Ustka – atrakcje najbardziej uroczego kurortu nad polskim Bałtykiem!

No kto by pomyślał, że spontaniczny wypad do Ustki okaże się takim zachwytem 😉 Miasteczko położone na wybrzeżu Słowińskim zachwyca architekturą, pięknymi plażami i mnóstwem zieleni. Jakie atrakcje turystyczne oferuje Ustka? Czy w Ustce jest co robić gdy pada deszcz? Co zobaczyć i co zwiedzić w Ustce? Zapraszam na spacer po Ustce 🙂

Syrenka

Zwiedzanie Ustki trzeba zacząć od jej największej atrakcji – Syrenki Usteckiej. Syrenka jest związana z Ustką od 1922 roku gdy pojawiła się w herbie miasta. Syrenka pluska się w morzu trzymając w dłoni łososia – symbol usteckiego rybołówstwa. Za plecami ma żaglowiec. Pomnik Syrenki pojawił się w Ustce dopiero w 2010 roku – jest efektem zbiórki mieszkańców i przyjaciół Ustki.

Z ustecką Syrenką związana jest oczywiście legenda. Trzeba ją pogłaskać po lewej piersi, żeby spełniło się… 1,5 życzenia 😉 A dlaczego tylko 1,5? Bo 3 życzenia spełnia złota rybka, a Syrenka jest pół-rybą pół-kobietą.

Za Syrenką rozciąga się jeden z falochronów powszechnie nazywany molo. Ustka takiego typowego drewnianego molo nie ma – ma za to trzy falochrony – Wschodni, Zachodni i tzw. III molo. Falochrony wschodni i zachodni znajdują się po dwóch stronach rzeki Słupi, do trzeciego trzeba dojść ok. 1,5 km. W chwili obecnej (lipiec 2020) wejście na III molo w Ustce jest niemożliwe – jest ono zagrodzone i wyłączone z użytkowania ze względów bezpieczeństwa.

Promenada

Lato, wakacje, kurort, morze – musi być promenada! Promenada w Ustce nie jest zbyt długa i wygląda dokładnie tak jak wszystkie promenady w nadmorskich kurortach. Nie jest aż tak przaśnie i odpustowo jak w Międzyzdrojach ale nie da się ukryć, że to najmniej urocze miejsce w Ustce. Jest głośno, tłoczno, śmierdzą smażone frytki i straszą kolorowe baloniki.

Natomiast w bliskiej okolicy promenady znajduje się kilka ciekawych miejsc, które warto zobaczyć. Jedną z najpopularniejszych atrakcji Ustki jest ławeczka Ireny Kwiatkowskiej, która często spędzała wakacje w Ustce.

Przy usteckiej promenadzie warto zobaczyć dawne cieplice – Zakład Przyrodoleczniczy (budynek z 1911 roku). Ustka to wszak po dziś dzień uzdrowisko!

Niedaleko znajduje się kolejny zabytek Ustki – Dworek Różany – przepiękna willa uzdrowiskowa z ogrodem różanym.

Dzielnica willowa Ustki również pełna jest zabytkowych willi – warto zobaczyć Hotel Alga (budynek z 1901 roku) czy Villę Red, w której mieści się dziś restauracja i hotel.

Kolejny zabytkowy budynek w tej części Ustki to Ośrodek Delfin – dworek z dziedzińcem i podjazdem.

W drodze powrotnej na promenadę warto jeszcze spojrzeć na Dom Pracy Twórczej – jeden z najlepiej zachowanych zabytków Ustki

Park Chopina

Przy promenadzie znajduje się park Chopina z pomnikiem Chopina oraz pomnikiem Umierający Wojownik. Początkowo upamiętniał on mieszkańców Ustki poległych w I wojnie światowej, później przemianowano go na pomnik poświęcony bezimiennym bohaterom wojen światowych.

Latarnia morska

Co zobaczyć w Ustce? Koniecznie latarnię morską! Cena biletu wstępu na latarnię to 8zł. Trzeba wejść schodami ale to naprawdę niewielka wspinaczka. A widoki nieziemskie – widać całą Ustkę (z każdej strony), bezkres Bałtyku i mnóstwo zieleni – dopiero z góry widać na jakim pięknym terenie położona jest Ustka. Latarnia morska w Ustce składa się z ośmiokątnej wieży i przylegającego do niej budynku latarników. Przed latarnią stoi pomnik upamiętniających usteckich latarników.

Niedaleko latarni znajduje się pomnik poświęcony ludziom morza. Przedstawia postać kobiety, która czeka na powrót swojego syna z morza. Przed pomnikiem zostały umieszczone dwa drewniane koła sternicze oraz kotwica.

W uliczce Zaruskiego, tuż obok pomnika, w zabytkowym spichlerzu portowym, znajduje się Bałtycka Galeria Sztuki (Centrum Aktywności Twórczej w Ustce). Już z daleka widać zainstalowany na budynku napis Jest fajnie ale trochę boimy się miłości / wojny. Słowa wyświetlają się naprzemiennie, są wobec siebie alternatywą, uzupełniają pełną sentencję, prowokują do opowiedzenia się po którejś ze stron. Pojawia się tu kontekst historyczny i militarny Ustki jako ważnego punktu na mapie obronnej, z drugiej strony zaś letnia miłość i wakacyjny relaks, zapomnienie o sprawach bieżących i skupiania uwagi na przyjemnościach. 

Naprzeciwko znajdują się trzy murale na podstawie drzeworytów japońskiego artysty Hokusai. Ustka to bez wątpienia najbardziej muralowe i streetartowe miasteczko nad polskim Bałtykiem! Pomijając Gdynię i Gdańsk nigdzie nie ma tylu murali co w Ustce! A że ja streetart kocham to i Ustkę musiałam obdarzyć cieplejszymi uczuciami!

Stąd można przejść kawałek, by zobaczyć Zaułek Kapitański – jest to właściwie park Jana Pawła II, w którym mieścił się kościół św. Mikołaja. Wieża tego kościoła w XIV wieku służyła jako latarnia morska. W parku znajduje się dziś makieta dawnej osady rybackiej.

Bulwar Portowy

Drugi deptak w Ustce – moim zdaniem zdecydowanie przyjemniejszy niż promenada – to Bulwar Portowy. Jak nietrudno się domyślić biegnie wzdłuż portu i otoczony jest pięknie odnowionymi kamienicami, w których mieszczą się hotele, apartamenty i restauracje. Nie ma tych męczących straganów. Bardzo przyjemnie miejsce na spacer. Stąd można się też wybrać na rejs statkiem z Ustki na otwarty Bałtyk. Kilka mniejszych i większych statków zabiera turystów ma kilkudziesięciominutowe rejsy, w sezonie letnim odbywają się one praktycznie co godzinę. Jest też możliwość przejażdżki taką szybką łodzią oraz skuterem wodnym.

Kładka

Kładka, a właściwie most obrotowy w Ustce to atrakcja sama w sobie ale też przeprawa dla pieszych nad kanałem portowym. Kładka jest otwierana dla pieszych o każdej pełnej godzinie na 20 minut. W sezonie letnim od 9 do 24.

Stara Osada Rybacka

Ustka nie ma typowego starego miasta ale zabytki i stare zabudowania można znaleźć w części miasta, która kiedyś była rybacką osadą. Gdzie jej szukać i jak ją rozpoznać? To bardzo proste – wystarczy patrzeć pod nogi. W miejscu dawnej osady rybackiej wmurowano tablice z nazwami ryb.

Częścią starej Ustki jest też skwer Aliny Skibniewskiej z multimedialną fontanną i wystawą dotyczącą historii Ustki.

Zaraz za skwerem znajduje się Dom Kapitana Haase. Ten zabytek Ustki z 1804 roku mieści obecnie Centrum Kultury Bałtyckiej.

W sąsiedztwie Domu Kapitana znajduje się Dom Kultury w Ustce. Podczas mojego pobytu odbywał się tam wernisaż wystawy fotografii Bielsko- Biała i Beskidy tęsknią za Tobą.

Po drugiej stronie ulicy znajduje się kolejne ciekawe miejsce w Ustce – Skwer Trzech Gracji. Pośrodku ustawiono fontannę, dookoła której odpoczywają trzy Gracje: Aglaja – Promienna, Eufrozyna – Rozumna i Taleja – Kwitnąca.

Co jeszcze warto zwiedzić w Ustce? Można zobaczyć kościół Najświętszego Zbawiciela znajdujący się niemal naprzeciwko dworca autobusowego. Dawniej był to kościół protestancki, do kościoła katolickiego włączono go po 1945 roku.

Nieopodal znajduje się budynek Mistral Cafe pokryty kolorowymi muralami.

Urząd Miasta

Z kościoła warto przejść zobaczyć budynek Urzędu Miasta Ustka (ul. Wyszyńskiego 3). Przed wejściem znajdują się tabliczki z miastami partnerskimi Ustki – wśród nich Połągi.

Przed urzędem znajduje się kapsuła czasu – zamurowana w 2018 roku urna z pamiątkami od mieszkańców Ustki, która ma zostać otwarta przez potomnych po 100 latach.

Ratusz w Ustce mieści się w budynku dawnej szkoły – działała tu ona aż do 2004 roku.

