Apulia – co zobaczyć? Locorotondo!

Apulia – jakby się chciało zobaczyć wszystkie fajne miejsca to trzeba by tam jechać na miesiąc. Wybór ciekawych miejsc w Apulii przyprawia o zawrót głowy ale na coś się trzeba zdecydować. U mnie przy okazji Alberobello padło na Locorotondo. Te dwa miasteczka często poleca się na jednodniową wycieczkę z Bari i muszę potwierdzić – to dobry pomysł. Miasta są na tyle małe, że każde z nich spokojnie da się obejść w 2-3 godziny a i transport pomiędzy nimi (autobus lub pociąg) jest dobrze zorganizowany.

Locorotondo – dojazd

Jak już wspomniałam jest on prosty natomiast jest jedno małe ALE. Ja przyjechałam do Locorotondo pociągiem, natomiast wracałam autobusem. Problem jest taki, że w Locorotondo nie ma żadnego dworca autobusowego, a przystanek znajduje się w mieście. Jest to taka tabliczka jak powyżej bez żadnego rozkładu jazdy. Mi się to udało odnaleźć cudem dzięki pomocy konduktora pociągu, który mówił trochę po angielsku. Niestety musicie liczyć się z tym, że w Apulii jest ogromny problem z dogadaniem się w języku innym niż włoski. Ale do rzeczy – żebyście nie mieli tego problemu co ja wyjaśniam łopatologicznie gdzie znajduje się w Locorotondo przystanek autobusu do Bari – via Martina Franca 25. Tuż za restauracją Pietranuda i właśnie tę nazwę najlepiej wklepać w mapę. Z tego samego przystanku odjeżdża autobus do Monopoli. Rozkład jazdy trzeba sprawdzać w internecie (ja korzystam z aplikacji rome2rio) lub automatach biletowych na dworcu kolejowym, innej opcji nie ma. Bilet można kupić w automacie trenitalia na dworcu kolejowym (ja tak zrobiłam) lub w kioskach tabachi – ale pamiętajcie, że są one zamknięte od 13 do 17/18). Kierowca nie prowadzi sprzedaży biletów.

Locorotondo – zwiedzanie

Skoro wszystko jasne to czas na zwiedzanie Locorotondo. Co zobaczyć i co zwiedzić w tym uroczym miasteczku? Idąc z dworca kolejowego do centro storico pierwsze ciekawe miejsce, które się pojawia to Piazza Aldo Moro – plac, przy którym znajdują się budynki władz miejskich.

Dalej trzeba iść Corso 20 Settembre, po kilkuset metrach skręcić w lewo i już jesteśmy na starym mieście w Locorotndo. Co warto tu zobaczyć? Jedna z największych (dosłownie i w przenośni) atrakcji to kościół Chiesa Madre San Giorgio. W upalny dzień też doskonała kryjówka przed słońcem 😉

Po wyjściu z kościoła trzeba schować mapę i błądzić w cudownych, wąskich, białych uliczkach pełnych kwiatów. Koniecznie przysiąść w jednej z restauracji lub kawiarni, żeby coś wypić albo zjeść i oddać się słodkiemu dolce far niente.

Nie można zapomnieć, że Locorotondo to wino! Winnice znajdują się tuż przy starym mieście. Centro storico położone jest na wzgórzu, które obrastają winorośle. Jadąc pociągiem lub samochodem od strony Martina Franca wygląda to bajkowo! Winnice w Locorotondo można zwiedzać ale jak to we Włoszech – nie w porze sjesty. Ja dotarłam do miasta jakoś po 13 więc na zwiedzanie winnic było już za późno. Albo za wcześnie, jak kto woli 😉 Ale jeśli spędzacie w Locorotondo więcej czasu to na pewno warto zajrzeć.

Winnice można podziwiać z niewielkiego parku miejskiego, w którym mieści się kilka punktów widokowych – koniecznie trzeba tu zajrzeć podczas zwiedzania Locorotondo!

Stąd można przejść na Piazza Vittorio Emanuele. Taki typowy włoski placyk ze sklepikami i restauracjami. Mieści się tu też informacja turystyczna Locorotondo ale podczas mojego pobytu była zamknięta.

Stąd po raz kolejny warto się zagubić w wąskich uliczkach, po drodze zwracając uwagę na pięknie zdobiony barokowy Palazzo Morelli. Wszak Apulia to stolica włoskiego baroku! Ale więcej o tym przy okazji Martina Franca.

W okolicy znajduje się też kolejny kościół – Maria SS. Adolorata. Z zewnątrz piękny, w środku nie widziałam – był zamknięty.

Locorotondo – czy warto?

Bez chwili wahania – tak. Nie tylko warto wybrać się do Locorotondo planując wycieczkę do Apulii ale warto też tu zostać na noc. Miasteczko ma niesamowitą atmosferę – jest bajkowo piękne, ludzie cudowni, ilość kwiatów i dekoracji zapiera dech w piersiach. Do tego świetne knajpy z dobrym jedzeniem i lokalne pyszne wino. Brzmi jak przepis na idealne wakacje? Owszem. Ja chętnie wrócę.

Aha – właśnie mi się przypomniało, że widziałam sporo zdjęć z Locorotondo w okresie świątecznym – kaktusy i kwiatki są zastępowane wtedy Mikołajami, lampkami i świątecznymi dekoracjami. Czego przedsmak można było zobaczyć już we wrześniu 😉 Ale z tego względu Locorotondo warto odwiedzić o każdej porze roku. Ja z pewnością kiedyś wrócę, to jedna z moich perełek w Apulii.

Alberobello – co zobaczyć w miasteczku trulli?

Alberobello – punkt obowiązkowy każdego planu zwiedzania Apulii. Miasteczko pełne fotogenicznych białych domków trulli po prostu trzeba w Apulii zobaczyć.

Alberobello – dojazd z Bari

Dojazd z Bari do Alberobello możliwy jest pociągiem lub autobusem. Tak jak zazwyczaj pociągi są szybszą i lepszą opcją transportu tak do Alberobello z Bari najlepiej pojechać autobusem.

Przystanek autobusowy w Bari znajduje się na tyłach dworca kolejowego, przy ulicy Via Giuseppe Capruzzi. Przystanek jest oznaczony. Trasę obsługuje firma Ferrovie del Sud Est e Servizi Automobilistici więc trzeba się rozglądać za autobusem z takim napisem.

Uwaga – bilet trzeba kupić wcześniej, kierowca nie prowadzi sprzedaży biletów. W okolicy dworca można je kupić w sklepie Biglietteria ATS (która prowadzi sprzedaż biletów różnych przewoźników) – płatność gotówką i kartą. Drugie miejsce, tuż przy przystanku to kawiarnia. Na witrynie jest naklejka informująca o sprzedaży biletów. Cena biletu z Bari do Alberobello to 4,3 EUR, przejazd trwa nieco ponad godzinę. Pierwszy autobus z Bari do Alberobello odjeżdża o 8 rano i zdecydowanie jest to najlepsza opcja na zwiedzanie Alberobello – im później tym większe tłumy turystów w Alberobello.

Alberobello – zwiedzanie

Co zobaczyć w Alberobello? Domki trulli rzecz jasna. Trulli to największa atrakcja Alberobello. A czym są te trulli? To walcowate domki z kopułą w formie stożka zwieńczoną pinaklem – smukłą kamienną wieżyczką. Budowano je z kamieni, bez użycia zaprawy. Kopuły są pokryte symbolicznymi malunkami, których znaczenie nie do końca jest jasne. Niektóre mają pochodzenie pogańskie, inne magiczne, jeszcze inne chrześcijańskie. Jedni twierdzą, że miały one chronić przed złymi czarami, inni – że miały zapewniać urodzajne zbiory. Te malunki to jedna z tajemnic i zagadek Apulii.

Trulli budowano w całej Apulii ale to właśnie w Alberobello jest ich największe zagęszczenie. Zwiedzanie Alberobello to tak naprawdę spacer pomiędzy białymi domkami. Stare miasto z domkami trulli w 1996 roku wpisano na listę UNESCO. Jak nietrudno się domyślić jest to bardzo popularne miejsce we Włoszech i zdecydowanie najbardziej zatłoczone w całej Apulii. Z tego względu polecam wybrać się tu rano – z każdą godziną tłum turystów gęstnieje. Ile czasu potrzeba na zwiedzanie Alberobello? Wszystkie atrakcje da się obejść w 2 – 3 godziny i ja tyle czasu spędziłam w Alberobello. Dlaczego nie miałam ochoty zostać tam dłużej napiszę na końcu.

