Katowice na weekend – co robić, co zobaczyć, co zjeść?

Wszyscy mówią, że Katowice bardzo się w ostatnich latach zmieniły. Niestety nie mam porównania, bo na początku sierpnia odwiedziłam Katowice po raz pierwszy w swoim życiu. Miasto niedawno obchodziło swoje setne urodziny, a w 2016 roku otrzymało tytuł Miasta Muzyki UNESCO. To co, ruszamy na zwiedzanie Katowic – stolicy Górnego Śląska?

Poruszanie się po Katowicach

Żeby zwiedzać miasto najpierw trzeba wybrać jakiś sposób transportu. Zaskoczyło mnie, że centrum Katowic jest dosyć zwartym obszarem i do większości miejsc, które są warte odwiedzenia można spokojnie dojść pieszo. Do miejsc nieco oddalonych – dojechać tramwajem, autobusem lub rowerem miejskim. Komunikacja miejska w mieście i całym regionie jest dobrze rozwinięta, tramwajem dojedziecie nie tylko na obrzeża miasta ale też do Chorzowa czy wielu innych okolicznych miejscowości. Najlepiej zakupić bilet metropolitalny dobowy za 14 zł i jeździć bez ograniczeń. Rowery miejskie działają w systemie nextbike więc jeśli korzystacie z tej aplikacji w swoim mieście to możecie też jeździć rowerami miejskimi po całej aglomeracji. Poruszanie się własnym samochodem będzie problematyczne z tego samego powodu co w większości polskich miast – korki i niedobór miejsc parkingowych. Same Katowice spokojnie da się zwiedzić w jeden dzień.

Spodek

Zwiedzanie Katowic najlepiej zacząć od symbolu miasta. Spodek to architektoniczna ikona miasta. Słysząc Katowice wiele osób ma przed oczami właśnie spodek. Hala widowiskowo-sportowa mieści się w samym centrum miasta i rzeczywiście przypomina kosmiczną konstrukcję. Zaryzykuję stwierdzenie, że to najbardziej rozpoznawalna hala sportowo-widowiskowa w Polsce. Odbywają się tu koncerty, mecze i inne wydarzenia. Nawet jeśli nie wybieracie się na żadną imprezę w Spodku to zobaczcie go chociaż z zewnątrz.

Aleja Gwiazd Siatkówki

W Spodku bardzo często odbywają się mecze siatkówki i nieopodal znajduje się Aleja Gwiazd z odciskami dłoni siatkarzy.

Strefa Kultury

Strefa Kultury to nowa, całkowicie przebudowana przestrzeń tuż Spodka. W miejscu, w którym kiedyś działała kopalnia dziś tętni życie kulturalne Katowic. Znajdują się tu budynki Międzynarodowego Centrum Kongresowego, Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i nowego Muzeum Śląskiego. Każdy z tych budynków jest prawdziwą architektoniczną perełką, a wszystkie razem tworzą przestrzeń jakiej Katowicom może pozazdrościć absolutnie każde polskie miasto.

Pomnik Powstańców Śląskich

Monument, którego trzy skrzydła symbolizują trzy powstania śląskie (1919, 1920, 1921). Pomnik powstał w 1967 jako dar Warszawa – Powstańcom Śląskim.

Rynek

Katowicki rynek nigdy w historii nie był centralnym placem miasta. Zawsze był głównym węzłem komunikacyjnym i ta jego rola dominuje do dziś. Wygląda inaczej niż rynek w Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie czy innych miastach. Ale mimo zgiełku i takiemu a nie innemu położeniu jest tu całkiem przyjemnie. Są ławeczki, fontanny, ba – są nawet palmy. Katowice nie Lizbona… 😉 Takie nietypowe tu mają atrakcje 😉

Przy rynku stoją dwa Spółdzielcze Domy Handlowe – Zenit i Skarbek. Dziś mieszczą się w nich delikatesy ale wewnątrz wciąż można poczuć ducha minionej epoki.

Muzeum Śląskie

Nowe Muzeum Śląskie to trzypiętrowa konstrukcja w dużej części umieszczona… pod ziemią. Wszak jesteśmy w regionie kopalni. Skarpa muzeum poprzecinana jest geometrycznymi grządkami – każda z nich to inny gatunek roślinności.

Słyszałam i czytałam, że nowe Muzeum Śląskie to miejsce, które trzeba odwiedzić w Katowicach ale szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że aż tak mnie zaskoczy i zachwyci. Zaryzykuję stwierdzenie, że to jest najlepsze (albo jedno z najlepszych) muzeum w Polsce. Zachwyca w każdym calu – od architektury i otoczenia po dopracowane i niesamowicie interesujące wystawy stałe i czasowe.

