Gdzie zjeść śniadanie we Wrocławiu?

Przedstawiałam Wam już swoje ulubione śniadaniownie w Warszawie i w Poznaniu (przewodnik po poznańskich śniadaniowniach ma już 2 części – TU i TU, a trzecia się pisze), teraz pora na Wrocław. Gdzie zjeść dobre śniadanie we Wrocławiu? Zapraszam na moje propozycje.

Giselle – Szewska 27

Francuskie bistro jest bardzo popularnym miejscem i w weekendy z dużą dozą prawdopodobieństwa trzeba będzie odstać swoje w kolejce, żeby dostać wolny stolik. Latem mają przeuroczy ogródek z huśtawkami.

A śniadania w Giselle? Pyszne. Spory wybór – i coś na słodko, i na słono. I po polsku, i po francusku. Naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo blisko rynku więc jeśli szukacie dobrego śniadania w centrum Wrocławia to uderzajcie do Giselle!

Dinette – plac Teatralny 8

Pamiętam jak trafiłam do Dinette po raz pierwszy. Nie było to miejsce jeszcze tak popularne jak dziś (już przed otwarciem stoi kilkunastoosobowa kolejka!), menu było nieco inne ale miejsce już wtedy wyróżniało się na kulinarnej mapie Wrocławia.

Dinette serwuje śniadania z różnych zakątków świata. Są też opcje klasyczne i spory wybór pieczonych na miejscu bajgli. Wszystko jest tu przepyszne.

Genialne naleśniki, pyszne tosty. Dinette to wciąż jedna z najlepszych opcji na śniadanie we Wrocławiu.

Mleczarnia – Włodkowica 5

Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy nawet w weekendy wcześnie wstają – śniadania serwuje się tu od 8 rano, przez cały okrągły tydzień. Dla tych co wolą pospać – śniadania są do 13tej 😉

Mleczarnia to połączenie restauracji, klubokawiarni i hostelu. Wcześniej mieściła się w tym miejscu szlifiernia diamentów. A skąd nazwa? Otóż od szyldu, który znaleziono przy remoncie klubokawiarni Mleczarnia w Krakowie (lokal wrocławski to jego filia).

Zjeść możecie w stylowym retro wnętrzu lub w jednym z dwóch ogródków – przy ulicy lub na podwórku od strony synagogi. Ja ze względu na wczesną porę i rześki sierpniowy poranek zdecydowałam się na wnętrze (w niedzielę o 8 rano zupełnie puste).

Jeśli chodzi o menu śniadaniowe to do wyboru mamy klasyczną kartę z jajecznicami, omletami i płatkami oraz menu sezonowe. Ja zdecydowałam się na słodkie śniadanie – chałkę namoczoną w soku pomarańczowym smażoną na maśle z cynamonem, owocami i bitą śmietaną. Owszem, to była rozpusta. Ale tak przepyszna, że warto było zgrzeszyć. Kawa bez większego szału. Na minus – samoobsługa. Ale generalnie miejsce piękne, jedzenie świetne. Bardzo dobre śniadania we Wrocławiu.

Bułka z masłem

Ja odwiedziłam lokal przy ul. Włodkowica 8A ale mają też lokal na placu Solnym (ten otwiera się później).

Lokalizacja przy Włodkowica ma też dodatkowy ogromny plus latem – przepiękny ogródek. Od godziny 9 w niedzielę można tu wpaść na kawę i śniadanie.

Kawa – mocna i jedna z lepszych we wrocławskich śniadaniowniach. Menu śniadaniowe całkiem obszerne, ja zdecydowałam się na zestaw past śniadaniowych z pieczywem. Jak widzicie porcja była ogromna i oczywiście nie byłam w stanie tego zjeść. Była pasta jajeczna (smaczna ale dosyć mdła i mało doprawiona), był twarożek (ok), była pasta z groszku z sezamem (bardzo dobra), pasta z pieczonych warzyw (świetna mimo iż nie przepadam za papryką) ale hitem była dla mnie konfitura z jabłek i truskawek. Ależ to było genialne. Całe, duże kawałki owoców, mało słodkie (tak, można zrobić niesłodkie konfitury!), rozpływające się w ustach. Wyjadłam do ostatniej cząstki owoców.

W ciepły słoneczny dzień bardzo miło spędza się czas w Bułce, z pewnością będę tu wracać, niekoniecznie na śniadanie.

Charlotte – św. Antoniego 2/4

Warszawska klasyka, która od dłuższego czasu obecna jest też we Wrocławiu i w Krakowie. Muszę przyznać, że atmosfera na placu Zbawiciela jest jedyna w swoim rodzaju i wrocławskiemu lokalowi do niej daleko (niestety).

Wrocławska Charlotte mieści się w pięknym miejscu – pasażu Pokoyhof. Latem, gdy można usiąść w ogródku – widoki są naprawdę przyjemne.

Menu podobne jak w innych lokalach Charlotte. Ja we Wrocławiu zdecydowałam się na talerz serów i croissanta z nadzieniem cytrynowym. Nie spodziewałam się, że do serów dostanę aż tyle pieczywa. Sery może nie wyglądały jakoś super zachęcająco ale były bardzo smaczne (zwłaszcza kozi). Croissant – świeżutki, mięciutki, maślany – mistrzostwo świata. Bardzo dobra kawa.

Największy minus – obsługa. Zmanierowana, mało sympatyczna, traktująca klientów z góry. Dobre jedzenie ale są we Wrocławiu zdecydowanie przyjemniejsze lokale serwujące śniadania. Na plus – śniadania już od 8, również w weekendy.

Nieinna – Więzienna 31

Piekarnio-winiarnia (cóż za genialne połączenie) usytuowana przy ulicy Więziennej, czyli bardzo blisko Starego Rynku. Karta śniadaniowa jest krótka i raczej klasyczna. Próżno szukać tu burraty zapiekanej w chlebie czy innych nietypowych śniadań ale to co jest jest naprawdę porządne. Ogromnym atutem śniadań z Nieinnej jest ich pieczywo – wypiekane na miejscu i naprawdę bardzo smaczne. Do jajecznicy był chleb z ziaren, chleb ciemny i kawałek bagietki z mieszanych mąk. Kusiło mnie croque madame ale ostatecznie zdecydowałam się na jajecznicę. I to był dobry wybór. Była kremowa, czuć było, że nie żałowano tam masła (które jak wiadomo kocham miłością nieustającą). Do tego niestety tylko kawa choć jeśli chcecie zaszaleć to mają naprawdę spory wybór win, w tym sporo coraz popularniejszych naszych polskich. Ale skoro śniadanie klasycznie to i klasycznie do niego americano 😉

Nie jest to najbardziej oryginalne miejsce na śniadanie we Wrocławiu ale nie brakuje mu zalet – jest smaczne, w świetnej lokalizacji no i nie uszczupli zanadto portfela. Jajecznica i kawa kosztowały mnie 18 zł.