Jaka jest w ogóle historia Alberobello? Skąd te białe domki? Wioska powstała w XVI wieku. Zamieszkiwali ją chłopi będący pod panowaniem królestwa Neapolu. W celu uniknięcia podatku od zasiedlenia nakazano im budowanie domów bez zaprawy, które w razie królewskiej kontroli można było szybko zburzyć, a potem odbudować. Pod koniec XVIII wieku Alberobello zyskało niezależność od królestwa Neapolu ale domki zostały.

Jak zwiedzać Alberobello? Najlepiej po prostu włóczyć się wąskimi uliczkami, zaglądać w podwórka i do domków, w których mieszczą się dziś sklepiki, bary i kawiarnie. Część trulli zamieniono na noclegi ale od razu uprzedzam, że jeśli chcecie spać w trulli to będzie to sporo kosztowało. Noclegi w Alberobello są jednymi z najdroższych w Apulii – ceny zaczynają się od 100 EUR za noc.

1400 trulli – największa atrakcja turystyczna Alberobello – znajduje się w dzielnicach Rione Monti i Aia Piccola.

Rione Monti jest większa – tu można doliczyć się ok. 1000 białych domków. Co zwiedzić w Alberobello podczas spaceru wzdłuż trulli? Jedną z atrakcji jest Trullo Siamese – Syjamskie. Ma ono 2 kopuły i wejścia z 2 różnych stron. Można wejść do środka – mieści się tam sklepik ale wnętrze szału nie robi. Historia mówi, że w tym trullo mieszkało dwóch braci, którzy byli w konflikcie ze względu na miłość do tej samej dziewczyny. Z tego powodu ich dom podzielono na 2 części z osobnymi wejściami.

Nieco dalej warto zwiedzić w Alberobello kościół Chiesa a Trullo pw. św. Antoniego z Padwy. Kościół w formie trullo wybudowano z pieniędzy ofiarowanych przez mieszkańców Alberobello, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. We wnętrzu warto zwrócić uwagę na freski.

W jednym z domków w Rione Monti znajduje się też wystawa Alberobello in miniatura – makieta domków trulli.

Nie powiem Wam gdzie zjeść w Alberobello, bo byłam tam za krótko i za wcześnie, żeby coś jeść ale wstąpcie koniecznie na lody do Martinucci. Co prawda obsługa woła o pomstę do nieba (wszyscy sprawili wrażenie ciężko obrażonych, że muszą pracować) ale same lody – przepyszne. Jest to lokalna sieciówka więc jeśli nie w Alberobello to możecie ich też spróbować w innych miejscach w Apulii.

Łącznikiem pomiędzy Rione Monti a Riona Aia jest Piazza del Popolo – plac otoczony kawiarenkami i uliczkami pełnymi dekoracji będących gotowymi kadrami na instagrama.

Tu znajdują się też dwa punkty widokowe. Pierwszy – bardziej popularny – Vista trulli Fontana del Belvedere. Jest tu dużo ludzi, wszyscy się przepychają, przestawiają cię – mocno nerwowa atmosfera a widoki takie sobie.

Drugi punkt widokowy w Alberobello, do którego trafiłam zupełnym przypadkiem okazał się dużo lepszy – ładniejszy widok, żadnych ludzi (zero, ani jednego) i można spędzić chwilę po prostu podziwiając białe kopuły. Wklepcie na mapie Villa Belvedere Bar. Wejście jest przez jakąś niepozorną furtkę, bar był zamknięty.

Stąd można przejść do drugiej części Alberobello – Rione Aia. Tutaj większość trulli jest zamieszkanych – ta część Alberobello jest mniej turystyczna.

Przy Corso Vittorio Emmanuele znajduje się m. in. pomnik Domenico Morea i jedyne dwupoziomowe trullo w mieście – Trullo Sovrano. XVIII-wieczny budynek służy dziś jako muzeum, które można zwiedzać. Wewnątrz można zobaczyć wystrój tradycyjnego domu z Alberobello. Bilet wstępu kosztuje 1,5 EUR – warto.

W okolicy znajduje się też bazylika Alberobello poświęcona św. Kosmie i Damianowi. Ich święto – 27.09 – to czas wielkiej zabawy, koncertów, jarmarków i pokazów sztucznych ogni. Przed katedrą znajduje się popiersie Jana Pawła II.

W Rione Aia znajdują się jeszcze dwie ciekawe atrakcje Alberobello – Casa d’Amore i Casa Pezzola. Casa d’Amore to pierwszy budynek w Alberobello, do budowy którego użyto zaprawy. W Casa Pezzola mieści muzeum historii Alberobello.

W Alberobello warto też zobaczyć nieodległe Palazzo Comunale – w okresie świątecznym (czyli już we wrześniu:P) ozdobione piękną iluminacją.

Alberobello – czy warto?

Alberobello to jedno z najbardziej wyjątkowych miejsc w Apulii, a nawet w całych Włoszech, a na pewno najbardziej instagramowe miejsce w Apulii 😉 Tu można robić setki zdjęć, na każdym kroku! Alberobello trzeba zobaczyć zwiedzając Apulię ale jak już wspominałam wcześniej ja po 2 godzinach się z Alberobello ewakuowałam. Czemu? Tłumy turystów (a byłam już o 9), niesympatyczni miejscowi – mam wrażenie, że zmęczeni turystami. Ludzie w Apulii są generalnie bardzo otwarci, przyjaźni i po prostu cudowni – wszędzie poza Alberobello. Byłam, zobaczyłam i wracać nie zamierzam. Mimo iż domki trulli na żywo robią niesamowite wrażenie! Więc raczej proponowałabym Wam zaplanować sobie Alberobello na max pół dnia – bardzo się cieszę, że nie zdecydowałam się na nocleg w Alberobello choć miałam przez chwilę taki pomysł.

Co zobaczyć w Apulii? Barletta – atrakcje i zwiedzanie

Ciąg dalszy zwiedzania Apulii. Jeśli szukacie ciekawego miejsca w okolicach Bari, które warto zwiedzić to poleca się Barletta. Miejsce mniej popularne niż Monopoli, Polignano czy Ostuni ale też bardzo ładne i zdecydowanie warte wpisania w plan zwiedzania Apulii.

Barletta – dojazd

Jak dojechać do Barletty z Bari? Pociągiem. Dojazd trwa ok. 40 minut, cena biletu 4,3 EUR.

Barletta – zwiedzanie

W związku z tym, że do Barletty przyjechałam pociągiem to zwiedzanie Barletty zaczniemy od okolic dworca kolejowego. Samo centrum Barletty oddalone jest nieco ponad kilometr od dworca więc bez problemu można się przejść pieszo.

Przed stacją znajduje się pierwsza atrakcja Barletty – fontana della Stazione. Stąd Viale Carlo Giannone można dojść do Giardini de Nittis, a następnie na Piazza Aldo Moro.

Idąc za placem cały czas prosto można zobaczyć budynek władz miejskich – Comune di Barletta, a naprzeciwko budynek Teatro Curci.

Idąc cały czas prosto można dojść do plaży. Plaża miejska Barletta jest duża, szeroka i jak na plaże miejskie w Apulii naprawdę fajna. Niestety podczas mojego zwiedzania Barletty pogoda była zdecydowanie nieplażowa. W związku z tym skręciłam w prawo w kierunku starego miasta Barletty – centro storico.

A co warto zobaczyć? W centrum Barletty jest sporo ciekawych miejsc – przeplatają się wąskie uliczki, kościoły, restauracje, hotele i kawiarenki. A to wszystko w apulijskim nadmorskim klimacie.

Główne atrakcje turystyczne Barletty koncentrują się wokół zamku – Castello di Barletta. Zamek mieści miejską bibliotekę, muzeum i Pinakotekę. Otoczony jest parkiem – Giardini del Castello di Barletta. W parku znajdują się fontanny i amfiteatr.

Park jest też najlepszym miejscem, żeby zrobić dobre zdjęcie katedry – Cattedrale di Santa Maria Maggiore. Stąd widać ją w całości.

Niestety nie udało mi się zobaczyć katedry w środku. Podczas mojego pobytu akurat odbywał się ślub – zresztą wielu kościołów nie zobaczyłam właśnie z tego powodu. Śluby odbywały się w Apulii każdego dnia tygodnia, o każdej godzinie. Chyba efekt popandemiczny 😉

Wokół katedry koncentruje się centro storico Barletty – kolorowe wąskie uliczki wyłączone z ruchu kołowego. Spacerując nimi warto zwrócić uwagę na murale! Barletta to stolica apulijskiego streetartu!