Wisienką na torcie całego kompleksu jest taras widokowy na szczycie szybu Warszawa II. Rozciąga się z niego rozległa panorama Katowic i okolic. Bilet wstępu na wszystkie wystawy (obejmujący także wjazd na taras widokowy) kosztuje 24zł. I jeśli zastanawiacie się czy warto to powiem, że będą to Wasze najlepiej wydane złotówki w Katowicach.

Szczególnie interesująca jest multimedialna wystawa Światło Historii – Górny Śląsk na przestrzeni wieków. W bardzo przystępny i ciekawy sposób poznajemy dzieje miasta i całego regionu od czasów zamierzchłych po dzień dzisiejszy. Poznajemy śląską historię, społeczeństwo, śląską tożsamość, gwarę i obyczaje. Wszystko w pigułce podane w formie multimedialnej i nowoczesnej. Nawet jeśli nie lubicie typowych muzeów i zagłębiania się w historię będziecie tym miejscem zachwyceni! Zdecydowanie warto zwiedzić.

Wejście na wystawę jest hołdem dla miejsca, w którym się znajduje – prowadzi przez bramę kopalni Katowice. Ekspozycja podzielona jest na 19 części.

Poza tym w Muzeum znajdują się wystawy stałe – Laboratorium Przestrzeni Teatralnych Przeszłość w Teraźniejszości, Galeria Sztuki Polskiej po 1945 roku, Galeria Plastyki Nieprofesjonalnej, Galeria Śląskiej Sztuki Sakralnej i Galeria Sztuki Polskiej 1800-1945.

Ponadto w muzeum odbywają się ciekawe wystawy czasowe. Podczas mojego pobytu szczególnie przypadła mi do gustu wystawa Zajawka – Śląski hip-hop 1993-2003. Opowiada o początkach hip-hopu na Śląsku i o tworzeniu się dzisiejszego środowiska hip-hopowego. Jeśli tak jak ja urodziliście się w latach 80tych to nawet jeśli nie wychowaliście się na Śląsku to na pewno ta wystawa przeniesie Was w czasy szalonej młodości.

Osiedle Roździeńskiego

Jak już zobaczycie Muzeum Śląskie to warto przejść na drugą stronę ulicy Roździeńskiego, by zobaczyć bloki wybudowane na planie gwiazd. No taka nietypowa atrakcja Katowic, o której przewodniki nie piszą ale ja lubię zwiedzać poza utartym szlakiem 😉 Bloki najlepiej podziwiać je przechodząc przez wiadukt nad ulicą. Zdjęcia nie do końca niestety oddają efekt.

A na wiadukcie patrzcie pod nogi – dostrzeżecie takiego kotka 😉

Sejm Śląski

W Katowicach warto też zobaczyć Sejm, który powstał po I wojnie światowej kiedy sejm RP nadał województwu śląskiemu szeroką autonomię. Gmach sejmu przy ul. Jagiellońskiej jest potężną budowlą, w której dziś mieści się Urząd Marszałkowski. Przed nim znajduje się pomnik Wojciecha Korfantego. Zdecydowanie warto tu przyjść i zobaczyć tę budowlę. Naprzeciwko sejmu znajduje się plac Chrobrego z pomnikiem Józefa Piłsudskiego.

Katowice Miasto Ogrodów

Katowice – stolica Górnego Śląska. Raczej nikt nie kojarzy jej z zielenią i ogrodami. No dobra, może ja wykażę się ignorancją ale ilość zieleni na Górnym Śląsku mnie zaskoczyła. Startując do plebiscytu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 Katowice zaskoczyły hasłem Katowice Miasto Ogrodów.

Katowice Miasto Ogrodów to instytucja kultury mieszcząca się nieopodal sejmu śląskiego. Znajdziemy tu galerie, teatr oraz przestrzeń licznych spotkań i warsztatów.

Dolina Trzech Stawów – Sztauwajery

Oaza zieleni bardzo blisko centrum miasta to kolejne miejsce, które trzeba wziąć pod uwagę planując zwiedzanie Katowic. Dolina zwana ze śląska Ształwajerami. Wbrew nazwie dolina obejmuje aż 10 stawów ale 3 z nich są duże. Ształwajery to popularne miejsce odpoczynku mieszkańców i turystów, swoje 5 minut ma podczas OFF Festivalu kiedy rozbrzmiewają tu dźwięki muzyki z najwyższej półki. Nazwisko twórcy festiwalu – Artura Rojka – daje imprezie gwarancję jakości. Brytyjski Guardian zaliczył OFF Festiwal do 10tki najlepszych festiwali w Europie.