Za urzędem miasta kolejna gratka dla miłośników murali – dzieło przedstawiające morze z cytatem Czesława Miłosza. Mural powstał w ramach projektu Budżetu Obywatelskiego w 2017 roku.

Idąc dalej prosto dociera się do Placu Wolności – jest to właściwie bardzo spokojny, zielony i piękny park. Jeśli chcecie odpocząć od tłumu turystów na promenadzie to to jest dobry adres.

Stąd można iść do promenady albo wrócić w kierunku dworca i zobaczyć dwa parki – park Pożarników i park Usteckich Stoczniowców. W tym ostatnim znajduje się jedna z najnowszych atrakcji Ustki – tężnie. Okazuje się, że nie tylko Świnoujście zyskało w 2020 roku tężnie.

Po drodze warto zwrócić uwagę na budynek kina Delfin – to jedno z najstarszych kin w Polsce!

Bunkry Bluchera

Jeśli zastanawiacie się co można zwiedzić w Ustce zachodniej (po drugiej stronie rzeki i kładki) to odpowiedź brzmi Bunkry Bluchera. Jest to muzeum na świeżym powietrzu (i pod ziemią) gdzie można zobaczyć m. in. filmowy nalot bombowy na Ustkę. Cena zwiedzania bunkrów to 18zł + 10zł za audioprzewodnik. Dla pasjonatów na pewno ciekawa atrakcja.

Trakt usteckich Marynarzy, Rybaków i Żeglarzy

Zachodnia część Ustki to nie tylko bunkry i plaża ale też pieszo-rowerowy trakt Marynarzy, Rybaków i Żeglarzy.

Po zachodniej stronie Słupi znajduje się też stacja ratownictwa morskiego.

Największa atrakcja tej części Ustki to jednak stocznia i marina gdzie cumują liczne łódki i jachty.

Znajduje się tu też targ rybny gdzie rano można kupić świeże ryby prosto z kutra.

Ustka – co robić gdy pada?

No właśnie. Piękna pogoda i polski Bałtyk nie zawsze idą w parze. Czy Ustka to miejsce gdzie jest co robić gdy pada czy trzeba uciekać? Absolutnie nie trzeba. Wiadomo, że ładniej i przyjemniej jest gdy jest ciepło i słonecznie ale jeśli podczas wakacji w Ustce zdarzy się deszczowy dzień to Ustka ma też ciekawe miejsca, które można zwiedzać. Są to ciekawe muzea – Muzeum Ziemi Usteckiej, Muzeum Chleba, Muzeum Mineralogiczne i Muzeum Bursztynu. Dla dzieci Muzeum Figur Woskowych.

Tuż przy Muzeum Chleba znajdują się kolejne murale – tym razem promujące Swołowo – Krainę w Kratę.

Plaże

No dobra, było o atrakcjach w Ustce na deszcz ale jednak jadąc na wakacje zakłada się ładną pogodę. A ładna pogoda nad morzem oznacza oczywiście plażowanie (jak ja nie znoszę tego piasku włażącego WSZĘDZIE!). Ustka to długie i piękne plaże. Są właściwie dwie – wschodnia i zachodnia. Wschodnia jest zdecydowanie bardziej popularna i zatłoczona. Jest też węższa i dla mnie mniej atrakcyjna.

Zdecydowanie ładniejsza jest plaża Zachodnia w Ustce – bardzo szeroka, długa i piękna.

Na plażę wschodnią można się dostać Traktem Solidarności.

Stawek Upiorów

O tym co zobaczyć w okolicach Ustki napiszę w osobnych wpisach (będą dwa – jeden o Orzechowie, drugi o Krainie w Kratę) ale jest jedno miejsce, które wspomnę tutaj. Chodzi o Stawek Upiorów. Znajduje się on jeszcze w granicach Ustki – w okolicach stacji kolejowej Ustka Uroczysko. Skąd dramatyczna nazwa tak pięknego miejsca? W jeziorku miały tonąć zwierzęta i topić się ludzie. Ci, którzy tam utonęli podobno do dziś straszą 😉 Może nocą tylko odważni się wybiorą nad jeziorko – za dnia nie ma czego się bać, jest przepięknie!

Ustka – czy warto?

Ustka mnie zauroczyła, zachwyciła i na pewno będę wracać. Warto! Jak napisałam w tytule – to jeden z najbardziej uroczych kurortów nad polskim Bałtykiem.

Orzechowo – klify i wydmy – miejsce, które warto zobaczyć w okolicach Ustki

Orzechowo to niewielka miejscowość położona ok. 5 km w linii prostej od Ustki. Orzechowo słynie z pięknych wydm i klifów. Bardzo fajne miejsce na dłuższy spacer z Ustki lub krótką wycieczkę rowerową.

Jeśli wycieracie się z Ustki na spacer do Orzechowa to drogi są dwie – albo plażą, albo ścieżką nad klifami. Ścieżka bliżej Ustki jest w pełni cywilizowana, jest chodniczek, ścieżka rowerowa – bezproblemowo. Im dalej tym droga staje się wydeptaną ścieżką między drzewami, a w pewnym miejscu idzie się już po piasku między drzewami. Mimo iż nie jest najłatwiej i te niecałe 6 km pokonuje się ponad godzinę to warto, bo otoczenie jest przeurocze. Jest cisza, spokój, zieleń, piasek. Aż chce się oddychać!

Rowerem trzeba jechać bardziej dookoła, bo po tym piasku jechać się nie da.

Jeśli wybierzecie się do Orzechowa z Ustki plażą to idzie się cały czas prosto aż zobaczy się klify. Nie sposób się zgubić.

A dlaczego warto się na taką wycieczkę wybrać i jakie atrakcje czekają w Orzechowie? Czeka piękne wybrzeże. Jest plaża – raczej mała i na pewno dużo węższa z porównaniu z plażami Ustki. Ale za to plaża w Orzechowie otoczona jest stromymi klifami. Te piękne i fotogeniczne klify powstają wskutek podmywania brzegu przez morskie fale. Jest to proces wysoce destrukcyjny! To co nas tak zachwyca to skutek niszczenia wybrzeża przez wodę morską. Ale fal nie zatrzymamy – możemy podziwiać ich dzieła.

Klify i wydmy są obiektami chronionymi – nie można po nich chodzić, biegać, wspinać się ani w żaden inny sposób ich niszczyć. Podczas swojego spaceru widziałam mnóstwo dzieci wbiegających na klify czy wręcz robiących tam sobie place zabaw, których rodzicie nie widzieli w tym problemu. Na plaży jest wystarczająco dużo piasku – zostawcie te biedne klify w spokoju.

Wydmy Orzechowo

Na wydmie (na którą można z plaży przejść ścieżką) stworzono ścieżkę dydaktyczną Orzechowska Wydma. Trasa wiedzie przez wydmę oraz przez tereny położone w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Znajduje się tu też wieża widokowa.

Orzechowo – czy warto?

Absolutnie tak. Orzechowo to prawdziwy raj – piękne postrzępione klify, wydmy pełne spokoju i cudowne plaże. Te ostatnie niestety mocno zatłoczone. Myślę, że fajnie jest tu także podczas zachodu słońca – następnym razem na pewno wybiorę się wieczorem! A Orzechowo pokazuję, chwalę i polecam.

Ustka – gdzie zjeść? Gdzie na dobrą rybę w Ustce, a gdzie na lody i drinka?

Ustka zachwyciła mnie od pierwszego spaceru. Ale zanim pokażę Wam najładniejsze miejsca w Ustce to tradycyjnie zapraszam na przegląd najlepszych restauracji w Ustce. Gdzie zjeść rybę w Ustce, a gdzie iść na drinka? Zapraszam na moje rekomendacje!

Tawerna Columbus – Limanowskiego 1

Dość popularne miejsce w Ustce, przy promenadzie i latarni morskiej. Co ważne – długo otwarte. Zaskoczyło mnie to, że w Ustce wiele knajp zamyka się o 19-20! W lipcu! Na szczęście jest kilka miejsc, gdzie można zjeść wieczorem.

W Tawernie Columbus zdecydowałam się na zupę rybną. Uznałam, że o 21 tyle mi wystarczy 😉 Zupa była naprawdę smaczna – dużo ryby, warzywa. Wszystko zagrało. Fajne miejsce na kolację w Ustce.

Jedyny minus – niestety mimo zaleceń obsługa nie nosi maseczek. W ogóle obsługa sprawiała wrażenie mało zainteresowanej gośćmi.

Syrenka Ustecka – Marynarki Polskiej 32A

Do Syrenki weszłam tak z ulicy. Dopiero czytając menu dowiedziałam się, że kilka lat temu Magda Gessler robiła tu rewolucję i poleca Syrenkę jako ambasadę rybną Pomorza. Nie ukrywam – Magdy Gessler nie znoszę i jej rekomendacje nie są dla mnie żadnymi rekomendacjami ale muszę przyznać, że ryba w Syrence była doskonała. Wzięłam halibuta. Co prawda był w dzwonkach i miał ości ale łatwo odchodziły. Był przepyszny. Faje wędzone szprotki jako czekadełko. Do tego wzięłam porcję surówek – była naprawdę duża i wszystkie były smaczne. No lampka vinho verde – niestety droga – 20zł za 100 ml. Ale jeśli szukacie miejsca gdzie można zjeść dobrą rybę w Ustce to z czystym sumieniem polecam Syrenkę Ustecką.

