Paphos 70-80 EUR. Mam na myśli podobnej klasy restauracje, wszędzie braliśmy podobne dania. Ceny alkoholu też się różnią w zależności od części wyspy. Litrowa karafka wina w okolicach Larnaki kosztowała 6 – 7 EUR, w okolicach Paphos 10 – 12 EUR. Paphos jest najpopularniejszą ale też zdecydowanie najdroższą częścią Cypru. Ceny w sklepach są wyższe niż w Polsce. Przykładowo masło kosztuje ok. 3 EUR, jogurt grecki (200g) ok. 2 EUR, butelka cypryjskiego wina od 3 do 20 EUR.

Ceny paliwa na Cyprze też się różnią – w części północnej płaciliśmy ok. 3,80 zł za litr, w części południowej – 4,50. Bardzo duża różnica – zróbcie tak jak my i zatankujcie do pełna tuż przed opuszczeniem tureckiej części Cypru 😉

Co zjeść na Cyprze?

Jeśli zastanawiacie się co trzeba spróbować na Cyprze to odpowiedź jest jedna – sera halloumi. Ten twardy, słony ser z mleka koziego i owczego, najczęściej podawany na ciepło, to cypryjski specjał. Podaje się go jako przystawkę (meze), jako dodatek do sałatek, zapieka się go w cieście filo, a czasem po prostu serwuje na surowo. Cypryjczycy podają halloumi na setki sposobów, wszystkie genialne! Ja pokochałam halloumi podczas swojego pierwszego pobytu na Cyprze kilka lat temu. Teraz ten ser można kupić bez problemu w Polsce ale wtedy to było coś bardzo egzotycznego. Czy znacie halloumi, czy nie – na Cyprze musicie przynajmniej raz zjeść!

Jak już pojawiło się magiczne słówko meze to trzeba o nim napisać więcej. Meze to cypryjska kuchnia w pigułce. W restauracji można je zamówić dla co najmniej 2 osób. Koszt meze w restauracji na Cyprze to ok. 15 – 25 EUR za osobę. Czyli trzeba zapłacić 30 – 50 EUR ale jedzenia jest tyle, że bez problemu najedzą się tym 4 dorosłe osoby. Meze może być mięsne, rybne lub wegetariańskie. My próbowaliśmy wszystkich i wszystkie były pyszne.

Na początek na stole najczęściej pojawia się sałatka grecka (czyli na Cyprze village salad – ale to dokładnie to co w Polsce znamy jako sałatkę grecką). Następnie jest ciepła pita i greckie dipy – hummus (pasta z ciecierzycy), tahini (pasta z sezamu), tzatziki (jogurt z ogórkiem i czosnkiem) i taramosalata (pasta z kawioru). Często są też tu oliwki z kolendrą i czosnkiem – kolejny cypryjski specjał. Szczerze mówiąc ja w tym momencie zawsze już mówiłam, że jestem pełna i mam dość a to nie była jeszcze nawet połowa cypryjskiej uczty. Chyba dlatego za każdym razem zapominałam zrobić zdjęcia. Dipy i sałatkę uwieczniłam kilka razy ale o mięsie czy rybie to już zawsze zapominałam, wybaczcie. Później na stole pojawia się grillowany ser halloumi i w zależności od restauracji różne inne przystawki. Mi bardzo smakowała cukinia smażona z jajkiem, pyszota! Będę to robić w domu. W wersji wegetariańskiej na stole pojawią się pierożki ravioli z serem i warzywne pulpeciki. W meze mięsnym zawsze była sheftalia – cypryjska kiełbaska, pieczona jagnięcina, keftedes – kotleciki z mięsa mielonego. W jednej z tawern zaserwowano nam karkówkę, w innej wątróbkę, w kolejnej grillowanego kurczaka. Generalnie mięso na x sposobów. Podobnie z rybą. Do tego wszystkiego często pojawiają się frytki lub pilaw.

Jeśli chcecie zamówić w restauracji po prostu danie główne to możecie wybierać w różnego rodzaju mięsach (jednak na Cyprze jada się dużo mięsa) podawanych z pieczonymi ziemniakami, frytkami i obowiązkowo dużą ilością warzyw. Co ja bym dała, żeby w Polsce w grudniu pomidory smakowały tak jak te cypryjskie! Na stole króluje jagnięcina, drób i wieprzowina. Są też oczywiście ryby (choć jak na wyspę to jest ich w menu stosunkowo mało) i owoce morza.