Co jeszcze zobaczyć w Barletcie? Warto przejść na Via Marina gdzie stoi Porta Marina – dawna brama miejska. Przed nią znajduje się plac, który niestety służy jako parking i ciężko zrobić tu fajne zdjęcia. Wokół placu znajdują się restauracje i… kościoły. Jeden, drugi, trzeci, piąty… W obrębie starego miasta jest ich chyba ponad 20.

Barletta to także liczne zabytki architektury – Palazzo Bonelli, Cantina della Disfida, Pinacoteca De Nittis i oczywiście pomnik kolosa z Barletty.

Barletta – czy warto?

Barletta nie jest najpopularniejszym miejscem w Apulii. Nie da się ukryć, że Alberobello czy Monopoli są bardziej turystyczne, kolorowe i instagramowe ale jeśli szukacie prawdziwego włoskiego dolce vita, bez tłumu turystów to Barletta jest doskonałym pomysłem. Taka Apulia mniej znana 😉 Zwiedzanie Barletty zajmuje jakieś 3 – 4 godziny, warto pobłądzić w wąskich uliczkach centro storico, wypić kawę w jednej z kawiarenek, a jeśli macie więcej czasu i pogoda dopisuje to oczywiście wybrać się na plażę. Barletta oferuje sporo miejsc, które warto zobaczyć – mi się podobała i bardzo polecam jeśli macie więcej czasu na zwiedzanie Apulii.

Co zobaczyć w Apulii? Polignano a Mare – zwiedzanie

Apulia – moje marzenie od paru ładnych lat, przekładane chyba 3 razy. Zawsze a to mi loty odwoływali, a to ja kupiłam bilety z półrocznym wyprzedzeniem i nie mogłam pojechać… Zawsze coś, zawsze nie po drodze. Aż w końcu nadszedł wrzesień 2020 i wsiadłam do samolotu do Bari. Jeszcze zanim zaczęłam cokolwiek czytać o Apulii i planować wycieczkę to wiedziałam, że punktem obowiązkowym zwiedzania Apulii musi być Polignano a Mare.

Każdy kto ma instagram z pewnością kojarzy restaurację w skale – to najsłynniejsza restauracja w Polignano a Mare i chyba w całych Włoszech. Wyjazd do Apulii był moim wyjazdem urodzinowym i rozważałam przez chwilę zjedzenie tam urodzinowej kolacji ale sprawdzając ceny (od 200 EUR wzwyż) i opinie uznałam, że jednak zadowoli mnie pasta w jakiejś domowej trattorii 😀 Gdybyście jednak chcieli się skusić to restauracja w skale w Polignano a Mare nazywa się Hotel Ristorante Grotta Palazzese.

Polignano a Mare – jak dojechać z Bari?

Dojazd z Bari do Polignano a Mare nie stanowi żadnego problemu. Podobnie jak dojazd z Monopoli czy Lecce. Najszybciej i najłatwiej dojechać do Polignano a Mare z Bari pociągiem. Regionalne pociągi trenitalia kursują na tej trasie co 20 minut (w niedziele rzadziej ale w niedziele też jeżdżą – a nie wszystkie pociągi w Apulii kursują w niedziele). Przejazd pociągiem z Bari do Polignano a Mare trwa ok. 30 minut, cena biletu 2,5 EUR. Z Monopoli do Polignano a Mare pociąg jedzie aż 6 minut – cena biletu 1,1 EUR. Zarówno w Bari, Polignano jak i w Monopoli znajdują się biletomaty i bilety na pociąg można kupić na dworcu.

Polignano a Mare – gdzie zjeść?

No dobra, zanim zaczniemy zwiedzanie Polignano a Mare to jednak trzeba odpowiedzieć na pytanie gdzie zjeść w Polignano a Mare skoro nie w słynnej restauracji w skale. Przyznam, że przyjechałam do Polignano wściekle głodna i postanowiłam zjeść w pierwszym miejscu, które napotkam – jeszcze przed wejściem na stare miasto (centro storico).

Zupełnym przypadkiem trafiłam do miejsca, które mogę polecić z czystym sumieniem. Ta restauracja to Casa Mia. znajduje się przy Piazza Garibaldi – tuż przy wejściu na stare miasto. Jedzenie w Polignano a Mare to typowe jedzenie z regionu Apulii – są sery (o tym jeszcze za chwilkę), są owoce morza i jest rzecz jasna makaron orechiette.

Ja zdecydowałam się na ten ostatni – w wersji z pomidorami i cielęciną. Nie dość, że było to absolutnie boskie, genialne i przepyszne to porcja tak duża, że przez pół dnia nie wcisnęłam w siebie nic więcej. Do tego świetne apulijskie wino, przemiły właściciel i świetny ogródek. Zdecydowanie warto tu zjeść podczas wycieczki do Polignano a Mare.

Niestety przez to, że najadłam się aż tak bardzo (ale żal było zostawić choćby jedno makaronowe uszko) to nie spróbowałam lodów z Bella Blu. Jest to lodziarnia, która znalazła się na liście 20 najlepszych lodziarni w Europie. Tradycyjne lody kręci się tu od 1980 roku. Bardzo żałuję ale kiedyś wrócę i spróbuję. Albo niech ktoś z Was jedzie i spróbuje za mnie 😉

Gdzie jeszcze warto zjeść w Polignano a Mare? Moją wyobraźnię rozpalił Mozzarella Bar – właściwie po sąsiedzku z Casa Mia (po drugiej stronie ulicy). Jak nietrudno się domyślić jest to bar serwujący mozzarellę w dziesiątkach odsłon – jest mozzarella z truflą, mozzarella z łososiem, z tuńczykiem… Są ricotty, burraty, burratiny, kanapki z mozzarellą… I apulijskie wino rzecz jasna. Raj dla miłośników serów! Tam też kiedyś wrócę.

Polignano a Mare – co zobaczyć?

No to teraz czas ruszyć na zwiedzanie Polignano a Mare. Co zobaczyć, co zwiedzić i co robić w Polignano a Mare? Zapraszam na spacer.

Zwiedzanie Polignano a Mare warto zacząć od wspomnianego już wcześniej Piazza Garibaldi – to duży plac przed wejściem na stare miasto, przy którym znajdują się bary, restauracje i sklepiki. Stoi tu też pomnik wojenny.

Tuż obok placu znajduje się największa atrakcja Polignano a Mare – plaża Lama Monachile. To kolejne miejsce znane każdemu użytkownikowi instagrama – jedno z najbardziej znanych miejsc w Apulii, a plaża w Polignano a Mare jest jedną z najpopularniejszych plaż na świecie, nie tylko w Europie. Plaża jest zatłoczona o każdej porze, nawet w czasach covidu. Dla mnie plażowanie w takim tłumie to żadna przyjemność więc plażę oglądałam z punktów widokowych.

A skąd rozpościera się najlepsza panorama najpiękniejszej plaży Polignano a Mare? Punkt pierwszy to most – Ponte Lama Monachile, sam punkt oznaczone jest na mapie jako Cala Monachile dal ponte. Stąd można zobaczyć plażę od strony piasku.

Drugi punkt widokowy skąd można zobaczyć plażę od strony wody to Balconata Lama Monachile. Znajduje się przy ulicy Vico Porto ale spacerując po starym mieście Polignano a Mare na pewno do niego traficie. Nieco dalej znajduje się punkt widokowy Groticella di Santo Stefano. Jak widzicie punkty widokowe to obowiązkowy element zwiedzania Polignano a Mare.

Po zobaczeniu plaży Lama Monachile z góry warto wybrać się na spacer po starym mieście – schować mapy, wyłączyć GPS i włóczyć się po cudownych wąskich uliczkach, przysiąść na kawę w jednej z przeuroczych kawiarenek no i robić setki zdjęć tych przepięknych witryn, uliczek udekorowanych kwiatami i apulijską ceramiką. Apulia jest zdecydowanie najbardziej instragramowym regionem w Europie! To jeden wielki plan zdjęciowy! Obejście samego centro storico nie powinno zająć więcej niż godzinę – dwie. To jest naprawdę kilka uliczek.

Na stare miasto warto wejść przez Arco Marchesale, a następnie pójść w kierunku kościoła Santa Maria Assunta przy Piazza Vittorio Emanuele.