Ustica – Marynarki Polskiej 54

Kocham śledzie, jestem uzależniona od śledzi, nie umiem żyć bez śledzi, zajdam ich tyle co pewnie 10 statystycznych Polaków. Ustica to zupełnie niepozorne miejsce serwujące genialne jedzenie. Jako wspomniana miłośniczka śledzia zdecydowałam się na tatar ze śledzia. O mamo jakie to było pyszne – duuuużo mięsistego śledzia, słodka cebulka, ogórek. Foodgasm w czystej postaci. Dla mnie Ustica to miejsce na dobrą rybę w Ustce ale to też fajne miejsce jeśli jesteście w Ustce większą grupą. Tu każdy znajdzie coś dla siebie – są ryby, owoce morza, makarony, pizza. Takie miejsce, które pogodzi różne gusta i oczekiwania kulinarne. Dla mnie jedna z najlepszych restauracji w Ustce.

Dym na Wodzie – Żeromskiego 1

Spacerując willową dzielnicą Ustki napotkałam plakat o festiwalu śledzi. Wiedząc o mojej słabości do tej ryby chyba oczywiste było, że takiej okazji nie mogłam przepuścić 😉

Wszystkie śledzie z menu kusiły ale ostatecznie zdecydowałam się na śledzia słowińskiego – w śmietanie, z cebulką i poppingiem z kaszy gryczanej. Wszystko było tak nieziemsko delikatne, że zaryzykuję stwierdzenie, że nawet ktoś kto twierdzi, że nie lubi śledzi (serio? jak tak można żyć?) by je polubił. Śledzie dobrze wymoczone (nie ma nic gorszego niż za słone, niewymoczone śledzie), śmietanka lekka jak puch, cebulka sparzona, bez goryczki. Do tego fajny akcent z kaszy gryczanej. Bomba. Do picia wzięłam dym na lodzie – drinka z limonką i puree truskawkowym. Świetny. Gdzie dobrze zjeść w Ustce? Dym na Wodzie. Koniecznie.

Ust-Ryb – Bohaterów Weterplatte 12

Miejsce w spokojniejszej, zachodniej części Ustki. Nie ma takich tłumów jak przy bulwarze portowym czy w restauracjach w okolicach starej osady rybackiej.

Ust-Ryb to nie jest żadna wykwintna restauracja. To po prostu porządna smażalnia serwująca naprawdę dobrą rybę w Ustce. Do wyboru było kilka ryb – dorsz, łosoś, halibut, flądra, turbot. Ja dawno nie jadłam flądry więc wzięłam flądrę. Była naprawdę pyszna – świeżutka, delikatna, pycha. Surówki bez szału. Za rybę, surówki i piwo zapłaciłam 26zł więc jeśli szukacie miejsca gdzie można zjeść dobrze i tanio w Ustce to na pewno Ust-Ryb.

Mar-Hub – Marynarki Polskiej 3

Spacerując po Ustce kilkukrotnie widziałam kolejki do Mar-Hub mimo iż obok jest 5 innych smażalni, w których były wolne miejsca. Widząc taką kolejkę raz, drugi i trzeci uznałam, że coś w tym musi być i postanowiłam to sprawdzić.

Mar-Hub to podobnie jak wyżej zwykła smażalnia na szybki obiad. Ich specjalnością jest dorsz z masłem czosnkowym. Nie mogłam więc wybrać nic innego 😉 Jako osoba jedząca masło z chlebem a nie chleb z masłem od razu poprosiłam o podwójne masełko 😀 I muszę przyznać, że ta ryba i to masło to naprawdę było genialne połączenie. Filecik bez żadnych ości, mięciutki, nie przesiąknięty tłuszczem. Bardzo dobre surówki. Tu za rybę, surówki i piwo zapłaciłam 45 zł (ale ryba była duża-300g).

Jedno z najlepszych miejsc, żeby zjeść rybę w Ustce. Te kolejki mają sens 😉

Cafe Góra Lodowa – Marynarki Polskiej 76

Mam świadomość, że tak dobrych lodów jak w lubelskim Annabilis nigdzie nie ma ale będąc na wakacjach jednak zawsze się na jakiś deser skuszę. Góra Lodowa to taka mała lokalna sieciówka z lodami i deserami.

Lody rzeczywiście są bardzo dobre – kremowe, nie za słodkie (jest też kilka smaków zupełnie bez cukru ale wybaczcie ja się w takie rzeczy nie bawię:D), porcje duże. Dobre, będąc w Ustce zdecydowanie warto wybrać się na lody do Góry Lodowej. Dużą kawiarnię mają tuż przy dworcu autobusowym.

Manufaktura Lodow Prawdziwych – Cafe Mistral

Pozostając w temacie lodów – warto ich też spróbować w Cafe Mistral. Jet to kawiarnia kultowa w Ustce gdzie można kupić m. in. krówki usteckie (tradycyjne i naturalne z syropem glukozowym!). No ale ja nie o krówkach tylko o lodach. Bardzo podobne do tych z Góry Lodowej – też fajnie kremowe, chyba trochę bardziej tłuste. Na pewno przyjemniejszy lokal. Jeśli macie ochotę na dobre lody w Ustce albo fajny deser to zdecydowanie warto odwiedzić Mistral. Mają 3 lokalizacje w Ustce.

AniAni Cafe – Czerwonych Kosynierów 22

A gdzie na drinka w Ustce? Fajnym miejscem jest AniAni Cafe, w sercu dawnej rybackiej osady. Lokal wewnątrz utrzymany w różu – pewnie nie każdemu to będzie odpowiadać. Latem mają kilka stoliczków na zewnątrz wychodzących na skwer i fontanny. Świetne miejsce na chwilę odpoczynku!

Dock Bar – Bohaterów Westerplatte

I drugie bardzo fajne miejsce gdzie warto wybrać się na drinka w Ustce – Dock Bar. Znajduje się tuż obok ruchomej kładki dla pieszych więc jeśli jesteście po zachodniej stronie Ustki, a kładka właśnie się zamknęła to skoczcie do Dock Baru na drinka! Mają klasyki (mojito, aperol spritz itp) ale mają też parę fajnych autorskich kompozycji.

Ja wybrałam Gorzko Gorzko – gin z prosecco, tonikiem i grejpfrutem. Baaardzo fajny, bardzo orzeźwiający, bardzo smaczny.

Samo miejsce też super – można usiąść przy stoliku, można na leżaku, można na dole, można na górze (tam wieje ale widok lepszy!).

W Dock Barze też podobno dobrze karmią. Nie potwierdzę, bo byłam tylko na drinku ale burgery wyglądały BARDZO zachęcająco. Następnym razem spróbuję!

Jak widzicie w Ustce nie brakuje miejsc gdzie można dobrze i tanio zjeść. Są naprawdę fajne smażalnie, są przyjemne restauracje i kawiarnie. Każdy znajdzie coś dla siebie!

Okolice Świnoujścia – co warto zobaczyć w Niemczech? Ahlbeck i Heringsdorf – niemieckie miasta blisko Świnoujścia

Świnoujście położone jest praktycznie na granicy polsko-niemieckiej. Spacerując promenadą transgraniczną można szybko i łatwo dotrzeć do naszych zachodnich sąsiadów.

Przy promenadzie znajduje się przejście graniczne dla pieszych i rowerzystów. Przejście graniczne to oczywiście nazwa umowna, bo żadnej granicy nie ma. Stoi oczywiście informacja o tym, że w tym miejscu kończy się Polska, a zaczynają Niemcy ale to tyle.

Fajnie jest wejść na plażę i stanąć jedną nogą na piasku polskim, a drugą na niemieckim 😉

W Świnoujściu można również przekroczyć granicę polsko-niemiecką samochodem, pociągiem lub statkiem. Statki wycieczkowe do Niemiec wypływają ze Świnoujścia i z Międzyzdrojów.

Ja wybrałam się do Niemiec pieszo – jest to kilkukilometrowy spacer promenadą najpierw biegnącą przez las, później wzdłuż morza. Równolegle do siebie biegną ścieżka dla pieszych i ścieżka rowerowa. W Świnoujściu można oczywiście wynająć rower i pojechać do Niemiec rowerem. Ze Świnoujścia do Ahlbeck można też dojść plażą. Ale tyle kilometrów po piasku to jednak mało wygodne.

A co warto zobaczyć w Niemczech koło Świnoujścia? Dwie najpopularniejsze (i najbliższe) miejscowości koło Świnoujścia to Ahlbeck i Heringsdorf. A jakie czekają nas atrakcje po niemieckiej stronie Świnoujścia?

Pierwsza atrakcja, którą mija się jeszcze idąc leśną promenadą to plaża nudystów. Jeśli chcecie poopalać się tudzież popływać bez tekstyliów to właśnie tu 😉

Ahlbeck

Pierwsza miejscowość za polsko-niemiecką granicą to Ahlbeck. Przeurocze miasteczko od lat znane jako cesarski kurort. Okazuje się, że wakacje spędzali tu władcy Prus i Austro-Węgier – Wilhelm I, Fryderyk III czy Franciszek Józef I. Na początku XX wieku wakacje spędzała tu elita ówczesnej Europy.