Di – Powstańców Śląskich 95 (Sky Tower)

Di to młodsza siostra Dinette, o której pisałam wyżej. Wydawałoby się, że z racji położenia (no jednak troszkę od centrum) będzie mniej popularna ale w sobotę o 9.30 zdecydowana większość stolików w lokalu była zajęta.

W menu same pyszności, ja tym razem zdecydowałam się na placuszki serowe. Po raz pierwszy jadłam coś takiego podczas wakacji na Podlasiu kilka lat temu i muszę przyznać, że są to absolutnie moje smaki. Danie to pochodzi z kuchni litewskiej ale można je też zjeść na Ukrainie (zresztą jadłam w Kijowie o czym pisałam TU) i w wielu miejscach na wschodzie Polski. Fajnie, że i na zachodzie już się pojawiają 😉

Serniczki w Di podane są z solidną porcją owoców, śmietany (ach!) i gorącą konfiturą malinową. Pyszności. Jak zobaczyłam tę porcję to pomyślałam, że się tym nie najem ale to zasługa ogromnego talerza. 4 placki, owoce, śmietana i konfitura to naprawdę porządne śniadanie. Placki i americano kosztowały 28 zł.

W Kontakcie – Benedykta Polaka 12/1b

To miejsce poleciła mi mieszkająca we Wrocławiu koleżanka. W kontakcie przykłada ogromną wagę do jakości produktów. Przy wejściu macie napisane skąd pochodzą ich warzywa, sery, miody itp. Nie ma tu produktów z marketu ani niewiadomego pochodzenia.

Opcje śniadaniowe opierają się głównie na jajkach. Jest też jakaś owsianka. Ale W Kontakcie to lokal wegetariański i słynący z hummusów. Dlatego też ja na śniadanie zdecydowałam się właśnie na hummus. Jak zacznie googlać W Kontakcie to napotkacie niejeden zachwyt i niejedno miejsce w sieci gdzie określą ich hummus najlepszym w mieście. Nie znam Wrocławia aż tak dobrze od strony kulinarnej ale jeśli to jest najlepszy hummus w mieście to trochę współczuję 😉 Lepszy hummus jadłam i w Poznaniu, i w Warszawie i rzecz jasna hummusowej stolicy Polski, czyli w Krakowie. Mówię o samej paście – ta jest poprawna ale jakiegoś szału nie robi. Bo np. hummus z krakowskiego Amamamusi mogę jeść łyżeczkami bez niczego. Natomiast W Kontakcie robotę robią dodatki do hummusu. Ja zdecydowałam się na hummus z chutneyem śliwkowym i serem pleśniowym. I w takim połączeniu było to naprawdę mistrzowskie. Delikatny hummus, słodko-ostry chutney i genialny ser – tak, to było przepyszne. W standardzie hummus serwowany jest z pitą, za 1 zł można ją zamienić na żytni chleb (bardzo dobry) i bardzo Wam polecam już na początku o taką podmiankę poprosić. Ja wzięłam klasycznie z pitą ale raz, że była mała a dwa trudno się tym najeść. Z chlebkiem zupełnie inaczej.

Gniazdo – Świdnicka 36

Śniadanie dla rannych ptaszków i dla śpiochów 😉 Od 8 do 19! Latem bardzo fajne patio – schowane w podwórku więc jest cisza, spokój i… cień 😉 Chociaż samo wnętrze lokalu też bardzo przyjemne.

O swojej słabości do tostów francuskich już pisałam nie raz więc jak myślicie, co jadłam w Gnieździe? 😉 Rzecz jasna tosty – chałka smażona na maśle (mniam!) z mascarpone i pijanymi wiśniami 😛 Oj tak, to było śniadanie 100% w moim stylu 🙂 Porcja nie jakoś szczególnie ogromna ale dla mnie wystarczająca. Bardzo fajne miejsce na śniadanie w centrum Wrocławia.

Press – Rynek 53

Podczas swojego ostatniego pobytu we Wrocławiu, już ostatniego dnia, szukałam czegoś na śniadanie. Miejsca, które chciałam odwiedzić okazały się zamknięte więc tak chodziłam i szukałam czegoś co mnie zainteresuje. I zainteresował mnie przepiękny ogródek Press. Zanim o jedzeniu to muszę napisać – to jest najpiękniejsze miejsce gdzie można zjeść śniadanie we Wrocławiu. Takie insta-friendly 😉 Press znajduje się przy samym rynku, dokładnie w miejscu gdzie kiedyś funkcjonowała portugalska restauracja Taszka (swoją drogą smacznie tam karmili i szkoda, że już jej nie ma). Mnóstwo kwiatów, kolorowe fotele, poduszki z tukanami – nie chciało się stąd wychodzić.

A jedzenie? Karta śniadaniowa w Press jest bardzo (bardzo!) krótka. Mnie skusiły gofry z owocami i masłem orzechowym. Były przepyszne, porcja bardzo sycąca, świetne pomieszanie smaków – tu słodkie owoce, tu słone masło, samo ciasto gofrowe raczej wytrawne. Super fajnie i pysznie. Do tego świetna kawa i kolorowe szprycery – bezalkoholowe. Najlepsze śniadanie we Wrocławiu przy rynku. I w ogóle jedna z najfajniejszych śniadaniowni we Wrocławiu.