Ale to jeszcze nie wszystko co oferuje turystom Polignano a Mare. Ze starego miasta warto się przejść w stronę Piazza Ardito obserwując po drodze z góry skalne groty. Widoki są pocztówkowe, co chwilę można przystawać i fotografować kolejne skały wychodzące z turkusowego morza. Warto przystanąć szczególnie na Balconata Vico Gualdella – stąd są boskie widoki i wszyscy turyści robią sobie tu zdjęcia. Jeśli macie więcej czasu to można się też w Polignano a Mare wybrać na rejs po grotach.

Wracając z Piazza Ardito na stare miasto warto tym razem ominąć samo wybrzeże i przejść uliczką Via Roma. To kolejne miejsce w Polignano a Mare, które warto zobaczyć. Instagramowe witryny, małe knajpki (dużo mniej zatłoczone niż te na starym mieście), cisza, spokój i najprawdziwsze dolce vita.

Stąd warto jeszcze przejść na San Benedetto – duży, zielony plac z ławeczkami i kawiarenkami.

Polignano a Mare – czy warto?

Pytanie nie brzmi czy warto wybrać się do Polignano a Mare tylko kiedy. Zwiedzanie Apulii MUSI obejmować Polignano. Mimo iż miasteczko jest niewielkie i da się je obejść w 2 godziny to warto się tu wybrać na co najmniej pół dnia, a najlepiej na cały. Poczuć tę sielską atmosferę dolce far niente, pobłądzić w centro storico, poobserwować niebywale błękitne morze, pozachwycać się grotami no i podziwiać te setki gotowych miejsc na instagramowe ujęcia. Zachwyt totalny, z pewnością kiedyś do Polignano wrócę!

Zwiedzanie Apulii – Ostuni – Białe Miasto – co zobaczyć?

Ostuni i Białe Miasto to jedno i to samo. Szukając informacjo o tym co warto zobaczyć w Apulii prędzej czy później trafia się na Ostuni.

Włochy i Apulia to cała masa pięknych miast i miasteczek ale nie da się ukryć, że Ostuni to miejscówka wyjątkowa! Słyszeliście kiedyś o kobiecie z Ostuni? To historia szkieletu ciężarnej kobiety sprzed 28 tysięcy lat znalezionego właśnie w Ostudni. Gotowi na zwiedzanie? To ruszamy do Ostuni – co tu zobaczyć, co zwiedzić i czy w ogóle warto się tu tarabanić?

Ostuni – dojazd

Jak dojechać do Ostuni? Dojazd do Ostuni z Bari oraz z Lecce nie stanowi żadnego problemu. Na trasie Bari – Lecce kursują pociągi, które zatrzymują się w Ostuni. Jeżdżą średnio co godzinę (rano jest przerwa między 10 a 12.30, a po południu są dodatkowe kursy co 30 minut). Cena biletu na przejazd z Bari do Ostuni to 5,8 EUR – do kupienia oczywiście w biletomatach i tabacchi.

Stacja kolejowa Ostuni położona jest 3 km od centrum miasta. Teoretycznie można przejść pieszo z tym, że nie zawsze będzie chodnik, zazwyczaj nie będzie cienia no i w drodze do miasta idzie się pod górę. Na szczęście między stacją kolejową Ostuni a centrum miasta kursują autobusy. Są one całkiem sensownie zsynchronizowane z pociągami i zazwyczaj nie trzeba czekać dłużej niż kilka minut na odjazd.

Bilet na autobus trzeba kupić w barze na stacji kolejowej – od razu w 2 strony, bo w mieście może być ciężko, zwłaszcza w porze sjesty. Bilet kosztuje 0,9 EUR. Kierowca NIE prowadzi sprzedaży biletów. Autobus ze stacji kolejowej do centrum zatrzymuje się przy głównym placu Ostuni – Piazza Liberta.

Autobus powrotny zaś ma przystanek w innym miejscu – na rogu ulic via G. Pisanelli i via Cesare Braico, dokładnie naprzeciwko restauracji Al Solito Posto – najlepiej wklepać w nawigację/mapę właśnie tę nazwę. Przystanek jest oznaczony i wisi nawet rozkład jazdy (to nie jest oczywiste we Włoszech). Uwaga – rozkład jazdy dotyczy pierwszego przystanku, z którego rusza autobus. Na wymienionej stacji autobus jest po 10 – 15 minutach. Do stacji kolejowej w zależności od trasy (czy jedzie przez cmentarz czy nie) dociera po 10-15 minutach. Brzmi skomplikowanie ale jest naprawdę proste do ogarnięcia – w razie problemów pytajcie w informacji turystycznej (przy piazza Liberta). Pracownicy dają mapki i bardzo jasno tłumaczą jak dotrzeć na przystanek.

Ostuni – gdzie zjeść?

Zanim ruszymy na zwiedzanie Ostuni trzeba coś zjeść. Restauracje w Ostuni działają jak wszędzie we Włoszech – od 12 do 14, i od 19 do 22/23/24. Pomiędzy 14 a 19 zostaje zazwyczaj opcja jakichś przekąsek i oczywiście napojów. A jakie jest jedzenie w Ostusi? Apulijskie więc najlepsze z możliwych – są sery (dużo serów!), jest makaron orechiette, są owoce morza.

No dobra, ale gdzie to wszystko zjeść w Ostuni? Naprawdę najlepsza miejscówka to Borgo Antico Bistrot. Nawet gdybyście tu u mniej o niej nie przeczytali to spacerując po Ostuni zwrócilibyście na nią uwagę. Co jest tak wyjątkowego w tym miejscu? Położenie! Stoliki na zewnątrz stojące na schodach z widokiem na morze. Bajka!

Wydawałoby się, że w takim miejscu będzie turystycznie – jedzenie drogie i niekoniecznie smaczne. a jest zupełnie odwrotnie! Borgo Antico Bistrot to miejsce gdzie można dobrze zjeść w Ostuni za naprawdę przyzwoite pieniądze. Makaron z pomidorami i burratą kosztował 9 EUR, drinki za 5 – 6 EUR. Uwaga – nie doliczają coperto! Więc jesteście jakieś 2 EUR do przodu. Można płacić kartą. Obsługa może nie do końca ogarniająca wszystko ale doskonałe widoki i jeszcze lepsze jedzenie rekompensują wszystko.

Ostuni – co zobaczyć?

No dobra, żołądek napełniony, to teraz pytanie co zobaczyć w Ostuni? Czy są tu jakieś zabytki, ciekawe miejsca, atrakcje? Może i są ale Ostuni to miasteczko stworzone do niespiesznych spacerów i błądzenia w wąskich (białych rzecz jasna!) uliczkach. Niemniej błądząc w tym labiryncie warto zwrócić uwagę na kilka miejsc.

Ostuni to miasto położone na wzgórzu i spacerując wzdłuż murów miejskich co chwila można się natknąć na jakiś punkt widokowy. Ostuni to doskonałe miejsce do podziwiania krajobrazów Apulii.

Atrakcja Ostuni to kolorowe drzwi – chyba każdy kto ma instagrama je kojarzy 😉 Te kolorowe drzwi to nic innego jak Brama do Raju – biały wapień spotyka się tu z błękitem morza oraz nieba i tworzy rajski widok. Do tego jeszcze zielone kaktusy tak bardzo charakterystyczne dla Ostuni i mamy jedno z najbardziej instagramowych miejsc w Apulii 😉 Te kolorowe drzwi znajdują się tuż brzy barze Antico Borgo.

Jeśli chodzi o zabytki Ostuni to na pewno warta wspomnienia jest katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Budowla w stylu romańsko – gotyckim może poszczycić się największymi rozetowymi oknami we Włoszech.

Tuż obok katedry warto zobaczyć Arco Scoppa – fragment pałacu biskupiego.

Warto też zobaczyć w Ostuni kościół Santa Maria della Stella – XIX-wieczną budowlę.

Tak mi jakoś nie po kolei idzie to opisywanie atrakcji Ostuni. Jeśli przyjedziecie do miasta pociągiem i autobusem to zwiedzanie Ostuni najlepiej zacząć od głównego placu miasta – Piazza della Liberta. Jest to jednocześnie brama do starego miasta Ostuni.

Pośrodku placu stoi kolumna św. Oronzo – patrona Ostuni. Na samym placu znajdziecie liczne kawiarnie i restauracje gdzie można coś zjeść albo wypić kawę.

Przy Piazza della Liberta znajduje się też kościół św. Franciszka, który warto zobaczyć w Ostuni.