A jakie atrakcje oferuje turystom Ahlbeck? Przede wszystkim molo. Drewniana konstrukcja o długości 280 metrów została wzniesiona jeszcze w XIX wieku i molo w Ahlbeck to najstarsze molo w całych Niemczech. Na molo znajduje się pawilon z charakterystycznymi wieżyczkami. Wewnątrz mieści się restauracja. Wejście na Molo w Ahlbeck jest bezpłatne.

Co jeszcze warto zobaczyć w Ahlbeck? Przed wejściem na molo stoi zabytkowy zegar w stylu art nouveau. Zegar uchodzi za symbol Ahlbeck. A skąd się wziął? W 1911 roku podarowała go miastu jedna z berlińskich kuracjuszek.

Po drugiej stronie promenady znajduje się jeszcze jeden zabytek Ahlbeck – Haus der Erholung – dom kultury z czasów NRD. Sam budynek jest zniszczony, zamknięty i mało ciekawy ale przy nim znajduje się spor graffiti. Jako miłośniczka street artu nie mogłam sobie odmówić kilku fotek 😉

No i oczywiście jak to nad morzem – w Ahlbeck zachwyca promenada pełna kwiatów i zieleni, otoczona bardzo stylowymi domkami (w większości służącymi dziś jako hotele, pensjonaty, sklepy i restauracje). Promenada nazywana jest Drogą Cesarską. Łączy Świnoujście z Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin tworząc łącznie najdłuższy nadmorski bulwar w Europie!

Plaża w Ahlbeck ma 4 kilometry długości i podobnie jak plaża w Świnoujściu jest szeroka na 70 metrów. Mam wrażenie, że piasek jest tam jeszcze bielszy niż u nas, a charakterystycznym elementem są tak typowe dla niemieckiego Bałtyku koszyki plażowe.

Nieco z dala od promenady (jakieś 500 metrów), tuż za polsko-niemiecką granicą i tuż przy stacji kolejowej Ahlbeck Grenze stoi niepozorny biały namiot. A pod tym namiotem znajduje się bardzo ciekawa wystawa rzeźb z piasku – Sandskulpturen. W sezonie 2020/2021 motywem przewodnim są Mity i legendy. 110 rzeźb przedstawia mitycznych bogów, bohaterów i demonów z różnych kultur – od greckiej i rzymskiej, przez arabską aż po hinduską i nowozelandzką. Już pomijając kunszt tych piaskowych dzieł (stworzonych TYLKO z wody i piasku) to jest bardzo ciekawa wystawa. O ile o Romusie i Romulusie czy Cyklopie słyszał każdy to ja np. o Bursztynowej Czarownicy czy mitologii arabskiej dowiedziałam się dopiero z tej wystawy.

Bilet wstępu kosztuje 9,5 EUR ale warto!

Heringsdorf

Idąc dalej promenadą z Ahlbeck dociera się w końcu do Heringsdorf – kolejnego kurortu nad niemieckim Bałtykiem. Tu znajduje się ta sama piękna promenada i jeszcze więcej uroczych domków.

Spacerując promenadą warto zobaczyć willę Oechsler – dziś mieści luksusowe butiki ale architektura i zdobienia po prostu zachwycają! A do tego to położenie na niewielim wzniesieniu – bajka.

Największa atrakcja Heringsdorf to oczywiście molo. Zostało wzniesione w latach 1891 – 1893 i ma aż 508 metrów długości. Dzisiejsza konstrukcja pochodzi z 1994 roku, gdy molo odbudowano po pożarze. Na krańcu molo znajduje się włoska restauracja – warto usiąść na aperola i podziwiać bezkres Bałtyku. Za restauracją znajduje się przystań dla statków wycieczkowych.

Przy molo w Heringsdorf warto zobaczyć Muzeum Muszli. Tu znajdują się też liczne kawiarnie i sklepiki z pamiątkami.

Mijając molo i idąc dalej promenadą mamy kolejną oazę zieleni – park z muszlą koncertową i mini galerią handlową. Idąc jeszcze dalej można dojść do miejscowości Bansin ale ja już byłam na tyle oczarowana, że z Heringsdorf wróciłam do Świnoujścia.

Jak widzicie okolice Świnoujścia oferują mnóstwo pięknych miejsc. Niby ten sam Bałtyk, niby tak blisko a jednak zupełnie inna architektura, inne zagospodarowanie, po prostu inny świat. Spędzając wakacje w Świnoujściu chociaż raz trzeba się wybrać na niemiecką stronę!

Aha – o ile w Świnoujściu akceptowane są płatności w euro (po niekorzystnym kursie no ale są) to w niemieckich miasteczkach złotówek nikt nie przyjmuje. Jak w większości miejsc w Niemczech kartą można płacić za zakupy powyżej 10 EUR więc jeśli chcielibyście się tylko napić piwka czy zjeść lody to pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą euro w gotówce! Ceny w Ahlbeck i Heringsdorf są bardzo zbliżone do cen w Świnoujściu.

Międzyzdroje – atrakcje. Co zobaczyć w Międzyzdrojach?

Przy okazji wakacji w Świnoujściu warto wybrać się na kilka godzin do Międzyzdrojów. Mi kilka godzin w zupełności wystarczyło, bo Międzyzdroje mnie zmęczyły i co tu dużo mówić… rozczarowały. Ale o moich wrażeniach później, teraz czas na atrakcje Międzyzdrojów.

Dworzec

Przyjechałam do Międzyzdrojów ze Świnoujścia pociągiem i pierwsze co zobaczyłam to… dworzec. Może nie jest to jakaś wybitna atrakcja turystyczna Międzyzdrojów ale warto na niego zwrócić uwagę, bo jest taki trochę… z innej epoki. Retro. Fajny.

Pociąg ze Świnoujścia do Międzyzdrojów kursuje bardzo często, kilkanaście razy na dzień. Jedzie kilkanaście minut (odległość między Świnoujściem a Międzyzdrojami to tylko 14 km).

Promenada Gwiazd w Międzyzdrojach

Z dworca czas ruszyć do centrum Międzyzdrojów. A centrum nadmorskiego kurortu to oczywiście promenada. W Międzyzdrojach nazywa się Promenada Gwiazd, jest szeroka, obsadzona kwiatami i… szpetna. A szpeci ją otoczenie – bary z kebabem (sic!), stragany z dmuchanymi zabawkami i przede wszystkim jakieś przeokropne centra gier (głośne, kolorowe i odpychające). Byłam w Międzyzdrojach kilkanaście lat temu i o ile sama zabudowa promenady zmieniła się bardzo na plus (postawiono ławki, altanki, posadzono mnóstwo kwiatów) to otoczenie i straganiarstwo niszczy cały efekt. Ja rozumiem, że przy promenadzie muszą być kawiarnie, restauracje i sklepy z pamiątkami, naprawdę nie mam nic przeciwko temu ale tu jest wszystkiego za dużo i przede wszystkim jest to totalny miszmasz, żadnej logiki. Ciężko znaleźć zwykłą smażalnię ryb! Za to kebaby, kukurydze, bigosy i flaczki na każdym kroku. Planując wyjazd nad morze zastanawiałam się przez chwilę czy zamiast w Świnoujściu nie zakotwiczyć w Międzyzdrojach i całe szczęście, że jednak zdecydowałam się na Świnoujście. 6 dni w Międzyzdrojach by mnie wykończyło!

Przy promenadzie znajduje się oceanarium – miejsce, które warto zobaczyć jeśli wybieracie się do Międzyzdrojów z dziećmi.

Kolejna atrakcja dla dzieci w Międzyzdrojach to muzeum figur woskowych – bardzo blisko wejścia na molo.

Przy promenadzie znajduje się też Aleja Gwiazd – miejsce, które każdy turysta musi w Międzyzdrojach zobaczyć. Znajdują się tu odciski dłoni gwiazd (i gwiazd) odsłaniane każdego roku podczas Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach.

Przy Alei Gwiazd znajduje się też kilka ciekawych pomników – ławeczka Krzysztofa Kolbergera, pomnik Ireny Jarockiej, Jana Machulskiego (jako Kwinto) oraz ławeczka Gustawa Holoubka.

Przy wejściu na promenadę od strony parku zdrojowego znajduje się kwiatowy Paw Tolek – taka nietypowa atrakcja Międzyzdrojów.

Spacerując po promenadzie warto też zobaczyć amfiteatr w Międzyzdrojach.

Molo

Zwiedzanie Międzyzdrojów nie liczy się bez wizyty na molo. Wstęp jest bezpłatny, a samo molo idealnie wpisuje się w straganiarski styl miasta. Już samo wejście prowadzi przez takie jakby centrum handlowo-restauracyjne, a i samo molo zastawiono kawiarniami i restauracjami. Fajnie gdyby była jedna taka kawiarnia czy dwie ale zastawienie całego molo stolikami i budkami też nie wyszło Międzyzdrojom na dobre…

Z molo w Międzyzdrojach można popłynąć w rejs statkiem po Bałtyku, do Świnoujścia czy na niemieckie wybrzeże.

Plaża w Międzyzdrojach

Jak wakacje nad Bałtykiem to musi być plaża! Plaża w Międzyzdrojach podobała mi się mniej niż w Świnoujściu. Piasek nie jest tak biały, a woda sprawiała wrażenie jakiejś zielonej… Ale to wciąż jedna z najszerszych plaż nad Bałtykiem i nawet w środku sezonu można mieć trochę piasku tylko dla siebie.