W Ształwajerach odpoczniecie, pospacerujecie, pojeździcie rowerem, popływacie kajakiem, zjecie obiad, wypijecie piwko. Słowem – odetchniecie od zgiełku miasta korzystając z licznych atrakcji. Latem – pozycja obowiązkowa. Jest bar, są leżaki, są restauracje.

Katedra Chrystusa Króla

Katowicka katedra jest największą katedrą w Polsce. Kształtem nawiązuje do bazyliki watykańskiej. Wnętrze utrzymane jest w stylu art deco, okrągły ołtarz główny ozdobiony jest płaskorzeźbami z motywami Ostatniej Wieczerzy oraz Wesela w Kanie autorstwa Jerzego Egona Kwiatkowskiego. Warto też zwrócić uwagę na zawieszoną nad ołtarzem głównym figurę Chrystusa Króla Wszechświata oraz liczne witraże.

Ulica Mariacka

Epicentrum życia nocnego Katowic. Wzdłuż ulicy ciągną się restauracje, kawiarnie i kluby. Na końcu znajduje się kościół Niepokalanego poczęcia NMP uznawany za najpopularniejszą atrakcję Katowic. Ze względu na to, że patronuje najbardziej imprezowej ulicy miasta 😉 Mieszkańcy śmieją się, że każdy kto przyjeżdża do Katowic chociażby na chwilę dociera na Mariacką więc nawet jeśli nic nie zwiedza to kościół Mariacki i tak mu gdzieś mignie 😉

Katowice – murale

Katowice nie są może stolicą polskiego streetartu ale nie brakuje tu ciekawych murali. Znajdują się w przeróżnych punktach miasta, rozglądajcie się! Ja jak wiecie uwielbiam murale i rozglądałam się za nimi z prawdziwą przyjemnością.

Najsłynniejszy katowicki mural 3d znajduje się na skrzyżowaniu ulic Dudy-Gracza i 1 Maja.

Katowice – gdzie zjeść?

Żeby dużo chodzić i dużo zwiedzać trzeba mieć siłę. A żeby mieć siłę trzeba dobrze zjeść 😉 Na szczęście Katowice obfitują w wiele kulinarnych perełek. Nie zdążyłam odwiedzić nawet połowy polecanych mi miejsc ale te, w których byłam większości są świetne. Czas na najciekawszy punkt programu – gdzie zjeść w Katowicach dobrze i smacznie?

Jeśli zastanawiacie się gdzie dobrze zjeść tradycyjny śląski obiad w Katowicach to odpowiedź jest jedna – Żurownia. Mieści się przy ul. Ligonia 16. Lokal ze śląskimi potrawami. Kelebele spróbować trzeba! Uwaga – porcje są OGROMNE. Do tego fantastyczny śląski wystrój – ja wyszłam z Żurowni przejedzona i zauroczona! Gdybym miała wybrać jedno miejsce w Katowicach gdzie warto zjeść, wybrałabym Żurownię.

Browar Mariacki – Mariacka 15

Dobra restauracja w industrialnym stylu, z całorocznym ogródkiem i własnym browarem. Takie idealne miejsce w Katowicach gdzie można dobrze zjeść i wypić dobre piwo. Do tego spędzić czas w pięknym otoczeniu i przyjemnej atmosferze. Ceny nie są najniższe ale warto.

27th Floor – bar i restauracja hotelu Courtyard by Mariott

Restauracja z wyższej półki – zarówno cenowej jak i jakościowej. Jak nietrudno się domyślić mieści się na 27. piętrze hotelu Courtyard w samym centrum Katowic. Najlepiej zająć stolik przy oknie skąd rozpościera się fantastyczna panorama Katowic. Taki mniej typowy punkt widokowy w Katowicach 😉 Ale bardzo Wam to miejsce polecam. Słyszałam o 27th Floor same pozytywne opinie i się nie zawiodłam. Ceny są wyższe niż w pozostałych opisanych przeze mnie knajpach ale też nie są jakieś horrendalne. Za sałatkę, drinka i herbatę zapłaciłam 70zł więc bez tragedii. Restauracja serwuje zarówno dania regionalne jak i szerokopojętą kuchnię fusion. Ja zdecydowałam się na sałatkę z burratą, którą kocham. I dostałam całą kulkę (nie chcę myśleć ile to miało kalorii, trzeba było pieszo na to 27. piętro biec) w otoczeniu pomidorków z oliwą truflową. To było przepyszne. Jeśli obawiacie się sztywnej atmosfery to nic z tych rzeczy – jest elegancko ale nie ma spiny. Obsługa bardzo przyjazna. Moim zdaniem restauracja, którą warto odwiedzić podczas pobytu w Katowicach.