Stąd już prosta droga na stare miasto ale ja jak zawsze będę zachęcała, żeby nie ograniczać się do tego co trzeba zobaczyć tylko ruszyć też w drugą stronę. Nie będzie aż tak kwiatowo i kolorowo ale wciąż biało, pusto i pięknie. Warto ruszyć za kościołem św. Ducha ulicami Via Spirito Santo czy Via Roma.

Ostuni – czy warto?

Bez wątpienia warto tak zaplanować zwiedzanie Apulii, żeby spędzić co najmniej kilka godzin w Ostuni. Miasto jest przepiękne – teoretycznie można je obejść w 2 godziny ale warto tu spędzić zdecydowanie więcej czasu – przynajmniej pół dnia, żeby niespiesznie pobłądzić w białych uliczkach, zjeść coś czy przysiąść w jakiejś miłej kawiarence z espresso czy aperolem w dłoni. Ostuni to jedna z perełek Apulii – koniecznie!

Sardynia – co zobaczyć w okolicach Alghero? Sassari – zwiedzanie i atrakcje.

Alghero jest przepięknym miasteczkiem nazywanym nie bez powodu perłą Sardynii. Ale spędzając w Alghero kilka dni można je przejść wzdłuż i wszerz i warto wybrać się gdzieś dalej. A co warto zobaczyć w okolicach Alghero? Mniej oczywistą odpowiedzią jest Sassari – dosyć duże miasto (drugie co do wielkości na Sardynii) ale zdecydowanie warte zobaczenia. Co zwiedzić w Sassari? Zapraszam na mój przewodnik.

Sassari – jak się dostać z Alghero?

Do Sassari trzeba jakoś dojechać. Można oczywiście wypożyczonym samochodem ale jeśli nie macie auta to bez problemu można dostać się do Sassari komunikacją publiczną – autobusem lub pociągiem. Przejazd z Alghero do Sassari kosztuje 3,1 EUR – zarówno autobusem jak i pociągiem. Autobus jedzie godzinę, pociąg 35 minut. Stacja autobusowa i kolejowa w Sassari są położone bardzo blisko siebie. W Alghero dworzec autobusowy znajduje się tuż przy starym mieście, natomiast dworzec kolejowy jakieś 1,5 km od centrum. Bilet trzeba kupić wcześniej – kierowcy nie sprzedają biletów. Są one dostępne na stacjach kolejowych oraz w bigleteriach (zazwyczaj gdzieś w jakimś barze) na dworcach autobusowych.

Sassari – co zobaczyć?

Sassari na pierwszy rzut oka bardziej przypomina Sycylię niż Sardynię – warto się tu wybrać, żeby trochę zmienić klimat!

Zwiedzanie Sassari warto zacząć od okolic dworca kolejowego – tu znajduje się kościół św. Franciszka, kolumna św. Antoniego oraz budynek Teatro Ferroviaro.

Główny zabytek Sassari to duomo – katedra pw. św. Mikołaja z Miry – patrona Sassari. Niestety nie udało mi się jej zobaczyć w środku gdyż podczas mojej wizyty akurat trwały przygotowania do ślubu. Warto obejść katedrę dookoła – jest bardzo zielono, kwiatowo i instagramowo 😉

Nieopodal znajduje się Piazza del Comune, z przy nim Palazzo Ducale, w którym dziś mieści się urząd miasta. Po drugiej stronie placu mieści się Pinacoteca nazionale di Sassari.

Stare miasto w Sassari obfituje w ciekawe miejsca. Warto zobaczyć Palazzo d’Usini, w którym mieści się biblioteka – przy Piazza Tola. Pośrodku placu stoi pomnik Efisio Tola.

Idąc dalej warto zatrzymać się przy Piazza Domenico Alberto Azuni z pomnikiem jego patrona.

Nieco dalej mieści się największy plac w Sassari – Piazza Castello. W tym miejscu wznosił się największy na Sardynii zamek, gdzie miała siedzibę hiszpańska inkwizycja. Dziś przy placu mieści się Museo Storico della Brigata Sassari i Pałac Prowincji. Pośrodku placu stoi pomnik Wiktoria Emanuela II – pierwszego króla zjednoczonych Włoch.

Od piazza Castello odchodzą urocze uliczki pełne kawiarni, restauracji i sklepików. Warto w nich pobłądzić!

Następnie warto skręcić w ulicę via Carlo Alberto Amedeo di Savoia i dojść do placu Garibaldiego oraz największego parku w Sassari – Giardini Publici. Są tu ławeczki, są fontanny, idealne miejsce na odpoczynek i wytchnienie od sardyńskich upałów.

Wracając stąd w kierunku dworca warto jeszcze zobaczyć Chiesa di Santa Maria di Betlem – niestety kościół franciszkanów był zamknięty. Charakteryzuje go eliptyczna kopuła i cylindryczna dzwonnica.

Sassari – czy warto?

Zdecydowanie tak! Sassari bardzo mi się podobało, jest zupełnie inne niż Alghero i warto się tu wybrać na kilkugodzinną wycieczkę z Alghero. Jak zawsze poza zwiedzaniem największych atrakcji warto odłożyć mapę i pobłądzić w wąskich uliczkach – tym sposobem można poczuć klimat miasta.

Londyn mniej znany – Mała Wenecja i Paddington

Przy okazji mojego pierwszego blogowego wpisu o Londynie (o TU) obiecałam Wam moje propozycje jednodniowych wycieczek po Londynie. Mimo iż od tamtej pory byłam w Londynie kilka razy, a w szkicach wciąż wisi kilka wpisów dotyczących Londynu to żadnego planu wycieczki po Londynie nie opublikowałam…

Zatem zabieram się do roboty i dziś chcę Wam pokazać Londyn mniej znany i mniej oczywisty. Zapraszam na spacer po Małej Wenecji Londynu. Mała Wenecja to nie jest atrakcja na cały dzień w Londynie. Możecie połączyć ją z Notting Hill, Kensington albo dzielnicą Camden.

Paddington Station

Jak się dostać do londyńskiej Małej Wenecji? Najprościej znaleźć na mapie stację kolejową Paddington. Na stację Paddington można dojechać bezpośrednio z lotnisk Luton lub Stansed, z każdego większego miasta w Wielkiej Brytanii albo metrem lub autobusem z każdego miejsca w Londynie.

Tutaj muszę Wam coś wyznać – otóż uwielbiam misia Paddingtona, jego historia niezmiennie mnie wzrusza, na walizkach mam naklejki z misiem Paddingtonem i ile razy bym nie była w Londynie to sweet focię z misiem muszę sobie trzasnąć. No sorry, mam 32 lata i słabość do misia Paddingtona, bywają gorsze zboczenia 😀 Pamiętam też swoją wizytę w Londynie przed premierą pierwszej części filmu o Paddingtonie, gdy figurki misia opanowały cały Londyn. Każda miała ten sam kształt ale była innego koloru i ozdobiona innymi wzorami. Szukałam wtedy w Londynie misiów jak krasnali we Wrocławiu 😉

No ale do rzeczy – stacja Londyn Paddington to nie jest zwykła stacja kolejowa. To właśnie na tej stacji miś Paddington zaczyna swoją przygodę w Londynie. Do dziś na stacji znajduje się pomnik Misia Paddingtona okupowany i przez dzieci, i przez dorosłych. Jeśli planujecie wyjazd do Londynu z dziećmi to koniecznie wpiszcie stację Paddington w plan podróży. Na stacji znajduje się też sklep, w którym można kupić pamiątki z wizerunkiem misia oraz książki o jego przygodach.

Istnieje nawet przewodnik (wydany również po polsku) Londyn śladami Paddingtona. Chyba nie muszę mówić, że na mojej półce zajmuje honorowe miejsce 😉

Sheldon Square

Ze stacji Paddington trzeba wyjść w kierunku Sheldon Square. Tu można odpocząć, wypić kawę czy coś zjeść. I nacieszyć oczy kolorami, których tu nie brakuje. Można też podziwiać różnego rodzaju instalacje artystyczne. Bardzo fajne miejsce na odpoczynek w Londynie!

Regent’s Canal

I właściwie już jesteśmy na miejscu. Początek londyńskiej Małej Wenecji to Regent’s Canal. Kanał został zaprojektowany i stworzony w 1820 roku. Po londyńskich kanałach pływają łódki – można wybrać się w rejs. Na pewno będzie tu mniej turystów niż podczas rejsów wycieczkowych po Tamizie, a i wrażenia bardziej jak w Amsterdamie niż w Londynie.