Na razie to tyle moich propozycji gdzie zjeść dobre śniadania we Wrocławiu ale ponieważ w stolicy Dolnego Śląska bywam dość często to na pewno będzie druga (i kolejne!) część tego wpisu. Ale najpierw chciałabym Wam pokazać fajne miejsca na obiad i na drinka we Wrocławiu. Nie wiem kiedy znajdę czas, żeby to wszystko spisać ale postaram się 😉

Zamek Książ w Wałbrzychu – zwiedzanie i atrakcje

Zamek Książ w Wałbrzychu to największy zamek w regionie (i trzeci co do wielkości zamek w Polsce) nazywany często perłą Śląska. Został wybudowany w latach 1288-1292 przez księcia Bolka I. Przez lata zmieniali się jego właściciele, każdy z nich zamek przebudowywał po swojemu.

Współczesna historia zamku Książ jest bardziej dramatyczna. W 1941 przeznaczono go na kwaterę Hitlera. Na zamku stacjonowały wojska radzieckie, które pozostawiły Książ zniszczony i rozgrabiony.

Renowacja zamku Książ rozpoczęła się w 1956 roku. Od 1991 roku budowla należy do gminy Wałbrzych.

Zamek Książ – dojazd z Wrocławia

Ja wybrałam się do Książa przy okazji weekendu we Wrocławiu. Stolica Dolnego Śląska jest dobrą bazą wypadową do zwiedzania Wałbrzycha i zamku. Jeśli podróżujecie samochodem to wpisujecie adres zamku w nawigację i jedziecie. Gorzej jeśli chcecie się wybrać do Książa komunikacją publiczną z Wrocławia.

Nie jest to jednak niemożliwe i z Wrocławia można dojechać pociągiem Kolei Dolnośląskich do stacji Wałbrzych Szczawienko (zajrzyjcie do środka! Stacja jest pięknie odrestaurowana). Bilet z Wrocławia Głównego kosztuje 15zł. Stamtąd teoretycznie trzeba wsiąść w autobus nr 12. W internecie wyczytałam, że wybrane kursy tej linii są przedłużone do zamku i to bezproblemowy sposób na dotarcie do zamku. W internecie nie mogłam znaleźć żadnego rozkładu jazdy (strona komunikacji miejskiej w Wałbrzychu to jakiś dramat). Po wyjściu ze stacji okazało się, że najbliższy autobus jadący do zamku będzie za ponad 40 minut, a tych kursów do samego zamku to jest aż 5 dziennie. Szał. Szybki rzut oka na mapę i decyzja – idę pieszo, nie będę czekać na autobus 40 minut.

Ze stacji do zamku jest ok. 3,5 kilometra więc spokojnie da się to przejść na nogach. Droga prowadzi wzdłuż ulicy Wrocławskiej i na całej długości jest porządny chodnik więc można iść śmiało. Ulicą Wrocławską dochodzi się do Palmiarni (to jest ok. 1,5 km), a tam trzeba skręcić w taką polną drogę. Kawałek trzeba iść wzdłuż szosy bez pobocza (ale krótko i ruch samochodowy jest tam niewielki), następnie wchodzi się na teren Książańskiego Parku Krajobrazowego gdzie spacer jest już czystą przyjemnością. W drodze powrotnej zauważyłam, że spod palmiarni do zamku kursują meleksy – co 20 minut, bilet kosztuje 5 zł. Więc jest to jakaś opcja ale przy ładnej pogodzie ten spacer ze stacji do zamku to nie jest wielkie wyzwanie.

Zamek Książ – bilety

Bilet obejmujący zwiedzanie wnętrz zamku Książ, tarasów i palmiarni kosztuje 34zł. Bilet obejmujący dodatkowo starą kopalnię oraz muzeum porcelany kosztuje 54 zł. Zwiedzanie zamku musi odbyć się w dniu, na który zakupiony jest bilet, pozostałe atrakcje można odwiedzić w ciągu 12 miesięcy od dnia zakupu biletu. Zwiedzanie ogrodów zamku Książ możliwe jest tylko w okresie letnim (od kwietnia do września).

Bilety można zakupić w kasie przed wejściem do zamku, w palmiarni lub online. Kolejka przed wejściem do zamku była ogromna więc zalecam Wam jednak zakup przez internet. Biletu nie trzeba drukować, można okazać go w telefonie.

Zamek Książ – zwiedzanie

Zwiedzającym udostępniona jest jedynie niewielka część zamku Książ. Część pomieszczeń jest remontowana, część zrujnowana. Swój oryginalny wystrój wnętrz zamek utracił podczas grabieży hitlerowców i Rosjan.

Pomieszczenia zamku książ udostępniane do zwiedzania obejmują m.in. apartamenty księcia Jana Henryka XI, salonik w stylu Grunderzeit, salę Grodźca, salę Konrada, hol Myśliwski, salon Chiński, salon Włoski, Pokój Gier czy apartamenty księżnej Daisy.

Największe wrażenie wewnątrz zamku Książ robi barokowa sala Maksymiliana z kominkiem, lustrami i wielkimi oknami.

Zwiedzając zamek nie można pominąć tarasów i ogrodów. A patrząc na to jakie tam panowały pustki mam wrażenie, że większość turystów ogranicza się do zamkowych wnętrz. Błąd.

Tarasy pełne są roślinnych kompozycji, przyozdobione fontannami (chociaż podczas mojego pobytu ŻADNA nie działała) i klombami. W upalny dzień idealne schronienie przed słońcem i możliwość odpoczynku w cudownych okolicznościach przyrody.

Punkty widokowe na zamek Książ

Poza zwiedzaniem wnętrz zamku Książ warto zobaczyć go w całej okazałości z jednego z punktów widokowych. Jest kilka takich wyznaczonych miejsc, stan ich czystości jak widać na załączonym obrazku pozostawia wiele do życzenia ale i tak warto się trochę wspiąć, żeby zobaczyć zamek w całości. Widoki pocztówkowe.

Na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego znajduje się też Mauzeoleum Hochbergów. Budynek, w którym się mieści pełnił początkowo rolę… pałacu letniego. Piękny budynek otoczony alejami lipowymi zawiera dziś jedynie puste sarkofagi. Z mauzoleum wiąże się jedna z tajemnic i ciekawostek zamku Książ. Złożono tu ciało księżnej Daisy jednak w 1943 roku, w obawie przed radzieckimi grabieżami, ciało przeniesiono. Gdzie? Tego do dziś nie wiadomo.

Palmiarnia Wałbrzych

Jak już wspominałam bilet do zamku Książ obejmuje także zwiedzanie palmiarni więc również się tam udałam. I powiem Wam, że Wałbrzyska Palmiarnia jest przeurocza i warto ją zwiedzić. Nie jest tak okazała jak Palmiarnia Poznańska czy Łódzka ale warta zobaczenia.