Park Zdrojowy im. Fryderyka Chopina

Jeśli chcecie odetchnąć trochę od zgiełku promenady to warto przejść do znajdującego się nieopodal Parku Zdrojowego. To naprawdę przyjemne, ładne i spokojne miejsce w Międzyzdrojach. Jest dużo zieleni, kwiatów, są ławeczki. Warto zobaczyć w Międzyzdrojach!

Deptak – ul. Światowida

Wychodząc z Parku Zdrojowego na drugą stronę (nie na promenadę) dociera się na ul. Światowida – taki nie za długi deptak ze sklepikami, smażalniami i kawiarniami. Na pewni ciszej, spokojniej i taniej niż przy promenadzie. Choć równie przaśnie i odpustowo…

Kawcza Góra

Co zobaczyć w Międzyzdrojach jeśli szuka się ciszy, spokoju i kontaktu z naturą? Woliński Park Narodowy i punkt widokowy na Kawczej Górze. Wejście na Kawczą Górę znajduje się od ulicy Campingowej. Droga wiedzie schodami pod górę przez Woliński Park Narodowy. Trasa jest krótka i mało wymagająca – nawet dzieci dadzą radę. Widoki z góry nie są może oszałamiające, bo dużo zasłaniają drzewa ale na pewno warto się wybrać do parku podczas wakacji w Międzyzdrojach – będzie ciszej, spokojniej i… aktywniej 😉

Wstęp na Kawczą Górę jest bezpłatny. Jest to teren parku narodowego więc obowiązują zasady i regulacje.

Bałtycki Park Miniatur

I na koniec najciekawsze miejsce, które można zwiedzić w Międzyzdrojach – Bałtycki Park Miniatur. Jak sam się reklamuje – wycieczka w ciągu 45 minut dookoła Bałtyku.

Park mieści się ok. 2,5 km od promenady i centrum Międzyzdrojów. Własnym samochodem można podjechać pod samo wejście (jest bezpłatny parking), jeśli nie macie samochodu to Bałtycki Park Miniatur zapewnia bezpłatny dojazd takim busikiem (ciuchcią) z promenady – przystanek znajduje się w okolicy Oceanarium, jest bardzo dobrze oznakowany.

Cena biletu wstępu do Parku Miniatur to 23 zł (lato 2020) – sporo ale warto. W parku można zobaczyć miniaturowe wersje (w skali 1:25) największych zabytków z 9 krajów nadbałtyckich. Można między nimi spacerować, robić zdjęcia. Fajne zwłaszcza jeśli widziało się część z nich na żywo w oryginale. Świetna atrakcja nie tylko dla dzieci. Park jest niewielki i samemu można go zobaczyć w 30 – 60 minut. Każda atrakcja jest krótko opisana. Bilet wstępu upoważnia też do zwiedzania parku miniatur z przewodnikiem.

Park cały czas się rozbudowuje i powiększa więc na pewno fajnie będzie za jakiś czas wrócić i zobaczyć co się dobudowało. Póki co największą miniaturą w parku jest zamek krzyżacki z Malborka. Świetna atrakcja Międzyzdrojów, nie tylko dla dzieci! Park uchodzi za jedną z najlepszych atrakcji turystycznych Pomorza Zachodniego.

Międzyzdroje – czy warto?

Jak już wspomniałam mnie Międzyzdroje nie porwały. Ba, one mnie rozczarowały. Taki kurort w najgorszym tego słowa znaczeniu. Władze miasta dużo zrobiły, żeby Międzyzdroje były po prostu ładniejsze ale trzeba jeszcze popracować nad budkami z gastronomią, dmuchawcami i tymi nieszczęsnymi grami. Fajnie by było oddać molo turystom i mieszkańcom – zabrać część tych budek i stolików. I przede wszystkim wzorem Sopotu walczyć z golasami! Kiedy pijesz sobie kawę (albo piwo Międzyzdrojskie – warto spróbować w Międzyzdrojach) a przed nosem paradują ci panowie z gołymi brzuchami jak w zaawansowanej ciąży to trochę się odechciewa.

Warto wybrać się do Międzyzdrojów na kilka godzin – maksymalnie na jeden dzień – ale na tydzień wakacji czy nawet na weekend to ja bym tu nie chciała przyjechać.

Świnoujście – gdzie zjeść?

Pisałam już przy okazji Kołobrzegu, że nad morzem zawsze zajadam się rybami. Kilka dni spędzonych w Świnoujściu potwierdziło ten trend 😉 Zatem gdzie zjeść dobrą rybę w Świnoujściu? Zapraszam na mój przewodnik po restauracjach Świnoujścia.

Rybna Chata – Piłsudskiego 45

Mój pierwszy obiad w Świnoujściu. Nie ukrywam, że przekonała mnie nazwa – Rybna Chata nad morzem zapowiada dobry obiad 😉 Do Rybnej Chaty dotarłam baaaardzo głodna. A ja niestety mam tak, że jak jestem bardzo głodna to w menu szukam makaronu. Nic nie poradzę, że jestem pastożercą i niczym się tak nie najadam jak właśnie makaronem.

W Rybnej Chacie makaron musiał być oczywiście z rybą. Rozważałam łososia, żabnicę i owoce morza. Padło na łososia. Dlaczego? Niby makaron z łososiem to nic wymyślnego – i w Poznaniu, i w Warszawie i wielu innych miejscach można zjeść. Ale restauracja Rybna Chata bierze udział w akcji My Fish – dania oznaczone tym symbolem pochodzą z Bałtyku, od lokalnych rybaków. I właśnie łosoś miał to oznaczenie.

Porcja makaronu jak widać na załączonym obrazku była ogromna. A patrząc na to co mieli goście przy innych stolikach pozostałe dania były jeszcze większe! Dlatego jeśli wybieracie się do Rybnej Chaty większą ilością osób to rozważcie zamawianie jednego dania na 2 osoby – porcje są naprawdę potężne. Ale do rzeczy. Makaron był wyśmienity. W śmietanowych sosach z łososiem ryba jest zazwyczaj upieczona/ugrillowana/usmażona saute, ten łosoś był upieczony z jakimś ziołowym masełkiem – ode mnie ogromny plus za to. Sos był naprawdę lekki (na tyle na ile śmietanowy sos z tłustą rybą może być lekki) – całość idealnie dopełniał świeży szpinak i suszone pomidory. Znalazły się też jakieś pojedyncze kapary. Przepysznie i bardzo polecam Rybną Chatę jako miejsce gdzie można dobrze zjeść w Świnoujściu. Nie jest najtaniej (makaron + aperol 60zł, większość dań głównych kosztuje powyżej 50 zł) ale porcje są tak ogromne, że spokojnie wystarczą dla 2 osób.

Kuter Smażalnia & Grill – Uzdrowiskowa 4/5

Bardzo dobra smażalnia ryb w Świnoujściu przy samym zejściu na plażę i tuż przy promenadzie.

Patrząc na pierwszą stronę menu już wiedziałam, że dalej szukać nie muszę. Kusiły placki z ryb świeżych i wędzonych (i ostatecznie skusiły) z ziemniakami i kusiły pierogi z rybami i kaszą gryczaną… Pierogi widziałam przy stoliku obok i też wyglądały kusząco. Ale placki – naprawdę przepyszne. Przewaga ryb wędzonych (uwielbiam!), zero ości – pyszka. Mimo iż to tylko dwa placki to mnie zapełniły totalnie. Ziemniaków praktycznie nie zjadłam. Jedyny minus – bardzo dużo koperku. Ja akurat lubię ale jak ktoś za koperkiem nie przepada to słabo – w kotletach koperek, na ziemniakach koperek, w surówkach koperek. Można by to trochę urozmaicić.

Ale generalnie Kuter to bardzo dobre miejsce na rybę w Świnoujściu. Ceny też bardzo przyzwoite (24zł za placki rybne).

Aaaa, bym była zapomniała – koniecznie spróbujcie ich piwa z wiśniami! Na szczęście serwują je z długą wykałaczką i można wyjeść owocki bez problemu.

A w środku piękny wystrój – można wrócić do wspomnień z Seszeli.

Hampton Beach Bar

Nie samym jedzeniem żyje człowiek na wakacjach 😉 Za czasów mojego dzieciństwa beach bary nie istniały, zdarzały się ewentualnie budki z piwem. Dziś infrastruktura nad polskim morzem się poprawia i praktycznie na każdej plaży jakiś bar z prawdziwego zdarzenia się znajdzie.

W Hampton Beach Bar poza tym, że można kupić napoje, piwo i drinki można też wynająć leżak. Bo w tych plażowych wypożyczalniach leżaków to wypożyczają takie krzesełka, nie prawdziwe leżaki. Są też apartamenty na wynajem, czyli takie łóżka.

Jedne drinki lepsze, inne gorsze, bardzo przyjazna obsługa – generalnie bardzo fajna miejscówka na piwo na plaży w Świnoujściu 😉

Kurna Chata – Piłsudskiego 20

Szukając w internetach przed wyjazdem gdzie zjeść w Świnoujściu prędzej czy później natrafiałam na restaurację Kurna Chata. Nazwa może nie do końca zachęcająca ale ilość pozytywnych recenzji mnie przekonała.