Mała Wenecja, zwana też w Londynie Maida Vale to oaza spokoju w tym pędzącym mieście. Znajdują się tu liczne restauracje i kawiarnie na łodziach, a także awangardowe sklepy. W Małej Wenecji funkcjonują też dwa teatry – Canal Cafe i Puppet Barge. To bardzo fajne miejsce na spacer w Londynie i namiastkę wakacji nad wodą w środku wielkiego miasta.

W dzielnicy King’s Cross znajduje się Muzeum Kanałów (London Canal Museum).

Stacja Paddington to też zalążek londyńskiego metra o czym informują tablice pamiątkowe.

Jak widzicie Londyn to nie tylko Big Ben, British Museum i London Eye. Londyn to miasto, które oferuje atrakcje każdego typu – dla dorosłych, i dla dzieci. Można wracać do Londynu wiele razy i za każdym razem zwiedzać coś nowego. Jak już zobaczycie te wszystkie londyńskie must-see (bo warto!) to odkrywajcie Londyn z dala od utartych szlaków. W tym cudownym i zatłoczonym mieście są dziesiątki miejsc, gdzie turyści nie docierają (a na pewno nie masowo) i można poznać zupełnie inny, alternatywny Londyn 🙂 Bo powiedzmy sobie szczerze – na hasło kanały padają skojarzenia takie jak Amsterdam czy Wenecja, rzadko Londyn. A niesłusznie 😉

Amsterdam poza utartym szlakiem – Amsterdam Noord i De Pijp

Amsterdam – jedno z moich ukochanych miast w Europie. Wielkie zauroczenie od pierwszej wizyty, ba – w Amsterdamie pojawiła się we mnie myśl, że mogłabym tam mieszkać. Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że chyba jednak mnie trochę poniosło 😉 Ale Amsterdam nadal uwielbiam i wracam tam przy każdej możliwej okazji – nawet na jeden czy na pół dnia.

O tym co zobaczyć w Amsterdamie napisano już niejeden przewodnik. Ja chciałabym Wam dziś pokazać Amsterdam mniej znany, Amsterdam z dala od turystycznych must-see i tłumu turystów. Choć żeby była jasność – Amsterdam ma mnóstwo miejsc, które trzeba zobaczyć jak Rijksmuseum czy Muzeum van Gogha. Ale dzisiejszy przewodnik jest dla tych, którzy do Amsterdamu wracają już któryś raz i chcą zobaczyć coś mniej znanego i mniej popularnego. Ale nadal amsterdamsko fajnego 😉 Zatem przed Wami nietypowe atrakcje i nieznane miejsca w Amsterdamie!

Amsterdam Noord

Wycieczkę po mniej turystycznym Amsterdamie zaczniemy od Amsterdam Noord – północnej części Amsterdamu. Znajduje się ona po drugiej stronie zbiornika wodnego, a jedyną możliwością dostania się do tej części miasta jest prom. Promy odpływają z portu przy Dworcu Centralnym i są bezpłatne. Kursują właściwie co kilka minut, przeprawa również trwa kilka minut.

Po dotarciu na drugą stronę Amsterdamu wita nas… cisza i spokój. Tak, w tym Amsterdamie zadeptanym przez turystów też może być pięknie, sielsko i anielsko. Architektura jest tu bardziej tradycyjna, ludzie chodzą wolniej i życie toczy się jakby spokojniej. Choć z miesiąca na miesiąc Amsterdam Noord staje się coraz bardziej popularny – otwiera się coraz więcej sklepów i kawiarni. Ale więcej jest tu jedynie mieszkańców, turyści wciąż rzadko docierają na północ Amsterdamu.

Ale jeśli już dotrą to często ograniczają się do Adam Lookout. Muszę przyznać, że bardzo fajna to atrakcja Amsterdamu. Znajduje się tuż za przeprawą promową i oferuje właściwe dwie atrakcje. Jedna to punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę Amsterdamu, a druga – huśtawka Over the Edge. Najwyżej tego typu usytuowana huśtawka w Europie. Cena biletu wstępu na ADAM Lookout to 13,5 EUR , za huśtawkę trzeba dopłacić 5 EUR. Bilety na punkt widokowy kupuje się na dole w kasie, za huśtawkę można zapłacić tak samo lub na górze – już przy samej huśtawce. Ja przezornie kupiłam bilet od razu na dole, bo wiedziałam, że jak zobaczę to z bliska to mogę się nie zdecydować 😉 I zapewne tak by było. Ale jak już bilet kupiony to nie ma, że boli – trzeba się pohuśtać i popatrzeć na Amsterdam z góry 😉 Widoki są naprawdę nieziemskie, kolana się uginają ale WARTO. Cudowne przeżycie – to jest jedna z tych rzeczy, które trzeba zrobić w Amsterdamie!

Po opuszczeniu punktu widokowego warto wybrać się na spacer po dzielnicy Noord – najlepiej kierować się wzdłuż kanału lub główną ulicą. Architektura zachwyca, wystawy sklepowe (i nie tylko sklepowe) zapierają dech. Wszystko oszałamia. Warto też odpocząć w parku Tolhuistuin.

W dzielnicy Amsterdam Noord znajduje się też kilka atrakcji turystycznych Amsterdamu, wśród nich Eye Filmmuseum – amsterdamskie muzeum filmu.

Amsterdam Noord to dziś mekka amsterdamskich hipsterów – tu dziś pija się kawę i jada wege-lunche. Tu znajdują się najmodniejsze sklepy i restauracje w Amsterdamie. Tu bije serce młodego Amsterdamu. To wyluzowane miasto tu jest jeszcze bardziej wyluzowane! A przy tym spokojniejsze i wolne od tłumu turystów. To jak, idziecie?

Amsterdam de Pijp

Nie wiem czy dzielnica de Pijp ma jakieś atrakcje turystyczne. Ja tam trafiłam w sumie przypadkiem. Ale zachwyciłam się totalnie. Porwało mnie tam absolutnie wszystko – od genialnych restauracji, przez zaskakujące wystawy sklepowe po spotkaną na środku ulicy… czaplę. Tak, w środku Amsterdamu! A właściwie na południu Amsterdamu. Była północ, to musi być i południe – równowaga zachowana 😉

De Pijp to dzielnica cyganerii. Słynie właśnie z uroczych restauracji (podobno dużo jest bliskowschodnich, ja jakoś nie zwróciłam na to uwagi) z cudnymi ogródkami (w grudniu są piękne! aż strach pomysleć jak wyglądają latem). W de Pijp zachwyca absolutnie każda jedna wystawa sklepowa. Klimat tej dzielnicy jest artystyczny ale jednocześnie nie nadęty. Każdy czuje się tu dobrze.

Najsłynniejsze miejsce w dzielny de Pijp to Albert Cuyp Market – targ uliczny z tradycją sięgającą XVII wieku. Otwarty jest 6 dni w tygodniu, niestety kiedy ja dotarłam do de Piijp to juz się zwijał. Ale generalnie można tu kupić wszystko – od owoców i warzyw po ciuchy vintage. To jedno z największych tego typu targowisk w Europie!

Jest jeszcze jedno ciekawe mniej znane miejsce w Amsterdamie, o którym chciałabym Wam opowiedzieć ale to już w kolejnym wpisie 🙂 #iamsterdam

Barcelona kulinarnie – gdzie zjeść w Barcelonie, gdzie na wino, a gdzie na tapas + najlepsze tarasy widokowe w Barcelonie

Lubię wracać do miejsc gdzie już byłam. Nie tylko dlatego, żeby zobaczyć co się zmieniło ale przede wszystkim dlatego, że są to wyjazdy innego typu. Już nie ma ciśnienia, że trzeba zobaczyć wszystkie ważne miejsca, że trzeba tak wszystko zaplanować, żeby zdążyć zwiedzić wszystko. Ten drugi (i każdy kolejny) wyjazd to jakieś pojedyncze atrakcje, których nie zdążyło się zobaczyć za pierwszym razem i przede wszystkim smakowanie już poznanego wcześniej miejsca. To jest czas na niespieszne spacery, dogłębne poznawanie lokalnej kuchni i… podziwianie miasta z różnych perspektyw.

Przed moim listopadowym wyjazdem do Barcelony zrobiłam sobie listę barów z najlepszym widokiem na miasto. I nie ukrywam, że jeden dzień spędziłam wędrując od baru do baru 😉 Ale poza barami z widokiem na Barcelonę chcę Wam w tym wpisie przedstawić moje ulubione bary tapas w Barcelonie i po prostu fajne miejsca gdzie w Barcelonie można wypić lampkę wina (hiszpańskiego rzecz jasna). Gotowi? To ruszamy zjeść Barcelonę!