Palmiarnia w Wałbrzychu powstała w latach 1911 – 1914 jako zimowy ogród Hochbergów. Oprócz palmiarni można tu znaleźć ogród japoński czy rosarium. Na terenie palmiarni mieszkają żółwie i pawie.

Będąc w palmiarni koniecznie musicie iść na kawę (czy cokolwiek innego) do kawiarni. To miejsce jest tak piękne, zielone i niezwykłe, że najchętniej zostałabym tam cały dzień. Każdy stolik otoczony jest przez ogromną ilość roślin. Można się poczuć trochę jak w dżungli.

Zamek Książ – czy warto?

Zamek Książ jest potężny i robi niezwykłe wrażenie ale… z zewnątrz. W środku szczerze mówiąc trochę mnie rozczarował. Poza jednym salonem niewiele jest tam ciekawych ekspozycji. Piękne są ogrody i do nich na pewno warto wejść, koniecznie trzeba odwiedzić palmiarnię. Ale sam zamek w środku nie zachwyca. Jak na niewielką ilość ekspozycji w środku cena biletu jest zdecydowanie za wysoka. Do tego latem we wnętrzach są tłumy ludzi, nie ma żadnej porządnej wentylacji i dosłownie po kilku minutach zwiedzania nie ma czym oddychać. Zarządców zamku Książ czeka jeszcze dużo pracy, że wnętrza odzyskały swój blask.

Na zamku organizowane są różne imprezy okolicznościowe oraz nocne zwiedzanie zamku Książ. Jeśli chcecie spędzić na zamku więcej czasu to jest tu restauracja oraz hotel – można spędzić noc nie w samym zamku ale w jednym z przyległych budynków.

Bardzo fajne miejsce na Dolnym Śląsku i jeśli szukacie pomysłu na jednodniową wycieczkę z Wrocławia to raz na pewno warto się tam wybrać ale wrócić bym chyba nie chciała. Za dużo jest jeszcze w Polsce zamków, których nie widziałam 🙂

Bolesławiec – co zobaczyć i zwiedzić w mieście ceramiki?

Bolesławiec – jedna z perełek (wciąż nieodkrytych przez masową turystykę!) Dolnego Śląska. Miasto, które kojarzy się przede wszystkim z ceramiką choć reklamuje się hasłem Bolesławiec – nie tylko ceramika. W takim razie co warto zobaczyć w Bolesławcu? Zapraszam na spacer.

Figura św. Katarzyny

Jeśli tak jak ja dotrzecie do Bolesławca pociągiem to pierwsze co zobaczycie po wyjściu to figura św. Katarzyny – patronki kolejarzy.

Obelisk przy Placu Dworcowym

Znajduje się w parku naprzeciwko dworca. Wzniesiony w 1995 roku, w 50-tą rocznicę przybycia do Bolesławca pierwszego transportu Polaków z Kresów Wschodnich. Rok później umieszczono na nim tablicę upamiętniającą 50-tą rocznicę przybycia Polaków z Jugosławii, w 2004 roku – przybycie repatriantów z Francji, a w 2013 roku 68-mą rocznicę przybycia zesłańców z Syberii.

Bolesławiec – rynek

Z dworca czeka Was kilkuminutowy spacer do serca miasta, czyli bolesławieckiego rynku. W centralnym punkcie znajduje się barokowy ratusz z gotycką wieżą. Na parterze znajduje się Sala Ślubów ze sklepieniem sieciowym skopiowanym z zamku na Hradczanach.

We wschodnią ścianę budynku wmontowano płaskorzeźbę przedstawiającą pojmanie Guilleume’a Brune’a – napoleońskiego marszałka – przez Rozalię Joannę von Bonin – mieszkankę miasta.

Przy rynku warto zwrócić uwagę na kamienicę przy ul. Mickiewicza 1. Budynek z secesyjnymi dekoracjami został wzniesiony w 1906 roku dla rzeźnika J. Junga.

W kamienicy pod numerem 28 urodził się podróżnik K. F. Appun. Początkowo mieściła się w niej księgarnia rodziny Appun, po przebudowie – najnowocześniejszy i najbardziej elegancki dom handlowy w mieście.

Kamienica nr 7 posiada przejście zwane Bramą Piastowską. Na ścianach przejścia znajdują się ogromne wzory pieczęci książąt śląskich.

Muzeum Ceramiki

Myślisz Bolesławiec widzisz ceramikę. Nie ma innego skojarzenia. Ceramika jest największą atrakcją Bolesławca i mimo pięknych haseł reklamowych miasto od niej nie ucieknie 😉 Nie ma się zresztą czego wstydzić, bo ceramika to piękna i znana na całym świecie. Samo muzeum mieści się w budynku dawnego Muzeum Miejskiego. Od 1967 roku gromadzi zbiory ceramiki bolesławieckiej i europejskiej. Kolekcja liczy ok. 6 000 eksponatów.

Na piętrze muzeum znajduje się sala gdzie można zobaczyć krótki film i historii ceramiki w Bolesławcu.

W muzeum działa mały sklepik i możecie kupić filiżankę tudzież inne dzieło bolesławieckiej manufaktury. Ja żadnych zakupów nie planowałam ale jak się dowiedziałam, że bolesławieckie wyroby ceramiczne można myć w zmywarce to jednak się skusiłam na co nieco 😉

Bilet wstępu kosztuje 8 zł, umożliwia też wejście do Muzeum Historii Miasta.

Muzeum otoczone jest parkiem. Niestety ze wszystkich bolesławieckich parków jest najmniej ciekawy.

Muzeum Ceramiki – Dział Historii Miasta

Drugi oddział muzeum znajduje się w klasycystycznym budynku z 1800 roku. Podczas kampanii napoleońskiej mieszkał tu głównodowodzący wojsk rosyjskich Michail Kutuzow. Marszałek zmarł właśnie w tym domu.

Obecnie w muzeum gromadzone są eksponaty prezentujące historię ziemi bolesławieckiej od czasów najdawniejszych do współczesnych.

Ogrody Tarasowe

Przepiękne miejsce tuż obok Muzeum. Ogrody mieszczą się w miejscu zasypanego stawu i fos zamkowych. Reliktem po dawnej promenadzie zamkowej jest ogromny kasztanowiec.