Jak zapewne pamiętacie z moich poprzednich wpisów lubię jadać śniadania na mieście. Nie inaczej było podczas weekendu w Katowicach. Pierwsze śniadanie zjadłam w polecanym mi Synergia Dobre Miejsce przy ul. Andrzeja 29/2. Jest to kawiarnia, bistro i sklep z kawą w jednym. Wystrój jak widać na zdjęciach – bajka. Można by tu siedzieć godzinami. Do tego przepyszne śniadania – ja zdecydowałam się na tost francuski. Był obłędny.

Jeśli chcecie zjeść nietypowe śniadanie w Katowicach to zajrzyjcie do Petit przy ul. Wojewódzkiej 21. Nie ukrywam, że trafiłam tam zupełnym przypadkiem. Chciałam iść w inne miejsce, które okazało się zamknięte i tak znalazłam się w Petit. Tu nie dostaniecie śniadaniowej klasyki, czyli jajecznicy i owsianki. Dominują śniadania z różnych stron Europy. Ja zdecydowałam się na placki z łososiem, serem camembert i żurawiną. Poza tym, że porcja była przeogromna było to coś innego i przepysznego. Trzeba było dosyć długo czekać ale warto. Najlepsze śniadanie w Katowicach.

A gdzie na kawę w Katowicach?

Jedna z najpopularniejszych kawiarni w Katowicach to Kafej przy ul. Chorzowskiej 5, w sąsiedztwie Spodka. Wystrój kosmiczny, na zewnątrz cudowny ogródek. Duży wybór kaw i słodkości. Serwują też śniadania.

Istne Lody Rzemieślnicze – Mariacka Tylna 7

W Katowicach trzeba spróbować jeszcze jednaj rzeczy, a mianowicie lodów w Istnych Lodach Rzemieślniczych. Czarne lody w czarnym wafelku. Wygląda kosmicznie, brzmi niewiarygodnie a to sama natura. Rzemieślnicze naturalne lody podawane są w wafelkach z dodatkiem najprawdziwszego węgla. Moje czarne paznokcie na ten wyjazd nie były zaplanowane, tak jakoś wyszło. Ale z drugiej strony w życiu nie ma przypadków 😉

Katowice – czy warto?

Nie ma o czym dyskutować – warto. Katowice to jedno z moich największych odkryć minionych wakacji i jestem pewna, że prędzej czy później tam wrócę. Zwłaszcza, że w okolicach Katowic jest jeszcze mnóstwo ciekawych miejsc, które warto zobaczyć. Katowice nie Lizbona ale warto się tam wybrać na weekend 😉

Park Śląski w Chorzowie – atrakcje (skansen, stadion, kolejka Elka, Legendia, zoo, planetarium)

Park Śląski to wyjątkowe miejsce w Chorzowie, na terenie którego mieści się Stadion Śląski, Zoo, wesołe miasteczko, Planetarium (obecnie w remoncie), skansen oraz kolejka Elka. Nie bez powodu uważa się go za zielone płuca metropolii górnośląskiej. Zajmuje powierzchnię 600 hektarów, czyli dwa razy więcej niż nowojorski Central Park i cztery razy więcej niż londyński Hyde Park!

Park Śląski – dojazd z Katowic

Dojazd do parku z centrum Katowic jest bardzo prosty. Dojedziecie tu tramwajem, np. linii nr 6. Przy parku znajdują się trzy przystanki – Wesołe Miasteczko, Wejście Główne i Stadion Śląski. Wysiądźcie tam gdzie chcecie zacząć swoje zwiedzanie. Ja zaczęłam od wejścia głównego, bo tak mi się wydało najlogiczniej.

Poruszanie się po Parku Śląskim

Teren parku jest ogromny i jeśli chcecie go przejść na nogach to naprawdę musicie tu spędzić cały dzień, a nawet kilka dni. Najlepszym środkiem transportu po dużym zielonym terenie jest oczywiście rower. Jeśli tak jak ja jesteście w Chorzowie tylko turystami i nie macie własnego jednośladu to dobra wiadomość jest taka, że w aglomeracji śląskiej działa nextbike i jest kilka stacji zarówno na terenie jak i w okolicach parku. Ja po krótkim spacerze wzięłam rower ze stacji Pelikan i w ten sposób zwiedzałam park. W parku jest sporo ścieżek i są specjalne trasy rowerowe.