Colon Hotel Barcelona, Av. de la Catedral 7

Na dobry początek Hotel Colon – zlokalizowany naprzeciwko katedry św. Eulalii w Barcelonie. Taras widokowy baru wychodzi bezpośrednio na katedrę a w grudniu także na jarmark świąteczny w Barcelonie.

Bar znajduje się na dwóch poziomach – niestety na tym wyższym trudno znaleźć wolne miejsce tak z marszu.

Bar i taras widokowy dostępne są dla wszystkich, nie tylko dla gości hotelowych. Po wejściu do hotelu trzeba kierować się cały czas prosto do windy, a w windzie wybrać ostatnie piętro.

Menu jest dosyć urozmaicone – można napić się kawy, wina czy jakiegoś klasycznego drinka. Ceny całkiem przyzwoite (jak na Barcelonę). Za lampkę cavy (nie przepadam za winem musującym ale przecież w Hiszpanii trzeba choć raz wypić cavę!) zapłaciłam 7 EUR. Można płacić kartą. Bardzo fajne miejsce na lampkę wina w Barcelonie.

The Barcelona Edition – Av. de Francesc Cambó 14

Hotel i bar położone w bliskim sąsiedztwie poprzedniego. Przepiękny ogródek z barem na dachu hotelu! Cudowna obsługa, bardzo dobre jedzenie i jak na 5-gwiazdkowy hotel bardzo przyzwoite ceny. Za patatas bravas (ogromna porcja!) i wino zapłaciłam 12 EUR.

Naprawdę jedno z najpiękniejszych miejsc w Barcelonie gdzie można wybrać się na drinka. Widoki dookoła nie są może zapierające dech w piersiach ale sam bar i ogródek – cudne. Można się rozsiąść na wygodnych kanapach i w otoczeniu zieleni popijać wino. Jeśli jeszcze dodam, że na koniec listopada można tam siedzieć w samej bluzie to już w ogóle bajka! Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce najlepsze na drinka w Barcelonie wieczorową porą to wybrałabym właśnie The Barcelona Edition.

Wstęp również wolny – na tej samej zasadzie jak poprzednio. Wchodzimy do hotelu i wjeżdżamy windą na ostatnie piętro.

Barcelo Raval – Rambla del Raval 17

A bar na dachu hotelu Barcelo Raval kilka miesięcy temu zyskał dużą sławę na instagramie. Mam wrażenie, że byli tam już wszyscy no ale zdjęcia, które widziałam zachęciły mnie do tego, żeby też tam podreptać.

Dzielnica Raval ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Ja osobiście należę do tej drugiej grupy – głównie z tego względu, że nie wydaje mi się specjalnie przyjazna i bezpieczna dla samotnie podróżującej kobiety. No ale nie przesadzajmy, za dnia spokojnie można się tam wybrać.

Bar w hotelu Barcelo Raval także dostępny jest dla wszystkich – nie tylko gości hotelowych. Różnica w porównaniu z poprzednimi miejscami jest taka, że tylko jedna (z 3 czy 4) wind dojeżdża do baru. Od wejścia do hotelu na pewno jest to ostatnia. W razie czego pokieruje Was obsługa.

Wybór napojów i ceny podobne jak w poprzednich hotelach natomiast nie da się ukryć, że widoki na Barceloną z tego baru są najlepsze. Można stąd zobaczyć caluteńką Barcelonę – od Sagrady, przez całą dzielnicę gotycką, po port. Nie da się usiedzieć w jednym miejscu. Trzeba wziąć swoje wino/kawę/drinka i tak krążyć od jednej części do drugiej i kolejnych. Barcelona w pigułce. Barcelo 360 Bar to zdecydowanie najlepszy punkt widokowy w Barcelonie!

Ayre Hotel Rosellón – Carrer del Rosselló 390

A jeśli chcecie wypić kawę z widokiem na kościół Sagrada Familia to wybierzcie się do hotelu Ayre Rosellon. Ten taras widokowy wychodzi bezpośrednio na najsłynniejszy kościół Barcelony (i chyba jeden z najsłynniejszych na całym świecie).

Po sezonie nie działa bar na dachu – napoje trzeba zamówić na dole w recepcji i z tak zakupionym napojem dopiero kierować się do windy. Tu tradycyjnie jedziemy na samą górę. I wychodzimy na taras z widokiem na Sagradę. Jeśli planujecie zwiedzanie Sagrada Familia to musicie kupić bilety na określoną godzinę. Warto przyjechać trochę wcześniej i wybrać się właśnie na kawę czy wino do hotelu Ayre. Widoki nieziemskie. Ten taras jest najmniejszy ze wszystkich opisanych i było w nim zdecydowanie najbardziej tłoczno. Ale warto. Zwłaszcza, że kawa kosztuje chyba 3 EUR.

Gats – Carrer d’en Xuclà 7

A gdzie zjeść w Barcelonie? Najlepiej w okolicy la Rambli? Bardzo fajne, choć niestety dość drogie miejsce, to Gats. Są tapas, są dania główne, sałatki, desery. No i oczywiście hiszpańskie wino. W pięknym otoczeniu, z sympatyczną obsługą (mówiącą po angielsku a to wcale nie takie oczywiste w Barcelonie). Za sałatkę i wino zapłaciłam 14 EUR ale warto – super fajne miejsce gdzie można dobrze zjeść w Barcelonie.

Churrería Laietana – Via Laietana 46

Wstyd się przyznać ale nie zawsze pamiętam co w danym miejscu zwiedzałam (przynajmniej nie od razu) ale zawsze pamiętam co jadłam. Jak ktoś mnie pyta o wyjazd do Malagi to zanim sobie przypomnę muzeum Picassa i inne atrakcje to przed oczami mam śniadania w postaci churros z czekoladą. Jedzone w słoneczny grudniowy poranek na tarasie małej kafejki.

Od tamtej pory zawsze jak jestem w Hiszpanii to chociaż raz pozwalam sobie na churros. Strasznie to niezdrowe, tłuste i kaloryczne ale… dla mnie nie ma chociażby weekendowego wyjazdu do Hiszpanii bez churros.

A gdzie zjeść churros w Barcelonie? Tylko i wyłącznie w Churrería Laietana. To bardzo mały lokal ale z długą tradycją. Czekolada jest tu gęsta ale nie budyniowa, churrosy świeżutkie i chrupiące a wszystko za jakieś 3 EUR. Pyszności!

Bar del Pla – Carrer de Montcada 2

Najprawdziwszy bar tapas w Barcelonie. Turyści mieszają się z lokalesami, wino się leje, goście przekrzykują. Dużo się dzieje, dużo się pije, dużo się jada.

Ja w ogóle jakąś wielką fanką tapas nie jestem no ale wychodząc z założenia, że jeść i pić trzeba lokalnie to z Hiszpanii do winka zawsze się na jakieś tapas skuszę. Tu padło na jakiś kulki ze szpinaku i gorgonzoli. O dziwo można się tym było całkiem nieźle najeść mimo niewielkiej porcji. Ale Bar del Pla polecam Wam w Barcelonie głównie ze względu na atmosferę – na podejrzenie jak ci młodzi (choć nie tylko młodzi) mieszkańcy Barcelony spędzają czas. I w ogóle okolica tego baru jest taka bardzo barcelońska, fajna. Gdzie na tapas w Barcelonie? Bar del Pla! Koniecznie przy barze!

Kino BCN – Carrer de Ferlandina 23

Miejsce w dzielnicy Raval gdzie warto zjeść. Można tę Raval lubić lub nie ale będąc w Barcelonie trzeba tam zajrzeć. A zjeść na pewno warto w barze o nazwie Kino, dokładnie naprzeciwko MACBA – Muzeum Sztuki Współczesnej. Już przy okazji jedzenia w Madrycie pisałam, że ja to jestem w gruncie rzeczy prosta w obsłudze – jajka i ziemniaki mnie zupełnie zadowolą 😉 Tak więc w KINO skusiłam się na moją ulubioną tortillę de patatas.

Kino to świetna miejsce w Barcelonie na tapas, na śniadanie, na kawę i na wino. Bardzo przyzwoite ceny, świetna obsługa, fajne wnętrza, przyjemny ogródek (w listopadzie!) – zdecydowanie warto rozważyć szukając fajnego baru w Barcelonie.