Bazylika Maryjna

Najstarszy kościół w mieście datowany na XIII wiek. Obecnie zachowana bryła ma kształt gotycki, przebudowane wnętrze nosi cechy stylu barokowego. Niestety podczas mojej wizyty wszystkie wejścia do Bazyliki były zamknięte. A szkoda, bo to podobno jedna z największych atrakcji Bolesławca.

Sąd Rejonowy

Reprezentacyjny neogotycki gmach powstał w latach 1861 – 1864. Wieża kryje w swoim wnętrzu aulę o bogatym wystroju. Budynek otoczony jest parkiem w stylu angielskim. Co tu dużo mówić – szczęka opada. Gmach robi niebywałe wrażenie, zwłaszcza w słoneczny dzień. Niczym zamek z filmu fantasy. Miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć podczas wizyty w Bolesławcu!

Promenada i park przy Stawie

Malowniczy zakątek miasta pełen zieleni i zachowanych fragmentów murów obronnych. Idealne miejsce na spacer.

Pomnik Michaila Kutuzowa

W parku znajduje się pomnik rosyjskiego feldmarszałka. Powstał w 1819 roku na polecenie króla Fryderyka Wilhelma III. 12-metrowy żeliwny obelisk waży 30 ton, pierwotnie znajdował się na rynku. U jego podnóża znajdują się dwie pary lwów, które mają symbolizować odwagę marszałka. Pomnik budzi kontrowersje, ponieważ Michaił Kutuzow zapisał się negatywnie w dziejach Polski w czasie walk o utrzymanie niepodległości na przełomie XVIII i XIX wieku.

Pogodynka

Stacja meteorologiczna umieszczona w 1882 roku w pobliżu Stawu Miejskiego była jedną z pierwszych pogodynek na Dolnym Śląsku.

W parku znajduje się też fontanna z Czaplą. Znajduje się w miejscu gdzie na początku XX wieku mieścił się miejski ogród zoologiczny.

Centrum Integracji Kulturalnej Orzeł

Budynek w stylu secesyjnym położony tuż przy parku. Wzniesiony około roku 1914. Obecnie pełni funkcje sali kinowej i konferencyjnej.

Mury obronne

Pierwsze informacje o murach miejskich pochodzą z 1316 roku choć podejrzewa się, że istniały dużo wcześniej. Fortyfikacje miejskie stanowił podwójny pierścień murów z basztami oraz systemem fos i stawów. Mury zostały zniszczone w czasie wojen napoleońskich. W 1841 przekształcono tereny poforteczne w promenadę.

Wiadukt kolejowy

Monumentalna budowla będąca jednym z najdłuższych kamiennych mostów kolejowych w Europie uznawana jest za wielką atrakcję miasta. Most powstał w latach 1844 – 1846. Ma długość 490 metrów i wysokość 26 metrów. Składa się z 35 łuków. Zlokalizowany jest na trasie kolei Wrocław – Drezno. Podobno niesamowite wrażenie robi również po zmroku, gdy jest podświetlony. Ja byłam w Bolesławcu tylko na jeden dzień i nie miałam możliwości zobaczenia go w wersji nocnej. Ale przecież wszystko przede mną 😉

Dawna przepompownia ścieków

Budynek z 1903 roku, który nosi cechy neoromańskie i neorenesansowe. Został wyposażony w nowoczesne urządzenia umożliwiające oczyszczanie ścieków z zanieczyszczeń fizycznych.

Krzyż Milenijny

27-metrowa konstrukcja ze stali i miedzi została wykonana w 2003 roku. Rozpiętość ramion krzyża wynosi 15 metrów, a całość waży 30 ton. Krzyż znajduje się w pięknym otoczeniu parku.

Dawna Dzielnica West End

Reprezentacyjna dzielnica willowa obejmująca tereny ulic Komuny Paryskiej, Wybickiego, Opitza, Brody, Drzymały i Miarki. Stojące tu wille utrzymane są w różnych stylach – neorenesansowym, klasycystycznym i szwajcarskim. Spacerując tymi uliczkami naprawdę można się poczuć jak 200 lat temu. Podróż w czasie. Jest elegancko, dostojnie, mieszczańsko. A to wszystko zaledwie kilka minut spaceru od rynku.

Przy ul. Brody 2 znajduje się kamienica zbudowana dla prawnika i notariusza Th. Thamma. Łączy styl neoklasycystyczny z neorenesansowym detalem i motywami masońskimi.

Willa przy ul. Jeleniogórskiej 20

Neobarokowy budynek wzniesiono na początku XX wieku dla powiatowego mistrza budowlanego G. Spohna. Nie dość, że sama willa jest piękna to położona na skraju lasu. Bajkowo po raz kolejny.

Dawny zakład Włókienniczy Concordia

Kompleks przemysłowy założony w 1873 roku przez S. Wollera w miejscu spalonego 2 lata wcześniej młyna wodnego. W 1943 roku budynki przejęły zakłady lotnicze Weser-Flug AG i utworzyły tu filię obozu Gross Rosen.

Willa przy Kwiatowej 3

Wzniesiona na początku XX wieku dla Paula Viebega – prokurenta w zakładach Concordia. Willa utrzymana jest w stylistyce Landhouse – podmiejskiego domu angielskiego.

Teatr Stary

Powstał w 1857 roku i był pierwszą reprezentacyjną budowlą przy promenadzie otaczającej starówkę. Elewacje w klasycystycznym i neorenesansowym stylu zachowały się do dnia dzisiejszego. W 1913 roku poszerzono część sceniczną i fosę orkiestrową. Teatr zakończył swą działalność w 1944 roku.

Kościół Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Znajduje się w miejscu dawnego zamku zniszczonego przez Szwedów podczas wojny trzydziestoletniej. Barokowy kościół wzniesiono w połowie XVIII wieku. Początkowo była to świątynia ewangelicka, dziś katolicka. 73-metrową wieżę dobudowano na początku XIX wieku.

Na placu przy kościele znajduje się pomnik Jezusa Przyjaciela Dzieci z 1902 roku.

Ulica Kaszubska

Odchodzi od dworca kolejowego. Nazywana była Widokowym oknem Bolesławca. Powstała około 1900 roku. Obecnie uwagę zwracają głównie kamienice pod nr 4 i 5. Dzisiejszy budynek poczty.