Jedzenie na Cyprze północnym jest podobne do tego z południowej części wyspy. Mam wrażenie, że na północy jada się jeszcze więcej mięsa. Specjalnością jest oczywiście turecki kebab, najczęściej z jagnięciny lub kurczaka.

Jeśli po tym wszystkim macie jeszcze miejsce na deser (ja dałam radę tylko raz) to Cypr kusi baklavą, czyli znanym z Turcji deserem z ciasta filo przekładanego masą orzechową i polanym syropem cukrowym. Na Cyprze baklavę często podaje się z lodami. Jest też bardziej swojska szarlotka czy owoce oraz połówki orzechów włoskich w syropie cukrowym. No i oczywiście świeże owoce – Cypr to wyspa pełna cytrusów. W grudniu na Cyprze widziałam więcej pomarańczy i cytryn na drzewach niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Na Cyprze uprawia się także banany. A raczej takie małe bananiki, podobne zresztą do tych na Teneryfie.

Cypryjska uczta nie byłaby pełna bez napojów. Jak już wspominałam na wyspie produkuje się wino – kupicie lokalny trunek w kolorze białym, różowym i czerwonym, do wyboru. Ceny alkoholu w restauracjach nie są zawrotne. Za lampkę wina trzeba zazwyczaj zapłacić 2 – 3 EUR, za karafkę 6 – 12 EUR. Za wino w butelce od 20 EUR w górę. Na Cyprze produkuje się też tradycyjne słodkie wino Komandaria. Za lampkę tego wina w restauracji zapłacicie 3 – 6 EUR. Butelka w sklepie kosztuje 15 – 20 EUR. Jeśli wolicie piwo to na Cyprze najczęściej pija się lokalne KEO lub Leon. Cypr północny mimo iż jest muzułmański to alkohol jest tu powszechnie dostępny, zarówno w restauracjach jak i w sklepach. Ceny alkoholu są podobne jak na Cyprze południowym.

Na Cyprze warto też spróbować kawy po cypryjsku, czyli małą mocną kawę gotowaną z cukrem. Tradycyjnie taką kawę gotuje się w metalowym dzbanuszku na powierzchni pokrytej piaskiem. Jeśli byliście na Bałkanach to z pewnością się spotkaliście z taką formą przygotowywania kawy. Cypryjczycy, jak wszyscy Grecy są też miłośnikami frappe, czyli kawy na zimno. Jeśli w kawiarni czy restauracji zamówicie kawę to od razu padnie pytanie czy to ma być frappe, czy kawa na ciepło.

Cypr – gdzie spać, gdzie się zatrzymać?

Cypr jest bardzo dużą wyspą więc przed wyjazdem musicie zdecydować czy chcecie odpoczywać, czy zwiedzać, czy połączyć jedno i drugie. Później trzeba podjąć decyzję, który region wybrać, bo całej wyspy w tydzień ani tymbardziej w weekend nie da się zobaczyć. Nie ma jednego najlepszego miejsca gdzie najlepiej się zatrzymać. My zdecydowaliśmy się podzielić nasz pobyt na trzy miejsca: Larnakę, Kyrenię i Pafos. Nocleg w Larnace jest dobrym pomysłem by zwiedzić miasto i jego okolice, Kyrenia to dobra baza wypadowa do zwiedzania właściwie całego północnego Cypru a śpiąc w Paphos można bez problemu zwiedzić południowo – zachodnią część wyspy. W każdej części Cypru znajdują się piękne plaże więc jeśli chcecie oddać się słodkiemu leniuchowaniu to znajdziecie plaże i na południu, i na północny, i w każdej innej części wybrzeża. Plaże na południu Cypru mają pełną infrastrukturę – leżaki, parasole, ratowników, bary i tawerny. Północ jest zdecydowanie mniej turystyczna więc tu pozostaje leżenie na własnym ręczniku i picie samodzielnie przyniesionych na plażę napoi.

Pogoda – kiedy jechać na Cypr?