Park Śląski – atrakcje

Atrakcji w parku jest co niemiara. Możemy spacerować ścieżką dendrologiczną szukając 40 różnych gatunków drzew. W Rosarium możemy podziwiać aż 300 gatunków róż, a w ogrodzie bylinowym zachwycać się rododendronami, irysami, makami i azaliami. A przede wszystkim możemy spacerować, odpoczywać, opalać się, jeździć rowerami i spędzać czas tak jak w każdym innym parku.. Nie musicie zabierać do parku swojego prowiantu – są tu bary i restauracje gdzie można coś zjeść.

Skansen – Muzeum Górnośląski Park Etnograficzny

Położony tuż przy stadionie prezentuje dawne drewniane budownictwo z terenu Górnego Śląska, Zagłębia Dąbrowskiego i Beskidu śląskiego. Przeniesiono tu kilkadziesiąt obiektów mieszkalnych, szkołę, kościół i młyn.

Cały obszar podzielony jest tematycznie. Wchodząc do skansenu widzimy zabudowania z Beskidu Śląskiego – Zagrodę Łąkową, Garbarnię z Koniakowa, zagrodę bogatego chłopa (chałupa, stodoła i chlew z Istebnej oraz spichlerz z piwnicą z Brennej) i zespół pasterski. W tym ostatnim mamy okazję stanąć oko w oko z kozami i owcami.

Następnie docieramy do zabudowań regionu Cieszyńskiego – szkoły z Wapienicy (z 1853 roku), zagrody średniozamożnego chłopa i zagrody bogatego chłopa (z piecem chlebowym z Landka i wiatrakiem turbinowym z Nierodzimia).

Kolejne zabudowania pochodzą z regionu pszczyńsko-rybnickiego. Jest tu kolejna zagroda bogatego chłopa – tym razem ze stodołą ośmioboczną z Brzeźc, szopą na wozy z Kryr i pasieką. Ponadto jest chałupa z Dziećkowic reprezentująca zagrodę chłopa bezrolnego, zagroda chłopa średniozamożnego, wiatrak z Grzawy, zagroda młyńska, kościół z Nieboczów, areszt sołecki ze Skrzyszowa i karczma ze Świerczyńca. Karczma cały czas pełni swoją rolę, możecie zrobić tu sobie przerwę na kawę lub coś zjeść.

Dalej za karczmą mamy zabudowania z regionu bytomsko-tarnogórskiego z zagrodą sołecką z gołębnikiem z Dąbrówki Małej, zagrodą średniozamożnego chłopa i zagrodą robotniczą reprezentowaną przez chałupę z Bykowiny z połowy XIX wieku.

Kolejna część skansenu ro region lubliniecki – chałupa z Kaliny będąca zagrodą średniozamożnego chłopa, zagroda robotników leśnych i chałupa wielorodzinna.

Ostatnia część zabudowy pochodzi z regionu Zagłębia Dąbrowskiego. Jest tu kolejna zagroda bogatego chłopa (z Łaz koło Błędowa), zagroda typu miejskiego – chałupa z Kromołowa oraz zagroda wójtowska – chałupa ze Strzemieszyc Wielkich.

Najnowszym eksponatem w skansenie jest kościół ewangelicki z Bytomia-Bobrka (1932r.), który pojawił się w ekspozycji niespełna 2 lata temu. Niestety podczas mojej wizyty był zamknięty.

Ponadto spacerując po skansenie zobaczycie 7 kapliczek z różnych regionów Śląska.

Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 10zł. Zdecydowanie warto. Skansen jest bardzo ciekawym miejscem.

Kolejka Elka

Kolejka linowa przebudowana w 2013 roku. Stacje znajdują się przy wesołym miasteczku i przy stadionie. Cały przejazd w jedną stronę trwa ponad 20 minut, bilet w jedną stronę kosztuje 13zł, w dwie 20zł. Do kupienia w automatach przy każdej ze stacji.Do wyboru mamy zamkniętą gondolkę lub otwarte krzesełka (cena jest taka sama).

Bardzo Wam taką przejażdżkę polecam, dopiero z góry można sobie uświadomić jak ogromny to jest teren. Możemy zobaczyć z lotu ptaka stadion, alejki, fontanny, rosarium, wesołe miasteczko. Naprawdę robi to wszystko wrażenie.