Termy Bolesławiec

Miejski kompleks SPA mieści się w neorenesansowym budynku Miejskich Zakładów Kąpielowych z 1895 roku. Była to ekskluzywna jak na ówczesne czasy łaźnia. Wnętrze było wyłożone kaflami w kolorze morskiej zieleni i ozdobione płaskorzeźbami autorstwa bolesławieckiej artystki Jenny Bary-Doussin.

Młodzieżowy Dom Kultury

Neoklasycystyczna willa została wzniesiona dla bolesławieckiego aptekarza – Mullera. W latach 1946 – 1951 w piwnicach willi znajdował się areszt Urzędu Bezpieczeństwa.

Bolesławiec – czy warto?

Absolutnie tak. Perłą Dolnego Śląska zazwyczaj nazywa się Świdnicę ale mnie bardziej zauroczył właśnie Bolesławiec. Miasto jest piękne, kolorowe, zadbane, nie brakuje w nim zieleni. Jeśli wybieracie się do Wrocławia to zaplanujcie sobie jednodniową wycieczkę do Bolesławca, nie będziecie żałować. Jeśli szukacie miejsc wartych odwiedzenia na Dolnym Śląsku to koniecznie dopiszcie Bolesławiec do listy.

Atrakcje Dolnego Śląska – Świdnica – co warto zobaczyć?

Świdnica to miasto o ponad 750-letniej historii, stolica dawnego księstwa Świdnicko-Jaworskiego. Położona jest zaledwie 50 km od Wrocławia i nazywana Perłą Dolnego Śląska. Nigdy nie miałam tego miasta w swoich podróżniczych planach ale niedawno wpadł mi w ręce artykuł o Kościele Pokoju. Po przeczytaniu go dopisałam Świdnicę do listy miejsc do zobaczenia i przy okazji wizyty we Wrocławiu wybrałam się na jednodniową wycieczkę. Zatem przed Wami Świdnica! Co warto zobaczyć i zwiedzić w Świdnicy?

Dworzec

Do Świdnicy dotarłam pociągiem i pierwsze co zobaczyłam to oczywiście dworzec Świdnica Miasto. Odnowiony w latach 2010 – 2013 secesyjny budynek pochodzi z 1905 roku i mimo iż nie jest duży to robi wrażenie. Na elewacji znajdują się zabytkowe herby Świdnicy, Dolnego Śląska, powiatu świdnickiego i księstwa świdnickiego. W czasie gdy w Świdnicy stacjonowały wojska radzieckie, codziennie odjeżdżał stąd pociąg do Moskwy.

Plac Grunwaldzki

Z dworca wychodzi się prosto na największy węzeł komunikacyjny w Świdnicy, założony w miejscu Bramy i Przedmieścia Witoszowskiego. Znajduje się tu pomnik poświęcony uczestnikom walk o wolność ojczyzny. Plac jest bardzo zielony, są tu ławeczki i można miło spędzić czas jeśli macie jeszcze chwilę do odjazdu pociągu.

Budynek Sądu Okręgowego

Przy uliczce prowadzącej z placu Grunwaldzkiego do rynku znajduje się monumentalny gmach Sądu Okręgowego. Został on wybudowany w 1885 roku na fundamentach klasztoru Dominikanów. W jego wnętrzu Feliks Falk nakręcił część scen do filmu Komornik.

Świdnica – rynek

Co warto zobaczyć w Świdnicy? Oczywiście rynek. Jego układ urbanistyczny zachował się w nienaruszonym stanie od czasów średniowiecza. Kolorowe kamienice prezentują różne style architektoniczne i dowodzą potęgi i bogactwa dawnych mieszczan. Dziś w większości kamienic działają restauracje i kawiarnie.

Pod numerem 1 stoi piękna barokowa kamienica, która nosi cechy pałacyku pruskiego. Pod numerem 7 mieści się  Dom Pod Złotą Koroną. Nazwa pochodzi stąd, iż szczyt elewacji jest ozdobiony właśnie złotą koroną. Pod numerem 8 znajduje się Dom Pod Złotym Chłopkiem. Ciekawostką jest, że na manierystycznym portalu kamienicy widnieje łaciński napis Drzwi te mają być otwarte dla przyjaciela a zamknięte dla wroga. Po numerem 25 mamy renesansową kamienicę zwaną Pałacem Hochbergów a pod 26 Kamienicę Pod Złotym Okrętem z oryginalnymi XIV-wiecznymi piwnicami. Pod numerem 27 mieści się Dom pod Kogutem, a 28 – pod Złotą Gęsią.

Spacerując po rynku warto zwrócić uwagę na pomnik Marii Kunic – świdnickiej astronomki.

Uwagę zwracają też XVIII-wieczne fontanny z piaskowca. Wśród nich fontanna z Atlasem – mitycznym atletą dźwigającym sklepienie niebieskie – i fontanna z Neptunem gdzie poza władcą mórz można dostrzec dwa konie morskie i Wodnika.

Świdnicki rynek jest piękny, kolorowy, zadbany i bardzo przyjemnie się tu spaceruje. Przy rynku znajduje się informacja turystyczna gdzie można otrzymać mapki i plany zwiedzania.

Muzeum Dawnego Kupiectwa

W Świdnicy warto zwiedzić Muzeum Dawnego Kupiectwa. Mieści się w zabytkowym ratuszu i jest to jedyne muzeum w Polsce, które tak szeroko zajmuje się tematem handlu.

Zwiedzanie zaczyna się od aranżacji apteki z przełomu XIX i XX wieku. Znajdują się tu oryginalne meble, wagi i pojemniki na leki. Naprzeciwko ekspozycji apteki znajduje się salonik apteczny z popiersiem Alberta Neissera – twórcy dermatologii.

W kolejnej sali zaaranżowano karczmę i sklep kolonialny.

Dalej znajduje się aranżacja targu. Targi odbywały się na świdnickim rynku od czasów średniowiecznych. Możemy tu zobaczyć XVIII-wieczną wagę targową i kamienne odważniki.

W kolejnym pomieszczeniu znajduje się Stacja Paliw. W tle widnieje fotografia salonu samochodowego W. Illmanna. Salon ten funkcjonował w Świdnicy już od 1923 roku.