Pierwszy zachwyt po przekroczeniu progu lokalu – cuuuudny wystrój. Trochę dużo wszystkiego i pewnie niejedna osoba poczuje przesyt kwiatków i innych dekoracji ale mi się podobało 😉

Trochę rozczarowało mnie menu. Rozczarowało pod tym względem, że nad morzem jadam ryby. W 95% przypadków. A oferta dań rybnych w Kurnej Chacie jest uboga – 3 dania główne i kilka przystawek. Wiem, że Rybna Chata to siostra Kurnej gdzie ryb jest więcej ale jednak idąc do knajpy nad morzem chcę mieć do wyboru coś więcej niż 3 dania z ryb. No ale dobra. Wybór niewielki ale jednak na coś się trzeba zdecydować. Padło na ziemniaka pieczonego ze śledziem. Pisałam już niejednokrotnie, że jestem uzależniona od śledzi i nawet jak w mojej lodówce jest tylko światło to jakiś słoik śledzi zawsze się znajdzie 😉

Śledź w Kurnej Chacie był bardzo dobry. Sam ziemniak już mniej – był za bardzo mączysty. Lubię takie nadziewane ziemniaki, jadłam je wielokrotnie i jednak ta konsystencja nie była taka jak być powinna. Nie wiem czy to odmiana, czy pora roku (bo wbrew powszechnej opinii ziemniak to warzywo sezonowe!) ale ten ziemniak nie do końca zagrał. Niemniej sałatka śledziowa świetna – śledzie dobrze wymoczone (nie ma nic gorszego niż przesolony, niewymoczony śledź), dużo cebulki – ja akurat lubię. Mimo nie najlepszego ziemniaka fajne to było.

Kurna Chata to dobre miejsce w Świnoujściu, żeby zjeść mięso, pierogi czy inne tradycyjne dania. Tu niekoniecznie trzeba jeść rybę. Ale jeśli już będziecie to spróbujcie śledzia – pyszny.

Promenada – Uzdrowiskowa 16

Promenada w sezonie letnim 2020 serwuje drinka o wdzięcznej nazwie COVID-19 😉 Cóż, nie da się ukryć, że COVID jest tematem przewodnim wakacji 2020 i fajnie, że postanowiono go zwyczajnie obśmiać 😉 Bo panika już była, lockdown był, ograniczenia cały czas są ale trzeba żyć dalej. Żyć jak najbardziej normalnie. Nie ukrywam, że do Promenady weszłam skuszona tymże właśnie drinkiem. Widzicie jak on wygląda? Sztos! Najbardziej instagramowy obrazek lata 2020 nad Bałtykiem 😉 Genialny pomysł – to wstrzykiwanie alkoholu do szklanki, bomba! Sam drink – dla mnie za słodki. Ale przecież nie o smak tu chodzi 😉 A może trzeba iść tym tropem, że cukier zabija mikroby? 😉 Nieważne. COVIDA spróbować musiałam i spróbowałam.

Ale jak już do tej Promenady weszłam to musiałam też coś zjeść. Wybór dań rybnych jest naprawdę spory – każdy coś sobie znajdzie. Mnie od razu po przejrzeniu karty wpadł w oko halibut. Lubię, dawno nie jadłam więc zamówiłam halibuta. I co się okazało? Że Promenada serwuje najlepszą rybę w Świnoujściu!

Po pierwsze kawał ryby był naprawdę potężny – sama ryba mięciusieńka, delikatna, subtelnie doprawiona. Do tego osobny talerz surówek (niby proste – marchewka z jabłkiem, kapusta kiszona) ale super pasowało i nie zabijało smaku ryby. Ten halibut to naprawdę jedna z najlepszych ryb jakie zdarzyło mi się jeść nad polskim morzem.

Do tego wszystkiego doskonała i bardzo sympatyczna obsługa no i całkiem przyjazne ceny – 59zł za potężny obiad i COVIDA. W moim prywatnym rankingu najlepsza restauracja w Świnoujściu, najlepsza z restauracji przy promenadzie i jeśli kiedyś wrócę do Świnoujścia to pierwsze kroki pokieruję do Promenady!

El Papa – Cafe Hemingway – Bohaterów Września 69

Na kawę, ma ciacho, na drinka – w Świnoujściu koniecznie trzeba wstąpić do Cafe Hemingway! Super klimatyczna kawiarnia mieści się przy deptaku pomiędzy Placem Wolności a dzielnicą nadmorską. Jest tu zdecydowanie spokojniej niż przy promenadzie a fajnych miejsc nie brakuje.

El Papa to świetny koncept – spójrzcie tylko na wystrój. Nie chce się wychodzić! Do tego świetne menu, nietuzinkowe napoje (u mnie Pigwoniada) i domowe wypieki.

Jeśli szukacie klimatycznego miejsca na kawę lub na drinka w Świnoujściu to dla mnie numer 1 to Cafe Hemingway. Mają też ogródek ale wtedy tracicie możliwość przebywania w tym fantastycznym wnętrzu.

Mistral – Uzdrowiskowa 14

Kolejna restauracja przy promenadzie w Świnoujściu. Sama restauracja jak i ogródek z wyglądu zupełnie przeciętne. Dania z kolei podawane na modłę instagramową 😉 Naprawdę przyjemnie się na ten talerz patrzy. No ale oczami się człowiek nie naje. O ile sama ryba (w tym przypadku dorsz) była naprawdę świetna to dla mnie całość była za… słodka. Do ryby był sos charzanowo-musztardowy. Wszystko byłoby super gdyby nie to, że był tam miód. Dużo miodu! Za dużo miodu. Ale to może byłoby do przejścia gdyby nie to, że sałata wręcz pływała w sosie. Sosie zdecydowanie za słodkim! Ja rozumiem dodatek miodu do sosu ale kucharz ma zdecydowanie zbyt dużą tolerancję słodkiego smaku. Mimo tego nadmiaru słodyczy i tak uważam, że Mistral to miejsce gdzie warto zjeść w Świnoujściu, bo sama ryba (a o nią przecież w tym wszystkim chodzi) była przepyszna. Przeżyłabym ten miód nawet w tym sosie chrzanowym. Ale ilość słodkiego sosu na sałacie była przytłaczająca. Tak więc jedzcie w Mistralu rybę tylko może lepiej poproście sałatę z samą oliwą 😉 Rachunek dosyć wysoki – 70zł za Aperola i dorsza.

Tawerna w Sieciach – Żeromskiego 1B

Tawerna w Sieciach to nie jest żadna fancy knajpa a zwyczajna smażalnia. Ale to doskonała miejscówka jeśli szukacie miejsca gdzie można dobrze i tanio zjeść w Świnoujściu. Potężny kawał dorsza z frytkami i surówkami kosztuje 30zł. Porcja jak widać ogromna, przepyszne surówki no i w końcu udało mi się spróbować Piwa Świnoujskiego! Widziałam je w sklepach ale żadna z odwiedzonych przeze mnie knajp nie miała go w menu. W Tawernie w Sieciach w końcu udało mi się go napić.

Tawerna mieści się tuż przy promenadzie ale jednak w znacznie spokojniejszym otoczeniu. Zdecydowanie warto wpaść tu na rybkę.

Manufaktura Ekologiczna – Plac Wolności

I na sam koniec miejsce na kawę, ciacho i drinka w Świnoujściu – kawiarnia Manufaktura Ekologiczna. Urocza kawiarnia z widokiem na gwarny o każdej porze plac Wolności. Poza wyborem drinków, kaw i domowych ciast można tu spróbować lokalnie warzonego piwa.

Ja zdecydowałam się na prosecco z sorbetem owocowym (fajne!) i torcik owocowy. Ciasto było doskonałe -lekkie, nie za słodkie, nie za tłuste – akurat na lato. A prosecco od teraz będę pić tylko w wersji z sorbetem – rewelacja. Do tego naprawdę fajna obsługa i przyjemny lokal – jeśli szukacie fajnej kawiarni w Świnoujściu to wybierzcie się do Manufaktury.

Myślę, że wyszedł mi całkiem nienajgorszy przewodnik kulinarny po Świnoujściu 🙂 Teraz już wiecie gdzie w Świnoujściu można zjeść najlepszą rybę, a gdzie iść na drinka w pięknym otoczeniu 😉 Jeśli macie jakieś inne sprawdzone miejscówki w Świnoujściu to piszcie! Przyda się na następny raz!

Kołobrzeg – atrakcje i zwiedzanie miasta. Co zobaczyć w Kołobrzegu?

Kołobrzeg – miasto, do którego wybierałam się co najmniej od 5 lat i ciągle mi było nie po drodze. Ale ostatecznie w pewien ciepły czerwcowy weekend dotarłam do uzdrowiska nad Bałtykiem.

Kołobrzeg słynie z pięknej, szerokiej plaży ale jak już znudzi się Wam plażowanie to nie brakuje tu miejsc, które można zobaczyć. Kołobrzeg – co zobaczyć, co zwiedzić, jakie atrakcje oferuje turystom?

Molo w Kołobrzegu

Wybrane najbardziej romantycznym miejscem w województwie i serce całej strefy uzdrowiskowej. Długie na 220 metrów jest najdłuższą żelbetową konstrukcją w Polsce i największą atrakcją miasta. Molo wielokrotnie było niszczone i odbudowywane, to po czym możemy spacerować dzisiaj zostało odrestaurowane w 2014 roku. Na jego głowicy mieści się kawiarnia. Na molo znajduje się sporo ławek i miejsc, gdzie można przysiąść i pokontemplować Bałtyk. Wstęp jest bezpłatny.