Park Śląski – Zoo

Śląski ogród zoologiczny powstał w latach 50tych XX wieku. Tu stworzono pierwszy w Polsce park dinozaurów, na cześć polskich paleontologów pracujących na pustyni Gobi.

Śląska Legendia

Pierwszy lunapark w Polsce otwarty w 1959 roku. Dla żądnych emocji jest tu m.in. największy w Europie środkowo-wschodniej rollercoaster Lech. Stworzony w 1985 roku diabelski młyn nadal jest największym tego typu obiektem w Polsce.

Nazwa Legendia obowiązuje dopiero od 2017 roku – ma oddawać baśniowy klimat i narracyjne powiązania między różnymi atrakcjami. No cóż, wesołe miasteczko jak każde inne ale dla dzieciaków pewnie wielka atrakcja.

Park Śląski – Planetarium

Śląskie Planetarium jest najstarsze i największe w Polsce. Funkcjonuje od 1955 roku (obecnie jak już pisałam jest zamknięte z powodu remontu). Usytuowane jest na najwyższym wzniesieniu parku.

Park Śląski – czy warto?

Bez cienia wątpliwości – tak. Wstęp do parku jest bezpłatny (trzeba zapłacić za atrakcje typu zoo, skansen czy kolejka) a oferuje on mnóstwo atrakcji. Jeśli pogoda będzie ładna podczas Waszego pobytu na Śląsku to nawet się nie zastawiajcie – przynajmniej jeden dzień musicie spędzić w parku.

Nikiszowiec i Giszowiec – informacje praktyczne + atrakcje wyjątkowych miejsc w Katowicach

Wybierając się do Katowic na weekend niewiele wiedziałam o mieście i o regionie. Ale kojarzyłam, że jest coś takiego jak Nikiszowiec i koniecznie trzeba to miejsce zobaczyć będąc w Katowicach. To samo powiedziała mi pani w informacji turystycznej na katowickiem rynku gdzie weszłam po mapkę. Poza mapami Katowic i regionu Śląskiego dostałam też dwie ulotki – spacerem po Nikiszowcu i spacerem po Giszowcu. Teraz to już nie mogłam sobie odpuścić.

Nikiszowiec to osiedle górnicze typu miejskiego zbudowane w latach 1908 – 1914. Jest architektonicznym unikatem zaprojektowanym przez braci Zillmannów. To magiczne miejsce mogliście zobaczyć m.in. w filmach Kazimierza Kutza – Perła w Koronie czy Sól ziemi czarnej. Osiedle składa się z dziewięciu połączonych w kwartały trzypiętrowych bloków. Nazwa osiedla pochodzi od szybu Nickisch stworzonego przez barona Nickischa von Rosengkova.

Nikiszowiec – jak dojechać z centrum Katowic?

Nikiszowiec oddalony jest o ok. 5 kilometrów od centrum Katowic więc trzeba się tam jakoś dostać. Jeśli podróżujecie własnym autem to oczywiście jest to najprostsza opcja, na Nikiszowcu jest sporo miejsc parkingowych. Dojedziecie też rowerem, i to niekoniecznie własnym. Zarówno w centrum Katowic jak i na Nikiszowcu są stacje rowerów miejskich, można wypożyczyć jednoślad i się przejechać. Ja ze względu na pogodę (33 stopnie w cieniu) zdecydowałam się na autobus. Dojazd komunikacją miejską jest banalnie prosty. Linie nr 30 i 920 odjeżdżają praktycznie z centrum Katowic (sprzed hotelu Katowice, przystanek Korfantego), kursują co 30 minut, w weekendy co 60 minut. Zatrzymują się w kilku miejscach na Nikiszowcu, ja wysiadłam na przystanku Nikiszowiec Szpital skąd przespacerowałam się na główny plac. Do Nikiszowca jeżdżą też autobusy 930 i 674 (z dworca Katowice Główne, raz na godzinę).

Nikiszowiec – co zobaczyć?

Na ulice Nikiszowca wchodzi się przez ajnfarty – łukowe bramy wjazdowe. To takie symboliczne przejście w zupełnie inny świat. Nikisz nie jest i nigdy nie był typowym osiedlem robotniczym. Świadczy o tym chociażby fakt, że nie ma tu dwóch takich samych łuków, dwóch takich samych portali czy wykuszy.