Kolejna sala to wystawa tzw. realiów kupieckich, czyli przedmiotów będących wyposażeniem sklepów. Można tu zobaczyć maszyny liczące, drukowane rachunki z logo czy kasetki na pieniądze.

W ekspozycji piwowarskiej można zapoznać się z etapami warzenia piwa. Świdnica ma wielowiekowe tradycje piwowarskie. Pochodzący stąd złoty napój sprzedawano m. in. we Wrocławiu, Toruniu, Krakowie, Pradze, Pizie i Heidelbergu.

Na pierwszym piętrze ratusza znajdują się pomieszczenia reprezentacyjne. Barokowy hol zdobi kopia obrazu przedstawiającego XVII-wieczną Świdnicę oraz herba starosty J. J. M. von Sinzendorfa.

Przez późnogotycki portal wchodzi się do Sali Rajców. Salę zdobią XVI-weiczne polichromie przedstawiające sceny biblijne – Sąd nad Jawnogrzesznicą, Sąd Ostateczny i Ukrzyżowanie Jezusa. Na środku pomieszczenia znajduje się makieta przedstawiająca miasto w XVII wieku.

W aneksie przylegającym do Sali Rajców znajduje się mauzoleum Piastów Świdnickich z kopiami rzeźbionych płyt tumbowych Bolka I i Bolka II.

Ostatnie pomieszczenia udostępnione dla zwiedzających to galeria obrazów świdnickich malarzy i barokowy salon z piecem kaflowym.

Bilet do muzeum kosztuje 6 zł, w piątki wstęp jest bezpłatny.

Wieża Ciśnień

W Świdnicy warto zobaczyć też Wieżę Ciśnień. Ceglany budynek z 1877 roku przy ul. Nauczycielskiej 3. W latach 1902 – 1903 została przebudowana i podwyższona o jedno piętro. Przestano ją eksploatować w 1994 i wpisano ją wtedy do rejestru zabytków. Dziś niestety stoi pozostawiona sama sobie i niszczeje. Na dachu ustawiono nadajniki sieci komórkowych.

Niemalże naprzeciwko wieży znajduje się świdnicki zakład karny. I ceglany budynek też robi ogromne wrażenie.

Park Centralny

Park utworzony na reliktach Twierdzy Świdnickiej, nie do końca wiadomo od kiedy istnieje. W miejscu, gdzie obecnie mieści się park, dawniej istniała wieś o nazwie Schreibendorf. Od 2017 roku park przechodzi gruntowną rewitalizację, która pochłonęła już niemal 20 milionów złotych!

Obecnie atrakcją parku jest rzeka Witoszówka tworząca tu dwa akweny oraz uroczy most. W parku można zobaczyć klony zwyczajne, lipy drobnolistne, brzozy, buki, kasztanowce, akacje, cisy i wierzby.

Pomnik 1000-lecia Państwa Polskiego

Obelisk ten został odsłonięty w 1966 roku w ramach uroczystości obchodów 1000-lecia państwa Polskiego. Widnieje na nim napis Byliśmy jesteśmy będziemy

Katedra pw. św. Stanisława i Wacława

Zwiedzanie Świdnicy musi Was prędzej czy później zaprowadzić do katedry. Wieżę katedry będziecie widzieli z każdego miejsca w mieście. Liczy sobie 101,5 metra – jest najwyższą wieżą kościelną na Dolnym Śląsku i piątą w Polsce. Ogromna gotycka budowla została zbudowana z prawdziwym rozmachem. Wystrój prezentuje mieszaninę różnych stylów. Nawa główna ma 71 metrów długości, 10 szerokości i 25 wysokości. Do naw bocznych dobudowano w różnym okresie 6 kaplic. Ołtarz główny zdobi rzeźba przedstawiająca Matkę Bożą z Dzieciątkiem w otoczeniu świętych umiejscowiona pod baldachimem wspartym na siedmiu kolumnach.

Wielkie organy zdobi Orkiestra Niebiańska – rzeźba Jerzego Leonarda Webera.

Na dziedzińcu kościoła stoi kolumna św. Floriana pochodząca z 1684 roku.

Na placu nieopodal katedry znajduje się pomnik Jana Pawła II.

Apteka pod Bykami

Przy ulicy Długiej 45 w 1882 roku otwarto pierwszą aptekę w mieście. Późnorenesansową kamienicę zdobią dwie rzeźby byków naturalnej wielkości. Na parterze nieprzerwanie działa apteka. A skąd byki? W okolicy placu odbywały się targi bydła. Pewnego roku,  nie wiadomo dlaczego, zwierzęta zaczęły chorować  i padać jedno po drugim. Lekarstwo na zarazę miał wynaleźć miejscowy aptekarz, a kupcy w ramach wdzięczności wybudowali mu dużą aptekę ozdobioną naturalnej wielkości sylwetkami byków.

Locha z Młodymi

Osobliwych śladów zwierzęcych jest w Świdnicy więcej. Na skwerze przy ul. Franciszkańskiej bardzo nietypowa atrakcja turystyczna Świdnicy – pomnik lochy z pięcioma młodymi i tajemniczą skrzynią. W herbie Świdnicy znajduje się dzik stąd pomysł na taką rzeźbę.

W czerwcu 2013 roku pod skwerem wmontowano kryptę ze Skrzynią Pamięci Świdniczan. Umieszczono w niej pamiątki ze współczesnej Świdnicy, a otwarcie zaplanowano za… 100 lat. Do tej pory dziki mają pilnować skrzyni.

Plac św. Małgorzaty

Dziś park i przyjemnie miejsce spotkań. Dawniej mieściła się tu główna brama wjazdowa do miasta – Brama Kapturowa.

Plac Pokoju

Z placu św. Małgorzaty już prosta droga do największej atrakcji Świdnicy. Plac Pokoju pełen jest XVII-wiecznych zabudowań szachulcowych. Głównym budynkiem jest oczywiście wpisany na listę UNESCO Kościół Pokoju w Świdnicy. Ważnym elementem placu jest nekropolia otaczająca kościół – jeden z nielicznych zachowanych ewangelickich cmentarzy na Śląsku.

Przy placu znajduje się kawiarnia BarocCafe. Nie byłam ale podobno to bardzo dobre miejsce więc jeśli będziecie mieli więcej czasu to warto wejść.