Plaża Centralna

Kołobrzeska plaża jest jedną z najszerszych nad Bałtykiem. Drobny bielutki piasek, zadbana przestrzeń i czysta (choć lodowata!) woda zachęcają do odpoczynku. Przy plaży działa wypożyczalnia sprzętu plażowego – leżaków, parasoli i charakterystycznych koszy plażowych.

Pomnik Zaślubin Polski z Morzem

Monument stojący przy promenadzie pochodzi z 1963 roku. Upamiętnia wydarzenia z 18.03.1945 roku, czyli zakończenie bitwy o Kołobrzeg. Sam akt zaślubin był symbolem dostępu Polski do morza, a Panem Młodym został kapral Franciszek Niewidziajło, który ze wschodniego falochronu portowego rzucił w morze pierścień zaręczynowy.

Od lat najwięcej emocji wywołuje skrzynia, którą umieszczono w podziemiach pomnika. Miała to być kapsuła czasu, w której umieszczono dokumenty z czasów PRL dotyczące życia codziennego w Kołobrzegu, w Polsce i związane z budową pomnika. Pogłoski mówią o tym, że do pomieszczenia ze skrzynią mają prowadzić dwa specjalnie oznakowane wejścia, nikt nie wie jednak, gdzie są. 

Wg miejscowej legendy trzeba przejść przez prześwit pomnika przy wstrzymanym oddechu – to ma gwarantować spełnienie pomyślanego wówczas marzenia 😉

Latarnia morska

Latarnia morska w Kołobrzegu mierzy 26 metrów, a jej światło jest widoczne z odległości 16 mil morskich, czyli ok. 29,6 km.  W czasie ograniczonej widoczności w latarni uruchamiany jest sygnał dźwiękowy, który w alfabecie Morse’a oznacza literę „K”. Obecna latarnia pochodzi z czasów powojennych, wcześniej stała tu latarnia zniszczona w 1945 roku. Wewnątrz mieści się wystawa na temat historii latarń morskich, a w podziemiach muzeum minerałów. Bilet wstępu kosztuje 6 zł.

Falochron

Tuż przy latarni morskiej znajduje się falochron przebudowany w 2012 roku. Warto przespacerować się na sam koniec i podziwiać kołobrzeskie plaże mijając po drodze setki latających i odpoczywających mew. Szczególnie polecam tu przyjść podczas zachodu słońca.

Fort Ujście

Właściwie cały teren falochronu, latarni morskiej i okolic tworzy tzw. Fort Ujście. Był to ostatni niemiecki punkt obrony Twierdzy Kołobrzeg ewakuowany w nocy z 17 na 18 marca 1945 roku.

Przed latarnią morską znajduje się pomnik Stanisława Mieszkowskiego. Został on odsłonięty 23 czerwca 2007 roku, o godz. 14:14 i poświęcony pamięci komandora Stanisława Mieszkowskiego – Kapitana Portu Kołobrzeg, Dowódcy Floty Marynarki Wojennej. Podczas kampanii wrześniowej w 1939 dowodził grupą kanonierek i ORP Generał Haller, następnie przebywał w niewoli niemieckiej. W 1952 roku został skazany na karę śmierci i rozstrzelany pod fałszywym zarzutem działalności szpiegowskiej, pośmiertnie zrehabilitowany.

Bazylika Mariacka

Gotycka świątynia, której budowa rozpoczęła się na początku XIV wieku. Wielokrotnie niszczony (również w pożarach) i odbudowywany.

Pod szeroką wieżą stoi pomnik Tysiąclecia (biskupstwa w Kołobrzegu) i Pojednania (polsko-niemieckiego)z 2000 roku. Stylizowany rozdarty krzyż jest alegorią stosunków polsko-niemieckich na przestrzeni tysiąca lat. Obok znajdują się postacie Bolesława Chrobrego i Ottona III. U szczytu osobne części krzyża łączą się pod gołębiem pokoju. W nowej formie z figurą Jana Pawła II po lewej i Benedykta XVI po prawej pomnik został odsłonięty i poświęcony 29 czerwca 2008.

Wodociągowa wieża ciśnień

W Kołobrzegu warto zobaczyć wieżę ciśnień. Zbudowana w 1885 roku, była miejscem gdzie magazynowano wodę pobraną z rzeki Parsęty, a następnie oczyszczoną przez filtry. Z wieży woda płynęła do budynków mieszkalnych aż do 2015 roku. Obecnie wieża pełni funkcję zbiornika wyrównawczego ciśnienia w sieci miejskiej oraz mieści browar i restaurację Colberg.

W Browarze możecie spróbować warzonych tu piw. Ja zdecydowałam się na zestaw degustacyjny (5x100ml, 15zł). Składa się z Colberga Classic, Colberga niefiltrowanego, Colberga Black i Colberga Pszenicznego i Colberga IPA. Zdecydowanie najbardziej smakował mi ciemny.

Uwaga Poznaniacy. Nie musicie już jechać do Kołobrzegu, żeby spróbować Colberga. Kołobrzeskie piwa dostępne są w kawiarni W Filiżance Cafe mieszczącej się przy ul. Wrocławskiej 15 (kołobrzeskie piwo w Poznaniu na Wrocławskiej, ależ się tourdepologne zrobił :D).

W Browarze możecie także zakupić gorzałkę kołobrzeską na bazie śliwek i mięty.

Pomnik Sanitariuszki

Pomnik odsłonięty 13 lipca 1980 roku jest wyrazem hołdu dla kobiet, które walczyły w czasie walk o Kołobrzeg podczas II wojny światowej. Przedstawia on klęczącą kobietę ubraną w żołnierski mundur,  udzielającą pomocy rannemu żołnierzowi. Wzorem dziewczyny na pomniku była sanitariuszka szer. Ewelina Nowak, która poległa podczas walk o Kołobrzeg w marcu 1945, ściągając z pola walki rannego żołnierza. Pomnik jest tak zaprojektowany, że do twarzy dziewczyny nigdy nie docierają promienie słońca.

Nowa Starówka

Jest to nowa dzielnica Kołobrzegu, wybudowana w 1985 roku, ale ze względu na domy wyglądające jak stare kamienice przypomina stare miasto stąd nazwa – Nowa Starówka. Nowe budynki powstały w miejscu istniejących tu wcześniej ale niestety zniszczonych podczas działań wojennych. Wszystkie budynki stylowo z zewnątrz nawiązują do dawnego budownictwa miast pomorskich, ale nie są ich kopią. 

Ratusz

Neogotycka budowla przypomina raczej zamek obronny. Dziś mieści siedzibę Rady Miasta, Galerii Sztuki, Urzędu Stanu Cywilnego, Miejskiej Informacji Turystycznej i Muzeum Patria Colbergiensis. Przed ratuszem znajduje się fontanna – kula ziemska wykonana z czarnego granitu, którą woda wprawia w ruch.

Pomnik Turystki

Jedna z najnowszych atrakcji Kołobrzegu. Naturalnej wielkości rzeźba z brązu została odsłonięta w sierpniu 2017 roku. Znajduje się tuż przy ratuszu. Jest to postać kobiety, która ciągnąc za sobą walizkę zatrzymuje się na chwilę, by zrobić sobie selfie.

Baszta lontowa

Jedyny pozostały obiekt ze średniowiecznych murów obronnych miasta. Baszta służyła obserwacji i ostrzałowi nieprzyjaciela. Przez wiele lat błędnie nazywano ją Basztą Prochową (błąd wynikał ze złego tłumaczenia niemieckiej nazwy). Znajduje się przy ul. Dubois i obecnie jest wpleciona w system zabudowy miejskiej. Dawniej w baszcie mieściła się siedziba oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, obecnie znajduje się w rękach prywatnego inwestora i nie ma możliwości wejścia do środka.

Kamienica Kupiecka

Kołobrzeska pamiątka z czasów świetności Hanzy. Należała do bogatej rodziny Schlieffenów, dziś mieści się w niej oddział Muzeum Oręża Polskiego.

Park im. Stefana Żeromskiego

Założony w 1853 roku, ciągnie się wzdłuż plaży i promenady. Pełni funkcję uzdrowiskową oraz ochronną przed skutkami sztormów i huraganowych wiatrów. Jest miejscem gdzie spotkacie setki, jeśli nie tysiące spacerowiczów i rowerzystów. Bardzo przyjemne miejsce.

Bindaż grabowy

Bindaż to rodzaj szpaleru, w którym graby tworzą nad aleją sklepienie podtrzymywane konstrukcją. 130-metrowy bindaż znajduje się w parku przy ul. Towarowej. Jest unikatowym dziełem sztuki ogrodowej, niedawno uznano go za pomnik przyrody. Uwaga, często odbywają się tu sesje ślubne. Nazywany jest w końcu Aleją Miłości. Nocą bindaż jest efektownie oświetlony.

Rzeźba Macierzyństwo

3-metrowa figura kobiety wykonana z piaskowca stoi przy Skwerze Koncertów Porannych przy bindażu. Jej autorką jest nieżyjąca już artystka Alina Ślesińska. 