Zwiedzanie najlepiej zacząć od centralnego placu dzielnicy – Placu Wyzwolenia -wokół którego znajduje się kościół, budynek poczty, komzony i centrum Zimbardo. A potem zagłębić się w uliczki pełne ceglanych domów z pomalowanymi na czerwono obramowaniami okiennymi. Nie mylicie się – to jest najbardziej instagramowe miejsce w Katowicach. A przy tym tak piękne, urocze i autentyczne, że nie chce się stamtąd wychodzić. Aż dziw, że nie ma tu jeszcze tłumu wycieczek (oby jak najdłużej!).

Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc jest budynek poczty (dawna karczma i świetlica zakładowa kopalni Wieczorek) z kwiatową mozaiką – secesyjnymi różami. Moty kwiatów nawiązuje do wzorów zdobiących wstążki występujące w stroju ludowym kobiet z Górnego Śląska. Te róże są dziś swoistym symbolem dzielnicy Nikiszowiec.

Niedaleko znajduje się skwer Zillmmannów – projektantów osiedla. Pomnik ustawiony na skwerze ich imienia został wykonany na zlecenie Aleksandra Mieroszewskiego – ostatniego ordynata myślenickiego. Inskrypcja umieszczona na pomniku jest jedną z najstarszych w języku polskim na terenie Katowic.

Naprzeciwko poczty znajduje się neobarokowy kościół św. Anny wybudowany za pieniądze parafii i kopalni Giesche. Witraże do kościoła wykonano w Ratyzbonie, ołtarz główny i chrzcielnicę w Monachium, a żyrandol sprowadzono z Berlina. Budowę rozpoczęto w 1914 roku ale przerwał ją wybuch I wojny światowej. Po wojnie prace wznowiono i kościół był gotowy w 1927 roku.

Komzony to potoczna nazwa ciągu sklepów w arkadowych podcieniach. Jest to zniekształcona przez mieszkańców forma słowa konsum, którym określano znajdujący się tam pierwotnie dom handlowy. Tu nie ma Żabek ani innych sieciówek, tu sprzedaje pani Lidka, która zna wszystkich swoich klientów (no poza nielicznym tu wciąż turystami).

Jeśli szukacie pamiątek z Nikiszowca to wejdźcie koniecznie do Centrum Zimbardo. Słynny amerykański psycholog odwiedził Nikiszowiec w 2012 roku, był pod tak ogromnym wrażeniem ludzi zaanagażowanych w rewitalizację społeczną, że postanowił stworzyć tu miejsce spotkań młodzieży, gdzie będzie można rozwijać swoje pasje i nabywać nowe umiejętności. Przedsięwzięcie wsparło miasto i dziś możecie się tu umówić na wycieczkę po Nikiszowcu z mieszkańcami czy kupić wyjątkowe pamiątki. Centrum rozpoczęło działalność w 2014 roku.

Jeśli potrzebujecie informacji o Nikiszowcu albo zastanawiacie się co warto zobaczyć to zajrzyjcie do Muzeum Historii Katowic mieszczącego się w budynku dawnej pralni z maglem i łaźnią. W muzeum można obejrzeć zaaranżowane mieszkanie nikiszowieckie oraz obrazy twórców nieprofesjonalnych z tzw. Grupy Janowskiej.

Tuż przy muzeum znajduje się lodowisko Jantor.

Po obejściu okolic placu Wyzwolenia zagłębcie się w uliczki Nikiszowca. Koniecznie przespacerujcie się najbardziej reprezentacyjną ulicą św. Anny idealnie oddającej klimat dzielnicy. Wielokrotnie służyła ona za plac zdjęciowy, m. in. filmach Kazimierza Kutza – Perła w koronie i Sól ziemi czarnej. Z końca ulicy roztacza się pocztówkowy widok na kopułę kościoła św. Anny.

Na rogu ulic Szopienickiej i Krawczyka znajduje się dawny Schlafhaus – dom noclegowy dla samotnych górników. W pomieszczeniach zajmowanych obecnie przez restaurację mieściła się kiedyś kantyna służąca lokatorom domu. W czasie I powstania śląskiego to właśnie w tym domu rozpoczęły się walki na terenie Nikiszowca.

Przy ogródku restauracji (z drugiej strony budynku) stoi kolekcjonerskie auto Triumph Spitfire 1500 z 1981 roku. Dla miłośników motoryzacji niewątpliwa atrakcja Nikiszowca.

Nikiszowiec – gdzie zjeść?

Są właściwie dwa sensowne miejsca – Cafe Byfyj i Śląska Prohibicja. Byfyj, czyli w gwarze ślaskiej kredens, a w nim różne śląskie przysmaki. Wnętrze kawiarni wygląda jak stara śląska kuchnia.