Cypr polecany jest jako całoroczny kierunek podróży. Wedle folderów reklamowych słońce świeci tu przez ponad 300 dni w roku. I wierzę, że tak jest. Na Cyprze byłam dwukrotnie – w kwietniu oraz w grudniu. Oba terminy świetne, oba polecam rozważyć. Cypr nie jest dobrym pomysłem na wakacje w okresie od czerwca do sierpnia. Temperatury sięgają wtedy 45 stopni (w cieniu!), słońce operuje niemiłosiernie, turystów jest bardzo dużo i ceny noclegów rosną. Cypr jest świetnym pomysłem wiosną, jesienią, a nawet zimą. Temperatury na Cyprze w grudniu oscylują wokół 17 – 22 stopni. Może oczywiście czasem popadać ale są to raczej przelotne deszcze. Najwięcej pada na Cyprze w grudniu i styczniu. Jedyny minus zimowego zwiedzania Cypru to krótki dzień – słońce zachodzi około 16.30. Ale Cypr w grudniu jest dużo cieplejszy niż Polska no i zimą jest na Cyprze najtaniej. Przykładowo my za 7 noclegów dla 4 dorosłych osób zapłaciliśmy 1500zł. A spokojnie dałoby się jeszcze mniej.

Cypr – co kupić, co przywieźć?

Na Cyprze kupicie podobne pamiątki jak na greckich wyspach – dominują suweniry z wizerunkami kotów (na wyspie jest ich mnóstwo!) i osiołków. Ceny pamiątek są podobne jak w Grecji – 1-2 EUR za magnesik, 0,5 EUR za pocztówkę. Jak już wielokrotnie pisałam ja z wakacji najczęściej przywożę produkty spożywcze. Tak też było i tym razem. Na Cyprze warto kupić oliwę, oliwki oraz cypryjskie wino. Duży wybór wina w atrakcyjnych cenach jest na lotnisku w Larnace. Można też kupić na Cyprze ser halloumi (choć w Polsce jest dostępny bez problemu), ser feta, baklavę, loukhoum czy chałwę. Jeśli planujecie zwiedzać Lefkarę to warto kupić tam wyroby z koronki. Lefkara jest cypryjską stolicą tego rzemiosła a tamtejsze tradycje koronkarskie są wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Na Cyprze produkuje się też kosmetyki z oliwą z oliwek oraz oślim mlekiem. To też jest fajny pomysł na prezent z Cypru. Ceny mydełek zaczynają się już od 1 EUR. Kosmetyki są też dostępne na lotnisku ale tu ceny są wyższe niż na wyspie.

Cypr północny czy południowy?

Oczywiście najlepiej by było tak zaplanować wakacje, żeby zobaczyć część Cypru południowego i część północnego. Da się to zrobić bez problemu. Ale gdybym z perspektywy czasu miała wybrać gdzie mi się bardziej podobało to chyba jednak skłaniałabym się ku północy. Jest tu mniej zabytków ale zdecydowanie więcej dzikiej przyrody. Na półwyspie Karpaz mija się jeden samochód co kilka minut. Można się poczuć jak w jakimś zupełnie dzikim miejscu. I to nawet nie chodzi o to, że jest mało turystów (w grudniu ich praktycznie w ogóle nie ma) ale nawet miejscowych tu niewiele. Prędzej spotka się stado osłów, krów czy żółwia na plaży. Ale nawet te miejsca turystyczne na północy – Kyrenia, zamki czy opactwo Bellapais są naprawdę zachwycające. Więcej o Cyprze północnym napiszę w kolejnym wpisie poświęconym tylko tej części wyspy.

Cypr – czy warto?

Cypr uchodzi za jedną z najpiękniejszych wysp w Europie i nie ma w tym ani krzty przesady. Wyspa jest cudowna, oferuje mnóstwo atrakcji, można ją zwiedzać kilka tygodni (w tydzień da się zobaczyć jej zaledwie kawałek) albo wracać kilka razy i zawsze odkryć coś nowego. Ludzie są bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów, jest bezpiecznie. Cypr jest wyspą gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie – są głośne kurorty słynące z życia nocnego (np. Aiya Napa), są małe i ciche miasteczka. Jest lazurowe morze, białe plaże (ponad połowa z nich ma Błękitną Flagę!), są góry i ścieżki trekkingowe. Cypr to idealne miejsce zarówno na błogie leniwe wakacje, aktywny wypoczynek jak i na zwiedzanie. Mam nadzieję, że po kilku następnych wpisach na temat Cypru nikt nie będzie miał wątpliwości, że warto się wybrać na wyspę Afrodyty 🙂