El Nacional – Passeig de Gràcia 24

A jeśli szukacie czegoś bardziej fancy na obiad lub kolację w Barcelonie to koniecznie odwiedźcie El Nacional. Jest to przestrzeń z barem pośrodku (super na kawę, piwo lub drinka) otoczona różnego rodzaju restauracjami. W El Nacional można spróbować kuchni hiszpańskiej i międzynarodowej, są tu dobre restauracje serwujące owoce morza, a to wszystko w przepięknych wnętrzach. Obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Barcelony!

W Barcelonie warto też oczywiście zjeść na najsłynniejszym targu – Mercat la Boqueria. Ale w związku z tym iż poza wycieczką po barach z widokiem urządziłam sobie też tour po barcelońskich targowiskach to napiszę o nich wszystkich w osobnym wpisie. Mam nadzieję, że nastąpi to szybciej niż za pół roku 😉

Notting Hill i Belgravia – najbardziej instagramowe miejsca w Londynie

Podczas całego tego koronawirusowego lockdownu nie marzyłam o wyjeździe na Fidżi, Malediwy czi jakikolwiek inny koniec świata. Najbardziej brakowało mi możliwości pojechania na lotnisko i zrobienia weekendowego (albo nawet jednodniowego) wypadu do Londynu. Od dłuższego czasu zbieram się do napisania o moich ulubionych i najpiękniejszych zakątkach Londynu. Teraz jest okazja. Dziś zapraszam Was do najbardziej malowniczych, a w XXI wieku po prostu instagramowych, miejsc w Londynie. Przed Wami kolorowe Belgravia i Notting Hill!

Belgravia

O ile Notting Hill kojarzy każdy lub prawie każdy to na hasło Belgravia wiele osób robi wielkie oczy. Otóż Belgravia to jedna z najbardziej ekskluzywnych dzielnic Londynu – jest tam sporo pięknych apartamentów na wynajem krótkoterminowy ale patrząc na ceny zawsze kończę w Chelsea 😉

Natomiast w Belgravii był praktycznie każdy kto podróżując z londyńskich lotnisk przyjechał do stacji Victoria. Belgravia zaczyna się właśnie za dworcem Victoria.

Belgravia to zagłębie instagramowych kawiarni i witryn sklepowych. Tutaj każdą jedną witrynę chce się fotografować. To nietypowe atrakcje Londynu, bo przecież ważniejsze zabytki Londynu to Big Ben czy nawet Harrods ale to pod kawiarnią Peggy Porshen Cakes ustawiają się tłumy turystów, żeby zrobić idealną fotkę na insta.

Gdzie szukać tych instagramowych miejsc w Londynie Belgravia? Najlepiej zacząć od Elizabeth Street, która reklamuje się jako prettiest street in London, a następnie przejść na Ebury street. Insta spot na każdym kroku! Wystawy sklepów zachęcaja do zakupów, witryny cukierni i kawiarni do konsumpcji.

Moje ulubione miejsce w Belgravia to Dominique Ansel Bakery przy Elizabeth Street. Bardzo blisko dworca Victoria. Nie dość, że wszystko wygląda tak, że bez filtrów można wrzucać na insta to smakuje obłędnie! Do tego genialny wystrój kawiarni – zawsze sezonowy, od wejścia po ogródek. Uwielbiam! I nie dość, że zawsze najem się tam tak, że ledwo się wytaczam (bo ja stamtąd nie wychodzę, ja się wytaczam) to jeszcze kupuję ciastko z nadzieniem migdałowym na wynos… Ono jest takie maślane, takie migdałowe, takie cudowniutkie. Aż mi ślinka pociekła i tęsknota za Londynem się włączyła.

Szukając instagramowych miejsc w Londynie czy pięknych kawiarni koniecznie wybierzcie się do dzielnicy Belgravia!

Aaaa, zapomniałabym. Jedno z miejsc, które w Belgravii niezmiennie mnie zachwyca to kwiaciarnia Moyses Stevens Florist. Z każdą wizytą inna witryna, co jedna to piękniejsza!

No i nie można oczywiście przegapić kawiarni uchodzącej za najbardziej instagramową w całym Londynie, nie tylko w Belgravii – Peggy Porschen Cakes. Niezależnie od tego czy chcecie tam wypić kawę i zjeść ciastko czy tylko sobie zrobić zdjęcie to trzeba swoje w kolejce odstać. Czy warto? Nie wiem, nie byłam w środku. Wiem za to, że o 7 rano nie ma kolejek przed wejściem 😉

Notting Hill

Zaryzykuję stwierdzenie, że Notting Hill to najbardziej znana dzielnica Londynu. Rozsławiona przez film o tym samym tytule, który rozczula nawet takich przeciwników komedii romantycznych jak ja. 100 razy bardziej wolę obejrzeć jakiś dobry dramat czy nawet thriller niż komedię romantyczną ale Notting Hill raz w roku muszę odpalić! A ta scena jak bohater grany przez Hugh Granta przechodzi przez wszystkie pory roku – przecież to jest majstersztyk.

No ale dobra, nie o Hugh Grancie to wpis, a o zwiedzaniu Notting Hill. Gdzie to w ogóle jest i co zobaczyć w Notting Hill?

Notting Hill rozciąga się na dość sporym terenie. Najładniejsze i najbardziej urocze uliczki Notting Hill to Westbourne Grove, Colville Mews, Lonsdale Road, Colville Road, Westbourne Park Road, Saint Lukes Mews, Lancaster Road, Ladbroke Walk, Ladbroke Grove i Dunworth Mews. Tu jest najwięcej kolorowych domków, tu można zobaczyć obrazki utrwalone w licznych filmach – bo ciekawostka – Notting Hill zagrało w kilkudziesięciu z nich, m. in. Love Actually. Kolejny film, który mogłabym oglądać setki razy. Notting Hill stworzone jest do niespiesznych spacerów, zaglądania w zaułki i zakamarki oraz robienia dziesiątek (jeśli nie setek!) zdjęć. Z każdą kolejną wizytą na Notting Hill robię tych zdjęć coraz więcej mimo iż widziałam to wszystko już nie raz.

Chyba jedno z najpopularniejszych i jednocześnie najbardziej instagramowych miejsc w Notting Hill to różowy domek. Jeśli chcecie go sfotografować bez tłumu innych turystów to polecam się tam wybrać wcześnie rano albo późnym popołudniem.

Pamiętajcie, że Notting Hill i te wszystkie kolorowe domki to mieszkania normalnych ludzi. Oni tam żyją, mieszkają i pracują. Tak jak Wy nie chcielibyście, żeby ktoś Wam zaglądał w okna czy robił sobie sesję zdjęciową przed drzwiami tak i oni pragną prywatności i spokoju. A turyści niestety coraz częściej o tym zapominają.

Portobello Road

Atrakcja Notting Hill to bez wątpienia targ na Portobello Road – jeden z największych ulicznych targów na świecie działający od 1870 roku.

Portobello Road to także liczne sklepy z antykami i księgarnie – wśród nich Travel Bookshop rozsławiona na cały świat przez film Notting Hill. Jeśli chodzi o sklepy z antykami to chyba każdy kojarzy czerwoną witrynę Alice’s.

Spacerując Notting Hill warto skręcić w uliczkę Denbight Terrace pełną kolorowych domków. Jedno z najbardziej instagramowych miejsc w Londynie, nie tylko w Notting Hill!

Pub Churchill Arms

I tak przy okazji jeszcze jedno instagramowe miejsce w Londynie, nie w sercu Notting Hill na granicy Notting Hill i Kensington. Mowa o pubie The Churchill Arms. Dawny dom publiczny zamieniony na bar zachwyca zmieniającymi się sezonowo dekoracjami. Raz są to kwiaty, raz choinki – zawsze dużo i zawsze na bogato. Tak sobie myślałam, że powinni rozważyć zakaz parkowania pod pubem, bo z samochodami ciężko zrobić dobre zdjęcia 😉

Notting Hill – czy warto?

O dziwo Notting Hill odwiedziłam chyba dopiero podczas swojego piątego czy szóstego pobytu w Londynie. Właściwie nie wiem czemu, zawsze było coś ważniejszego do zobaczenia. Natomiast jak już do NH dotarłam to pokochałam tę dzielnicę na zabój i wiem, że jak w końcu kiedyś po tej długiej przerwie do Londynu wrócę to będę spać właśnie w Notting Hill i tu spędzę najwięcej czasu. Notting Hill na żywo jest jeszcze bardziej bajkowe i urocze niż na zdjęciach!