Śląska Prohibicja to restauracja mieszcząca się we wspomnianym wyżej dawnym domu noclegowym.

Galeria Szyb Wilson

Miejsce mieści się poza terenem osiedla Nikiszowiec ale na tyle blisko, że można je zwiedzić będąc właśnie na Nikiszowcu. Od samego placu jest to ok. 1 km. Galeria wpisana jest na listę Szlaku Zabytków Techniki.

Do 1995 roku był to szyb kopalni Wieczorek. Obecnie stanowi przestrzeń ekspozycyjną największej prywatnej galerii sztuki współczesnej w Polsce. Latem (w tym roku do 23.08 odbywa się tu Art Naif Festiwal – prezentowane są prace malarzy nieprofesjonalnych z całego świata). Hasłem założonej tu galerii sztuki było To, co zabrał nam przemysł, kultura musi odzyskać.

Poza ekspozycją zbiorów celem galerii jest promocja młodych artystów z całego świata. W galerii odbywają się także koncerty, festiwale, wykłady i imprezy. W Szybie Wilson często realizowane są filmy, teledyski, sesje zdjęciowe, pokazy mody i różne inne wydarzenia.

Wstęp jest wolny, galeria czynna jest codziennie od 9 do 19.

Nikiszowiec – czy warto?

Nie tylko warto ale trzeba. Nie można powiedzieć, że się było w Katowicach bez odwiedzenia Nikiszowca. Jeśli obawiacie się o bezpieczeństwo to zupełnie bezpodstawnie. Nikiszowiec to dziś spokojne i bezpieczne osiedle. Ja jestem tym miejscem zachwycona i już wiem, że jeśli kiedyś wrócę do Katowic to wynajmę sobie apartament właśnie w Nikiszowcu. Must-see!

Giszowiec

Giszowiec to osiedle mieszkalne typu wiejskiego zbudowane w latach 1907 – 1910 przeznaczone dla rodzin górników kopalni Giesche. Podobnie jak Nikiszowiec osiedle zaprojektowali bracia Zillmann. Projekt był urzeczywistnieniem idei miasta ogrodu. To nie miało być zwykłe osiedle. To miało być miejsce budzące podziw. Osiedle było oddalone od kopalni i hut, z którymi łączyła je specjalna kolejka wąskotorowa. Zabudowa została w dużej mierze wyburzona w latach 70-tych, a na miejscu uroczych małych domków postawiono wielkie wieżowce. O skazanym na porażkę heroizmie ludzi walczących o swoje domy opowiada film Paciorki jednego różańca w reżyserii Kazimierza Kutza.

Giszowiec – jak dojechać?

Wycieczkę do Giszowca najlepiej połączyć z Nikiszowcem. Z Nikiszowca bez problemu dojedziecie do Giszowca rowerem (są stacje roweru miejskiego na obu osiedlach) lub autobusem 920. Giszowiec oddalony jest o ok. 2,5 km od Nikiszowca.

Giszowiec – co zobaczyć?

Centralnym punktem osiedla jest Plac pod Lipami – skwer, który kiedyś pełnił rolę placu targowego. Pośrodku rośnie stuletni buk Anthon. Dawniej na placu znajdowała się karczma.

Wokół placu znajdują się różne budynki, m. in. dawna szkoła podstawowa z 1908 roku czy dawny budynek Nadleśnictwa (do dziś pozostały na nim charakterystyczne detale – m.in. głowa jelenia) – dziś mieści się tu przedszkole. Nieopodal znajduje się budynek MDK Szopienice-Giszowiec (w budynku dawnej karczmy) i budynek Izby Śląskiej – dawna stajnia.

Tuż obok skweru znajduje się park Giszowiecki z wieloma starymi drzewami. Został on wpisany do Rejestru Zabytków Województwa Śląskiego.

Żeby zobaczyć zabytkowe domki trzeba się przejść nieco dalej – do ulic Wesołowskiej, Barbórki, Przyjemnej, Przyjaznej i Kwiatowej.

Giszowiec – czy warto?

Giszowiec nie ma tej atmosfery co Nikiszowiec. Pozostałości zabytkowych domków sąsiadują z wielkimi blokami. Sam plac pod Lipami to bardzo przyjemny park ale moim zdaniem Nikiszowiec jest milion razy ciekawszy i lepiej spędzić tam więcej czasu. Do tego na Giszowcu wszystkie ciekawe miejsca są rozproszone po sporym terenie. No zdecydowanie nie ma tego czegoś.