Lapidarium żydowskie

Dawny cmentarz żydowski położony na terenie parku Teatralnego. Istniejąca nekropolia została zniszczona w 1938 roku, dzisiejsze lapidarium wykonane zostało według projektu Zygmunta Wujka w 2000 roku. Znajduje się tu 6 macew ustawionych na planie gwiazdy Dawida, które ocalały z dwóch żydowskich cmentarzy znajdujących się w Kołobrzegu przed II wojną światową.

Port jachtowy

Znajduje się na Wyspie Solnej, na którą można przejść pieszo albo lepiej – podjechać wynajętym rowerem.

Nowoczesna marina żeglarska przyjmuje jachty z całego świata. Połączenie morskich tradycji z nowoczesnością wynika z tego, że port (podobnie jak wszystko w Kołobrzegu) był wielokrotnie przebudowywany. Obecna wersja jest skutkiem modernizacji z 2011 roku.

Port pasażerski

Położony tuż przy latarni morskiej. Stąd wypływają rejsy wycieczkowe i promy na Bornholm.

Bulwar nad rzeką Parsęta

Rzeka płynie przez centrum miasta, bulwar ciągnie się wzdłuż niej. Jeśli znudzi Wam się morze to przejdźcie nad rzekę. Można spacerować, można jeździć rowerem. Jest tu dużo spokojniej niż na plaży czy w okolicach parku zdrojowego a równie pięknie.

Muzeum Bursztynu

Jeśli pogoda nie dopisze i będziecie szukali miejsca gdzie można się schronić przed deszczem, a przy okazji coś ciekawego zobaczyć to kierujcie się do Muzeum Bursztynu. Można zobaczyć tu m.in. ogromny bursztyn o wadze 2,2 kg, zwiedzić warsztat szlifierski, dowiedzieć się jakie właściwości chemiczne, fizyczne i medyczne ma bursztyn, a także zrobić zakupy w muzealnym sklepiku.

Znajduje się przy ul. Waryńskiego 5. Bilet normalny kosztuje 15zł.

Co i gdzie zjeść w Kołobrzegu?

No właśnie. Podstawowe pytanie przed każdym wyjazdem: Gdzie dobrze zjeść? W Kołobrzegu, nad morzem opcja jest tylko jedna – rybka. Gdzie zjeść dobrą rybkę w Kołobrzegu? Pierwsze miejsce, do którego dotarłam to Fishka Fiszka (ul. Solna 12). Wygląda obłędnie, smakuje jeszcze lepiej. Ryba świeżuteńka, porcja ogromna, ja chyba nawet połowy nie zjadłam więc przy zamawianiu poproście o taką ilość ryby, którą będziecie w stanie zjeść. Wszystko w miłej atmosferze i przepięknym wnętrzu. Miejsce jest bardzo popularne więc omijajcie godziny szczytu. Muszę przyznać, że był to mój pierwszy i najlepszy obiad w Kołobrzegu.

Drugie bardzo fajnie miejsce, do którego trafiłam to Nakamal przy ul. Spacerowej 41. Wygląda na miejsce z nieco wyższej półki ale rybkę zapłacicie tyle samo co w smażalni przy bulwarze. Ja zdecydowałam się na dorsza z patelni, który był obłędny. Mają w ogóle bardzo ciekawe menu jak i ofertę lunchową ale ja będąc nad morzem staram się codziennie jadać ryby więc zrezygnowałam z polecanego mi wówczas falafelu (który uwielbiam!) i wzięłam dorsza. Był świetny. Gdzie zjeść rybę w Kołobrzegu? Nakamal.

Dobrą rybkę jadłam też w Piranii – dorsza po kołobrzesku, ze szpinakiem i serem. O ile ryba była pyszna i świeża to ziemniaki zdecydowanie odgrzewane za co duży minus. To zdecydowanie najmniej przyjemna miejscówka ze wszystkich, w których jadłam. Taka knajpa na szybki obiad a nie na przesiadywanie tam.

A gdzie zjeść śniadanie w Kołobrzegu? Polecam bardzo śniadania w Portowa Cafe, przy ul. Portowej 28. Właściwie po sąsiedzku z Nakamal. Oferta śniadaniowa jest całkiem spora, ja zdecydowałam się na naleśniki. Jak byłam dzieckiem to na wakacjach zawsze jadałam naleśniki z serem więc chyba jakiś sentyment 😉 Naleśnik, który otrzymałam wyglądał dość niepozornie ale okazał się przepyszny i sycący. Portowa to bardzo przyjemne miejsce, polecam nie tylko na śniadanie.

Jedzenie jedzeniem ale gdzie iść na drinka w Kołobrzegu? Spacerując promenadą zajdźcie koniecznie do hotelu Perła Bałtyku i wjedźcie do panoramicznej kawiarni na ostatnim piętrze. Najlepiej wieczorem – tuż przed zachodem słońca. Jeśli będzie ciepło to usiądźcie na zewnątrz. Jak będziecie mieli szczęście to może wolny będzie któryś z plażowych koszyków. Jeśli nie to zostają Wam zwykłe krzesła 😉 Z tarasu Perły Bałtyku możecie zobaczyć morze, park, promenadę i właściwie pół miasta. Jak nie więcej. To wszystko w promieniach zachodzącego słońca tworzy naprawdę pocztówkowe widoki. Choć w dzisiejszych czasach to powinnam raczej napisać instagramowe 😉 W każdym razie jest pięknie i musicie to miejsce odwiedzić.

Perła Bałtyku to uzdrowisko, w restauracji wieczorami odbywają się dancingi więc nie uciekajcie jeśli usłyszycie Krzysztofa Krawczyka czy innego tego typu hiciory 😉

Dla wszystkich lodożerców polecam lody w lodziarni Odlodowo. Mają kilka punktów w Kołobrzegu, ich lody sprzedają też niektóre kawiarnie i restauracje (m.in. Nakamal). Ja byłam w lodziarni przy ratuszu. Lody są naprawdę dobre – naturalne, kremowe, nie za słodkie. Odlodowo uchodzi za najlepszą lodziarnię w Kołobrzegu więc przygotujcie się na odstanie swojego w kolejce.

I na koniec W Filiżance Cafe – mała ale urokliwa kawiarenka na starym mieście. Przepięknie urządzona, w stylu retro. Bardzo przyjemnie się tam spędza czas. Niestety trafiłam na dziewczynę z obsługi sprawiającą wrażenie jakby była tam za karę ale jak widać idealnie być nie może 😉 Polecam spróbować ich wypieków, są naprawdę genialne.

Kołobrzeg – gdzie spać?

Kołobrzeg ma jedną z największych baz noclegowych w Polsce. Znajdziecie tu coś z każdej półki cenowej i jakościowej. Możecie wybrać nocleg przy promenadzie, na starym mieście albo w jakiejś zupełnie cichej i spokojnej okolicy. Ja zdecydowałam się na apartament w okolicy dworca kolejowego. I myślę, że to była idealna lokalizacja, bo do dworca miałam rzut beretem a do plaży z promenadą i do starego miasta po 5 minut drogi. Niemniej jak zaczniecie przeglądać ofertę noclegową miasta to może Wam się zakręcić w głowie od nadmiaru ofert.

Jak się poruszać po Kołobrzegu?

Kołobrzeg to duże miasto i własne nogi mogą nie wystarczyć. Oczywiście, żeby zobaczyć największe atrakcje zlokalizowane w samym centrum jak najbardziej możecie spacerować ale jeśli chcecie zobaczyć coś nieco dalej to musicie zdecydować się na jakiś transport. W Kołobrzegu działa komunikacja miejska więc możecie skorzystać z autobusów. Ja zdecydowałam się na rower. W Kołobrzegu działa wypożyczalnia nextbike więc nawet nie musiałam zakładać nowego konta – korzystałam z tej samej aplikacji co w Poznaniu. Stacji nie jest dużo ale są we wszystkich strategicznych punktach miasta. Rowery są niestety w dużo gorszym stanie technicznym niż te w Poznaniu ale na kilkukilometrową przejażdżkę da się przeżyć.

Kołobrzeg – czy warto?

Zdecydowanie tak. Kołobrzeg mnie urzekł, jest pięknym miastem. Ma długą, szeroką i dobrze utrzymaną plażę, piękne stare miasto, mnóstwo parków i terenów zielonych. Idealne miasto na weekend. A czemu tylko na weekend a nie na wakacje? Bo spędzając w Kołobrzegu tydzień można by zbankrutować. Naprawdę taniej jest lecieć na tydzień do Grecji niż jechać nad polskie morze. Smutne ale prawdziwe. W Kołobrzegu jest BARDZO drogo. Ja byłam jeszcze przed wakacjami więc złapałam w miarę sensowny nocleg (370 zł za 3 noce, uwaga w lipcu najtańszy nocleg jaki udało mi się znaleźć to 900zł za 3 noce!). Wyjście na obiad, czyli rybkę (bez frytek :P) to koszt 50zł. Lody, gofry, piwo, to wszystko kosztuje od kilku do kilkunastu złotych. Wypożyczenie leżaka – 30zł za dzień, parasola-dodatkowe 15zł, wypożyczenie kosza plażowego – 50zł za dzień! Ja trafiłam na świetną pogodę ale niestety to polskie morze, gdy piszę ten tekst w Kołobrzegu jest 15 stopni. Nie ryzykowałabym spędzenia tu tygodnia wakacji. Na weekend, najlepiej poza sezonem – bardzo polecam.