Ewangelicko – augsburski kościół Pokoju

Kościół Pokoju w Świdnicy wybudowano w latach 1656 – 1657 z drewna, gliny, piasku i słomy. Oszałamiająco bogate wnętrze stanowi przykład barokowego kunsztu artystycznego i dbałości o zdobnicze szczegóły.

Drzwi prowadzące do kościoła były metaforą całego życia ewangelika – wschodnie prowadziły do hali chrztów, przez południowe wchodził podczas konfirmacji i zawarcia związku małżeńskiego, natomiast przez zachodnie ciało wynoszono po obrzędach pogrzebowych.

Ołtarz główny powstał w 1752 roku. Zamówiono go u mistrza ciesielskiego Gottfrieda Augusta Hoffmanna. Przy ołtarzu można dostrzec płaskorzeźbę przedstawiającą Ostatnią Wieczerzę, rzeźby Mojżesza, Aarona, Jezusa, Jana Chrzciciela oraz apostołów Piotra i Pawła. Na szczycie ołtarza stoi baranek z drewna. Ołtarz otoczony jest pozłacaną balustradą z drewna.

W północno-wschodnim narożniku transeptu znajduje się ambona. Nad drzwiami wejściowymi na ambonę znajduje się rzeźba Jezusa Dobrego Pasterza, a balustradę pokrywają reliefy przedstawiające zesłanie Ducha Świętego, Golgotę i Raj.

Zwiedzając kościół Pokoju nie można pominąć organów podtrzymywanych przez dwóch atletów. Pod koniec XVIII wieku ozdobiono je ruchomymi figurkami aniołków. W całym kościele są setki figurek aniołków – nikt do tej pory nie doliczył ile dokładnie.

W kościele zwraca też uwagę loża Hohbergów – zbudowana w 1698 roku dla hrabiego Johanna Heinricha von Hohberga w dowód wdzięczności za ufundowanie drewna potrzebnego do budowy świątyni.

W kościele koniecznie trzeba spojrzeć w górę – malowidła, które widać na stropie tworzono 3 lata! Tematyka obrazów zaczerpnięta jest z księgi objawień św. Jana.

Do kościoła wchodzi się przez halę chrztów z drewnianą polichromowaną chrzcielnicą. Jej górną część zdobi złocona figura Jezusa, a dolną herby sześciu rodzin, które ufundowały chrzcielnicę.

Kościół może pomieścić 7,5 tysiąca osób.

Kościół Pokoju to największa atrakcja turystyczna Świdnicy i jedna z największych atrakcji Dolnego śląska. Bogate zdobienia robią ogromne wrażenie i moim zdaniem warto to miejsce odwiedzić. Złamałam nawet swoją zasadę, że nie wchodzę do kościołów, gdzie trzeba płacić za wstęp. Cena biletu wstępu do kościoła Pokoju to 12 zł (płatność tylko gotówką) i naprawdę warto te pieniądze wydać. Zwłaszcza, że są one przeznaczone na cały cza trwające (od 1992 roku) prace renowacyjne. Kościół można zwiedzać od poniedziałku do soboty od 9 do 18 i w niedziele od 12 do 18.

W budynku przy wejściu na plac Pokoju znajduje się bezpłatna wystawa eksponatów znalezionych w świątyni.

Park im. Generała Sikorskiego

Co jeszcze można zobaczyć w Świdnicy? Park Sikorskiego słynny ze względu na pozostałości mauzoleum upamiętniającego Czerwonego Barona – Manfreda von Richthoffena. Przy ul. Sikorskiego 19 znajduje się willa Richthoffenów, w której mieszkał pilot. W ogrodzie znajduje się kamień upamiętniający jego śmierć w 1918 roku.

Baszta Strzegomska

Pozostałość umocnień dawnej Twierdzy Świdnickiej – stanowiła ochronę głównego wjazdu do miasta. Przy baszcie znajduje się kaplica św. Barbary. Przy każdej z siedmiu bram miasta znajdowała się kaplica.

Do Bramy Strzegomskiej przylega fragment murów obronnych. Cała zabudowa wielokrotnie była niszczona i odbudowywana. Dziś mieści się tu restauracja serwująca dania kuchni dolnośląskiej i mniejszości narodowych mieszkających w regionie.

Murale

Kocham street-art i pisałam o tym wielokrotnie. Murale w Świdnicy to już niemal instytucja, przed Wami te najpiękniejsze. Śmiem twierdzić, że to najpiękniejsze murale w Polsce.

Tuż przy wyjściu z dworca kolejowego, przy ul. Dworcowej 3, znajduje się mural upamiętniający Irenę Sendlerową. Powstał w czerwcu 2018 roku w ramach obchodów Roku Ireny Sendlerowej .

U zbiegu ulic Teatralnej i Bohaterów Getta znajduje się z kolei portret klauna Fifi. Powstał z okazji świdnickiego Festiwalowi Teatrów Otwartych.

Po drugiej stronie ulicy, przy Bohaterów Getta, znajduje się mural festiwalu Bachowskiego

Przy placu Grunwaldzkim upamiętniono z kolei Tomasza Stańko. Mural powstał z okazji 25. rocznicy zorganizowania pierwszych Świdnickich Nocy Jazzowych.

Przy al. Niepodległości znajduje się jeden z najmłodszych murali w Świdnicy – ze ściany kamienicy od sierpnia 2019 roku spogląda Andrzej Wajda. Mural powstał na pamiątkę 23 rocznicy premiery filmu Panna Nikt, na podstawie książki Tomasza Tryzny ze Świdnicy. Ponadto twórczości Wajdy poświęcony był tegoroczny festiwal filmowy Spektrum w Świdnicy. Autorem wszystkich powyższy murali jest Robert Kukla – artysta plastyk związany ze Świdnickim Ośrodkiem Kultury.

Świdnica – czy warto?

Przyznaję, że parę miesięcy temu nazwa Świdnica niewiele mi mówiła. Jakieś miasto na Śląsku i na tym moja wiedza się kończyła. Tymczasem nazwa perła Dolnego Śląska nie jest ani trochę na wyrost. Świdnica jest przepiękna, pełna zabytków i ciekawych miejsc. Świdnica to doskonały pomysł na jednodniową wycieczkę z Wrocławia a myślę, że i przez cały weekend ciężko by się było tu nudzić.